plebs2010
08.04.10, 05:09
Zgodnie z tradycją, przed każdą ze spraw z kimkolwiek z „bandy marchelowej”
coś się musiało wydarzyć. Wcześniej przeważnie było to nagminne cięcie opon
(nota bene do przecięcia opon pod moją kancelarią w Sulejówku przyznał się
ostatnio „rozwodnik”, „lokator” doktor neurolog danuty marchel nijaki
„mecenasik – trzęsigłówka” wituś farbowaniec….), „głuche telefony”, sms-y z
groźbami lub wpisy internetowe. W dniu 8 kwietnia 2010 w Sądzie Okręgowym w
Siedlcach mam rozprawę apelacyjną (sygnatura V Ca 100/10) – tym razem w
sprawie cywilnej (której wynik – rzecz jasna pozytywny dla niego -już kilka
miesięcy temu „znał” pozwany bogumił marian szostak…z mojego powództwa - z
nijakim „Ćwiarą”, czyli ojcem kryminalisty włodzimierza szostaka. W dniu 7
kwietnia najpierw w Sulejówku w mojej kancelarii o godzinie 21.01. miałem
najpierw „głuchy telefon, oczywiście z zastrzeżonego numeru. Kiedy wysiadłem z
tramwaju ok. 23.30 na ul. Powstańców Śląskich i przechodziłem na zielonym
świetle w kierunku domu przy Synów Pułku, w uliczkę tę – mimo czerwonego dla
niego światła wjechał sportowym samochodem (takim samym jak „bohater”
„Krwawych scen w Warszawie” tylko przemalowanym z niebieskiego na rudawy)
piotr marchel – synalek doktorowej, na dużej szybkości niemal na 2 kołach
dokonał nagłego zwrotu i prawie przejeżdżając mi po palcach ruszył w
Powstańców Śląskich w kierunku Hali Wola.. Przypomnę, że kilka miesięcy temu
na tym samym przejściu dla pieszych tylko od drugiej strony (ul. Borowej Góry)
na przejściu dla pieszych ten sam piotr marchel jadący prawdopodobnie z
witoldem robertem bogumiłło omal nie potrącił przechodzącej przez przejście
mojej żony! Jak długo jeszcze ten „bananek” przestępca, a jednocześnie pirat
drogowy (jakoś nie nauczył go niczego wypadek sprzed kilku lat, w wyniku
którego – jak oświadczył na jednej z rozpraw – ma padaczkę…. zapewne tak samo
lewą, jak większość „pacjentów” jego mamusi!!!) będzie chodził na wolności ?!