antypatia do rehabilitantki????

12.01.05, 15:10
Z powodu urlopu rehabilitantki stalej, p. Joasi musielismy na styczen zmienic
osobe, ktora rehabilituje Myszola.
Na pierwszych zajeciach Myszol plakal, uspokajal sie dopiero na rekach u
babci (na zajecia jezdzi z dziadkami, bo my pracujemy). Myslelismy, ze to
moze nowe miejsce, zmiana metody...
Dzis drugie zajecia - wycie przez caly czas. Zajecia musialy zostac skrocone.
I Myszol uspokajal sie tylko na rekach u babci lub dziadka, tam bylo wszystko
ok. U rehabilitantki dostawal histerii...

Od lutego mamy juz zaplanowana rehabilitacje z Joasia. Teraz jednak sie
zastanawiam czy jest sens stresowac Myszolka - moze podarowac mu te 2 zajecia
i po prostu nie pojsc???? No, bo skoro tak reaguje??
Dla nas jest to szczegolnie dziwne, bo on jest bardzo pozytywnie do
wszystkich nastawiony i jest bardzo otwarty. Ma skonczone 8 miesiecy. I moze
mu brak tych 2 zajec nei zrobi roznicy???
    • monkastonka Re: antypatia do rehabilitantki???? 12.01.05, 15:21
      U mnie było to samo w ubiegłym roku. Rehabilitantka mojego Maciusia poszła na
      urlop na 2 tygodnie i Maciuś został przydzielony jakiemuś facetowi, strasznie
      zniósł rehabilitację i kolejną również zniechęcił się do ćwiczeń i nie poszłam
      z nim na kolejne zadzwoniłam i powiedziałam że jest chory (nie był fizycznie
      ale psychicznie napewno) nie wiem czy to słuszne ale szkoda mi go było i bałam
      się że w ogóle nie będzie chciał potem chodzić. Miałam rację po tych
      incydentach Maciuś nie chciał iść nawet z rehabilitantką która prowadziła go od
      8 miesięcy. Długo się znowu klimatyzował.
      Nie chcę cię namawiać do czegokolwiek ale dzieciaczki są wrażliwe i trzeba im
      ufać jeżeli jest coś nie tak musimy interweniować
      rzymaj się
      Pozdrawiam
      Mońka
      • madziulec Re: antypatia do rehabilitantki???? 12.01.05, 15:28
        Ja sie wlasnie sklaniam do niepojscia, wiec nie musisz mnie namawiac ;-)))
Pełna wersja