ania_cz1978
01.08.07, 15:27
Witam. Moja córcia niedługo skończy 10 miesięcy i ma niestety lekkie
opóźnienia ruchowe. Zostałam trochę wprowadzona w błąd przez pediatrę, która
pozwoliła małej siedzieć od momentu, kiedy już umiała posadzona siedzieć
prosto (gdy miała 7,5 miesiąca). Mała jest leciutka i zdaniem pediatry nie
było zagrożenia skrzywienia kręgosłupa. Zosia od początku nie chciała leżeć
na brzuchu, a ja nie miałam serca jej zmuszać, poza tym szybko nauczyła się z
tej pozycji przekręcać na plecki i był kłopot (oczywiście odwrotnie nie
chciała). Pediatra kazał się nie przejmować. W końcu jednak trochę się
zaczęłam martwić i poszłam prywatnie do renomowanego neurologa oraz do
rehabilitanta Vojty. Stwierdzono słabą obręcz barkową, słabe mięśnie skośne
brzucha i początki wady postawy. Nic neurologicznego. Nastraszyli mnie jednak
nielicho przyszłymi wadami postawy, płaskostopiem, dysleksją etc. Wzięłam się
więc do galopu. Po dwóch tygodniach rehabilitacji Vojtą mała zaakceptowałą
leżenie na brzuszku, sama się przewraca na brzuszek i z powrotem, "chodzi"
wokół własnej osi jak wskazówka zegarka. Mam zakaz sadzania jej no i nakaz
mozolnych ćwiczeń 4 razy dziennie. Pomijając to, że mała ryczy przy
ćwiczeniach (z trudem to znoszę), ja niestety mam "drewniane łapy" i kłopoty
z prawidłowym wykonianiem ćwiczeń, bo Zosia wyrywa się bardzo. U
rehabilitanta wychodzi mi OK, w domu niektóre ćwiczenia daję radę - inne w
ogóle mi nie idą. Niestety do rehabilitanta mam kawał drogi i nie mogę być
częściej niż raz w tygodniu na "poprawki". Mam kilka pytań: czy ćwiczenia NDT
Bobath są może łatwiejsze od Vojty? Czy też można ćwiczyć samemu w domu? Czy
warto zmieniać metodę? Czy może jeśli mała nie jest już sadzana, leży na
brzuchu i ćwiczy już ruchy w sposób naturalny, to to wystarczy? Czy raczej
nadal powinnam "katować" nas obie Vojtą? Dodam, że Zosia próbuje już sama
robić siad skośny, leżąc na brzuszku ma pełny podpór w wyproście, podnosi
brzuszek, próbuje tez dźwigać pupę a postawiona w pozycji czworaczej kiwa się
przez chwilę w przód i tył. Sama jednak nie staje na czworakach ani nie
próbuje raczkować. Wiem, że jak na ten wiek to pewne opóźnienie (niekóre
dzieci już chodzą przy meblach), ale może nie jest aż tak ważne KIEDY dziecko
pokona kolejne etapy, ważne by to w ogóle poprawnie zrobiło. Poradźcie proszę
co robić dalej, bo nie bardzo wiem... Mimo wielkiego postępu po Vojcie widzę,
że z trudniejszymi ćwiczeniami poprostu sobie nie radzę, obie się z małą
bardzo stresujemy, a terapeutka daleko, no i drogo... Osmag i inne
specjalistki, może macie dla mnie jakieś wskazówki? Przepraszam, że taki
długi ten liścik mi wyszedł, ale mam trochę mętlik w głowie.. Z góry dziękuję
za pomoc. Ania.