Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju

IP: 129.230.236.* 11.09.07, 22:22
Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju. Niektórzy rzeczywiście
dotarli do piekła, lądując w Londynie na chodnikowych płytach w
zaułkach Hammersmith i Fulham. Inni swój kres odnaleźli w szkockich
przytułkach dla bezdomnych. Jeszcze inni trafili na zaplecza miast,
zasilając grono stałych bywalców odbytnicy każdej większej
metropolii: menelską, zdegenerowaną społeczność włóczęgów, pijaków i
narkomanów.
Lecz część emigrantów przez piekło przeszła, by na końcu odbić się
od dna i wypłynąć na powierzchnię. Ci nie ukrywają, że ich wędrówka
często przypominała spacer po ostrzu noża. Od ławki w parku, przez
przytułek dla bezdomnych, po hostel dla wykolejeńców, skąd uciekali
do obskurnych, tanich nor, niekiedy pozbawionych podłóg, a czasem
nawet pozbawionych gazu czy prądu. Mimo to krok po kroku robili to,
na co w Polsce nie mieli szans: odgryzali się życiu.
Wreszcie, po roku czy dwóch, lądowali w dwu-, trzypokojowych
mieszkaniach w przyzwoitych domach, na obrzeżach małych, sennych
miasteczek, rozsianych po brytyjskiej czy irlandzkiej prowincji -
albo w samym sercu Dublinu, Glasgow, Liverpoolu, Bristolu, Sheffield
czy Londynu. Teraz ściągają z Polski narzeczone, żony i dzieci.
Kawalerowie żenią się, panny wychodzą za mąż, rodziny się
powiększają. Z wolna wtapiają się w otoczenie.
Nie czują się za swój kraj odpowiedzialni. Zapominają - może nigdy
nie przyszło im do głów - że to oni są Polską. Wykluczeni z szans na
przyszłość nad Wisłą, dziś budują dobrobyt Szkocji, Anglii, Walii.
Rozwój gospodarczy Irlandia w znacznej mierze zawdzięcza chętnym do
pracy Polakom. Cóż w tym dziwnego, że o emigrantach powszechnie mówi
się: "dar dla obcych, troska dla swoich".
Zarazem dzisiejsza społeczność emigrancka wydaje się odcinać od
sedna, czyli od refleksji dotykających pojęcia
patriotyzmu. "Wyjechałem, bo mój patriotyzm jakoś nie chciał
zapłacić moich rachunków!" - tę gniewną uwagę nadto często usłyszeć
można w dyskusjach poświęconych współczesnemu pojmowaniu miłości
ojczyzny.
Jasne, że patriotyzm rachunków nie zapłaci. Z drugiej strony: czy
odcięcie się od korzeni pozwoli emigrantom zbudować bezpieczną
przystań na obcej ziemi? Czy zdołają ocalić tożsamość? A jeśli nie,
czym zamierzają ją zastąpić?
Proszę nie posądzać mnie o zamiar oklaskiwania ludzi nawołujących
rodaków przebywających za granicą do owinięcia się w biało-czerwone
flagi i do publicznego przechadzania się z nimi tu i tam. Ale dla
emigrantów kwestia zachowania narodowej tożsamość stanowi problem
niebagatelny, nawet jeśli nie chcą o tym myśleć, bo nie zdają sobie
sprawy z zagrożeń, jakie na nich czyhają. Tożsamość to w ogóle nie
byle co. Tożsamość jest ważna, na obczyźnie dalece ważniejsza niż w
kraju.
    • ratpole Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju 12.09.07, 06:03
      Gość portalu: Kuba napisał(a):

      > Czy zdołają ocalić tożsamość? A jeśli nie,
      > czym zamierzają ją zastąpić?
      > Proszę nie posądzać mnie o zamiar oklaskiwania ludzi nawołujących
      > rodaków przebywających za granicą do owinięcia się w biało-czerwone
      > flagi i do publicznego przechadzania się z nimi tu i tam. Ale dla
      > emigrantów kwestia zachowania narodowej tożsamość stanowi problem
      > niebagatelny, nawet jeśli nie chcą o tym myśleć, bo nie zdają sobie
      > sprawy z zagrożeń, jakie na nich czyhają. Tożsamość to w ogóle nie
      > byle co. Tożsamość jest ważna, na obczyźnie dalece ważniejsza niż w
      > kraju.

      Zaczelo sie w miare rozsadnie (chyba na podpuche), a skonczylo jak zwykle
      polackim nadeciem.
      • bluff Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju 12.09.07, 15:27
        Tak,masz racje ratpole,skonczylo sie Latarnikiem2.
        Ok,jest to wazny aspekt emigracji,osobowosc,przynaleznosc,patriotyzm,sa to
        wielkie slowa, skazujace jednostke do ciaglej pamieci i przynaleznosci do
        jednej,tej jedynej narodowosci,jednego terytorium gdzie miejsce urodzenia
        dominuje nasze cale zycie?A przeciez nie tylko polacy emigruja,stanowimy wcale
        nie taki duzy procent swiatowej emigracji,zmiany miejsca pracy,przemieszczania
        sie(no,moze akurat teraz ten % nieco sie powiekszyl:),jest duzo panstw na
        swiecie gdzie emigranci stanowia znaczna czesc spoleczenstwa,np.Au gdzie
        zarejestrowanych jest ok.130 roznych jezykow,nie wiem nawet ile to narodowosci
        ale sa duze srodowiska ze wszystkich krajow Europy,zreszta Au z nich sie
        sklada,czy oni tez maja taki dylemat? Jakos nie zauwazylem;bedac poza swoim
        krajem spotykaja sie wsrod swoich,maja swoje,duzo wieksze kluby niz nasze,
        podtrzymuja swoj jezyk,tradycje przez kilka nawet pokolen,odwiedzaja swoje
        kraje ale mieszkaja sobie spokojnie i nie slysze jakiegos darcia koszul na
        piersi.Ja sam czesto,nawet bardzo,bywam w Pl, odwiedzam rodzine,krewnych,
        przyjaciol,znane sobie miejsca,zawsze zaliczymy bedac juz w "okolicy" jakies
        inne panstwo w Eu przy okazji ale wracamy do domowych pieleszy juz tutaj.
        Faktem jest napewno,ze nie kazdy nadaje sie na emigracje ale moze to
        niekoniecznie chodzi zaraz o patriotyzm,kazdy z nas zna napewno kogos co to
        nie nadaje sie np.pod namiot,oboz wedrowny,harcerski albo np.nie lubi
        balang,bo za glosno,za gwarno itp,sa ludzie co nie widza sie na wsi i
        odwrotnie,i nie kazdy czuje sie dobrze w innym,obcym srodowisku,z obcym
        jezykiem,inna kultura do ktorej trzeba sie raczej przystosowac i tysiacem
        innych drobnych spraw.Ale jesli potrafisz sie przystosowac,jest ci dobrze,nie
        widzisz tylko przeciwnosci to w czym rzecz?Nie ma co rozdzierac szat i
        przywolywac Reytana,latarnika i Broniewskiego co to "grudka Twej ziemi w reku
        swieci nawet po ciemku".Moze kiedys emigracja to byla banicja lub plyniecie
        statkiem przez oceany miesiacami,dzis swiat sie zrobil maly,samoloty,internet,
        komorki to wszystko znacznie odmienilo.Globalizacja nawet w tym aspekcie:))
        Pzdr.
    • bluff Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju 13.09.07, 00:02
      Ja znam jeden przypadek spadniecia na dno:kagan vel zorba,reszta polonii ma
      sie dobrze.I przestan o tej twojej naukowo popartej teorii z jednego chocby
      powodu:z nauka to ty nie masz nic wspolnego,tobie sie tylko wydaje w psycho
      widzie,ze ja masz,a w rzeczywistosci to masz rente psychola i to jest fakt
      niezaprzeczalny.
      • skara Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju 04.10.07, 21:09
        Emigracja wcale nie rowna sie brakowi patriotyzmu. Mieszkam za
        granica, ale jestem Polka, czuje sie Polka, staram sie rozmawiac w
        domu po polsku (narzeczony nie jest Polakiem). Ojczyzne odwiedzam
        czesto, interesuje sie stanem gospodarki, przemianami politycznymi,
        staram sie byc na biezaco z wazniejszymi wydarzeniami.

        A to ze nie pozostalam w Polsce wynika tylko i wylacznie z tego, ze
        Hiszpania przez ponad 10 lat byla moja pasja, tutaj czuje sie dobrze
        i tutaj chce zostac. Nie przestajac absolutnie byc Polka i nie
        wyrzekajac sie korzeni.

        Gwoli scislosci dodam rowniez, ze nie zaczynalam na lawce, ani nawet
        w mieszkaniu bez podlogi, bo znalam dobrze jezyk i realia. W Polsce
        skonczylam studia, mialam dobra prace, ale tutaj po prostu czuje sie
        na miejscu. Nie sciagam tez rodziny, bo oni maja swoje zycie i czuja
        sie w Polsce dobrze.

        P.S. Styl autora watku ocieka takim patosem, ze az ciezko czytac.
        Nowele XIX-wieczne juz wyszly z mody.
        • Gość: asf Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju IP: 129.230.236.* 05.10.07, 00:21
          skara napisała:

          > Emigracja wcale nie rowna sie brakowi patriotyzmu. Mieszkam za
          > granica, ale jestem Polka, czuje sie Polka, staram sie rozmawiac w
          > domu po polsku (narzeczony nie jest Polakiem). Ojczyzne odwiedzam
          > czesto, interesuje sie stanem gospodarki, przemianami
          politycznymi,
          > staram sie byc na biezaco z wazniejszymi wydarzeniami.
          >
          > A to ze nie pozostalam w Polsce wynika tylko i wylacznie z tego,
          ze
          > Hiszpania przez ponad 10 lat byla moja pasja, tutaj czuje sie
          dobrze
          > i tutaj chce zostac. Nie przestajac absolutnie byc Polka i nie
          > wyrzekajac sie korzeni.
          >
          > Gwoli scislosci dodam rowniez, ze nie zaczynalam na lawce, ani
          nawet
          > w mieszkaniu bez podlogi, bo znalam dobrze jezyk i realia. W
          Polsce
          > skonczylam studia, mialam dobra prace, ale tutaj po prostu czuje
          sie
          > na miejscu. Nie sciagam tez rodziny, bo oni maja swoje zycie i
          czuja
          > sie w Polsce dobrze.
          >
          > P.S. Styl autora watku ocieka takim patosem, ze az ciezko czytac.
          > Nowele XIX-wieczne juz wyszly z mody.

          dziecko bedzie jusz z Amerykanem/Amerykanka
          • Gość: wrw Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju IP: *.proxy.aol.com 05.10.07, 00:48
            Gość portalu: asf napisał(a):

            > dziecko bedzie jusz z Amerykanem/Amerykanka

            Ona jest w Hiszpanii analfabeto, a ty pozostaniesz kretynem/kretynka.

            • Gość: Staruszek Re: Wyjeżdżającym nikt nie obiecywał raju IP: *.dsl.bell.ca 05.10.07, 04:28
              Gość portalu: wrw napisał(a):

              > Gość portalu: asf napisał(a):
              >
              > > dziecko bedzie jusz z Amerykanem/Amerykanka
              >
              > Ona jest w Hiszpanii analfabeto, a ty pozostaniesz kretynem/kretynka.
              > ..........i to jest cale polskie nasienie , jeden sie wyglupil to drugi musi
              zostac lepszym kretynem , nigdy nie wyjdziemy z ponizen i pogardy .
              Autor tego watku ruszyl .....i poruszyl tych , ktorzy sie tutaj wypowiadaja i
              cel swoj osiagnal bo.....stworzyl dialog , ktorego w spoleczenstwie polskim tak
              malo .
              Jak sie jednak ma emigracja do nas samych , tak nas samych na emigracji !!!!!
              jaki sposob rozumowania w nas tkwi , nauczylismy sie realnych sformulowan zycia
              , stalismy sie bardziej rezolutni , wyrozumiali , bardziej spostrzegawczy na
              przemiany i nowe otoczenie !!!!
              Kto sie wyrwal z "getta" przekomarzan i narzekan ?
Pełna wersja