mawa73
20.02.05, 22:08
Ostatnio szukam odpowiedzi na pytanie, dlaczego Julka miała problemy z
napięciem (na początku obniżone na osi głowa-tułów, potem wzmożone na
obwodzie). Nie miała żadnego urazu okołoporodowego, urodziła się przez cc,
dostała 10 pkt. Niedawno jedna z lekarek-rehabilitantów powiedziała mi, że to
może być skutek stosowania leków w ciąży (fenoterol, relanium, nospa,
isoptin), które nie tylko działały rozkurczająco na macicę (dwa ostatnie
mieisące leżałam z zagrożeniem porodu przedwczesnego), ale także niekorzystnie
na mięśnie płodu. Czy to by oznaczało, że kiedy robiłam wszystko, żeby nie
urodzić wcześniaka, to tym samym zafundowałam swojemu dziecku rok ciężkiej
rehabilitacji?
Co o tym sądzicie? Spotkałyście sie z taką teorią? Z czego mogą jeszcze
wynikać problemy z napięciem? Jestem w drugiej ciąży i ta sprawa mnie z
oczywistych względów interesuje.