Następny do golenia!

05.02.10, 07:03
Kolejny „pacjent”i „przyjaciel” (a także kupiec, bo podobno kupił od niej –
zapewne bez pieniędzy – 3 pokoiki w mińskim „Budopolu” doktor neurolog danuty
marchel niejaki jerzy waldemar z. znany powszechnie w Mińsku jako były
milicjant, jeżdżący swego czasu „majtkowym” golf-iną, specjalista od haraczy w
knajpach, „prawnik” i „redaktor” po milicyjnych kursach, dłużnik, załatwiacz
podrzutek narkotyków (w tym swojej żonie, nad którą się dodatkowo znęca),
„damski bokser”, fałszywy świadek marchelów i szostaków - zasiądzie po raz
kolejny na ławie oskarżonych, tym razem w wyniki mojego prywatnego aktu
oskarżenia (sygnaturka już łamana przez 2010…)
    • plebs2010 Re: Następny do golenia!i jeszcze jeden 06.02.10, 09:28
      Chyba założę – wzorem byłego milicjanta, damskiego boksera z Mińska niejakiego
      jerzego waldemara z. biuro matrymonialne…Na początek skojarzyłbym wspaniałą parę:
      Ona doktor neurolog danuta marchel (56-letnia „panienka z odzysku”), obecnie
      „kloszard w spódnicy” w związku z ucieczką z majątkiem przed jego wielce
      prawdopodobną konfiskatą…zmieniająca chłopów jak rękawiczki,
      On – niemal jej rówieśnik – człowiek wielu zawodów, wszechstronnie wykształcony,
      nawet na kierunkach, które dopiero w tym roku raczkują (dyplomacja, a w jego
      wypadku „dyplomacja”), podszywający się pod radcę prawnego (a tylko na co dzień
      – w pracy i w wynajętym mieszkanku przestaje z radcą prawną, którą z atencją –
      podczas rozprawy sądowej nazywał wielokrotnie „panią mecenas”… Co ich łączy –
      poza ostatnio – przestępczymi powiązaniami – między innymi z witoldem robertem
      b. zwanym „mecenasem – trzesigłówką” ???
      Niewątpliwie chorobliwa wręcz niechęć do płacenia ludziom za wykonaną pracę,
      niechęć do płacenia za energię i inne media, unikanie płacenia podatków, etc.
      „orła polskiego biznesu” – głównie budowlanego miałem wątpliwą okazję oglądać
      jako tzw. publiczność podczas sprawy – jak najbardziej cywilnej – przed
      warszawskim Sądem przy Marszałkowskiej (sygnaturka aktualna w SR dla Warszawy
      Śródmieścia I C 1046/09, poprzednio: I Nc 3962/09) w dniu 5 lutego 2010. Nasz
      „bohater” jerzy h. (a powinno być ch) pojawił się tam wraz z młodocianym, świeżo
      upieczonym radcą prawnym z kancelarii „HS” w roli pozwanego. Powódka - biedna
      była pani doktor Ewa K. od 2008 nie może doczekać się na „skromne” – przecież
      dla takiego biznesmena – 10 tysięcy złotych, których zapomniał jej zostawić w
      popłochu opuszczając w dniu 20 czerwca 2008 roku mieszkanie na Ateńskiej w
      Warszawie. W mieszkaniu tym przebywał 3 lata wraz ze swoją kochanką „panią
      Jolą”, ale umowa była tylko na niego. Mimo to zrezygnował z „fachowej obsługi
      prawnej” swojej towarzyszki życia i postawił na młodzież…Tu od razu UWAGA dla
      tych, którzy temu duetowi (a może już z „partycypacją” także bezdomnej marchel
      ?!) chcieliby wynająć mieszkanko: w umowie trzeba zawrzeć nie spotykany w żadnej
      innej akapit: „o każdej zwłoce w płatności, bądź brakującej do ustalonej kwoty
      sumie, a także o opłacie za media trzeba dodatkowo i oddzielnym pismem
      informować prokurenta Kancelarii Prawniczej jerzego h. (ch), bo tylko wtedy uzna
      on roszczenie za zasadne, wyznaje on bowiem maksymę, że jeżeli zapłaci ile
      uważa, a gospodarz nie dopomina się o resztę, to dług nie powstaje, no chyba że
      wynajmujący wyraźnie i nachalnie będzie się tego domagał. To samo dotyczy
      odsetek…Od samego początku „para gołąbków” płaciła w kratkę i niemal zawsze z
      opóźnieniem. Tak doszło do kwoty zaległości ponad 10 tys. złotych. Marzenie G.,
      która na salę nie weszła tylko dlatego, że będzie w tej sprawie świadkiem (bo
      swego czasu osobiście podwoziła pod to mieszkanie „panią Jolę S.” wówczas jej
      pełnomocnika, która następnie ją „sprzedała”) spieszę donieść, że powinna się
      wreszcie przestać bać powiązanego ze światem przestępczym jerzego h.(ch), bo
      jest on łagodny jak baranek. Otóż wedle jego wersji (Sąd nie dał się na razie w
      tej materii wypowiedzieć powódce) w dniu 20 czerwca 2008 został on podstępnie
      zwabiony do wynajmowanego uprzednio mieszkania i tam powódka wraz z
      jej ponad 80 letnim ojcem (dziś już nie żyjącym) zamknęli go i dopiero „chłopcy”
      ze stołecznej go uwolnili…Po pierwsze dlaczego ze stołecznej, a nie z
      pobliskiego Komisariatu skoro powinien zadzwonić na „112”? Odpowiedź jest
      banalnie prosta, bo w stołecznej ma on wysoko postawionego „przyjaciela”
      Roberta B. i na którego się wszędzie powołuje…, którego już wykorzystywał aby
      „załatwić” Marzenę G. Po drugie wątłej konstrukcji fizycznej powódka (ojca wszak
      nie poznałem, ale mając wówczas ponad 80 lat „tarzanem” nie był zapewne…) to dla
      wypasionego na krzywdzie ludzkiej ( Eugeniusza Z.
      i innych klientów słynnej w całym świecie Kancelarii Prawniczej) jerzego h.(ch),
      wyrwanie klucza – jeżeli to w ogóle byłoby konieczne, bo zapewne zamek od
      wewnątrz otwierał się tradycyjnie poprzez przekręcenie gałki… to bułka z masłem.
      Ale on, nieustraszony Jerzy h.m(ch) uległ – jak zeznał – sile gospodarzy i
      podpisał pod przymusem oświadczenie o uznaniu zadłużenia, które niniejszym przed
      Sądem w dniu 5 lutego 2010 postanowił odwołać. A przecież jako „rasowy” prawnik
      (w dodatku podszywający się pod Żyda z Gminy Żydowskiej) powinien wiedzieć, że
      jak już udało mu się oswobodzić z rąk „oprawców” mógł listem poleconym
      poinformować panią Ewę K. o tym samym, o czym w majestacie Sądu poinformował
      dopiero w dniu 5 lutego 2010, a więc po przeszło 13 miesiącach…!!! Dlaczego tego
      nie zrobił? Jak oświadczył w Sądzie bał się panicznie ojca powódki, który wedle
      jego oświadczenia był byłym wojskowym, a podobno w ogóle nie był… i dopiero gdy
      ten zszedł z tego świata nieustraszony jerzy h. (ch) postanowił powiedzieć „całą
      prawdę” o upojnym pobycie w dniu 20 czerwca – ostatnim w wynajmowanym tam
      mieszkanku przez „parę gołąbków”.. Pani Marzeno G., Pani się wreszcie przestanie
      trząść przed tym „nieustraszonym”… On tak niewinnie (niczym doktor danuta
      marchel) wygląda na sali sądowej: łapki ma zaplecione, na dźwięk głosu sędziego
      natychmiast jak karny więzień wstaje….mimo, że sędzia nakazuje mu
      „siad”….Ponieważ na korytarzu sądowym z Panią Marzeną G. sobie rozmawialiśmy o
      tym i owym, podsłuchujący nas jerzy h. (ch) chciał koniecznie usłyszeć o czym
      mówimy i ciągle tyranizował nas swoją obecnością, a ponadto zlecił
      podsłuchiwanie swemu pełnomocnikowi….W pewnym momencie podbiegł do mecenasa,
      który czekał na kolejną rozprawę i wręczając mu swoją wizytówkę „powołał” go na
      świadka w sprawie z Marzeną G. w dniu 16 lutego 2010…. Zniesmaczony i zaskoczony
      adwokat stwierdził, że należy do poważnej korporacji i nie zamierza się poniżać
      do poziomu jerzego h (ch), o którego „dokonaniach” miał okazję co nieco
      usłyszeć….Ostatecznie wizytówka „rrrrrrrrrradcy prawnego” jerzego h. (ch)
      została przez niedoszłego świadka porwana….i znalazła się tam, gdzie powinna
      czyli w koszu….!
