chwała Tobie...

30.07.10, 21:49
Janie (Januszu) R. i Edwardzie (Januszu T ) !!!

Gdyby nie Wasz udział w sprawie Pana pierwszego męża i
Pana „ojczyma” być może nie doszłoby do spotkania z Sylwią. Pierwszy
żądał braku kontaktów z matką Sylwii i nie chciał jej widzieć w domu
we Wrocławiu, drugi tyle już razy skompromitował „pasierbicę”,
przeważnie się upijając, lub rozwiązując krzyżówki – w dodatku w
pierwszym rzędzie na koncertach „ulubionej wnusi”….Gdyby Sylwia
przed kilku laty posłuchała swego pierwszego męża, któremu owszem
zostawiła wspólnego syna, ale zostawiła mu również wszystko i
spełniła jego obsesyjne wręcz żądania w stosunku do „pięknej Jany”,
być może nie byłoby ani „parowozika”, ani teraz mnie, bo Sylwia
byłaby do dzisiaj osobą z wyższych sfer muzycznych we Wrocławiu. Ale
Sylwia nie posłuchała, bo nie uwierzyła mężowi, że jej osobista
matka zrobiła mu propozycje seksualne…, gdy ona leżała w
szpitalu .. Dziękuję więc z całego serca obu Panom, bo pośrednio
dzięki nim i ich zajadłości (w pierwszym przypadku) i nałogowi (w
drugim) jesteśmy dziś z Sylwią szczęśliwi !!! Z panem Janem R.
chętnie bym nawet wzniósł toast na pohybel rzekomo mojej
przyjaciółce Janie T. z jej aktualnym mężem nie miałbym takiej
przyjemności, bo zakończyłem z nim drwinkowanie już kilka lat temu,
gdy „kierownikował” przy koniach w Starej Miłośnie… W dniu 30 lipca
2010 w asyście policji z nr. „112” Sylwia (nie wpuszczona w moim
towarzystwie do mieszkania, w którym nadal jest zameldowana i w
której to sprawie toczy się powództwo o przywrócenie naruszonego jej
posiadania, po uprzedniej listownej zapowiedzi odbierała kilka
swoich rzeczy, stojąc oczywiście na korytarzu. „Mamuśka” szalała by
obrzydzić mi moją partnerkę, a w końcu swoją córkę. Skąd ta
nienawiść? W ferworze zapomniała, że obok stoi jej „ślubna rybka”…
Ponownie pojawił się temat „jej pięknego ciała sprzed mniej więcej 8
lat… kiedy to przyjmowała mnie w stroju Ewy przyobleczonym jedynie w
szlafroczek…Do konsumpcji nie doszło i stąd – jak sama przyznała –
wprawdzie pośrednio - jej wściekłość do córki! „Krzysiu umie
zdobywać kobiety”, „byłam pachnąca i piękna”, „Krzysio wypiękniał
przy Tobie, ale ty zbrzydłaś” i tak dalej w tym stylu…. Potem
przyznała się do większości chamskich wpisów na nasz temat w
internecie, którymi nie tylko karmi internautów, ale wręcz namawia
ich by na jej pocztę E-mail przysyłali wszelkie rewelacje na mój i
Sylwii temat. Ponadto w sposób jawny straszy, o czym świadcza cytaty:
Odpowiedz na apel Pana Krzysztofa
~"ciaptaki" / 2010-07-30 06:22/ Na powyższy apel:"Więc zbierajcie
ciaptaki bardziej dokładnie te wasze brednie!!!" nasza
natychmiastowa odpowiedz i reakcja, od bladego świtu 30 lipca
zabieramy sie do rzetelniejszej, dokładniejszej, skrupulatniejszej
roboty i krok po kroku notujemy, obfotografujemy, dokumentujemy,
czyli zbieramy Pana poczynania, każdy gest, każdy ruch.....Nie ma
sprawy, będzie zrobione, jak Pan powiedział i sobie życzy, bo Pana
życzenie jest dla nas rozkazem. Jej strona blogowa – jak
napisała „Mamuśka” Jana T.: osiedlowe-kici-kici.blog.onet.pl i
maill: rosa@poczta.onet.eu „ Plebs zamilkł ze strachu, a jego
wrogowie ślą na jego temat informacje na mail: rosa@poczta.onet.eu.
aż trudno uwierzyć, że tylu ma wrogów” … Ma stać się „centrum
dowodzenia” walki z Plebsem i jego wybranka, a córką Jany T.
Prawdziwe tornado obietnic „załatwienia” mnie i Sylwii w Internecie
i nie tylko w nim przeszło nad Placem Wojska Polskiego w dniu 30
lipca 2010 ok. godziny 10.00. Szkoda, że Państwo tego nie widzieli i
słyszeli. Żałujcie – szczególnie „zaprzyjaźnieni” sąsiedzi państwa
T. w wydaniu „gołąbków” „rybki” Edwarda (od niedawna tak się
wabi..) vel Janusza T. i rozdzielającej ciosy na oślep Jany T. Mama
do swej córki oświadczyła: „ Za to Krzysiu, co napisałeś, to
będziesz Sylwia sławna, bo napiszę o wszystkim, a ja dałem ci 2
mieszkania, niewdzięczna i przysyłałam rentę babci, żebyś miała na
chleb” …A więc ad rem: to już po prostu kolejne groźby więc
oczywiście będzie sprawa i to nie jedna. Po drugie owe „darowane”
mieszkania nigdy nie były własnością Jany T. Jej „pomoc” tylko
finansowa polegała na ratowaniu małżeństwa P. w czasach gdy
pełnomocnik firmy Paweł P. kładł skutecznie finansowo Firmę Sylwii
(wtedy właśnie powstały zaległości w stosunku do ZUS, za które dziś
nie chce zapłacić tłumacząc to jakimś niezrozumiałym nawet dla
początkującego biznesmena 10 – letnim przedawnieniem, gdy tymczasem
tytuły egzekucyjne były w ruchu od kilku lat ???!!!i nie mieli na
jedzenie i nie były to jakieś miliony tylko rencina z Czech kilkaset
złotych. Własność mieszkania to była….własność klucza do niego.
Gdyby Sylwia wraz z narzeczonym Pawłem P. nie wrócili z zagranicy
to klucz trafiłby do Urzędu Miasta (wraz z mieszkaniem komunalnym)
….Do załatwienia sprawy tego mieszkania został powołany Paweł P.
Komunalny lokal bez normalnej łazienki w Jeleniej Gorze to
kolejny „prezent” zazdrosnej „Mamusi”. Żeby go jednak wykupić (za
symboliczną złotówkę trzeba podzielić lokal z pewną panią, która
jest wrogiem osobistym Janiny T. Tylko po to, „trzęsąca”
wesołowskimi kotami Jana T. zameldowała się na pobyt czasowy w
Jeleniej Górze, żeby po pierwsze wykurzyć z niego Pawła P (podobne
plany miała w Wesołej co do współwłaściciela Edwarda T…), oraz mieć
swobodę działania by mieszkanie nie przeszło w ręce wroga, kobiety
(pasierbicy matki Jany), która kiedyś ośmieliła się powiedzieć, iż
nie lubi skorpionów….nazywając ten znak najgorszym ze znaków. Los
czuwał nad Sylwią i ostatecznie jako główny najemca mieszkania w
Jeleniej Górze nie dała pełnomocnictwa zazdrosnej „Mamusi”. Jana T.
jest mistrzem świata i okolic w odwracaniu kota ogonem (to te
przyzwyczajenia z TOZ-u) i obecnie twierdzi, że to Sylwia jest (i
zawsze była) zazdrosna o jej ciało, włosy, „kursy niektóre” i całą
resztę. Nawet podobno w maleńkości tupała nóżką i krzyczała „kiedy
ty się wreszcie zestarzejesz ?!
P.S. Tak sobie myślę, że dziękczynna świeczka należy się
także „parowozikowi” Gdyby się sprężył, a chłop to młody i zrobił
wreszcie tę łazienkę i nie daj Boże spłacił dług ZUS-owski swojej
żony, to być może poroże by tak nie uwierało jak to się dzieje
obecnie, złośliwi twierdzą, że w Jeleniej Gorze grozi katastrofa
budowlana w związku z pękającymi stropami…
c.d.n.
    • superplebs Nastojaszcza Q... 30.07.10, 23:20
      „dajcie mi człowieka a przepis (wpis internetowy) sam się znajdzie,
      mamo chwalą nas, a ilu was raz, pamięć krótka „ wszystko
      to jest przypisane podszywaczce niejakiej Janie T, która nawet nie
      ma pojęcia o pewnych niuansach Internetu i wali jak zwykle na oślep.
      Pomijam wątek o rachitycznym 3- osobowym (w porywach pięcio) TOZ-ie,
      o likwidację którego to oddziału będąc członkami Zarządu wystąpimy
      niebawem razem z Sylwią…O tym odejściu matki pisze kobieta, która
      zaraz po ślubie rozwiodła się z ojcem Sylwii, którego to ojca Sylwia
      widziała 2 razy w życiu raz mając 5 lat i drugi raz na sprawie
      alimentacyjnej…No kto to pisze? Ano ta sama Jana, skorpion, wiedźma
      czy jak jej tam….W ramach tego ”procesu wychowawczego” Sylwia była
      porzucana lub podrzucana nawet obcym ludziom, a w domu we Wrocławiu
      królował napity kochanek bo nawet nie konkubent rozwodzący się aż 5
      lat, ale korzystający z mieszkania niejaki Edward *to imię Sylwia
      poznała ledwie kilka dni temu w UM w Wesołej podczas procedur
      donosicielsko – meldunkowych) Edwarda Janusza T i jej matki
      podpisanej a jakże pod kłamliwym wnioskiem o wymeldowanie z urzędu.
      Rozmowy z dzieckiem? Były, a jakże o ciuchach, o jej mężczyznach, o
      koleżankach i o „kursach niektórych” , których nie udało
      się „pięknej Janie” przekuć w rzeczywistość…I taki człowiek bełkocze
      coś o porzuceniu. A jeśli nawet to jako „kochająca babcia” powinna
      przygarnąć Alana szczególnie, że z Wesołej bliżej do Mińska (gdzie
      mieszka druga babcia) niż z Wrocławia….Nie byłoby nawet tych dwóch
      koncertów Pauliny w Wesołej (na trzeci nie dojechała bo Babcia nie
      dojechała po autokar z dziećmi z powodu ….nadmiernego spocenia
      bieganiem koło Koconia i jego żbika… Ale Paulinka zagrała jednak po
      raz 3 na Uniwersytecie III Wieku w Starej Miłosnej dla Babci w
      listopadzie 2009….Babcia była wniebowzięta i dumna. Tak dumna, że
      podpisała się pod wnioskiem o jej wymeldowanie !!! Kariera Kaski to
      głównie kolczyki, rozmowy z kuratorem i słabe oceny, więc co złego
      zrobiła Sylwia, że bardzo utalentowaną – dziś można już powiedzieć
      niestety niedoszłą artystkę - chciała otoczyć specjalną opieką,
      która trwała nieprzerwanie przez 10 lat trudu i wyrzeczeń, no i
      zaciskania pasa….!!!. A gdzie był wówczas tatuś „Pawełek” ( jak dziś
      nienawidząca go wcześniej i twierdząca, że ma wyraz twarzy
      niedorozwiniętego i namawiająca Sylwię do rozwodu z nim) nazywa
      pieszczotliwie „teściowa”, nota bene zwracając się również do mnie w
      dniu dzisiejszym „zięciu”…), zamiast opiekować się drugą córką latał
      sobie na szybowcach i oglądał turbo i myślał leżąc godzinami jak by
      tu zrobić łazienkę…A po co Jano ta mistyfikacja „ I wątpię, żeby jej
      matka miała z tym związek, bo w
      informacjach o posiadłości profesora i tego, co się tam teraz
      dzieje, często podawane są fakty, nazwy, nazwiska , związane z
      tamtym terenem, z tamtymi realiami, kto by mógł tu je znać? „ i tak
      cię zdradził IP….Poczytaj sobie trochę o internecie – zwłaszcza że w
      zamian za kilkudniowe zapewne zawieszenie broni z twoją „kochaną
      rybką” kupił ci podobno nowy komputer tyle tylko, że bez dysku,
      którego dziś nie oddałaś Sylwii najpierw tłumacząc, że zepsuty, a
      potem , że to niby prezent. Jaki prezent, przecież ona miała
      mieszkać w Wesołej i pomóc ci wykurzyć pijaka. Do tego byłem ci
      potrzebny i ja i Marzenka G. No a poza tym zdradza
      ciebie „stanowisko dowodzenia” i kolportowanie głupot na nasz temat
      za pomocą twojej poczty E-mail– już jesteś namierzona, więc poć się
      tak, jak wtedy przy Koconiu i jego żbiku…. Lepiej przenieś te
      swoje „kwity” na Edzia te wypociny o jego pobytach w burdelu, bo
      nawet rzekome zgubienie klucza do szafki ci nie pomoże, jak wpadnie
      ten były ciężarowiec w szał i szafkę rozp…. zanim cokolwiek palniesz!
      „Krzysztofie, uczucia Pan podepcze takimi buciorami”…co do buciorów
      to walają się zawsze (to zapewne przyzwyczajenie ogólno wojskowe) w
      korytarzyku, pozdrawiam panią Pani Jano, posłuchaj mnie, żebyś nie
      wiem jak chciała się zakamuflować to i tak szydło wyłazi, bo masz
      styl znaczny, a poza tym nie masz pojęcia o niuansach Internetu jak
      napisałem wcześniej. Mam nadzieję, że za ten chamski w mojej
      obecności dzisiejszy występ do Sylwii, wręcz q-ski, odpowiesz
      założeniem sobie (jak zdążysz) kolejnej niebieskiej karty po zajęciu
      się twoją piękną buźką i ciałem przez „twoją Rybkę”, a łapę ma on
      nadal mocną. Tego ci życzę, bo twoje dzisiejsze q-stwo przerosło już
      wszystko wyrodna matko. C.d.n.n


Pełna wersja