demarta
24.07.06, 23:33
mój problem jest dość świeży, nie zdąrzyłam przemyśleć go na tyle gruntownie,
żeby móc pochwalić się wyjściem z sytuacji i spać spokojnie....
po macierzyńskim MUSZĘ wrócić do pracy i mniejsza o szczegóły, to jest
kwestia bezdyskusyjna i niezbędna. do tej pory byłam zmuszona myśleć
najpoważniej o żłobku, bo jedna babcia daleko, druga niechętna do opiekowania
się małym, a niania.... no cóż finansowo ciężka do przełknięcia, brak
zaufanych osób w moim otoczeniu itd. itp.
ale od zeszłego tygodnia wiem, że małemu niezbędna jest rehabilitacja. wizyty
u fizjoterapeutki 2 x w tygodniu nie stanowiłyby dla mnie żadnego problemu
gdyby nie fakt, że stale należy traktować go metodą bobathów. i tu jest pies
pogrzebany, to powoduje, że już nie wiem jakie znależć wyjście z sytuacji, no
bo w żłobku przecież nie funkcjonuje bobath, a znalezienie niani znającej
bobatha wydaje się trudnie i jeszcze bardziej kosztowne niż "zwykła"
niania... pomyślałm sobie, ze jedynym wyjściem z sytuacji jest znalezienie
mamy, która jest bezzrobotna lub na wychowawczym, sama ma malucha, przy
którym nauczyła się bobatha i byłaby w stanie zająć się swoim dzieckiem i
wziąć dodatkowo pod opiekę mojego, oczywiście za wynagrodzeniem.
co myślicie o mojej idei, gdzie szukać takich mam i czy macie może inne
pomysły na rozwiązanie tej sytuacji???
chętnie poczytam o waszych pomysłach w takiej sytuacji a za krytyczne zdania
na temat mojego przymusu powrotu do pracy serdecznie dziękuję