      Następna randka byłej (to stresy z Jerzym h.(ch)) pani doktor z „nieustraszonym”
      w dniu 30 kwietnia 2010 o godz. 9.00. Zapraszam szczególnie potencjalnych
      wynajmujących komukolwiek mieszkania…. Fajansowa szufladka „chodziła” przez całą
      rozprawę…tym razem tylko garniturek („na wagę”) był mniej błyszczący – widocznie
      nauka przez Internet zrobiła swoje, wszak jerzy h. (ch) uczy się przez całe
      życie, a obecnie nawet doktoryzuje…Prawie w stanie przedzawałowym wpadł do
      lokalu Firmy Eugeniusz Z. i wyrzucił z siebie, że zrobi prrrrrrrywatny akt
      oskarrrrrrrrrrżenia Marzenie G. i mojej skromnej osobie. Czekam na to z
      utęsknieniem! Zwłaszcza w kontekście jego powiązań z przestępczynią, podpalaczką
      czyli danutą m. Dzień 5 lutego w ogóle był ciekawy. Niedługo po spektaklu „nie
      płacącego bez wezwania za mieszkanie” spotkałem się – tym razem w Sądzie
      Rejonowym dla warszawy Mokotów jako powód z byłym prokuratorzyną janem k. rodem
      ze Stanisławowa, który „wisi” mi tylko z jednego tytułu 13 875, 00 zł. Tak się
      dziwnie składa, że to indywiduum poleciło swojego „papugę” (nota bene mojego
      kolegę z roku…na UW) swojej przejściow
      • plebs2010 Re: Następny do golenia!i jeszcze jeden 06.02.10, 09:32
        c.d. bo się wpis nie zmieścił...przejściowej chlebodawczyni danucie m. Pan
        mecenas połączył więc po raz kolejny moich wrogów….ale na rozprawę w dniu 5
        lutego 2010 nie przybył licząc zapewne na jej zakończenie. Tymczasem SSR
        nieoczekiwanie – po moich zeznaniach na poprzedniej rozprawie – zaczął „grzebać”
        w interesach „pana Jana” i ściągnął sporo akt z innych postępowań, w dodatku
        dołączając jej jako materiał dowodowy, a są tam same ciekawe kwiatki….Oj, robi
        się gorąco wokół jana k. i chyba na sprawie cywilnej się nie skończy. No cóż,
        ciągnie swój do swego….wiadomo kto może być „przyjacielem” pani doktor….A tak na
        marginesie: były prokuratorzyna wyleciał z Podskarbińskiej w Warszawie
        bo…..zajmował się zbyt często swoimi interesami…..Świat jest mały: jego byłą
        koleżankę, dziś adwokat, poznałem przy okazji jej krótkotrwałego udziału w mojej
        sprawie o domniemany gwałt na „strzydze”…O „Jasiu” mogłaby dużo powiedzieć….!
        • plebs2010 Re: Fan Club kloszardów... 06.02.10, 12:20
          A ja założę Fan Club kloszardów – pierwsza trójca już jest: danuta marchel,
          jerzy h. (ch), witold robert litvinus...za chwilę dołączy do nich „nygus”, czyli
          piotr marchel, bo „mamuśka” zapomniała go wyposażyć przed swoją wielką
          wyprzedażą…i jeszcze kilku kandydatów, o, przepraszam bezdomność rozpoczął
          fałszywy świadek marcin saleta z Mińska, którego tatuś za jego narkotykowe długi
          musiał sprzedać mieszkanko….i też nie wystarczyło!!!
          A ponieważ – to dedykuję „pani” doktor danucie marchel nie rób drugiemu, co
          tobie nie miłe….po mieszkankach pora teraz na s a a a m o c h o d z i k i
          ….Już zakochana para z pewnej warszawskiej kancelarii prawniczej (przejściowo
          jeszcze ciągle na Świętokrzyskiej…, ale już „jeleń”, który płacił za te ich
          przyjemności zmądrzał! I koniec „eldorado” szmondaki…!!!), co to nie płaciła
          ludziom za wynajmowane mieszkanie przestała jeździć – za darmo – służbowym RAF 4
          z firmy Gienia zabranym przez firmę leasingową, a ich s a a a m o c h o d z i k
          powoli się rozsypuje…Mam jednak nadzieję, że nawet ten gruchot nie będzie im
          potrzebny, bowiem za liczne przekręty, żonglowanie fałszywymi dokumentami i
          poświadczanie nieprawdy mogą otrzymać bezpłatne mieszkanko z funduszy
          państwowych, do którego zawiezie ich służbowa „kibitka”, a nie ich gruchot…Tak
          się kończy romansowanie z doktor neurolog i jej bandą, „panie” (przepraszam
          „panem” to trzeba się cinkciarzu urodzić…) jerzy h.(ch) i „pani” Jolu S.


          • plebs2010 Re: Fan Club kloszardów... 07.02.10, 21:37
            Napisała Marzanna w "Aferach prawa": Aj waj, aj waj zakriczuł jerzy h (ch) i
            jego flama "pani Jola", nawet nie wiedzieli, że ich długoletni sponsor, czyli
            "dojna krowa" Eugeniusz Z. wyprowadził się w sobotę 6 lutego z biura przy ul.
            Świętokrzyskiej. Skończył się opłacany przez niego czynsz (także za kancelarię
            "golasów", bo wszak nawet za wynajmowane mieszkanie nie płacili), tak jak
            wcześniej skończyło się darmowe jeżdżenie jego służbową Toyotą RAF 4...skończy
            się darmowa codzienna kawa, a jeszcze ten bezczelny Gienio, który za namową
            Marzeny G. urwał się wreszcie "rrrradcom prrrawnym" i jeszcze bezczelnie żąda
            zwrotu zagarniętych przez nich nieodpłatnie udziałów w spółce, a jeszcze grozi
            ujawnieniem jakichś sfałszowanych przez tych cwaniaczków drobnych
            dokumentów...Aj waj, aj waj. I jeszcze ta sprawa w sądzie, która wyczaili
            Marzena G. i Krzysztof M. Cóż za nieszczęście. Aj, waj...!!!I jeszcze to
            mieszkanko, w s a a a m o c h o d z i k u nie da się spać, bo zimno, a poza tym
            dach z lekka dziurawy. Tragedia. Aj waj, aj waj.." Nic dodać, nic ująć, a
            jeszcze 3 sprawy dyscyplinarne pani rrrradcy w OIRP. Czarno widzę, szczególnie,
            że były cinkciarz nieprzystosowany do pracy fizycznej, zresztą do żadnej
            innej...!!!A może ich przygarnie "pani" doktor neurolog danuta marchel. Wszak ma
            - jak twierdzi - tak dobre serduszko, a poza tym musi jerzemu h (ch) czymś
            zapłacić, a już nie bardzo ma czym, choćby za te kontrole nasłane przez niego
            jej wrogom...Swego czasy tłukł ją damski bokser włodzio teraz może jej przyłożyć
            zbulwersowany stratą "jelenia" Gienia jerzy h (ch)...Ciężkie czasy na Eskimosów
            nastały, aj waj, aj waj!!!
Pełna wersja