Dodaj do ulubionych

Wyjazdy do EU to nie emigracja

05.08.07, 10:06

Ludzie zrozumcie wreszcie ze wyjazdy na terenie Unii EUropejskiej oraz
zwiazanych z nia krajow to NIE jest emigracja. Emigracja jest do krajow
w ktorych trzeba starac sie o prawo pobytu.
Obserwuj wątek
      • psychoguru Re: Wyjazdy do EU to nie emigracja 05.08.07, 20:59
        hankrearden napisał:

        > Hm... to raczej czepianie sie o slowka.
        > A moze zazdrosc:

        A moze szukanie podbudowy wlasnej wartosci: "Siedzem w Londku na zmywaku ale
        jam Prawdziwy Emigrant".

        A z uzywaniem slowa emigrant to faktycznie sa smiechy: "Wyemigrowalam ze
        Szczecina do Niemiec. A konkretnie to do Berlina emigrowalam autobanom ale
        nie na full gaz do dechy bo oni tej autobany do konca jeszcze nie
        wyremontowali."

      • Gość: witek Re: Wyjazdy do EU to nie emigracja IP: 207.134.92.* 06.08.07, 23:40
        Troche chyba splycacie caly problem. Ci, ktorzy wyjezdzaja obecnie
        do UE sa w jeszcze gorszej sytuacji niz bylismy my wyjezdzajc 30
        temu na niepewne gdzies w swiat za oceany.

        1) Nie ma motywu polityczno-socjalnego.
        Jak ktos nie lubi jednej partii to sobie moze zalozyc wlasna. W
        kazdym badz razie emocje i kultura polityczna jest inna a czasami
        jej w cale nie ma. Dlatego ludzie nie maja stymulacji wyzszej aby
        opuscic Polske w przekonaniu, ze robia to NA ZAWSZE I BEZ ODWRACANIA
        SIE za siebie,
        A takie postepowanie ma swoje dobre strony pozwala natychmiast
        zweryfikowac to na czym sie stoi i co trzeba zrobic, zeby osiagnac
        sukces.
        Polacy w UK nie weryfikuja, chca popracowac 1 rok aby na przykad
        dokonczyc budowe domu w Polsce. Pozniej z tego roku robia sie 3 lata
        albo 5 lat. A oni sa ciagle tymczasowi i ciagle za pare dni moze
        wyjada do Polski. Po 5 latach pobytu na obczyznie - a to jest bardzo
        dlugi okres czasu - nie osiagaja nic w UK, niewiele zaoszczedzaja w
        ponczoche, bo zycie w Anglii drogie.
        Kolejny problem,
        to bliskosc i dostepnosc Polski. Dawniej nie latwo bylo z Polski
        wyjechac i nie latwo bylo wrocic w odwiedziny. Dzisiaj kosztuje to
        grosze i jest bardzo latwe. Wiec znowu nie ma motywacji aby cos
        osiagnac w UK. no ba jak sie nie uda to zawsze mozna wrocic do
        Polski. Mieczaki wiec szamotaaj sie meidzy UK i Polska i nie wiedza
        co z soba zrobic.
        Dalej.
        Zeby gdzies zyc i byc z tego zadowolonym trzeba wrosnac w okreslone
        spoleczenstwo. Kiedys kiedy emigrantow polskich bylo mniej potrafili
        dobrze zaadptowac sie do nowego spoleczenstwa i czerpali przyjmnosc
        z nowego zycia. Teraz, poniewa jezdza do Polski czesto nawet jezeli
        mieszkaja w UK nigdy naprawde sie niezaadoptuja, beda kolejnym
        materialem w UK do getta etnicznego. Beda mieli wlasne sklepy wlasne
        dzielnice, wlasna Polske w UK.

        Dlatego uwazam, ze trzeba miec wyjatkowo mocny kregoslup, zeby
        wiedzec co sie chce i dlaczego w obecnych czasach, no i trzeba
        rozumiec, ze jezeli chce sie wrosnac w jakies spoleczenstwo trzeba z
        tymi ludzmi rano jesc sniadanie i zyc ich problemami.
        nie kazdy jest to w stanie zrobic.

        • cumentator Re: Wyjazdy do EU to nie emigracja 07.08.07, 08:26
          Gość portalu: witek napisał(a):

          > Troche chyba splycacie caly problem. Ci,
          ktorzy wyjezdzaja obecnie
          > do UE sa w jeszcze gorszej sytuacji niz
          bylismy my wyjezdzajc 30
          > temu na niepewne gdzies w swiat za oceany.

          Gorszej sytuacji??? To mentalnie jestes 30
          lat do tylu i juz z tego nie wyjdziesz.

          30 lat temu byla prawdziwa emigracja bez
          powrotu a emigrant nie mial innego wyboru
          niz wsiaknac w miejscowe spoleczenstwo.

          Teraz sa normalne wyjazdy na terenie UE z
          cala game wyboru. Jak ktos chce moze wsiakac
          a jak nie chce to moze byc w delegacji do
          pracy. Na weekend moze bywac w rodzinnej wsi
          jak ma na to ochote. Full luzik oraz
          swoboda, i o to przeciez chodzilo, nie?
            • onufry.zagloba Norma ty chyba z tej starej emigracji polskiej? 07.09.07, 06:04
              Ja jeszcze gorzej, bo sie w UK 50 lat temu urodzilem, jestem
              Brytyjczykiem i native,bo i rodzice swietnie angielskim wladali i
              niegdys obywatelstwo Krolestwa przyjeli, jeszcze przed moim
              urodzeniem etc.etc. Niemniej ja cumentatora rozumiem i bardzo sie
              ciesze - ze wzgledu na te moje polskie korzenie - ze CUMENTATOR
              MYSLI DOKLADNIE TAK JAK ANGLIK, CO SOBIE DOMEK WE FRANCJI KUPIL i w
              nim na emeryturze osiadl. Jaka emigracja? Zadna emigracja - dzisiaj
              tu, jutro tam, niemniej pozostajemy Brytami, emeryturke brytyjska
              pobieramy, nawet ten francuski kiepsciutko nam idzie;)
              Twoje i innych "emigrantow" stanowisko zdradza potworna
              zasciankowosc i kompleksy, stad zreszta ta sluzalcza postawa takich
              jak wy Polakow na Wyspach wobec Brytow (nawet tych kolorowych,
              jakbyscie Pana Boga za nogi zlapali!), i jakies durne poczucie
              nizszosci, i - w koncu - owo swiete acz GLUPIE - polskie oburzenie,
              gdy Cameron wspomina o ograniczaniu EMIGRACJI, choc Polakow (i
              Unijnych) to nie dotyczy, bo w prawie UK sa oni tylko MIGRANTAMI:)
        • nadau No a jak było 30 lat temu ? 07.08.07, 09:46
          Przede wszystkim wówczas wyjeżdżał "kwiat polskiej inteligencji" i obowiązkiem
          było maksymalnie zgnoić i zmieszać z błotem swój kraj przed urzędnikiem
          imigracyjnym ambasady obcego państwa.


          www.najmici.net/k_zolta.htm
          "Puszczają jakiś film. Nikt nie patrzy. Panie roznoszą słuchawki. Cena $2. Nikt
          nie bierze. Panie roznoszą jedzenie. Wszyscy biorą. Piwo do obiadu? Proszę
          bardzo, $2. Nikt nie bierze. Wielu ma własne zapasy. Obsługa samolotu
          anglojęzyczna. Nikt nic nie wie. Niektórzy jakoś sobie radzą. Wiadomo, światowcy."


          www.najmici.net/kirchen.htm

          "Na interwiev w konsulatach przygotowywalo sie historie o przesladowaniu. Trzeba
          bylo byc politycznym I miec to jako tako umotywowane. Do USA trafial najgorszy
          element. O dziwo na ten dzien zawsze trzezwy. Wybite zeby I blizny byly
          dodatkowym atutem na Amerykanska wize."


          Teraz już wiadomo jaki grunt tam zrobiono pod przyszłą emigrację i skąd się
          wzięły Polish jokes.
          • norma_baker Re: No a jak było 30 lat temu ? 07.08.07, 10:07
            Ty ciotka jeszcze tu jestes i cytujesz swoje ubeckie teczki, w
            ktorych opluwalas Polakow na emigracji? Gdzie to bylo w Wiedniu???
            A na studia do Grenoble to wyjechalas ,bo bylas taka zdolna, czy
            dlatego, ze rodzinka miala znajomosci a do Nancy?
            Komu dalas lapowki? Kto byl w rodzinie ubieckiem? A moze cala
            rodzinka??? Dyplomaci z Wiednia wiadomo... Wieden stolica wszystkich
            szpiegow swiata.

