rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytania

20.10.07, 23:17

Widzę, jak bardzo panie sobie pomagają, a przedewszystkim z myślą o
dzieciach.
Są polecane fora itd...
"Fora szczególnie polecane:
FORUM Dzieci Niepełnosprawne
FORUM Nauczyciele
FORUM Rehabilitacja dzieci
FORUM Dzieci wolniej rozwijające się
FORUM Psychologia dziecięca
FORUM Dzieci niewidome
FORUM Dziecko niesłyszące
FORUM PION "

A gdzie jestmiejsce dla dzieci uzdolnionych, rozwijających się ponad
swoich rówiesników?
Dlaczego te dzieci, nigdzie nie otrzymują pomocy.
Dlaczego ich nikt nie wspomaga.
Dlaczego są pozostawione same sobie w szkole
Dlaczego nie mogą liczyć na pomoc w rozwoju ich uzdolnień
Dlaczego pisze się tylko o pomocy dzieciom, które mają różne problemy
Dlaczego nikogo nie interesują te dzieci.
Dlaczego są pozostawione same sobie i mogą liczyć tylko na rodzicow
Dlaczego w tym kraju, nie ma specjalnie stworzonego programu
edukacji, dla tych dzieci.
Dlaczego w Polsce nie dba się o takie dzieci, twierdząc, że sobie
same poradzą.

Wiele bym mogła zadawać pytań, ale nie można uzyskać na nie
odpowiedzi.
Dlaczego???

    • rita78 Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 24.10.07, 14:55
      bardzo proszę o dokładne przeczytanie wstepu do forum....to forum
      dla pedagogow specjalnych zajmujacych sie terapia i diagnoza dzieci
      niepelnosprawnych. dziecmi uzdolnionymi zajmuja sie zwykle
      przedmiotowcy, szkolni liderzy wspierania uzdolnien i psycholodzy i
      pedagodzy szkolni...pedagog i pedagog specjalny ma sie tak jak
      dentysta do ortodonty...obaj grzebia w zebach ale maja inne cele
      tego grzebania:) ...i choc temat jest mi raczej obcy gdyz jak juz
      pisalam zajmuje sie terapia to nie zgodze sie z pani zarzutami ze
      nikt nie zajmuje sie dziecmi uzdolnionymi...istnieja szkolne
      programy wspierania uzdolnien, w poradniach pp dzieci uzdolnione
      moga otrzymac takze pomoc w tym zakresie, istnieja stypendia
      ministerialne...wydaje mi sie ze w tej kwestii dzieje sie sporo
      tylko moze ma pani pecha i nie trafila na odpowiedzialnych
      pedagogow...
      • zetbeel Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 26.10.07, 01:42
        Bardzo dziękuję za odpowiedz i informację odnosnie podziału co do
        pracy pedagogów.
        Nie wiedziałam i jestem wdzieczna za informacje.
      • rytr Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 26.10.07, 12:08
        >to forum
        > dla pedagogow specjalnych zajmujacych sie terapia i diagnoza dzieci
        > niepelnosprawnych. dziecmi uzdolnionymi zajmuja sie zwykle
        > przedmiotowcy, szkolni liderzy wspierania uzdolnien i psycholodzy i
        > pedagodzy szkolni

        Przykro mi bardzo, ale to jest oczywista nieprawda. Chyba, że utożsamia Pani
        pedagoga specjalnego z oligofrenopedagogiem. Oligofrenopedagog, jak sama nazwa
        wskazuje, ma za zadanie zajmować się rozwojem dziecka niepełnosprawnego
        intelektualnie.
        Ale - już na przykład surdopedagog - czy nie może zdarzyć się sytuacja, gdy w
        swojej pracy przyjdzie mu pracować z niedosłyszącym dzieckiem rozwijającym się
        poznawczo/intelektualnie powyżej normy? Czy wówczas zajmie się tylko jego
        słuchem, nie interesując się faktem, ze dziecko jest uzdolnione?
        Ponadto - praca z dzieckiem zdolnym jest jedną z gałęzi pedaogiki specjalnej,
        tak jak właśnie oligofrenopedagogika czy surdopedagogika. Proszę sięgnąć do tak
        podstawowych podręczników jak prof. Dykcika "Pedagogika Specjalna" bodajże str
        289 – 303 (w różnych wydaniach różnie - praca prof. Piotrowskiego "pedagogika
        dzieci zdolnych") a nawet do Sękowskiej "Wprowadzenie do pedagogiki specjalnej"
        strony: 354 – 356, 358 – 365.

        Pedagogika specjalna jest pedagogiką zajmującą się dzieckiem "odbiegającym od
        normy". W obie strony.

        I tak oto pojawiła się odpowiedz na pytanie osoby, która założyła ten wątek.
        Dalczego dzieci zdolne są pozostawione samym sobie?
        Bo nie wiadomo, kto ma się nimi zajmować. Sami potencjalnie odpowiedzialni za
        ten aspekt edukacji nie wiedzą o tym. Pedagodzy szkolni na ogół mają niewielkie
        pojęcie na temat wspierania dzieci uzdolnionych. Podobnie psycholodzy. Niestety,
        bez dodatkowych kursów, doszkalania nie mają na to szans - tak są skonstruowane
        systemy kształcenia specjalistów. Są istotnie trenerzy uzdolnień - ale powiedzmy
        sobie szczerze - na pewno jest ich mniej niż pedagogów specjalnych.

        Osobiście w swojej pracy często spotykam się z dziećmi wybitnie uzdolnionymi.
        Jednak, ze względu na specyfikę mojej działalności - są to dzieci z Zespołem
        Aspergera, z całościowymi zaburzeniami rozwoju, z ADD i ADHD.
        Niestety, bardzo często jest tak, że dzieci uzdolnione i wybitne są również
        dziećmi z rozmaitymi problemami emocjonalnymi, społecznymi, rozwojowymi. Tym
        bardziej powinny mieć wsparcie pedagogów specjalnych.

        • zetbeel Re:rytr 26.10.07, 22:40
          Ogromnie dziękuję za obszerne wyjasnienia.
          Ja naprawdę nie orientowalam się, gdzie może takie dziecko uzyskać
          pomoc. Stąd moje pytanie, i odpowiedz rity i nadal wielka niewiadoma.

          Ale twoja odpowiedz, wiele wyjasniła i jest ci bardzo wdzięczna.
          Poszukamy pedagoga specjalnego u siebie w mieście i może coś
          zaradzi, jak pomóc dziecku.
          Mam chociaż informację, kto zajmuje się dziecmi zdolnymi i pomocą
          dla nich ( nie chodzi tu o finansowanie, tylko o pomoc) ponieważ tak
          jak pisalaś, i takie dzieci maja problemy.
          Jeszcze raz bardzo dziekuję za kierunek w jakim należy się udać.
        • zetbeel Re: rytr Proszę 26.10.07, 23:30
          jeszcze o jedna informacje. Gdzie szukać pedagogów specjalnych
          zajmujących się takimi dziecmi.
          Czy w poradni PPP, czy prywatnie. Bardzo mi na tym zalezy, aby pomóc
          dziecku. Potrzebuję wskazówek, jak dalej postepować.
          nauczyciel dziecka, pyta mnie jak mają postępowac z dzieckiem, a ja
          jako matka co mam odpowiedzieć. Ja wiem jak w domu postepować, i
          podążać za jego rozwojem, ale jak w szkole postępować niewiem, stąd
          szukam informacji. Wiem jako matka, że dziecko potrzebuje pomocy
          fachowca, a my dalszych wskazówek, aby uzupelnić to co juz wiemy,
          odnosnie jej rozwoju od niemowlaka.
          Wszystko się zaczęło jak miala 5 miesięcy i zaczęła chodzić
          samodzielnie i mówić pełnymi zdaniami w wieku 8 miesięcy, a
          zaskakiwać doroslych swoimi wypowiedziami, czy pytaniami w wieku 16
          miesięcy itd..
          Nasza corka naprawde potrzebuje pomocy dobrego specjalisty, a my
          rozpaczliwie jej szukamy. Nawet prywatnie, nie chodzi tu o pieniądze
          a pilną pomoc dla dziecka.
          Na szkołę nie mogę liczyć i co mam robić dalej, gdzie szukać.
          Martwię się o dziecko, obecnie nauka w szkole dla niej to, jak
          twierdzi: nuda, jedynie się cieszy tylko że może być z dziećmi, że
          niczego się tam nie uczy, łokciem podpiera brode i ciągle czeka aż
          zrobią dzieci, a ona juz skończyła.
          Jak widzi ćwiczenia, to płacze, że takiej nudy robić nie bedzie, a
          jak już robi to ziewa, wierci się i robi je tak jakby musiała, a jak
          wyjdę z pokoju, to odkłada i robi z wielką radością matematykę z
          klas 1,2,czy 3 lub czyta książki.
          Ma dopiero 6 lat. testy jakie miala robione przez psychologa
          wykazały, że jest dzieckiem wybitnie zdolnym i wymaga nauczania
          dostosowanego do jej potrzeb.
          W pewnych dziedzinach przewyższa znacząco wiek 2 i 3 klasity.
          Ja naprawde nie wiem co robić dalej.
          • rytr Re: rytr Proszę 27.10.07, 11:23
            Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie - gdzie szukać pomocy. Skąd jesteście?
            Można zacząć od PPP, ale jeżeli nie będą potrafili pomóc, domagać się wskazania
            innych możliwości.
            Osobiście odradzam posyłanie dziecka wcześniej do szkoły (to najczęstszy sposób
            poradni pp). Dziecko powinno być szczegółowo zdiagnozowane - w jakich obszarach
            wymaga indywidualizacji zajęć szkolnych, jaki materiał powinno mieć
            przygotowywane odrębnie, a w jakich obszarach może pracować tak samo jak
            rówieśnicy.na ogół tak jest, że dzieci uzdolnione rozwijaja się nieharmonijnie i
            wiele mimo wszystko mogą skorzystać z nauczania standardowego. Ale - żeby
            skorzystały pozostałe obszary muszą mieć starannie dopasowane do swoich potrzeb.
            W przeciwnym wypadku na podłożu nudy wytworzy się uogólniona niechęć do szkoły.
            A za tym pójdzie nie realizowanie jakichkolwiek obowiązków przez dziecko i
            utrwalanie się jego obrazu jako "zdolnego ale leniwego" a z czasem "z
            zaburzeniami zachowania".
            Niestety, to bardzo częsty scenariusz. Prowadzone były badania nad losem szolnym
            dzieci zdiagnozowanych we wczesnych latach nauki jako zdolne. Praktycznie 98% z
            nich całkowicie zmarnowało swój potencjał (a raczej - zmarnowano im). Mało -
            kilka procent miało trudności ze skończeniem szkoły średniej.

            pozdrawiam
            • zetbeel Re: rytr Proszę 27.10.07, 22:48
              rytr napisała:

              > Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie - gdzie szukać pomocy. Skąd
              jesteście?
              > Można zacząć od PPP, ale jeżeli nie będą potrafili pomóc, domagać
              się wskazania
              > innych możliwości.

              W poniedziałek będę dzwonić i umowię się z panią, z którą
              rozmawialam telefonicznie. Stwierdzenie przenieść do klasy wyżej.
            • zetbeel Re: rytr Proszę 28.10.07, 00:08
              Przepraszam, ale kliklam nie na ten klawisz i zatwierdzilo mi
              pzrerywając pisanie.

              rytr napisała:

              > Osobiście odradzam posyłanie dziecka wcześniej do szkoły (to
              najczęstszy sposób
              > poradni pp).

              Proponowano nam to we wrzesniu 04.09.07
              Ale nie zgodziliśmy się, może popelnilismy błąd nie zgadzając się, a
              widząc co się dzieje z dzieckiem, w klasie z rówiesnikami, coraz
              bardziej się przekonujemy.
              Radośc w szkole sprawiała jej tylko zabawa z dziećmi, kiedy
              przychodzila nauka, to zaczynał się problem.


              >Dziecko powinno być szczegółowo zdiagnozowane - w jakich obszarach
              > wymaga indywidualizacji zajęć szkolnych, jaki materiał powinno mieć
              > przygotowywane odrębnie, a w jakich obszarach może pracować tak
              samo jak
              > rówieśnicy.na ogół tak jest, że dzieci uzdolnione rozwijaja się
              nieharmonijnie
              > i
              > wiele mimo wszystko mogą skorzystać z nauczania standardowego.
              Ale - żeby
              > skorzystały pozostałe obszary muszą mieć starannie dopasowane do
              swoich potrzeb
              > .

              W domy staramy się jako rodzice podążać za rozwojem corki, ale w
              szkole nie. Natomiast szkoła pyta nas, jak mają postepowac z
              dzieckiem?
              Proszona nas o materiały dziecka, wszystkie jakie przerobiło samo
              sobie w domu. Zanioslam, miał być ustalony program nauczania od
              pażdziernika, ale nadal go niem.
              Pani twierdzi, że stosuje rozszerzone nauczanie, ale dla mnie nie.
              Ponieważ dopisanie do ćwiczenia, że ma dodatkowo pokolorować listek,
              to dla mnie nie jest rozszerzone nauczanie.
              Dalam wskazowki, że np. jak dzieci poznają cyferkę 1 czy literkę "o"
              to dla nie mozna na kartce dać zadania z matematyki, czy z pisowni
              napisanie jakiegoś tekstu dotyczącego tej literki"o"
              Lub może czytać z ćwiczeń teksty pod rysunkami dla dzieci.
              Może wtedy przestanie się nudzić.
              Pani stwierdziła, że nie może tak robić, ponieważ inne dzieci mogą
              być zazdrosne. I na tym sie wszystko kończy.
              Zainteresowania jej astronomią, geografią i zwierzętami, przeszły
              nasze możliwosci. Oczywiście kupujemy jej wszelkie książki,
              materiały, które sama sobie wybiera w księgarni, ogląda programy,
              korzysta z internetu, aby dowiedzieć sie czegoś więcej niż wie.
              Może godzinami przeglądąc i czytac książki, nawet w nocy, kiedy my
              spimy, ona zapala lampkę i czyta.
              Ostatnio stwierdziła, że nie chce iść do szkoły się nudzić, woli
              zostać w domu, iść ze mną do biblioteki i poczytać ciekawe książki.
              Zapytała nawet, po co się idzie do szkoly, skoro umie czytać,
              pisać, liczyć, a tam niczego innego się nie robi, poza uczeniem się
              literek i cyferek.


              > W przeciwnym wypadku na podłożu nudy wytworzy się uogólniona
              niechęć do szkoły.

              Już się zaczęła.

              > A za tym pójdzie nie realizowanie jakichkolwiek obowiązków przez
              dziecko i
              > utrwalanie się jego obrazu jako "zdolnego ale leniwego"

              Tak twierdzi pani, mowiąc, że siedzi podparta o brodę i jest w innym
              świecie. Jak pytamy dlaczego to robi, twierdzi, że dzieci dopiero
              zaczynają a ona skończyła i wtedy mysli sobie o krokodylach, lub o
              planecie, dlaczego jest inna od naszej. Pani nie powie o czym
              myśli, tylko milczy i spuszcza glowę. A jak ją o coś zapyta, to nie
              odpowida, ponieważ pani zadaje takie proste pytania, że przedszkolak
              o tym wie. Takie są jej odpowiedzi.

              > a z czasem "z
              > zaburzeniami zachowania".
              > Niestety, to bardzo częsty scenariusz.

              Też sie zgadza, zaczyna reagować płaczem, jak tylko widzi ćwiczenia
              dla sześciolatka.

              >Prowadzone były badania nad losem szolny
              > m
              > dzieci zdiagnozowanych we wczesnych latach nauki jako zdolne.
              Praktycznie 98% z
              > nich całkowicie zmarnowało swój potencjał (a raczej - zmarnowano
              im). Mało -
              > kilka procent miało trudności ze skończeniem szkoły średniej.
              >
              > pozdrawiam


              Czytałam o tych badaniach i tego się najbardziej obawiamy.

              Będę szukała pomocy dla dziecka. Może znajdę pedagoga specjalnego,
              ktory sie zgodzi prowadzić dziecko prywatnie, ustali jakiś profil
              dla dziecka, zaradzi nam co dalej robić, bo na szkołe naprawde nie
              mogę liczyć, może są zbyt zawaleni papierkami i nikt tam nie ma
              czasu dla takich dzieci. Poprostu niewiem.

              Wczoraj nasza córka zastanawiala się pół dnia skąd i od czego
              powstały cyfry, a najbardziej zainteresowała sie cyfrą zero, którą
              porownala z nazwą zerówka.
              Przyszła na koniec do nas i bardzo powaznie poprosiła nas, abyśmy
              nikomu nie mówili, że chodzi do zerówki. prośba była ze lzami w
              oczach.
              Jak zapytalismy ją dlaczego, to stwierdziła, że jesli cyfra zero
              oznacza nic, kompletną pustkę, a nawet ma kształt glowy i jest pusta
              w srodku, to dlaczego szkoła tak nazwała ich grupę że, to jest
              bardzo obrazliwe, ponieważ ona nie ma pusto w główce i nie jest
              zerem, aby chodzila do grupy dzieci, co mają zero w główkach i
              pusto, dlatego sie nazywają zerowka, od zero wiedzy i pustej głowy.

              Na nasze tłumaczenie, że dzieci przychodzą do zerowki dopiero się
              uczyć wszystkiego, to stwierdziła, że te dzieci powinny być w
              przedszkolu w pięciolatkach i tam się uczyć, a w szkole nie powinno
              się dzieci nazywać zerówkowiczami, że to ja obraża i bardzo się tego
              wstydzi, że szkola powinna inaczej nazwać ich grupę, a nie
              zerówkowiczami.
              Na koniec się popłakała i stwierdziła, że nie bedzie chodzić do
              zerowki, bo nie jest zerem i nie ma pusto w głowie, tylko ma mózg i
              mysli.
              Obecnie mamy tyle pytań z jej strony, ktore ją stersują i
              doprowadzają do płaczu, że nie wiemy jak to powstrzymać. Musi
              wiedzieć i nie ma mowy aby jej któreś z nas czegoś nie wytłumaczyło.
              Ostatnio musielismy nawet korzystać z witryny NASA, ponieważ pytania
              jakie zadała, tylko tam znależliśmy, plus znajomy, ktory jest
              wykladowcą nam pomaga i bardzo czesto z nią dyskutuje, zabiera ja
              pokazując wszystko "od podszewki" Jest zachwycona jego wizytami i
              nawet nie mamy czasu razem kawy wypić, ponieważ jej pytania są tak
              obszerne. Kolega jest zachwycony jej pytaniami, bo to jego "konik"
              zawodowy.
              Ale jakby pani w szkole o coś ją zapytala, to ona nie wie, nie umie,
              nie potrafi. Ciągle pytamy dlaczego to robi, to twierdzi, że to co
              wie jest jej, a nie pani, a podrugie wstydzi się dzieci, bo one i
              tak nie rozumieją o czym ona mówi.

              Wierz mi, mamy w tej chwili poważny problem, jak to wszystko
              powstrzymać, czy unormować. Chlonie wiedzę jak gąbka, ale nas to
              bardzo martwi.
              Rozumiem, że dziecko może szybciej się rozwijać
              ( małżonek 3 lata wczesniej rozpoczął edukację a ja 2 lata wcześniej)
              Kiedy osiągnelismy swoj sukces zawodowy i spelniliśmy swoje
              marzenia, wtedy urodziła nam się corka, ale martwiło nas wiele od
              początku urodzenia się jej, kiedy to mając sześć tygodni, przy
              badaniu u pediatry smodzielnie obruciła się na bok i malo co spadla
              by z przewijaka w gabinecie.

              Taka już była od niemowlaka. Chodzila, mając 5 miesięcy, mówiła
              mając 8 miesięcy, pelnymi zdania zaskakiwala doroslych mając 16
              miesięcy. Zaskakiwala lekarzy w szpitalu, prosząc o poważne
              traktowanie a nie jak dziecko mając 2 lata i dopiero wtedy jak
              traktowano ja powaznie, wszystko mowiąc i tłumacząc szczególowo,
              byla bardzo grzecznym dzieckiem, poddającym się wszelkim badaniom,
              inaczej nikt, nawet nie pobral by jej krwi.
              Kiedyś lekarzowi na dyżurze zadala pytanie, dlaczego niebo jest do
              góry i nie spadnie na ziemię, kiedy probował jakoś jej to
              wytłumaczyć, to przerwała jemu i prosiła aby poszukal w książce i
              przyszedł jej powiedziec:-) ale wtedy miala okolo 2,5 roku.
              Teraz ma sześć lat i te pytania i szukanie wiedzy, jest dla nas
              przerażające. Potrafi do 1 w nocy siedzieć i szukać czegoś w
              książkach, szczególnie w encyklopediach specjalistycznych.
              Może rzeczywiście zaczynamy nie nadążać za jej obecnymi potrzebami.
              A powstrzymać tego nie mozna.
              Za 3 lata niecałe, wyjeżdżamy na stałe do siebie i tam nie musiala
              bym szukać pomocy, tam dziecko otrzymuje na miejscu w szkole, są
              specjalne grupy d
              • rita78 Re: rytr Proszę 28.10.07, 10:24
                podziekowanie dla rytr ..oczywiscie twoje wyjasnienia sa
                sluszne...moja odpowiedz byla powierzchowna i szybka ...widac nie
                docenilam rozmowcy:)
                co do dziecka zetbeel wydaje mi sie KONIECZNE wykonanie badan w PP i
                przyspieszenie obowiazku szkolnego... pomoc dodatkowego specjalisty
                jest jak najbardziej wskazana ( wydaje mi sie ze powinniscie
                okreslic kierunek zdolnosci dziecka i na nim sie skupic) ale jesli
                dziecko bedzie poza szkola rozwijalo swoje zdolnosci a w szkole
                bedzie sie nudzic cwiczac szlaczki i literki faktycznie moze sie
                mocno zniechecic. Dowiedz sie kto w szkole dziecka zajmuje sie
                wspieraniem uzdolnien i wydaje mi sie ze taki lider powinien wam
                pomoc. Ponadto ( to moje prywatne zdanie) dziecko powinno zostac
                objete takze pomoca psychologiczna gdyz dar ktory posiada moze w
                penym momencie stac sie dla niego ciezarem ktorego nie bedzie w
                stanie udzwignac...reasumujac- zacznij koniecznie od PPP a tam
                powinni was jakos nakierunkowac do dalszego dzialania.pozdrawiam
                • zetbeel Re: rita78 29.10.07, 23:50
                  Bardzo dziekuję za informacje,
                  rita78 napisała:
                  >Ponadto ( to moje prywatne zdanie) dziecko powinno zostac
                  > objete takze pomoca psychologiczna gdyz dar ktory posiada moze w
                  > penym momencie stac sie dla niego ciezarem ktorego nie bedzie w
                  > stanie udzwignac..

                  Jest objęte, pomocą psychologiczną od niemowlaka, stąd, nie bylo
                  żadnych problemów, my zawsze staralismy się podążać za jej rozwojem
                  i wspomagać corke we wszystkim, a jak mielismy problemy jako
                  rodzice, to konsultowaliśmy się z psychologiem klinicznym,
                  ktory zawsze umiał nam mądrze doradzić. Stąd do wrzesnia 2007 nie
                  mielismy problemów.
                  Pani psycholog zna dobrze dziecko i jego rozwój, stąd jej zalecenia
                  dla szkoły. Załączyliśmy łącznie wszystkie opinie o rozwoju dziecka
                  wydawane co rok, od niemowlaka do do czerwca 2007.
                  Ale kiedy zaczęła się szkoła zaczęły się problemy, z "nudą" w
                  szkole. Corka nigdy nie miala problemów adaptacyjnych, nie płakala,
                  była szczęsliwa jak szla do szkoły, a my musielismu już w czerwcu
                  kupić wszystko, ponieważ nie mogla się doczekac.
                  W pierwszy dzien w szkole tj. 03.09.07 była tak szczęśliwa i dumna,
                  że idzie do szkoły, że jak by mogla to została by tam caly dzień.
                  Ale wszystko się skończyło 04.09.07 przezyła ogromne rozczarownie i
                  ciągle powtarzała, że myslała, że w szkole będzie się uczyć, a nie
                  tylko rysować i tak narastało to jej zniechęcenie.
                  Jedyne co ją cieszyło to zabawa z dziećmi.
                  Nie może znieść nazwy swojej klasy tj. zerówka (wyjaśnialam dlaczego
                  w poprzedniej wypowiedzi)
                  Jak ktoś ją pyta w ktorej jest klasie, to milczy i nic nie mówi.
                  Do tego bardzo się boi swojej pani. Jak tylko widzi panią to bardzo
                  płacze lub skubie paluszki.
                  Nigdy nie widzialam u córki takich reakcji, a stycznośc z obcymi ma
                  na codzień. Zawsze jest odważna i prowadzi rozmowę, a jak trafi się
                  na jej ulubione tematy to nawet czasami zamęcza nimi.
                  Jak coś ma zrobić np. narysować po sladzie, to podpiera się o brodę
                  i drugą ręką z miną zniechęcenia rysuje lub placze, że nie bedzie
                  tego robiła.
                  Psycholog nam pomaga, i w domu nie mamy żadnych problemow, ale tu
                  potrzebna jest pomoc szkoły, my w szkole nie jesteśmy z nią, choc
                  możemy(pkt.8 orzeczenia, ale corka stwierdziła, że nie jest
                  maluszkiem i chce być sama tzn. bez rodzicow-uszanowalismy jej
                  decyzję) nie dostarczamy jej materiałów do nauki itd..
                  Ja ma iśc do szkoly to rano przy sniadaniu mówi tak " pójdę mamusiu
                  i będe miala z glowy tą nudę, jakos to muszę wytrzymać, i podaje ile
                  dni jeszcze musi iść do szkoly, lub pyta dlaczego teraz nie
                  wyjedziemy, że nie podoba się jej w szkole, ponieważ jest nudna.
                  Teraz akurat jest na chorobowym, więc jest cała szczęsliwa, że nie
                  musi się nudzić. Ale jak tylko wspomnę, że musi zrobić ćwiczenia, to
                  zaczyna się płacz, chodzenie siusiu, itd. Robi wszystko, aby opuznić
                  ich robienie. Nawet idąc siusiu, siedzi w lazience ponad pól
                  godziny, a jak weszlam, to siedząc czytala sobie książkę.
                  Pod wanna znlazłam matematykę dla klasy 2, prawie całą rozwiązaną
                  plus dlugopis.
                  Stąd jej dlugie posiedzenia w łazience:-)
                  Pod poduszką wiele książek z jej dziedziny zainteresowań, ktore
                  czyta w nocy, kiedy spimy.
                  Obecnie twierdzi, że w domu jest ciekawiej i nie nudzi się, choc
                  bardzo tęskni za dziećmi.
                  Nawet strach pomyslec, co będzie jak po chorobowym będzie musiala
                  iść do szkoły.



              • rytr Re: rytr Proszę 29.10.07, 14:20
                > Proponowano nam to we wrzesniu 04.09.07
                > Ale nie zgodziliśmy się, może popelnilismy błąd nie zgadzając się, a
                > widząc co się dzieje z dzieckiem, w klasie z rówiesnikami, coraz
                > bardziej się przekonujemy.
                > Radośc w szkole sprawiała jej tylko zabawa z dziećmi, kiedy
                > przychodzila nauka, to zaczynał się problem.

                Nie pomyliłam się pisząc "odradzam wcześniejsze posyłanie do szkoły". Osobiście
                uważam, że dziecko może pracować razem z rówieśnikami ale w sposób
                zindywidualizowany. Oczywiście, to wymaga większego zaangażowania nauczycieli,
                ale dla dziecka jest lepsze - emocjonalnie i społecznie. Nauczyciel może tak
                dobrać treści programowe, materiały, pomoce, przygotować odrębne karty pracy,
                żeby dziecko się nie nudziło. Każdy to potrafi, tylko nie każdemu się chce.
                Najłatwiej zaproponować przeniesienie dziecka poziom wyżej. A niestety, na ogół
                wysokie możliwości intelektualne nie idą w parze z odpowiednio wysokim rozwojem
                emocjonalnym i społecznym. Na ogół dziecko zdolne rozwija się bardzo
                nieharmonijnie, ma obszary lepsze i gorsze. Jeżeli jeszcze dziecko jest urodzone
                na początku roku, można zaryzykować po dokładnej diagnozie rozwoju (nie tylko
                intelektu) "posłanie" do szkoły. Jeżeli jest z końca roku - de facto zabiera mu
                się dwa lata.
                Wszystkie decyzje mają złe i dobre strony.
                Jeżeli nauczyciel jest niereformowalny i nie chce/nie potrafi zindywidualizować
                podejścia do dziecka, cóż - może wtedy przyspieszenie nauki ma sens. Ale zawsze
                jest to wyrwanie dziecka z grupy rówieśniczej, narażenie go na szykany ze strony
                innych dzieci (jeżeli nauczyciele z danej szkoły nie potrafią zdobyć się na
                indywidualizację procesu nauczania, nikt mi nie wmówi, że będą potrafili
                pracować z dziećmi nad tolerancją itp.) oraz narażenie na pogłębianie się
                dysharmonii rozwoju.

                > Pani twierdzi, że stosuje rozszerzone nauczanie, ale dla mnie nie.
                > Ponieważ dopisanie do ćwiczenia, że ma dodatkowo pokolorować listek,
                > to dla mnie nie jest rozszerzone nauczanie.
                > Dalam wskazowki, że np. jak dzieci poznają cyferkę 1 czy literkę "o"
                > to dla nie mozna na kartce dać zadania z matematyki, czy z pisowni
                > napisanie jakiegoś tekstu dotyczącego tej literki"o"
                > Lub może czytać z ćwiczeń teksty pod rysunkami dla dzieci.
                > Może wtedy przestanie się nudzić.
                > Pani stwierdziła, że nie może tak robić, ponieważ inne dzieci mogą
                > być zazdrosne. I na tym sie wszystko kończy.

                Brakuje mi słów. Normalnie brakuje mi słów. To skandal. Inne dzieci będą
                zazdrosne? To w imię jakiejś zazdrości dziecko ma marnować potencjał
                intelektualny????
                To ja mam teraz pytanie - jakie BĘDĄ DZIECI, jeżeli Pani córka "przeskoczy"
                klasę? Odpowiedz: ZAZDROSNE! I to jest przyczyna tego czym pisałam wyżej -
                możliwych szykan ze strony innych dzieci. Jeżeli nauczyciel ma problem z
                opanowaniem zazdrości dzieci i w imię tego nie będzie pracował w sposób
                dostosowany do potrzeb dziecka, to jak zapewni Pani dziecku spokój w sytuacji,
                gdy zazdrość dzieci będzie na prawdę duża, bo w klasie jest dziecko
                jednoznacznie sygnowane jako zdolniejsze od nich (bo młodsze) - dzieci doskonale
                takie rzeczy rozumieją!
                Proszę mi wierzyć, nie piszę gołosłownie. Znam takie sytuacje nie tylko z
                praktyki zawodowej, ale niestety także z autopsji. Poszłam do szkoły w wieku 5,5
                lat. Zaczęłam lubić szkołę dopiero na studiach.
                Fakt, że dziecko pójdzie wcześniej do szkoły (czy od razu do 2 klasy) nadal nie
                zwalania nauczycieli z indywidualizacji nauczania. Pani córka startując od
                drugiej klasy będzie nadal miała obszary w których będzie wyprzedzać kolegów z
                klasy, ale będą też takie, gdzie będzie pracowała na równi z kolegami. I problem
                będzie "uszczuplony" może jedynie o to, że nie będzie tak dużej ilości zbyt
                prostych zadań do wykonania.

                > Też sie zgadza, zaczyna reagować płaczem, jak tylko widzi ćwiczenia
                > dla sześciolatka.
                Nie dziwię się. Pamiętam, że w pierwszej klasie szkoły podstawowej zanosiłam się
                płaczem czytając lekturę "Pan pilot i ja". Nie mogłam zrozumieć, dlaczego muszę
                to czytać:) Dodam, że miałam już wówczas przeczytaną trylogię Sienkiewicza;)))
                Współczuję Pani córce.

                > Będę szukała pomocy dla dziecka. Może znajdę pedagoga specjalnego,
                > ktory sie zgodzi prowadzić dziecko prywatnie, ustali jakiś profil
                > dla dziecka, zaradzi nam co dalej robić, bo na szkołe naprawde nie
                > mogę liczyć

                Zdeycdowanie - dziecko powinno mieć dokładnie zdiagnozowany rozwój (wykonany
                profil rozwojowy) i na tej podsatwie zaprojektowany plan indywidualnego
                kształcenia. Mając taki plan można na różne sposoby próbować "dogadać się" ze
                szkołą. Moja praktyka jest taka, że na ogół po okresie oporu ze strony szkoły
                się udaje - jeżeli nauczyciele dostają gotowe narzędzia, plany, rzeczowe
                informacje jak radzić sobie z problemami wynikającymi z kształcenia dziecka
                zdolnego, na ogół zaczynają współpracować. Proszę mimo wszystko mieć dla nich
                wyrozumiałość. Szkoła to takie miejsce, które jest stworzone dla wspierania
                przeciętniactwa. Wszystko co odbiega od normy/przeciętności jest zagrożeniem;)

                Pozdrawiam
                • zetbeel Re: rytr Proszę 29.10.07, 20:53
                  Dużo z małżonkiem się zastanawiamy na tą całą sytuacją. Oczywiście
                  twoja rada bardzo nam pomogła, w podejmowaniu decyzji i napewno z
                  niej skorzystamy.
                  Ale chcemy jeszcze, zapytać w szkołach prywatnych, czy zgodzili by
                  się przyjąć naszą corkę.
                  Może w szkole prywatnej, podejdą inaczej do całej tej sytuacji i
                  będą w stanie ją nauczać tak, aby się nie nudziła, rozszerzając jej
                  zakres.
                  Z pedagogiem specjalnym i tak chcieli bysmy współpracować, jesteśmy
                  na etapie poszukiwania prywatnie i zatrudnienia prywatnie.
                  Jakoś stracilismy nadzieję, że ta szkoła może pomóc dziecku.
                  Daliśmy szkole co mozna tzn. materiały dziecka, wszystkie od 3 roku
                  życia i obecne, wszystko co ją najbardziej pochłania i interesuje.
                  Na jakim jest etapie edukacyjnym itd i niestety zostaje rysowanie
                  dodatkowego listka, lub pokolorowanie dodatkowo kwadratu.

                  Córka od samego początku, podważyła to co pani mówi, a pani wych.
                  odebrala to źle ( że się wymądrza) i może dlatego jest jej, bardzo
                  trudno w szkole.
                  Jest bardzo szczerym dzieckiem i jeżeli ma wyrobioną wlasną opinię
                  na jakiś temat, to stoi przy tym, podając argumenty.
                  Jedynie poważne argumenty mogą ją przekonać lub dać dużo do myslenia
                  i wtedy podejmuje dyskusję.
                  Pani w jej klasie nie slucha dzieci i ich argumentów, albo jest kara
                  za nieposluszeństwo, albo maja milczeć.
                  Córce trudno to zaakceptować, stąd poważne dyskusje w domu, z
                  pytaniami z jej strony: dlaczego

                  Probowalam wspólpracować z całą sympatią, ale bez skutku.
                  Nie wiem dlaczego to nie wychodzi.
                  Jedyne stwierdzenie pani wych. to, to że dzieci muszą być wszystkie
                  rowne i nie zrobi żadnego odstępstwa, że nie będzie traktowała
                  jednego dziecka inaczej, przecież my nie chcemy aby ją traktowano
                  inaczej, a tylko rozszerzono jej edukację.
                  Mimo, że mamy opinię psychologa i testy o zastosowaniu nauczania do
                  możliwości dziecka.

                  Jeszcze raz ogromne podziękowanie, za pomoc i radę.
                  A co do rozwoju nieharmonjnego, to także ujęła pani psycholog w
                  opini, jaką wydawała na podstawie testów.
                  rytr, jesteś bardzo mądrym czlowiekiem i twoja rada to "strzał w
                  dzieciątkę"
                  Bardzo nam pomogła.
                  Ale jeszcze myslimy o szkole prywatnej, choc bardzo nam zalezało,
                  aby chodziła do szkoły państwowej, tak, jak większośc dzieci.
                  Jednak nasz pomysł co do szkoły byl kiepski i może dlatego czujemy
                  się częściowo winni za całą sytuację.
                  Może w szkole prywatnej nie było by tego problemu i bardzo nudzącego
                  się dziecka, płaczącego na sam widok ćwiczeń dla sześciolatka.

                  • rytr Re: rytr Proszę 29.10.07, 21:46
                    > Ale chcemy jeszcze, zapytać w szkołach prywatnych, czy zgodzili by
                    > się przyjąć naszą corkę.
                    > Może w szkole prywatnej, podejdą inaczej do całej tej sytuacji i
                    > będą w stanie ją nauczać tak, aby się nie nudziła, rozszerzając jej
                    > zakres.
                    Myślę, że to nie jest głupi pomysł, jeżeli masz pełne przekonanie, że w szkole
                    obecnej nie da się sprawy popchnąć we właściwym kierunku. jeżeli, tak jak
                    piszesz, zależałoby Ci mimo wszystko, aby chodziła do szkoły publicznej - można
                    jeszcze poszukać w innych szkołach publicznych.

                    > Z pedagogiem specjalnym i tak chcieli bysmy współpracować, jesteśmy
                    > na etapie poszukiwania prywatnie i zatrudnienia prywatnie.
                    Skąd jesteście, może będę mogła coś doradzić, trochę osób znam, choć nie ze
                    wszystkich regionów kraju, oczywiście. Możesz napisać do mnie na mail gazetowy:
                    rytr@gazeta.pl jeżeli nie chcesz na forum podawać miejsca zamieszkania. Może
                    będę mogła coś pomóc.

                    > Córka od samego początku, podważyła to co pani mówi, a pani wych.
                    > odebrala to źle ( że się wymądrza) i może dlatego jest jej, bardzo
                    > trudno w szkole.
                    > Jest bardzo szczerym dzieckiem i jeżeli ma wyrobioną wlasną opinię
                    > na jakiś temat, to stoi przy tym, podając argumenty.
                    > Jedynie poważne argumenty mogą ją przekonać lub dać dużo do myslenia
                    > i wtedy podejmuje dyskusję.
                    Cóż, to cecha wielu zdolnych dzieci. Nauczyciel powinien wychodzić temu
                    naprzeciw, ale w rzeczywistości rzadko się to zdarza:(

                    > Jedyne stwierdzenie pani wych. to, to że dzieci muszą być wszystkie
                    > rowne i nie zrobi żadnego odstępstwa, że nie będzie traktowała
                    > jednego dziecka inaczej, przecież my nie chcemy aby ją traktowano
                    > inaczej, a tylko rozszerzono jej edukację.\
                    jest dokładnie odwrotnie. Każde dziecko jest inne i nie są równe. I należy je
                    traktować w sposób zróżnicowany. Pod każdym względem. Sprawiedliwość w nauczaniu
                    powinna polegać na adekwatnym ocenianiu dziecka i stawianiu mu adekwatnych
                    wymagań. Może do tej pani przemówi argument, że dając Waszej córce zbyt niskie
                    wymagania w istocie zaprzecza swojej idei równości dzieci - inne dzieci widzą,
                    że Wasza córka dostaje ZA ŁATWE zadania. To nie jest sprawiedliwe, prawda?;)

                    Z tą moją mądrością, to bez przesady. Pedagogika jest moją pasją i tyle.
                    Pozdrawiam i życzę sukcesów!
                    • zetbeel Re: rytr Proszę 29.10.07, 22:48
                      rytr napisała:
                      > Z tą moją mądrością, to bez przesady. Pedagogika jest moją pasją i
                      tyle.
                      > Pozdrawiam i życzę sukcesów!


                      rytr, jesteś bardzo skromną osobą, ale naprawde bardzo nam pomoglaś.
                      A pasja to ogromna wiedza i fachowa pomoc dzieciom i ich rodzicom.
                      Mój tato zawsze mawiał, że pasjonatów wiedzy nalezy cenić najwyżej i
                      umozliwiać im otwieranie kazdych drzwi i to czyni do dzisiaj.
                      A o pedagogach, bardzo trudno znależć informacje, nie rozumiem
                      dlaczego, czyzby gineli w tłumie edukacyjnym.
                      Zawsze myslałam, że jeden pedagog w szkole, powinien być najwyżej
                      oceniany, ze względu na swoja specyfikę pracy, a jest odwrotnie.
                      Nawet mam wrażenie, że nie wiele maja do powiedzenia, skoro
                      nauczyciel może lekceważyć jego zalecenia, czyżby nie liczyło się
                      jego zdanie w szkole i jest zatrudniony tylko dla tego, aby szkoła
                      mogla pisać, że jest pedagog, który itd..
                      Ja myslałam, że zalecenia pedagoga w szkole to świętość i nauczyciel
                      musi z nim wspólpracowac.
                      Przecież pedagog to bardzo wazna osoba w życiu szkolnym dziecka,
                      ktore potrzebuje jego pomocy. A dlaczego tak nie jest??
                      Polskie realia, czasami bardzo trudno zrozumieć.




                    • zetbeel Re: rytr 30.10.07, 15:01
                      Wysłałam e-mail na podany adres.
                      Bardzo dziękuję.
                    • zetbeel Re: rytr 06.11.07, 11:14
                      Rozmawialam z bardzo miłą panią pedagog, (są dwie w szkole)która
                      stwierdziła, że nie mają pedagoga specjalnego w szkole, a po drugie
                      w calej szkole, wogole nie maja dzieci zdolnych, stąd może nie
                      wiedzą jak się postępuje z dzieckiem zdolnym, nie znją jego psychiki
                      i związanych z nia postępowań i otwartego wyrażania odczuć dziecka.
                      Po wczorajszym dniu, corka zamknęła się w sobie i stwierdziła
                      dzisiaj rano, że jak pani będzie pytać, czy jest zadowolona, będzie
                      mówić tak, ponieważ pani tylko to lubi, że tak jej będzie wygodniej.
                      Stwierziła także przy sniadaniu, że szkoła nie lubi jak się dzieci
                      dobrze ucza i dużo wiedzą, ponieważ wczoraj jej powiedziała, że
                      wogole nie musi pisać i ćwiczyć pisowni ponieważ dzieci dopiero w 3
                      klasie piszą.
                      W taki sposob zachęciła corkę do dalszej nauki w szkole.
                      Po wypowiedzi pedagoga, myslę, że musimy szybko zabrać corkę z tej
                      szkoły.
                      Uczęszczając dalej do niej nie ma żadnych szans na prawidlową
                      edukację. Szczególnie, że stwierdzono, że w szkole nie ma wogole
                      zdolnych dzieci, a te lepiej uczące się, rozwijają się, chodząc na
                      kółka zainteresowań dostepne dla wszystkich.
                      Dobrze, że wczoraj dowiedzialam się tego, lepiej wczesniej niż za
                      późno.
                      Myślę, że zabranie dziecka z tej szkoły, powinno być w tej chwili
                      priorytetem tylko i wyłącznie dla dobra dziecka.
                      • aszpr Re: rytr 08.11.07, 10:03
                        Dziecmi uzdolnionymi nie zajmuja sie pedagodzy specjalni.... W
                        sensie profesjonalnym nalezy to do zwyklych pedagogow, od niedawna
                        mozna studiowac Pedagogike Uzdolnien, ale w programie dotad
                        zagadnienia z nia zwiazane byly po prostu na pedagogice ogolnej, w
                        tym szczegolnie na korekcyjno-wychowawczej.

                        Ale Per-vers ma racje, ten przypadek jest dziwny i sztuczny!
                        • alergenzb Re:aszpr 08.11.07, 13:29
                          Jak by nie był dziwny, nie szukalibyśmy pomocy, tylko sami sobie
                          radzili, jak było do tej pory, plus psycholog kliniczny.
                          Teraz kiedy corka ma 6 lat, dla nas wszystko zaczyna być dziwne,
                          stąd szukanie pomocy fachowcow, ponieważ my jestesmy tylko rodzicami
                          i także potrzebujemy wskazówek.
    • rita78 Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 28.10.07, 10:30
      zetbeel doczytalam wlasnie ze twoje dziecko ma wrodzona wade serca i
      nerek...warto w takim razie rozwazyc nauke w klasie integracyjnej (
      jesli dziecko ma chorobe przewlekla otrzymac moze orzeczenie o
      potrzebie ksztalcenia specjalnego w klasie integracyujnej) ...zatem
      gdyby udalo sie przyspieszyc obowiazek szkolny i umiescic dziecko w
      klasie integracyjnej gdzie ma do pomocy pedagoga specjalnego ktory
      moze zindywidualizowac prace z twoim dzieckiem to wydaje mi sie ze
      dziecko mialoby optymalne warunki...
      • azik333 Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 29.10.07, 21:19
        funkcjonowanie klas integracyjnych niestety nie jest takie idealne, a jeśli
        nauczyciel ma problem z zindywidualizowaniem pracy z jednym dzieckiem ,to co
        dopiero z 5 dzieci (które jednak zazwyczaj powinny mieć różne nispełnosprawności
        i jednak obniżenie wymagań)

        szkoła prywatna to może być dobre rozwiązanie - jest tam mniejsza ilość dzieci w
        klasie, czasami większe motywacje nauczycieli - choć to niestety nie reguła

        głupio mi się czyta takie rzeczy - jestem przedmiotowcem, pedagogiem
        specjalnym, pedagogiem szkolnym - i coraz częściej przeraża mnie bezmiar
        niechęci nauczycieli do wysiłku.
        chociaż też mi jest trudno nie bronić nauczycielki zerówki w mojej szkole która
        ma 28 dzieci, z czego 1 z zupełnym brakiem zasad, kilka z obniżonymi
        umiejętnościami - i chyba rzeczywiście wtedy brakuje sił na dziecko uzdolnione

        brakuje też wiedzy i umiejętności na pedagogikach nie specjalnych i
        przedmiotowych studiach

        nie wiem czy pominęłam, ale czy była rozmowa z pedagogiem szkolnym w tejże szkole?
        • zetbeel Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 29.10.07, 22:27
          azik333 napisała:
          > nie wiem czy pominęłam, ale czy była rozmowa z pedagogiem szkolnym
          w tejże szko
          > le?

          Pisałam wczesniej, ale przypomnę.
          Tak była 03.09.07 i od pażdziernika miał wejśc rozszerzony program
          nauczania dla corki, no i wszedł.
          Do treści zadania w ćwiczeniach było dopisane
          pokoloruj dodatkowo
          jeden listek,
          lub prostokąt
          lub kwadrat.

          dla przykladu, sprawdzilam ćwiczenia:
          - Ćwiczenia literki
          tekst z cwiczeń, narysuj po sladzie pełzającego węża
          - dopisek i pokoloruj
          Takich dopisków na cz.1 w literkach mamy 3 i nic więcej.
          - Ćwiczenia - temat o drzewach-
          dopisek- ułóż od najmniejszego do największego
          dopisek- pokoloruj wybrane drzewo
          dopisek - plus karty pracy, dołączone do ćwiczeń.
          dopisek- opisz wygląd zapamiętanej dziewczynki
          dopisek- opisz jak wygląda Adam
          I to cały program rozszerzony na całe ćwiczenia i wszystkie książki.
          Jeżeli jest to program rozszerzony, to ja już niczego nie rozumiem.
          Nie wiem czy ten program ustalala pani pedagog czy nauczyciel sam od
          siebie.
          Ale tylko tyle jest zaleceń w ksiązkach jakie posiada do nauki.
          Natomiast pani zwróciła nam uwagę, że corka bardzo się wstydziła na
          lekcji Religii, ponieważ nie umie się żegnać.
          Córka stwierdziła, że się nie wstydziła, tylko w klasie się nie
          bedzie żegnać, że należy to robić w kosciele.
          Natomiast bardzo się wstydziła, tego, że pani powiedziala
          to na korytarzu i slyszały inne dzieci. Przez to nie chce
          uczestniczyć w lekcjach Religii, a ja jej zmuszać nie będę.

          azik333 napisała:
          > brakuje też wiedzy i umiejętności na pedagogikach nie specjalnych i
          > przedmiotowych studiach

          Szkoda, to ogromna strata dla wielu zdolnych dzieci i oczywiście dla
          nauczycieli, ponieważ niewiedza napewno ich stresuje i stąd takie
          opory w stosunku do dzieci zdolnych.
          Ale w szkolach najczęściej panuje metoda, że nauczyciele skupiają
          się tylko na slabszych w nauce dzieciach, im się pomaga, wyrównuje
          dodatkowo poziom itd..a te zdolne są pomijane i nie zauważane, a
          wrecz uznaje się je za przymądrzałe, i przeszkadzające, a nawet
          karane za nieposluszeństwo, lub straszone, ze zostana zamknięte w
          klsie jak nie wykonają danego polecenia nauczyciela.
          Może w Polsce są inne metody nauczania, niż w innych krajach.
          Może tylko się mówi o pomocy dzieciom ale napewno nie tym zdolnym,
          nimi, sie nikt nie interesuje, a nawet są przyslowiową "kula u nogi"
          nauczyciela.
          Ja tak widzę w Polsce tą pomoc. Stąd zwrócilam się na forum po
          informacje, aby zacząć dzialać prywatnie. Dla nas liczy się pomoc
          dla dziecka, ponieważ jej bardzo potrzebuje, a także my potrzebujemy
          wskazówek. jak bym wiedziała gdzie się zwrócić, napewno bym nie
          prosiła forumowiczów o pomoc.

          rytr bardzo nam pomogła, dając mądre wskazowki, a to bardzo dużo,
          dla nas.
          Już jesteśmy na etapie poszukiwania "dobrego" pedagoga specjalnego.









          • radekzbroda Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 04.11.07, 21:10
            Rzeczywiście bardzo ciekawe jest traktowanie dzieci uzdolnionych w
            naszej oświacie. Dużo zależy od szczęścia, jeśli trafi się na
            aktywnego/mądrego nauczyciela, dziecko może rozwijac swoje zdolności.
            Ja sam pracuję z dziećmi upośledzonymi intelektualnie, ale miałem
            sporo kontaktów z surdopedagogami. I co ciekawe wśród neisłyszących
            zdarzają się osoby upośledzone umysłowo jak i szczególnie uzdolnione
            intelektualnie. Może więc warto pogadać z dobrym surdopedagogiem :)

            Szkoda by było, gdyby potencjał Waszego dziecka się zmarnował, ale
            najważniejsze by było szczęśliwe. Czego Wam życzę z całego sercaI
            • zetbeel Re: radekzbroda szczęśliwe dziecko ??? 06.11.07, 00:03
              radekzbroda napisał:
              > Szkoda by było, gdyby potencjał Waszego dziecka się zmarnował, ale
              > najważniejsze by było szczęśliwe

              W domu jest szczęsliwym dzieckiem, ale w szkole najbardziej
              nieszczęsliwym, jakie może być.
              Dzisaj corka poszla pierwszy raz po długim chorobowym do szkoły.
              Wróciła o 13:00, tak szczęśliwa, że płakała do godz. 22:00
              Pani wczesniej jej tłumaczyła, że ten stoliczek, jest tylko dla
              niegrzecznych dzieci tzw. ośla ławka, które nie słuchają pani.
              Rano kiedy ją zaprowadziłam do klasy, pani kazała jej odrazu usiąść
              (osobiście przy mnie) do tego stoliczka i jako zadanie do domu
              dostała rysunek osła do pokolorowania i uzupelnienia na 5 cm lini
              literki "O"
              Tak bardzo płakala, że dlaczego pani uważa ją za osła i musi
              siedzieć z niegrzecznymi chłopcami w ławce i do tego jeszcze rysunek
              osła, a inne dzieci dostały inne rysunki.
              Czy to jest rozszerzony poziom nauczania i dostosowany do dziecka, a
              może nowe metody wychowawcy.
              Na interwencję pedagoga, pani wychowawczyni odpowiada, psychicznym
              dręczeniem dziecka, bez krzyku.
              Corka płacząc zadaje pytanie, "czy jest takim oslem, że aż musi
              siedzieć w oślej ławce i kolorować osła i wpisywać literkę O jak
              osioł całą linijkę, skoro nic nie zrobiłam, dlaczego pani mnie tak
              nienawidzi??" i tak powtarzające się pytania.


              • rita78 Re: radekzbroda szczęśliwe dziecko ??? 07.11.07, 16:11
                wiesz wydaje mi sie ze twoja corka trafila, przepraszam za słowo,
                wyjatkowa kretynkę nauczycielke....niestety takie sie zdarzaja:((((
                rece mi opadly a szczeka zjechala do podłogi....jedyna rada...szukaj
                innej szkoly!
                • zetbeel Re: radekzbroda szczęśliwe dziecko ??? 07.11.07, 19:43
                  rita78 napisała:

                  > wiesz wydaje mi sie ze twoja corka trafila, przepraszam za słowo,
                  > wyjatkowa kretynkę nauczycielke....niestety takie sie zdarzaja:
                  ((((
                  > rece mi opadly a szczeka zjechala do podłogi....jedyna
                  rada...szukaj
                  > innej szkoly!


                  rita78 przeczytaj ten link, ta pani potrafi więcej.
                  Nie chcialam tutaj pisac i powielać.
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=68530482&a=71664594
                  Dlaczego??? prosze powiedzcie mi dlaczego????
                  Czy tylko dlatego, że chcialam dobrze dla swojej corki i innych
                  dzieci????
                  Czy w Polsce dzieci mają prawa tylko na papierku.
                  • zetbeel Re: Czy tak mozna postępować link 07.11.07, 19:46

                    Wklejam link

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=68530482&a=68530482
              • zetbeel Re: szczęsliwe dziecko 6 letnie w szkole:-(( 07.11.07, 19:52
                Pani przekroczyla już wszelkie granice.
                Opis dzisiejszego dnia.

                Byłam w domu bardzo niespokojna bez powodu, więc poszlam do szkoły.
                Dzieci nie bylo w sali. Sala zamknięta.
                Dzieci miały sesję zdjęciową grupowego zdjęcia i pojedyńcze z
                kolezankami.
                My na początku roku nie wyrazilismy zgody na filmowanie i robienie
                zdjęć dziecku bez naszej zgody.
                Pani wychowawczyni, zapewniła nas, że corka bedzie stała obok niej i
                abyśmy jej to wytłumaczyli w domu.
                Corka wiedziała o tym.
                Na czas sesji zdjęciowej w szkole klas, miala miec zapewnioną opiekę.
                Kiedy poszlam na aulę i nigdzie nie widzialam dziecka, panie stały
                zaraz przy wejściu, zauważyłam w końcu corkę, ktora siedziała,
                posadzona przez panią wychowawczynię do konta po lewej stronie auli,
                nakazała jej cały czas tam siedzieć, skulic się i dopuki nie zrobią
                zdjęć, miala tam siedzieć. Kiedy ją zobaczyłam i podeszłam do niej,
                głowę miała między kolanami skuloną w dół i kwiliła płaczą.
                Natychmiast ją zabralam i zapytałam pań stojących przy wejściu tj.
                wychowawczyni, wicedyrektor czynikt nie widzi dziecka, ktore kwili w
                kącie. Pani wychowawczyni byla zajęta zdjęciami z dziecmi i rozmową,
                wicedyrektor rozmawiała z drugą panią. Wyszlam z corką z auli, ktora
                jak zobaczyła mnie, poczuła się bezpieczna i bardzo głośno płakała.
                Weszlam do gabinetu pani dyrektor i zapytałam czy nie mozna bylo
                zapewnić dziecku innych zajęć, chocby w swietlicy, wtedy siedzące w
                tym gabinecie dwie panie i dyrektor, ruszyły na mnie z krzykiem, że
                przeciez była pod opieką wychowawczyni. Jedna z pań zajmujaca sie
                sprawami gospodarczymi, wręcz wrzeszczała wtrącając się w rozmowę,
                między mną a dyrektorem szkoły. Zaznaczam, że grzecznie zapytalam
                dyrektora, dlaczego dziecku nie zapewniono opieki na czas sesji
                zdjęciowej w szkole, a nakazano siedzieć w kącie skulonej, tak aby
                jej nie bylo widac na zdjęciach, ponieważ były robione dla innych
                dzieci.
                W tym momencie pani dyrektor, kazala natychmiast wyjśc dziecku z
                gabinetu i zamknęła drzwi i dalej wszyscy krzyczeli jednoczesnie.
                przeprosiłam panie i, powiedzialam, że rozmowę uważam za zakonczoną,
                ale jedna z tych pań dalej krzyczała. Wyszlam i zeszlam z corką i
                resztą klasy do sali dzieci.
                Zapytalam wychowawczynię czy nie mogła dziecka zostawić w świetlicy,
                lub zorganizowac jej inne zajęcia pod opieką innego nauczyciela.
                Stwierdzila, że nie ponieważ panie w swietlicy nie wiedzą jak sie
                opiekowac dzieckiem i nie miala innego wyjścia.
                Wyjściem i rozwiązaniem szkoły bylo wsadzenie dziecka w kąt we wnęce
                w tym kącie i nakazanie się skulić, aby jej nie widziano.
                Zabralam dziecko ze szkoły do domu.
                Jutro jadę do lekarza z dzieckiem, ponieważ caly czas się dusi
                ( astma, wada serca i nerek) i dostała goraczkę.
                Mialyście rację, pani dyrektor nie należalo wierzyć i psychologowi
                także. Więcej nie pozwolę na takie traktowanie dziecka.
                Moja corka nie pójdzie więcej do tej szkoły.
                Ale nie odpuszczę juz nikomu.
                Jutro powiadamiam media krajowe i lokalne.
                Kopiuję cała dokumentację z korespondencji z kuratorium i szkołą.
                Przepraszam za błędy, ale jestem tak zdenerwowana, że coś we mnie
                pękło. Liczylam na rozmowy i zmiany, ale to błąd.
                Jeżeli nawet ktoś w tej szkole ma układy, to sadzę, że media nam
                pomogą.
                Córka nadal płacze, dlaczego musiala siedzieć tak długo skulona w
                kącie.



    • per-vers Re: rita78 i pedagodzy, odpowiedzcie mi na pytan 08.11.07, 09:21
      Jak dla mnie to to dziecko jest zmyślone....
      • zetbeel Re:per-vers dlaczego?? 08.11.07, 09:24
        Tak myslisz????. Dzieci nie są zmyslone, one rodzą się i zyją w tym
        kraju.
        • per-vers Re:per-vers dlaczego?? 08.11.07, 09:45
          Rodzą się i żyją w tym kraju, ale "Twoje" jest zmyślone...
          • alergenzb Re:per-vers 08.11.07, 13:24
            jak by.ś przeczytał linki załączone w jednej z moich wypoawiedzi, to
            sam możesz stwierdzić, że to o moje dziecko chodzi.
            Nikt nie podaje szkoły na forum szkoły dziecka, a ja podalam.
            Jakby było wymyslone, to nie było by danych szkoły i miasta.
            Więc dlaczego tylko piszesz zmymyslone, może trochę więcej wyjasnień.
            • rita78 alergenzb i zetbeel...dwunickowiec/// 08.11.07, 14:29
              eeee porazka kolezanko....moze masz i problem to pewne ale widze tez
              ze masz dwa nicki i gubisz sie w nich...nie ładnie....poczytalam te
              linki...problem jest ale zaczynam tez zastanawiac sie czy czesc
              problemu nie tkwi w tobie....skoro od pocztaku wrzesnia nie
              akceptujesz szkoly- co tam jeszcze robicie? we wrzesniu mowilas o
              prokuraturze, wczoraj o prasie....sory ale mam
              watpliwosci....jeszcze ten podwojny nick....
              • zetbeel Re: rita78 08.11.07, 15:59
                Czy jest w tym coś zlego??
                Przeciez oficjalnie podalam. Jezeli nie mozna miec 2 nicków, to
                prosze uświadom mnie, a wystapię do gazety o zlikwidowanie jednego.
                I jak to się ma do prośby o informację na forum??
            • per-vers Re:per-vers 08.11.07, 14:39
              Nie musze Ci wyjasniac, dlaczego uwazam, ze to co piszesz, jest
              bujda... Ale tak mi sie zdaje od pierwszego Twojego postu. Mysle, ze
              nie masz problemu z dzieckiem, jego uzdolnieniami i szkola, za to
              masz bujna wyobraznie. Co z tego, ze podalas na forum szkole? Moze
              po prostu po to, by uwiarygodnic swoja bajke.
              • zetbeel Re:per-vers 08.11.07, 15:52
                per-vers napisała:

                > Nie musze Ci wyjasniac, dlaczego uwazam, ze to co piszesz, jest
                > bujda... Ale tak mi sie zdaje od pierwszego Twojego postu. Mysle,
                ze
                > nie masz problemu z dzieckiem, jego uzdolnieniami i szkola, za to
                > masz bujna wyobraznie. Co z tego, ze podalas na forum szkole? Moze
                > po prostu po to, by uwiarygodnic swoja bajke.


                Takiej bajki nie mozna w taki sposob uwiarygadniać, to jest karalne.
                I jak to się ma do pytania zadanego na forum.
                Jakby posiadanie 2 nicków było przestępstwem, to forum by nie
                dopuściło do takiej sytuacji. Nawet na tym forum, jest kilka osob z
                podwojnymi nickami, łącznie z tobą, masz ich kilka, ale mi to nie
                przeszkadza, i nie dyskredytuje osoby zwracającej się pytaniem czy
                prośbą.
                Może i mam problem ze szkoła, ponieważ nie mogę zrozumieć takiego
                postępowania z dziećmi. Nie każdy jest fachowcem w danej dziedzinie.
                I nie ma tu nic wymyslonego, ponieważ juz córka korzysta z pomocy
                pedagoga specjalnego zatrudnionego prywatnie.
                Ale mimo twoich wyobrażni per-vers, bardzo dziekuję osobom, ktore mi
                pomogły i nakierowały, na poszukiwanie fachowców zajmujących się
                dziećmi zdolnymi, oraz na to gdzie ich szukać.
                Dlatego skorzystalam z pomocy tego forum i bardzo dziekuję,
                wszystkim, co mi jej udzielili, bardzo sie przydała.
                • aszpr Re:per-vers 08.11.07, 16:04
                  Czymś takim nie zajmują się pedagodzy specjalni - nie w sensie
                  profesjonalnym, i dziwi mnie, że na forum przez nich samych
                  tworzonym nikt jeszcze na to nie zareagował.
                  • rita78 Re:per-vers 08.11.07, 22:20
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43610&w=70829904&a=71004457
                    reagował:) w efekcie doszlismy do definicji pedagoga specjalnego i
                    uznalismy ze ma prawo on sie zajmowac dzieckiem zdolnym....choc
                    osobiscie uwazam ze do tego celu powolani sa tzw. szkolni liderzy
                    wspierania uzdolnien...chyba nawet trzeba skonczyc odpowiedni kurs
                    by taki tytuł uzyskac...
                • per-vers Re:per-vers 08.11.07, 16:23
                  Twoja historia jest przesycona głodnymi kawałkami niczym kiepski
                  szmatławiec... Forumowy blog na poziomie 13latka... Nie zatrudnili
                  Cię w "Fakcie"?
                  • zetbeel Re:per-vers 08.11.07, 16:44
                    Czyżby pani wychowawczyni córki się pojawiła? Przepraszam, ale takie
                    odnosze wrażenie, ten sam styl dyskusji.
                    • aszpr Re:per-vers 08.11.07, 16:57
                      Proszę jeszcze raz podać, która to szkoła.
                  • zetbeel Re:per-vers 09.11.07, 19:40
                    per-vers napisała:

                    > Twoja historia jest przesycona głodnymi kawałkami niczym kiepski
                    > szmatławiec... Forumowy blog na poziomie 13latka... Nie zatrudnili
                    > Cię w "Fakcie"?

                    Będzie miala pani mozliwośc przeczytania, tyle, że będzie więcej
                    szczegołów opisanych, no może i zdjęcie (nie wyraziliśmy zgody)
                    siedzącego dziecka (z nakazu wychowawczyni)w kącie auli we wnece,
                    skulonego tak, aby nie było jej widać na zdjęciach z dziecmi, z
                    twarzą leżącą na zgiętych kolanach i płaczącego. Skoro zrobili
                    sesję zdjęciową dla dzieci, to dlaczego nie pokazać publicznie jak
                    wygląda opieka nad dzieckiem w czasie trwania sesji zdjęciowej w
                    szkole z pozycją i miejscem dziecka podczas zdjęć. A miała być
                    zapewniona opieka na czas trwania sesji.
                    Nie, niezatrudnili mnie w fakcie, ale skoro piszesz o nim to wiedz,
                    że ta gazeta dociera wszędzie, i warto wysłac im całą dokumentację.
                    Pomysł całkiem niezły, może nawet skorzystam.

                    • aszpr Zetbeel 09.11.07, 21:36
                      A czy moze Pani jeszcze raz podac, ktora to szkola lub tez wkleić
                      link do swojej wczesniejszej wypowiedzi z taka informacja?
    • zetbeel Re: Bardzo dziekuję rytr i kazdemu kto 09.11.07, 17:33
      Bardzo dziekuję rytr i kazdemu kto udzielił nam odpowiedzi na
      pytanie w wątku, a szczegolnie Pani rytr
      Nie mamy już żadnych wątpliwości.
      Córka jest po badaniach i pierwsze zalecenie to nie posyłać corki,
      juz od poniedziałku do tej szkoły i natychmiast poszukać innej
      szkoły. Do czasu znalezienia szkoły, córka ma przebywać w domu.
      Nie wolno jej już narażać, na dalsze pogłębianie stresu.
      Całośc opisową znamy i odbieramy za 2-3 dni.
      Współpraca pedagoga specjalnego w domu z córką, także bardzo pomaga
      córce, a jej wskazówki nam pomagają.
      Jestem bardzo zadowolona, mam obiektywne opinie i wiem co robić
      dalej. A moja córka zaczyna się usmiechac.
      Bardzo Pani jeszcze raz dzikuję za ukierunkowanie i dalsze rady.
      Dziekuję także każdemu, kto z życzliwości odpowiedział na nasze
      pytania w wątku.
      Oraz prosze o zrozumienmie, że rodzice, może nie wszyscy, są czasami
      tak zagubieni, że nie wiedzą co robić dalej, aby pomóc dziecku.
      Stąd szukają pomocy na forach u specjalistow w epelnym slowa
      znaczeniu. Nie zawsze ją otrzymują, ale zdarzają się forumowiecze,
      którzy życzliwie doradzą czy pokierują.
      Jeżeli otrzymalam pierwszą odpowiedz, że mam szukać na innych
      forach. Więc przeprosiłam, że wogole zakładalam tutaj wątek.
      Ale pojawiła się ososba rytr, która nam bardzo pomogła i zawsze będę
      jej wdzięczna za rady.
      W tej chwili, już nie będę zakładać tutaj żadnych wątków i bardzo
      dziękuję wszystkim, nawet tym którzy złośliwie mi odpowiedzili.

      rita78 bardzo przepraszam, ze wogole korzystałam z twojego forum,
      ale przydało się, ponieważ rytr jest dla mnie wyjątkową osobą, która
      odpowiedziala nam na treść wątku i bardzo pomogła.
      Dowidzenia i pozdrawiam wszystkich.
      • rita78 Re: Bardzo dziekuję rytr i kazdemu kto 09.11.07, 18:58
        nie ma zakazu zakladania watkow:))) ale wazna jest szczerosc...i
        zasady netykiety...
        powodzenia
        • zetbeel Re: Bardzo dziekuję rytr i kazdemu kto 09.11.07, 19:21
          rita78 napisała:

          > nie ma zakazu zakladania watkow:))) ale wazna jest szczerosc...i
          > zasady netykiety...
          > powodzenia

          Napisalam wszystko szczerze i uczciwie, oczekując tylko wskazania do
          kogo mozna się z takim problemem dziecka zwrócić.
          Gdzie takie dziecko, może uzyskać pomoc, nie mogąc liczyć na szkołe.
          Zresztą w szkole, także nam powiedziano, że tutaj nie ma takich
          dzieci, a corka jest jednym takim dzieckiem, po drugie nie mają
          przygotowania do prowadzenia takich dzieci.
          Jeżeli chodzi o link to podalam go, aby nie powielać.
          W linku nie opisalam wszystkich złych zachowań tej pani
          wychowawczyni, a jest ich baaaaardzo dużo.

          Założyłam wtedy wątek aby uzyskać pilnie poradę, nie uzyskując jej,
          zalozyłam na innym forum podając link i otrzymalam porady.
          Dopiero pózniej pojawiły się informacje na pierwszym wątku, ale
          kontynuowalam duskusję juz tylko na drugim, a tu wstawiłam link.
          Więc jak moderator powiedz mi gdzie zlamalam netykietę.
          A skoro uznajesz, że ją zlamalam, to możesz skasować ten wątek, masz
          do tego pełne prawo.
Pełna wersja