Żółta doktórka

26.06.10, 18:43
Desant trzasko-parowozików zepchnął na dalsze tory nieodżałowaną doktor
neurolog danute m., która by podkreślić swój ból na "sprawie gwałcicielskiej"
w dniu 22 czerwca 2010 przed Sądem Rejonowym w Mińsku Mazowieckim" przybyła w
żółtej jaskrawej bluzce z odpustowymi napisami. Gdyby była młodsza, to ktoś
mógłby pomyśleć, że jej się sala sądowa pomyliła z boiskiem do kosza, gdzie z
piórami w d.... zagrzewałaby do walki swoją drużynę..., ale przecież wiek już
nie ten, a po kolejnej operacji plastycznej wygląd wręcz obrzydliwy, jedna
maska! "pani" doktor tym razem nie mdlała na sali sądowej na widok mężczyzny ,
który przez 9 miesięcy był rzekomo mężczyzną jej życia, tylko nie mogła się
zdecydować czy ów mężczyzna był jej kochankiem, ochroniarzem, kloszardem, czy
prawnikiem...W końcu zgorszona wybiegła z sali, co nie przeszkadzał jej
podsłuchiwać później pod drzwiami mów końcowych. Ogłoszenie wyroku w tej dętej
sprawie, zrobionej przez prokuraturę mińską na zasadzie: dajcie mi człowieka,
a przepis się sam znajdzie we wtorek 29 czerwca, oczywiście - biorąc pod uwagę
zachowanie sędzi oraz jej stronniczość zwłaszcza w dopuszczaniu materiału
dowodowego będzie od tego wyroku kolejna apelacja. Poprzednio skompromitował
się inny sędzia Karol Troć
Pełna wersja