plebskrzysztof
11.11.09, 22:48
"Przeczulona" właścicielka 2 przedszkoli pozbawienia "silnego" ramienia
mężusia (aktualnie zajęty dogadzaniem nie tylko "prawnym" doktor neurolog
Danucie M.) tak zgłupiała na ostatniej sprawie karnej (tzw. "prywatka"
przeciwko niej), że musiała telefonować do swego "papugi"...Wcześniej jednak
rzuciła sądowi jakiś papier, który - jak się później okazało - był wykwitem
"prawniczego intelektu jej męża" Witolda Roberta B.Związek ze sprawą karną
żaden, chociaż było to pismo rzekomego pełnomocnika prawnego Przedszkola "K.."
do ...burmistrza miasta, z którym właścicielka przedszkola się nie omieszkała
troszeczkę poprocesować (tu akurat jedno warte drugiego...!!!) Jak mawiali
Rosjanie bełkot na bełkocie bełkotem pogania...Tal to się żyje "suchym
szwagierkom..." z jednym chłopiną farbowanym i trzęsącym się jak osika...