          • norma_baker Jak bylo wiadomo 07.08.07, 10:07
            Ty ciotka jeszcze tu jestes i cytujesz swoje ubeckie teczki, w
            ktorych opluwalas Polakow na emigracji? Gdzie to bylo w Wiedniu???
            A na studia do Grenoble to wyjechalas ,bo bylas taka zdolna, czy
            dlatego, ze rodzinka miala znajomosci a do Nancy?
            Komu dalas lapowki? Kto byl w rodzinie ubieckiem? A moze cala
            rodzinka??? Dyplomaci z Wiednia wiadomo... Wieden stolica wszystkich
            szpiegow swiata.
            www.czat.wp.pl/naszgosc.html?id_czata=2772&ticaid=143d2

    • xiv Re: Wyjazdy do EU to nie emigracja 07.08.07, 17:14

      tak - kiedyś to były prwadziwe boje... nie to co dzisiaj -
      dzisiejsza gównażeria idzie na łatwiznę!

      myśmy musieli się męczyć, językiem podpierać, a telefon do Polski
      kosztował dobrą dniówkę! a teraz dzisiejsza gównażeria używa Skypa i
      rozmawia za darmo... i to ma być emigracja?!?

      masz racje cumentator, masz zupełną rację
      • soup.nazi Jak zyjesz, Cfany Bolcu? 18.08.07, 06:35
        To ty Skypem sie umiesz poslugiwac? I Internetem? To ty kolarz jestes i chwat!
        Od kiedy, bulbiak? Od wczoraj? Dzisiaj sie ciesza rocznicowo jak to Bulbonia 16
        lat temu siem zlonczyla z Internetem. Myslalem, ze sie zleje, jak to czytalem. I
        jeszcze sie chwala, wiesniacy. Wy, Bulbonczycy, we wszystkim jestescie tacy do
        przodu, ze wam z tylu zostaje, hehehe, i dlatego swiat sie smieje. Boli cie, ze
        jestes kulisem, a nie zadna emigracja? Hehe, latwo sie wyjechalo tyle, ze w
        dziadowskie strony, chloptasiu, co? No i pojechali wszyscy, lacznie z najgorszym
        barachlem. No, wiesz, zawsze jest trade-off. I nie zanosi sie zebyscie ta
        emigracja zostali. Tam gdzie jest naprawde dobrze - nikt was nie potrzebuje -
        kotlujcie sie w swojej zabawnej EU. Ba, i to zeby jeszcze w swojej, hehehe.
    • Gość: ff Re: Wyjazdy do EU to nie emigracja IP: *.as15444.net 28.08.07, 12:01
      Ty wreszcie zrozum ze piszesz bzdury.

      Emigracja to wyjazd do obcego kraju z zamiarem stalego lub dlugiego
      pobytu. Nie wazne gdzie ten kraj lezy i jakie ma uklady z polska czy
      to jest Unia czy to jest Nato czy trzeba miec miska w paszporcie czy
      trzeba miec pozwolenie itd....

      Emigracja to zawsze wyjazd do innego kraju. Wyjazd z Ojczyzny.
      • cumentator Zrozum wreszcie 28.08.07, 16:25
        Gość portalu: ff napisał(a):

        > Ty wreszcie zrozum ze piszesz bzdury.

        Zrozum wreszcie ze masz staroswieckie poglady z XIX
        wieku.

        > Emigracja to wyjazd do obcego kraju z zamiarem
        stalego lub dlugiego
        > pobytu.

        I tu jest zrodlo twojego zacofania. EU to nie sa OBCE
        kraje, bo ma sie pelne prawa i swobode przemieszczania.


        >Nie wazne gdzie ten kraj lezy i jakie ma uklady z
        polska czy
        > to jest Unia czy to jest Nato czy trzeba miec miska
        w paszporcie czy
        > trzeba miec pozwolenie itd....
        > Emigracja to zawsze wyjazd do innego kraju. Wyjazd z
        Ojczyzny.

        Tó przepisales z jakiejs XIX wiecznej ksiazki. Obecnie
        jest tak ze na przyklad w Niemczech tuz kolo Szczecina
        ludzie kupuja juz domy bo jest taniej. Pracuja w
        Szczecinie albo w Niemczech ale Szczecin jest o rzut
        kamieniem. Wyemigrowali? Twoje rozumowanie stanie sie
        jeszcze bardziej absurdalne gdy w przyszlym roku
        granice znikna.

        • dis_and_dat_kid Re: Zrozum wreszcie 29.08.07, 19:03
          Jak tam Komentator?
          UK czy ROI nie sa obce, bo Cie na granicy nie zatrzymaja? Przyjedz do Bristolu,
          wysadzimy Cie na Southmead, i zobaczymy jak to walczysz kulawa angielszczyzna
          przeciwko Brizzle.

          No ale sobie poradzisz, bo przeciez jestes u siebie, prawda?
            • Gość: dis_and_dat_kid Re: To moze jeszcze powiesz, ze w UK nazywa sie IP: *.cable.ubr11.azte.blueyonder.co.uk 09.09.07, 02:36
              nie bylo mnie tu 5 lat temu, i za 5 lat tez nie bedzie (prawdopodobnie)

              Britons w Francji czy innej Hiszpanii to ex-pats. Wiesz na czym polega roznica
              pomiedzy ex-pat a emigrantem?
              ex-pat jedzie do Hiszpanii bo tam ladna pogoda, emigrant jedzie do UK bo funt
              wysoko stoi, a w Pl znowu na konto po wyplacie wplynelo 900 PLN netto

              rusz czasem glowa, na poczatku bedzie bolalo, ale z czasem mozesz sie przyzwyczaic

              • cumentator Niestety piszesz bez znajomosci tematu 09.09.07, 08:27
                Gość portalu: dis_and_dat_kid napisał(a):

                > Britons w Francji czy innej Hiszpanii to ex-pats.
                Wiesz na czym polega roznica
                > pomiedzy ex-pat a emigrantem?
                > ex-pat jedzie do Hiszpanii bo tam ladna pogoda,
                emigrant jedzie do UK bo funt
                > wysoko stoi, a w Pl znowu na konto po wyplacie
                wplynelo 900 PLN netto
                > rusz czasem glowa, na poczatku bedzie bolalo, ale z
                czasem mozesz sie przyzwycz
                > aic

                Popisujesz sie nieznajomoscia tematu. Sposrod kilkuset
                tysiecy obywateli wyjezdzajacych co roku na stale z UK
                wiekszosc podaje jako jedna z glownych motywacji
                warunki finansowe. Nie tylko zarobki ale koszty domow.
                Dlatego jada glownie do krajow angielskojezycznych. Do
                Hiszpanii przenosza sie emeryci bo oprocz ladnej
                pogody jest (czy bylo) taniej.

                Expaci to ludzie przemieszczeni bo w obecnych czasach
                trudno mowic o emigrantach w tradycyjnym rozumieniu
                tego slowa skoro przejazd do UK trwa krocej niz z
                Lodzi do Warszawy.

                W ramach otwartego rynku pracy w EUropie
                przemieszczanie sie sily roboczej jest absolutnie
                normalne i bardzo korzystne bo im bardziej dynamiczne
                i konkurencyjne sa rynki tym lepiej. Wiec mozna mowic
                ze ktos wyemigrowal z Bialegostoku do Wroclawia tak
                samo jak ze Szczecina do Berlina ale brzmi to
                absurdalnie. Ale moze zacznie to mocniej trafiac do
                tych co nie nadazaja jak za rok nie bedzie granicy
                do Berlina.
      • cumentator Re: Zrozum wreszcie 29.08.07, 13:24
        Gość portalu: ff napisał(a):

        > errata :-)
        > Nie wazne czy sa oficjalne granice
        > polityczne czy nie!
        > to do wyciecia bo sie rozpedzilem;-)

        Pedzisz a nie myslisz. Ciekawe czy w twojej teorii
        ludzie ktorzy przeniosa sie na drugi brzeg Odry i Nysy
        to beda emigranci?
    • onufry.zagloba Cumemtator ma RACJE! Nikt w UK nie nazywa Brytow 07.09.07, 05:37
      mieszkajacych we Francji, Hiszpanii czy Portugalii "emigrantami". To
      tylko polskie kompleksy wedrowki za chlebem kaza wam pieprzyc o tej
      emigracji i "porzucaniu lojcyzny kochanej". W ten spoosob sami sie
      stawiacie na pozycji przybyszow z III Swiata i zapominacie o PRAWACH
      OBYWATELI UNII. A poza tym to typowe myslenie zasciankowe,
      niemoznosc przyjecia do wiadomosci, ze poza byciem obywatelem Polski
      jest sie takze obywatelem UNII.
      "Freedom of settlement and employment" I tyle.
      Taka sama "emigracja" jak z Warszawy do Grojca - czy vice versa:)))
      • Gość: arthur Re: Cumemtator ma RACJE! Nikt w UK nie nazywa Bry IP: *.rev.stofanet.dk 10.09.07, 08:34
        chyba to cos nie tak z ta "emigracja"
        emigracja: opuszczenie kraju ojczystego na stale - tyle encyklopedia,
        mozna wiec byc emigrantem w takze EU
        a co do tzw. wolnego zamieszkania w dowolnym kraju EU, to chyba tez
        nie jest ta jak tu niektorzy opisuje, w wiekszosci krajow trzeba
        miec zezwolenie na pobyt i prace a dotyczy to w szczegolnosci tych
        nowo-europejskich, wiec Polakow
        chwilowy pobyt zwiazany z praca nie ma nic wspolnego z emigracja

        • kan_z_oz Re: Cumemtator ma RACJE! Nikt w UK nie nazywa Bry 10.09.07, 08:57
          Ludzie zrozumcie wreszcie ze wyjazdy na terenie Unii EUropejskiej
          oraz
          zwiazanych z nia krajow to NIE jest emigracja. Emigracja jest do
          krajow
          w ktorych trzeba starac sie o prawo pobytu.

          ODP: Nie wiem o co Ci chodzi? Nie zgadzasz się z definicją emigracji?
          "opuszczenie kraju urodzenia w celu osiedlenia na stałe w innym"?

          Skąd wziąłeś to "staranie się o prawo pobytu"? jako część definicji
          emigracji?
          Domyślam się tylko z mglistych rozważań na tym wątku, że zauważasz
          różnicę miedzy wyjazdami lat 80-tych a obecnymi? I w związku z tym
          próbujesz jakieś własne dywagacje.

          Oczywiście, że sa różnice, między wyjazdami lat 80-tych a obecnymi.
          Fakt, że obecne wyjazdy do EU są w większości związane z zarobkowym
          chwilowym przemieszczaniem się ludzi, nie definuje ich w 100% jako
          nie emigrantów. Ta część, która osiedli się na stałe (dobre pytanie
          co to jest na stałe)będzie emigracją - bez konieczności staranie się
          o pobyt.
          Jest to więc gdybanie, czy ktoś jest już emigrantem czy dopiero
          zostanie? oraz czy był to tylko chwilowy wyjazd zarobkowy.

          Zauważ też, że obecne wyjazdy np; za ocean, nawet z koniecznością
          załatwienia wizy - też nie koniecznie muszą być emigracją. Ludzie
          wyjeżdżają na 'stałe'i wracają po 2 latach. Byli więc na emigracji
          wg Twojego toku rozumowania?, czy tylko chwilowo zmienili miejsce
          zamieszkania?
          Intencja czy zamiar jest tutaj chyba głównym wyznacznikiem i tego
          nie da się komuś zmierzyć. Można tylko przyjąć, gdy ktoś określa się
          emigrantem czy też określa wyjazd jako zarobkowy pobyt za granicą.

          Uogólniłeś zbytnio to zagadnienie.

          Pozdrawiam
          Kan

          • cumentator Z oz nie widac 10.09.07, 13:50
            kan_z_oz napisała:

            > ODP: Nie wiem o co Ci chodzi? Nie zgadzasz się z
            definicją emigracji?
            > "opuszczenie kraju urodzenia w celu osiedlenia na
            stałe w innym"?

            Zgadza sie, "inny kraj" to pojecie bardzo tradycyjne i
            Unia do niego nie pasuje.

            > Skąd wziąłeś to "staranie się o prawo pobytu"? jako
            część definicji
            > emigracji?
            > Oczywiście, że sa różnice, między wyjazdami lat 80-
            tych a obecnymi.
            > Fakt, że obecne wyjazdy do EU są w większości
            związane z zarobkowym
            > chwilowym przemieszczaniem się ludzi, nie definuje
            ich w 100% jako
            > nie emigrantów. Ta część, która osiedli się na stałe
            (dobre pytanie
            > co to jest na stałe)będzie emigracją - bez
            konieczności staranie się
            > o pobyt.


