Ortopeda czy rehabilitant - kogo posłuchać?.

05.05.07, 13:28
Witam, jestem tu nowa i mam dylemat. Otóż moja córeczka miała obustronne
zwichnięcie stawów biodrowych. W wieku 9 miesięcy pożegnała się z szyną Koszli
- stan 1b wg. Grafa. W 11 miesiącu na wizycie kontrolnej wszystko było ok.
Mała już wtedy wstawała i chodziła przy meblach. W 13 miesiącu na wizycie
kontrolnej okazało się, że córka ma nadmierną wiotkość i ruchomość wszystkich
stawów. W tym torebka stawowa lewego stawu biodrowego jest tak wiotka, że
głowa kości udowej nie centruje prawidłowo i ustawia się w podwichnięciu.
Panewki i głowy kości udowych są prawidłowe. Ortopeda zalecił odpowiedni
aparat odwodzący, w którym córeczka może sama chodzić + rehabilitację. I teraz
mam dylemat - ortopeda każe zakładać aparat na cały dzień, a rehabilitantka
twierdzi, że nic się nie stanie, jak Mała pochodzi w ciągu dnia trochę bez
aparatu. Twierdzi, że chodząc w aparacie córka wypycha do przodu miednicę, a
to ma zły wpływ na wypracowanie prawidłowego stereotypu chodzenia. Przyznam
szczerze, że posłuchałam rehabilitantki i nie zakładam Małej aparatu np. na
spacer czy do hipermarketu (ok. godziny dziennie chodzi bez niego).

Nie wiem, czy dobrze robię. Wiele już przeszłam z córeczką (wyciąg
ortopedyczny, gips). Tak naprawdę to tylko nasz ortopeda widzi szansę
wyleczenia Małej tym aparatem. Inny lekarz uważa, że aparat nie zdaje
egzaminu. Nie chcę zaszkodzić Małej, nie chcę narażać jej na operację i po raz
kolejny na ten przeklęty gips. Nie wiem co zrobić - zdejmować ten aparat na
chwilę czy nie? Może ktoś z Was spotkał się z podobnym schorzeniem i pomoże?
Pełna wersja