Dodaj do ulubionych

Dlaczego tyłam / tyłem.

08.09.10, 09:36
Witajcie Forumowiczki i Forumowicze.

W tym wątku chciałbym przedstawić swoją prywatną ocenę co doprowadziło mnie do wyniku 147 kilo - samoanaliza być może ułatwi wytrwać w nowej wadze do której dążę od pół roku.

Jako dzieciak byłem 'normalnej' budowy. Po tacie odziedziczyłem grube kości i szeroką klatkę piersiową. Ojciec też uprawiał różne sporty (niewyczynowo) - pływanie, tenis, piłkę. Na szczęście mam to po nim. Moje problemy zaczęły się gdy wolny czas spędzałem z dziadkiem. Dziadek chudzina wtykał wnusiowi a to ciasteczko a to lodzika ... Zacząłem tyć. Można mieć pretensje do rodziców że niereagowali ... ale co to zmieni? W podstawówce byłem już słusznej postawy, choć do klasy 5-6 (stary ośmioklasowy styl) jeszcze się jakoś trzymałem w granicach nadwagi a nie otyłości. Przy badaniach do ogólniaka pani pielęgniarka w kartę obok wzrostu i wagi wpisała mi po łacinie 'obesitas' czego nie rozumiałem, a goole wtedy nie istniało by sprawdzić. Obesitas - otyłość. W ogólniaku zacząłem żreć, nie jeść. Tłumaczyłem sobie, że urosnę, wyszczupleję jak rówieśnicy. Dupa. Owszem urosłem. Głównie wszerz... Kończąc LO ważyłem już ponad 100 kg / 176 cm. Potem krótka edukacja policealna (studia olałem) i praca. Powoli, systematycznie nabierałem wagi. Powody? Głównie jedzenie syfnego żarcia typu fast-food, wietnamczyk. Drugi powód - kupno auta i wożenie dupy zamiast ruch. Rok temu obowiązkowym śniadaniem były 4 parówki na wodzie, ketchup i 3 kajzerki z margaryną. W 2004 roku ważyłem cirka 125 kilo. Potem było tylko coraz gorzej. Tyłem ok 3,5 kg / rok. Błędne koło się zaczęło - miałem coraz mniej chęci na ruch, schylenie się to potężny burak na twarzy od krwi ... wylewy w kostkach w nogach bo noś człeku 150 żywej wagi. Na piłce kumple stawiali mnie w ataku bo siły biegać nie miałem i byłem nieprzydatny, a tak na sępa coś się strzeliło. Po piłce obowiązkowy kebab i 5 browców. Tak to wyglądało.

Od pół roku jestem na SB. Zacząłem 1 marca. Ze 147 poszło już 23 kilo. Niemniej to pozorne, bo np ślubny garniak który był w sam-raz na mnie mającego 125 kg teraz wisi jak na wieszaku. Tyle pochwał, starczy samochwalstwa ;D

Co zrobić żeby nie utyć na nowo. Trzeba sobie uświadomić PRZYCZYNY i je próbować wyeliminować. Muszę usiąść i przeanalizować DLACZEGO tyle jadłem. Czyżbym traktował jedzenie jak nagrodę? Jeszcze tego nie wiem, ale mam zamiar sprawdzić. Tymczasem gdy za rok, półtora zejdę do oczekiwanych 80 kilo mam nadzieję, żywienie na modłę SB mi wejdzie w krew. Już tak powoli się dzieje. Za rok będą to odruchy psów Pawłowa wink - oby smile

Na koniec - dziękuję Bogu, że znalazłem tę grupę bo Wasze wsparcie jest niesamowite, człowiek potrzebuje go często, choćby był gruboskórnym facetem jak ja.
Obserwuj wątek
    • agpagp Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 10:38
      Bardzo się cieszę Bartku że zdecydowałeś się na taki wpis. Może to uzmysłowi kobietom ( niestety z moich długoletnich obserwacji wynika że im właśnie ) że jeżeli tyło się latami to trzeba też chudnąć długi czas a nie w dwa tygodnie. A po długim czasie kiedy już uzyska się tą wymarzoną wagę nie można wrócić do tego co było ! Zdrowe zasady odżywiania i ruch muszą nam już zostać do końca życia.
      I to mi uzmysławia że dla niektórych z nas w tym dla mnie też to już ostatni dzwonek na fajne życie na starość. Jeżeli teraz ze sobą czegoś nie zrobimy ( mnie już 30 stuknęła jakiś czas temu ) to za 10 lat może być za późno by uchronić moje stawy, narządy , ciało przed wszelkimi chorobami , zwyrodnieniami itp. Kiedy myślę o sobie w wieku emerytalnym widzę zawsze dwie staruszki które zasuwały na szczyt kiedy ja dosłownie zdychałam na szlaku bo nie miałam siły wlec swojego cielska.
      • bartek8241 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 13:49
        Faceci też uwierz mi maja problem z otyłością (co widać na naszych ulicach), tyle że mało który się przyzna, że jest na diecie smile Próbuję urobić kolegę, który zaczął ostro tyć - zmienił pracę z ciężkiej fizycznej na lekką, apetyt mu pozostał. I w rok ponad dychę w górę zaliczył. Na razie to walka z wiatrakami sad może jak mu zdrowie da kopa w d... to się zastanowi nad sensem prowadzenia takiego życia.

        Kiedyś biorąc się za odchudzanie nie wyznaczałem sobie żadnych konkretnych celów. To był wielki błąd. Wytrzymywałem max 2 miesiące, najwięcej schudłem 15 kilo. Ciekawe, że mimo powrotu do złego trybu życia waga często stała nawet pół roku. Potem nagle bach ... Dziwny ten mój metabolizm. Doświadczałem jojo ale jakiegoś nieregularnego. Może dlatego mam teraz tak długie przestoje wagi (conajmniej 4 tygodniowe STOPy). Teraz moje cele są realne choć niezlokalizowane w konkretnym czasie. Na początku zrobiłem sobie wykres ile chudnę i jak to może wyglądać za 3,5,10 miesięcy. Dupa. Wykres sobie, życie sobie smile Dlatego realistycznie podchodząc do sprawy wiem, że zgubienie kolejnych 45 kilo zajmie mi min rok albo dłużej. Nawet gdyby miało to trwać 2 czy 3 lata ... co mam do stracenia? Nic. Prawda jest taka - nie czuję że jestem na jakiejś diecie. Zmieniłem sposób odżywiania się i zredukowałem węglowodany proste. Starcza by chudnać i to jest piękne.

        Gdy już schudnę nie rzucę się na stare żarcie, bo już po pół roku obywam się bez przytoczonych na wstępie wietnamczykow, fast-foodów, 4 parówek z kajzerkami. Nie żal mi ich teraz tym bardziej za rok nie będę tęsknić. smile
        • agpagp Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 17:05
          Nie napisałam że faceci nie mają problemów z otyłością ale że podchodzą do odchudzania bardziej zadaniowo i racjonalniej niż kobiety. Ty opisałeś kilkanaście lat kiedy tyłeś i zdajesz sobie sprawę że nie schudniesz w 2 tygodnie ani miesiąc. Kiedy przychodzi STOP nie poddajesz się tylko czekasz. Kobiety podchodzą bardziej emocjonalnie do odchudzania. Chca tu i teraz pozbyć się w 3 tygodnie kilogramów które zbierało się miesiącami czy latami. A jak przychodzi stop to bardzo często sobie odpuszczają niestety.
    • anmaja76 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 11:10
      Ja sądzę że okres dzieciństwa ma bardzo duży wpływ na to jak wyglądamy teraz. Kiedy babcia dziadek wciskają dziecku więcej niż ono potrafi zjeść zaczyna się problem. Jako dziecko byłam chudzinką pamiętam pochylone głowy mamy i babci mówiące zjedz coś zjedz. Później teksty "dzieci w Etiopii głodują a ty masz wszystko a nie chcesz" powodowały że łyżka sama znajdowała się w buzi chcąc czy nie chcąc. Koszmarne czasy przedszkola kiedy to kładłam się spać z mięsem w buzi bo bałam się go wypluć ( sorry za takie szczegóły ale pamiętam woźną która jak SS-man nad każdym dzieckiem stała i pilnowała).

      Ja w sumie gruba jako dziecko nie byłam, potem w wieku 18-19 lat przy 168 cm ważyłam 58-59 ( inna sprawa że wtedy wydawało mi się że jestem gruba....) Później po paru latach dobiłam do 74 kg - wtedy wzięłam się za siebie i schudłam do 64 kg - później znów do 74 - zaszłam w ciążę i na finiszu ważyłam 84 kg. Schudłam bardzo szybko, w pół roku chyba dzięki karmieniu piersią osiągnęłam 59 kg, byłam sucha jak wióreksmile
      A jak skończyłam karmienie to się zaczęło bardzo szybko tycie tak że po 2 latach ważyłam 83 kg. No a potem znalazłam informacje o SB, to Forum, Was no i teraz 63 kg ważę, jestem szczęśliwa i powiedziałam sobie - nigdy więcej tak się nie zapuszczę. Zauważyłam u siebie nawyk kupowania zdrowego jedzenia, czytania etykiet, planowania posiłków.

      Bartek czytałam to co napisałeś i tak sobie myślę że te wszystkie fast foody i inne biorą się z braku czasu i wygodnictwa. Mało komu chce się gotować, robić sałatki do pracy, planować posiłki, czytać etykiety. Spotkałam znajomą ostatnio, bardzo otyłą, zdziwiona że schudłam. Stwierdziła że dieta SB nie jest dla niej bo tu trzeba dużo gotować. Niestety coś za coś.

      PS. Wiem że jadłam za dużo - zamiast kostki czekolady zjadałam całą tabliczkę, zamiast kawałka cista pół blachy. Połykałam często nie czując prawdziwego smaku. Teraz po paru miesiącach spróbowałam gorzką czekoladę, której nie znosiłam i..... była bardzo słodka! Miała zupełnie inny smak!

      Dzięki że jesteście.
      • agpagp Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 12:37
        Ech nie wiem czy dzieciństwo tak do końca ma wpływ. jako dziecko byłam wielkim niejadkiem z anemią leczoną zastrzykami ( co jako dzieciakowi było mi na rękę bo miałam zestaw strzykawek a inne dzieci nie big_grin ) W 7 klasie ( stary system ) ważyłam 36 kilo czyli tylko troszkę więcej niż moja córka w klasie 2 a na tle innych dzieci niczym się nie wyróżnia.
        Wychowałam się na wsi więc mleko było świeże prosto od krowy , każdy miał ogród i działki pod lasem gdzie każdy hodował co się dało - stoły były pełne warzyw i owoców. Mieliśmy jakieś świnie , kury czy króliki. No i cały czas się było w ruchu.
        nie było półproduktów, sosów z torebkach , szybkich dań na wynos. Nie było szału telewizyjnego ( 3 programy i finito smile ) ani komputerów. Dziś siedzimy i zamawiamy pizzę przez telefon.
        Ja przytyłam po ciąży - nie w trakcie żeby było śmieszniej. Dopóki karmiłam waga sama spadała bez względu na to co i ile jadłam. Ale jak się pokarm skończył jakoś nie zauważyłam że powinnam pochłaniać mniej. A co mi się w sobie najbardziej podoba to to że ja zawsze się ze sobą dobrze czułam. Można wierzyć lub nie smile Zawsze miałam mnóstwo znajomych , prowadziłam aktywne życie. A tak jak pisałam wcześniej co zniesie młodość starość niekoniecznie - dlatego muszę schudnąć i wagę utrzymać a z to mojego pierwszego kontaktu z SB jest najtrudniejsze.
      • bartek8241 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 13:33
        > .... była bardzo słodka! Miała zupełnie inny smak!

        Też to przeżyłem - nie lubiłem 'ciemnej', wziąłem na próbę małą kostkę ... i pycha, jakie słodkie, jakie dobre smile Ale co mnie najbardziej ucieszyło - nie rzuciłem się potem na całą tabliczkę - zjadłem 2 kawałki i koniec - bez bólu, bez mówienia sobie "nie wolno ci itd". Jednak pół roku na SB coś w psychice też zmienia. Cieszę sie z tego niezmiernie, bo po schudnięciu chcę dbać o siebie i nie doprowadzić się do stanu wyjściowego (brrrrrr).
        • ania838 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 16:05
          no to ja też opowiem swoją historię smile

          Jako małe dziecko oraz w podstawówce byłam takim normalnym choć troszkę zaokrąglonym dzieckiem. Zaczęłam tyć mniej więcej w 8 klasie podstawówki. Mam jeszcze taką kartę zdrowia z podstawówki i ewidentnie waga wtedy skoczyła do góry. Pamiętam że jest tam napisane że mam 154 wzrostu i 57 kg wagi. W domu zawsze było typowe polskie jedzenie, czyli pierogi, zawisiste sosy, ziemniaki kotlety schabowe ze schabu smile, w piątki ryba, ale w panierce i frytkami, itp.
          W pierwszej klasie liceum tyłam dalej........
          Na początku 2 klasy liceum moja koleżanka z podstawówki powiedziała mi o takiej rewelacyjnej diecie kapuścianej smile no i sie zaczęło. Nie miałam wtedy wagi ale co jakis czas warzyłam sie u cioci i pamietam wage 68 kg, choć myśle że przed samym rozpoczęciem odchudzania było to mniej wiecej 70-72 kg. Chodziłam w szerokich bluzach bo nie bylo mowy o bluzeczkach smile
          ale do rzeczy.... zaczęłam dietę kapuścianą i mniej wiecej przez rok, do następnego maja odchudzałam sie na kapuścianej wraz z mamą. Wyglądało to mniej więcej tak, że przez 2 tygodnie byłyśmy na kapuścianej a potem tydzień luźniej i od nowa. Pamiętam jak przez pierwsze 2 tygodnie spadło mi 5 kg!! a mojej mamie 8 kg. W tygodniu kiedy nie było kapusty bo była już obrzydzeniem nie rzucałsmy sie na jedzenie i przybierałyśmy około 1 kg. Po niecałym roku (w tym maju) warzyłam mniej więcej 50 kg!!! Ludzie którzy mnie długo nie widzieli nie wierzyli że to ja ta pulchna Ania. A ja z dumą chodziłam bo zaczęły mi sterczeć kości biodrowe i obojczykowe.
          Wspominałam już o maju, bo wtedy rodzice zaczęli mnie pilnować a mama już nie gotowała gara kapusty big_grin. Moja koleżanka, która powiedziała mi o tej diecie trafiła do szpitala (wspomne, że w między czasie przestała się odzywać do kogokolwiek) z anoreksją!!! Warzyła 33 kg!!! W szpitalu doprowadzili ja do 40 kg ale ogólnie zmalała i wyglądała jak dziecko z pierwszych klas podstawówki. Miała jeszcze kilka nawrotów ale teraz nie wiem co sie z nią dzieje. Wiem napewno że przez jej chorobę rozpadł się związek jej mamy z ojczymem.
          Po tych wydarzeniach zaczęłam być przez rodziców pilnowana. Byłam jednak już na takim etapie, że chciałam być jeszcze szcuplejsza. Oszukiwałam - szłam jeść do swojego pokoju a schabowy lądował za oknem ;/. Miałam przyjaciółke, która też sie odchudzała choć delikatniej. Umawiałyśmy sie na ciastka i potrafiłyśmy cały dzień nie jeść zeby potem zjeść na raz pół kg wafelków!!!
          Kończąc liceum ważyłam 47 kg przy wzroście 161 cm.
          W wakacje poszłam do pracy w sklepie i pracowałam co drugi dzien po 12 godzin. Był to supermarket więc cały czas byłam w ruchu, wykładałam towar, dźwigałam.
          Po tych wakacjach, idąc na studia warzyłam 44 kg!!! I to była najniższa waga w moim dorosłym życiu. Potwm zaczęłam po troszku przybierać. mniej wiecej pod koniec 2006 r. zaczęłam intensywnie ćwiczyć. Potrafiłam być na spinningu po 6 razy w tygodniu. Waga wahała się około 48 kg. We wrzesniu 2008 roku pojechałam do tunezji z moim obecnym choc wtedy nowym chłopakiem. Po powrocie warzyłam 52 kg. Nie wróciłam od razu na fitness a jeszcze do tego okazało sie w listopadzie 2008 r. ze mam problem z kolanami. Zaczeły sie wizyty u ortopedy i zabiegi. Potem wielokrotnie wracałam na fitness (choć juz nie na spinning) ale nie było to regularne. A teraz jest jeszcze gorzej......
          Nie pamietam kiedy zaczęłam przygode z sb ale jest to juz kilka lat smile. Za pierwszym razem na 1 schudłam chyba 4 kg smile potem przeszłam na 2 i tak mi znów przybywało to znów na 1. I musze przyznać ze naprawde długo wage utrzymywałam. Od mniej więcej 1,5 roku jest jednak kiepsko. Mam co prawda takie kilku dniowe podrygi ale potem przez wekend zaprzepaszczam ;/. Napewno nie pomaga mi w tym chłopak bo on zawsze jakies jedzonko pyszne wymysla a mnie brak silnej woli crying
          Wiem jednak, że przyjdzie taki dzień ze sie zapre i zrzucę te pare kg.
          Obecnie, czyli dzisiaj rano warzyłam 55,8 przy wzroście 161 cm. Nie ćwiczę ostatnio wogóle i ciało ogólnie wygląda kiepsko i obwody się zwiększyły sad
          Na szczescie z fast foodów lubie tylko pizze ale i ją nie jadam bardzo często. Gubi mnie podjadanie, weekendowe imprezy no i czasmi zbyt duzo węgli

          A co do gorzkiej czekolady tez pamietam takie odczucia smile
          oooooooooo naprzykłąd ostatnio sie zmieniło to że przestałam kupować gorzką czekoladę i kupuję jakas mleczną np. z orzechami. Nigdy nie zjadłam całej czekolady na raz ale 3 kostki mlecznej to nie to samo co gorzkiej i doskonale sobie zdaje z tego sprawę.
          Ostatnio niejednokrotnie byłam krytykowana za wpisy na temat grzechów, ale teraz sobie uświadomiłam, że gdyby nie obecność na tym forum to wyglądałabym znacznie gorzej a tak chociaz pamietam o zdrowym jedzeniu i jak nie grzesze to sbkuje smile
          Do pełnej mobilizacji mi jeszcze jednak troszke brakuje ale nie pozbędziecie się mnie tak łatwo ;p

          Buziaki dla wszystkich
          • bartek8241 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 16:44
            Fajny wpis Aniu smile Widzę że nie tylko ja na kapuścianej jechałem. Ta dieta to porażka - aż dziw mnie bierze, że wytrzymywałyście na niej tak długo. Mój max to 6 tygodni. 55 / 163 to całkiem normalna waga. Jak się nie wstydzisz podrzuć zdjęcie na forum (np przez imageshack.us) sylwetki, pewno usłyszysz od wielu osób że jest OK smile z Tobą i Twoją figurą.

            Moje przemiany tutaj: http:\\anielewicza.waw.pl\foto\chudne.jpg
            • ania838 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 17:09
              Bartuś smile
              mam 161 cm i nie 55 tylko 55,9 czyli raczej 56 a ostatnio po weekendowych wyczynach bywa i np. 57,3 !! Dodam, że nie ćwicząc mam dość wiotką skórę i mam poprostu takiego wiszącego flaka sad
              Nie dążę teraz do takiej wagi jak przed laty ale 50 kg rano na czczo byłoby ideałem.
              Co do kapuścianej to naprawdę wtedy był hardcore smile Miałam jeszcze później jakieś tygodniówki kapuściane ale dużej nie mogłam juz na kapustę patrzeć, choć przyznam, że zawsze to pierwsze 3 dni mi ta zupka smakowała.
              Troszę się wstydzę smile ale też nie wiem jak się tam wrzuca zdjęcia. Jeśli chcesz mnie ujrzeć to mogę ewentualnie na e-maila Ci przesłać.
              Powiem Ci, że ostatnio znacznie mniej tych pochwał niestety ;/ . Nawet zdarzają się komentarze od "zyczliwych" koleżanek w pracy, typu: że mi w plecach i brzuchu przybyło. Pominę fakt, że komentują grubsze ;p.
              To nie jest tak, że ja tu tak piszę z przekory i gram niektórym na nosie. Pewnie nie jedna no i już nie jeden smile pomyśli "czego ta laska chce, przecież ma dobrą wagę i świetnie wygląda".
              Zapewniam jednak, że tak nie jest. Zresztą.... zawsze wyglądałam na grubszą niż waga wskazywała bo po zrzuceniu kiedyś w sumie tych 25 kg mam poprostu obwisłą skórę.
              Wtedy kiedy tak ostro chodziłam na spinning zaczęłam się spotykać z trenerem smile i pamiętam jak mi mówił, że ktoś inny przy moim stylu jedzenia i tylu ćwiczeniach i wyrzeczeniach wyglądałby jak połowa mnie ;/
              Zapomniałam jeszcze dodać, ze na obecny mój wygląd ma praca siedząca. W pracy generalnie nie jem zbyt dużo. Dzisiaj np. serek wiejski 3 % i nektarynkę, aaaaaa no i kilka paluszków ;/ W domu nie mam słodyczy ale w pracy jest tak, że inni sie nie przejmują i zawsze są na wierzchu jakieś ciastka i paluszki i czesto mnie kusi 1 ciasteczko smile
      • fraudator Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 19:32
        tyłem bo byłem durniem. W zasadzie mógłbym już nic nie pisać, ale rozwinę trochę. koniec liceum - 96 kg przy wzroście 176 cm, w miarę wysportowany, siłownia 4 razy w tygodniu przez 2 lata, czasem piłka itp. Później studia. Jedzenie głownie fastfoody + pierogi etc. Po 5 latach było 126 kg. Spadłem na 108 kg dzięki SB, później rok niedbania o siebie i 121, 5 kg. Obecnie 112, 5 kg - równy miesiąc jestem na SB - 9 kg spadło. Myślę, że zła dieta u mnie w dużej mierze stanowiła receptę na stres - jak się okazało - złudną. Ta okoliczność + fakt, że fastfoody bardzo lubię doprowadziła do tego co się stało. Ale koniec z tym!! Trzeba te zbędne kilogramy w kosmos wysłać, niech spier...ająsmile każde kg mniej, lepszy poziom życia. Docelowo 90 - plan minimum. Do końca roku - prawie 4 miesiące - chciałbym spaść te 12,5 kg, tak żeby ok.100 kg ważyć, nie no 99smile pozdrawiam
        • izawit1 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 22:10
          Czesc wszystkim,

          Bartek ja tez sie ciesze, ze ten watek powstal, przeczytam go wiele razy, moze odkryje rozwiazanie swoich problemow. Tak, rozmawialismy o tym w jaki sposob sie doprowadzilismy do tego stanu, a teraz rozmawiamy dlaczego tak sie stalo. Mysle ze o to chodzilo w tym artykule. Odpowiedz dla ciebie tkwi w tym co napisales :

          " Trzeba sobie uświadomić PRZYCZYNY i je próbować wyeliminować. Muszę usiąść i przeanalizować DLACZEGO tyle jadłem. Czyżbym traktował jedzenie jak nagrodę? Jeszcze tego nie wiem, ale mam zamiar sprawdzić." A jak to sprawdzic?

          Jesli chodzi o mnie to: tylam, bo sie OBZERALAM. DLACZGO sie obzeralam NIE WIEM??? Malo tego NADAL sie obzeram, tylko z innego zbioru produktow (jak zdefiniowal Zbiggy), czyli nadal nie rozwiazalam swojego problemu, a dieta jest tylko "oszustwem" lagodzacym jedynie symptomy problemu, jaki mam. Konsekwencja nierozwiazanego problemu jest potrzeba ciaglego bycia na diecie, do konca zycia. Jesli diety nie bedzie bede tyla, NA PEWNO.

          Ludzie na Dukanie tez sie obzeraja, jedna z dziewczyn napisala, ze zjadla: pieciolitrowy garnek bigosu, calego kalafiora i 500 g serka homogenizowanego i sie nie bedzie wazyc dopoki tego nie wydali. Dukan czy SB jest idealne dla mnie, bo mozna sie obzerac bezkarnie, ale to nie jest rozwiazanie problemu. Patrzcie jesli przestalabym sie obzerac moglabym jesc wszystko, a teraz tak naprawde wybieram mniejsze zlo.

          Wiem ze jak sie jest na diecie i waga leci, to jest sie w euforii i czlowiek chce dalej i dalej, wiecej i wiecej i mysli ze tak bedzie zawsze, ale NIE BEDZIE.

          Agpagp napisalas, ze nie nalezy wracac do swoich starych nawykow. Zgadzam sie, ale ja nawet ze swoich starych nawykow nie wyszlam, obzeralam sie i nadal sie obzeram. Gdybym wreszcie rzucila ten moj stary nawyk dieta nie bylaby mi juz potrzebna, wreszcie bym z niej wyszla. Ale nie potrafie, malo tego, nie wierze, ze ktokolwiek moze mi pomoc, musza sama do tego dojsc.

          Poki co dietuje i tez jestem wam wdzieczna ze jestescie i jestem wdzieczna za kazde slowo jakie piszecie na tym forum, bo jak dotad to najlepsze co moge dla siebie zrobic - byc na diecie.

          ps. mysle ze prawdziwe rozwiazanie tkwi w rownowadze, ktorej nie potrafie zachowac, nie potrafie sie zbalansowac, popadam ze skrajnosci w skrajnosc...
          • bartek8241 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 09.09.10, 09:15
            Izuś słońce ty moje smile Faktycznie kwestia objadania się to nie jest prosta sprawa. Gdzieś czytałem o jedzeniu kompulsywnym - często potrzebna jest tam pomoc psychologa. Jak przyjedziesz do PL to spróbuj się wybrać do niego, to żadna 'muka' zresztą jesteś szalenie inteligentnym typem smile więc wiesz to dobrze. Mi udało się po pierwszym miesiącu SB jeść mniej - przyszło to automatycznie, bez żadnego wysiłku. Teraz ciężko mi jeść 5 posiłków dziennie - nie wyrabiam się - jem 3 max 4. Ale się nie objadam. Chyba to kwestia jak postrzegaliśmy jedzenie przed decyzją o odchudzaniu. Żołądek można skurczyć i nie trwa to długo. Z psychiką jest już zupełnie inaczej.

            Lekko zbaczając z tematu chcę się pochwalić smile Dziś waga ruszyła w dół 123,7 kg (było 125,0 - 124,7). Wczoraj zrobiłem sobie 45 minutówkę rowerową i 30 minutówkę basenową. Przy podjeździe na Tamce (kto był w W-wie ten wie że górka jest niezła) jakaś pani w czerwonej toyocie pokazywała mi ręką swój podziw smile że taki byk jak ja ciężko haruje na rowerku wink Ech nawet nie zdała sobie pewno sprawy jak wiele mi tym gestem powiedziała i jak miło mi jest - nawet do tej pory.
          • zbig2007 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 09.09.10, 11:12
            Iza,
            widzę że mamy trochę inne podejście do spraw 'dietowych'. Niedługo stuknie mi 3 lata na diecie nazwijmy to Atkinsa/paleo, i już od dość dawna nie mam poczucia, że jestem czegoś istotnego pozbawiony, że w jakiś sposób wybiłem się z normalności a tak naprawdę "chciałbym jeść wszystko i nie być na diecie".
            Może kiedyś, na początku była taka nutka żalu że szkoda że nie będę jeść pizzy i popijać piwem, ale teraz
            po pierwsze : 100x wolę steki popijać winem,
            a po drugie, po pizzy mam jakieś wzdęcia, jestem zapchany do wieczora, więc nie chcę tego, chociaż raz na jakiś czas by mi nie zaszkodziło bo ważę tyle ile trzeba i w razie czego wiem jak zrzucić 2 czy 3 kilo.

            teraz wątek "psychologiczny"
            - myślę, że takie "dokarmianie" siebie to może być substytut troszczenia się o "wewnętrzne dziecko". To mechanizm taki sam kiedy stary facet kupuje motocykl i pieczołowicie czyści wszystkie elementy. Jakie są przyczyny - tego nie wiem, jestem teraz w trakcie czytania "Mądrych rodziców" Margot Sunderland i mogę tylko przypuszczać, że ma to związek z dzieciństwem, relacjami z rodzicami itp. Pewnie potrzebny jest dobry terapeuta żeby do tego dotrzeć, nie będę drążyć tego na forum.
            Zapewne najlepszym lekarstwem na to byłaby ... miłość smile ktoś kto potrafiłby okazać troskę temu Twojemu "dziecku", bez krytykowania, bez umniejszania. No ale nie zawsze takie rozwiązanie jest w zasięgu ręki, więc może zastosować jakieś zastępcze sposoby - np. jakieś grupy wsparcia dla "anonimowych żarłoków" albo przynajmniej kupujesz nowy ciuch na nową figurę - i już jest "dziecko" dopieszczone a skutki ulegania kompulsom łagodniejsze.
            • bartek8241 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 09.09.10, 13:08
              Zbig, ja myślę podobnie jak ty. Nie żal mi produktów, które ewidentnie tuczą. I po zakonczeniu swojego odchudzania się z pewnością nie rzucę się na pizze makdonaldy i wietnamskie fasty. Ważne jest by na SB jeść urozmaicone posiłki, czasem pozwolić sobie na wyskok typu browar albo schabowy z ziemniakami, ale czasami, nie 3x w tygodniu. Ja tak robię i chudnę.
    • kosmosik Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 08.09.10, 21:46
      Ja tyłam bo (jak Fraudatorwink) byłam głupia. Mam dziedziczną tendencję do tycia ale moja mama odkąd pamiętam dzielnie się trzyma jedząc wióry sałaty wink ja stwierdziłam, że nie ważne jak się wygląda, ważne żeby cieszyć się życiem- wiecie taki szczeniacki bunt (jednak już w przymierzalniach sklepowych i oglądając swoje zdjęcia miałam wątpliwości czy rzeczywiście). W ostatniej (3) ciąży (zaczynałam ją z wagą 85) dorobiłam się cukrzycy i niedoczynności tarczycy (i innych problemów) jeszcze trochę zajęło mi dojrzenie do decyzji o odchudzaniu (musiałam najpierw jako tako dom ogarnąć bo z maleństwem cieszyłam się jak miałam czas kanapkę sobie zrobić- żeby z nią usiąść to już nie marzyłam). No i ruszyłam w kwietniu- mała miała ciut ponad rok. I wiecie co ostatnio byłam u endokrynolog, i od dawna nie miałam tak dobrych badań- nie muszę brać żadnych leków, cukrzycy też nie mam, mogę z dzieciakami biegać i nawet sobie z nimi sesję zdjęciową zrobiłam do postawienia na pianinie. No powiedzcie jak teraz nie będę laską to kiedy? Mlodsza nie będę już nigdy przecież wink
        • izawit1 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 09.09.10, 14:32
          Hej chlopaki,

          Dzieki. Juz kiedys bylam u psychologa, ale wyskoczyl z ksiazka, w ktorej byl test, z jakimis (nie pamietam dokladnie) 300 pytaniami, przez pierwsza godzine przebrnelam przez polowe, na druga wizyte nie przyszlam. Nie bylo zadnej rozmowy, tylko ten cholerny test, a piprzyc to. Siebie juz nie naprawie. Ale nie chce przerzucac tego na mojego syna, ktory dla odmiany jest niejadkiem. Wiec jak siadamy do obiadokolacji pytam go na co ma ochote ze stolu. On wybiera, pozwalam mu na taki wybor , jakiego dokona, przez rok nie jadl warzyw? czy jakos, nie wmuszalam,potem zaczal, czasem mowi ze nie bedzie jadl w ogole, wtedy mowie, pamietaj, jak nie chcesz jesc, to nie musisz jesc. Moj chlopak (papa) sie wkurza, lata, komentuje, a ja nie, uwazam ze wszystko jest lepsze niz upasienie go czy zaburzenie, ze MUSI jesc teraz to czy tamto. Staram sie nie wywierac zadnej presji, w zadna strone. Nie wiem czy to dobre, ale to najlepsze co moge mu dac. Zobaczymy. Aha, ja przy stole sie nie objadam, wiec on tego nie widzi, zarlok wychodzi ze mnie poznymi wieczorami, nocami.

          Mysle, jak Zbig ze to wszystko z dziecinstwa. Jak czytalam historie mamy, ktora z mama sie odchudzala to jak kopia mojego dziecinstwa. Moja mam wiecznie na jakiejs diecie, a wieczorami zamienia sie w wymiatacza lodowki. Mysle ze dzieci nie powinny tego widziec, a juz na pewno byc w to wlaczone. Moja mama byla zwyczajnie nieszczesliwa - cale zycie i to wychodzilo w zaburzeniach jedzenia. Ja ja jakos kopiuje. Ale dobra, od tego sie nie umiera, bedzie dobrze smile

          Zbig sorki, ale teraz kojarzysz mi sie ze Zbiegiem, haha: Zbieg2007. Nie wiem dlaczego mam jakiekolwiek skojarzenia z twoia ksywka, inne osoby mi sie z niczym nie kojarza, a w twoim przypadku zawsze jakas glupawka smile

          Kosmosik to musi byc ci ciezko chudnac z ta niedoczynnoscia tarczycy, prawda?
        • kosmosik Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 09.09.10, 18:38
          No jak to nie jest dziedziczne? To dlaczego niektóre laski (i faceci) są chude jak szczapy niezależnie co zrobią (zjedzą) i podobne są w tym do swoich mam (tatów), ja jestem od babci typową gruszką- wielka pupa mała góra do tego mam baaardzo wolny metabolizm no i te tendencje do niedoczynności tarczycy (teraz już mam super tarczycę i na pewno nie mam Hashimoto- choć w rodzinie jest)
          Jeśli nie jest dziedziczna to czemu niektóre dziewczyny tak jak ich mamy, babcie itd karmiąc dziecko piersią po porodzie doprowadzają się do stanu bliskiego kościotruposzkielewatości a mi (ani np mojej mamie) nie spada nic jeśli nie stosuję diety+ćwiczeń?
          A mojej półtorarocznej córce już odkłada się tłuszczyk z boku udek w jak to nazywam "bulwy" i już widzę (przewiduję) że jak dojrzeje to z utrzymaniem się w ryzach będzie miała takie same problemy jak ja.
          Ja się śmieję, że jestem kobietą pierwotną- taką co to by w jaskini przetrwała na minimalnej ilości kalorii i w kółko dzieci rodziła wink czasy się zmieniły ale mój organizm nadal trwa w przekonaniu że jego głównym zadaniem jest magazynować na czas wielkiego głodu.
          • zbig2007 Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 09.09.10, 21:37
            może pewna "insulinowrażliwość" jest dziedziczna, ale to co teraz widać na placach zabaw, te "puszyste" 10-latki to efekt żarcia słodyczy, fastfoodów i słodkich napoi. za moich czasów, panie dziejku, w roczniku było 5-6 klas i wśród tych pięciu klas był jeden może dwóch "grubych" a teraz w każdej klasie jest kilkoro.

            poza tym, istnieje taka hipoteza "fetal programming" lub "prenatal programming" zakładająca, że przyszła matka już w ciąży programuje część problemów które dziecko odczuje w wieku dorosłym - pierwszy z brzegu przykład to jak "ciężarówki" są monitorowane pod kątem cukrzycy - bo mogą dziecku rozwalić trzustkę.

            summa summarum, podejrzewam, że 90% to dziedziczenie złych nawyków a 10% złych genów.
    • beczka.prochu Re: Dlaczego tyłam / tyłem. 27.05.11, 15:24
      Bardzo ciekawy watek.

      Mnie sie wydaje, ze jedzenie i tym samym tycie u mnie wyniklo z braku poczucia bezpieczenstwa. Rozwod rodzicow jak bylam w podstawowce, ktory ciagnal sie latami i w ktory zostalam wciagnieta. Jedzenie dawalo ukojenie. W duzych ilosciach rzecz jasna. Potem liceum, towarzystwo rozne, morze alkoholu, skrety - znowu tylam. Jak mama sie zdolala ogarnac psychicznie po zdradzie ojca i uodpornila sie na cyrk rozwowodo-sadowy, to zaproponowala mi, ze pomoze mi z dieta i ruchem. W wieku 16-17 lat schudlam ok. 20kg (troche diety kapuscianej, troche diety mniej zrec, zero slodyczy, pieczywa i ziemniakow). Potem zwiazki z facetami - bardzo zle. Wywolywanie poczucia winy, zdrady, rozstania i powroty. Waga spadala czasem o 5kg, aby za pol roku poszybowac w gore. A spadala, bo nie jadlam, albo jadlam dziwnie/malo. A szybowala w gore, bo mialam okresowe napady obzarstwa i pilam mnostwo piwa. W wieku 25 lat poznany nowy facet (obecny), krysyzy zazegnane, toksyczne relacje z ojcem zerwane. I srednio 8-10kg na plusie co 2 lata. To znaczy tylam regularnie, ale zawsze dawalam sobie czas. Zaczne na wiosne, zaczne przed latem itd. 2 lata temu zabralam sie za siebie i poszlo 8kg na diecie podobnej do Dukana - znaczy duzo biala, warzywa, zero pieczywa, makaronu, slodyczy, ryzu, ziemniakow i alkoholu. Cos a la nasza pierwsza faza na SB, ale bez orzechow i czekolady. Zaniedbalam ten wynik. Mam nadzieje, ze teraz mi sie uda go utrzymac, choc jak widac moja historia to ciagla sinusoida... uncertain Nie pomaga fakt, ze bardzo lubie gotowac, probowac nowych rzeczy, w kuchni czuje sie jak ryba w wodzie, a najbardziej smakuja mi tuczace rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka