nic mi się Qurka nie chce :(

08.01.05, 22:12
Qurcze dopadło mnie przesilenie albo inaczej depresja zimowa.
Mam tyle do zrobienia a ja siedze i nic mie się nie chce.
Mam pustkę w głowie nic mnie nie cieszy nie chociaż jest jedna rzecz ostatnio
na pytanie kochasz mamusię tak czy nie mój Maczo odpowiedział czy nie i teraz
tak chodzi i mówi czy nie heheh :)
Jejku dziewczyny normalnie mi ręce opadają, powinnam zrobić to to to i
mogłabym wymieniać i wymieniać a ja zaraz się wyłożę w fotelu.
Moze to zmeczenie
A może dlatego że od nowego roku postanowiłam się trochę odtuczyć i nie jeść
słodyczy ato była moja radość :(
Widzicie nawet już pierdołki wygaduję i wypisuję.
A propo gg to w domu mi bardzo często szwankuje co włączam komputer to coś mi
znika znikają mi wasze numery (np znowu teraz) już nie daję rady z logowaniem
ale pamiętam o was i wy też pamiętajcie o mnie
Miłej nocy dobranoc
Mońka
    • siago1 Re: nic mi się Qurka nie chce :( 08.01.05, 23:11
      mi też nic się nie chce.
      Jak ja Cię rozumiem!!!
      Jak ja wiem, o czym Ty mówisz - piszesz!

      Też życzę miłej nocy i dobrego wypoczynku.
      Gosia
      • magda_poland Re: nic mi się Qurka nie chce :( 09.01.05, 00:19
        No, ale napisałaś do nas, a to już coś. I po co się odchudzasz? Zabrakło Ci
        glukozy i pewnie stąd te osłabienie:-). Czy nie ? hihi
      • magda_poland Re: nic mi się Qurka nie chce :( 09.01.05, 00:26
        Ucałuj ode mnie Maciusia, mały jest kumaty. Bo co to za pytanie "kochasz
        mamusię czy nie? Oczywiście, że on kocha "nie"- mówić. Na drugi raz
        zapytaj "Kochasz mamusię bardzo czy ogromnie?" Pa, Monia, idę spać! Do
        usłyszenia!
    • fajka7 takie przesilenie to ja mam cale zycie :)))!!! 10.01.05, 23:47
      mnie sie nigdy nic nie chce, nawet myc mi sie nie chce, ale cierpie na chorobe,
      ktora sie nazywa "przerost poczucia obowiazku", a konkretna jej odmiana "nie
      rob siary, rusz d..ę" powoduje, ze uchodze za osobe dosc dynamiczna! :))))))))
      kon by sie usmial!
    • fionna Re: nic mi się Qurka nie chce :( 11.01.05, 11:24
      A mi się ostatnio zaczęło chcieć - od wczoraj, kiedy zauważyłam, że kiedy
      wychodzę z domu (koło 7) już zaczyna się przejasniać. I od paru dni pojawia się
      słoneczko.
      • gabi11 Re: nic mi się Qurka nie chce :( 11.01.05, 11:48
        U mnie dziś prawdziwa wiosna na dworze :) Aż trudno uwierzyć że to połowa
        stycznia.
        Też odczułam przypływ energii gdy zobaczyłam słońce na dworze. Wybraliśmy się z
        Michasiem na spacer. Miałam ochotę wsadzić go w spacerówkę ale to jeszcze chyba
        za wcześnie. Może jak prawdziwa wiosna nadejdzie...

        Asia
        • monkastonka Re: nic mi się Qurka nie chce :( 11.01.05, 23:20
          Dziewczyny dzięki waszym postom o tym że wiosna za oknem.
          Wyjżałam patrzę faktycznie trza się brać do roboty = porządki wiosenne pranie
          zrobione pościel zmieniona.
          itd.
          Choinka jeszcze stoi ledwo bo ledwo już jedna partia lampek się zepsuła ale
          twardo stoi i czekamy na koledę czy u was tez jest taki zwyczaj że po kolędzie
          się choinkę rozbiera bo nie wiem czy dotrwa jeszcze z igłami :)
          Dziś była komisja było nieźle
          czekamy do 19-01 na orzeczenie

          Fajka tobie się nic nie chce takiej kobiecie czynu i bizneswoman nie
          wierzę ;)) :P

          PAPAPA
          Trzymajcie się byle do wiosny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • fajka7 Re: nic mi się Qurka nie chce :( 12.01.05, 10:40
            bo moje zycie polega na nieustajacej walce z rozwalajacym mnie lenistwem; jak
            juz robie to porzadnie, ale nigdy nie jest tak, ze mi sie chce, do wszystkiego
            sie zmuszam, ale na szczescie potrafie sie zmusic, tylko palic mi sie nie chce
            przestac;
            jesli chodzi o choinke to jeszcze zadna nie doczekala koledy, wywalam wiechcia
            zaraz po nowym roku, zanim wyschnie i zesztywnieje tak, ze nie chce przejsc
            przez drzwi i zanim ja wytargam na smietnik, wszystkie igly zgubi po drodze;
            stosuje te metode (czyli wywalac poki jeszcze przypomina choinke) od czasu, gdy
            musialam kiedys sama wytargac taka dwumetrowa i zafundowalam sobie sprzatanie
            calego mieszkania i pol bloku na kilka godzin;
            wyjazd prez okno odpada, bo parterowcy maja ogrodki i trzeba zapychac przez
            klatke schodowa- boze co ja wtedy przeszlam, te igly, powylamywane galezie, to
            wszytsko wytarzane w tym blocie na klatce i oczywisty, nie do zatarcia szlak
            prowadzacy prosto pod moje drzwi!
            • agabu Re: nic mi się Qurka nie chce :( 12.01.05, 10:45
              A ja po prostu choinkę/wiecheć obcinam w domu ze wszystkich gałązek (i tak przy
              zdejmowaniu bombek połowa igieł ląduje na podłodze - więc pokóji tak jest do
              generalnego sprzątania), wkładam wszystkie do dużego wora na śmieci, albo
              dwóch. A kikut wynoszę osobno.
              Polecam.
              • monkastonka Re: nic mi się Qurka nie chce :( 12.01.05, 10:59
                Dzięki dziewczyny wiechcia wywalam dziś i koniec
                bo już gałęzie się pod bombkami łamią :)
                trzymajcie się
                Mońka
              • fajka7 Re: nic mi się Qurka nie chce :( 12.01.05, 11:00
                nie mam pily, a kupujemy choinki wymagajace ciezkiego sprzetu, ta pamietna
                wazyla chyba z 50 kg :)
                • iza_luiza Re: nic mi się Qurka nie chce :( 12.01.05, 11:55
                  Orajusa, jak mi się nic nie chce... Zresztą urodziłam się w niedzielę, więc mam
                  usprawiedliwienie dla mojego bezbrzeżnego lenistwa :)
                  Ale walczę ze sobą dzień w dzień, żeby zrobić ćwiczenia, wyjść na spacer,
                  zrobić masaż, ależ to mnie dużo wysiłku kosztuje ta walka..
                  U mnie choinka jeszcze stoi, czeka aż mój mąż i córka się zlitują i rozbiorą,
                  ja tego robić nienawidzę. Poza tym jak w zeszłym roku ją wywalałam przez okno
                  (taka u nas na osiedlu tradycja), mąż stał pod oknem żeby łapać, a mi wiatr ją
                  zniósł na jakieś druty wysokiego napięcia albo telefoniczne, nie wiem ki czort
                  ale prawie je urwało. I od tamtej pory powiedziałam, że rzutów choinką z bloku
                  więcej praktykować nie będę :)))
                  • monkastonka Re: nic mi się Qurka nie chce :( 12.01.05, 13:27
                    Iza ale mnie rozbawiłaś tym wyrzucaniem choinki z balkonu już sobie wyobrazam
                    jak to musiało świetniw wyglądać i jeszcze te druty buuua normalnie łzy mi
                    kapią muszę dziś swojego na dół posłać i niech łapie :P
                    Buziaczki
                    Mońka
    • monkastonka Re: nic mi się Qurka nie chce :( do fajki 12.01.05, 13:32
      Wyobrażam sobie ciebie z piłą łańcuchową tnącą w opętaniu ogromny wiecheć
      choinkowy dzięki mam dziś dobry humor
      Dzięki
      Buziaczki
      Monka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja