agamagafon
30.07.07, 23:02
Mam takie pytanie do rodziców dzieci po rehabilitacji. czy Wy też ciągle
porównujecie swoje dzieci do rówieśników i wymieniacie się osiągnięciami
swoich pociech. Ja to robie na okrągło i dlatego (muszę się przyznać) nie
lubię chodzi na place zabaw. Chodzę z małą dosyć często ale strasznie później
przeżywam, nie skupiam się na tym co Amelka robi tylko czego nie robi. ciagle
tylko obvmyślam do jakiego specjalisty powinnam jeszcze z nią iśc.
Przypomnę tylko że moja mała urodziła się niedotleniona dostała 4 pkt, Zaczeła
chodzić na dobre w wieku 17 miesięcy. cały czas sobie powtarzałam, że jak już
mała zacznie chodzić to wreszcie się uspokoję ( mała mając 15, 5 miesiąca
postawiła pierwsze kroki, później miesiąc nie chodziła znowu pochodziła kilka
dni i przestała dopiero na dobre ruszyła mając 17 miesięcy)
No to wytrzymałam 3 tygodnie, uśmiech nie schodził mi z ust i powróciłam do
zamartwiania się o małą.
Cierpliwośc słuchaczy w mojej rodzinie już się wyczerpała, nawet mój mąż czuję
że wymiękam. Teraz martwię się o małą że mało mówi (ma 1,5 roku) : pa pa, pa
też mówi na panią luba pana, hau hau na psa, tata , rzadko mama, ba na banana,
piła na piłkę, miał na kota i to chyba będzie wszystko. jak coś chce to
pokazuję rączką lub wzrokiem, nie zawsze reaguje na polecenie. Ja z kolei
nawijam jak katarynka, buzia nie zamyka mi się nawet na spacerze. Mój mąż
sugeruje żebyśmy zaczekali do 2 lat z opinią psychologa i logopedy a ja jak
zwykle bym nie czekała. Inna sprawa że w moim mieście nie słyszałam o
psychologu i logopedzie pracującym z tak małymi dziecmi
Napiszcie kochani rodzice ,którzy tu jeszcze zaglądacie z czystej sympatii do
tego forum, jak sobie radzą Wasze pociechy, które były rehabilitowane dlatego,
że rozwijały się wolniej...
pozdrawiamy
Aga i Amelka