Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w domu

27.10.04, 19:10
postanowiłam załozyć ten wątek, bo przemyslalam kilka kwestii i w efekcie sie
zbulwersowalam;
mam wrazenie, ze coraz czesciej czytuje posty od mam, ktore narzekaja na to,
ze nie wiedza jak cwiczyc w domu, bo rehabilitanci nie pokazuja, jak pokazuja
to szybko, potem sie nic nie pamieta i tak dalej;
ja uwazam, ze wielokrotnie (ale oczywiscie nie zawsze!)blad jest ukryty gdzie
indziej, a mianowicie w podejsciu mam do tematu; moje podejscie jest inne,
powyzszych problemow nigdy nie mialam, wiec moze jak sie nim podziele to ktos
skorzysta :)
po 1. wychodze z zalozenia, ze celem nadrzednym rehabilitacji jest dobro
mojego dziecka, jego usprawnienie i konkretne (niekoniecznie widoczne od
razu) efekty cwiczen, w zwiazku z tym moim psim obowiazkiem jest:
po 2. zrobic wszystko co w mojej mocy, zeby ten cel osiagnac, czyli
doprowadzic do prawidlowej rehabilitacji, w tym rowniez tej, ktora odbywa sie
w domu i ktora wykonuje ja, w zwiazku z tym:
po 3. wyluczam mozliwosc taka, ze ja nie wiem jak cwiczyc, bo skoro sam
trapeuta wymaga, abym cwiczyla w domu to ma mnie tego nauczyc, nie POKAZAC,
ale NAUCZYC, w zwiazku z tym:
po 4. (to juz pisalam w watku o vojcie) nie opuszcze gabinetu (a zwlaszcza
prywatnego!) dopoki nie mam pewnosci, ze wychodze z konkretna wiedza i
umiejetnosciami, ktore do nastepnego spotkania pozwola mi usprawniac moje
dziecko, a nie utrwalac lub wrecz wyksztalcac patologie, bo tego bym sobie
nie wybaczyla; z tego powodu:
po 5. domagam sie stanowczo i nigdy nie odpuszczam szczegolowego instruktazu
i przerobienia materialu kilkakrotnie ze mna w charakterze cwiczacego,
czasami nawet kosztem zajec, bo lepiej jesli ja przez nastepne 2 tyg. bede
cwiczenia wykonywala codziennie prawidlowo, niz odbedzie sie rehabilitacja,
ktora ja przez te 2 tyg. bede rozwalac robiac wszytsko zle lub nic nie
robiac, a to wszystko dlatego, ze: patrz pkt. 1

I teraz jeszcze wyjasnie, ze nie pije do nikogo personalnie, bo nawet nie
pamietam, kto te posty, o ktore mi chodzi pisal, pije natomiast do pewnej
postawy, ktora obserwuje, i ktora mnie martwi.
Wiem, ze sa rozne sytuacje, czynnikow jest wiele, nie zawsze sie da itd. I
rozumiem to wszystko. Chodzi mi wylacznie o ogolne zjawisko zaobserwowane i
jestem zdania, ze w kilku przypadkach moze udaloby sie cos zmienic, gdyby
temat ugryzc inaczej. Zyjemy w takim a nie innym kraju, masa spraw jest u nas
niebywale trudna do zalatwienia, ale nie ma sytuacji bez wyjscia. Trzeba brac
sprawy w swoje rece i walczyc o te dzieci, bo czas leci, a dla nich czas jest
niezwykle wazny i nikt pewnych rzeczy za nas nie zalatwi.
Jak dziecko chore, to sie do samego diabla powinno pojsc, jesli jest szansa,
ze to pomoze. Jesli chodzi o moje dziecko ja sie niczego nie boje, moj rycerz
mnie tego nauczyl, bo jak ja bym mu w oczy miala spokojnie patrzec wiedzac,
ze moglam gebe otworzyc, a tego nie zrobilam?
Pomijam tu zupelnie sytuacje, gdy dziecko dostalo sie w rece beznadziejnego
terapeuty, a my o tym nie wiemy, bo nie jestesmy w stanie tego zweryfikowac -
to jest osobny temat.
