urodziłam w mińskim szpitalu

12.04.07, 09:45
Witam wszystkich!
Z radością informuję, że 4 kwietnia urodziłam synka.

Ponieważ niektóre z przyszłych mam interesował jakiś czas temu temat rodzenia
w naszym szpitalu, uprzejmie donoszę w skrócie, co następuje:
Byłam mile rozczarowana podejściem całego personelu do pacjentki, czyli do
mnie. W porównaniu z porodem sprzed 3 lat, oddział położniczy przeszedł jakąś
niesamowitą przemianę. Na plus. Poprzednio nikt mnie nie pytał o zgodę na
jakiekolwiek zabiegi podczas porodu. Teraz mogłam sobie wybrać, czy chcę
znieczulenie, czy nie. Czy z oksytocyną, czy bez. A może piłka? A może relaks
w wannie (w moim przypadku zakończył się zatrzymaniem akcji porodowej...)?
Nie nacinają krocza - chyba już standardowo. Tu akurat musiałam przeprowadzić
negocjacje z położną, bo akurat jestem z tych, co chcą nacinać. Negocjacje
przegrałam - i w sumie nie żałuję :)
Po porodzie zapytano mnie, czy chcę leżeć na sali czteroosobowej, czy w
jedynce (!). To był dla mnie kolejny szok, bo z poprzednich lat pamiętałam,
że nikogo nie obchodziło zdanie mamy w tej kwestii. Pamiętam, jak jechałam
sobie na łóżku z sali porodowej, a pielęgniarki zastanawiały się głośno,
gdzie mnie położyć - i nie miałam nic do gadania.
W każdej sali (chyba)są specjalne promienniki, żeby dziecku podczas zabiegów
pielęgnacyjnych było cieplutko.
Kilka sal jest odmalowanych na wściekłe kolory: pomarańcz, róż, chyba turkus,
zieleń. Podobno to na życzenie pacjentek... Żeby było bardziej domowo chyba,
ale w takich kolorach nie wyrobiłabym w domu :) Z drugiej strony to o wiele
przyjemniejsze, niż szpitalna biel i błękitne lamperie.

Jakieś pytania? Odpowiem w miarę możliwości - w jakiejś przerwie, kiedy Smok
akurat zapomni na moment, że najbardziej lubi być przy cycku.

Martyna
    • eszi Re: urodziłam w mińskim szpitalu 12.04.07, 09:52
      też byłam zadowolona - co prawda rodziłam we wrzesniu u.r. -a sale o których
      piszesz były dopiero przygotowywane (każda ma swoją nazwę:-) ale opieka ok....
      wcale nie narzekam.....i cieszę się że nie uległam lekarzowi prowadzącemu, aby
      rodzić w tłumie w W-wie....
    • eszi a i GRATULUJĘ!!!! 12.04.07, 09:52
      • nutencja1 Re: a i GRATULUJĘ!!!! 12.04.07, 10:04
        przede wszystkim gratuluję:) ja jestem zainteresowana przede wszystkim tym co
        napisalaś o znieczuleniu mogłąś sama dostać zadecydować czy chcesz je dostać
        czy nie??? niewiązało się to tzw. względami medycznymi?
        dzieki
        • mtrzaskalska7 Re: a i GRATULUJĘ!!!! 12.04.07, 13:13
          Tak, o znieczuleniu mogłam zadecydować sama, chociaż jak sądzę - nie o
          zewnątrzoponowym. Chociaż o zzo nawet nie myślałam, bo jak ognia unikam kłucia
          igłą w kręgosłup :) Zaproponowano mi takie "zwykłe" znieczulenie, podawane
          przez kroplówkę, ale nie skorzystałam... Nie żebym była jakąś heroiną, która
          uwielbia wić się z bólu. Poród postępował tak szybko, że znieczulenie nawet nie
          zdążyłby zadziałać.
          Acha, NIE stosują dolarganu.

          Martyna
    • nie.my Gratulacje, niech się chowa zdrowo n/txt 12.04.07, 10:16

      • elutek.ch To wspaniale! Wszystkiego naj :) 12.04.07, 10:30
        Gratulacje!!
        Niech mała kruszynka rośnie zdrowo
        i daje odpoczywać mamie
        (czyli niech przesypia całe noce :D)

        Fajnie, że piszesz pozytywnie!!
        Może nasz szpital cały czas
        zmierza ku lepszemu!!

        Ja tu tez rodziłam i byłam
        bardzo zadowolona!!

        Jeszcze raz pozdrawiam i
        mocno ściskam :)
      • elutek.ch jeszcze chciałam zapytać ... 12.04.07, 10:31
        czy Twoją położną
        była może Pani Edyta?

        a jeśli nie to czy wiesz jak
        sie nazywała??
        :D

        a jak synek będzie miał na imie?
        załóż wizytówkę i powklejaj jego
        fotki :)
        • marbla4 Re: jeszcze chciałam zapytać ... 12.04.07, 11:01
          Gratulacje :)
          Witamy Smoka na tym swiecie !

          pozdr
          M.
        • mtrzaskalska7 Re: jeszcze chciałam zapytać ... 12.04.07, 13:17
          Nie rodziłam ze "swoją" położną. Nigdy nie miałam takowej. Rodziłam na
          przełomie dwóch zmian, więc w sumie położnych miałam trzy czy cztery. Poród
          odbierała pani Małgorzata Frankowska, to wiem na 100%. Była super.
          • elutek.ch Re: jeszcze chciałam zapytać ... 12.04.07, 15:03

            • elutek.ch Re: jeszcze chciałam zapytać ... 12.04.07, 15:04
              wiem, wiem że swoich nie można

              a Pania Frankowską znam
              to mama mojej kolezanki :)

              fakt super babka :)
    • gixera Re: urodziłam w mińskim szpitalu 12.04.07, 11:15
      Gratulacje i wszystkiego najlepszego dla Ciebie i dla synka!
    • 7platek gratulacje!!! 12.04.07, 11:49
      • dziczek22 Re: gratulacje!!! 12.04.07, 13:23
        Gratulacje !!!
        Ja już tak się nasłuchałam pozytywnych opinii, że teraz nikt nawet siłą nie
        zmusi mnie do rodzenia w Wawie :)...
    • emilkami Re: urodziłam w mińskim szpitalu 12.04.07, 17:56
      Przede wszystkim serdecznie gratuluję :) :) :). Coraz bardziej przekonuję się
      do mińskiego szpitala. Jeszcze kilka lat temu nawet przez myśl mi nie przeszło,
      żeby tu rodzic. Teraz dzięki takim pozytywnym opiniom chyba też się zdecyduję.

      pozdrawiam i buziaczki dla brzdąca :)
      • emeelka Re: urodziłam w mińskim szpitalu 12.04.07, 19:57
        Oczywiście gratuluję.
        Miło przeczytać pozytywne opinie, zwłaszcza świeże ;-)
    • mmpio Re: urodziłam w mińskim szpitalu 12.04.07, 23:04
      tak wszyscy gratulują? w sumie to raczej żadne osiagnięcie więc nie bardzo rozumiem użycie tego słowa, choć radość na pewno ogromna dla rodziców:) Gratulacje to się chyba składa po zdaniu egzaminu, dostaniu awansu itp, ale dość czepiania się:) życzę aby wszystko przebiegało bez najmniejszych komplikacji czy problemów, syn niech będzie zdrowy i radosny i niech wyrośnie na super faceta;)
      a ja, hehe, raczej poród mnie nie czeka, ale miło słyszeć takie opinnie o placówce ze swojego miasta:)
      • minng Re: urodziłam w mińskim szpitalu 13.04.07, 08:31
        bardzo sie cieszę,że napisałaś jak sie rodzi w mińskim szpitalu, przyznam
        szczerze że bardzo boje sie porodu a teraz jak to wszystko przeczytałam to
        kamień z serca- chociaż rodzić bedę dopiero w listopadzie ale juz mam koszmary
        z tym związane.
        a mąz mógł rodzić razem z Tobą?

        dzięki za info

        no i gratuluję
        • mtrzaskalska7 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 13.04.07, 12:55
          > bardzo sie cieszę,że napisałaś jak sie rodzi w mińskim szpitalu, przyznam
          > szczerze że bardzo boje sie porodu a teraz jak to wszystko przeczytałam to
          > kamień z serca- chociaż rodzić bedę dopiero w listopadzie ale juz mam
          koszmary
          > z tym związane.

          Koszmary? No co Ty?! Jest zasadniczo jedna droga, którą dziecko wychodzi na
          świat, i tyle ;) Znowu mi się pewnie za taki tekst oberwie, ale cóż, trudno
          uchacha. Zresztą wydaje mi się, że im bliżej rozwiązania, tym bardziej godzisz
          się z tym, że w końcu trzeba będzie urodzić - ja tak w każdym razie miałam :) W
          połowie ciąży też stwierdzałam, że się boję. A potem po prostu jedziesz na
          porodówkę i już. Wypuszczają Cię do domku Z DZIECKIEM :)))

          > a mąz mógł rodzić razem z Tobą?

          Oczywiście!, za każdym razem rodziłam z mężem.

          Martyna

          • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 13.04.07, 14:15
            mtrzaskalska7 napisała:
            > Koszmary? No co Ty?! Jest zasadniczo jedna droga, którą dziecko wychodzi na
            > świat, i tyle ;) Znowu mi się pewnie za taki tekst oberwie, ale cóż, trudno
            > uchacha.

            jak będę rodzić trzecie dziecko też tak pewnie będę pisać :P
            • mtrzaskalska7 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 17.04.07, 14:24
              Eee, no co Ty?! Nie jest tak strasznie, nawet za pierwszym razem! Uszy do
              góry :)

              Martyna
    • kasia2343 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 14.04.07, 18:21
      mam pytanie czy wie ktos moze czy w minskim szpitalu jest cos takiego ja
      cesarka na zyczenie?
      • veronicae Re: urodziłam w mińskim szpitalu 14.04.07, 20:30
        nie ma czegoś takiego - jeżeli są wskazania to i owszem.
        Cesarke na życzenie zrobią Ci w centrum damian albo w iatrosie w warszawie.
      • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 15.04.07, 09:21
        jak masz pieniądze to jak najbardziej
    • imonka Re: urodziłam w mińskim szpitalu 18.04.07, 14:23
      Wiem, ze moje pytanie moze wydac sie glupie, ale zdecydowalam sie rodzic w
      minskim szpitalu (bylam zwiedzic caly oddzial i bylam naprawde super pozytywnie
      zaskoczona okazanym nam zainteresowaniem), ale zapomnialam sie spytac, co mam ze
      soba zabrac do szpitala. Wiem, ze jest mnostwo stron, na ktorych jest napisane,
      co nalezy przygotowac, ale tez kazdy szpital ma troche inne wymagania i czym
      innym dysponuje, wiec tak naprawde nie wiem, co powinnam zabrac i dla siebie i
      dla Dzieciatka. Czy ktos zechce mi odpowiedziec??
      • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 18.04.07, 15:51
        napewno powinnaś się zaopatrzyć w dużą ilość biletów płatniczych nbp :)
        • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 09:06
          NIEPRAWDA!!!
          (a czy Ty Rozklapciocho mówisz
          z własnego doświadczenia?
          czy z plotek?)

          jedyne pieniądze jakie będą Ci
          potrzebne to na przyjemności w
          kiosku :)

          za dużo nie bierz, bo na pewno
          będzie Cie ktoś odwiedzał
          (mąż/partner, mama czy siostra)
          to przytargają Ci to czego
          będziesz potrzebowała :)

          najważniejsze rzeczy:
          3 komplety ubranek dla maluszka
          (zakł ze zostaniesz w szpitalu
          3 dni)
          pieluszki
          (ja miałam swój ręczniczek, rożek
          i kocyk dla maluszka
          ale to nie jest konieczne)
          kilka pieluch tetrowych
          coś do smarowania pupki,

          dla siebie:
          koszulkę do porodu
          i koszule na potem
          szlafrok
          ręcznik
          kapcie
          swoje kosmetyki
          podkłady
          i majtki poporodowe

          a i bardzo polecam
          zaopatrzyć sie w jakiś
          krem do ochrony brodawek -
          mnie sie bardzo przydał i nie miałam
          problemu z bolącymi.... :)

          jeśli chcesz więcej informacji
          to napisz na priva :)

          pozdrawiam
          :oD
          • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 10:28
            jaka nieprawda?
            sama zobacz swoją listę, za darmo to dają, jeśli tak to gdzie?
            poza tym za znieczulenie płacisz,
            za stałą opiekę na wyłączność płacisz,
            za lekarza by był dla ciebie 24h płacisz,
            no chyba, że rodzisz w ramach nfz, ale tego w mińskim szpitalu nie polecam
            i zaznaczam, że mówię o porodówce
            • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 12:18
              no prosze Cię..

              przeciez w szpitalu
              tego nie kupisz,
              prawda?

              wiec nić Ci z kasy

              a W mińskim szpitalu
              nie ma tych pozostałych rzeczy
              które wymieniasz ;)

              wiec kasa tez sie nie przyda!!!
              • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 12:21
                a i jeszcze zobacz
                moeja droga, że
                ta dziewczyna pyta
                co zabrać do mińskiego
                szpitala :P
              • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 13:16
                chyba mówimy o innym szpitalu, bo w mińskim za poniądze można mieć to czego nie
                ma
                • imonka Re: urodziłam w mińskim szpitalu 25.04.07, 17:54
                  Wydaje mi sie, ze wlasnie w Minsku sie nie placi, przynajmniej oni tak mowia ( w
                  innych faktycznie za wszystko sobie licza i mowia o tym otwarcie, byloby dziwne,
                  gdyby mi powiedzieli, ze nie bede placic, a potem zaczeli mi wyliczac). Minsk, z
                  tego co slyszalam, ma spore wsparcie jakiejs fundacji i dlatego te rzeczy, za
                  ktore gdzie indziej sie placi, tam sa za darmo.
            • agassi78 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.07.08, 22:49
              rozklapciocha napisał:

              > jaka nieprawda?
              > sama zobacz swoją listę, za darmo to dają, jeśli tak to gdzie?
              > poza tym za znieczulenie płacisz,
              > za stałą opiekę na wyłączność płacisz,
              > za lekarza by był dla ciebie 24h płacisz,
              > no chyba, że rodzisz w ramach nfz, ale tego w mińskim szpitalu nie
              polecam
              > i zaznaczam, że mówię o porodówce

              halo, jakie znieczulenie???????

              Rodziłam 2 lata temu i chciałam im kupe kasy zapłacić żeby tylko zzo
              podali, ale oni przecież nie mogą, bo po co?
              I nawet nie nacieli, a ponieważ Młody ważył 4kg. więc sama pękłam.
              To dopiero ból!
        • marbla4 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 09:08
          Co Ty powiesz, rozklapciocho ? ! ? Naprawde ???

          O ja glupi nie wzialem ani grosza do szpitala :(

          Pozdr
          M.

          • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 10:30
            może ty nie wziąłeś, ale naczelny miński neonatolog napewno bierze
            • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 12:08
              oo a ode mnie
              nie wziął!

              chyba że to od
              niedawna..

              a może Mtrzaskalska
              cos na ten temat wie?
              • mtrzaskalska7 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 13:02
                Mtrzaskalska NIGDY nie "dawała" nic nikomu w szpitalu. Z opieki lekarsko-
                pielęgniarskiej na położnictwie była zadowolona za każdym razem. Rodziła w
                ramach NFZ.

                Nie wiem skąd u Rozklapciochy taka niechęć i sarkazm...

                Pozdrawiam,

                Martyna
                • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 13:15
                  jak zwykle wyolbrzymiacie moje posty, to nie niechęć lub sarkazm tylko własne
                  doświadczenia, chciałam mieć wyłaczność i obsługę ponadstandardową to miałam bo
                  zapłaciłam, a płaciłam dlatego, że moje znajomy rodziły tam w ramach nfz i o
                  porodówce nie mogły powiedzić nic dobrego
                  • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 13:21
                    spkojnie, nie denerwuj się,
                    złość piękności szkodzi ;)

                    a napisz kiedy to było
                    i ile musiałas zabulić..

                    bo teraz to chyba nie jest
                    konieczne :)
                    • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 13:25
                      czerwiec 2006
                      4000 - taniej niż w dzieciątka jezus i damianie
                      • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 14:38
                        o qtwa!!!

                        według mnie to
                        i tak duża kasa
                        :O
                        • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 15:01
                          dla mnie to też było dużo
                          ale moja koleżanka rodziła w styczniu w wawie, już nie pamiętam dokładnie gdzie
                          i płaciła położnej za kazdy dzień 300 i to tylko położnej
                • elutek.ch Mtrzaskalska... 19.04.07, 13:24
                  ja nie sugerowałam,
                  że Ty coś dawałaś
                  :D
                  ja tylko pytałam
                  czy tak jest bo
                  przecież niedawno
                  rodziłaś i jesteś na
                  bieżąco :)
                  mam nadzieję,
                  że tak to zrozumiałaś?

                  pozdrawiam
                  • mtrzaskalska7 Re: Mtrzaskalska... 19.04.07, 17:10
                    Elu, bardzo dobrze zrozumiałam Twój post, spokojna głowa :)
                    Tak czy siak, nigdy do tej pory nie spotkałam się z jakimiś "sugestiami między
                    wierszami" w naszym szpitalu... Też słyszałam o nim różne opinie, ale zwykle
                    nie bazuję na opiniach innych osób, tylko na swoich... A ja mam dobre
                    doświadczenia z trzech porodów i tego będę się trzymać :)))

                    Martyna
      • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 09:07
        a no i wodę zabierz
        ze sobą!!

        a na kiedy masz termin?
        spodziewasz sie synka
        czy córeczki?

        :)
        • imonka Re: urodziłam w mińskim szpitalu 25.04.07, 17:56
          Chyba na 2 maja, ale co usg to inny termin.
          I Marzenka ma być :):):)
          • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 26.04.07, 10:53
            łe he he!
            no cóz tak to bywa z tym
            dzeciowym wyjściem na
            świat :)

            to zyczę szybkiego i łatwego
            porodu no i miłych połoznych afcors!

            :)
      • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 26.04.07, 11:53
        Co do opłat w mińskim szpitalu.... Gdyby trzeba było płacić nie zdobyliby II
        miejsca od fundacji Rodzić po ludzku.. za przyjazny szpital.... Głównymi
        kryteriami tej nagrody jest to, że w szpitalu tym, wszystkie pacjentki są
        równe... i dlatego nie ma prywatnych dyżurów położnych i zzo na życzenie...
        Dlaczego? Bo nie wszystkie kobiety jest na to stać a w tym szpitalu nie ma
        lepszych i gorszych... Gdyby było inaczej , do fundacji nie trafiło by tyle
        pochwalnych listów od pacjentek, dzięki którym szpital ten dostał tą
        nagrodę...A podkreślam, fakt iż nie trzeba tam płacić, jest jednym z głównych
        powodów dla którego szpital w Mińsku Maz. został nagrodzony....

        No i mam nadzieję, że wreszcie zrozumiecie....



        Wiem, że
        • veronicae Re: urodziłam w mińskim szpitalu 26.04.07, 15:52
          jedna osoba nie zrozumie, bo podobno zapłaciła, choć nie wiadomo komu i za co.
          jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
    • annablazejczyk Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 10:05
      Jeszcze jedno pytanko: Czy położne pomagają przy pielęgnacji noworodka? Dwa razy
      rodziłam w Międzylesiu i tam panowały dla mnie zwyczaje bardzo wygodne - tzn.
      położne same kąpały dziecko, synków mogłam zostawić nawet na 6 godzin i się
      spokojnie wyspać. Wiem, że nie jest to podejście "politycznie poprawne" obecnie
      w szpitalach, ale ja byłam w tak złej formie, że bardzo mi to odpowidadało. Czy
      w MIńsku też tak jest, czy też położne każą od razu "latać" przy dziecku? Czy
      pomagają przy pielęgnacji po porodzie? Bardzo prosze o odpowiedź - rodze lada
      moment i nie wiem czy zdecydowac sie na Mińsk czy znowu na Międzylesie.
      Pozdrawiam i gratuluję
      • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.04.07, 10:26
        moim zdaniem pomagają

        same kąpią i pytają np
        czy one maja ubrać
        maleństwo czy chce sie to samemu zrobić

        w ciągu dnia to chyba raczej
        nie zabierają dziecka od
        mamy ale mi w pierwsza noc
        po porodzie zabrały, żebym mogła
        się wyspać i odpocząć
        (chwała im za to :D)
        ale one chyba robią to nieoficjalnie
        bo maja zakaz (ale tak mi się
        tylko wydaje nie wiem tego na 100 %)

        powodzenia
        :)
      • mtrzaskalska7 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 20.04.07, 14:03
        Pomagają, przewijają, kąpią, pierwsze godziny możesz spędzić bez dziecka -
        odpoczniesz, wyśpisz się, nabierzesz sił.
        Ogólnie opieka jest ok, chociaż jest jedna położna (nie od noworodków), którą
        wysłałabym pierwszym lotem w kosmos... I niestety nie zapamiętałam jej
        nazwiska :( Ale ona jest jedna, reszta, z którą miałam do czynienia jest bardzo
        w porządku.

        Martyna
    • bejzja Re: urodziłam w mińskim szpitalu 20.04.07, 13:45
      Ja mogłabym duuużo psów nawieszać na naszym mińskim szpitalu, ogólnie z
      porodówki i personelu byłam bardzo niezadowolona, ale nie płaciłam ani jednej
      złotówki. A szkoda...może gdybym wpadła na ten pomysł, to wszystko poszłoby
      łatwiej, szybciej i przyjemniej....hmmm. Ale ja już pewnie następnym razem nie
      będę tutaj rodziła:)
      • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 20.04.07, 14:06
        Ale Bejzja ani ja
        ani Mtrzaskalska
        nie dawałyśmy żadnej
        kasy a było naprawde ok!
        • 7platek Re: urodziłam w mińskim szpitalu 20.04.07, 21:23
          rozklapciocho To Twoja decyzja! masz kasę, albo niuńka z kasą, to płacisz:)
          Tylko po co????
          Pomyśl, że to może Ty wywaliłaś kupę kasy w błoto, bo wątpię, że jest choćby
          połowa kobiet posiadających taki nadmiar gotówki, by wydać na luksusy dla siebie
          a nie na dziecko!
          tak na marginesie to coraz bardziej irytują mnie Twoje wypowiedzi i sposób
          komunikacji :/
          ale zapewne to Cię nie obchodzi:)
          • rozklapciocha Re: urodziłam w mińskim szpitalu 20.04.07, 21:48
            powiem tak
            kiedyś lubiłam jeździć pod namiot, bez żadnych wygód, bieżącej wody i było
            super, teraz wyjazd bez wynajętego domku z tarasem, dużej łazienki z ciepłą
            wodą nie przejdzie
            po prostu lubię mieć komfort zarówno na wakacjach jak i w szpitalu i wydaje mi
            się że za to nie powinieneś mnie krytykować
            kasy nie wydałam od tak i wcale nie mam jej za dużo, uznałam jednak, że moja
            ciąża, poród i zdrowie moje i miłosza są więcej warte niz te 4 tysiące i jeśli
            drugi raz zdarzy mi się rodzić napewno wydam kolejne pieniądze

            a co do mojego sposobu komunikacji, hmmm mam ciężki charakter to fakt, ale nie
            bedę się zmieniała, nie jestem jednak uparta jak osioł i gdy ktoś potrafi mi
            rzeczowo wytłumaczyć, że nie mam racji to nie trwam tępo przy swoim
            • mtrzaskalska7 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 11:06
              Hmmm... To może lepiej kolejny raz rodzić prywatnie? Skoro i tak przeznaczasz
              na ten cel pieniądze, wcale niemałe. Wtedy sytuacja jest czysta. No wiesz - po
              co "dawać",skoro można po prostu zapłacić za usługę...

              I jeszcze jedno - czy jesteś zupełnie, stuprocentowo pewna, że rzeczywiście
              zapłaciłaś za coś, czego inaczej byś nie dostała? Zastanawiam się też, jakie
              fajerwerki miałaś za te 4 tys., bo ja bez płacenia choćby złotówki komukolwiek
              z personelu byłam bardzo zadowolona zarówno z samego porodu, jak i tej
              kilkudniowej opieki po nim...
              Odpowiedz mi, bo naprawdę jestem bardzo ciekawa.
              I żeby było jasne - nie napadam na Ciebie absolutnie, więc mam nadzieję, że nie
              odbierzesz mojego postu jako napastliwego,czy coś w tym stylu.

              Martyna

              • marbla4 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 11:23
                Dolaczam sie do pytania:
                - czy te dodatkowe uslugi mozna wykupic legalnie ? Czy trzeba rozmawiac pod stolem ?

                pozdr
                M.
    • bejzja Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 11:40
      ...a czy można w naszym szpitalu za kaskę załatwić znieczulenie
      zewnątrzoponowe ? Bo wiem, że tak oficjalnie to nie ma zoo...
      • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 12:10
        nie ZOO
        tylko ZZO

        :)

        no razklapciocha napisz
        kilka słówek bo i ja
        ciekawa :D
        • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 13:28
          No a ja jeszcze zapytam o dokumenty które trzeba mieć ze sobą... oprócz badań
          oczywiście :)... Ubezpieczenie rozumiem.. a skierowanie do szpitala np.?

          Co do Rozklapciochy, to mam wrażenie że bardzo duże znaczenie mają dla niej
          pieniądze, bo ciągle krąży przy tym temacie.. co gorsza, uważa że jak jej i to
          i wszyskim innym odbija na ich punkcie...
          • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 13:32
            Oczywiście... rozklapciocha.. bez urazy, to tylko moja obserwacja, która
            oczywiście może być mylna...

            A tak na marginesie.. zapomniałam jeszcze ... ile jest tych położynych w
            Mińsku?? tak około.. ja na razie naliczyłam 4 z opowiadań...
            • bejzja Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 14:17
              No oczywiście, że ZZO, zwykła literówka:)
              A położnych jest sporo. Ja miałam "przyjemność" z trzema, ale nie wiem
              dokładnie ile ich tam jest...mam wrażenie, że z kilkanaście:)
          • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 14:17
            ja skierowanie (chyba)
            miałam - ale
            już nie pamiętam :D

            kochana jak będziesz rodziła
            to podejrzewam, że bez skierowania
            też Cię przyjmą :oD
          • bejzja Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 14:35
            ja nie miałam skierowania..
          • mtrzaskalska7 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 17:13
            > No a ja jeszcze zapytam o dokumenty które trzeba mieć ze sobą... oprócz badań
            > oczywiście :)... Ubezpieczenie rozumiem.. a skierowanie do szpitala np.?

            Książeczka ubezpieczeniowa z ważnym wpisem (pieczątka ważnajest tylko 1
            miesiąc), karta ciąży z wynikami badań. I przy przyjmowaniu do szpitala to
            chyba było wszystko. Skierowania do szpitala już nie potrzeba - podobno funkcję
            takiego skierowania spełnia teraz karta ciąży.
            Acha, wyniki badań WR i HBS miej gdzieś na wierzchu - położne
            potrzebują "oryginału", nie wystarcza ich spisanie z karty ciąży.

            To chyba wszystko....

            Martyna

            • szczepanka2 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 23.04.07, 22:43
              I jeszcze na 100% oryginał zaświadczenia o grupie krwi:-)
    • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 07.05.07, 12:19
      Mam pytanie !!!!!
      Jak spakować torbę? Co trzeba mieć ze sobą do porodu i na pobyt w szpitalu?
      Trochę napisałyście, ale tak pobieżnie... Oprócz dokumentów.. chodzi mi o
      zwykłe rzeczy.
      • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 07.05.07, 12:49
        ehh, pisałam wyżej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20877&w=60612826&a=61008956
        ale wybaczam ciężarnej
        :)
      • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 07.05.07, 12:54
        :) wiem co napisałaś i moje zdanie "trochę napisałyście, ale tak pobieżnie"
        odnosiło się właśnie do Twojej wypowiedzi :)... Jedynej zresztą.. ale czy to
        naprawdę wystarcza? Bo też podkreśliłaś że najważniejsze rzeczy.. a mniej
        ważne? Głupie pytanie .. ale zrozumcie .. to mój pierwszy raz :P
        • elutek.ch Re: urodziłam w mińskim szpitalu 07.05.07, 13:10
          na pewno to wystarczy :)
          zresztą zobaczysz, że jak sie
          spakujesz to i tak będzie wielka
          torbisko!!! :P

          zresztą tak jak
          pisałam, w razie czego
          to przyniosą Ci
          to czego będziesz potrzebowała
          :)
        • inek5 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 07.05.07, 14:39
          Cześć!!!
          Właśnie jestem po pakowaniu torby z koleżanką, ona z drugim ja po pierwszym więc
          wspólnymi siłami oto co wyszło:
          Dla mamy:
          2 op dużych wkładek bella
          1 op wkładek laktacyjnych
          2 st biustonoszy (1 z klapkami drugi zwykły miękki)
          1 op majtek poporodowych
          2 koszule z rozcięciem do karmienia
          1 szlafrok
          1 para ciepłych skarpet
          średni ręcznik
          mydło powinno być szare, bo przyspiesza gojenie ale ona kupiła takie dzieciowe nivea
          pasta+szczoteczka
          krem nawilżający
          szczotka do włosów
          2 but. wody mineralnej
          1 op słodkich sucharków

          Dokumenty
          dowód wpłaty ZUS za ostatni miesiąc
          dowód osobisty
          kartę ciąży
          wyniki badań ostatnie (krew mocz, usg po 35 tyg. ciąży)
          zaświadczenie o grupie krwi matki z pieczątką gina lub laboratorium

          Dla bobasa:
          Do szpitala weź trzy zmiany, np Kacha pokupywała sobie:
          koszulka+kaftan+śpiochy+czapka+niedrapki+skarpetki
          body+kaftan+półśpiochy+czapcia+ skarpety+niedrapki i jeszcze w kpl. był śliniak
          body+pajacyk frotte+skarpetki+czapka+niedrapki
          rożek
          6 pieluszek tetrowych
          ręcznik z kapturkiem
          patyczki higieniczne

          smonio
          mała butelka
          sudokrem (nie wiem jak to się pisze)
          paczka pieluszek niubornów
          paczka chusteczek nawilżonych

          Ubranko wyjściowe:
          dla ciebie
          dla bobasa welurowy pajac cieplejsza czapa i kocyk no i fotelik jak wybierasz
          się rodzić do Wawy ale i tak przywieziesz na kolanach.

          Wyszło nam
          taka mała walizeczka na kółkach gdzie upchnęłyśmy ciuchy
          torba podręczna na dokumenty wkładki laktacyjne, majtki poporodowe kilka
          pieluch kilka wkładek kosmetyki aparat kamerę telefon i
          reklamówka z paką pieluch, wkładek bella ubraniami na wyjście, która będzie
          jeździć sobie w aucie i w razie potrzeby mąż jej doniesie.
          Chyba o niczym nie zapomniałam, wieczorem wezmę od niej tą listę i sprawdzę czy
          napisałam wszystko.
          Acha ze dwie trzy zmiany ubranek zostaw sobie wyprane w domku na wypadek cesarki.
          A tak na marginesie to opracowywałyśmy tą listę chyba z miesiąc, potem zakupy
          pranie, suszenie do pakowania żeśmy się schodziły ze trzy razy bo albo wszystko
          nie wyschło albo ja nie miałam z kim dziecka zostawić i jak już wczoraj
          wieczorem wydawało się, że wszystko jest tak dzisiaj przy pakowaniu gdzieś pasek
          od szlafroka się podział chyba wiatr jej zwiał z balkonu.
          Mam nadzieję, że pomogłam.
          Powodzenia.



          • 7platek DO INEK5!!!! 07.05.07, 22:28
            inek5 napisała:
            i fotelik jak wybierasz
            > się rodzić do Wawy ale i tak przywieziesz na kolanach.


            NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE WOLNO WOZIć DZIECKA NA KOLANACH!!!!!!!
            DZIECKO ZAWSZE MUSI BYć ZAPIęTE PASAMI W FOTELIKU!!!!!!!!
            zanim zaczniesz dawać tak idiotyczne rady niedoświadczonym rodzicom pomyśl nad
            tym 1000x albo lepiej nic nie mów!
            Normalnie ciśnienie mi się podniosło!! jak rodzice mogą być tak
            nieodpowiedzialni by wogóle pomyśleć o wożeniu dziecka "na rękach".
            Czy wiesz co dzieje się z dzieckiem z nie zapiętym pasami w czasie najmniejszej
            kolizji???
            poczytaj o tym, poszukaj w necie filmów z crash testów i zastanów się nad swoją
            teorią! i komu ona ma służyć? narażasz dziecko na śmierć czy tak trudno ruszyć
            wyobraźnią? Czy wiesz ile waży dziecko gdy dochodzi do uderzenia? Nie jesteś w
            stanie go utrzymać w rękach, choć bardzo byś chciała. poczytaj o tym!

            Na marginesie- rodziłam dziecko w Wawie, po wyjściu ze szpitala pojechałam do
            pracy, do poprzedniego domu i dopiero do Mińska i to w korku i wyobraź sobie, że
            dziecko było cały czas w foteliku, tylko w czasie postoju było wyjęte...
            nie zaniosło się od płaczu ani innych drastycznych scen nie było, a jeśli
            dziecko płacze można i zatrzymać się uspokoić, nakarmić i jechać bezpiecznie
            dalej z zapiętym dzieckiem.
            Nawet jak jadę kilka metrów zawsze dziecko zapinam w fotelik i Tobie jak innym
            rodzicom przypominam, że do tego zobowiązują nas przepisy ruchu drogowego oraz
            nasz rozsądek i troska rodzicielska!
            Przepraszam za długość postu i zbytnią krzykliwość, ale chciałam uzmysłowić, że
            takim myśleniem można jedynie krzywdę wyrządzić dziecku i sobie, gdyby przez
            naszą celową bezmyślność stała się krzywda naszemu dziecku.
            Nie chciałam Cię urazić, ale w takiej sytuacji nie potrafię być miła!!
    • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 07.05.07, 14:09
      Acha :). Czyli kosmetyki (mydło czy oliwka) niepotrzebne? Wszystko na miejscu?
      Tak dopytuje, bo chcę mieć wszystko ze sobą, nie mam pod ręką kupy rodziny :)
      mąż jest późnym wieczorem i jak czegoś mi zabraknie to szybko się nie doczekam
      na dostawę hehe...
      • elutek.ch Dziczku :) 07.05.07, 14:36
        odbierz pocztę
        bo napisałam na priva :)
      • inek5 Jeszcze to... 07.05.07, 14:46
        gruszka do nosa
        nożyczki do paznokci
        pilniczek na wypadek zadziorka
        gumka lub spinka do włosów
        odpis aktu małżeństwa jak urodzisz w Wawie to Twój mąż będzie mógł od razu
        zarejestrować dziecko sam
        • 7platek DO INEK5!!!! 07.05.07, 22:29
          inek5 napisała:
          i fotelik jak wybierasz
          > się rodzić do Wawy ale i tak przywieziesz na kolanach.


          NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE WOLNO WOZIć DZIECKA NA KOLANACH!!!!!!!
          DZIECKO ZAWSZE MUSI BYć ZAPIęTE PASAMI W FOTELIKU!!!!!!!!
          zanim zaczniesz dawać tak idiotyczne rady niedoświadczonym rodzicom pomyśl nad
          tym 1000x albo lepiej nic nie mów!
          Normalnie ciśnienie mi się podniosło!! jak rodzice mogą być tak
          nieodpowiedzialni by wogóle pomyśleć o wożeniu dziecka "na rękach".
          Czy wiesz co dzieje się z dzieckiem z nie zapiętym pasami w czasie najmniejszej
          kolizji???
          poczytaj o tym, poszukaj w necie filmów z crash testów i zastanów się nad swoją
          teorią! i komu ona ma służyć? narażasz dziecko na śmierć czy tak trudno ruszyć
          wyobraźnią? Czy wiesz ile waży dziecko gdy dochodzi do uderzenia? Nie jesteś w
          stanie go utrzymać w rękach, choć bardzo byś chciała. poczytaj o tym!

          Na marginesie- rodziłam dziecko w Wawie, po wyjściu ze szpitala pojechałam do
          pracy, do poprzedniego domu i dopiero do Mińska i to w korku i wyobraź sobie, że
          dziecko było cały czas w foteliku, tylko w czasie postoju było wyjęte...
          nie zaniosło się od płaczu ani innych drastycznych scen nie było, a jeśli
          dziecko płacze można i zatrzymać się uspokoić, nakarmić i jechać bezpiecznie
          dalej z zapiętym dzieckiem.
          Nawet jak jadę kilka metrów zawsze dziecko zapinam w fotelik i Tobie jak innym
          rodzicom przypominam, że do tego zobowiązują nas przepisy ruchu drogowego oraz
          nasz rozsądek i troska rodzicielska!
          Przepraszam za długość postu i zbytnią krzykliwość, ale chciałam uzmysłowić, że
          takim myśleniem można jedynie krzywdę wyrządzić dziecku i sobie, gdyby przez
          naszą celową bezmyślność stała się krzywda naszemu dziecku.
          Nie chciałam Cię urazić, ale w takiej sytuacji nie potrafię być miła!!
          • marbla4 Re: DO INEK5!!!! 08.05.07, 08:07
            Podam tylko link z malym spotem
            fotelik.info/pl/news/wstrzasajacy_spot_z_kampanii_BMVIT,29.html
            Moze po tym rodzice nieco sie zastanowia ?

            pozdr
            M.
            • elutek.ch Re: DO INEK5!!!! 08.05.07, 09:49
              zobaczcie tez tego linka:
              www.pasybezpieczenstwa.pl/
              to o zapinaniu w pasy

              czemu każdy myśl, że takie tragedie
              przeytrafiają sie innym a nie nam :O
          • inek5 Wpółczuję waszym dzieciom! 09.05.07, 12:20

            >
            >
            > NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE WOLNO WOZIć DZIECKA NA KOLANACH!!!!!!!
            > DZIECKO ZAWSZE MUSI BYć ZAPIęTE PASAMI W FOTELIKU!!!!!!!!

            Oczywiście, niespełna trzykilogramowe dziecko, ulewające co dwadzieścia minut
            miało się w tym foteliku bezpiecznie udusić, tak?




            > zanim zaczniesz dawać tak idiotyczne rady niedoświadczonym rodzicom pomyśl nad
            > tym 1000x albo lepiej nic nie mów!

            To ty się zastanów, bo któraś niedoświadczona matka naprawdę weżmie sobie do
            serca co piszesz i będzie tragedia! Prawda jest taka, że każda reguła ma swoje
            wyjątki!

            A współczuję Twojemu dziecku, jak wyobrażę go sobie w czterdziestostopniowym
            upale panującym w samochodzie stojącym w lato w korku w centrum miasta! Oj
            współczuję!

            > Normalnie ciśnienie mi się podniosło!! jak rodzice mogą być tak
            > nieodpowiedzialni by wogóle pomyśleć o wożeniu dziecka "na rękach".

            Obyś nigdy nie musiała wieźć dziecka z rozwaloną nogą w nocy do szpitala, bo
            zapamięta ci to do końca życia!

            Posiadanie fotelika nie zwalnia od mySlenia!!! Zebyś jedna z drugą przy
            wyprzedzaniu na trzeciego i wystawianiu środkowego palca pomyślała, że samochód
            jadący wolniej wiezie noworodka, efekt byłby bardziej skuteczny niż trzymanie
            się kurczowo podręcznikowych zasad!

            > Czy wiesz co dzieje się z dzieckiem z nie zapiętym pasami w czasie najmniejszej
            > kolizji???

            Czy wiesz co dzieję się z dzieckiem, przewożonym w nowym foteliku za 80 zł albo
            jakiś starym oryginalnym po całym żłobku dzieci?

            NAWET TYSIąCE PODUSZEK POWIETRZNYCH NIE ZWALNIA CIę OD MYśLENIA! Bo skoro tak
            trzymasz się kurczowo zasad to zapewne w środku zimy na 10 centymetrowym lodzie
            też jedzieśż 60 na godzinę w obszarze zabudowanym, bo przecież przepisowo wolno!


            Zawsze na forum znajdzie się ktoś kto zawsze wie wszystko najlepiej!


            A ja z doświadczenia napiszę tak: dziecko należy i powinno się wozić w foteliku,
            po to w końcu jest ale są sytuacje, w których należy go z niego natychmiast
            wyjąć bez względu na to, czy się jedzie, czy nie.
            • elutek.ch Re: Wpółczuję waszym dzieciom! 09.05.07, 13:04
              INEK :)
              >
              > A współczuję Twojemu dziecku, jak wyobrażę go sobie w czterdziestostopniowym
              > upale panującym w samochodzie stojącym w lato w korku w centrum miasta! Oj
              > współczuję!

              Myślisz, ze na rękach od drugiej
              równie gorącej i spoconej
              osoby będzie mu chłodniej????


              > Posiadanie fotelika nie zwalnia od mySlenia!!! Zebyś jedna z drugą przy
              > wyprzedzaniu na trzeciego i wystawianiu środkowego palca pomyślała, że
              samochód
              > jadący wolniej wiezie noworodka, efekt byłby bardziej skuteczny niż trzymanie
              > się kurczowo podręcznikowych zasad!


              Ale weź jeszcze pod uwagę , że
              można jechać przepisowo a:
              że może wybiec zwierze i
              trzeba ostro hamować,
              że możesz złapać gumę i nie
              wyprowadzisz samochodu z poślizgu,
              że na jednię może wybiec inne
              dziecko..,
              że takich że może być naprawdę
              bardzo dużo!!!

              I na nić Twoje wolne jechanie!!
              Zresztą wolne tzn ile? 50 60?
              Przy takiej prędkości uderzenie w
              ścianę jest odczuwalne jako
              100km/h wiec nie wiem czy utrzymasz
              nawet maleńkie dziecko!!!??
              >
              > > Czy wiesz co dzieje się z dzieckiem z nie zapiętym pasami w czasie najmni
              > ejszej
              > > kolizji???

              Wiem, ląduje z wielką siłą
              na przedniej szybie,
              łamie sobie kark i albo
              jest kaleka
              albo UMIERA!
              >
              > Czy wiesz co dzieję się z dzieckiem, przewożonym w nowym foteliku za 80 zł
              albo
              > jakiś starym oryginalnym po całym żłobku dzieci?

              To kup używany wózek
              i łóżeczko a fotelik
              nowy i wcale nie wszystko
              co jest tanie jest złe!!!!
              >
              > NAWET TYSIąCE PODUSZEK POWIETRZNYCH NIE ZWALNIA CIę OD MYśLENIA! Bo skoro tak
              > trzymasz się kurczowo zasad to zapewne w środku zimy na 10 centymetrowym
              lodzie
              > też jedzieśż 60 na godzinę w obszarze zabudowanym, bo przecież przepisowo
              woln
              > o!

              w terenie zabudowanym jest
              50 km/h!!!

              a czy myślisz, ze przy 50 km/h
              nie ma poważnych wypadków????
              >
              >
              > Zawsze na forum znajdzie się ktoś kto zawsze wie wszystko najlepiej!

              Tu chodzi o doradzenie i
              przestrogę - bo życie jest kruche!
              >
              >
              > A ja z doświadczenia napiszę tak: dziecko należy i powinno się wozić w
              foteliku
              > ,
              > po to w końcu jest ale są sytuacje, w których należy go z niego natychmiast
              > wyjąć bez względu na to, czy się jedzie, czy nie.

              jeśli musisz wyjąć to zatrzymaj sie
              bo jeśli coś sie stanie
              Twojemu dziecku to nigdy ale
              to nigdy tego sobie nie wybaczysz!!!!!
              • marbla4 Re: Wpółczuję waszym dzieciom! 09.05.07, 13:49
                5-cio kilogramowe dziecko, ktore bedziesz trzymala w rekach jadac samochodem z
                predkoscia 50 km/h w momencie hamowania (zderzenia ze sciana, drzewem) wazy
                ponad 70 kg.

                Nie jestem w stanie sobie wyobrazic jak trzymajac delikatnie dziecko mozna
                utrzymac taki ciezar.

                M.
                • mimiwp Re: Wpółczuję waszym dzieciom! 09.05.07, 14:29
                  nawet gorzej... dziecko ważące 3,1 kg może ważyć nawet 93 kg przy zderzeniu z taka prędkością (źródło: www.fotelik.info na przykład)
                  • szczepanka2 Re: Wpółczuję waszym dzieciom! 09.05.07, 20:56
                    Myślę INEK, że należy współczuć tylko Tobie i Twoim dzieciom. Jeszcze nigdy nie
                    spotkałam się z takimi głupimi poglądami na temat przewożenia dzieci w
                    foteliku. Mam nadzieje, że żadna mama nie zastosuje się do Twoich "cennych"
                    wskazówek i będzie mimo wszystko i wbrew wszystkiemu przewoziła swoje skarby w
                    foteliku, zgodnie z przepisami.
        • dronka Re: Jeszcze to... 08.05.07, 19:22
          inek5 napisała:


          > nożyczki do paznokci

          Dziecku wolno obcinac paznokcie dopiero po 2 tygodniu zycia.

    • annablazejczyk Re: urodziłam w mińskim szpitalu 09.05.07, 17:46
      NO więc urodziłam tam w piątek. I mam takie uwagi:

      Moje zastrzeżenia
      1. Najpowazniejsze: Zaniedbano sprawę paciorkowca (wykrytego u mnie wymazem).
      Antybiotyk podano późno (z przyczyn niezależnych - po prostu bardzo szybko
      urodziłam) - położna nie przekazała informacji o paciorkowcu pielęgniarkom
      zajmującym się noworodkiem, w wyniku czego mój mały nie miał bezpośrednio po
      porodzie pobranego wymazu z żołądka. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze
      - paciorkowiec - gdbyby mały się zaraził - objawiłby się u niego w ciągu 48
      godzin po porodzie. Nie jestem lekarzem - wszystkie te informacje wydobyłam od
      pediatrów pracujących w szpitalu. Spotkałam się z trzema paniami pediatrami w
      ciągu 3 dobowego pobytu tam i kazda mówiła co innego na temat tego paciorkowca,
      co nie było pocieszające i bardzo stresujące. A więc DUŻY MINUS dla szpitala w
      mińsku.
      - druga sprawa - leżałam na sali z panią, która była bardzo przeziębiona i była
      odwiedzana przez przeziębionego (kichającego i kaszlącego) męża. Jej córeczka
      prawdopodobnie złapała już infekcję od rodziców. Nikt z personelu nie zwrócił na
      to uwagi, nikt nie przeniósł ich albo mnie do innej sali.

      Plusy:
      - bardzo miłe pielęgniarki i położne - pomocne. Lekarze też w porządku. W
      pierwszą noc po porodzie pielęgniarka sama zaproponowała, że weżmie synka do
      siebie na noc, żebym odpoczęła.
      - poród był nietypowy. Bardzo szybki, w efekcie urodziłam na stojąco, bo już nie
      było czasu kłaść się na łóżko - położona zasugerowała łóżko, ale kiedy ja
      powiedziałam, że nie mogę to nie zmuszała mnie do niczego. Dostosowała się.

      Pozdrawiam
      • 7platek do inek5 09.05.07, 21:07
        widzę, że jednak nic nie przemyślałaś a nawet postanowiłaś nas przekonać do
        robienia krzywdy naszym dzieciom...mogłaś sobie darować te brednie wyssane z
        palca bo tu nie Ciemnogród!
        nie ustosunkuję się do każdego Twojego idiotycznego zdania, bo szkoda mi czasu i
        niczemu to nie służy....
        a jak widać to Ty myślisz, że jesteś mądrzejsza od wszystkich innych, tych co
        robią testy bezpieczeństwa, wymyślają odpowiednie przepisy chroniące życie
        dzieci oraz tych co czytają o w/w...
        przepraszam za zaśmiecanie wątku, mam jednak nadzieję, że inni nowi rodzice nie
        będą nawet myśleć o takich zachowaniach jakie zapodaje inka5.
        • dziczek22 Re: do inek5 09.05.07, 22:58
          Jejku dziewczyny i po co te nerwy...
          Prawda jest taka, że jeszcze niedawno nikt by nie pomyślał o takim rozwiązaniu
          jak fotelik... I było zupełnie normalne wożenie dzieci na rękach...I w razie
          wypadku i tak najczęśćiej przeżywało dziecko...
          Teraz są foteliki i chwała im za to.. bo to nie dość że bezpieczne to jeszcze
          wygodne... Nie wspominając o mandatach za brak fotelika ;)
      • biedronkowa do ani blazejczyk 09.05.07, 23:11
        ...no właśnie. To dla mnie kolejne potwierdzenie, że jak tylko odpukać dzieje
        się coś nie tak jak trzeba, kiedy są problemy i komplikacje, to nasz miński
        szpital nie nadaje się do niczego. Oni są tylko dobrzy, jak poród przebiega bez
        żadnych "dodatkowych atrakcji", całkowicie fizjologicznie. Już znam dosyć sporo
        takich przykładów na spartaczoną robotę w ostatnim czasie. Ostatnio spotkałam
        koleżankę, która niedawno urodziła i to co ona opowiadała o
        naszych "fachowcach" to się włos na głowie jeży...i nie obyło się nawet bez
        łapówek. Ale całe szczęscie, że u Ciebie wszystko się dobrze skończyło:) Życzę
        dużo zdrówka dla Ciebie i malucha:)
        • elutek.ch Re: do ani blazejczyk 10.05.07, 09:17
          Gratukacje!

          Dużo sił i
          radości!

          Pozdrawiam
        • nutencja1 Re: do ani blazejczyk 16.07.07, 22:18
          ale to chyba kwestia złej pediatrii a nie odziału gin-położniczego, to oni
          zaniedbali badania dziecka
      • nutencja1 trochę mnie przestraszyłaś 16.07.07, 15:50
        też mam paciorkowca i zapewniano mnie ze dostanę antybiotyk w trakcie porodu i
        że mały będzie przebadany. Z tego co czytałam na ten temat i pytałam pediatrów
        to posiewu u dziecka nie pobiera się z żołądka tylko z ucha i odbytu jak obydwa
        wyjdą jałowe to jest ok...w minsku mówili ze tak robią ale widocznie wszsytko w
        rękach rodziców trzeba ich pilnować na każdym kroku...smutne
    • dziczek22 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 17.05.07, 20:21
      Mam jeszcze jedno pytanko, czy któraś z rodzących miała cc z powodu duuziego
      dziecka? Z info które zaciągnełam jest tak, że waga dziecka wpływa na decyzję o
      cc. Tylko ta waga zależy od szpitala :| Gdzieś są wskazania od 4 kg, gdzieś od
      4,2 kg a gdziś już przy 3,8 kg.. A jak jest tutaj?
      • matikru Re: urodziłam w mińskim szpitalu 18.05.07, 10:19
        Nie wiem dokładnie jakie są wskazania, ale ja urodziłam synka i miał 4200, i
        nikt cesarki nie chciał mi robić.
        • imonka Re: urodziłam w mińskim szpitalu 28.05.07, 15:05
          Dawno się nie odzywałam, ale 6 maja urodziłam w Mińsku Marzenkę.
          Wyglądało to tak: o 4:30 obudziły mnie skurcze, jak na mój gust były regularne,
          co 5 minut, ale Męża obudziłam dopiero po godzinie, jak już miałam pewność.
          Zjedliśmy śniadanie, po 6 wyjechaliśmy (mieszkamy w Piasecznie) i na 7 byliśmy w
          szpitalu. Najpierw jakaś położna wzięła ode mnie dokumenty, zbadała tak ogólnie
          (szerokość miednicy itp), potem poszłam na KTG. Niestety moje Dzieciątko
          wybujane długą drogą sobie spało. I oni chcieli mi robić z tego powodu cesarkę
          (bo Dziecko się nie ruszało), trzech lekarzy wchodziło i każdy mówił, że zapis
          KTG jest tragiczny i trzeba mnie natychmiast ciąć. Nie muszę mówić, że byłam
          przerażona. Na szczęście przyszła jakaś przytomna położna i rozbujała mi brzuch
          tak, że Maleńka się obudziła i zaczęła dawać te swoje słodkie kopniaczki.
          Lekarze się uspokoili i już nie chcieli mnie ciąć. Potem (po godzince) pora na
          badanie ginekologiczne. Dr Skóra stwierdził, że nie ma w ogóle rozwarcia i że
          jeśli cokolwiek się zacznie, to najwcześniej w nocy. Odesłałam więc Męża do
          domu, a sama poszłam na Ginekologię. Przydzielono mi łóżko, potem zważono i tak
          miałam sobie leżeć i czekać (nie chceili mnie puścić do domu). No ale skurcze
          nie ustępowały, nie odczułam też specjalnie, żeby były silniejsze. Ale inne
          kobitki z sali powiedziały, że ja chyba naprawdę rodzę. Jak przyniesiono obiad
          (ok. 13) któraś z pacjentek powiedziała salowej, że ja rodzę. Ja byłam trochę
          zawstydzona, bo skurcze miałam cały czas takie same i nie chciałam nikomu
          zawracać głowy, ale salowa powiedziała, że po obiedzie zaraz zbada mnie lekarz.
          O 13.15 miałam rozwarcie 7cm. Zadzwoniłam po Męża, żeby jednak przyjechał. Sama
          poszłam na porodówkę. Nie miałam ochotę na korzystanie z żadnych urządzeń, choć
          położna mi je proponowałą. Znów miałam robione KTG. Jednak ja cały czas miałam
          wrażenie, że zaraz zrobię im tam kupę (przepraszam). Położna mi mówi, że to nie
          kupa, ale Dziecko :) a ja się upieram, że kupa. A ona mi mówi: "To rób tę kupę".
          W międzyczasie podano antybiotyk (bo miałam paciorkowca), potem jeszcze coś
          przeciwbólowego, chociaż tak strasznie nie bolało. Parę minut po 14 odeszły mi
          wody. Najobleśniejsze było dla mnie to, że muszę leżeć w tym całym syfie ( w
          geście przytomności zrzuciłam skarpetki - bo były bardzo ładne i szkoda mi ich
          było). Cały czas czekałam na Męża. Dotarł ok. 14.30 bo po drodze były 3 stłuczki
          (nie ma jak fart). Wtedy mniej więcej zaczęły się skurcze parte. DZięki Bogu, że
          Łukasz był przy mnie, bo ja sama nie miałam siły przeć. A tak to On podnosił mi
          plecy, a położna przyciskała uda. Powiedziałam, że ja sama urodziłam się o
          15.15. Wiec położna wzięła sobie za punkt honoru, aby i Marzenka urodziła się o
          15.15. Powiedziała, że to zależy tylko ode mnie i kazała przeć. Niestety nie
          udało się ochronić krocza i musieli naciąć, ale nawet nie wiem, kiedy to się
          stało. O 15.15 położyli mi na brzuchu moje Maleństwo. Tatuś przeciął pępowinę
          (chociaż powiedział położnej, że nie chce, ale ona Go zmusiła :) ) Potem dwie
          godziny na porodówce - szycie i próby przystawienia Małej - jednak nie była
          skora do ssania. Przewieziono mnie na Położnictwo i tam zaczął mnie strasznie
          boleć brzuch. Trochę się przestraszyli, że mogę mieć jakiegoś krwiaka i kazali
          mi się przesiąść na wózek, żeby przewieźć mnie do zabiegowego. Przytomność
          odzyskałam na kozetce w zabiegowym, nade mną stało 3 lekarzy (jak w filmie) a ja
          byłam nieźle ogłupiona. Na szczęście krwiaka nie było, ale podali mi kolejne
          kroplówki (nie wiem z czym - na pewno była glukoza a co jeszcze to nie wiem),
          potem badanie per rectum i cewnikowanie.Powrót na Położnictwo. Całą noc ktoś do
          mnie zaglądał (co godzinę chyba). Zmieniali kroplówki, sprawdzali brzuch,
          podstawiano mi też kaczkę, żebym znów nie odpłynęła. Położne podawały mi
          dziecko, bo sama nie mogłam się ruszyć. Pobyt na Położnictwie wspominam naprawdę
          bardzo dobrze. Pielęgniarki i położne były niezwykle pomocne i życzliwe. Miałam
          problemy z karmieniem (mleko się ze mnie lało, a Mała nie chciała w ogóle jeść),
          ale zawsze ktoś mi pomagał. Wszystko mitłumaczono i odpowiadano na każde moje
          pytanie. Czuję, że to naprawdę świetny szpital, świetni fachowcy i wiem,że
          drugie dziecko też chcę tam urodzić.
          Pozdrawiam wszystkie ciężarówki niezdecydowane jeszcze, gdzie chcą urodzić, sama
          polecam gorąco miński szpital.
          A Mamuśkom życzę zdrowych maluszków.
          • elutek.ch Gratulacje 28.05.07, 15:54
            wsystkiego dobrego!
    • agassi78 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 05.06.07, 12:12
      Ja rodziłam w mińskim szpitalu 2 razy. W 2003 i 2006r.
      Oba porody wspominam bardzo pozytywnie. Podejście lekarzy, pielęgniarek i
      położnych było o.k.
      Wszystkim polecam.

      Agassi
      • 123ula Re: urodziłam w mińskim szpitalu 15.02.08, 13:46
        Dziewczyny wybieram się do mińskiego szpitala w najbliższych 3
        tygodniach. Czy któraś z forumowiczek rodziła w ostatnich 2
        miesiącach? Chciałam zapytać: Czy potrzebne jest skierowanie?
        zakładając ze wszystko jest ok, po ilu dniach wychodzi się do domu?
        Byłam na porodówce 5 lat temu a więc pewnie trochę się zmieniło :-)
        • misio19982 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 16.02.08, 13:53
          Hej.
          Ja rodziłam we wrześniu 2007, a więc: skierowanie nie jest potrzebne, jeżeli
          jest wszystko ok z dzidziusiem i Tobą to wychodzisz ze szpitala w trzecią dobę
          po porodzie, chyba, że będzie to cesarka to chyba w piątą dobę.
          • marciaczeq Re: urodziłam w mińskim szpitalu 17.07.08, 04:29
            Ja urodziłam teraz pod koniec czerwca. Było fantastycznie. Świetna opieka, poród
            w dowolnej pozycji i miejscu. Gorąco polecam oddział ginekologiczno- położniczy
            w Mińsku.
            • ruta.dl Re: urodziłam w mińskim szpitalu 17.07.08, 09:09
              a jak jest w tym szpiatalu z czystoscia?
              jak 2 lata temu moje dziecko lezalo na pediatrii to brud, smrod i
              ubostwo.

              a oddzial poporodowy?
    • agassi78 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 19.07.08, 22:45
      2 miejsce fundacji 'Rodzić po Ludzku' w końcu zobowiązuje.....
    • nadzieja1122 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 21.07.08, 07:28
      Witajcie a czy mogłybyście napisać co obecnie trzeba zabrać ze sobą do szpitala
      i dla dzidzi i dla siebie.
      Z góry serdecznie dziękuję
    • anet-a15 Re: pytanie 21.07.08, 15:03
      co musze wziąść ze sobą gdy jakie na poród. Jakie rzeczy?
      • mtrzaskalska7 Re: pytanie 22.07.08, 18:35
        - dokumenty z okresu całej ciąży (karta ciąży, badania, itd.)
        - skierowanie do szpitala (chociaż nie jestem pewna, czy nadal to obowiązuje)
        - ważna książeczka zdrowia (ta, w której poświadczane są Twoje uprawnienia do
        bezpłatnej opieki lekarskiej: pieczątka zakładu pracy ważna przez miesiąc, itp.)
        - dwie koszule nocne - jedna na czas porodu, druga na "po", z dużym rozcięciem
        lub specjalnymi "pęknięciami", żeby łatwo Ci było karmić dziecko
        - kapcie, środki higieniczne, ręcznik..., ciepłe skarpetki
        - duże podpaski bella baby (nie pamiętam dokładnie, jak one się nazywają, ale w
        każdej aptece obsługa wie, o co chodzi, jeśli poprosisz o podpaski poporodowe):
        2-3 opakowania
        - jednorazowe majtki: bardzo przydatne i wygodne, kiedy się pobrudzą, po prostu
        je wyrzucasz do śmietnika; do kupienia w aptekach
        - coś do picia: chyba najlepiej butelkę wody niegazowanej
        - pieluchy dla dziecka
        - kilka sztuk ubranek - ja zabierałam body z długim rękawem, ale dla mniej
        wprawnej mamy założenie tego diabelstwa :-) dziecku może sprawić nieco kłopotu,
        więc może lepiej jakieś kaftaniki, śpioszki, zapinane na całej długości; ja
        preferowałam body i rajstopki
        - monety, żeby można było uruchomić telewizor w pokoju (!)

        Jak coś jeszcze sobie przypomnę, dam znać. Chyba że ktoś mnie ubiegnie (na co po
        cichu liczę!). Tak czy siak, zbiera się tego spora torba/mała walizka :-)

        Pozdrawiam,

        Martyna

        • ruta.dl Re: pytanie 23.07.08, 09:03
          jak rodzilam na Karowej, to wiekszosc z tych rzeczy byla - podpaski,
          koszule (calkiem wygodne te szpitalne i nie pokrwawilo sie
          wlasnych), pampersy, a nawet ubranka dla dzieci (bo nie wszystkie
          mamy mialy swoje).
          • elaela-1 Re: pytanie 25.07.08, 09:50
            Witaj Ruta
            ja też rodziłam na Karowej i w tym szpitalu jest poprostu wszystko ,
            z Karową nie może równac sie żaden inny szpital
            • 4monik Re: pytanie 10.08.08, 18:17
              witajcie
              byłam dzisiaj ogladać porodówkę w Mińsku i wcale nie jestem
              zachwycona, po przeczytaniu wielu opinii spodziewałam się czegoś
              lepszego..jedna duża sala, ale panowal tam nieład, druga sala
              maleńka z łóżkiem na ktorym rodziły jeszcze nasze babcie, trzeciej
              nie widziałam bo była zajeta, ale nie przez rodzącą.Ginekologia i
              położnictwo też nie wyglądały obiecująco.
              Mam nadzieję, że położne wszystko rekompensują.
              pozdrawiam
              • afrikana Re: pytanie 11.08.08, 23:16
                dokładnie tak jest...trzeciej sali napewno nie powinno się nazywać
                salą. Wanna i łożko do ktg - koniec sali. Już ta druga klita
                niewiele ma z nią wspólnego. Ja nie rozumiem tego zachwytu na naszym
                szpitalem, skoro wystarczy się przejść lub sobie poczytać ile tam
                bujd w tej fundacji "rodzić po ludzku" jest powypisywanych, np. na
                temat łazienek. Łazienka na porodówce jest JEDNA, a tam wypisują
                bannialuki, że każda sala ma osobną łazienkę he, he, he:) Niezłe
                bujdy:) A do tego ta jedna jedyna jest strasznie ciasna i obskurna.
                Generalnie smród, brud i ubóstwo:(
                Co do położnych, ta na którą ja miałam niefart trafić, niczego mi
                niestety nie zrekompensowała:(((( Wręcz przeciwnie...
                Pozdro.
                • 4monik Re: pytanie 12.08.08, 09:00
                  tą salę z wanną widziałam, ale nie chciałabym w tej wannie sobie
                  posiedzieć..w trakcie rozmowy z położną wspomniałam, że czytałam o
                  trzech salach z wannami ale tylko się usmiechneła..jesli trafi się
                  na dużą salę wolną to bedzie dobrze, ale jesli na tą malutką z
                  kozetką i ktg to nawet nie ma jak się obrócić a co dopiero
                  pospacerować.
                  Z jednej strony ciesze się, że tam wczesniej pojechałam a z drugiej
                  strony teraz mam problem gdzie rodzić.
    • bubcia75 Re: urodziłam w mińskim szpitalu 21.08.08, 16:40
      Ja się właśnie zastanawiam nad wyborem szpitala, mam jeszcze czas,
      bo mam termin na marzec. Dowiedziałam się właśnie od znajomej
      położnej z Mińska, że w mińskim szpitalu od jakiegoś czasu nie ma
      szans na znieczulenie zewnątrzoponowe...To mnie nieco zniechęca. Z
      drugiej strony w Warszawie mogą mnie nie przyjąć z powodu braku
      miejsc. Paranoja...
      • 123ula Re: urodziłam w mińskim szpitalu 21.08.08, 18:53
        Ja rodziłam w Mińsku w marcu tego roku. Nie da się określić
        jednoznacznie że wszystko jest super ale jestem zadowolona.
        Wszystkie przybory trzeba mieć swoje i przynajmniej 3-4 komplety
        ubranek, opieka po porodzie jest dobra, położne są bardzo miłe
        zagladają do sal. Rodziłam drugi raz, poprzednim razem za dawnego
        ordynatora i było tak, że dzieci chociaż raz po porodzie
        pielęgniarki przewijały, a teraz jak leżysz ledwo żywa po porodzie
        to dzieciak leży "zafajdany" bo nikt go nie ruszy. Chyba że wezmą go
        na ważenie lub inne zabiegi. Tak było jak teraz urodziłam. Łazienka
        jest obrzydliwa ale idzie przeżyć, sale są ok. Ja jestem zawiedziona
        położną, podobno jest taka tylko jedna i ja miałam okazję z nią
        rodzić. Darła ( i to dosłownie) sie na mnie podczas porodu, że nie
        umiem oddychać a to drugi poród. Bardzo żałuję że nie było przy mnie
        męża, pewnie nie odważyła by się wytrząsać. Była taka chwila że
        przestałam myśleć o porodzie a myślałam czy nie zawalić jej z
        otwartej stopy ;-)Na szczęście pozostałe są fajne.
        • joannafabisiak Re: urodziłam w mińskim szpitalu 22.08.08, 09:31
          rodziłam 2 razy w naszym szpitalu - X 2005 i XII 2007. Za pierwszym razem
          trafiłam na świetną położną, za drugim na tę chamską. Położna środowiskowa na
          wizycie patronażowej mówiła mi, że dostaje ona nagany od ordynatora, bo dużo
          pacjentek się skarży. Miejmy nadzieję, że niedługo ją wyleją :)
          Jak na porodówkę, gdzie za nic się nie płaci, warunki są ok. Może nie
          powalające, ale w porządku. 2 doby spokojnie da się przeżyć :)
          • justyna_baszo gdzie urodzic dzidziusia :( 03.11.08, 09:18
            Cześć Wam wszystkim. Cieszę się, że mogłam znaleźć odpowiednie forum
            na którym mam nadzieje rozwieję wszystkie swoje wątpliwości dot.
            całej ciąży i porodu :(. Jestem w 16 tygodniu ciąży. Co raz częściej
            dopadają mnie obawy, czy wybrałam odpowiedniego lekarza, który
            prowadzi moją ciążę. Chodzę prywatnie do p. dr A. Rusieckiej w MM.
            Chciałabym urodzić w mińskim szpitalu. dlatego zastanawiam się czy
            nie powinnam zmienić gin. na p. dr M. Florczaka - ordynatora
            szpitala w MM. Co o nim sądzicie? Czy ktoś chodził/nadal chodzi do
            niego, a co sądzicie o p. dr. A.Rusieckiej? I co najważniejsze jak
            jest w szpitalu w mińsku. W styczniu tego roku miałam operacje
            usuniecia torbieli obu jajników. Strasznie się boję, że coś może
            stać się z moim dzidziusiem lub ze mną w trakcie porodu :( bardzo
            proszę o jakieś porady :(
            pzdr Justyna
            • mamtalent Re: gdzie urodzic dzidziusia :( 03.11.08, 10:31
              O Pani Rusieckiej słyszałam złe opinie, generalnie nie polecam ani
              tej Pani ani mińskiego szpitala, polecam szpitale warszawskie gdzie
              mają odpowiedni sprzęt i kompetentych lekarzy np. na ul. Żelaznej
              lub Czerniakowskiej.
              • betapaw Dr Rusiecka - nie polecam!!!! 03.11.08, 11:51
                Witam Cię serdecznie, ja swoja ciążę zapoczątkowałam wizytami u Rusieckiem.
                Wizyty strasznie rutynowe, niby miła, ale nic wielkiego nie mówiła i nie robiła,
                wizyty co 3 tygodnie aby zbijać kasę. Po 3 wizytach zrezygnowałam. Poza tym na
                jedną z wizyt wzięłam męża aby zobaczył na USG nasze maleństwo, a ona nie
                chciała zrobić. Nie chciała też mi powiedzieć w 22 tyg płci. Zmieniłam lekarza,
                na każdej wizycie miałam USG i byłam stale informowana co sie dzieje. Poza tym
                mając dobre wyniki nie musiałam co miesiąc robić badania krwi tylko mocz, a
                Rusiecka aby zabić czas dawała mi non stop badania. Ale szczytem były koleji
                przed drzwiami, umawiała kilka pacjentek na jedną godzinę. Podtrzymuję i nie
                polecam !!!!!
                • pamari Re: Dr Rusiecka - nie polecam!!!! 04.11.08, 10:49
                  betapaw napisała:

                  > Witam Cię serdecznie, ja swoja ciążę zapoczątkowałam wizytami u Rusieckiem.
                  > Wizyty strasznie rutynowe, niby miła, ale nic wielkiego nie mówiła i nie robiła
                  > ,
                  > wizyty co 3 tygodnie aby zbijać kasę. Po 3 wizytach zrezygnowałam. Poza tym na
                  > jedną z wizyt wzięłam męża aby zobaczył na USG nasze maleństwo, a ona nie
                  > chciała zrobić. Nie chciała też mi powiedzieć w 22 tyg płci. Zmieniłam lekarza,
                  > na każdej wizycie miałam USG i byłam stale informowana co sie dzieje. Poza tym
                  > mając dobre wyniki nie musiałam co miesiąc robić badania krwi tylko mocz, a
                  > Rusiecka aby zabić czas dawała mi non stop badania. Ale szczytem były koleji
                  > przed drzwiami, umawiała kilka pacjentek na jedną godzinę. Podtrzymuję i nie
                  > polecam !!!!!

                  Chodziłam całą ciąże do Rusieckiej (wizyty co 4-5 tygodni); za każdym razem wchodziłam z mężem i wiedzieliśmy wszystko co się dzieje z dzidziusiem. Nowe badania co wizytę, ale to dobrze bo jak miałam gorsze wyniki to od razu była interwencja ze strony Pani doktor. Jeśli chodzi o kolejki to dzwoniłam zawsze wcześniej i byłam pierwsza lub druga na liście, więc nie czekałam. Jeśli chodzi o koszt wizyty to w cenę wizyty wchodziły również badania USG, cytologia itd.
                  Byłam kontrolnie u Waciala (wizyta + USG) ale był bardzo oschły i nie pozwlił na wizytę z mężem.
                  Byłam również u Maletki (wizyta+ USG); miły, kompetentny, ma dobry sprzęt ale za wszystko trzeba płacić i to wcale nie mało.
                  Rodziłam w Warszawie (na Czerniakowskiej) było bardzo OK.
            • justyna_baszo dr Florczak??? 03.11.08, 17:28
              Dzięki za info. o dr Rusieckiej. Chciałabym się jeszcze dowiedzieć jak jest u dr
              Florczaka - (ordynator w szpitalu w MM). Czy jest w porządku, czy tylko liczy
              się u niego kasa :( pzdr Justyna
              • afrikana Re: dr Florczak??? 03.11.08, 22:42
                Polecam dra Florczaka. Jest w porządku i co ważniejsze, w
                razie "jakby co" jest ordynatorem w szpitalu, a to może pomóc. A tak
                poza tym, to być może spotkamy się na mińskiej porodówce, bo ja
                własnie skończyłam 16 tc. Obie mamy zatem zbliżony termin porodu:)))
                Zapraszam na forum kwietnióweczek na Dziecku:)))
                • justyna_baszo odp dla Afrikana 04.11.08, 10:25
                  niestety nie mogę odnaleźć tej strony, którą mi podałaś, pojawia mi się tylko w
                  różnych językach co najgorsze, nie ma tam nic po polsku :(
              • mama_on_line poczytaj wątek... 04.11.08, 08:14
                jakbyś przeczytała cały wątek pewnie nie zadawałabyś tych samych
                pytań

                napiszę w skrócie

                po pierwsze zapisz się do szkoły rodzenia i uczestnicz w zajęciach
                nie wierz w mity o fantastycznych warszawskich szpitalach i lekarzach
                jeśli chcesz rodzić w mińsku wybierz Florczaka lub Hapunowicza, jak
                będa u Ciebie widzieli wskazania do rodzenia w specjalistycznym
                szpitalu napewno Cię pokierują
                do warszawy wybierz się na usg 3d na łucką, będziesz miała w 100%
                wiarygodną informację o rozwoju dziecka i w razie czego pokierują
                Cię byś nie została samotna i bezradna
                nie masz się czego bać ciąża to nie choroba, poznasz dużo nowych
                koleżanek, nawiążesz nowe przyjaźnie :)
                • justyna_baszo Re: poczytaj wątek... 04.11.08, 10:22
                  Dzięki za wszystko :) po prostu przeczytałam za dużo inf. z różnych forum na
                  temat mińskiego szpitala i zgłupiałam. Nie wiedziałam komu bardziej wierzyć :(.
                  Teraz jestem pewna, że chcę rodzić w mińsku. Ciekawe jak zareaguje dr Florczak
                  jak się u niego pojawię w prawie 18 tyg. ciąży, że dopiero teraz zdecydowałam
                  zmianę lekarza :(
                  pzdr Justyna
                  • aglod2 Re: poczytaj wątek... 04.11.08, 22:32
                    Nic się nie martw, jak z moją ciążą zaczęło dziać się nie wesoło to w 26 tyg przeniosłam się do niego i słowem nie zapytał dlaczego. Fakt, że dokładnie wiedział jakie problemy mam z ciążą bo leżałam wcześniej 2 tyg w szpitalu. Zresztą ajk nie potrafi sobie z czymś poradzić to nie zgrywa alfy i omegi, tylko przesyła dalej do lepszych od siebie. Mój synek dzięki niemu urodziła się cały, zdrowy i o czasie. Dr Hapunowicz też jest zresztą wporządku. A Rusieckiej nie polecam, prowadziłam u niej pierwszą ciążę i nie byłam zadowolona.
                    • justyna_baszo Re: poczytaj wątek... 05.11.08, 09:07
                      wielkie dzzięki :)
                  • afrikana Re: Justyna 04.11.08, 23:11
                    Tutaj masz linka:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=55601
                    A jakby co, to w forum wchodzisz tak: Dziecko > Prywatne (na samym
                    dole) > Rówieśnicy > Rówieśnicy 2009 > Kwietnióweczki 2009
                    Tylko musisz założyć konto, bo forum jest zamknięte dla naszego
                    bezpieczeństwa. Spróbuj, naprawdę warto. Jest nas tam sporo,
                    poruszamy wszelkie tematy, wymieniamy się poglądami i
                    doświadczeniami. Tam będziemy mogły sobie spokojnie pogadać, choćby
                    na temat naszego szpitala:) Pozdrawiam i zapraszam.
                    • imonka Re: Justyna 30.01.09, 15:24
                      Cześć, mam teraz termin na kwiecień i tak się zastanawiam nad Mińskiem. Rodziłam
                      tam w maju 2007 i wtedy byłam bardzo zadowolona, chciałam się spytać jakieś
                      świeżutkie mamuśki, czy coś się tam zmieniło? Czy szpital zaczyna przeżywać
                      podobne oblężenie jak warszawskie? Boję się po prostu odsyłania z jednego
                      szpitala do innego...bo tym razem może się okazać, że będę rodzić bez Męża (ktoś
                      musi z Małą zostać, a nie wiadomo, w jakiej formie będą Babcie).
                      Wspomnienia sprzed 2 lat mam dobre i jeżeli ordynator się nie zmienił,a warunki
                      drastycznie się nie pogorszyły, to jestem praktycznie zdecydowana, proszę o
                      jakieś słowa wsparcia :)
                      • 123ula Re: Justyna 30.01.09, 15:33
                        23 grudnia rodziła moja szwagierka z tego co opowiadała nic się nie
                        zmieniło, ja rodziłam w marcu 2008. Trzeba tylko trafić na
                        odpowiednią położną. Ja trafiłam na tę jedyną zołzę :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja