Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach?

15.08.05, 09:23
Pytanie może dziwnie zadane ale chodzi mi o to, że wraz z mężem się mocno
ociągamy przed ćwiczeniami i zamiast ćwiczyć cztery razy dziennie ćwiczymy
zwykle raz bo mały tak bardzo płącze, że po prostu nas w dołku ściska :(
Za pierwszym razem jak poszliśmy na rehabilitację sama się popłakałam słysząc
protesty synka i widząc jego zapłakaną buzię, tłumaczyli mi, że dziecko nie
płacze bo go boli ale dlatego, że się denerwuje, że jest do czegoś zmuszane.
Nie zmienia to faktu, że jest nam bardzi ciężko słuchać jak mały płacze.
Wiem, że ćwiczenia są dla jego dobra ale serce pęka jak synek zanosi się
płaczem :(( Może byłoby łatwiej gdyby generalnie był płaczliwy ale od
urodzenia jest bardzo pogodnym dzieckiem i nigdy nie płakał nam bez powodu.
Proszę napiszcie jak sobie radzicie z takimi emocjami, czy na płacz można się
uodpornoć i po prostu ćwiczyć regularnie? Czy może ćwiczycie regularnie
mówiąc sobie, że trzeba ale też jest Wam ciężko?
    • noemi.d Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 15.08.05, 10:32
      kotuś, jest ciężko, ale tak trzeba....
      Zaciskam zęby myślę w tym czasie o tym jak ładnie już wygąda kręgosłup malucha
      i jakniedługo nie trzeba bedzie już ćwiczyć i ... ćwiczę.
      Dasz radę

      Aga
    • aga989 Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 15.08.05, 10:41
      Moja córeczka też tak płakała przy metodzie Vojty. I też nie byłam w stanie
      tego zaakceptować.
      Poszukałam więc ośrodka, ćwiczącego inną metodą - i moja córeczka ćwiczy z
      radosścią i sama bardzo się stara. :)
      • makoba Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 15.08.05, 10:49
        ja tlumaczylam to sobie tak: a jak dorosnie i bedzie krzywy, albo bedzie utykal,
        to co mu powiem? ze plakal, wiec odpuscilam? a jak trzeba isc na szczepienie, to
        tez placze i co? nie szczepic? to dla jego dobra, a dla nas to (przepraszam) psi
        obowiazek. Tak sobie tlumaczylam. Moze wspomne, ze cwiczylismy ndt bobath i maly
        tez plakal, bo to tez ingerencja i zmuszanie do ruchow ktorych nie znosil, a
        ktore byly potrzebne. Nie jest wyjsciem szukanie innej metody, innego
        rehabilitanta, oczywiscie jesli chodzi tylko o placz dziecka. Kazda z metod ma
        swoje plusy i minusy. To nie watek na ten temat.
        pozdrawiam i zycze powodzenia.
        zacisnij kochana zeby i wytrzymaj, wiem, ze jest ciezko. zagladaj tu, pomozemy:)
        • aga989 Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 18.08.05, 11:22
          Metoda też jest ważna. Bo Vojta to metoda punktów uciskowych. Czyli wbijasz
          dziecku palce w dpowiednie punkty z dużą siłą. Spróbujcie na sobie. Ja się nie
          dziwię dzieciom, że przy tym płaczą. Dla mnie to było brutalne.
          Ale nie tylko metoda jest ważna , to prawda. Bo najważniejszy jest Człowiek.
          Osoba rehabilitanta, jego podejście do dzieci, sposób ich postrzegania
          (podmiotowe a anie przedmiotowe) ma kapitalne znaczenie.
          Moja córka od kiedy zaczęła ćwiczyć metodą Bobath miała kilku rehabilitantów,
          na ćwiczeniach albo płakała, albo zasypiała. Aż znaleźliśmy panią naszą
          ukochaną , za którą przepadają wszystkie dzieci. To przy niej moja córcia
          wykonuje nawet najtrudniejsze ćwiczenia ( no, czasem protestuje), ale nasza
          pani reaguje na te protesty - jesżeli dziecko pokazuje , że nie da rady, czasem
          daje chwilę wytchnienia, a wraca do ćwiczenia później. I śpiewa jej kiedy ona
          się denerwuje. I moja córka kocha swoją panią nad życie. I zawsze pięknie się
          do niej uśmiechała. A inne dzieci , jeśli ćwiczyły na wspólnej sali zawsze
          zwrócone były (wszystkie!) w stronę "naszej pani".
          Ja uważam, że warto szukać takich osób. Moja córka jest upośledzona w stopniu
          głębokim i ma wiele schorzeń. W związku z nimi wystarczająco dużo już
          przecierpiała. Więc nie chcę żeby cierpiała ćwicząć, chcę żeby zdobywanie
          sprawności było dla niej przede wszystkim radością. Ale każdy ma prawo mieć
          swoją filozofię :-)
          • igge Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 11.09.05, 15:04
            absolutnie się z Tobą zgadzam! Dobry rehabilitant potrafi nie przerywając
            ćwiczeń tak zabawić dziecko, że mimo ćwiczeń jest zadowolone a niektóre
            ćwiczenia maluch uwielbia i sam się o nie prosi bo są czystą zabawą. Trudno
            takich rehabilitantów znaleźć ale warto szukać. Ci kiepscy pozwalają dzieciom
            płakać albo wmawiają rodzicom, że tak musi być i już. W ciągu 5 lat ćwiczeń
            znalazłam 4 dobre rehabilitantki (1 prywatnie, 3 w państwowych ośrodkach)Jedna
            najlepsza dostępna jest jedynie w CZD i niestety nie prowadzi prywatnej
            praktyki a warta jest każdych pieniędzy.Dziecko robi postępy, dobrze się bawi,
            nabiera motywacji do coraz trudniejszych ćwiczeń, które w jakiś sposób będą
            obecne w jego życiu jeszcze przez długie lata więc po co coś koszmarnego dla
            małej i rodziców ma być częścią naszego życia? Przy okazji zabawiania i
            ciekawych rozmów z rehabilitantkami mała dowiaduje się dużo o świecie i
            świetnie rozwija. Ja uczę się rehabilitacji małej w formie zabawy a nie
            przykrego obowiązku.
            Niestety metodą Vojty nie da się chyba pracować w ten sposób z malutkim
            dzieckiem i bardzo żałuję, że nie miałam odwagi z Vojty zrezygnować kiedy mała
            była niemowlęciem. Ćwiczyliśmy niestety Vojtą rok z najlepszymi podobno
            rehabilitantami w Warszawie w znanym prywatnym ośrodku. Okropność!!!Od 8
            miesiąca zaczeliśmy na szczęście ćwiczyć NDTBobath i chociaż terapia to zawsze
            wielki czasochłonny obowiązek i obciążenie dla dziecka - nie jest przynajmniej
            stresem ani bólem (psychicznym) tylko właśnie obowiązkiem a czasem nawet wielką
            przyjemnością, na którą córeczka nie może się doczekać.
            Pozdrawiam serdecznie.
    • aaga8 Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 16.08.05, 09:46
      Mój synek jest juz duży, wiec jak są cwiczenia to nie tylko płacze ale krzyczy -
      "Już", "chcę iść " - w jęgo języku, "pa pa" (jak to brzmi rozdzierająco) i
      "mama" - wyciągając do mnie ręce. Strasznie mnie to zniechęca, ale wiem, że
      trzeba. Jak ćwiczymy z nim sami to staram si odwrócić uwagę, rozśmieszyc, a po
      rehabilitacji .... no cóż często wychodze i sama płaczę, a czasem siedzę obok i
      staram się wyłączyć. Nie jest lekko ale tak trzeba. Nie mamy wyjścia.
    • fajka7 Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 18.08.05, 23:56
      kurcze pchliczek, pomysl sobie jak makoba mowi: on ci kiedys za to podziekuje,
      on cie bedzie po rekach calowal, ze nie pozwolilas,zeby zgnusniala bezaczynnie;
      nie masz pojecia jakie mam pretensje do moich rodzicow, ze wtrynili mnie w
      chodzik swego czasu i dopiero teraz za to place i to ciezka choroba kregoslupa
      i wlasnemu dziecku przez to pomoc nie moge
      pozdrawiam,fajka
    • iwona.pazdan Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 19.08.05, 11:22
      Witam,
      mam podobny problem moja córka ma roczek ,rehabilitujemy naszą niunie od
      czwartego miesiąca życia, od początku okropnie protestuje , jeżeli krzyk nie
      pomaga to zasypia, nie znalazłam sposobu,żeby to zmienić , rehabilitantów tez
      zmienialiśmy , teraz ćwiczymy metodą NDT Bobath i tez rozpacza , nie chce
      poprostu ,serce mi pęka , chociąz wszyscy mi powtarzją , że jej to nie boli,ale
      czy matka może byc obojętna na płacz dziecka, poprostu zaciskam zęby i w duchu
      krzycze razem z nią , bo wiem ,że to nasza jedyna szansa na poprawę a problem
      mamy duży
      powodzenia
      Iwona
    • misiunka-elwira Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 24.08.05, 23:39
      WItam tez cwiczylam z moim synkiem, no wlasciwie rehabilitantka ( metoda Vojty )
      . Nie jestem wyrodna matka ale nie martwilam sie placzem mojego dziecka.Juz na
      pierwszym spotkaniu rehabilitantka poinformowala mnie ze bedzie placz i to
      mocny ,postanowilam sobie ze wlasnie sie uodpornie bo jego to nie boli na
      pierwszym planie stawialam sobie to iz robie to dla jego dobra daje mu lepszy
      start w dorosle zycie.Nie opuscilismy ani jednej rehabilitacji zawsze cieszylam
      sie gdy jechalismy z malym iwidzialam postepy .Juz jestesmy po trwalo to troszke
      8 mies
    • aaga8 Nie radzę sobie.... 06.09.05, 08:18
      W dodatku ostatnio kilka osób - rehabilitantów i lekarzy - stwierdziło, że może
      lepiej, jeżeli główny nacisk położymy na spontaniczną (w zabawie) rehabilitację
      "rodzinną", bo możemy małemu zrobić krzywdę pod względem psychicznym. Już nie
      wiem kogo słuchac i komu wierzyć. Jedni twierdzą, że rehabilitacja konieczna a
      inni, że należy sobie dać spokój, bo ten model tak ma (ma obniżone napięcie,
      stopy płasko-koślawe).
      • trolka72 Re: Nie radzę sobie.... 06.09.05, 08:27
        Ja też sobie nie radziłam, póki nie wierzuyłam do końca w sens ćwiczeń. Ale jak
        widzę, jak Wojo ruszył z rozwojem i jak jego ciało wreszcie dogania sprytnego
        ducha:)to mam przekonanie, ze to dla jego dobra- nie tylko w przyszłości, ale i
        na tę chwilę. Odkąd jestem pewna-płaczu jest mniej-albo mały się przyzwyczaił,
        albo czuje mój spokój i z niego czerpie siłę, nie wiem, ale mam przekonanie, ze
        mu to wyjdzie na dobre.
        • kalatysz Re: Nie radzę sobie.... 04.10.05, 00:17
          Witam. My od miesiąca ćwiczymy Vojta. Moja córka ma 3 mce, zespół Dandy -
          Walkera (wodogłowie wrodzone + torbiel pajęczynówki + brak robaka móżdżku) WNM,
          asymetrię ciała i prawdopodobnie kręcz. Nasza p.neurolog powiedziałą że jak
          ćwiczenia będą za bardzo Małą "forsowały" to przejdziemy na NDT. Lenka płacze i
          wrzeszczy niemiłosiernie. Ja do końca nie jestem przekonana czy tak to musi
          wyglądąć. Serce mnie boli. Jest takie jedno ćwiczenie na brzuchu przy którym
          moja córka wpada w histerię i dławi się ze strachu. Dosłownie. Wtedy przestaję,
          ale wiem że muszę spróbować jeszcze raz i próbuję. Nie jest łatwo. Ehh. To dla
          jej dobra więc nie mam wyjścia. Efektów na razie nie widzę żadnych :(
          • trolka72 Re: Nie radzę sobie.... 04.10.05, 06:07
            Mój mały znacznie się uspokoił- nie płacze tylko krzyczy- jak wojownik w czasie
            walki:))wzięty ze stołu NATYCHMIAST wesoło gaworzy i mamrocze. Nie jest to u
            mojego Synia zal tylko wściekłość- to wiem na pewno. A w końcu gniew dodaje
            siły, wiec nie rezygnuję:))
            Moja terapeutka mówi, ze nie wszystkie nadają się do Vojty, jakby właśnie
            zanosił się z płaczu albo płakał długo po ćwiczeniach- trzeba zrezygnować.
            Czy Twoja córcia boi się ćwiczenia jak Ty je robisz czy jak terapeutka też? Co
            w ogóle mi Twoja terapeutka? W ogóle postęp chyba czasem przychodzi skokami-
            nic , nic i nagle w ciagu kilku dni tyyyle nowego. Trzymaj sie. Jak chcesz,
            pisz na gazetową pocztę- powymieniamy doświadczenia. Pozdrawiam.
            • kalatysz Re: Nie radzę sobie.... 04.10.05, 10:21
              Zarówno jak ja , jak i rehabilitant. Narazie muszę sobie odpuścić to jedno
              ćwiczenie bo sama nie dam rady. Poczekam do następnej wizyty. Może coś wspólnie
              wymyślimy.
              • makoba Re: Nie radzę sobie.... 04.10.05, 10:29
                troche mnie dziwi, ze rehabilitant nie radzi sobie.... moze powinnas pomyslec o
                zmianie.
                pozdrawiam
                • kalatysz Re: Nie radzę sobie.... 04.10.05, 10:56
                  tzn. w ćwiczeniem radzi sobie pierwszorzędnie ale Mała też wrzeszczy okropnie
                  jak on ją ćwiczy. Dlatego myślałam, że może ja coś źle robię. Ale on nie
                  przejmuje się jej płaczem tak jak ja. Mówi mi że to normalne i żebym się tak
                  nie stresowała.
                  • makoba Re: Nie radzę sobie.... 04.10.05, 11:16
                    No to radze, zacisnij zeby i pomysl, ze to dla jej dobra. To normalne, ze sie
                    buntuje. Trzymam kciuki i wiem, ze to nie jest latwe.
    • adh_jadzian Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 04.10.05, 13:08
      Moja córeczka przy rehabilitacji metodą Vojty oczywiście także płakała, ale ja
      bardziej starałam się skupiać na poprawnym wykonywaniu ćwiczeń niż na
      wsłuchiwaniu się w jej krzyki. Jedno co wiem na pewno, to to, że nie powinny
      tych krzyków słyszeć babcie. Dla nich to jest chyba jeszcze trudniejsze niż dla
      nas rodziców.
      Co jeszcze mogę dodać – ja bardzo bałam się, że córka będzie miała do mnie
      jakiś awers z powodu tych ćwiczeń. Okazuje się, że moje obawy były na wyrost.
      Obecnie ma 3 lata i świata poza maną nie widzi (ćwiczyłam z nią przez rok).
      Teraz ma piękny, prosty kręgosłup i to jest najważniejsze a o płaczu... już
      nikt nie pamięta.
    • magnoliabetty Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 04.10.05, 15:01
      Moja Julia trafiła na rehabilitację bardzo późno i od początku straszliwie
      płakała. Byłam zrozpaczona i wielokrotnie sama płakałam, widząc wyciągnięte w
      moją stronę rączki i słysząc rozpaczliwe wołania mama! Jednak cały czas
      tłumaczyłam sobie w duchu, choć nie było to prostym zadaniem (moja teściowa
      uważa po dziś dzień, że maltretuję mała niepotrzebnie), że to dla jej dobra.
      Postępy przyszły błyskawicznie: w ciągu dwóch miesięcy Julia z dziecka
      siedzącego bez ruchu (posadzonego, bo mając 11 mies. nie umiała sama usiąść)
      zrobiła się wszędobylskim ciekawym każdego kąta RACZKUJĄCYM bobasem. Wiem, że
      to nie koniec ćwiczeń, czeka nas jeszcze dużo pracy, ale widząc te zmiany,
      staram się nie słyszeć zdarzających się wprawdzie corazrzadziej, ale zawsze -
      krzyków.
      I przyznam tu rację moim poprzedniczkom: osoba i osobowość rehabilitanta
      odgrywa ważną rolę. Moja córcia jest dzieckiem temperamentnym, upartym i dość
      sprytnym: dla byle jakiej "marchewki" ćwiczyć nie będzie. Dlatego zmotywowanie
      jej do współpracy nie należy do zadań najłatwiejszych. A nasza Pani Beatka to
      potrafi: zachęci ale i nie odpuszcza. Moja mała spryciula cały czas sprawdza
      granice jej cierpliwości :-)
      Drogie MAMY!
      Myślę, że rehabilitacja dziecka dla każdej z nas jest zadaniem bardzo trudnym,
      dlatego wspierajmy się w tym ciężkim zadaniu wzajemnie, tak jak w tym wątku!
      Pozdrawiam Was Wszystkie BARDZO serdecznie
      Magnolka
    • judytak Re: Jak sobie radzicie z płaczem przy ćwiczeniach 05.10.05, 12:43
      jak dziecko wyczuwa, że jesteś niepewna, to nie tylko że mu niewygodnie z tym
      ćwiczeniem, ale jeszcze się boi, no więc płacze...

      najlepszą, najszybszą drogą do "poprawy nastrojów" jest to, jeśli sama masz
      głębokie przekonanie, że robisz właśnie to, co masz robić, jesteś pogodna,
      możesz w trakcie śpiewać, opowiadać, włączyć muzykę, i ćwiczysz dokładnie tyle,
      ile sobie założyłaś, REGULARNIE, zawsze w tym samym czasie, zawsze w tym samym
      miejscu, i NIE ODPUSZCZASZ, bo każde "zawalanie" regularności powoduje u
      dziecka nowe wątpliwości "a może to nie musi tak być?"

      wtedy dziecko się przyzwyczai, zrozumie, że to już tak musi być - może i będzie
      płakało, ale już tylko tak "bez przekonania", może będzie tylko marudziło, może
      nawet tego nie...

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja