marunija
24.12.07, 10:39
Ladnie brzmi slowo rozumiane niemal na calym swiecie.
Wyjechalam do Francji w 2001 r. Szukalam dzwieku polskiego slowa:
oburzalam sie, na wykpiwanie Polakow w telewiznie. Potem poznalam
Polke Brygitte - rysowniczke na Mont Martre. Byla zafascynowana
Polska wspolczesna. A miala swoj oglad swiata "po co przyjezdzasz do
Francji? Przeciez, od kiedy zwyciezyla SOLIDARNOSC nareszciew Polsce
jest dobrze. Najnizszy socjal w Polsce wynosi 1000 €". W kontekscie
nic nie brakuje. Nie wierzyla w bezprawne eksmisje, wstrzymywanie
rent niewygodnym.
Czym moglam zrewanzowac sie? A dlaczemu nie wracasz do tego K(...)
raju. Wyreczyla nas jej kolezanka po olowku "ona nie moga nawracac
na Polska. Ona goni jedna prokurator. Ona byla jedna skarbnik
finansowa. Ona ukradla jedna kasa strajku w stocznia okretowa".
Pewnie nieudolnie cytuje Polsczcyzne madame Francais.
Tu zyja tatusiowie nie placacy alimentow na dzieci wygenerowane w
Polsce; tu wegetuja drobnopijaczki. Francuskie winko lepsze od
polskiego sikacza i niedrogie. A jezeli komus uda sie wyludzic RMI
(minimum socjalne dla wejscia w spoleczenstwo), to czego tacimce
jeszcze trzeba? Polonia to brzmi ladnie, ale wstydze sie, ze
urodzilam sie w Polsce. Zawsze podkreslam, ze moi rodzice byli
Niemcami.