Dodaj do ulubionych

dokąd po normalne życie?

07.06.10, 21:52
Witajcie,
to forum jest pełne odważnych ludzi, którzy niejedno w życiu
widzieli, robili i z niejednego pica chleb jedli ;) podpowiedzcie mi
proszę dokąd wybyć z tego smutnego kraju, gdzie ani ludzie mili, ani
klimat przyjazny;
jedyne (aż takie?) oczekiwania, które mam to:
1. żeby było cywilizowanie (bez wiecznego kombinowania, wyścigu
szczurów, łapówek i przekrętów)
2. żeby państwo nie przeszkadzało normalnie pracować i prowadzić firm
3. prowadzę swoją firmę, pracuję po 12 godzin 7 dni w tygodniu, więc
za granicą też mogę bardzo ciężko pracować, byle bym nie musiała się
martwić czy pierwszego będę miała na pensje dla pracowników albo na
zus (wrrrr..)
4. żeby było czysto i bezpiecznie i dało się tam w przyjaznych
warunkach wychowywać dzieci
5. żeby urzędnicy nie traktowali ludzi jak petentów, ale jak
klientów.
Języka mogę się nauczyć każdego, klimat w zasadzie już mi obojętny,
niech tylko będzie NORMALNIE.
Jest tak gdzieś?
Obserwuj wątek
    • monofem Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 02:20
      Nie napisalas najwazniejszego: jakimi wladasz jezykami. Bez jezyka tez mozna
      jechac, ale jest BARDZO ciezko, a jezeli chcesz od razu prowadzic firme, to
      PRAWIE NIEMOZLIWE.

      Zakladajac ze poslugujesz sie obecnym lingua franca, to proponuje Nowa Zelandie.
      Dokladnie na drugim koncu swiata, nie za goraco, piekny kraj, mili ludzie, sami
      imigranci wiec od razu czlowiek czuje sie swojsko, przyjazny rzad, uczciwosc
      jako cnota obywatelska. Z wad wymienie odleglosc i zw. z tym ceny biletow (dla
      niektorych to zaleta) oraz brytyjska poprawnosc polityczna ktora trudno mi
      wytrzymac.
      • moniak20 Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 13:40
        Hm.. muszę przyznać, że Nowa Zelandia to już od dawna chodzi mi po
        głowie.. I tu z językiem nie będzie na pewno kłopotów. Czy założenie
        tam firmy nie jest mocno skomplikowane? A biurokracja nie przeraża?
          • robson.5 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 07:25
            Mam kolege. ktry wyemigrowal na NZ. Opisywal mi roznego rodzaju
            horory. Miedzy innymi taki, ze jakas Polka nie ogla przez lata
            znalezc zadnej pracy i w koncu zostala prostytutka.
            Kolega w koncu wyemigrowal do AU, na NZ jest dosc marnie, bardzo
            niska stopa zyciowa, nie ma pracy, wszystko 100 lat za murzynami.
            Nie ma tam po co jechac, chyba, ze ktos potrafi zyc samymi widokami.
            ale jeszcze takiego nie spotkalem.
      • kaliks Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 14:47
        Z tego co piszesz wnioskuję, że tam mieszkasz. Czy możesz w skrócie opisać klimat Nowej Zelandii? Tak, czytałem notkę na Wikipedii, ale chciałbym usłyszeć to bardziej porównawczo do polskich warunków. Z jakimi miesiącami albo porami roku panującymi u nas można porównać klimat nowozelandzki?
      • eleonora4444 Do Warszawy!!!! 04.12.13, 14:54
        A może, zamiast emigrować, warto zastanowić się nad przyjazdem do Warszawy? Emigracja wcale nie jest takim dobrym rozwiązaniem. Wielu Polaków, którzy wyjechali np. do UK utknęła na rozdrożu i ciągle zastanawia się zostać, czy wrócić. Będąc ciągle na rozdrożu ciężko o stabilizację.

        Dlaczego warto przyjechać do Warszawy:
        1. Praca
        Możecie się ze mną zgodzić, albo nie, ale jedno jest pewne: w Warszawie o wiele łatwiej znaleźć pracę. Stopa bezrobocia jest najniższa w kraju i nie przekracza 5%. Zarobki są o wiele wyższe, możliwości rozwoju większe. I startuje się z zupełnie innego pułapu.

        2. Większe bezpieczeństwo psychiczne
        Świadomość tego, że jest praca i można ją w razie czego zmienić lub znaleźć nową w przypadku zwolnienia, daje pewne poczucie bezpieczeństwa. W mniejszych miejscowościach, gdzie ciężko o pracę, każdy trzyma się kurczowo swojej posady, bo nie ma innej alternatywy. Powoduje to ciągły lęk, frustrację i stwarza pracodawcy potencjalne pole do nadużyć i wykorzystywania pracownika. Poza tym, im mniejsza miejscowość, tym większy nepotyzm. Nie twierdzę, że w Warszawie to zjawisko nie istnieje, ale na mniejszą skalę. Jeśli jesteś zdeterminowany, masz pomysł na to co robić, kwalifikacje i niezłe cv, to w Warszawie jesteś w stanie osiągnąć sukces sam, bez "pleców", ciężką pracą i wytrwałością.

