bbqueen
13.06.08, 17:48
nie wiem czy tylko ja mam takiego fuksa, czy może ktoś jeszcze
zwrócił uwagę na zjawisko, które zdaje sie potwierdzać teorię
MAcieja Giertycha o ewolucji - a raczej jej braku...
a chodzi mi o przedstawicieli płci męskiej, którzy - jak nie
przymierzając - psy szczą gdzie popadnie (tyle że zgodnie z psim
odruchem naszczeć muszą NA COŚ) więc obszczywają:
bloki mieszkalne [przy rzece]
budynki mieszkalne [deptak piłsudskiego]
budynki instytucji [pekao na warszawskiej] *banku nie lubie zale
zeby szczać??
krzewy [szkoła muzyczna]
ogrodzenia [przy bocznej]
drzewa [park]
i nie przeszkadza im, ze ludzie idą, ze dzieci się bawią gdzieś w
pobliżu, ze może bycie homo sapiens do czegoś jednak zobowiązuje??
ktoś może powiedzieć - bo nie ma miejskich szaletów. zgadza się. w
zasadzie ich nie ma, choć w obliczu istenienia tego jednego w parku
trudno usprawiedliwić szczących nieopodal. śmiem twierdzić, ze wcale
nie o brak szaletów tu chodzi, tylko o zwyczajne zbydlęcenie z
jednej strony, a obojętność na degenerację z drugiej. z połączenia
tych dwóch rodzi się każda patologia...
to takie moje przemyślenie, bo znowu na horyzoncie pojawił się
męzczyzna uzbrojony w lejącego "wacka"... ręce opadają...