dół

11.09.04, 20:09
czy mogę pomarudzić?
ostatnio mam okropnego doła:-(
chwilami wydaje mi się, ze wszystko, co fajne w życiu już za mną:-( beztroskie dzieciństwo, szalona (momentami nawet za bardzo) młodość, a i dorosłość ta miła także. bo jakoś nie widzę żadnej przyszłości dobrej dla mnie samej.
jeszcze nie dawno miałam jakieś plany, marzenia, chciało mi się coś zrobić dla mnie, nie dla męża czy dzieci, ale właśnie dla mnie. a teraz nic mi się nie chce, brak mi motywacji :-(((
wiem, że ogromną rolę w moim nastawieniu do życia ma zmęczenie.
od 3 lat jestem albo w ciąży, albo karmię. ewunia ma 10 miesięcy i jest niezwykle wymagająca. w dzień cucuś jest tylko do przytulenia, ot tak deserowo, za to w nocy to nawet co godzinę chciałaby ssać. i taka wyssana, niedospana muszę się zajmować dwójką ruchliwych maluchów.
ewcia raczkuje, pilnować jej muszę jak oka w głowie, tym bardziej, ze chce się bawić z asią. asia zaś czasem grzecznie się bawi, podaje zabawki, ale gdy tylko mnie nie ma w pobliżu to próbuje małą dźwigać, albo w przypływie złości popycha siostrzyczkę, albo ostatnio cisnęła w ewunię poduchą.
asia na dodatek ostatnio ma jakiś nowy bunt. było już tak miło, zaczęła gadać, załatwiać się na nocnik, względny spokój i sielanka. a teraz znów o wszystko awantury, brak reakcji na prośby i groźby, jakieś histerie.
a mnie brakuje już sił i cierpliwości:-(
poza tym, że jestem mamą dla dwójki, to dla ewci jestem fizjoterapeutką, pielęgniarką, dietetyczką. a na bycie dobrą mamą i cierpliwą brak mi sił.
poryczałam się wieczorem, gdy ubierałam asię w piżamkę, bo:
asia skuliła się i wyszeptała:
-boję się
-czego?
-mamy.
-mamy?
-lania się boję...

już nie daję rady :-(

aga, mam asi (2,4) i ewuni (10m)
    • gabi11 Re: dół 11.09.04, 20:47
      U mnie też dziś niewesoło :(

      Są we mnie podobne uczucia. Też mam wrażenie że wszystko co najlepsze już za
      mną. Od wielu miesięcy nic tylko obowiązki i zmartwienia. A w tym tygodniu
      znowu wizyty w CZD. Już na samą myśl odechciewa mi się wszystkiego. Najgorsze
      że nie mam przed sobą żadnych "przyjemnych" planów. Żadnych wakacji, podróży,
      choćby kina... w perspektywie szpital, badania. Ech..

      Ale z tą przyszłością to chyba nie będzie tak źle. W wieku 26 lat trudno mówić
      że wszystko już za mną :) Tłumaczę sobie że niedługo wszystko jakoś się ułoży.


      Asia
    • piomoni Re: dół 10.11.04, 00:42
      Witam! Z każdego doła kiedyś się wychodzi, pomagaja w tym drobne rzeczy choćby
      widok i zapach kruszynki wtulonej w cycusia, usmiech dziecka, jego postepy w
      rozwoju. Ale bardzo ważne jest tez wsparcie rodziny oraz jak to u kobiet bywa
      możliwość wygadania się, wyżalenia. Pamiętaj,że zawsze mogło być gorzej i warto
      cieszyć się tym co mamy nawet jeśli nasze życie to nie bajka.Gdybyś kiedyś
      chciała pogawędzić-zapraszam GG 5331347!
      Monika (mama Przemka- po rehabilitacji)
      Gdybym mogła od nowa
      Wychowywać swoje dziecko.


      Gdybym mogła od nowa wychować swoje dziecko , zbudowałabym najpierw jego
      wiarę w siebie , by dopiero potem zbudować nasz dom.
      Częściej malowałabym z nim , niż groziłabym mu , gdyby coś zmalował, a zamiast
      ustawicznie pouczać , uczyłabym je nie ustawać.
      Nie troszczyłabym się tak o jego spóźnienia ,Lecz starała się nie spóźniać się
      z okazywaniem mu troski. Nie dbałabym też o to , by zawsze wiedzieć lepiej ,
      lecz lepiej wiedziała , kiedy o nie zadbać.
      Wybralibyśmy się na więcej wspólnych wypraw i wyprawili z wiatrem więcej
      latawców.
      Przestałabym bawić się w ważniaka i traktowała zabawę z nim poważnie.
      Przebieglibyśmy więcej pól i częściej spoglądali w gwiazdy.
      Nie gromiłabym go bezwzględnym spojrzeniem , lecz tuliła bez względu na
      wszystko.
      W żołędziach starałabym się widzieć dęby.
      Mniej byłabym dla niego twarda , by bardziej móc je utwierdzać.
      I tak , zamiast wykształcić w nim miłość do potęgi , przekonałabym je o potędze
      miłości.


      Diane Loomans




    • erinaceus Re: dół 10.11.04, 01:13
      Witaj,
      jako mama rehabilitująca, doskonale Cię rozumiem - już samo to, to duże
      obciązenie. Ale ja mam jedno dziecko, i powiem Ci szczerze, że myśl o
      zajmowaniu się jednoczesnie dwójką po prostu mnie przeraża - zwłaszcza, gdy
      róznica wieku niewielka. Trzeba do tego dużo miłości, odporności i siły. Mnie
      nawet przy mojej córci tylko czasem puszczają nerwy i musze sobie krzyknąć, gdy
      po raz 30. zaczyna ściągać kompakty ze stojaka...
      Trzymaj się ciepło
      aga
Pełna wersja