            Tu widac ze z oz nie widac jak to jest. Zalozmy ze
            ktos mieszkajacy w Polsce blisko granicy z Niemcami
            osiedla sie po drugiej stronie bylej (za kilka
            miesiecy) granicy albo na odwrot. Na dodatek moze
            pracowac w Polsce. Takie rzeczy juz sie zdarzaja w
            okolicach Szczecina. Wyemigrowal?

            > Intencja czy zamiar jest tutaj chyba głównym
            wyznacznikiem i tego
            > nie da się komuś zmierzyć. Można tylko przyjąć, gdy
            ktoś określa się
            > emigrantem czy też określa wyjazd jako zarobkowy
            pobyt za granicą.
            > Uogólniłeś zbytnio to zagadnienie.

            Twoje okreslenie emigracji jako wyjazdu na stale jest
            jak widac bez sensu, mieszkanie przy bylej granicy z
            Niemcami byloby absurdem nazywac emigracja. W twoim
            okresleniu trzeba by wiec dodac ze ma to byc wyjazd na
            okreslona odleglosc, na przyklad wiecej niz X km
            samochodem. Ale samolotem jest szybciej wiec pare
            godzin jazdy samochodem to samolotem doleci po calej
            Europie.

            Problem w tym jest taki ze emigracja jest zwiazana z
            brakiem swobodne przemieszczania ktore kiedys bylo
            ograniczone do jednego kraju. Obecnie sie rozszerzylo
            a cale EU i dlatego nie mozna tego nazwac emigracja.
            • kan_z_oz Re: Z oz nie widac 11.09.07, 02:34
              Twoje okreslenie emigracji jako wyjazdu na stale jest
              jak widac bez sensu, mieszkanie przy bylej granicy z
              Niemcami byloby absurdem nazywac emigracja. W twoim
              okresleniu trzeba by wiec dodac ze ma to byc wyjazd na
              okreslona odleglosc, na przyklad wiecej niz X km
              samochodem. Ale samolotem jest szybciej wiec pare
              godzin jazdy samochodem to samolotem doleci po calej
              Europie.

              Problem w tym jest taki ze emigracja jest zwiazana z
              brakiem swobodne przemieszczania ktore kiedys bylo
              ograniczone do jednego kraju. Obecnie sie rozszerzylo
              a cale EU i dlatego nie mozna tego nazwac emigracja.

              ODP: Definicja nie jest moja tylko z encyklopedii.
              Zgadzam się, że praktyczne pojęcie emigracji uległo zmianie w ciągu
              lat.
              Sama sporadycznie nazywam się emigrantem, bo mi się kojarzy
              negatywnie i bardziej z latami 80-tymi. Z całą pewnością też
              odległość nie stanowi dla mnie osobiście przeszkody w
              przemieszczaniu.
              To co? Polacy mieszkający za granicą?

              W sumie jest mi zupełnie obojętnie jak mnie ktoś definiuje.

              Kan

              • cumentator Re: Z oz nie widac 11.09.07, 20:24
                kan_z_oz napisała:

                > ODP: Definicja nie jest moja tylko z encyklopedii.
                > Zgadzam się, że praktyczne pojęcie emigracji uległo
                zmianie w ciągu
                > lat.
                > Sama sporadycznie nazywam się emigrantem, bo mi się
                kojarzy
                > negatywnie i bardziej z latami 80-tymi.

                I tu wlasnie jest sedno problemu. Nie nadazasz za
                zmianami. Nieco zrozumiale bo zeby dostac paszport
                musiales pogadac z esbekiem a zeby wyjechac gdzies na
                stale musiales posiedziec w obozie i pogadac z
                azylowcem. Teraz juz lada moment bedzie tak ze jak sie
                w Polsce wskoczy do fury i depnie do dechy to bez
                granic do Portugalii zajedzie.

                > Z całą pewnością też gadac
                > odległość nie stanowi dla mnie osobiście przeszkody
                w
                > przemieszczaniu.
                > To co? Polacy mieszkający za granicą?

                Nie, to smieszne na terenie Unii, granic nie ma. Tak
                samo gadanie "mieszkam w Niemczech" jest teraz bez
                sensu. Mieszkam w Berlinie, Frankfurcie, przenioslem
                sie tam z Wroclawia czy Poznania i tyle.

                W starych krajach Unii nikt nie mowi ze "emigruje" bo
                to brzmi dziwnie, po prostu "przenosi sie". I moved
                from Paris to London sounds right, no?
                • Gość: arthur Re: Z oz nie widac IP: *.rev.stofanet.dk 12.09.07, 08:49
                  cumentator napisał:


                  W starych krajach Unii nikt nie mowi ze "emigruje" ..........

                  tak dobrze znasz te kraje, ze wiesz co sie w nich mowi ?
                  w starych krajach unii slowo "emigracja" jest wogole malo uzywana a
                  jesli juz to raczej w odniesieniu do emigracji z XIX wieku czy
                  poczatkow XX wieku
                  - przebywam na emigracji od prawie 40 lat, w linii lotu ptaka jest
                  to zaledwie 1 godzina i 10 minut lotu,
                  do Polski na stale nigdy nie wroce
                  jestem wiec emigrantem czy nie ?
                  ale pewnie jeszcze wowczas kiedy emigrowalem (a scislej-uciekalem)
                  ciebie nie bylo na swiecie i nie bedziesz w stanie tego ocenic,
                  czego wcale nie oczekuje
                  pst: wyjazdy lat 80 nie byly wyjazdami na emigracje ale raczej
                  wygnaniem jesli juz chcemy te sprawy definiowac
                  o ile dobrze sobie przypominam, nikt nie robil tego dobrowolnie
                  (taka jest oficjalna wersja) i wszyscy sie odgrazali, ze wroca -
                  wiec nie byla to klasyczna emigracja jak to przyjelo sie rozumiec,
                  wowczas nie byla to emigracja, dzis pewnie jest
                  tagze i dzis, mimo unii i otwarcia granic, ten co opuszcza Polske z
                  mysla o nie wracaniu, jest emigrantem kolego/ko kan_z_oz_ ,
                  mieszkam w Danii od prawie 40 lat ale nie slyszalem jeszcze nigdy od
                  Dunczyka (sa w Unii od 1973 roku a nie od 3 lat) zeby z nia sie
                  zbytnio identyfikowal, fajnie jest kiedy nie ma fizycznie
                  zaznaczonych granic ale granice pozostaly - tu i dotad mowi sie po
                  dunsku a tam za miedza juz po niemiecku, tu jest Dania a tam sa
                  Niemcy, czyli cos obcego, nie naszego
                  staram sie zrozumiec twoja daznosc do europejskiej identyfikacji,
                  emocje historyczne i nie tylko ale wierzaj, ci tu w starej unii
                  takich emocji nie maja, ich identyfikacja z wlasna tozsamoscia czyli
                  z wlasnym panstwem jest silniejsza niz ci sie wydaje, nawet jesli
                  nie uzywaja "emigrant" mieszkajac gdzie indziej niz sie urodzili
                  np. w j.dunskim "emigrant" tlumaczy sie na udvandrer (w pojeciu
                  encyklopedycznym znaczy to samo) stad nie uslyszsz tu slowa emigrant
                  i bedzie ci sie wydawac, ze tu nie ma emigracji, podobnie jest i w
                  innych, zachodnich jezykach, znawco starej unii

                  pozdrawiam



                  • cumentator Re: Z oz nie widac 12.09.07, 10:11
                    Gość portalu: arthur napisał(a):

                    > tak dobrze znasz te kraje, ze wiesz co sie w nich
                    mowi ?

                    no jasne...
                    > w starych krajach unii slowo "emigracja" jest wogole
                    malo uzywana a
                    > jesli juz to raczej w odniesieniu do emigracji z XIX
                    wieku czy
                    > poczatkow XX wieku

                    wlasnie dokladnie o to chodzi: a w Polsce wskutek
                    roznych paranoi ludzie nadal chca sie nazywac
                    emigrantami.


                    > - przebywam na emigracji od prawie 40 lat, w linii
                    lotu ptaka jest
                    > to zaledwie 1 godzina i 10 minut lotu,
                    > do Polski na stale nigdy nie wroce
                    > jestem wiec emigrantem czy nie ?

                    Ty jestes pozostaloscia innej epoki, takim dinozaurem
                    ktory jest na wymarciu....

                    > ale pewnie jeszcze wowczas kiedy emigrowalem (a
                    scislej-uciekalem)
                    > ciebie nie bylo na swiecie i nie bedziesz w stanie
                    tego ocenic,
                    > czego wcale nie oczekuje

                    ... tylko ze mu tu nie mowimy o dinozaurach tylko o
                    tym co jest obecnie. Ty byles uciekinierem, siedziales
                    w obozie a teraz to jest gaz do dechy i jazda.

                    > pst: wyjazdy lat 80 nie byly wyjazdami na emigracje
                    ale raczej
                    > wygnaniem jesli juz chcemy te sprawy definiowac
                    > o ile dobrze sobie przypominam, nikt nie robil tego
                    dobrowolnie
                    > (taka jest oficjalna wersja) i wszyscy sie
                    odgrazali, ze wroca -
                    > wiec nie byla to klasyczna emigracja jak to przyjelo
                    sie rozumiec,

                    Spoko nie bajerujmy sie legendami. Bylo kilkaset ludzi
                    ktorych zmuszano do wyjazdu a reszta jechala bardzo
                    dobrowolnie tylko ze musieli si podac za politycznych
                    wygnanych bo nie dostaliby azylu. Wiec ludzie
                    wymyslali historie o bohaterskiej walce z komuna.

                    > wowczas nie byla to emigracja, dzis pewnie jest
                    > tagze i dzis, mimo unii i otwarcia granic, ten co
                    opuszcza Polske z
                    > mysla o nie wracaniu, jest emigrantem kolego/ko
                    kan_z_oz_ ,

                    To jest wlasnie bzdura. W ramach Europy kazdy moze sie
                    osiedlac gdzie chce i zmieniac miejsca. Ty oczywiscie
                    myslisz jak dinozaur bo za twoich czasow wyjazd byl w
                    jedna strone. Dzisiaj jest inaczej, ludzie moga myslec
                    o nie wracaniu a pozniej mysli sie im zmieniaja, gaz
                    do dechy i wracaja. U ciebie w glowie jest jeszcze
                    zelazna kurtyna.

                    > mieszkam w Danii od prawie 40 lat ale nie slyszalem
                    jeszcze nigdy od
                    > Dunczyka (sa w Unii od 1973 roku a nie od 3 lat)
                    zeby z nia sie
                    > zbytnio identyfikowal, fajnie jest kiedy nie ma
                    fizycznie
                    > zaznaczonych granic ale granice pozostaly - tu i
                    dotad mowi sie po
                    > dunsku a tam za miedza juz po niemiecku, tu jest
                    Dania a tam sa
                    > Niemcy, czyli cos obcego, nie naszego

                    W Danii jest rzeczywiscie duzo zasciankowego
                    nacjonalizmu. To bylo widac gdy nie chcieli przyjac
                    euro.

                    > staram sie zrozumiec twoja daznosc do europejskiej
                    identyfikacji,
                    > emocje historyczne i nie tylko ale wierzaj, ci tu w
                    starej unii
                    > takich emocji nie maja, ich identyfikacja z wlasna
                    tozsamoscia czyli
                    > z wlasnym panstwem jest silniejsza niz ci sie
                    wydaje, nawet jesli
                    > nie uzywaja "emigrant" mieszkajac gdzie indziej niz
                    sie urodzili
                    > np. w j.dunskim "emigrant" tlumaczy sie na udvandrer
                    (w pojeciu
                    > encyklopedycznym znaczy to samo) stad nie uslyszsz
                    tu slowa emigrant
                    > i bedzie ci sie wydawac, ze tu nie ma emigracji,
                    podobnie jest i w
                    > innych, zachodnich jezykach, znawco starej unii

                    Jakos tak dziwnie po staroswiecku piszesz. Wlasnie o
                    to chodzi DLACZEGO w krajach starej unii nie uzywa
                    sie slowa emigrant? Nie uzywa sie dlatego ze po prostu
                    nie pasuje do obecnej sytuacji. A ty usilujesz
                    dowodzic ze slowa emigrant sie nie uzywa ale emigranci
                    sa nadal. To jest punkt widzenia dinozaura, jest po
                    prostu tak ze slowa emigrant sie nie uzywa bo
                    emigrantow nie ma.
    • camel_3d a ty z konia spadles? 11.09.07, 15:58
      no prawo pobytu to jedno...a prawo do pracy to cos nieco innego:)))




      >
      > Ludzie zrozumcie wreszcie ze wyjazdy na terenie Unii EUropejskiej oraz
      > zwiazanych z nia krajow to NIE jest emigracja. Emigracja jest do krajow
      > w ktorych trzeba starac sie o prawo pobytu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka