Dodaj do ulubionych

poród w mińskim szpitalu

16.06.10, 17:30
Wiem, że na ten temat powstało już wiele wątków, chciałabym poznać
opinie kobiet, które rodziły na mińskiej porodówce w ostatnim
czasie. Czy nadal nie można skorzystać z zzo? I czy nadal pracuje
Pani ,,połozna-zołza" na temat której czytałam złe opinie w
starszych wątkach?
Obserwuj wątek
      • lapwing123 Re: poród w mińskim szpitalu 17.06.10, 10:59
        położna zołza?

        ja rodziłam 29.05 i miałam na dyżurze tę "zołzę". Nie jest żadną zołzą. Nie
        słuchaj bzdur. Tam chcą Ci wszyscy pomóc. Słuchaj się tego co do Ciebie się
        mówi. Boli- boli, musi boleć. Ja miałam poród mega ciężki, chodzi o to w tym
        wszystkim, aby się słuchać, anie drzeć japę.
        • bj27 Re: poród w mińskim szpitalu 17.06.10, 12:36
          Zgadzam się w 100% z Lapwing123.

          Ja też miałam tę "zołzę". I co? I bardzo dobrze ją wspominam. Poród to nie czas
          na słodko-pierdzące dzidziowanie, uprzejmości i głaskanie po głowie przez
          położną - od tego masz ojca dziecka. Położna ma Cię przeprowadzić przez poród a
          Ty masz jej słuchać. One są od tego, żeby pomóc. Ja też miałam bardzo ciężki
          poród i przeżyłam dzięki obecności sprawcy tego wydarzenia :) oraz położnym.
          • sliweke Re: poród w mińskim szpitalu 17.06.10, 12:55
            Ja też rodziłam z tą panią. Było to rok temu. Myślałam żeby tylko na nią nie
            trafić, a wyszło odwrotnie:( I wcale nie było tak źle. Może nie jest za miła,
            ale mówi co robić w danym momencie i chyba o to chodzi, żeby jak najszybciej
            było po wszystkim. Życzę powodzenia:)
            • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 17.06.10, 20:54
              Ja niestety nie miałam tak słodko z tą panią ale było to ponad 4 lata temu i
              pewnie od tamtej pory nie jedno upomnienie dostała odnośnie traktowania
              pacjentek. Też miałam ciężki poród który skończył się cesarką, położne które
              towarzyszyły mi przez cały dzień na porodówce były w szoku że tak dzielnie
              znoszę natężające się z każdą minutą skurcze po oksytocynie (od 8 rano do 20) a
              ta babka miała mnie tylko przygotować do operacji bo przyszła akurat na nocną
              zmianę. niech nikt mi nie mówi ,że taka czuła się raptem zrobiła bo nie miała
              przy mnie dużo pracy i mordy nie darłam bo i nawet sił nie miałam a ona chyba
              miała nadzieję że sobie na nocnej zmianie gazetkę poczyta.może po prostu
              miałyśmy do czynienia z inną położną.
              • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 17.06.10, 22:19
                Pewnie po kilku pisemnych skargach, które zostały na nią złożone w
                przeciągu kilku ostatnich lat (w tym moja), w/w Pani wyszła na ludzi
                i przestała się zachowywać jak nadęta, chamska i prymitywna sucz:)
              • pierun-ek Re: poród w mińskim szpitalu 17.06.10, 22:28
                Zgadzam się z dziewczynami ona nie jest żadną zołzą, a że ma taki a nie inny
                charakter to inna sprawa. Jeśli rodzisz pierwszy raz ktoś Cię musi przez to
                przeprowadzić, bo opowieści koleżanek, które już rodziły na nic Ci się nie
                zdadzą każdy poród jest inny nie ma identycznych. Pani położna "zołza"
                przeprowadzi Cię przez niego tak, że jeszcze będziesz jej wdzięczna bo nie o to
                chodzi żeby głaskać po główce i mówić "wiem, że boli wytrzymaj" Ty masz urodzić
                to jest wysiłek i fizyczny i psychiczny a takie postawienie do pionu jak to
                potrafi ona zrobić bardzo się w takiej sytuacji przydaje. I pamiętaj słuchaj się
                położnych i nie krzycz z bólu bo tylko się zmęczysz i na poród nie będziesz
                miała siły a chodzi o to żeby był krótki. Szczęśliwego rozwiązania :)
                • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 18.06.10, 12:53
                  > Zgadzam się z dziewczynami ona nie jest żadną zołzą, a że ma taki
                  a nie inny
                  > charakter to inna sprawa.
                  Sama sobie zaprzeczasz w tym zdaniu. Zołzą nie jest, ale ma TAKI
                  charakter i cóż począć ? To ja będę wredną panią w okienku, bo tak
                  będzie sprawniej szła kolejka, a Ty się ciesz, że jest porządek.
                  Bosze...w jakich my czasach żyjemy ? Nie mamy prawa domagac się
                  SZACUNKU ?

                  Pani położna "zołza"
                  > przeprowadzi Cię przez niego tak, że jeszcze będziesz jej wdzięczna

                  Skąd Ty to możesz wiedzieć ? A może to będzie największa trauma jej
                  życia ??? Wszystko wiesz ?

                  I pamiętaj słuchaj si
                  > ę
                  > położnych i nie krzycz z bólu bo tylko się zmęczysz i na poród nie
                  będziesz
                  > miała siły a chodzi o to żeby był krótki.

                  Uwielbiam takie wszechwiedzące, które g wiedzą, a się wymądrzają i
                  uważają swoje rodem ze średniowiecza rady za jedyne słuszne. Może
                  warto byłoby trochę się dowiedzieć na ten temat, poczytać, zanim
                  zacznie się wymądrzać:

                  blog.zapytajpolozna.pl/porod/krzyk-w-trakcie-porodu
                  W czasie porodu daj się ponieść
                  Nie wszystkie kobiety wydają z siebie podczas porodu takie dźwięki.
                  Niektóre po prostu tego nie potrzebują. Są jednak i takie, które nie
                  pozwalają sobie na krzyk, ponieważ nadmiernie się kontrolują.
                  Niepotrzebnie.
                  – Zawsze namawiam przyszłe mamy, żeby wsłuchały się w swoje ciało i
                  zaufały instynktowi. Jeśli krzyk przynosi ulgę, trzeba krzyczeć, a
                  nie zaciskać usta i zastanawiać się, czy wypada i co na to
                  słuchacze. Nasze ciało wie, co robić, tylko często mu w tym
                  przeszkadzamy.
                  Tymczasem z porodem jest trochę jak z pływaniem na desce
                  surfingowej: jeśli staniemy na niej sztywno i będziemy ze wszystkich
                  sił starali się stawiać opór chybotaniu, woda zmiecie nas w sekundę.
                  A jeżeli poddamy się fali, będziemy na niej łagodnie płynąć...

                  babyonline.pl/ciaza_i_porod_porod_artykul,4632.html
                  Krzyk otwiera drogi rodne

                  Poród to akt otwierania dróg rodnych. Biorąc pod uwagę powyższą
                  relację można wspomóc ten proces angażując gardło, głośnię, szczękę
                  i usta. Na pewno nie będzie służyć porodowi zamykanie gardła,
                  zaciskanie szczęki i trzymanie w napięciu mięśni twarzy. Jedną z
                  form otwierania gardła jest krzyk i niewątpliwie da się zauważyć
                  jego pozytywne rezultaty, widoczne chociażby w bardziej dynamicznym
                  postępie porodu.

