beczka.prochu 30/II/44 diety 05.07.11, 23:00 - pita razowa z dwoma plastrami lososia wedzonego i pomidorem - koktajl jak wczoraj - 2 zmasakrowane kiszki szpinakowe , 1/4 ogorka zielonego - jogurt naturalny ze slodzikiem i wanilia - reszta zapiekanki z wolowiny, nieco brokulow gotowanych i posypanych prazonym sezamem - jogurt naturalny ze slodzikiem i trzema garsciami owocow - maliny, porzeczki czarne i czerwone - kwasne, ale dobreee - herbata mietowa - 2 herbaty rooibos - 5 szklanek wody Wczoraj przegladnelam gazete o urodzie, zdrowiu, fitness i bylo jak byka napisane, ze prowadzenie dziennika, zapisywanie dokladnie co sie zjadlo i wypilo pomaga utrzymac dobre nawyki zywieniowe, a co za tym idzie figure. Odpowiedz Link
beczka.prochu 31/II/45 diety 06.07.11, 20:51 - razowa pita z lososiem i pomidorem - koktajl z garsci borowek, garsci truskawek, garsci kaszy jaglanej, mleka i slodziku - 1/4 ogorka, 2 jajka na twardo - jogurt naturalny z garscia porzeczek, malin i slodzikiem - duza miska potrawki z ciecierzycy: cebula i imbir przesmazone na oliwie, dodane przyprawy indyjskie, pure tamaryndowe, puszka ciecierzycy, pol puszki pomidorow, nieco wody - uduszone 20 minut. Zjadlam 3/4 z tego, reszta na jutro na lunch. - cos jeszcze kombinuje, aby zjesc, ale weny nie mam... - 4 szklanki wody - 2 rooibos - 1 mietowa herbata - 1 duza kawa z mlekiem 1.5% Na wadze ciagle, niezmiennie, upierdliwie, maniakalnie powracajace 67.7kg. Odpowiedz Link
1dycha Re: 31/II/45 diety 06.07.11, 22:18 Beczko, przestań, w przedziale od 67 jesteś dopiero 9 dni, czasem się trzeba na kolejny "przeskok" naczekać. Swoją drogą, jeżeli ci smakuje to co jesz i chudniesz, to jedz tak dalej - ale ja bym sobie darowała robienie koktajli - (pomijając sprawę czasu ) - to wchłaniasz cukier z owoców, a najeść się to się specjalnie nie najesz. No i upewnij się czy pita jest uczciwie razowa - bo może być tak, że ma nazwę razową i domieszkę razowej mąki, a do "zlepiania" tej pity biorą cukier, olej utwardzany i noramlną mąkę. Mam nadzieję że nie urażam cię tą podejrzliwością Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 31/II/45 diety 07.07.11, 11:31 Tak wiem, wczoraj to analizowalam z datami od kiedy jest 67 i wiem, ze jeszcze troche musze poczekac. Do wczorajszej listy dopisuje lyzeczke masla orzechowego, szklanke wody i kubek czerwonej herbaty, a dzis rano na wadze 67.3kg. Mam nadzieje, ze ruszy po weekendzie i zobacze 66.9. Koktajlami sie najadam, bo czesto robie je z kasza (a jaglana podobno bardzo zdrowa i odkwasza organizm, co u miesozercow jest wazne). A dzis np. wypilam bez kaszy, po sniadaniu i powiem Ci, ze traktuje to jak swoisty deser i nagrode, wiec wole nie rezygnowac poki sa truskawki, porzeczki czy maliny. PIta na sniadanie i koktajl ok. 8-8.30 trzymaja mnie do 13, kiedy z reguly jem drugi konkretny posilek dnia. Sam koktajl faktycznie mnie nie syci, wiec raczej nie traktuje go jak posilek. Pity sprawdzalam. Tu jest takie prawo, ze musi byc z maki z pelnego przemialu, aby nazywac sie wholewheat. Inne pity (czy w ogole pieczywo) nazywaja sie brown i wygladaja jak razowe, ale sa z czystej maki pszennej kolorowanej melasa lub karmelem i ja ich nie kupuje. Nie urazasz mnie w zadnym stopniu! Tubylcy kupuja syfny chleb, ktory nazywa sie brown i sie ciesza, ze zdrowo jedza, ja wiem, ze to nie to samo co razowy i uwazam bardzo na takie rzeczy, ale dobrze, ze przypomnialas o tym, moze ktos inny zwroci uwage. Odpowiedz Link
beczka.prochu 32 II fazy, 46 na diecie 07.07.11, 22:50 - pita nadziana pasta z tunczyka, pomidorem i jajkiem na twardo - koktajl z porzeczek, malin, 3 lyzek otrebow, mleka i slodziku - 2 garsci makaronu razowego z reszta ciecierzycy w pomidorach z wczoraj - pyyycha - jogurt naturalny z wanilia i slodzikiem - kuuupa potrawki z: kawalka kielbasy z dzika (ok.100g), oliwy, czosnku, cukini, bobu i groszku (plus nieco octu, soli, duzo pieprzu, sporo papryki slodkiej i wedzonej). Pycha, ale brzuch mam wzdety, ha, ha! - herbata czerwona - herbata rooibos - 2 herbaty mietowe - 4 szklanki wody I nadal mnie suszy. Odpowiedz Link
beczka.prochu 33 II fazy, 47 na diecie 08.07.11, 20:39 - pita razowa nadziana pasta z tunczyka i pomidorem - koktajl z borowek, otrab, mleka i slodziku - 1/4 ogorka z kilkoma lyzkami pasty tunczykowej - jogurt naturalny z wanilia i slodzikiem - piers kurczaka usmazona na oliwie i caly kalafior (nieduzy, ale i tak spora porcja, chcialo mi sie!) - kalafior podgotowany i polany sosem z pomidorow wlasnej produkcji, posypany lyzka parmezanu i zapieczony - 10 czeresni - lyzeczka masla orzechowego - herbata czerwona - 2 herbaty mietowe - 2 szklanki wody Troche malo wypilam, ale jakos wczoraj sie ochlalam i chyba mialam dosc. Wczoraj przed snem jeszcze dwie szklanki chlapnelam wczoraj, i to duze, prawie 400ml. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 33 II fazy, 47 na diecie 08.07.11, 22:53 Praktycznie w ogole nie pije. Mam zachcianke raz na 3 miesiace i wtedy bezkofeinowa z reguly. No, we Wloszech czy Hiszpanii sobie popijam, bo mi tam smakuje lepiej. Odpowiedz Link
beczka.prochu 34/II/48 09.07.11, 21:33 Caly dzien latam jak z piorem w dupie, to zakupy, to kurna kosza na smieci nowego nie moglam znalezc (bo albo ni ete kolory, albo za drogie), to wyprowdzic psa znajomych, co wyjechali na weekend. I w sumie nie zjadlam za duzo i padnieta jestem, nie wiem, czy cokolwiek mi sie zechce dzis jeszcze. - pita razowa z pasta tunczykowa, pomidorem i jajkiem na twardo - koktajl z truskawek, otrebow, mleka, slodzika - 2 kawalki ciasta fasolowego - 3 duze garsci makaronu razowego z sosem z pomidorow, cebuli, cukini i oliwy - sama robilam, syzbki i pyszny, do tego klka listkow bazylii i lyzka parmezanu na gore - mala brzoskwinia - kawalek fasolowego - caly dzien wypite ok. 1.2l wody i jedna czerwona herbata Jutro sie zwaze. Odpowiedz Link
1dycha Re: 34/II/48 10.07.11, 10:44 coś mało białka zjadasz ostatnimi czasy, ale jak ci to służy to ok. Odpowiedz Link
beczka.prochu 35/II/49 10.07.11, 20:50 Dziwny dzien, obudzilam sie ok. 11, sniadanie jadlam przed 12. Waga 67.4kg. Aktywnosc zerowa, bo nic mi sie nie chce, czytalam pol dnia, pol dnia robilam paznokcie, maseczki na paszcze i wlosy, peelingi i inne takie. A nawet mialam plany na silownie i nici z nich. - pita razowa z serekiem philadepia light, pomidorem i jajkiem na twardo - koktajl z truskawek i mleka, plus 3 lyzki otrebow - kawalek fasolowego - miska quinoa z reszta sosu z pomidorow i cukini - lyzeczka masla orzechowego - 5 truskawek - kawalek fasolowego - jogurt naturalny z wanilia i slodzikiem Jutro chyba zrobie te kotlety z wiejskim serkiem, dzis zero weny na gotowanie, dojadalam resztki. Odpowiedz Link
gaapa Re: 35/II/49 10.07.11, 22:33 Beczko to juz nieduzo Ci zostalo do zrzucenia.Ale w zasadzie ostatnio wolniej Ci spada waga prawda?To przejsciowe,zwykle stoi a potem tak bach i fajnie spada Ale pysznosci znowu masz,inspiruja mnie.A na ile starcza Ci ciasto fasolowe? Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 35/II/49 10.07.11, 22:40 Jesli do konca miesiaca zrzucę jeszcze 2.5 kg to bede przeszczesliwa. A moze jesienia powalcze o 63kg? Waga mi skacze 500g w dol i 500g w gore od jakis 10 dni. Staram sie nie przejmowac za bardzo, bo prawie nie czuje, ze jestem na diecie, a wiem, ze waga i tak w koncu spadnie. Moze powinnam zastosowac wiekszy rezim, ale szczerze mowiac dobrze mi z obecnym, i ppoczekam jeszcze tydzien, najwyzej powalcze ostrzej przez ostatnie 2 tygdnie. Ciasto pieke w foremce kwadratowej o boku 20cm i mam z niej 8-10 porcji, jem srednio 2 dziennie, wiec na 4 dni gdzies starcza. Odpowiedz Link
1dycha Re: 35/II/49 11.07.11, 09:06 ja jesienią będę walczyć tylko o utrzymanie z autopsji wiem, że bez sensu jest osiągać rekordy w lutym - jak nie ma gdzie się z tą wagą potem obnosić Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 35/II/49 11.07.11, 10:25 Wystarczy mi, ze sie bede obnosic gola przed lustrem, albo facetem. A w przyszlym roku zastanawiamy sie, czy nie wybrac sie na urlop w okolicach konca marca, wiec wolalabym byc wylaszczona jakby co. Odpowiedz Link
1dycha Re: 35/II/49 11.07.11, 22:06 no dobra. nie będę krakać i się wymądrzać mam 20 lat doświadczenia w ciągłej walce z wagą i rekord to było trzymanie wagi przez rok - to co jakiś czas coś palnę z pozycji "wszystkowiedzącej" Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 35/II/49 12.07.11, 10:19 Wymadrzaj sie. Moze i mi sie uda trzasnac rekord i utrzymac wage przez rok? Mam cicha nadzieje, ze tak bedzie, zobaczymy... Odpowiedz Link
beczka.prochu 36/II/50 12.07.11, 10:17 Czyli wczorajszy dzien, nie chcialo mi sie pisac. 50 dni na diecie, fiu, fiu. Jesli do konca tygodnia nie uda mi sie zejsc ponizej 67, to zmniejszam ilosc zbozowych produktow i owocow do jednego dziennie, aby zobaczyc, jak organizm zareaguje. - pita razowa z serekiem light, szynka gotowana i kilkoma plastrami ogorka - koktajl z truskawek, mleka i otrebow - miseczka quinoa z garscia borowek, 10 polowkami orzechow wloskich, odrobina slodzika - 4 kotlety z indyka z serkiem wiejskim, jedna uduszona w pomidorach cukinia - kawalek fasolowego - mala brzoskwinia - 5 szklanek wody - 2 herbaty owocowe Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Tadaaaam! Start 23 maja, zapraszam! 12.07.11, 12:16 W te sobote pierwszy raz na diecie bede musiala zjesc jakis inny, niz dietetyczny posilek. Znajomi odwdzieczaja sie za przypilnowanie psa, zaprosili na lunch albo kolacje, jeszcze nie wiem, zalezy na ktora do nich uda mi sie dotrzec z zakupow. Nie chce wydziwiac, nie chce sie tlumaczyc, wiec zjem, co bedzie, trudno. Odpowiedz Link
ceres9 Re: Tadaaaam! Start 23 maja, zapraszam! 12.07.11, 13:17 masz moje rozgrzeszenie Odpowiedz Link
gaapa Re: Tadaaaam! Start 23 maja, zapraszam! 12.07.11, 17:49 o kurde,fasolowe starcza Ci na 4 dni?mi na 2..To by duuzo wyjasnialo a pasta z tuna to jak robisz?ja w ogole uwielbiam tunczyka z puchy choc niby niezdrowy,moj maz nie tyka w ogole wiec nie robie zbyt czesto jakichs salatek itd.kiedys robilam przepyszne canneloni z tunczykiem i kaparami. w ogole nie wiem jak mozna nie lubic tunczyka.no i pizze zawsze z tuna biorekurcze,wieki pizzy nie jadlam,jednak odkad urodzilam to jakos w miare zdrowo sie prowadze,tylko przez te stresy troche slodycze podjadam.fuck,jednak taki rezim ze w ogole nie mozna jest duzo lepszy. a czekolade gorzka to jaka jecie?te 70% dla mnie sa obrzydliwe Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Tadaaaam! Start 23 maja, zapraszam! 12.07.11, 18:11 No, dzis zjadlam jeszcze jeden kawalek, na jutro rano mam ostatni, z tej formy, co pieklam w piatek wieczorem. Z tej formy 20x20cm wychodzi 8 duzych kawalkow, lub 12 malych. Na 4 dni akurat, staram sie nie jest wiecej niz 2 kawalki na dzien, ale czasem nawet nie chce mi sie tyle. Pasta z tunczyka z tego bloga: zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/03/raz-dwa-trzy-raz.html Rewelacyjna. Daje ziola jakie mam: probowalam z pietruszka, a;e chyba z bazylia najlepsza. Ostatnio dodalam tez kilka czarnych oliwek. To najlepsza pasta z tunczyka jaka jadlam, ale ja w ogole lubie pomidorowe nuty w jedzeniu, wiec mi pasuje bardziej niz jakas taka na majonezie. Az chyba dzis znowu zrobie, bo mam puszke tunczyka w domu, reszte skladnikow chyba tez. Tunczyk kumuluje duzo metali ciezkich, wiec nie jest zdrowy. Ale tak naprawde, co w dziesiejszych czasach ich nie zawiera? Wszystko takie sztucznie pedzone, czlowiek by musial samo hodowac, aby miec pewnosc. Ja tam lubie, nie jadam tonami i w zasadzie tylko w formie pasty. (w salatkach nie lubie za bardzo, na pizzy ble ooo lubie takie kotlety z tunczyka i gniecionych ziemniakow, ale to nie na diecie ) Pizze zrob sobie razowa, z mala iloscia sera i sosem domowym. Podawalam tu przepis, w tym konkretnym watku, poszukaj jakis miesiac wczesniej. Mozesz sobie na wierzch tunczyka dodac. Czekolade jem tylko 60-80%, bo inne sa dla mnie za mdle. Zreszta wg mnie mleczna czekolada to nie czekolada, tylko slodki ulepek (no i zobacz sklad). Ja slodyczy nie podjadam, bo chec na slodkie zaspokajam owocami (koktajle robie dlatego), jogurtem lub ciastem fasolowym. O dziwo - nieslodzone maslo z orzechow tez mnie zaspokaja, jak jakas chetka przyjdzie na cos dobrego. W ogole si enie poznaje na tej diecie, normalnie pewnie bym jakas drozdzowke kupila z rana przed praca albo co. A nie chce mi sie, co wiecej, nawet zapach mnie nie kusi w piekarni. Czekolade z ciagu tych 50 dni jadlam chyba raz i to jedna kostke o ile pamietam dobrze. Nie skupiam sie na tym za bardzo, bardziej na tym, aby miec pozywny i smaczny obiad, po ktorym za godzine nie bede glodna. Odpowiedz Link
1dycha Re: Tadaaaam! Start 23 maja, zapraszam! 12.07.11, 22:54 ja tez tylko 85% co ciekawe, jem tylko jak "jestem na diecie" bo poza tym czekolada moze dla mnie nie istniec, buziole Odpowiedz Link
beczka.prochu 36 II fazy, 51 na diecie 12.07.11, 20:49 - pita razowa z serkiem light, jajkiem na twardo, kilkoma plastrami ogorka - koktajl z porzeczek czarnych i czerwonych, mleka, otrebow - 150g serka wiejskiego light z kilkoma plastrami ogorka - 2 kotlety indycze - kawalek ciasta fasolowego - 3 garsc makaronu razowego z sosem bolonskim zrobionym dietetycznie (niskotluszczowa wolowina i duzo selera naciowego) - lyzeczka masla orzechowego - jogurt naturalny z wanilia i slodzikiem - herbata mietowa - herbata owocowa - herbata czerwona - 4 szklanki wody Odpowiedz Link
gaapa Re: 36 II fazy, 51 na diecie 13.07.11, 22:18 A tak w ogole Beczko,nie jestes glodna?Zabierasz do pracy jedzenie tak w ogole? Ja niestety mam tak,ze moge nie jesc dobrego,sycacego obiadu by moc cos tam sobie podgryzac.Wiem ze to bez sensu,chyba psychicznie potrzebuje cos przezuwac Zazdroszcze Ci,i innym tez zreszta,ze jesz regularnie.To zapewne kwestia nawyku. Ja w ogole jestem pokrecona bo nie zjem np czegos mega kalorycznego,np cheesburgera czy pizzy czy nawet glupich ziemniakow,ale juz orzeszki podjadam,zwykle po troszeczke,by nie bylo widac na raz ile ich zjadlam.Paranoja.Choc ciekawe,jak bym wygladala gdybym nie oszczedzala na zwyklych posilkach+ podjadala. Ja raczej musze do psychoterapeuty sie wybrac niz dietowac A pizze zrobie,koniecznie. Odpowiedz Link
1dycha Re: 36 II fazy, 51 na diecie 14.07.11, 23:39 mnie beczko tez zastanawia jak ty to robisz, bo ja nie bylabym w stanie zabrac do roboty koktajlu sniadanie jem w domu, obiad na miescie, a kolacje tez na miescie albo pozno w domu Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 10:16 Wstaje 7.30-7.45. Sniadanie 8-8.30 - cos tam (ostatnio szal na pity nadziewane) i koktajl (zrobienie go trwa 3 minuty) W pracy 12.45-13.30 - cos tam (kotlety, kiszki, salatka, makaron z sosem, co tam sie trafi) i jogurt zwykle Obiad w domu: 18-18.30 - cieply porzadny posilek (jaki jest kon, kazdy widzi ) Cokolwiek wpisuje miedzy nimi to sa jakies przekaski - orzeszki, owoce, ciasto podjadam. Jak po obiedzie jeszcze mnie zlapie glod, zalozmy ok. 20-21 to staram sie zjec jogurt lub owoc, lub lyzke masla orzechowego. Klade sie spac z reguly ok. 23.30-00.00. To w tygodniu, w weekendy jem o innych porach. Wrocilam dzis do swiata zywych. Bylam chora przez 2 dni, nie jadlam nic niedozwolonego, ale jadla byle co, albo pol dnia nie jadlam, bo mialam sraczke i brzuch mnie bolal. Dzis pierwszy dzien w pracy i wyglada na to, ze powrot do normalnego jedzenia. Na wadze dzis 67.7kg. Nic mi sie nie chce, lacznie z trzymaniem tej diety. Morale bardzo niskie. Odpowiedz Link
gaapa Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 17:18 Beczko,tak myslalam ostatnio,ze wolno Ci spada ta waga. Tzn ostatnio wolno.Wiesz co,juz chyba jestes na takiej fazie plateu. Chyba ze musisz,wybacz,porzadnie sie wys...ac. Beczko,ja bym zrobila tak:poszla na te kolacje jutro,zjadla cos pysznego i wcale niedozwolonego, a od niedzieli postawila na sport (aeroby jakies) na silowni czy gdzies.NIe ma sily,cwiczenia poprawiaja metabolizm,teraz jak znow zaczelam na stepperku cwiczyc od 3 dni i sie ograniczylam w weglach,chyba z kg mniej widze na wadze (no chyba ze to wahania takie po prostu),ale czuje sie lepiej na pewno. Beczko,kazda monotonia dluga nie jest taka dobra,nawet jak sie cwiczy dlugo ten sam rodzaj treningu,zaleca sie co jakis czas wprowadzic zmiany.zaatakowac znienacka,gdy organizm sie nie spodziewa a moze wprowadz wiecej blonnika?cos zmien po prostu na jakis czas.na pewno potem ruszy w dol waga.Trzymam kciuki bo jak nie spadnie u Ciebie to strace wiare w te dieteserio,normalnie ksiazkowo sie odzywiasz przeciez...Postaw na ruch. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 17:35 Kiedy ja wlasnie mialam sraczke w srode, myslalam, ze wyzione ducha. Poza tym sram regularnie. Otreby niemal codziennie jem - 2-3 lyzki, glownie z rana w koktajlu. Masz racje z ta sobota i ze sportem. Musze ruszyc dupe, bo ewidentnie mi sie zatrzymalo, jak przestalam regularnie cwiczyc. A serio, ostatnio w ogole mi sie nie chce. Zmeczona juz jestem, potrzebuje urlopu, nawet cera zaczela mi sie psuc, chyba od stresu, nerwowo reaguje na ludzi. Moze niedobory jakies mam? W sobote zjem na co bede miala ochote, od niedzieli wiekszy rezim ze skrobiowymi, chyba podaruje sobie pieczywo, a makaron to tylko na lunch, na kolacje tylko bialko i warzywa. Dziekuje za slowa otuchy. Odpowiedz Link
serce34 Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 19:00 Witaj beczko...prosilas bym weszła to jestem...i juz mnie bierze nerw Ja to bym złapała lage i najpierw plechy wygarbowała za te jedzenie.Jak to ma sprzyjac utracie wagi,,,to ja wracam do ŻARCIA I PODBIJAM SWOJA WAGE DO 80KG!!! 1)co to znaczy? na sniadanie cos tam? pity nadziewane? nosz kurcze,,trzymajta mnie bo wyjde z siebie!!! 2) do 12,45 oczywiscie przegryzka..acha.. 3) kotlety,,,kiszki???makaron z sosem?jakim?co sie trafi? atak mam...szału dostane 4)ciepły posiłek? tzn jaki?zdrowy?porzadny? Te przegryzki...orzechy,ciasto...owoce ) Dobra,jak juz wlazłam to jade z ochrzanem. Aaaa doczytała cos,ze nie amsz siły,,,jakis stres,,,cera do dupy? Nooo ja mam odpowiedz...jakie paliwo taka i jazda!!! Ja juz uczulałam violet w Jej wątku,,na litosc baby...przy takim żarciu...organizm zwalnia bo dla niego to ALARM! TRZEBA MAGAZYNOWAC TO,CO WŁASCICIELKA JESZCZE MA!! I uwierzcie mi,,nie bedziecie chudnac,,,staniecie w miejscu lub własnie przytyjecie te pare dkg!! beczuszko,,,zle jadasz...ja wiem ,ze masz dosyc wagi,brzucha,dupska,ud...ale nie tedy droga. Nie mysl,ze ja sie uwazam na forum za jakas wielce mądra,,,nic z tych rzeczy .Pierwszy raz jestem na south,duzo czytałam,,noce spedzone na forach,,,dopiero rozmowy z kulturystami otworzyły mi oczy,ze TAK SIE NIE DA. Tak tak,dobrze czytasz,,,to ze ktos sie bierze za żelastwo nie oznacza,ze ma zryty łeb- powszechna opinia.Tak sporej wiedzy na temat jedzenia to ja nie widziałam. Po 1)nie możesz doprowadzac do GŁODU...jedna z zasad south beach po 2) jestes na II fazie ...a wydaje mi sie ,ze to jest faza "0"...hahhahah Wez Ty na to sniadanie zjedz choc raz płatki owsiane.Zalej 2 czubate łychy wrzatkie na noc.Rano dodasz mleko-zagotuj i do flaków. Po 1,5h-2h wrzuc np banana...lub razowwego z sałata i wedlina.Mozesz jajko ugotowane tyż...noo babo bo bede Cie tu LAĆ A tak na marginesie,,to rób sobie do roboty posiłki,,ładuj do pojemników plastikowych,,zadna trudnosc. Zjesz sobie np...ryz brazowy...+piers z kuraka gotowana i warzywa.Ale nie śladowe ilosci,,,hahhaha. Po 2h np..jabłko..albo juz zrób sobie te kawe jak mozesz oczywiscie i jakies ciastko...nie z kreme WUZETA ale np,,,mały biszkopt.Nie przytyjesz zaraz.Ja żarłam słodkie,,,mozesz poczytac u violet...i watku z 17 stycznia) Na kolacje,,mozesz wrzucic np ser bialy chudy z czym tam chcesz...I tez nie,,łyzka sera...wrąb że pojemniczek takiego serka..250g...+warzywka.Tu już pole do popisu masz. To,ze flaczki Ci odmawiaja Ci posłuszenstwa to alarm,żes babo doprowadziła je do szału. Ja bede powtarzac kazdej z WAS...nie oszuka sie flaków) Na ostatek...ruszaj z ciałem do walki.Do roboty z treningiem.Wiem,ze praca ,dzieci itd...sama tak mam.Ale jesli sie juz zdecydowałas na to by miec smaczne ciałko...to wprowadz je w ruch...TYLKO WTEDY METABOLIZM WRÓCI NA PRAWDZIWE TORY.Niech krazy krew,,,niech te syfy w cielsku sie wypoca razem z woda. Moge Ci pomoc troche z treningiem jesli bys chciala...co do jedzenia to także. I pamietaj,ze south beach powstała dla bogatych grubasów z LADr kładł ich do wyra,,zarli 1 faze...ale byli w klinice...w razie czego.A ze poszła w teren wiesc o diecie,,,to teraz mamy skutki jej kombinacji. Dobra,,bo mnie wykurzycie z forum.Pozdrawiam,,,jak cos pisz na gg 9263486 Odpowiedz Link
ceres9 Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 19:16 padlam serce Ty moje;] cus nie doczytalas chyba;p Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 21:48 Serce, mam wrazenie, ze nie przeczytalas menu z II fazy, tylko jeden z ostatnich postow. Spojrz na moje obiady i powiedz mi raz jeszcze, ze nie jem porzadnie. Spojrz na moje przepisy w watku z przepisami i naprawde powiedz mi raz jeszcze, ze to co tam wpisalam, a co gotuje i jem, to sa niezbilansowane posilki. Ostatni post byl dla dziewczyn, ktore tu pisza i codziennie ogladaja moje menu, wiec powinny wiedziec, ze jem: - sycace zupy (z reguly takie, ze lyzka staje, bo mam napakowane warzyw i czasem chudego miesa) - curry rybne, kurczakowe, z owocami morza i duza iloscia warzyw - kurczaka z warzywami np. cala cukinia podduszona z pomidorami, brokuly ze slonecznikiem, kalafior pieczony w sosie pomidorowym, gora groszku z oliwa i mieta - to tylko niektore dodatki - ryby z warzywami -dodatkami jw. - makarony razowe z warzywami i/lub z kurczakiem Na sniadania: - razowe pieczywo (sorry mieszkam w UK, tu o zytnie ciezko, jem pszenne razowe i nie codziennie, bo nie zawsze mam ochote) - jajka w roznej postaci - koktajle dopiero na deser PO sniadaniu i tylko dlatego, ze sa pyszne owoce sezonowe, juz sie koncza zreszta, mam ostatnie truskawki w tym tygodniu, bo sa za drogie - pasty rozne rozniste - czy z soczewicy, czy z tunczyka - serki light - chuda gotowana szynka od rzeznika - gwarantowane, ze to prawdziwa szynka bez chemi, place za nia fortune Ciasto Cie dziwi? Fasolowe, dozwolone od I fazy, blaszke 20x20cm mam na 4 dni, nie traktuje tego jako posilku, a jedynie przekaska, nie sadze, ze jest gorsze od porcji orzechow. Zadnych ciast gotowych innych prawdziwych nie jem, bo mi sie nie chce. Jak mam chwile gorsze, to wole chwycic za kawalek prawdziwego sera co zreszta robie. Przeciez ja do pracy nosze pojemniki plastikowe!! Mam w nich: - kiszki * - kotlety * - makarony z sosami domowej roboty * - kasze z warzywami * - gory warzyw z dipami np. serkiem light czy pasta z tunczyka, czasami jajka na twardo jako dodatek do warzyw * to wszystko jem na cieplo, mam mikrofalowke w pracy Wiem, ze owsianka jest OK, ale co z tego, jak ja robie sie po niej wsciekle glodna po godzinie? Tak, po zwyklych latkach owsianych, nie zadnych przetworzonych. Tak juz mam. Bananow nawet nie lubie, wszystkie inne owoce owszem i jem miedyz posilkami. W pracy mamy takie zasady, ze mam przerwe na lunch, przed nia jak zglodnieje w gre wchodza orzchy lub owoce - i to jem. Srednio co 3 godziny cos jem. Nie moge nagle o 11 wycagnac kanapki jak zglodnieje, szef po to dal mi przerwe na lunch. Stres mam w pracy. Przelozony klepiacy po tylku. Malo? Moze dla kogos, mnie to stresuje strasznie, jestem po awanturze, ktora mu zrobilam. Zobacze co z tego bedzie, najchetniej na oczy bym go nie widziala. Zmienic prace? Na emigracji? W srodku kryzysu? Za takie rady od razu podziekuje, zobacze jak rozwinie sie sytuacja. Cera zepsuta - odstawione 3 miesiace temu pigulki, lekarz i kosmetyczka ostrzegali, ze przejde ciezki okres i to odbije sie na gebie. Sraczka - wirus, polowa biura go miala, przyszla na mnie pora, zreszta mialam stan podgoraczkowy, ewidentnie tzw. bug jak tu mowia. Glodna bylam moze dwa razy, jak zaspalam i nie zjadlam porzadnego sniadania i nie mialam czas przygotowac lunch. Poza tym nie chodze glodna. Na diecie jestem ponad 50 dni. Nie jestem na Ciebie zla, ale zawiedziona, ze tak potraktowalas temat. Z Twojego tonu wynika, ze nie przejrzalas mojego watku nawet, bo przy wiekszosci dan pisze jak i z czego to zorbilam, a Ty wyskakujesz z czyms takim: makaron z sosem?jakim?co sie trafi? atak mam...szału dost > ane I jeszcze pare innych tekstow, po ktorych wiem, ze nie poswiecilas czasu na przeczytanie mojego menu. Na tej diecie o wiele wiecej czasu i uwagi poswiecam przygotowaniu posilkow, niz przed nia. Prosze Cie, przejrzyj moje posilki z II fazy. Jak JA zle jem na tej diecie, to dziekuje za nia. Nie moglabym jesc tak jak Monikinda, czy Dyszka z cala sympata dla nich. Odpowiedz Link
1dycha Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 22:06 bczko nie denerwuj sie. kazdy musi znalezc swoja wlasna droge. IMO jesz super zdrowo, jezeli nie chudniesz, to obetnij albo wegle albo ilosc. albo uznaj, ze jest OK, i nie ma po co sie katowac juz raz zwracalam ci uwage, ze wszystko super, ale przestalas jesc bialko i warzywa - na rzecz (owszem dobrych) wegli. teraz decuduj sama - albo zestaw ktory jesz teraz _+ wieksza ilosc cwiczen, albo mniej wegli. to jest twoj organizm, i tylko ty wiesz jak z nim najlepiej postepowac serce duzo sie rusza, to inaczej planuje posilki. ja sie ruszam malo, to tez biore na to poprawke Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 22:24 Nie denerwuje sie, tylko jakos nie mam ostatnio tej weny i wiary w siebie. I w ludzi. Czuje, ze potrzebuje zmienic otoczenie, zatesknic z tym co tu, zobaczyc cos nowego. Wiem, ze to nadchodzi i mnie meczy obecna rzeczywistosc. Najlepsze jest to, ze nie mam zlej figury, ale wkrecilam sobie, ze chce i musze wazyc ok. 65kg i wtedy zajac sie delikatnym rzezbieniemm sylwetki, zreszta mam umowiona sesje z trenerka, ale to dopiero 1 wrzesnia, czy jakos na poczatku. Wiem, ze zawalilam wysilek, to kwestia ostatnich 2 tygodni, ostatni raz na silowni bylam 30 czerwca, pamietam dokladnie. Nadrobie to od niedzieli, jutro mam bieganie po sklepach. Odpowiedz Link
1dycha Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 22:26 -to jak nie masz weny to jedz esbecko i nie mysl za duzo. to nie jest duzy wysilek Odpowiedz Link
ceres9 Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 19:14 i pewnie nie da rady zrobic tak,ze cieply porzadny posilek w ciagu dnia a kolacja juz tylko leciutka? Odpowiedz Link
serce34 Re: 36 II fazy, 51 na diecie 15.07.11, 19:36 ceres...czego nie doczytałam? i dlaczego padłas? Odpowiedz Link
beczka.prochu Dzis czyli piatek 15.07.11, 22:03 Przez te dwudniowa przerwe w pisaniu stracilam rachube co to za dzien, jutro to ogarne, bo mi sie dzis nie chce... Dzis zjedzone, dla jasnosci pisze o ktorej i na jakie posilki. Sniadanie 8.00-8.30 - kwadrans przed sniadaniem szklanka wody z kilkoma kroplami soku z cytryny - pita razowa z serkiem philadelpia light o smaku chilli, kilka plastrow ogorka zielonego, jajko na twardo - koktajl z mleka owsianego, garsci truskawek i slodzika - duza szklanka Miedzy 9 a 11- szklanka wody, szklanka herbaty mietowej Przegryzka ok. 11 - lyzeczka masla orzechowego W porze lunchu: 13-13.30 - 1/3 ogorka zielonego pokrojonego na slupki, 2 galazki selera naciowego, maczane w serku philadephia, ok. 1/3 opakowania standardowego - 200ml jogurtu naturalnego bez cukru i tluszczu, z wanilia i slodzikiem 13.45 - kubek herbaty owocowej 14-17 - 3 szklanki wody, 18 - piers kurczaka duszona z garscia pieczarek, dwoma garsciami swiezego szpinaku, czosnkiem, polowa cebuli, sosem sojowym, polowa papryki czerwonej, do tego 2 garsci makaronu razowego 19 - 5 truskawek 20 - kubek czerwonej herbaty i brzoskwinia I o tych porach jadam zwykle w ciagu tygodnia, narzuca mi to rozklad godzin pracy. Jutro zakupy jakies, bo orzechy misie skonczyly, w zasadzie wszystko sie pokonczylo. Upieklam dzis 6 kiszek z 4 jajek, calej torby swiezego szpinaku, cebuli i kilku pieczarek do tego lyzka startej goudy, normlanej, bo chudej nie mialam. Wezme ze soba na zakupy, na kolacje to wiadomo - znajomi w knajpie orientalnej, wiec nie bedzie stricte SB. Nie dam rady zamienic obiadu na lunch, cyzli jesc w trakcie lunchu to co na obiad, bo po pierwsze warunki mi na to w pracy nie pozwalaja, po drugie, chodze spac ok polnocy i od lekkiej kolacji zjedzonej w porze obiadu budzilabym sie z glody w srodku nocy. Odpowiedz Link
gaapa Re: Dzis czyli piatek 16.07.11, 07:38 Nie no,ewidentnie, Serce nie przeczytala postow Beczki,bo odkad jestem na tym forum,jeszcze nie widzialam kogos,kto z taka skrupulatnoscia planowalby posilki,a co wiecej trzymal sie planu jak Beczka nie zmienialabym NIC chcac pozostac na 2ce.A jesli zalezy Ci na tych 2,5 kg spadku wagi,to faktycznie obawiam sie,ze chyba musialalbys ograniczyc wegle....Ja bym zostawila takie menu i skupilabym sie na cwiczeniach na silowni. Wlozylas ogromna prace w te diete,jestes juz na niej dlugo,organizm przestawil sie na inny tor metabolizmu,schudlas juz naprawde sporo,moze organizm sie broni przed dalsza utrata kg? A ile wazylas najmniej tak w ogole? Odpowiedz Link
1dycha Re: Dzis czyli piatek 16.07.11, 09:55 wiesz co beczko, zastanawiam sie co ci jeszcze mozna konstruktywnego podpowiedziec, bedzie troche chaotycznie, ale sprobuje 1. jestes pierwsza osoba ktora znam, ktora testuje rozklad z nowego wydania ksiazki; w starej bylo powiedziane o 2 fazie tylko tyle, ze trzeba dodawac poszczegolne wegle i obserwowac co sie dzieje; ja robilam tak, ze jadlam pierwszowazowo i w jednym tygodniu grany byl owies, w drugim chlebek etc; duzo sie o sobie dowiedzialam - np. ze jedzac chleb za chiny nie schudne i ze nabial tez mi przeszkadza, a pomidory w magiczny sposob spowalniaja wszelkie dzialania; cos ci musi nie sluzyc - moze pity, a moze makaron razowy, nie wiem. 2. cwiczenia. ja osobiscie mam poglad taki, ze na pewno poprawiaja humor i wyglad, ale niekoniecznie sa potrzebne. wiem jedno - ze jak sie zacznie i przestanie cwiczyc, to wszystko stoi albo idzie do gory. niestety zaczelas - to musisz dalej 3. ostatnie kilogramy zawsze spadaja wolniej, i jakos dzieje sie tak, ze najpierw spadaja centymetry, a potem kilogramy. pamietam jak mi stala waga przez 3 miesiace, a potem nagle w jednym tygodniu przeskoczyly 3 kg naraz i tak juz zostalo; 4. w sprawie wegli cd - tez w poprzednim wydaniu byly zalecenia ilosciowe, nie pamietam jakie, ale za porcje bylo liczone (chyba) 1/2 szklanki przy makaronach kaszach etc, a przy owocach tez bylo to 1/2 szklanki albo 3/4 szklanki 5. w sprawie bialka cd - praktyka forumowa tym razem tez byla taka, zeby jak cos idzie nie tak - dorzucac wiecej warzyw i bialka do kazdego posilku; warzyw sie chyba trzymasz, ale chudego bialka mam wrazenie jesz troche malo 6. jak cwiczysz to poczytaj sfd, serce ma racje ze tam ludzie maja wybitnie duza wiedze i wypracowane inne systemy - zblizone do SB, ale z dawkowaniem wegli w zaleznosci od treningow; super-sylwetka.pl tez byla kopalnia wiedzy, ale jakos to forum obumarlo; niemniej na super-sylwetce czytalam o programie, ktory polegal mniej wiecej na tym, zeby co 3 godziny ladowac posilki (wmuszac nawet) przy dosc specyficznym rozkladzie cwiczen silowych; efekty na zdjeciach byly powalajace - na kilogramach mniej, ale wiadomo Odpowiedz Link
1dycha Re: Dzis czyli piatek 16.07.11, 10:03 PS: jakos nie przynajesz sie do swoich wymiarow. ja tez stoje z waga, ale znosze to jakos, bo mam powalajace efekty w centymetrach - wymiarowo jestem taka jak jakies 6-7kg temu, (z pamieci teraz pisze: ok 5cm w biodrach, 9 w pasie, 5cm w udzie - slabo?) Odpowiedz Link
gaapa Re: Dzis czyli piatek 17.07.11, 09:44 A wiecie co ja mam smiesznego?Zaleznosc wprost proporcjonalna miedzy waga a obwodem uda.Mowie serio Waze 50 kg- udo 50 cm, waga 51- udo tez tyle. Chyba jestem dziwologiem Beczko,wiesz co jeszcze mozesz zrobic co na pewno pomoze w realizacji celu?Zrob sobie jakies profesjonalne zabiegi u kosmetyczki na cialo.Nie wiem jak to cenowo na Wyspach ale gdybys sobie zrobila przed urlopem albo jakies vacuum albo elektrostymulacje albo masaze bankami albo zwykle masaze drenujace?Przynajmniej w cm bys odczula roznice,tylko nie wiem czy zdazysz przed urlopem jesli masz 2 tygodnie jeszcze to z 5 zabiegow bys mogla zrobic. Kolezanka robila co prawda 10,ale efekty w postaci duzo jedrniejszej skory i spadku w obwodach sa.+cwiczenia i bedzie dobrze. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Dzis czyli piatek 17.07.11, 13:16 Dziekuje! Tak, ewidentnie cos mi nie sluzy, no i za malo ruchu. No i pewnie, ze najgorzej te ostatnie kg sie zrzuca. Od jutra wprowadzam wiekszy rezim, jesli chodzi o ruch i wegle szczegolnie wieczorami. Zaraz Wam napisze, jak bylo wczoraj, ale to az osobny watek zaloze, ha, ha! A i na pewno dzis przed prysznicem wieczornym sie zmierze i dam znac, jaka utrata w cm, bo stracilam duzo, czuje po ubraniach. Tu sa fajne zabiegi, ale drozyzna, a ja mam uciulana kase na urlop, ktorej nie rusze (3 zabiegi to minimum 150-200 funtow, to duzo, a jeden nie daje efektow). Buziaki! Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Dzis czyli piatek 17.07.11, 20:55 Podaje wymiary. Było: Talia - 80cm , a teraz 75cm Udo - 62cm, a teraz 59cm Biodra - 105cm, a teraz 103cm Biust - 94cm, a teraz 93cm Waga dziś rano po wczorajszym beznadziejnym zarciu i alkoholu: równe 67kg! Dzisiejsze mnu nie za ciekawe, bo nie mialam ochoty jesc, a jak juz mialam to na cos zlego. Tak wiec wypilam dzis hektolitry wody, czerwonej herbaty, koktajl, sok swiezy z marchewki grejpfruta i jablka. Zjadlam jogurt owocowy bez cukru i 0% tluszczu, 150ml, mala brzoskiwnie, 2 lyzeczki masla orzechowego i dwa male placki ziemniaczane. Facet smazyl i tak mi pachnialo, ze pomyslalam, what the hell. I zjadlam dwa, odsaczone mocno z tluszczu na kuchennym reczniczku papierowym i czuje sie zajebiscie. Skonczylam wlasie robic dietetyczny bigos, mam zarcia na dwa dni, juupi! Odpowiedz Link
1dycha Re: Dzis czyli piatek 18.07.11, 00:32 jak miło widzieć nastrój bojowy swoją drogą to ta zależność kilogramowo centymetrowa mnie fascynuje, ale chyba później się wypowiem Odpowiedz Link
beczka.prochu Nadal nie ogarnelam co to za dzien na diecie ;) 18.07.11, 21:32 Wiec dzis na wadze 67.1kg. Zjedzone i wypite: - szklanka cieplej wody z kilkoma kroplami soku z cytryny - owsianka na wodzie z garscia borowek - szklana wody jw. - kubek herbaty owocowej - brzoskwinia - bylam wsciekle glodna (owsianka hellooo), wiec wsunelam 2 trojkaty serka ekstra light z krowa, ktore mialam w lunchboxie - 2 galezie selera naciowego, 1/4 oogorka zielonego, jajko na twardo - jogurt owocowy 0% tluszczu i bez cukru - szklanka wody jw. - 2 sliwki suszone podjedzone przy wykonczaniu bigosu - wielka miska bigosu, pycha, nie wiem czy mam pisac przepis? - lyzeczka masla orzechowego - szklanka wody I pocwiczylam, 35 minut marszow na zmiane z bieganiem, pajacyki, pompki (nie prawdziwe, oparlam sie o murek i od przodu jechne,, potem robilam tez takie na triceps od tylu). 5 minut na skakance. Przerwa dwutygodniowa dala w kosc. Ale czuje sie dobrze po tych cwiczeniach, jutro brzuszki i ramiona zaplanowane. Po cwiczeniach musialam cos zjesc, ale nic mi sie nie chcialo, wiec zrobilam sobie odzywke bialkowa od faceta, ma bardzo malo wegli, duzo bialka i nie ma cukru, bo ze slodzikiem. I nawet mi smakowala, czekoladowa. Wyszlo jej tak 250ml. Zapycha jak nie wiem co. Jeszcze mu kiedys ukradne. Dzis jeszcze na pewno wypije szklanke wod lub herbaty, sie zobaczy. 11 dni do wesela, a sukienke ledwo dopinam. Odpowiedz Link
1dycha Re: Nadal nie ogarnelam co to za dzien na diecie 18.07.11, 21:57 a ktoś się odgrażał, że będzie racjonował węgle a gdzie mięsko ? a gdzie serek wiejski ? tak ! podaj przepis na bigos ! Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Nadal nie ogarnelam co to za dzien na diecie 19.07.11, 12:47 Miesa sporo w bigosie. Juz wklepuje przepis, moj emigrancki. Serek wiejski jest w lodowce, ciezko mi na niego patrzec, bo to nie moje ulubione jedzenie, ale jutro zjem, dodam tylko jakiegos ogorka i ziola. Zauwaz, ze nie zjadlam pieczywa, ani makaronu wczoraj - czyli racjonowanie zaczelam, nie da sie zaprzeczyc. Bigos zrobilam tak: 450g chudej wolowiny pokroiolam w mala kostke, podsmazylam na lyzeczce oliwy i zalalam kieliszkiem wina. Dusilam poltorej godziny, az zmiekla. Rozmrozilam ostatni kawalek polskiej kliebasy z dziczyzny, chyba z jelenia, ktora okazala sie byc bardzoj tlusta niz ta chuda z dzika, ktora zjadlam z miesiac temu. Bylo jej 228 gramow. Pokroilam w kostke i wrzucilam na goraca patelnie, sucha! Tluszcz sie ladnie wytopil, byla go moze lyzka porzadna, dorzucilam posiekana cebule i smazylam 5 minut. Dodalam duza tube koncentratu i smazylam minute, odstawilam i zabralam sie za kapuste. Jednak glowke bialej, sredniej wielkosci, posiekalam, ugotowalam. Sloik litrowy kiszonej odcedzilam, posiekalam i ugotowalam z lisciem laurowym i zielem angielskim. Polaczylam obie w duzym garze. Dodalam kielbase z cebula i koncentratem, uduszona wolowine wraz z calym sokiem, ktory puscila (wino wyparowalo dosc mocno, nie bylo duzo tego soku). Namoczylam garsc grzybow suszonych w cieplej wodzie, odcisnelam, wode wlalam do kapusty, grzyby posiekalam i dodalam do kapusty. 5 suszonych sliwek pokroilam w paseczki i dorzucilam do gara. Odgrzewalam i studzilam ze 4 razy, zanim zjadlam. Aaa i doprawilam sola i pieprzem. Tluszczu w tym bigosie jak na lekastwo, jest pyszny, facet zachwycony, ja tez. Na dzis jeszcze sie ostal, bo duzy gar wyszedl. A dzisiaj moje drogie na wadze 66.9kg. Az sobie policze ktory to dzien na diecie i wieczorem wpisze, co dzis zjadlam. