tak sie zastanawiam

02.10.07, 18:13
Tak sie zastanawiam, czy zjawisko to wystepuje wylacznie w Wielkiej Brytanii :

wiadomosci.onet.pl/1441209,2679,1,kioskart.html
I na ile stwierdzenia takie jak : "Zjawisko to było niezwykle wyraźne podczas
masowych wyjazdów na saksy do Niemiec na przełomie lat 80. i 90. - Przyjaciel
Polaków Karl Dedecjusz ostrzegał wtedy, żeby ratować obraz Polski, bo zza jej
granic wylewa się morze hołoty – cytuje specjalista. Nadużyciom sprzyja też
sytuacja, w której wielu zdesperowanych wyjeżdża "w ciemno", bez kontaktów,
bez znajomości języka, bez pieniędzy."

Czy takie przeslanki same w sobie wystarczaja, czy tez trzeba jeszcze cos innego ?


Pozdrawiam

dradam 1/2
    • kan_z_oz Re: tak sie zastanawiam 03.10.07, 06:12
      Czytając artykuły o podobnej treści ja natomiast zastanawiam się nad
      intencjami autora. O co więc chodzi? Udowodnienie już po raz nie
      wiem który, że "Polak Polakowi wilkiem"?
      Czy też, że w GB Polacy są "Tacy"? Czy też, że na EMIGRACJI TAK się
      zachowują?

      Mam poważne wątpliwości nie tylko co do intencji autora ale też do
      obiektywizmu tego typu artykułu. Zazwyczaj jeśli coś/ktoś ma być
      obiektywny to przedstawia się opinię obydwu stron dając szanse na
      wypowiedź lub wyjaśnienie z obydwu stron - wnioski może wyciągnąć
      każy sam, po przeczytaniu.
      Tutaj tego nie ma - jest za to gotowa 'papka' dziennikarska z gotową
      dla czytającego opinią czy obrazem. Nie lubię takiej łatwizny. Lubię
      rzeczy, które mobilizują mnie samą do własnych przemyśleń i własnych
      konkluzji. Takich artykułów jest niestety bardzo mało.

      W związku z tym nic nie myślę na ten temat, bo gdybym zdecydowała
      się przyjąc wizję z tego arytukułu jako moją własną to musiałam w
      moim życiu codziennym podchodzić do każdego napotkanego Polaka na
      emigracji jako potencjalnego złodzieja, wydrwigrosza, oszusta lub
      kogoś kto mnie wyroluje itp. i to jest smutne, i żałosne podejście
      do życia.

      Oczywiście jestem świadoma, że takie zachowania mogą być i są, ale
      wolę traktować je jednostkowo i reagować w przypadku gdy się dzieją,
      zamiast z góry programować swoje własne podejście do ludzi na
      podstawie pochodzenia geograficznego.

      Nie potwierdzam aby ww zjawisko było czymś powszechnym obserwowanym
      przeze mnie wśród młodych Polaków w Australii. Być może bardziej
      powszechne wśród starszej generacji obciążonej z racji przeżyć
      różnego rodzaju kompleksami? - i sama nie lubię tego stwierdzenia
      które zamieściłam, bo jest stereotypowe i szufladkuje ludzi, co z
      zasady czyni wiecej szkody niż pożytku - proszę więc przyjąć to
      ostatnie zdanie jako baaardzo streotypowe, co oznacza, że może być
      prowdziwe tylko w przypadku niektórych jednostek.

      Pozdrawiam z Sydney
      Kan
Pełna wersja