Samobojstwo Polakow na farmie

21.07.08, 00:20
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=82384344&v=2&s=0&t=1216592138556


j23plpol 20.07.08, 23:00
Odpowiedz:
"Kilka lat temu i ja zbieralem truskawki w Herefordshire, heford,
jak
mowia anglicy. Bylo ciezko, ale kiedy jakas superwajzorka od
pisworka miala pretensje ze towar jest roten dostala tekst nie do
zacytowania i sie odpieprzyla. Potem jeszcze slyszalem ze trzeba
pracowac, bo z tego sa pieniadze (to od wlascicielki farmy,
nieglupiej kobiety), ci angole sa tak glupi i prymitywni, ze nawet
ciezko o tym pisac. W kazdym razie fajnie sie tam czulem,
udowadniajac glupote anglikom. Teraz jest troche inaczej, Polacy
wciaz daja sie obrazac, ale to wina Polakow, nie angoli. Jak Jimi
dostal w twarz za tekst o polskich swiniach, nabral pokory. Trzy
razy potem przepraszal. Chcialem pozwac go do sadu, bo byl pedalem
(nie zadnym tam gejem), i dobieral sie do mojego kolegi (tez nie
jestem gejem, ale facet byl mi bliski bo mieszkalismy 2 ulice dalej
w Wawce). Ale darowalem sobie. Smalltown england jest tak po..,
ze wsie w Polsce to oaza madrosci. Pewnie angole pozostali tak glupi
jak zwykle, ten narod raczej normalny nie jest."
    • Gość: xxx Kompromitujesz się! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 22.07.08, 16:51
      Anglicy nie mowia "heford" na Herefordshire, tylko chyba ty tak mowiłeś
      wiec nikt nie mógł ciebie zrozumieć!
      Reszta twojego wpisu nawet nie zasługuje na komentarz.
Pełna wersja