Mam nadzieje, ze nie pojechalam za ostro, chcialam dodac niektorym odwagi, a
nie opieprzac- tylko o to mi chodzilo, a ze jestem bezposrednia, hmm, coz..
reklamacje do rycerza :)))
pozdrawiam serdecznie
Fajka
    • gosiasur Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 27.10.04, 21:14
      Zgadzam się z Tobą, ale chyba sama przyznasz że na samym początku tej drogi też
      nie wiedziałaś jak podejść do tematu, przynajmniej ja tak miałam, byłam
      oszołomiona wieścią że coś dolega mojemu dziecku i co ci lekarze od niego chcą?
      Później poszukiwanie terapeuty, kiedy znalazłam i ćwiczyłam to samo w domu
      okazało się to wielką pomyłką. Potem dowiedziałam się że wszysko źle robię, źle
      noszę, przewijam, a przedewszyskim źle rehabilituję. musiałam wszystko
      przewartościować, bo nawet później jak już nauczyłam się tego NDT to jednak nie
      wykonywałam tak do końca tych ćwiczeń prawidłowo, trzeba poznać fizjologię,
      prawidłowe ruchy dziecka żeby pojąć i włożyć serce w te ćwiczenia. Myślę że nie
      jest to takie łatwe i rzeczywiście wszysko zależy od uporu, i zdolności
      nauczycielskich fizjoterapeuty, dlatego ja terapeutce zadawałam mnóstwo pytań
      odnośnie każdego ćwiczenia.Dlatego rozumiem wszystkie te mamy,które nie wiedzą
      jak ? One się dopiero uczą. Gosia
      • aleksandraantek Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 27.10.04, 21:42
        Fajka zgadzam się z Tobą w stu procentach!!
        A co do mnie to moją wadą ;) jest to że lekarzom rehabilitantom itp zadaje
        setki a nawet tysiące pytań i nie wychodzą z gabinetu jeśli nie jestem czegos
        pewna! Tak samo jest z rehabilitacją! Tak naprawdę to mam duże szczę ście że
        trafiłam na fajną i przede wszystkim cierpliwą rehabilitantkę, która
        notorycznie musi u mnie przedłużać wizyty :D
        Pozdrawiam ola
        • fajka7 Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 27.10.04, 22:41
          bardzo dziekuje wam za odpowiedzi;
          rozumiem wszystkie mamy, ich watpliwosci, skad biora sie bledy itd. sama je
          popelnialam, wiec nie chce tu zaprezentowac sie jako matka idealna;
          pozwole sobie troszke jeszcze inaczej wyrazic to, co mi chodzilo: usiluje
          zdopingowac, zmotywowac, zachecic, napuscic wrecz naszczuc te mamy, ktore sobie
          nie radza z tym wszystkim, a moglyby swobodnie, tylko gdzies sie pogubily, nie
          wiedza jak ugryzc temat, boja sie spytac, daja sie wyrzucic itd.
          prezentuje moja filozofie w nadziei, ze choc jednej sie przyda do czegos, bo ze
          dziala to wiem :)
          i tylko do tych sie zwracam, nie do tych co wiedza, wlasnie brna przez to
          wszystko i sie powoli ucza, ale do tych, ktorym czas ucieka, popadly w
          bezradnosc i nie moga sie z niej wygrzebac;
          chce im przypomniec, ze jesli chodzi o dziecko, postawa "prosze" niekoniecznie
          musi byc skuteczna, jesli nie jest, to warto sie zmusic i przejsc do
          postawy "żadam";
          dla mnie tez nie jest to latwe, bo zachowania roszczeniowe nie leza w moim
          charakterze, ale sie zmusilam i juz; bo to dla niego, a dla niego warto,
          natomiast czekac i narzekac nie warto; nawet jak sie nie wie co robic, to cos
          robic trzeba :)))
          • mami2 Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 28.10.04, 16:42
            Oczywiscie jak zwykle fajko popieram w stu procentach. Głowa do góry, pierś do
            przodu i walczyć, wrzeszczeć i domagać się. Słuchajcie, mamy prawo wymagać
            jeżeli za coś płacimy. Pamiętajmy, że jak chodzimy państwowo to też płacimy
            (tylko ze o tym się zazwyczaj zapomina). Przeciez od tych, które pracują
            zawodowo, też się wymaga dostarczenia w pełni przemyślanego produktu, który
            klient akceptuje w 100 %, czyż nie? W tym przypadku produktem jest fachowy
            instruktaż, a my klientem, pracownikiem zaś rehabilitant i lekarz. No, to tyle
            skojarzeń marketingowych.
            • fajka7 Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 28.10.04, 16:47
              Tym bardziej, ze te żądania tak naprawde mozna zupelnie spokojnie i kulturalnie
              przedstawic. Trzeba tylko byc konsekwentnym i nie dac sie splawic dziwnymi
              spojrzeniami, jakimis tekstami ze nie ma czasu itd.
              Rehabilitanci to zwykli ludzie jak wszyscy inni, sa lepsi, gorsi, madrzejsi,
              glupsi, leniwi badz nie.
              Tylko tu cel jest wyjatkowy, godny wiekszego zaangazowania z naszej strony.

              pozdrowienia
    • magda_poland Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 29.10.04, 10:28
      A ja często nie potrafię egzekwować swoich praw ! Przyznaję się i biję się w piersi ! Przychodzi mi to z trudem, taka jestem i pewnie już taka umrę, nic na to nie poradzę. Nie potrafię walczyć o swoje. Co prawda i tak jest z tym lepiej, niż kiedyś. Tak wiem, mam prawo żądać, żeby rehabilitant pokazał mi ćwiczenie, mam prawo żądać wpisu do książeczki zdrowia, ale czy to nie powinno być ich "psim" obowiązkiem ?
      Wasze posty trochę mnie nastawiły bojowo i na zajęcia poszłam z nastawieniem, że poproszę o "lekcję domową". Jakie było moje zdziwienie, kiedy pani Asia sama zadała mi 3 ćwiczenia do domu i 3 razy je pokazała, jak robić. Chyba czyta nasze forum, albo moje myśli.
      • fajka7 Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 29.10.04, 13:03
        no i o takie bojowe nastawienie mi wlasnie chodzi :)) i super ze dostalas
        cwiczenia bez wzgledu na podloze, wazne ze mozesz robic cos sensownego dla
        swojego malucha;
        i zapewniam cie ze mi rowniez przychodzi to czesto z trudem, ale sie na tyle
        wycwiczylam w dopytywaniu do skutku, ze wiem, ze naprawde mozna sie tego
        nauczyc; w dodatku taka asertywnosc przeklada sie na inne dziedziny zyciowe
        automatycznie i wtedy faktycznie zyje sie latwiej:) ja stalam sie innym
        czlowiekiem
        pozdrawiam F
    • madzik78 Re: Pokazał, nie pokazał, o tym jak ćwiczyć w dom 29.10.04, 14:10
      Ja tez sie zgadzam ze to my musimy walczyc o swoje bo przeciez to nasze dziecko
      i kto bedzie walczyl o nie jak nie my..u mnie na poczatku mala asertywnosc
      wynikala raczej z niewiedzy..jakie sie ma prawa? i o co trzeba czy mozna
      walczyc..czesto chyba niewiemy co sie nam nalezy i czego powinnismy wymagac od
      lekarza czy rehabilitanta..ja np dowiedzialam sie na forum ze lekarz powinien
      wpisywac swoje spostrzezenia czy wnioski w ksiazeczke dziecka..albo np nasza
      pierwsza rehabilitantka Bobath nigdy nie pokazala nam cwiczen domowych bo
      powiedziala ze to jej praca..(i przyznaje tez niewiedzialam ze powinna mi
      pokazac..)ale jak wiadomo uczymy sie na bledach,niestety czesto na
      swoich..zycze wszystkim mamom odwagi i pozdrawiam cieplo..Magda
Pełna wersja