Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jest ?

05.11.04, 13:38
Od dawna noszę się z myslą o założeniu tego wątku bo mnie ten temat nurtuje.
Ćwiczę Maćka codziennie, kilka razy dziennie. Tzn całe trzy razy.
Większość lekarzy i rehabilitantów podkreśla, że intensywność ćwiczeń jest tu
kluczowa. Że trzeba często, że trzy razy dziennie to norma, że inaczej nic
nie będzie. Ćwiczyc, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.
Ale spotkałam się też z takim podejściem, że powinno się ćwiczyć 2-3 razy w
tygodniu. Że dziecko ćwiczone zbyt intensywnie zamyka się w sobie, cokolwiek
miałoby to znaczyć. Nawet, co wydało mi się zupełnie nielogiczne na mój
chłopski rozum, że im dziecko ma większy problem, tym rzadziej. Czy właśnie
nie za często, bo takie dzieci są często "przećwiczone" i źle na tym wychodzą.
Ja tu czegoś nie rozumiem. Skąd aż takie rozbieżności w podejściu do tematu u
terapeutów ? I o co tu chodzi ?
Mi się wydaje na logikę, że im częściej tym lepiej. Ale może tak nie jest ?
Jak jest u was ? Ja rozumiem, że zadane ćwiczenia i ich intensywność zależą
od stopnia problemu, i że każdy przypadek jest inny. Ale ciekawi mnie czy też
zetknęłyście się z aż takimi rozbieżnościami ?
I jak to jest u was ?
    • s1korupka Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 05.11.04, 13:55
      Mam podobne wątpliwości.My cwiczymy metoda Bobath. ponieważ córka(9 m-cy)
      bardzo nie lubi ćwiczeń, jak tylko zorientuje się,że to ćwiczenia a nie zabawa,
      od razu sie napina i dalej to już nie ma sensu, bo musiałabym sie z nią
      siłować, a chyba nie można na siłę rozluźniać mięśni... w związku z tym zamiast
      ćwiczyć z nią np. 3 razy po pół godziny(tak jak kiedyś, jak jeszcze była na
      tyle mała,że nie protestowała), przemycam rózne ćwiczenia w ciągu dnia po
      kilkadziesiąt razy, tzn. np. gdy ją karmię, to rozluźniam rączki, gdy przewijam-
      nózki-dopóki sie nie zorientuje,że to ćwiczenia.I wychodzi na to,że właściwie
      to cały dzień coś z nią robię. W efekcie często wyrywa rączkę jak tylko ją
      dotknę. Zauważyłam ostatnio,że jak z nią ćwiczę, to ma bardziej napięte rączki
      i nóżki, niż jak ją zostawię samą sobie na pododze, bo wtedy zajmuje rączki
      zabawą-co chwila sięga po inną zabawkę, turla się na boki, itp.I mam
      wątpliwości-czy ćwiczyć z nią na siłę(wtedy się wyrywa, napina jeszcze
      bardziej), czy czasem odpuścić i dać jej odpoczac i patrzeć bezczynnie jak
      siedzi z rączkami zgiętymi w łokciach? A może powinniśmy zmienić metodę na
      Voity, skoro tak się napina przy Bobathach? poradźcie.
    • osmag Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 05.11.04, 19:55
      Chodzi o to aby dziecko miało czas na swoją samodzielną i spontaniczną zabawę.
      Aby mogło wykożystać te umiejętności ,których jest uczone samodzielnie. Dlatego
      dziecko nie może całego dnia spędzać na jeździe z jednego ośrodka do drugiegi,
      z jednych zajęć na drugie.
      Przećwiczone dziecko to jak przetrenowany zawodnik- do niczego. Zero
      dzieciństwa, żaden spontaniczny kontakt z matką nic tylko same obowiązki.
      • magda_poland Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 06.11.04, 19:01
        Iza, trochę czuję się winna Twoich dylematów, bo to ja opowiedziałam Ci, co w Ośrodku Terapii opowiedziano mi o Twoim rehabilitancie i za intensywnych ćwiczeniach. Potwierdzam, że zarówno Pan P. Zawitkowski, Pani I. Roczek, Pani J. Chorąży i Pani neurolog K. Szymańska, a wiec 4 niezależne osoby, z którymi rozmawiałam, twierdzą, że za intensywne ćwiczenia nie są wskazane dla dziecka. Że dziecka nie można porównywać do dorosłego człowieka, że dziecko jest jak biała kartka papieru, potrzebuje mniejszej stymulacji, niż dorosły, z wieloletnimi nawykami. Że za intensywnymi ćwiczeniami można dziecko przestymulować, że zacznie zamykać się w sobie, że osłabia to jego inwencję i motywację i prowadzi do "nicnierobienia" przez dziecko. Że pomiędzy ćwiczeniami z rehabilitantem powinien być dzień przerwy na odpoczynek przez dziecko i jakby "zakodowanie" sobie lekcji. A więc bez przerwy ćwiczone, nie ma czasu, aby samo tego spróbować.
        Co o tym sądzicie ?
    • gabi11 Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 06.11.04, 19:16
      A jak to się ma do konieczności ćwiczenia 4 razy dziennie. Dwa ćwiczenia Vojty
      $ razy każde powtórzenie- i tak 4 razy dziennie. W sumie jakieś minimum 15
      minut cztery razy dziennie.
    • fajka7 Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 06.11.04, 20:31
      my codziennie, a vojta kilka razy dziennie;
      jestem niemal pewna ze to wszystko zalezy od dziecka, od terapeuty i od samych
      cwiczen, ze to jest kompeltnie indywidualna sprawa jak sa ustawione cwiczenia;
      trzeba obserwowac dziecko i jak sie wycofuje to odpuscic, cos zmienic,
      dopasowac inaczej;
      kazdy terapeuta inaczej cwiczy- ja mam zawsze dwoch i zupelnie inaczej to
      przebiega i w innym stanie jest dziecko po zajeciach;
      a latem w tym roku to w ogole mielismy zastepstwo u takiej pani, tzn. ona miala
      zastepstwo w osrodku, bo wszyscy poszli na urlop, i cwiczyla w taki sposob, ze
      moj rycerz normalnie ziewal z nudow :)) ja zreszta tez, bo az chcialam do niej
      podbiec i ja szturchnac tak sie wlokla; z kolei inna pani tak jedzie z koksem,
      ze sa oboje zmeczeni i to widac, a on ma juz 4,5 roku; w przypadku niemowlat 45-
      60 min cwiczen to jest ostra jazda;
      po prostu nie ma scislej recepty, to sa terapie indywidualne - sama iza pisalas
      ze elastycznym trzeba byc :)) jak sie przetrenuje dziecko- to pewnie tak jak
      mowi osmag - jest do niczego, wiec trzeba tak cwiczyc, zeby nie przetrenowac,
      ale i zeby ani minuty czasu nie stracic

      ps. a poza tym inaczej idzie sie vojta a inaczej ndt, wiec wyliczanie ilosci
      razy jest mylace, tzn. chce powiedziec ze nie na razy czy dni sie to powinno
      chyba liczyc tylko dawke wysilku dla miesni i mozgu, hmm, chyba..

      :)
      F
      • iza_luiza Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 06.11.04, 22:50
        OK, ale jak ćwiczę 3 razy dziennie codziennie to chyba nie jest za dużo ??
        Czy taką ilością można dziecko przećwiczyć ?
        Bo tu chodzi o porównanie: 3 razy dziennie codziennie a raz dziennie powiedzmy
        co dwa dni, jak pisała Magda ma byc dzień przerwy.
        Więc moim zdaniem jest to istotna różnica i dlatego się nad tym zastanawiam.
        Mój (a raczej synka rehabilitant, ten co ćwiczy zbyt intensywnie :-))))
        twierdzi, że 2-3 razy w tygodniu to można pójść na basen. Oczywiście wszystko
        zależy od stopnia problemu, ja tu mówię o moim dziecku, które jest wyrażnie
        opóźnione i ma dość duży problem z napięciem do podejrzenia mpdz. No i czy w
        takim wypadku wystarczy ćwiczyć 2-3 razy w tygodniu raz dziennie ?
        Zazwyczaj słyszę, że ćwiczycie vojtą kilka razy dziennie. Dlatego tak mnie
        nurtuje ta częstotliwość, mam nadzieję, że się Magda nie gniewasz, że to
        analizuję, ale w końcu wiele się dowiadujemy dzięki możliwości wymiany
        informacji na forum. Może tu chodzi o NDT z tymi trzema razami w tygodniu ?
        Aha, dodam, że w naszym przypadku zarówno dr. Potakiewicz, jak i nasza
        pediatra, jak i druga nasza pediatra z rejonu, jak i wspomniany rehabilitant
        jak i p Jola oraz dr Metera z CZD, jak i dr Ejbl - wszyscy podkreslaja, ze
        kluczowa jest u Macka INTENSYWNA rehabilitacja, bodzcowanie go bez przerwy,
        motywowanie i stymulowanie. Jak powiedział dr. Ejbl, on nie ma prawa leżeć sam
        i patrzeć w ścianę nawet przez chwilę.
        No, a przyznam się, że czasem leży, bo ja tylko człowiekiem jestem...
        • fajka7 Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 07.11.04, 01:34
          no wiec mnie sie nadal wydaje, ze nikt ci nie powie tutaj ile bedzie dla niego
          za duzo, to zalezy jak on to znosi, co z tego wynosi i w ogole jaki jest; jesli
          chodzi o vojte to ja wyraznie slyszalam i czytalam chyba tez (potem sprawdze w
          tej ksiazce) , ze vojta sie cwiczy kilka razy dziennie codziennie i to zdaje
          sie wynika w ogole z definicji i zalozen tej metody;
          o ndt slyszalam bardzo wyraznie z kolei ze idealnie to godzina dziennie, wiec
          znowu wychodzi na to ze sami fachowcy, a kazdy co innego gada;
          ja mysle ze jeslibys go przecwiczyła to byloby to widac po nim, a jesli nic nie
          widac to dlaczego obcinac cwiczenia?
          generalnie nie przemawia do mnie wersja ze cwiczy sie 3 razy w tygodniu i juz,
          wszyscy pod jeden sznurek, przeciez te dzieci sie roznia jak dzien od nocy,
          schorzeniami, reakcjami, wiekiem, wytrzymaloscia, temperamentem, wszystkim.
          F.
          • s1korupka Re: Intensywność ćwiczeń czyli jak to w końcu jes 07.11.04, 23:01
            Jak pisałam wyżej, starałam się do niedawna ćwiczyć z córką(Bobath) w każdej
            wolnej chwili, chodzi głównie o rozluźnienie rączek i nóżek.Teraz zmieniłam
            taktykę. Od dwóch dni ćwiczymy mało i to wyłącznie w formie zabawy-mała bardzo
            lubi gdy z nią tańczę i wykorzystuje to rozluźniając przy muzyce rączki(nie
            wiem czy robię to fachowo, ale to jedyny sposób na który sie teraz godzi) i
            mimo,że sama nie siada-sadzam ją na podłodze i podsuwam zabawki i inne ciekawe
            przedmioty ale w takiej odległości,żeby musiała się napracować,żeby do nich
            dosięgnąć-na boki, w sporej odległości,itp. I nie wiem,czy to przypadek,ale nie
            ma już tak napiętych rączek, jak gdy ćwiczyłyśmy często(wtedy napinała się gdy
            tylko dotykałam jej rączek) i sięgając po zabawki zaczęła z siadu przechodzić
            do pozycji na czworaka(!!!),opierając się całkiem długo na rękach, potem ląduje
            wprawdzie na brzuchu, ale to chyba i tak już postęp.Zaczęła też schodzić mi z
            kolan na boki opdpierając się rączkami o kanapę próbuje też siadać i gdy ją
            biorę na ręce-wspina mi się nóżkami po brzuchu. I to wszystko w ciągu zaledwie
            trzech dni, gdy odpuściłam ćwiczenia i pozostawiłam jej swobodę-całymi
            godzinami leży lub siedzi na podłodze, a ja tylko stymuluję ją ustawiając w
            różnej odległości zabawki.I teraz nie wiem co o tym myśleć...
Pełna wersja