Gość: sylia
IP: 212.219.36.*
15.05.08, 14:33
Pracuje i mam nienajgorsza prace - jestem technikiem w szkole.
Probuje aplikowac na stanowiska chemiczne do firm. Wyslalam 50
aplikacji.
Dostalam sie na interview zalatwione przez agencje. Rozmawiamy sobie
na tym interview z pracodawca, az on w pewnej chwili wspomnial o
jakiejs Liz i zobaczyl, ze nie wie o kim mowi. I wtedy mowi do mnie
tak: To nie znasz Liz? To jak ty sie tu dostalas? Mnie lekko
zatkalo, chcialam mu odpyskowac, ale powstrzymalam sie i
odpowiedzialam uprzejmie. A on jeszcze skomentowal: a to w ten
sposob dziala teraz proces rekrutacyjny!!
Dostalam sie na drugie interview razem za znajoma mi Szkotka, ktora
miala 3-tygodniowe doswiadczenie w tej konkretnej pracy, a ja 8-
miesieczne. Oczywiscie ona dostala prace, nie ja.
A to, ze w ogole jestem technikiem w szkole "zawdzieczam" temu, ze
akurat nie bylo chetnych na to stanowisko, bo praca byla na niepelny
etat i na bardzo krotki okres czasu. Tylko pozniej zrobili pelny
etat, a ja jestem juz tutaj 9 miesiac, wiec w sumie mialam szczescie.
Dostalam sie tez na jeszcze jedno interview, i na wszystkich
zapytali sie mnie, czy nie mialam problemow z dojazdem, czy latwo mi
bylo znalezc droge, pytania byly postawione w taki sposob, ze mialam
wrazenie, ze jesli nie mam samochodu, a nie mam, to nie mam czego
szukac u nich w firmie.