sadzać w nosidełku?

05.07.07, 17:00
moje dziecko ma 1,5 roku i samo nie siedzi...mam pytanie czy mogę go sadzać
takim nosidełku? Bo jeden rehabilitant zalecił, a drugi powiedział żeby nie
sadzać, bo dziecko wtedy nie może machać nóżkami i będzie miało jakieś
przykurcze...moje dziecko cały czas leży w łóżeczku...proszę o radę czy można
go sadzać, jak tak to w jaki sposób, w czym...dodam, że dziecko ma ułożenie
przymusowe, tzn. nie przekręca się, tak jak zostanie położone tak leży
    • swm7 Re: sadzać w nosidełku? 05.07.07, 21:39
      Sledze przypadek Pani dziecka na forum i z tego co udalo mi sie wyczytac to
      uwazam, ze sadzanie go w jakimkolwiek nosidelku jest niewskazane.Nie chodzi
      tutaj o "machanie nozkami" tylko o szereg powiklan(natury ortopedycznej),ktore
      moga wyniknac z braku odruchu postawy(...praca przeciwko
      grawitacji,kontr.glowy...) u pani pociechy.
      • dyzurna jadzik napisalam na prv 06.07.07, 15:43

      • jadzik18 do swm7 06.07.07, 17:06
        Rozumiem i dziękuję za odpowiedź...ale czy mogę ją sadzać np. w łóżeczku
        obsadzoną poduszkami? albo jakoś inaczej, bo ona od tego leżenia ma już
        zniekształconą głowkę....co Pani/Pan o tym myśli?
        • swm7 Re: do swm7 06.07.07, 18:33
          Generalnie nie powinno sadzac sie dziecka w takiej "sytuacji rozwojowej".
          Glownym zagrozeniem moga byc(sa) tzw.zmiany strukturalne(znieksztalcenia) w
          aparacie kostnym. To co w tej chwili dotyczy glowki(to wlasnie zmiany
          spowodowane sila ciazenia-lub inaczej-grawitacji)moze dotyczyc,w przypadku
          sadzania dziecka,calego ukladu kostnego(szczegolnie kregoslupa)obciazonego
          osiowo(w dol).Z tego co wyczytalem,dziecko Pani,nie jest w stanie zrownowazyc
          tej "sily" poprzez aktywna prace miesni posturalnych.Obkladanie dziecka
          poduszkami daje tylko efekt optyczny...
          Zdaje sobie sprawe,ze dla Pani i dziecka to "bledne kolo",ale niestety tak to
          wyglada.
          Zapewniam,ze chetniej napisalbym cos optymistyczniejszego, ale jedyne co moge
          Pani zaoferowac to moje "spojrzenie" na powyzsze problemy i gotowosc
          podzielenia sie nim..........

          • jadzik18 Re: do swm7 06.07.07, 19:19
            Ja bardzo dziękuję Panu za udzielanie odpowiedzi, to dla mnie bardzo ważne, bo
            już sama się pogubiłam...Byłam z nią w poradni rehabilitacyjnej i rehabilitant
            wogole jej nie badał, spojrzał na nią, powiedział, że mam ją ćwiczyć biernie i
            na piłce i jak najwięcej sadzać w foteliku i to było koniec...ta wizyta trwała
            jakieś 3 minuty w tym rozbieranie i ubieranie dziecka trwało ok. 2 minut...tak
            więc wyszłam z tej poradni z jakimś niesmakiem, dlatego szukam tu na forum
            trochę wiadomości...Potem byłam z nią u innej doktor ale to samo...tylko
            biernie ćwiczyć nic więcej, i rehabilitacji tylko w celach pielęgnacyjnych gdyż
            rokowania są brdzo złe...teraz staram się o wizyte u pani Iwony z Jarosławca,
            która rehabilituje bobathem...już sama nie wiem gdzie iść...ćwiczę z nią 2 razy
            dziennie po godzinie i w trakcie pielęgnacji...ona lubi ćwiczenia, uśmiecha
            się, nie płacze...może mi Pan jeszcze poradzić czy ona najlepiej jakby leżała
            na pleckach czy na boku, bo na brzuszku nie umie leżeć bo ma przykurcze w
            rączkach i jak leży na brzuszku to ma zgniecione rączki i krzywy
            kręgosłup...chyba że ją bardzo porozciągam, ale boje się to robić...i mam
            jeszcze pytanie...bo ona nie chwyta...wogole nie interesują ją zabawki nic nie
            bierze do rączek...może są jakieś metody żeby to wzbudzić...DZiękuję
            • swm7 Re: do swm7 06.07.07, 20:51
              Nie chce zajmowac stanowiska na temat zdania "rehabilitanta" i lekarki....
              Zanim jednak ustosunkuje sie do Pani problemu zacytuje jednego z wybitnych
              naukowcow(Jackson),ktory w literaturze,jako pierwszy wyrazil
              poglad,ze:"...Zaden uraz mozgu nie jest tak maly aby moc go lekcewazyc i zaden
              tak duzy,by stracic wszelka nadzieje....."
              Dla zaglebionych w problematyce jest to "sprawa"znana, innym trzeba o tym
              wspomniec................
              Wracajac do Pani pytan,to odpowiedzi na nie moze udzielic tylko doswiadczona
              osoba, biegla w tematyce(minimum certyfikat), ktora osobiscie zada sobie trud
              zdiagnozowania dziecka na bazie zasad neurorozwojowych.Mam nadzieje,ze
              wspomniana pani Iwona,jest taka osoba.
              Tak "na odleglosc",to kazda z tych pozycji,o ktore Pani pyta,jest dobra, jezeli
              wykonanie ich bazuje na zasadach neurofizjologii rozwoju wzbogaconych ocena
              stanu rozwoju dziecka i okresleniem terapeutycznych celow,ktore chce sie
              osiagnac.
              Co do ostatniego problemu poruszonego przez Pania(chwytanie),to z tego czego
              doczytalem sie o dziecku wynika(jest to moja subiektywna ocena),ze to
              problem,ktorego rozwiazanie(lub nie-)zalezy od wielu innych,wazniejszych
              czynnikow, ktore musza poprzedzic tak dystalne osiagniecia manualno-
              koordynacyjne.
              Mam nadzieje,ze "pani Iwona" udzieli pani wskazowek.
              Pozdrawiam.

              • jadzik18 Re: do swm7 07.07.07, 11:40
                DZIĘKUJĘ! Mam jeszcze jedno pytanie...co zrobić z tymi jej nóżkami końsko
                szpotawymi...ona miała tylko jakieś szyny, potem jej ściągneli i kazali ćwiczyć
                biernie...nóżki jej się rozlużniły ale ciągle są końsko szpotawe...a teraz ma
                mieć łuski gipsowe...nie wiem czy to pomoże...słyszałam o operacji wydłużenia
                ściegien...gdzie takie wykonują koło Koszalina? i czy byłoby to rozwiązanie dla
                mojego dziecka? ile taki zabieg kosztuje...??
                • swm7 Re: do swm7 07.07.07, 20:45
                  Gipsy to nastepny krok po szynach.
                  Wydluzanie sciegien to zabieg, ktory mozna(w przypadku Pani dziecka)wykonac
                  pozniej.Jest to ostatnie ogniwo w tego rodzaju problematyce.
                  Nalezy sie takze zastanowic nad celem takiej "operacji".
                  W przypadku, kiedy taka ingerencja decyduje o umozliwieniu lub poprawieniu
                  jakosci chodzenia,to sprawa jest dosc jasna.W tych rowniez przypadkach mozliwa
                  jest "autokorekcja biomechaniczna"(obciazenie,redresja/rozciaganie achillesa
                  poprzez propulsje/przetoczenie stopy itd...),czyli aktywny wplyw
                  na "utrzymanie" wynikow operacji.Inaczej wyglada ten problem u osob lezacych,u
                  ktorych jest to "tylko" poprawienie "optyki" i nie ma gwarancji, ze wynik
                  bedzie trwaly z uwagi na potologiczna impulsacje z ZUN.
                  Problem taki nalezy dokladnie przemyslec,zastanawiajac sie nad
                  celowoscia,ewentualnym ryzykiem itp....
                  Co do ostatnich dwoch pytan, to nie potrafie na nie odpowiedziec.
                  • jadzik18 Re: do swm7 07.07.07, 21:13
                    Tak, tylko ja ciągle mam nadziję, że ona będzie chodzić....a te nóżki to by
                    uniemożliwiały....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja