pestka_wp
05.11.04, 08:22
Witajcie mam dylemat od kilku dni. W sierpniu, wystraszona diagnoza
dziecięcego porażenia mózgowego, zatrudniłam do rehabilitacji w domu
rehabilitanta Pana Olka z wieloletnim doświadczeniem. Od tamtego czasu mały
zaczął pełzać i podciagać do stania. Rehabilitant w ostatnich tygodniach
skupiał się na pionizowaniu małego co mnie trochę niepokoiło bo wiem jak
ważne jest raczkowanie. Tydzień temu przypadła nam wizyta u neurolog Pani
Surmacz, która swierdziła że mały ma bardzo ładnie zaliczane przetaczanie ale
pełzanie jest nie zgodne z prawidłowym wzorcem: Daniel lewą stonę traktuje
jako podpur odczas gdy prawą sie podciag do przodu i mało pracujące przy tym
nóżki. Do tego zakazała pionizacji, nawet sadzania, i poleciła pracę nad
barkami i prowadzenie do raczkowania. Zalecenia neurologa, a przede wszystkim
opóźnienie pionizacji potwierdziła dr Rehabilitacji Wisniewska która
nadzoruje rehabilitację Danieka i sama rehabilitantka która z nim ćwiczy w
ośrodku. Wszyscy zgodnie stwierdzili że dla Danielka jest za wcześnie na
pionizację mimo że sam już tego chce i trzeba się skupić na poprawie jego
błednych wzorców i na nauce raczkowania. Zalecenia neurologa oczywiście
przekazałam Panu Olkowi i zdawało by się że przyjat to do wiadomości i przy
pierwszych cwiczeniach starał się uważać żeby go nie pionizować i skupić sie
na raczokowaniu, wczoraj była druga wizyta /licząc od zalecenia neurologa/ i
tutaj już widzę że facet zacheca mi syna do siegania po zabawki na pufie
czyli do wstawania. I znowu rozmowa z nim, z której wynika ze on uznaje ze
jeśłi dziecko już tego chce to trzeba mu to umożliwić że się go i tak w
rozwoju nie zatrzyma i raczkowanie to owszem ale z tego wynika że mam sonbie
sama z nim ćwiczyć w domku a on będzie go prowadził go tak dalej. No już nie
wiem co z zrobić, facet naprawdę z wieloletnim doświadczeniem / chyba ze 30
lat/ napewno nie jednemu dziecku pomógł, ale tytaj moje przekonanie i 3 innym
osób które mają pojecie o rehabiitacji nie pokrywa się z tym co on uznaje. Do
tego dr Wiśniewska powiedizała coś o nim takiego że owszem ma on wieloletnie
doswiadczenie ale nie widziła go na żadnym szkoleniu na których ona była i że
Pan Olek znany jest z tego że szybko dzieci pionizuje.
No to się rozpisałam dzisiaj również mamy jego wizytę w domu zobaczymy co z
tego będzie jeśli mimo moich dotychczasowych grzecznych sugesti / no bo moja
wiedza o rehabilitacji jest napewno mniejsza od jego wiedzy/ dalej będzie
robił po swojemu to nic innego nie zostanie jak zmienić rehabilitata - co
otym wszystkim sadzicie?, czy któraś z mam ze Śląska pracowala z Aleksandrem
W. /ci co z nim pracowali będa wiedzieli o kogo chodzi a nawiska może tak
publicznie lepiej nie będę dawała/, a może ktoś z okolic Tychów ma do
polecenia dobrego rehabilitata?.
Do tego wszystkiego dochodzi to że młody strasznie znosi te ćwiczenia w domu
z P. Olkiem, te same ćwiczenia może zrobić ze mną na spokojnie czy też w
ośrodku a znim jest jedno wielkie darcie. Zastanawia mnie też fakt że w
okresie wakacyjnym kiedy ćwiczyłam z nim tylko ja i opiekunka na spokojenie
zrobił właśnie wtedy największe postępy: nauczył się ładnie przetaczać. Czy
ćwiczenia w stresie u dzieci ze spastycznością nie hamują ich postepu. Kiedy
młody sie denerwuje to sie wygina do tyłu itp pokazują się wszystkie cechy
spastycznosci, czy czasem u tych dzieci nie powinno się robić tego na
spokojnie, dodam że do tej pory nie przeszkadzałam i nie poddawałam w
wątpliwosć metody pana Aleksadra i jak dzicko płakało nie przerywaliśmy
ćwiczeń.
Pzdr
Dorota M. z Danielkiem /29-09-2003, ur 31/32 tyg ciąży, MPD/