                  Krzyk uwalnia napięcie

                  Ból, który dotyka kobietę w porodzie, może prowadzić do napinania
                  wszystkich mięśni, a w szczególności mięśni okolicy głowy, czyli
                  do "zaciskania zębów z bólu". Krzyk jest częścią oddychania. Jest
                  najpotężniejszym wydechem człowieka!

                  szkola-rodzenia.pieluszki.pl/categories/cat_id/154
                  To tylko przykłady pierwsze z brzegu. Wpiszcie sobie w
                  wyszukiwarkę "krzyk podczas porodu" i raczcie odświeżyć swoje
                  pradawne poglądy o tym, jakoby baba miała stulić pysk podczas porodu
                  i robić co jej jakieś babsko każe ! Położna ma POMAGAĆ ! To kobieta
                  sama z siebie intuicyjnie najlepiej wie, co jej przynosi ulgę i
                  ukojenie (oczywiście mowa o porodzie fizjologicznym bez komplikacji,
                  kiedy to lekarz o wszytskim decyduje).

                  Pozdrawiam i przypominam, że żyjemy w XXI wieku, a poza tym dla
                  jednego babsztyl będzie zołzą a inna ma farta, bo trafiła na lepszy
                  dzień i tyle. Ja raczyłam przeszkodzić o 1 w nocy, więc miałam
                  przerąbane juz na starcie:/
        • bubcia75 Re: poród w mińskim szpitalu 20.06.10, 22:54
          lapwing123 napisała:

          > Boli- boli, musi boleć....

          A g...prawda, że musi boleć. Po to wynaleziono znieczulenie
          zewnątrzoponowe, żeby nie bolało. Niestety, dyrektor mińskiego
          szpitala chyba za bardzo wziął sobie do serca biblijne "w bólach
          będzie rodziła...". Mam nadzieję, że zmieni się zarząd szpitala,
          który oszczędza na anestezjologach i będzie można wreszcie w Mińsku
          rodzić po ludzku.
          • iwa-3 Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 14:48
            Słuchajcie. każda z nas znosi poród inaczej. wszyscy w szpitalu są
            po to aby nam pomóc- wyobrźcie sobie co by było gdyby ich nie
            było .zołza czy nie pomaga nam w ten czy inny sposób aby przyszedł
            na świat owoc naszej miłości:)
    • anna0906 Re: poród w mińskim szpitalu 21.06.10, 20:15
      W grudniu ubiegłego roku miałam "przyjemność" przebywania na oddziale
      ginekologii w mińskim szpitalu i z tego co wiem to nadal nic się nie zmieniło w
      pewnych kwestiach. Zzo nadal nie jest "oficjalnie" dostępne dla rodzącej
      ("nieoficjalnie" - jak sie "dogadasz" z lekarzem prowadzacym ciaze lub
      anestezjologiem). Położna-zołza nadal pracuje na porodówce i straszy swoim
      zachowaniem i tak juz zestresowane pacjentki.

      Jak juz kilka moich przedmówczyn napisalo - to nie o to chodzi, zeby stawiac do
      pionu - to nie wojsko, tylko sala porodowa! Poza tym wiekszosc z nas chcialoby
      te chwile zapamietac jako jedne z najpiekniejszych w zyciu. A przez takie Panie
      jak wspomniana polozna wiele kobiet może miec traume do konca zycia i nie chciec
      juz nigdy miec dzieci.
        • sliweke Re: poród w mińskim szpitalu 22.06.10, 12:54
          Zgadzam się. Ja pierwszy poród miałam bardzo ciężki, trwał prawie 12 godzin i
          później długo myślałam że nie będę chciała drugiego dziecka. Ale nigdy mi nie
          przyszło do głowy, żeby za to obwiniać położną. Przecież to nie jej wina, że
          jedna kobieta urodzi szybko, a inna musi się męczyć. Teraz mam drugie dziecko.
          Poród był dużo lżejszy niż pierwszy, ale położna nie miała na to wpływu.
      • lapwing123 Re: poród w mińskim szpitalu 22.06.10, 14:47
        Zzo nadal nie jest "oficjalnie" dostępne dla rodzącej
        > ("nieoficjalnie" - jak sie "dogadasz" z lekarzem prowadzacym ciaze lub
        > anestezjologiem). Położna-zołza nadal pracuje na porodówce i straszy swoim
        > zachowaniem i tak juz zestresowane pacjentki.

        nieoficjalnie też nie jest możliwe zzo.

        Afrikana, jak nie ma znieczulenia to zazwyczaj boli, na co dziewczyna ma się
        nastawić? Że będzie ją łaskotać?

        Pacjentki niech się nie stresują, bo tylko bardziej się nakręcają. NIe
        słyszałam, żeby któraś położna upominała kogoś za dobre zachowanie. One
        odpowiadają za to co się dzieje z matką i dzieckiem, więc jeśli się źle dzieje,
        a dziewczyna się drze jakby ją mordowali no to sorry, ale nie będzie jej po
        głowce głaskać i mówić: cichutko cichutko(byłam świadkiem takiego porodu-
        jeszcze jak leżałam na patoligii, było słychać dziewczynę co przeraźliwie
        piszczała/krzyczała, aż ciarki przechodziły. Aż lekarz wyszedł po kogoś z
        rodziny na korytarz, bo mąż nie może żony uspokoić, że ma przeć a nie krzyczeć,
        bo dziecko dusi.)
        • anna0906 Re: poród w mińskim szpitalu 22.06.10, 15:23
          No cóż.. przykre, ale prawdziwe...znam kobiety, ktore po porodzie spędzonym "w
          towarzystwie" poloznej - zolzy powiedzialy, ze juz nigdy nie beda chcialy miec
          dzieci jezeli tak ma to wszystko wygladac. Nikt tu nie mowi o glaskaniu po
          glowie, ale chyba jakis szacunek rodzacej sie nalezy?! I zeby nie wiem jak sie
          pacjentka darla - one sa od tego, zeby w kulturalny sposob nad pacjentka
          zapanowac. Poza tym jak juz tu wszystkie podkreslamy - polozna ma pomagac! A
          krzyk i ublizanie do pomocy raczej nie naleza! Wiem naprawde co to znaczy bo
          moje pierwsze dziecko odbierala wlasnie owa polozna. Drugie natomiast urodzilam
          w szpitalu w W-wie choc rekami i nogami zapieralam sie zeby mnie ordynator nie
          odsylal z Minska. A teraz bede mu za to do konca zycia wdzieczna - tam naprawde
          "rodzi sie po ludzku"! Polozne potrafia wspolpracowac z pacjentkami bez krzyku i
          stawiania do pionu. Zzo kosztuje 700 zł. A co do uzyskania zzo w minskim
          szpitalu - lekarz ktory prowadzil moja ciaze powiedzial mi wprost, ze oficjalnie
          nie ma, ale jak bede chciala to da sie zalatwic!
          • lapwing123 Re: poród w mińskim szpitalu 22.06.10, 18:10
            Poza tym jak juz tu wszystkie podkreslamy - polozna ma pomagac! A
            > krzyk i ublizanie do pomocy raczej nie naleza! Wiem naprawde co to znaczy bo
            > moje pierwsze dziecko odbierala wlasnie owa polozna.

            Naprawdę Ci ubliżał ktoś?
          • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 25.06.10, 18:47
            anna0906 napisała:

            > No cóż.. przykre, ale prawdziwe...znam kobiety, ktore po porodzie spędzonym "w
            > towarzystwie" poloznej - zolzy powiedzialy, ze juz nigdy nie beda chcialy miec
            > dzieci jezeli tak ma to wszystko wygladac.
            Znam takie co mówiły, że już nigdy mężowi nie dadzą. Kobieta zmęczona porodem
            różne głupoty gada.
      • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 22.06.10, 20:38
        ja nie wiem jak się nazywa, nawet nie znam jej inicjałów ale pamiętam że była to
        starsza pani około 50-tki szczupła i miała krótkie czarne włosy.ale tak jak
        pisałam wcześniej było to kilka lat temu więc do tej pory może mieć inny kolor
        włosów jak i długość.
        • emilkak Re: poród w mińskim szpitalu 23.06.10, 15:24
          położna teraz na pewno jest ruda i gruba...tak dla niepoznaki:-) ja rodziłam w marcu, spędziłam w szpitalu sześć dni i żadnej zołzy nie zauważyłam. kiedyś straszyła czarna wołga - teraz położna zołza...
          • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 23.06.10, 22:40
            Ja tez spędziłam w szpitalu tydzień a z ową położną miałam do czynienia jedynie
            kilka minut i więcej jej nie widziałam. minęło kilka lat a ciągle pamiętam
            najbardziej z całego pobytu w szpitalu te kilka minut. Cóż, syty głodnego nie
            zrozumie.
              • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 26.06.10, 20:50
                Czy musiała coś mi zrobić, nie wiem pobić czy coś w tym stylu? kobieta która
                rodzi dziecko w pełni oddaje swoją intymność personelowi który powinien pozwolić
                pacjentce godnie przejść przez ten etap a jak wchodzi ci taka położna na nocną
                zmianę, widzi wycieńczoną pacjentkę po 12 godz.i na dzień dobry głosem
                nieznoszącym sprzeciwu pyta jak ma golić to ręce opadają.traktowała mnie jak
                PRZEDMIOT. nie chce mi się już do tego wracać i opisywać bo wyjdzie na to że
                jest idealna a tylko ja trafiłam się jej w złym momencie. ja mam swoje
                wspomnienia i swoje zdanie.
                • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 26.06.10, 22:10
                  3mika napisała:
                  > wyjdzie na to że
                  > jest idealna a tylko ja trafiłam się jej w złym momencie.

                  Ja po prostu myślę, że to nie był jej zły moment tylko Twój. Tak wychodzi z
                  Twoich zdawkowych odpowiedzi. Coś Ci tam nie podpasowało w jej zachowaniu, ale
                  czort jeden wie co.
                  • moni.r Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 00:56
                    uważam, że rodzącej kobiecie należy się bezwzględny szacunek i zrozumienie tym
                    bardziej ze strony personelu. rodziłam w mińskim szpitalu i na szczęście
                    trafiłam na świetną położną. pozdrawiam panią Jadzię.
                  • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 11:58
                    no wiesz, najprzyjemniejszy moment w moim życiu to nie był, nie wiem czy wiesz
                    jak działa oksytocyna jeśli dostajesz ją przez 12 godz. moje odpowiedzi może i
                    są zdawkowe bo i po co opisywać swoje przeżycia, niewyobrażalny ból ja zostaje
                    to później skomentowane że miałam zły dzień. podobno na tą położną były skargi,
                    mój mąż towarzyszył mi na porodówce przez cały dzień ale jak zobaczył jak
                    traktuję mnie ta położna był w szoku i miał zamiar złożyć pisemną skargę ale go
                    powstrzymałam, nie wiem czy dobrze. cieszę się że ty miałaś wspaniały poród i
                    jeszcze lepszą położną. aby wszystkie rodzące w mińskim szpitalu miały takie
                    wspomnienia jak ty. pozdrawiam.
                    • 123ula Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 18:10
                      Wiem o czym piszecie. Ja miałam tego pecha że trafiłam z porodem w
                      imieniny pewnej położnej i zostałam w bólach sama jak palec,
                      podpięta pod KTG. A panie przymkneły drzwi i świetnie się bawiły na
                      porannej kawce. Mineły 2 lata a ja do dziś mam ochotę wrzeszczeć ze
                      złości.
                      • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 21:56
                        123ula napisała:

                        > Wiem o czym piszecie. Ja miałam tego pecha że trafiłam z porodem w
                        > imieniny pewnej położnej i zostałam w bólach sama jak palec,
                        > podpięta pod KTG. A panie przymkneły drzwi i świetnie się bawiły na
                        > porannej kawce. Mineły 2 lata a ja do dziś mam ochotę wrzeszczeć ze
                        > złości.
                        A co Twoim zdaniem miały robić? Patrzeć jak KTG się zapisuje, czy głaskac po
                        głowie i tłumaczyć, że buli bo musi?
                        • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 22:09
                          A co Twoim zdaniem miały robić? Patrzeć jak KTG się zapisuje, czy
                          głaskac po
                          > głowie i tłumaczyć, że buli bo musi?

                          ???? Joshima, Ty piszesz powaznie ? Naprawdę nie wyobrażasz sobie
                          nic poza tymi dwoma opcjami ? Albo olać albo głaskać po główce ? Tak
                          twoim zdaniem powinna wyglądać praca połóżnej ? No bo jeśli tak, i
                          ciebie zadowala takie traktowanie, to nic dziwnego, że jesteś
                          zadowolona:) Równie dobrze po co wstawać w środku nocy do rodzącej
                          kobiety, lepiej się wyspać, bo niby co by takiego miała
                          robić...patrzec ja sie ktg zapisuje albo głaskać po główce ?
                          Z takim podejściem, to my jeszcze długo w średniowieczu tkwić
                          będziemy:/
                          • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 27.06.10, 22:36
                            afrikana napisała:

                            > ???? Joshima, Ty piszesz powaznie ? Naprawdę nie wyobrażasz sobie
                            > nic poza tymi dwoma opcjami ?
                            No dlatego pytam co miały robić. Napiszesz tak konkretnie?

                            > Tak twoim zdaniem powinna wyglądać praca połóżnej ?
                            Położna jest od tego, żeby kontrolować, czy wszystko jest OK i podczas
                            konkretnej akcji porodowej pomagać kobiecie kierując jej działaniami.
                              • inmiki Re: poród w mińskim szpitalu 29.06.10, 10:04
                                Tak czytam ten wątek i zastanawiam się: co złego jest w okazaniu współczucia
                                przez położną? Przecież można pomagać rodzącej będąc jednocześnie dla niej miłą
                                i współczującą. Dwa razy rodziłam, każdy poród był inny i każdy w innym szpitalu
                                (jeden z nich w mińskim), ale przy żadnym położne nie były dla mnie niemiłe,
                                wręcz przeciwnie i potrafiły jednocześnie pomóc mi (należę do krzyczących
                                rodzących:P). Pewnie nie miałam "szczęścia" trafić na niemiłą położną, ale jak
                                widać można pomagać będąc miłym i wykazując odrobinę empatii.
                                  • inmiki Re: poród w mińskim szpitalu 30.06.10, 16:12
                                    lapwing123 napisała:

                                    > inmiki, ja rodziłam z tą tzw. "zołzą" i zaręczam Ci, że była miła i
                                    > współczująca. Nie rozumiem tylko podejścia niektórych dziewczyn. I wiem, że
                                    > wyolbrzymiają i przesadzają. Ot tyle w tym temacie.

                                    Chodziło mi o Twoją wcześniejszą wypowiedź, że od głaskania to mamy mężów. Nie
                                    wiem czy położna "zołza" była w czasie mojego porodu czy nie, ale wszystkie były
                                    miłe wobec mnie i starały się pomóc jak mogły, nie były mniej kompetentne będąc
                                    miłymi. To dlatego zdecydowałam się wypowiedzieć w tej kwiesti. Niezależnie w
                                    jakim zawodzie się pracuje, empatia i okazanie szacunku nie pozbawia nikogo
                                    fachowości i raczej nie przeszkadza w wykonywaniu swojej pracy. Zastanowił mnie
                                    w niektórych wypowiedziach tok myślenia, że położna nie jest po to by być miła,
                                    tylko po to by pomóc rodzącej, a jedno drugiego nie wyklucza, prawda?
                                • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 30.06.10, 00:14
                                  inmiki napisała:

                                  > Tak czytam ten wątek i zastanawiam się: co złego jest w okazaniu współczucia
                                  > przez położną? Przecież można pomagać rodzącej będąc jednocześnie dla niej miłą
                                  > i współczującą.

                                  Co było niemiłego w tym, że położna nie stała przy rodzącej cały czas w trakcie
                                  pomiaru KTG?
                                  • inmiki Re: poród w mińskim szpitalu 30.06.10, 16:16

                                    > Co było niemiłego w tym, że położna nie stała przy rodzącej cały czas w trakcie
                                    > pomiaru KTG?
                                    >
                                    Zapytaj tą forumowiczkę, która się no to skarżyła.
                                    Nadal twierdzę, że empatia i szacunek do drugiej osoby, nie pozbawia nas
                                    możliwości pomagania i fachowości.
                                      • inmiki Re: poród w mińskim szpitalu 01.07.10, 22:24
                                        joshima napisała:

                                        > Ale Ty tez twierdzisz, że to było niemiłe. Więc podaj przykład jak powinny się
                                        > były zachować?
                                        >
                                        Gdzie to wyczytałaś? W swojej wypowiedzi tylko do jednego postu się konkretnie
                                        odniosłam i nie był to post o podłączeniu KTG, cała reszta dotyczyła ogółu
                                        dyskusji, a raczej tego czy w pracy bycie miłym przeszkadza czy nie.
                                        Jeśli znalazłaś w mojej wypowiedzi odniesienie do tego nieszczęsnego KTG, to
                                        proszę wskaż mi je.
                                        • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 01.07.10, 22:34
                                          inmiki napisała:

                                          > cała reszta dotyczyła ogółu
                                          > dyskusji,
                                          Właśnie ogół ogół. A ten wątek jest o konkretnym szpitalu i konkretnych
                                          położnych a w szczególności o jednej i o konkretnych przykładach jej rzekomej
                                          zołzowatości.
                                • margot_may Re: poród w mińskim szpitalu 30.06.10, 00:49
                                  inmiki napisała:

                                  > Tak czytam ten wątek i zastanawiam się: co złego jest w okazaniu współczucia
                                  > przez położną? Przecież można pomagać rodzącej będąc jednocześnie dla niej miłą
                                  > i współczującą. Dwa razy rodziłam, każdy poród był inny i każdy w innym szpital
                                  > u
                                  > (jeden z nich w mińskim), ale przy żadnym położne nie były dla mnie niemiłe,
                                  > wręcz przeciwnie i potrafiły jednocześnie pomóc mi (należę do krzyczących
                                  > rodzących:P). Pewnie nie miałam "szczęścia" trafić na niemiłą położną, ale jak
                                  > widać można pomagać będąc miłym i wykazując odrobinę empatii.

                                  Ciekawe jest to, że od położnych zatrudnionych państwowo oczekujemy prawidłowego
                                  wykonywania ich pracy, jaką jest opiekowanie się i asystowanie przy rodzącej,
                                  zaś od lekarzy ginekologów prowadzących ciążę z NFZ nie. Każda kobieta, która ma
                                  fundusze idzie prowadzić ciążę prywatnie, bo państwowo nie otrzyma takiej opieki.
                                  • inmiki Re: poród w mińskim szpitalu 30.06.10, 16:22
                                    margot_may napisała:


                                    > Ciekawe jest to, że od położnych zatrudnionych państwowo oczekujemy prawidłoweg
                                    > o
                                    > wykonywania ich pracy, jaką jest opiekowanie się i asystowanie przy rodzącej,
                                    > zaś od lekarzy ginekologów prowadzących ciążę z NFZ nie. Każda kobieta, która m
                                    > a
                                    > fundusze idzie prowadzić ciążę prywatnie, bo państwowo nie otrzyma takiej opiek
                                    > i.
                                    Nie istotne czy jest to służba zdrowia, czy inna profesja, od każdego należy
                                    oczekiwać prawidłowego wykonywania swojej pracy. Patrzę na swoją pracę, którą
                                    wykonuję najlepiej jak umiem (od tego zależy czy mam na chleb czy też nie) i
                                    uważam, że każdy pracujący powinien wykonywać swoje obowiązki dobrze i sumiennie.
                                    • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 30.06.10, 20:58
                                      Uważam, że prawidłowe podłączenie pacjentki do KTG i wykonanie tego pomiaru
                                      mieści się właśnie w definicji "prawidłowego wykonywania swoich obowiązków".

                                      Przecież nie sądzę, że którakolwiek z położnych wychodząc warknęła: Tylko nie
                                      jęcz, bo mamy imprezę. Prawda? Niestety często kobiety, które miały cięższe
                                      porody a na dodatek nie były przygotowane na to co może nastąpić wyolbrzymiają
                                      niektóre sytuacje i szukają dziury w całym.
                                    • margot_may Re: poród w mińskim szpitalu 01.07.10, 00:02
                                      > Nie istotne czy jest to służba zdrowia, czy inna profesja, od każdego należy
                                      > oczekiwać prawidłowego wykonywania swojej pracy. Patrzę na swoją pracę, którą
                                      > wykonuję najlepiej jak umiem (od tego zależy czy mam na chleb czy też nie) i
                                      > uważam, że każdy pracujący powinien wykonywać swoje obowiązki dobrze i sumienni
                                      > e.

                                      No właśnie, i z położnymi postępujemy prawidłowo. Czyli upieramy się by
                                      traktowały nas jak cierpiące kobiety w potrzebie i które mają przed sobą bardzo
                                      trudne zadanie, a nie jak żywe inkubatory do których trzeba podłączyć kable.
                                        • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 01.07.10, 13:02
                                          To ja się jeszcze raz zapytam, bo nie dostałam odpowiedzi. Czym
                                          przejawił się
                                          > brak szacunku do rodzącej w tym konkretnym przypadku i jak powinny
                                          postąpić poł
                                          > ożne?

                                          Nie ma sensu ci tego tłumaczyć, bo ty i tak z góry wiesz jak było:)
                                          Wypowiadasz się bardzo kategorycznie i odmawiasz innym prawa do
                                          własnych opinii i odczuć. Szkoda czasu, bo ty nie chcesz wysłuchać
                                          innych kobiet i poznac inny punkt widzenia, tylko chcesz się z nich
                                          ponabijać i powykłócać się z ich odczuciami na temat sprawy. Wiele
                                          kobiet ma traumatyczne wręcz przeżycia, niemiłe wspomnienia z
                                          porodówki, niejednokrotnie z powodu podejścia i traktowania przez
                                          położną, a ty nieznając sprawy już z góry krzyczysz: PRZESADZACIE !
                                          Jesteście panikarami, czepiacie się, przecież u mnie było git, to i
                                          u was napewno też !
                                          A chcesz wiedzić CZYM przejawił się brak szacunku w stosunku do
                                          rodzącej w tym przypadku... prawdopodobie tym JAK to zostało
                                          zrobione. Nie jesteś w stanie odróżnić, nawet nieużywając słów, czy
                                          ktoś jest miły, sympatyczny i robi coś nie z musu, czy w pośpiechu
                                          tylko z serdecznością ? Nie potrafisz rozróżnić, kiedy ktoś
                                          niedelikatnie daje ci do zrozumienia, że ma inne, ważniejsze sprawy
                                          i ze przyszłaś nie w porę ? Nie potrafisz rozróżnić kiedy ktoś cie
                                          traktuje z szacunkiem a kiedy cię olewa ?
                                          JA wiem jak byłam traktowana przy obu porodach, nie ty. Każdy z nich
                                          skrajnie inny, z inną położną w tym samym szpitalu. I potrafię
                                          zrozumieć inne kobiety i szanować ich opinie. Może jak ty trafisz za
                                          drugim razem na chamkę, to wtedy łatwiej ci będzie zrozumieć drugą
                                          stronę.

                                          Ps. Bardzo przepraszam moją położną, którą śmiałam obudzic w środku
                                          nocy ze skurczami i kilkucentymetrowym rozwarciem. Przeze mnie się
                                          nie wyspała biedactwo:/
                                          • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 01.07.10, 17:36
                                            afrikana napisała:

                                            > Nie ma sensu ci tego tłumaczyć,
                                            No to szkoda, bo wygląda na to, że są pretensje, ale konkretów brak.

                                            > Szkoda czasu, bo ty nie chcesz wysłuchać
                                            > innych kobiet i poznac inny punkt widzenia
                                            Chcę, ale na swoje pytanie nie dostaję odpowiedzi. Teraz też zamiast odpowiedzi,
                                            którą przeczytałabym z zainteresowaniem widzę psychoanalizę mojej osoby. Bez
                                            sensu i nie na temat.

                                            > Wiele
                                            > kobiet ma traumatyczne wręcz przeżycia, niemiłe wspomnienia z
                                            > porodówki
                                            Wierzę.

                                            > niejednokrotnie z powodu podejścia i traktowania przez
                                            > położną
                                            Możliwe, ale jakoś żadna nie chce opisać jakichś konkretnych, rzeczywiście
                                            nagannych zachowań.

                                            > A chcesz wiedzić CZYM przejawił się brak szacunku w stosunku do
                                            > rodzącej w tym przypadku... prawdopodobie tym JAK to zostało
                                            > zrobione.
                                            A właściwie jak zapamiętała lub odebrała to cierpiąca osoba.

                                            > Nie jesteś w stanie odróżnić, nawet nieużywając słów, czy
                                            > ktoś jest miły
                                            Zdarza mi się, że jestem, ale cierpiąc i będąc sama w kryzysowej sytuacji
                                            brałabym pod uwagę, że ine wszystko było tak jak mi się wydawało. Ot takie mam
                                            realistyczne i samokrytyczne podejście do życia.
                                            • kokusia31 Re: poród w mińskim szpitalu 01.07.10, 20:26
                                              Ja rodziłam na dwóch zmianach położnych z dwiema paniami Małgosiami.
                                              W sumie tych położnych było więcej ale te były moje główne i tylko te
                                              zapamiętałam. O ile p. Małgosia z wieczornej zmiany niezbyt się mną
                                              interesowała (pewnie dlatego że miała rozstrój żołądka i częściej
                                              siedziała w klopie niż ja) to ta druga (taka młodziutka blondyneczka)
                                              to anioł nie kobieta. Ja sama wiem że nie byłam łatwą pacjentką a do
                                              tego rodziłam sama. P. Małgosia kiedy było trzeba pocieszała mnie.
                                              opowiadała o swoich porodach, włączała radio żebym nie przysypiała,
                                              podpowiadała różne triki ale gdy trzeba było mnie ustawić do pionu,
                                              bo już żadne sensowne argumenty do mnie nie trafiały i ze zmęczenia
                                              nie chciałam współpracować, to też to robiła. Dzięki jej masażom
                                              szyjki macicy pękłam tylko minimalnie. w ciągu tych kilku godzin
                                              spędzonych razem tylko raz miałyśmy małe spięcie bo byłam dość
                                              niemiła ale szybko się zreflektowałam i przeprosiłam i nasze stosunki
                                              wróciły do normy.
                                            • margot_may Re: poród w mińskim szpitalu 02.07.10, 01:26

                                              > A chcesz wiedzić CZYM przejawił się brak szacunku w stosunku do
                                              > rodzącej w tym przypadku... prawdopodobie tym JAK to zostało
                                              > zrobione.
                                              A właściwie jak zapamiętała lub odebrała to cierpiąca osoba.

                                              > Nie jesteś w stanie odróżnić, nawet nieużywając słów, czy
                                              > ktoś jest miły
                                              Zdarza mi się, że jestem, ale cierpiąc i będąc sama w kryzysowej sytuacji
                                              brałabym pod uwagę, że ine wszystko było tak jak mi się wydawało. Ot takie mam
                                              realistyczne i samokrytyczne podejście do życia.

                                              :) Ależ uświadomienie sobie, że w sytuacji stresowej człowiek reaguje nadmiernie
                                              emocjonalnie to truizm. Nikt tutaj tego nie kwestionuje.
                                              Jest na odwrót: chcemy żeby każda położna pracowała mając na uwadze tą zasadę,
                                              bo tylko dzięki pomocy kobiecie przy opanowaniu tej nadmiernej emocjonalności
                                              (panika, strach, bezradność, poczucie osamotnienia) obniży u niej poziom stresu.
                                              A to, wiadomo, skutkuje łatwiejszym (dla wszystkich) porodem.
                                                • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 02.07.10, 12:12
                                                  Joshima a co powiesz na to, jak położna juz na wejściu jest chamska
                                                  i opryskliwa, bo smiałaś obudzić ją w środku nocy przychodząc ze
                                                  skurczami i kilkucentymetrowym rozwarciem ? I tutaj nie chodzi tylko
                                                  i wyłącznie o to jak JA odebrałam zachowanie położnej...był tam
                                                  jeszcze mój mąż, który osobiście wniósł skargę do ordynatora. Więc
                                                  nie wciskaj mi, że sobie wszytsko wymyśliłam i wyimaginowałam, bo
                                                  tylko ja wiem jak było. Ty mozesz sobie jedynie poczytać i przyjąć
                                                  do wiadomości, że nie wszytsko jest zawsze TYLKO BIAŁE, bo tobie się
                                                  tak wydaje. Nie życzę sobie żebyś obrażała mnie, czy inne kobiety
                                                  które mają swoje doświadczenia w tym temacie, wyzywając je od
                                                  panikar i dając do zrozumienia, że mają nierówno pod sufitem. Wiesz
                                                  bardzo malutko w tym temacie, bo ciebie nie dotyczy, a najgłośniej
                                                  ujadasz.

                                                  PS. Leżałam kilka dni na patologii, napatrzyłam się na płacz
                                                  dziewczyn i podłe zachowanie jednej takiej pseudo 'połoznej':/
                                                  Nikt nie twierdzi tutaj, że WSZYSTKIE takie są i że ZAWSZE. Jednym
                                                  trafi sie lepiej, innym gorzej. A ty nie kwestionuj czyichś przeżyc,
                                                  bo g.... wiesz na ich temat. Ciebie tam nie było.
                                                  • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 02.07.10, 13:00
                                                    afrikana napisała:

                                                    > Joshima a co powiesz na to, jak położna juz na wejściu jest chamska
                                                    > i opryskliwa, bo smiałaś obudzić
                                                    Powiem jak się dowiem co konkretnie zrobiła, a nie że Ty odebrałaś ją jako
                                                    chamską i opryskliwą.

                                                    > Ty mozesz sobie jedynie poczytać i przyjąć
                                                    > do wiadomości
                                                    Nie mogę bo nie chcesz napisać :P

                                                    > Nie życzę sobie żebyś obrażała mnie, czy inne kobiety
                                                    A jakim to słowem Cie obraziłam? Napiszesz konkretnie, czy może znów będzie tak,
                                                    że tak po prostu odebrałaś moją wypowiedź?
                                                  • emilkak Re: poród w mińskim szpitalu 02.07.10, 23:29
                                                    wątek zaczyna się rozkręcać do pyskówek- jak zwykle na temat:-)
                                                    pewnie jeszcze mi się dostanie...ale co tam. ja, mimo różnych opinii
                                                    na temat szpitala zdecydowałam się rodzić w marcu właśnie tutaj i
                                                    nie żałuję. opieka lekarzy, pielęgniarek, położnych bardzo dobra.
                                                    poza kilkoma nieistotnymi pierdołami nie ma się do czego przyczepić.
                                                    jak człowiek jest miły, nie buczy i nie marudzi z byle powodu to w
                                                    zamian jest normalnie traktowany:-) osobiście gdybym tam pracowała
                                                    szlak by mnie trafił....
                                                  • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 02.07.10, 23:50
                                                    Nie mam pojęcia dlaczego joshima tak zawzięcie broni tej położnej (moje zdanie
                                                    jest takie, że jest albo rodziną albo znajomą tej pani) ale myślę, że powinnyśmy
                                                    zakończyć ten wątek ponieważ "wysoki sąd" czyt. joshima zadecydowała- położna
                                                    anioł nie człowiek. niewinna.
                                                    My delikatniutkie francuskie pieski pieścimy się a nasi mężowie którzy to
                                                    wszystko widzieli po prostu się nad nami litują. Przecież to Joshima była z nami
                                                    na sali porodowej i wszystko widziała a my chcemy jej teraz wmówić ,że coś było
                                                    nie tak.
                                                    kobieto zastanów się co ty piszesz, wymagasz od nas KONKRETÓW?
                                                    a kim niby jesteś że mamy się przed tobą tłumaczyć, jeśli ktoś mówi że było
                                                    nieprzyjemnie to według niego tak właśnie było i każdy rozumny człowiek potrafi
                                                    to zrozumieć.potrafię odróżnić miłe od niemiłego, słodkie od słonego, białe od
                                                    czarnego. Jakoś z innymi położnymi było miło, chociaż bardzo bolało a z tą panią
                                                    NIE BYŁO MIŁO.Mam nadzieję że zrozumiałaś!!!!
                                                  • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 09:28
                                                    3mika napisała:

                                                    > Nie mam pojęcia dlaczego joshima tak zawzięcie broni tej położnej (moje zdanie
                                                    > jest takie, że jest albo rodziną albo znajomą tej pani)
                                                    Nic z tych rzeczy... Ale myśleć sobie możesz co Ci się podoba.


                                                    > kobieto zastanów się co ty piszesz, wymagasz od nas KONKRETÓW?
                                                    > a kim niby jesteś że mamy się przed tobą tłumaczyć
                                                    Nikt się nie musi tłumaczyć, ale tak to już jest na świecie, że jak się kogoś
                                                    oskarża to wypadałoby napisać o co konkretnie. Bo zarzucanie komuś, że krzywo
                                                    spojrzał jest niepoważne.
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 13:37
                                                    > Nikt się nie musi tłumaczyć, ale tak to już jest na świecie, że
                                                    jak się kogoś
                                                    > oskarża to wypadałoby napisać o co konkretnie. Bo zarzucanie
                                                    komuś, że krzywo
                                                    > spojrzał jest niepoważne.
                                                    >

                                                    No akurat jesteś chyba ostatnią osobą, której miałabym się ochotę
                                                    spowiadać. Ty to możesz sie jedynie dowiedziać od nas co na ten
                                                    temat myślimy, jakie jest nasze zdanie i odczucia. W sądzie nie
                                                    jestesmy, a ty sedziną nie jesteś. Możesz jedynie przyjąć do
                                                    wiadomości nasz punkt widzenia i wyrazic swój na temat własnego
                                                    porodu. Naszych porodów i opinii nie masz prawa krytykowac, bo cie
                                                    tam nie było, nic nie wiesz na ten temat i nie musisz, bo to kazdego
                                                    prywatna sprawa. Powinnas również zrozumieć, że to są
                                                    niejednokrotnie koszmarne przeżycia, do których ktos może nie miec
                                                    ochoty wracać, a tym bardziej opisywac w szczegółach jakiejś
                                                    joshimie, która i tak z góry lepiej wie jak było. Ty już nawet
                                                    lepiej wiesz, że my "oskarżamy położną o krzywe spojrzenie",
                                                    jesteśmy roszczeniowe i ogólnie panikary z nas i z naszych mężów i
                                                    że to napewno my chamscy byliśmy. Nie mamy o czym rozmawiać, bo ty i
                                                    tak wiesz lepiej ode mnie co się działo na sali porodowej kiedy
                                                    rodziłam. Z góry stwierdziałaś, że przesadzamy i wymagamy nie
                                                    wiadomo czego.

                                                    Ps. Położna wie jakie były nasze zarzuty, skarga została wniesiona
                                                    oficjalnie, więc sie nie martw o nią, że taka biedna, bezpodstawnie
                                                    oskarżona i boguduchawinna. A ty znać szczegółów nie musisz, bo to
                                                    nie twoja sprawa. A ja po takich doświadczeniach, mam prawo głosić
                                                    swoje poglądy i krytykować jej pracę. A ty po po prostu przyjmij do
                                                    wiadomości, że różne kobiety mają różne doświadczenia i opinie.
                                                    Koniec, kropka.
                                                  • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 14:13
                                                    afrikana napisała:

                                                    > Ty to możesz sie jedynie dowiedziać od nas co na ten
                                                    > temat myślimy
                                                    Już się dowiedziałam. Więcej nie ciekawam.

                                                    > Możesz jedynie przyjąć do
                                                    > wiadomości nasz punkt widzenia
                                                    Nie przyjmuję.

                                                    > Naszych porodów i opinii nie masz prawa krytykowac
                                                    To forum publiczne. A co do krytykowania porodu to nie wiem co masz na myśli.

                                                    > do których ktos może nie miec
                                                    > ochoty wracać,
                                                    Ilość postów napisanych przez Ciebie w tym temacie świadczy o czymś innym.

                                                    > Nie mamy o czym rozmawiać
                                                    Nikt Ci nie każe odpisywać mi. To wolny kraj.
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 14:46
                                                    Ilość postów napisanych przez Ciebie w tym temacie świadczy o czymś
                                                    innym.

                                                    Temat dotyczy czegoś innego niż ty życzysz sobie wiedzieć.
                                                    Wątek dotyczy szpitala, położnych i ogólnych opinii na ich temat.
                                                    Autorka nie prosi o opis przebiegu porodów i konkretnych przypadków
                                                    czy zachowań personelu. Jedne piszą, że było git, inne, że kiepsko
                                                    bo takie ich doświadczenia i tyle. A ty podważasz czyjeś opinie na
                                                    dany temat, chociaż nic o tym nie wiesz, bo cię nie dotyczy.
                                                    Wypytujesz o szczegóły, ktoś ma ci tutaj opisywać, podawać
                                                    przykłady, chociaż nic cie to nie obchodzi. Po co ? Przecież i tak
                                                    nie znając szczegółów piszesz, że napewno przesadzamy i za dużo
                                                    oczekujemy, a tak naprawdę to my napewno byłyśmy niemiłe ?
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 19:53
                                                    Cóż nie wiesz co bym napisała, gdybyś napisała coś konkretnego :P

                                                    Skoro nieznając szczegółów posuwasz się do takich komentarzy, teorii
                                                    na temat rodzących, skoro już teraz WIESZ LEPIEJ JAK BYŁO, skoro już
                                                    teraz wiesz, że NIE MOGŁO BYĆ TAK JAK PISZEMY, to po co opisywac ci
                                                    resztę...Przeciez ciebie nie interesuje co MY myślimy, co MY
                                                    czujemy, jakie MY mamy odczucia. Nie pytasz się ze zwykłej ludzkiej
                                                    ciekawości, tobie nie zależy żeby się dowiedzieć jak na tą sprawę
                                                    patrzą inne kobiety...Tobie chodzi tylko o PODWAŻENIE naszych
                                                    doświadczeń, wmówienie nam że nie mogło byc tak jak piszemy, że wina
                                                    napewno leży po naszej stronie, ze jesteśmy roszczeniowe i panikary.
                                                    Twoja misja to obrona połoznych ZA WSZELKĄ CENĘ. Ty nawet nie
                                                    przyjmujesz do wiadomości, że nie wszytsko jest tak jak tobie się
                                                    wydaje, że nie wszyscy mają takie doświadczenia jak ty, ze nie
                                                    wszytsko jest tylko BIAŁE.
                                                    Dlaczego odmawiasz nam prawa do własnych odczuć ? Dlaczego tak
                                                    bardzo zalezy ci żeby nie pisać tutaj o negatywnych doświadczeniach
                                                    z porodówki ? dlaczego tak bardzo chesz nam udowodnić, że to, jak
                                                    nas traktowano jest naszą winą ?
                                                  • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 21:44
                                                    afrikana napisała:

                                                    > Przeciez ciebie nie interesuje co MY myślimy, co MY
                                                    > czujemy, jakie MY mamy odczucia.
                                                    To już wiem. Teraz dociekam faktów. A co mną kieruje to nie wiesz, tylko
                                                    domniemywasz. I nawet jak bym napisała tu elaborat mający Cię przekonać, że się
                                                    mylisz, to i tak nie uwierzysz.

                                                    > Ty nawet nie
                                                    > przyjmujesz do wiadomości...
                                                    Chętnie bym przyjęła, gdyby za tymi opowieściami stały jakieś fakty, ale pewnie
                                                    nie uwierzysz. Trudno. Prosić przecież nie będę.
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 22:37
                                                    >Teraz dociekam faktów

                                                    Fakty są takie jak piszemy. Wyrażamy swoją opinię. Ty natomiast
                                                    usilnie starasz się ją podważyć. Szczegóły nie powinny cię
                                                    obchodzić, to nie przesłuchanie.

                                                    A co mną kieruje to nie wiesz, tylko
                                                    > domniemywasz.
                                                    Nie odwracaj kota ogonem. Gdybyś była po prostu ciekawa, to byś po
                                                    ludzku spytała skąd nasze opinie i tyle. A teraz wróć do swoich
                                                    pierwszych postów, poczytaj od początku i przypomnij sobie jak się
                                                    wyrażasz o kobietach o odmiennych doświadczeniach, co o nich myślisz
                                                    i jak zajadle walczysz o wybielenie położnych, oczerniając tym samym
                                                    nas i wprost twierdząc jakie to z nas delikatne paniusie co to mają
                                                    fanaberie...

                                                    > Chętnie bym przyjęła, gdyby za tymi opowieściami stały jakieś fakty

                                                    No i o to tutaj chodzi. Ty nasze fakty masz za mity. Mówisz nam
                                                    prosto w oczy, że kłamiemy. Prosić cię żebyś łaskawie uwierzyła, ze
                                                    kogoś mogło spotkać coś innego niż ciebie, nie zamierzam. Ani tym
                                                    bardziej tłumaczyć ci się ze szczegółów.
                                                  • lapwing123 Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 14:21
                                                    Mnie już przestało się chcieć z wami dyskutować, bo nie podajecie konkretów ani
                                                    żadnych racjonalnych argumentów, tylko, że wy czułyście, że nie było ok. A
                                                    zgadzam się z joshima w całej rozciągłości. Podajcie jakiś konkret.

                                                    No i coś wyszło z tej Twojej skargi? Nie sądzę, chyba "góra" również stwierdziła
                                                    przewrażliwienie
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 14:38
                                                    > No i coś wyszło z tej Twojej skargi? Nie sądzę, chyba "góra"
                                                    również stwierdził
                                                    > a
                                                    > przewrażliwienie

                                                    :)) Spokojna twoja głowa:)
                                                    po pierwszym porodzie, zostałam oficjalnie przeproszona zarówno
                                                    przez położną jak i ordynatora. Przy drugim porodzie były milutkie i
                                                    pomocne jak w prywatnej klinice:D Więc warto było:) Jeszcze chcesz
                                                    coś wiedzieć ? jakieś szczególiki ?
                                                    A skoro ja i mój mąż jesteśmy twoim zdaniem przewrażliwieni, chociaż
                                                    nie znasz sytuacji i nie wiesz jak było, to tylko swiadczy o tobie.
                                                    Wszechwiedząca, nie wiem jak było bo mnie tam nie było, ale napewno
                                                    wiem, że nie było tak jak piszesz, bo było zupełnie odwrotnie:D No
                                                    po prostu rozwalacie mnie:D

                                                    A ty napewno w ogóle nie rodziłaś, ja to wiem...wszystko sobie
                                                    wymyśliłaś:D To na takiej samej zasadzie:D
                                                  • margot_may Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 15:11
                                                    Boże, jak ja nie znoszę takich baboli, które próbują wmówić innym kobietom, że
                                                    coś jest z nimi nie w porządku, a ich odczucia i emocje są efektem histerii.
                                                    Na samym początku któraś napisała, że pielęgniarka ją zostawiła i poszła pić
                                                    kawę imieninową, a jej się chciało krzyczeć ze złości. Pacjentka potrzebowała
                                                    więcej uwagi, zainteresowania, czyli opieki ze strony położnej. I to jest konkret.
                                                    Jasne, że gdyby leżała ze złamaną nogą nie odczuwałaby aż takich emocji. I
                                                    jasne, że kobieta pewnie zdaje sobie sprawę, że to stres przy porodzie aż takie
                                                    emocje wywołał. Ale poród wywołuje emocje, i właśnie dlatego uczestniczy w nim
                                                    nie tylko lekarz, ale i osoba, która ma opiekować się kobietą, czuwać i
                                                    dbać-pielęgniarka.

                                                    Co ci to da, że uznamy, że kobiety przesadzają w opisie swoich przeżyć? Nawet
                                                    jeśli za "przesadzanie" i przewrażliwienie odpowiadają tylko hormony, to jest
                                                    ono faktem. Tak się po prostu dzieje.

                                                    I dalej: opisywanie swoich odczuć w czasie porodu jest bardzo ważne, bo dzięki
                                                    temu wiemy jak postępować z rodzącą. Oczywiście, możemy nazwać odczucia
                                                    przewrażliwieniem i przesadzaniem, ale co z tego? Położna i tak musi postępować
                                                    tak, by przewrażliwiona i przesadzająca rodząca miała komfort w czasie porodu,
                                                    właśnie uwzględniając to jej przewrażliwienie.
                                                    Więc powiedz mi jeszcze raz ci da, że jakiejś kobiecie napiszesz "tylko ty nie
                                                    czułaś, że nie było ok"? Czuła tak i co? Trzeba jej pokazać, że źle czuła? Są
                                                    jakieś normy odczuwania? Trzeba ją przywołać do porządku? Babol jesteś.
                                                  • 3mika Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 16:41
                                                    W TYM TYGODNIU TRAFIŁAM DO PEWNEGO LEKARZA SŁYNĄCEGO Z TEGO ŻE JEST BARDZO
                                                    NIESYMPATYCZNY, NAWET KIEDYŚ MOJA MAMA BYŁA U NIEGO I WYCHODZĄC Z GABINETU
                                                    PRAWIE PŁAKAŁA PRZEZ NIEGO. A JA MAM BARDZO MIŁE WRAŻENIA,BYŁ MIŁY I
                                                    PROFESJONALNY ZARAZEM. ALE ZARAZ, ZARAZ, COŚ TU NIE GRA. ONA PŁAKAŁA A JA
                                                    JESTEM ZADOWOLONA? MOŻE I NASZA POŁOŻNA ZACHOWUJE SIĘ W TEN SPOSÓB ,ŻE RAZ NA
                                                    100 PACJENTÓW POTRAFI WYKAZAĆ SIĘ OZNAKAMI CZŁOWIECZEŃSTWA.
                                                  • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 19:23
                                                    margot_may napisała:

                                                    > Na samym początku któraś napisała, że pielęgniarka ją zostawiła i poszła pić
                                                    > kawę imieninową, a jej się chciało krzyczeć ze złości. Pacjentka potrzebowała
                                                    > więcej uwagi, zainteresowania, czyli opieki ze strony położnej.
                                                    Pacjentka miała robiony pomiar KTG. Nikt nie zechciał napisać co powinna zrobić
                                                    położna w tej sytuacji. No i chyba nikt już nie napisze jak jego zdaniem to
                                                    powinno wyglądać.
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 20:19
                                                    Pacjentka miała robiony pomiar KTG. Nikt nie zechciał napisać co
                                                    powinna zrobić
                                                    > położna w tej sytuacji. No i chyba nikt już nie napisze jak jego
                                                    zdaniem to
                                                    > powinno wyglądać.
                                                    Masz problemy z czytaniem. Odpowiedź juz padła. Najprawdopodobniej
                                                    chodziło o to, JAK, W JAKI SPOSÓB TO ZOSTAŁO zrobione. Nie sądzę, ze
                                                    gdyby położna była uprzejma, wszytsko wyjaśniła, wytłumaczyła,
                                                    poświęciła chwilę czasu i uwagi, dziewczyna miałaby jakieś
                                                    pretensje, że sobie poszła. Podejrzewam, że najwidoczniej położna
                                                    była nieprzyjemna, niedelikatna, opryskliwa, robiła to w pośpiechu i
                                                    zostawiła ją na bardzo długo bez żadnego wyjaśnienia, nawet nie
                                                    zajrzała i nie zapytała czy czegoś nie potrzeba i czy wszystko w
                                                    porządku. Naprawde nie potrafisz sobie wyobrazić sama, bez
                                                    wyjasniania, że zajęcie się pacjentka może wyglądać bardzo różnie ?
                                                    Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, że jedna może to zrobić tak, że
                                                    jesteśmy spokojne, wiemy co się dzieje, jak długo to potrwa itp,a
                                                    druga może to zrobic na jednej nodze, nerwowo i po chamsku dając do
                                                    zrozumienia, że się spieszy na imieniny ? A w ogóle, to co to za
                                                    imprezy w trakcie pracy, podczas gdy pacjentka wymaga być może
                                                    wsparcia, rozmowy, pomocy czy dajmy na to podania choćby szklanki
                                                    wody ? Nie kazdy ma pomoc i oparcie w postaci męża. Niejednokrotnie
                                                    kobiety są tam same i jedyną osobą na która mogą liczyć jest
                                                    położna, która powinna co chwilę wszystkiego doglądać, abyśmy mogły
                                                    czuc się spokojne. A im jest najłatwiej podpiąć pod KTG na dwie
                                                    godziny, a ty leż sama i się męcz w jednej pozycji, bo nawet nikt
                                                    nie zajrzy i nie zapyta czy może pomóc już zmienić bok. Dlaczego
                                                    jedna potrafi porozmawiać, wytłumaczyć, zaproponować spacer, piłkę,
                                                    drabinki, worki sake lub wannę, a inna podepnie pod ktg na 2 godziny
                                                    i polezie w cholerę nawet niezaglądając czy wszytsko ok ?
                                                    Naprawdę nie masz na tyle wyobraźni, żeby sobie zwizualizować jak
                                                    bardzo taka pomoc może się różnić u różnych położnych ?
                                                    Ja rodziłam dwa razy i tak jak pisałam: niebo a ziemia. Nie ma
                                                    porównania. Jedna położna się zajęła, zaopiekowała jak nalezy, była
                                                    przy mnie, tłumaczyła, wspierała, pomagała, kierowała, proponowała
                                                    wszelkie możliwosci aby złagodzić ból (masaż, wanna itp), a druga
                                                    była chamska i zła, że przeszkadzam i miała mnie centralnie w dupie.
                                                    Na dzien dobry dowiedziałam się, że ją obudziłam i ona lekarza nie
                                                    będzie budzić, mam czekac do rana. A o bladym świcie, to ja już
                                                    urodziłam...
                                                    Jak długo trzeba ci tłumaczyć, ze doświadczenia mogą być
                                                    diametralnie inne i że każda kobieta ma prawo do własnych opinii.
                                                    dlaczego tak bardzo zalezy ci żeby udowodnić, że albo zmyślamy albo
                                                    jestśmy zwykłymi panikarami ?
                                                  • joshima Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 21:48
                                                    afrikana napisała:

                                                    > Masz problemy z czytaniem. Odpowiedź juz padła.
                                                    No tak samo mało konkretna jak inne zarzuty.

                                                    > Najprawdopodobniej
                                                    > chodziło o to, JAK, W JAKI SPOSÓB TO ZOSTAŁO zrobione.
                                                    Możliwe, ale nikt o tym otwartym tekstem nie napisał.

                                                    > Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić
                                                    Jestem, ale domniemywać nie lubię.


                                                    > Na dzien dobry dowiedziałam się, że ją obudziłam i ona lekarza nie
                                                    > będzie budzić, mam czekac do rana. A o bladym świcie, to ja już
                                                    > urodziłam...
                                                    I nie trzeba było tak od razu napisać?
                                                  • afrikana Re: poród w mińskim szpitalu 03.07.10, 22:45
                                                    >No tak samo mało konkretna jak inne zarzuty.
                                                    Potrzebujesz niezbitych dowodów ?

                                                    >Możliwe, ale nikt o tym otwartym tekstem nie napisał.
                                                    ??????????????????????????????????????????????????????
                                                    Mam ci wkleić ? Może czytasz tylko to, co ci pasuje ? :D

                                                    >I nie trzeba było tak od razu napisać?
                                                    Bo na słowo nie jesteś w stanie uwierzyć, że ktoś ma przykre
                                                    doświadczenia i inną opinię od twojej ? No nieeeeemoooożliweeee !
                                                    taaaaa....nudzi mi się i dlatego postanowiłam tak sobie troszkę
                                                    powymyślać w tym temacie:D :D :D i pewnie reszta dziewczyn z
                                                    przykrymi doświadczeniami też sobie wszystko z palca wyssała:)
                                                  • 123ula Re: poród w mińskim szpitalu 04.07.10, 19:25
                                                    Dziewczyny dajcie sobie spokój bo niedobrze mi jak czytam te
                                                    pyskówki.
                                                    To był drugi poród, nie jestem księżniczką, nie drę gęby. Nikt nie
                                                    musi mnie głaskać. Zaznaczam że rodziłam bez męża. Dostałam kilka
                                                    upomnień i pierwszy opieprz że za długo korzystam z toalety (no cóż
                                                    potrzeba natury przed rozwiązaniem :-))
                                                    Następna ścina była między położnymi bo podała mi lek przeciwbólowy
                                                    Przy porodzie trochę przysłabłam i zaczeło się darcie że jak to
                                                    drugi poród a ja się duszę. Pominełam fakt, że w trakcie osławionego
                                                    już KTG szafka z wodą stała poza zasięgiem ręki i nie miał kto mi
                                                    jej podać. Poprosiłam przechodzącą położną i usłyszałam "zaraz" no w
                                                    końcu kawa stygła, po godzinie w ciężkich bólach i suchym pysku
                                                    podała mi wodę salowa która przyszła zmywać salę :-)Imprezka była
                                                    udana. Oczywiście niemiła i wrzeszcząca była tylko jedna Pani.
                                                  • kamila19830 Re: poród w mińskim szpitalu 09.07.10, 14:01
                                                    czytam wasze wypowiedzi i muszę przyznac niektorym racje ze
                                                    porodowka w minsku to najwieksza porazka.Rodzilam tam pierwsze
                                                    diecko,wszystko bylo do du... natomiast drugie rodzilam w
                                                    miedzylesiu i wszystko bylo w jak najlepszym porzadku,tam panie
                                                    polozne wrecz przeciwnie kazaly mi krzyczec bo to pomaga przy
                                                    partych.Nie polecam ogolnie minskiego szpitala dla mnie jednym
                                                    slowem to zwykla rzeznia.
                                                  • palec_fakalec Re: poród w mińskim szpitalu 09.07.10, 14:52
                                                    a ja byłem przy porodzie swoich dwojga dzieci właśnie w mińskim szpitalu i byłem
                                                    miło zaskoczony, pełna kultura położnych, dwóch lekarzy przy rodzącej, pełen
                                                    profesjonalizm... no ale skoro niektórzy piszą o koszmarze to pewnie maja ku
                                                    temu podstawy... widocznie trzeba trafić na dobry moment wszystkich tam
                                                    pracujących... :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka