gosikc
29.06.07, 22:06
Wiem, że o raczkowaniu już było. Mimo wszystko proszę jednak o radę. Mój
synek ma 10 miesięcy i tydzień. Zaczął pełzać gdy skończył 7 m-cy. Do tej
pory to jego sposób poruszania się. Wygląda to tak, że wyciąga ręce przed
siebie do przodu, a potem dociąga całe ciałko. Synek dostał 7 punktów przy
porodzie, bo powiedziano mi, że był zmęczony porodem. Po 10 minutach dostał
już 10 punktów. Przez tę niską punktację pediatra nakazał często kontrolować
małego neurologicznie. Tak też zrobiłam. U neurologa byliśmy już 3 razy, za
każdym razem neurolog mówi, że jest ok. Sama wybrałam się do rehabilitanta.
Ten też mówi mi, że dziecko jest zdrowe, a mimo wszystko zapisuje na kolejne
wizyty (nie płacę za nie). Od 10 dni Filipek stoi na czworaka i się buja. Sam
siada od 5 dni. Wspina się na mnie i raz stanął przy wózku. Rehabilitantka
zakazała jednak prowokować go do wstawania w obawie o jego kręgosłup. Synek
jest dość duży - waży 11 kg i mierzy 78 cm. Byłam spokojna, ale zewsząd
słyszę, że źle, że nie raczkuje. Jak to z tym jest? To obowiązkowy etap czy
nie? Znajomi opowiadają, że ich dzieci raczkują od 6 lub 7 miesiąca. Wiem, że
pociech się nie porównuje, nie o to mi chodzi. To zwyczajna troska, czy aby
wszystko jest w porządku.