O cudownych terapiach leczniczych.

02.08.10, 04:59
Okazuje się, że cała zbiórka pieniędzy i wszystkie starania zmierzające do
wyleczenia Róży chorej na raka były z góry skazane na niepowodzenie.

blogdebart.pl/2010/07/29/witamina-w-cudzyslowie/
    • moni.r Re: O cudownych terapiach leczniczych. 04.08.10, 09:31
      brak słów.
    • palec_fakalec Re: O cudownych terapiach leczniczych. 04.08.10, 12:25
      ciekawe czy ktoś mnie teraz przeprosi za kasowanie moich postów w tym temacie...
      • one_klawisz Re: O cudownych terapiach leczniczych. 04.08.10, 14:48
        Kolego nie dość że nikt Cię nie przeprosi to cały czas będzie żył w
        przeświadczeniu że to Ty nie masz racji do czasu aż zdarzy się coś co
        podważy to przekonanie. Opowiem jedną historię. Rzecz miała miejsce
        kilka lat temu, w jednej instytucji pracownica zachorowała na raka.
        Osoba była znana w związku z tym w innych instytucjach bez chwili
        refleksji na wezwanie no ogólnie "osób" zaczęto zbierać
        natychmiast pieniądze na pomoc. Robiono to masowo dawał każdy kto
        chciał albo gdy miał. Powszechność była tak wielka, ze nawet jak
        ktoś nie chciał albo nie miał to dawał na wszelki wypadek, żeby ktoś
        nie posądził że jest bezduszny. W pewnym momencie jedna z pracownic
        zadała pytanie a "a na co my zbieramy" , oczywiście wystąpiło wielkie
        oburzenie "no bo jak tak można tu chora a tu ktoś pieniądza skąpi".
        Po kilku miesiącach okazało się że choroba nie była taka groźna, ta
        osoba ma się dobrze do dzisiaj. Natomiast, kupiła sobie nowy
        samochód. Wtedy naszła mnie refleksja że pomoc też musi mieć swoje
        granice, musi być sensowna rzeczowa, a pomoc udzielana bezrefleksyjnie, może spowodować wiele szkody. To tak bezosobowo
        opowiedziałem tą historyjkę by nikogo nie urazić a jednocześnie dać
        powód do myślenia.
Pełna wersja