plebs2010
25.03.10, 04:53
W dniu 24 marca 2010 niejaki "Ćwiara" czyli ojciec kryminalisty włodzia sz.
(sam przed laty także kryminalista) wymachiwał łapami na dawnej posesji
synalka, z której już praktycznie został wydymany przez swoja "synową" doktor
neurolog.Czy go pszczoły pogryzły z wiosna? Nie, to ekipa pogotowania
gazowego, która za nie zapłacenie rachunku przyszła gaz odłączyć. "Ćwiara" -
człek w końcu w Mińsku bywały uzyskała prolongatę do godziny 14.00 w dniu 25
marca 2010. Nieładnie, pani doktor: zabrać komuś nieruchomość (a liczne dzieci
włodzia czekają na alimenciki ...!!!).Przypomnę, że wiele miesięcy temu pani
doktor neurolog została trafiona przez energetykę tym razem na posesji przy
ul. Drzeworytników w Warszawie, gdzie za pomocą sprytnego przenośnego
urządzenia skonstruowanego przez sąsiada z tej ulicy kradła prąd...!!! Tego
samego feralnego dla rodziny sz. i m. dnia toczyło się dochodzenie w sprawie
przepychanej od miesięcy (bo nikt nie chciał tego śmierdzącego afera na
odległość wydarzenia dotknąć)między prokuraturami mińską i warszawską
dochodzenie o wyłudzenie sporego kredytu przez włodzia z pewnego niemieckiego
banku, a następnie ucieczka z chałupiną za sprawą danuty marchel za miłą
mińską sygnaturką 1 Ds 208/10. Ile trzeba będzie za kochanka oddać? Milionik?
Może 750 tysiączków?Oj, kurczy się "kaska" pani doktor neurolog, a jeszcze
weżmiemy się za pensjonacik w Zakopcu - też wróci do licznych wierzycieli
dareczka n.....