fajka7
12.01.05, 11:51
czesc z Was wie, ze w ramach dogoterapii a z lenistwa, bo nie mam czasu
jezdzic kupilam rycerzowi psa, donosze wiec o postepach we wzajemnych
stosunkach:
pies przerosl dziecko i sie panoszy :) kochaja sie jak brat i siostra, ale
Baba (czyli pies) jak sie zwali na rycerza ciezkim dupskiem to jest bez
szans :)) tylko, ze on kurcze to lubi i ryczy ze smiechu jak opetany - malo
co go tak bawi;
kudly sa wszedzie, a rabarbary i tak maja krotkie te klaki, nie wiem co by
bylo, gdyby to byl golden;
sikanie i sr.. w miare opanowane, ale nie ma sie czym chwalic, za tydz. Baba
skonczy pol roku;
nigdy w zyciu nie mialam psa i ... teraz wiem co stracilam, a rycerz jest
innym facetem, niewiele wciaz moze, ale zrobil sie 10 razy bardziej kumaty
przez te 4 mce;
Wszystkich, ktorzy mi odradzali, niech moj Babsztyl kiedys kąśnie w tylek!