        3. Nie zaczynasz od zera
        Przyjeżdżając do Warszawy nie jesteś obcy. Nie szukasz pracy z perspektywy imigranta, którego dotychczasowe kwalifikacje zawodowe są praktycznie nie do zweryfikowania przez przeciętnego pracodawcę. Nie musisz się tu łapać jakiejkolwiek posady, żeby przeżyć. Twoje wykształcenie czy doświadczenie jest respektowane. Nie jesteś też narażony na przeżycie szoku kulturowo-językowego.

        4. Jesteś u siebie
        Nikt Ci nie powie "Wracaj do swojego kraju!", tak jak jak w Holandii czy w Wielkiej Brytanii, gdzie miejscowi z coraz większą niechęcią odnoszą się do Polaków, którzy, ich zdaniem, odbierają im pracę. Kryzys dotyka coraz mocniej coraz większą liczbę krajów. Trudno się dziwić Anglikom, Holendrom czy Francuzom, że coraz mniej przychylnie patrzą na Polaków czy innych imigrantów. Wyobraźmy sobie sytuację, że Polska otwiera nagle swój rynek pracy dla Ukraińców. Zamiast szacowanej liczby 14 tys. przyjeżdża 700 tys osób. I co wtedy? Czy bylibyśmy z tego faktu zadowoleni?

        5. Nie rozstajesz się z rodziną
        Nie skazujesz się na odseparowanie od rodziny/znajomych/przyjaciół. Nie zrywasz więzi, zachowujesz solidne fundamenty dla zachowania spokoju emocjonalnego, który daje kontakt z bliskimi.

        6. Najważniejsze urzędy i instytucje masz pod ręką
        Są tu m.in. wszystkie ambasady, więc jeśli chcesz ubiegać się o wizę do jakiegoś kraju lub legalizację jakiegoś dokumentu, masz to wszystko na miejscu.

        7. Warszawa wyładniała
        i bardzo się zmieniła. Pamiętam, że kiedyś nie znosiłam tego miasta. Korki na ulicach, tłok, ślepy tłum biegnący gdzieś w owczym pędzie. Ilekroć tam jechałam zawsze gubiłam się w przejściach podziemnym w okolicach Dworca Centralnego. Jeździłam do Warszawy właśnie głównie po wizę i za każdym razem z ulgą wyjeżdżałam. Nie podobało mi się tutaj. Za każdym rogiem coś było rozkopane, coś się budowało, chaos i szarość przytłaczały. Dziś widzę duże zmiany. W Warszawie jest coraz piękniej.

        8. Szeroka oferta edukacyjna
        Warszawa oferuje ciekawe kursy praktycznie z każdej dziedziny np. egzotycznych języków. Wspominam o tym, bo dla mnie był to istotny atut. O porządnym kursie arabskiego mogłam zapomnieć w innych lokalizacjach.

        9. Wola istnienia
        Umęczone, zrównane z ziemią miasto, a mimo tego, udało się je odbudować. Jest w tym miejscu jakaś ogromna siła i chęć przetrwania i właśnie za to szczególnie je cenię . To miasto chce istnieć, tętni życiem jakby chciało nadgonić życie tych wszystkich, którzy za Warszawę zginęli. Szczególnie mocno odczuwam to każdego roku 1 sierpnia, wspominając Powstanie Warszawskie. Tyle ludzi poświęciło, to co najcenniejsze, żebyśmy my dziś mogli tutaj być.

        10. Tempo życia
        Tempo życia może przyprawić o zawrót głowy. Ale może właśnie dzięki temu, człowiek czuje, że żyje? Artur Sikorski napisał: "Warszawa cierpi na tachykardię - jej puls bije inaczej niż każdego z polskich miast. Szybciej. Jedni to lubią, inni tego nie wytrzymują." Zgadzam się z tym. Dodam jeszcze, że wobec Warszawy nie można pozostać obojętnym. Albo się ją pokocha, albo znienawidzi.
        pauzawpodrozy.blogspot.com/2013/12/alternatywa-dla-emigracji.html
            • bez_seller Re: USA to dom wariatow na kolkach.. 08.06.10, 18:52
              senseiek napisał:

              > USA to dom wariatow na kolkach..

              Nie, USA to nie dom wariatow. W wielkich mistach zyje sie na pewno
              nie tak latwo, podobnie jak we wszystkich wielkich miastach na
              swiecie, ale amerykanska prowincja jest cicha, schludna, bezpieczna
              i tania.
              W urzedach sprawy zalatwia sie szybko, telefonicznie albo przez
              internet. Wszelkie uslugi, naprawy itp. wykonywane sa blyskawicznie
              i fachowo. Nie ma kolejek, tloku, brudu i spalin. Drogi sa znakomite
              i puste. Duzo, duzo przestrzeni, a ziemia tania jest jak barszcz.

              > np. pokaz mi inny kraj w ktorym kazda prowincja ma inne prawo i
              inne podatki..

              Nie prowincje tylko stany, owszem maja troche inne prawo czy
              podatki. No i co w tym takiego strasznego? Stany moga miec troche
              inne priorytety np. stany polnocne sa bardziej skierowane na
              czlowieka, na jego wolnosc i prawo do zycia wg wlasnych wyborow,
              poludnie kieruje sie bardziej religia i tradycja. I to jest piekne,
              bo w obrebie jednego panstwa kazdy moze znalezc miejsce dla siebie.
              • senseiek Rozbrajaja mnie ludzie Twojego pokroju.. 08.06.10, 19:23
                Rozbrajaja mnie ludzie Twojego pokroju.. Sa tak zapatrzeni.. zaslepieni w us, ze nawet jakby gowno im zlecialo na glowe, to by je ucalowali bo to przeciez gowno amerykanskiego ptaka, a nie polskiego, ktore trzeba czcic, jak wszystko co made by usa..
                  • senseiek Re: Rozbrajaja mnie ludzie Twojego pokroju.. 08.06.10, 20:54
                    > Inne państwo, w którym w każdym stanie/województwie/prowincji jest inaczej? Uni
                    > a
                    > Europejska. Tak. To JEST państwo.

                    Jesli mowisz o podatkach, to EU jest pod tym wzgledem prawie jednolita. Masz VAT, akcyze, PIT i CIT. Roznice sa praktycznie tylko w procentach.

                    A w USA mozesz miec inne podatki nawet w zaleznosci od wykonywanego zawodu, branzy Twojej firmy..
                • bez_seller Re: Rozbrajaja mnie ludzie Twojego pokroju.. 08.06.10, 20:11
                  senseiek napisał:

                  > Rozbrajaja mnie ludzie Twojego pokroju.. Sa tak zapatrzeni..
                  zaslepieni w us, z
                  > e nawet jakby gowno im zlecialo na glowe, to by je ucalowali bo to
                  przeciez gow
                  > no amerykanskiego ptaka, a nie polskiego, ktore trzeba czcic, jak
                  wszystko co m
                  > ade by usa..

                  Nie czcze USA, ale doceniam i szanuje. Nie mowie niczego przeciwko
                  Polsce, ale mieszkac byloby mi w Polsce trudno, niewygodnie, a moze
                  nawet bolesnie.
                  • theorema a moze lepiej nie tragizowac? 08.06.10, 21:06
                    a ja uwazam ze wlasnie w Polsce jest calkiem normalnie i bez przegiec. klimat
                    kazdy, ciekawy, nie ma nudy ani ekstremow. Ludzie - ani lepsi ani gorsi niz
                    gdzie indziej, jako ogol spoleczenstwa - a na pewno mamy wiecej poczucia humoru
                    i troski o innego czlowieka niz wiele innych nacji. Nie ma podzialu na getta
                    odmiencow (rasowych, religijnych)w duzych miastach. Przekrety, lapowki - sa
                    wszedzie i tez wszedzie da sie funkcjonowac bez nich - tylko trzeba pamietac ze
                    urzednik w kazdym kraju - i w Polsce tez - lubi usmiechnietego i spokojnego
                    klienta a nie pelnego pretensji, roszczen i obelg na dzien dobry.
                    Kulture mamy calkiem dobra, na wysokim poziomie, jedzenie tez. Przyrode
                    unikatowa. Ja tam nie narzekam. Jasne, jak sie ciagle siedzi w Polsce i nosa
                    poza swoja firme nie wystawia przez 7 dni w tygodniu to ma sie po pierwsze slabe
                    pojecie o kraju w jakim sie zyje i tylko sie leci po stereotypach...
                    a po drugie osobiscie im czesciej wyjezdzam z tym wieksza ulga wracam do Polski
                    - i wielu znajomych tez - doceniaja nawet poziom polskiej sluzby zdrowia!:)
                    moze lepiej poszukac pozytywow na miejscu, moze cos zmienic w sobie, moze cos
                    zrobic na rzecz tego panstwa, zeby bylo lepsze? a nie marzyc o raju? obawiam si
                    ze z taka postawa i lista zyczen mozna sie bardzo rozczarowac!
                    • moniak20 Re: a moze lepiej nie tragizowac? 08.06.10, 22:44
                      Być może jak siedzi się ciągle w Polsce/swojej firmie to ma się słabe
                      pojęcie. Mnie to akurat nie dotyczy. Zjechałam świat wzdłuż i wszerz,
                      Polskę również, i wierz mi, stereotypy to ostatnie po czym "lecę".
                      Niestety im częściej odwiedzam urzędy, jeżdżę po naszych
                      fantastycznych drogach i nieopatrznie włączam TV trafiając na
                      zacietrzewione twarze z obu stron politycznej barykady tym częściej
                      się zastanawiam - co ja tu jeszcze robię? Po co wróciłam z kraju X
                      czy Y? A o poziomie naszej służby zdrowia - proszę - nie opowiadaj
                      mi, bo akurat i ja i bliskie mi osoby w rodzinie dzięki tej "służbie"
                      (???) mają nieźle skopane zdrowie :(
                      • bifka Re: a moze lepiej nie tragizowac? 09.06.10, 08:54
                        jeżeli jesteś tak światowa to po co pytasz, przecież wiesz jak jest za granicą i
                        mas dane z pierwszej ręki, prawda? a co do urzędów: najgorszej obsługi
                        urzędniczej doznałam w Szwajcarii, gdzie prosta operacja oclenia towaru, która w
                        Polsce trwa godzinę, tam trwa ... tydzień! podobnie jest Irlandii, gdzie mieszka
                        i prowadzi firmę mój brat: polskie urzędy są może niezbyt miłe i sprawne ale
                        spróbuj coś załatwić na wyspach będąc cudzoziemcem, a z rozkoszą będziesz
                        wspominać polski urząd gminy! drogi? nie słyszałam jeszcze aby ktoś decydował
                        się na emigrację z powodu stanu dróg :) a co będzie ja w twoim wymarzonym kraju
                        ze świetnymi drogami (czyli Niemcy) na pobliskiej tobie drodze powstanie dziura?
                        załamiesz się i wrócisz do kraju? wybacz, ale śmieszka jesteś w tym punkcie! tv?
                        a kto ci każe oglądać tvp? nie możesz założyć anteny satelitarnej i oglądać tego
                        samego co za granicą? nie masz dvd? również absurdalny powód wyjazdu, naprawdę!
                        a służba zdrowia w Polsce? cóż, mój pracodawca opłaca mi abonament w
                        niepublicznej sieci usług medycznych i nie stykam się z nią zupełnie! może ty
                        też spróbuj jakiegoś Medicover lub LuxMed zanim wyjedziesz, co?
              • oldbay Re: USA to dom wariatow na kolkach.. 08.06.10, 21:46
                Słuchaj, ja tez jestem w stanach i na pewno bym tak nie idealizowała
                tego kraju. Drogi są fajne i szerokie, w urzędach sprawy załatwia
                sie szybko i sprawnie ale np kazdego dnia dzieci są porywane z
                własnych łózek we własnym domu albo znikają bez śladu wprost ze
                szkolnego korytarza, jak to miało miejsce w ubiegłym tygodniu. I to
                w kazdym stanie, nie ważne czy miasto czy wieś. Zgadzam się, że jest
                tu dużo plusów ale niestety, tak jak wszędzie są też duże minusy
                mieszkania tutaj (np bezpieczeństwo).
                --
                oldbay

                [url=https://www.suwaczek.pl/][img]
                https://www.suwaczek.pl/cache/32a6d067ce.png[/img][/url]
                • bez_seller Re: USA to dom wariatow na kolkach.. 08.06.10, 23:10
                  oldbay napisała:

                  ale np kazdego dnia dzieci są porywane z
                  > własnych łózek we własnym domu

                  Pierwsze slysze, z wlasnych lozek?
                  Bylo porwanie z "wlasnego lozka', ale jakies 5 lat temu.


                  albo znikają bez śladu wprost ze
                  > szkolnego korytarza, jak to miało miejsce w ubiegłym tygodniu

                  Ostatnio bylo cos o noworodku porwanym z wloskiego szpitala.

                  Widze, ze jestes mocno spanikowana, ale na uspokojenie powiem, ze to
                  dzieje sie na calym swiecie.

                  www.youtube.com/watch?v=mfna6lEUSt4
                  • oldbay Re: USA to dom wariatow na kolkach.. 09.06.10, 01:00
                    E tam od razu spanikowana. Nie dodawaj emocji i nie koloryzuj. Po
                    prostu patrzę na to realnie i nie idealizuję miejsca w którym
                    mieszkam. Takie rzeczy owszem zdarzają się na całym świecie, ale nie
                    wszędzie na taka skalę jak tutaj. Dobre drogi i pomarańcze na
                    drzewach to nie wszystko.
                    --
                    oldbay

                    [url=https://www.suwaczek.pl/][img]
                    https://www.suwaczek.pl/cache/32a6d067ce.png[/img][/url]
                    • ratpole Re: USA to dom wariatow na kolkach.. 09.06.10, 02:46
                      oldbay napisała:

                      > Dobre drogi i pomarańcze na drzewach to nie wszystko.

                      Pamietajcie, durne polactwo, zeby te plusy nie przeslonily wam minusow hehehe
                      Na twoim miejscu uciekalbym do ojszczyzny zanim cie w hameryce z dzieci okradna

                      --
                      www.lomianki.info/galeria_pictures.php?pid=199
                • senseiek Powiedz to ofiarom wojny secesyjnej! 09.06.10, 08:53
                  > Zgadzam sie z moim przemowca.
                  > Stany Zjednoczone nie bez powodu nazywaja sie Stany Zjednoczone.
                  > Kazdy stan moze, na dobra sprawe, byc osobnym panstwem.
                  > To, ze sa rozne prawa swiadczy o specyfice miejsca i daleko, bardzo
                  > daleko posunietej DEMOKRACJI.

                  Powiedz to ofiarom wojny secesyjnej!
                  Wiekszosc unii ma to do siebie, ze wszelakie proby usamodzielnienia sie ich czlonkow koncza sie zbrojnym pacyfikowaniem takiego delikwenta..
            • pampuh Ujnia Europejska? 08.06.10, 21:20
              >
              > np. pokaz mi inny kraj w ktorym kazda prowincja ma inne prawo i
              inne podatki..


              ta, tylko ze to nie kraj. W sumie to nawet nie wiadomo za bardzo co
              to za dziwactwo?

              --
              fotoforum.gazeta.pl/5,2,pampuh.html
    • eye-witness Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 13:25
      Nie. Wszedzie sa przekrety, wszedzie trzeba miec chody, wszedzie panstwo wyzyskuje, wszedzie urzednik traktuje pententa jak durnia, niewiele krajow wspiera rodziny, i tak dalej.
      Za granica, bez wzgledu na kraj, bedziesz w pierwszej kolejnosci obcokrajowcem. Nigdy tak naprawde nie bedziesz u siebie.
      Wiem, bo za granica mieszkam. Czlowiek przyzwyczaja sie, pod pewnymi wzgledami ma lepiej, ale tutaj nie jestem w domu.
      • blotosmetka Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 18:00
        Norwegia? No, tak idealnie to tam znowu nie jest. Czysto owszem, bezpiecznie
        owszem (poza Oslo), przepięknie jak najbardziej. Zarabiać można świetnie,
        zwłaszcza jak się jest fachowcem. Ale... przepisy są upierdliwe, dopóki nie
        nauczysz się norweskiego to łatwo nie będzie, mimo że wszyscy znają angielski
        (pod względem pracy, czy chociażby czucia się bardziej u siebie - śmieszne
        uczucie jak przez kilka miesięcy nie rozumiesz o czym mówią ludzie na wokół
        Ciebie, na ulicy, w autobusie.) Mentalność ludzi mocno konserwatywna. Ja
        wyjechałam stamtąd, nie żałuję. No, może fjordów i natury :)
        • klutek Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 21:16
          > Ale... przepisy są upierdliwe, dopóki nie
          > nauczysz się norweskiego to łatwo nie będzie,

          1. Jaki przepis byl upierdliwy? Czy moze to, ze trzeba jezdzic autem tak jak to
          wskazuja znaki i nie przekraczac dozw. predkosci ? Lub czy to, ze w miejscu
          publicznym nie mozna \ nie powinno sie palic. Sprecyzuj.

          2. Wszedzie trzeba poznac jezyk, inaczej sie nie da.
    • la_extranjera Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 14:02
      Szwajcaria, Dania, Norwegia

      Też długo wydawało mi się, że kraj, w którym można żyć normalnie to utopia - jak ktoś tu napisał. Ale teraz wiem, że można żyć normalnie i dziwię się młodym, pracowitym i znającym języki ludziom, że wiążą jeszcze swoje plany z Polską. Udało mi się wyjechać i nie mam zamiaru w ogóle wracać. Przykre, ale prawdziwe.
    • titta Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 14:07
      Powiedziala bym ci Skandynawia...ale...
      dosc szybko dojdziesz do wniosku, ze to nie z krajem sa problemy,
      tylko z twoim podejsciem. Marudzacemu Polakowi wszedzie bedzie zle.
      Wszedzie mieszkaja ludzie (a ci z definicji sa niedoskonali),
      wszedzie robi sie syf (tylko czasem sa pieniadze na sprzatniecie go,
      czasem nie. Tam gdzie sa pieniadze na sprzatanie - ludzie smieca
      znacznie wiecej, moze poza singapurem ;), wszedzie sa uklady, czasem
      tylko bardziej lub mniej jawne. A klimat? Polska ma klimat
      doskonaly: jest i snieg i cudowna, ciepla wiosna i troche upalow
      (ale nie zaduzo). Sa oczywiscie miesjca o lepszym klimacie... ale
      zwykle cos za cos.

      Moze gdzies jednak jest miejsce gdzie sie bedziesz dobrze czula? Tu
      radze kierowa sie sercem (sentymentem): jak sie jakies miejsce i
      ludzi w nim kocha, to sie wiecej wybacza.
      • simply_z Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 16:30
        tylko bardziej lub mniej jawne. A klimat? Polska ma klimat
        > doskonaly: jest i snieg i cudowna, ciepla wiosna i troche upalow
        > (ale nie zaduzo). Sa oczywiscie miesjca o lepszym klimacie... ale
        > zwykle cos za cos.
        buhahaha ,akurat klimat to jedna z tych rzeczy ,które w Polsce są do
        d...
        zima trwająca 7 miesiecy ,ciagla jakies kleski typu powodzie ,jak
        jest upał to zaraz burze i wichury ,a zimno i deszcz zaczynaja się
        już we wrzesniu.
        --
        If you are everywhere ,you are nowhere ; If you are somewhere , you
        are everywhere....
    • kaliks Przyłączę się do pytania... 08.06.10, 14:32
      Przyłączę się do pytania, dodam tylko moje wymagania:
      6. Klimat w miarę łagodny. Mrozy mnie nie przerażają, ale w upałach średnio funkcjonuję.
      7. Muszą być góry. Co najmniej tak wysokie (i tak skaliste) jak Tatry, w odległości do 200km.
      8. Muszą być dobre drogi.
      9. Język angielski będzie dużym ułatwieniem, ale nie jest to stuprocentowy wymóg.

      Piszecie o Nowej Zelandii, też o niej słyszałem. Wszystko wydaje się być w porządku, tylko ta odległość... Nie ma czegoś sensownego bliżej? :-)
    • samiec.omega Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 15:11
      Odradzam kraje anglosaskie. Poziom ignorancji ich mieszkańców jest
      dla mnie niesamowity, no ale może Tobie by to nie przeszkadzało.
      Polecam Urugwaj - najbezpieczniejszy kraj Ameryki Południowej,
      gospodarczo również jest dosyć dobrze (wiem, to względne), ludzie
      przyjaźni również dla obcokrajowców, klimat fajny- bez mrozów i
      upałów. Ewentualnie Chile, bliskość gór i oceanu, również
      bezpiecznie jak w Urugwaju, gospodarczo nawet lepiej. Tylko te
      cholerne trzęsienia...
      • marguyu Re: dokąd po normalne życie? 15.06.10, 19:32
        O wlasnie!
        Jesli Ameryka Lacinska, to Urugwaj.
        Montevideo, choc duze, nie dusi spalinami, bo jest przewiewnie
        usytulowane na cyplu wzynajacym sie w La Plate a Atlantyk.
        Ludzie usmiechnieci i bardzo zyczliwi. Wszedzie spotkalismy sie z
        zyczliwoscia i kurtuazja, zjawiskiem juz dawno zapomnianym w euro-
        amerykanskim swiecie.

        --
        Et voici...
        :) Jdu, nevím kam, ale těším se. ;) /Luba Skořepová/
        One Bourbon,one
        Scotch,one Beer
    • number5 Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 16:27
      To zalezy jeszcze od tego, czego oporocz "normalnosci" potrzeba do szczescia.
      Jezyk i znajomosc kultury przed wyjazdem to podstawa. co (paradkoksalnie?)
      bardzo pomoga potem, to stopien niecheci to posliego systemu
      polityczno-spolecznego.
      Z mojego doswiadczenia, polecalabym Holandie/Belgie, jezeli masz dzieci i lubisz
      swiety spokoj to Luksemburg (ale tylko pod tymi warunkami, bo inaczej zanudzisz
      sie na smierc). Poza tym kraje skandynawskie.
      Tak czy inaczej, w pierwszej kolejnosci radzilabym wybrac kontynent ;)
        • moniak20 Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 17:23
          Oooo, niechęci do polskiego systemu polityczno-społecznego ci u nas
          dostatek ;)
          Co do świętego spokoju, przewidywalności i nudy - TEGO mi właśnie
          trzeba najbardziej..
          A że trzeba płacić pracownikom - do "jednorazowy3" - to uwierz płacę
          godziwie i w Polsce, a i moi "zaradni" pracownicy nie omieszkują sobie
          sami "wypłacać" drugiej pensji na boku..
          • number5 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 10:42
            Jezeli tak, to naprawde polecam Luksemburg - strona Polonii w Luksemburgu
            www.polska.lu jest pelna nieocenionych, praktycznych informacji, sporo
            znajdziesz takze o tutejszym spoleczenstwie.
            Jezeli masz dzieci, pamietaj, ze system szkolnictwa tutaj jest 3-jezyczny (jezyk
            nauczania zmienia sie co kilka lat), ale takze jest kilka dobrych szkol
            anglojezycznych.
            W skrocie - nudno, spokojnie, przewidywalnie, bezpiecznie. 40% populacji to
            imigranci, wiec nie mozna mowic o narodowsiowych uprzedzeniach, przynajmniej nie
            w stosunku do Polakow.

            --
            _____________
            Dogs and cats are better than kids - if they get pregnant, you can sell their
            children.
            • moniak20 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 12:15
              Czy w Luxemburgu da się na początek funkcjonować tylko z angielskim? Bo
              ta nuda i przewidywalność (i trójjęzyczność dzieci) jest bardzo kusząca
              :) szczerze mówiąc Skandynawia (chyba Szwecja najbardziej, bo tam byłam
              kilka razy i z grubsza znam realia) też. Dziękuję za podpowiedzi i
              info, posprawdzam :)
    • aarvedui antypody 08.06.10, 17:37
      australia, nowa zelandia. jeśli masz konkretny fach w ręku, jesteś
      przedsiębiorczy, zaradny i znasz język, to możesz mieć nawet z górki.
      • pia.ed Do moniak20 08.06.10, 21:01

        aarvedui napisał:
        jeśli masz konkretny fach w ręku...


        Piszesz o wszystkim, tylko nie o tym z jakiej branzy
        jest ta firma. Jesli to "sprzatanie na budowach",
        to takich firm jest pelno ...
        i najczesciej prowadza je Polacy.
      • jarkoni Re: Holandia 08.06.10, 18:34
        Pracowałem wiele lat dla przedstawicielstwa firmy holenderskiej w Polsce,
        częściowo też w firmie w Holandii. Układy w firmie rewelacja,
        przyjacielsko-rodzinne, mimo, że firma z kilkoma przedstawicielstwami w Europie
        i na Dalekim Wschodzie, system papierkowy w firmie jasny i klarowny(pytałem,
        podobno w rozliczeniach z urzędami wszelakimi podobnie), siedziba firmy-
        miasteczko Gouda-miasto serów- przepiękne, tuż obok duży Rotterdam, bezpiecznie,
        miło, ludzie przyjaźni, angielski i niemiecki bez problemu, Polska w miarę blisko..
        Beneluks polecam, niektórzy mówili o Szwajcarii, podejrzewam, że tam jest bardzo
        podobnie..
        • julija_primic Re: Holandia 08.06.10, 20:40
          no ale w Holandii to nie mamy jako naród zbyt dobrej opinii. Zresztą, w UK też nie.
          Holandia jest ok - spokojnie, nudnawo, w miarę czysto, wszystko ma być
          'gezellig' ale urzędy to jednak upierdliwe są. Biurokracja straszna tam jest.
    • tess.1 Re: dokąd po normalne życie? 08.06.10, 19:09
      Witaj Monika:-)

      Czytalam ciebie i wszytkich co proponuja cos... nie jestem
      podroznikiem ale bylam w kilku krajach mieszkalam jakis czas.
      wszedzie sa ludzie i ludziska i nasze stare przyslowie wszedzie
      dobrze gdzie nas nie ma:-))..wszedzie sa oszolomy ale nie mozna
      kazdego czesac jednym gdziebieniem:-)obecnie jestem z stanach... ale
      proponuje tobie Szwecje..mieszkalam tam prawie 20 lat...mowia ze
      szwedzi sa zimni (nie wszycy) sa bardzo0 zyczliwi mili, w urzedach
      traktuja cie normalne i grzecznie , sam kraj jest ladny i czysty
      zadbany, sprawy socjalne maja opanowane dbaja o ludzi poprostu
      idealny kraj do wychowywania dzieci,sprawy mieszkaniowe i mieszkania
      maja standard , szwedzi zyja sami dla siebie, chociaz jesli poznasz
      kogos to sie przekonasz ze sa goscinni i bardzo zabiegaja o to, nie
      dbaja co nosisz , jak wygladasz kim jestes .Co pracy czy prywatnego
      biznesu to na dzien dzisiejszy nigdzie nie masz gwarancij poprostu
      takie czasy i wszedzie jest ciezko o prace.Wiesz z czegos trzeba
      zrezygnowac zeby cos osiagnac.. ty masz nie dluga liste ale moze z
      czegos musisz zrezygnowac.
      • moniak20 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 12:42
        Witaj Tess :) Powiedz - lepiej w Stanach niż w Szwecji? pytam przez
        ciekawość, bo raczej skłaniam jednak ku Europie. Spędziłam kilka
        miesięcy w Stanach, bardzo mi się podobały ale turystycznie, jakoś
        nie rzuciły mnie na kolana jeśli chodzi o miejsce do życia. Dlaczego
        porzuciłaś Szwecję dla Stanów?
        A Szwecja i owszem, chodziła mi po głowie już od lat, podobnie jak NZ
        (tylko ta odległość! lekko przeraża, zwłaszcza dziadków ;)) Wiem, że
        pracując czy prowadząc swój biznes trzeba z czegoś zrezygnować, nie
        da się mieć wszystkiego, bez znaczenia czy w Polsce, czy w Szwecji
        czy w Stanach.. Osiemnaście lat skończyłam już dawno i dość twardo i
        realnie stąpam po ziemi.
        W jakiej części Szwecji mieszkałaś? Słyszałam, że część zachodnia
        jest bardziej "europejska", a wschód i północ bardziej
        "skandynawskie" - to prawda?
        Dziękuję Tobie i wszystkim, którzy podzielili się swoimi radami i
        podrzucili kilka ciekawych tematów :)
        • tess.1 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 18:11
          Re Moniko:-)

          Tak jak piszesz Stany z turystycznego oka widzenia sa super:-)Duzo
          do zobaczenia, duzo dziwnych miejsc, ludzi i wogole...Ja znalazlam
          sie tutaj bo poznalam milosc mojego zycia...(milosc nie zna
          granic)...;-)))Probuje sie przyzwyczaic do zycia tutaj ale to 90%
          inne zycie jak w Szwecij..Odleglosc z Pl do Szwecij nie taka
          tragiczna prom, samolot (rzut beretem):-))mieszkalam na poludniu w
          miescie Helsingborg 20 min promem do Danii, 120 kil. do Ystad do
          promu...ta czesc szwecij czyli poludniowa jest bardzo zaludniona i
          bardziej europejska , do granic Sztokho;mu mieszka 5 mil. czyli
          wieksza polowa ludnosci Szwecij...Ktos napisal ze szwecja jest
          nudnym krajem dla mamusi i tatusiow.. zycie robimy sami takie jakie
          chcemy, wiec nudnosc nie ma nic z tym wspolnego.. ty szukasz
          spokoju,normalnosci czyli nadal uwazam Szwecja..pozdrawiam cie
          cieplutko i zycze powodzenia:-)) daj znac jak gdzies sie zadomowisz
          jestem ciekawa co zdecydujesz:-))papatki
          • moniak20 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 20:48
            Jeśli rzeczywiście Szwecja jest dla mamuś i tatusiów to ja się piszę ;)
            Przygody umiem organizować sobie sama, więc z nudów nie umrę. Jeśli
            nikt nie skasuje tego tematu do tej pory, to jak tylko rozpakuję
            walizki w tym czy innym kraju - odświeżę ten wątek na pewno i na piszę
            Ci gdzie wylądowałam :) jeszcze raz dziękuję, pozdrowionka!
            • tess.1 Re: dokąd po normalne życie? 09.06.10, 23:10
              Widze jestes spontaniczna cos jak ja:-)))taka dzisiaj trzeba byc:-))
              Zycie jest za krotkie zeby tylko siedziec i czekac (na trzesienie
              ziemi):-)zrob na co sie czujesz , do polski zawsze mozesz wrocic.. a
              to co zobaczysz doswiadczysz to twoje na zawsze:-))Jeszcze raz
              zycze ci powodzenia ... buziolki papa:-))
    • fakej Chiny 08.06.10, 19:16
      moniak20 napisała:

      > 3. prowadzę swoją firmę, pracuję po 12 godzin 7 dni w tygodniu, więc

      Dorzuć jeszcze 365 dni w roku i Chiny będą jak znalazł.
      • dabooboo Re: Chiny 08.06.10, 21:26
        Chiny lub Japonia:) A tak na poważnie, to mogę zaproponować Walię. Czysto,
        schludnie, dobra infrastruktura no i Walijczycy są jednak nieco inni niż
        Anglicy; bardziej rodzinni, przywiązani do tradycji, pomocni i wyluzowani:)
        Angielski jest obok walijskiego językiem urzędowym i z tego powodu dla
        niektórych rdzennych Walijczyków jest on drugim, a nie pierwszym językiem. W
        konsekwencji łatwiej się z nimi porozumieć, a także nie traktują cię z góry
        jeśli nie mówisz poprawnie (mam wrażenie, że tutaj nikt nie mówi poprawnie:).
        Jeśli jednak znasz walijski (lub chociaż tylko trochę zwrotów) to staną się
        twoimi najlepszymi przyjaciółmi:). Poza tym mają góry, malownicze doliny, czyste
        powietrze (dymiące kopalnie i związany z nimi przemysł zamknęła onegdaj Margaret
        Thatcher) i nawet coś co na Wyspach jest rzadkością: niezłą kuchnię z serami na
        czele.
        Drugi kraj jaki mogę Ci polecić, to rajskie Belize. Kiedyś spędzę tam emeryturę.
        A jak się nauczę jeszcze hiszpańskiego to w grę wchodziłaby jeszcze Kostaryka
        lub jakaś karaibska wyspa:)

        --
        "Na to, by w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić w nim
        demokrację." Karol Marks
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka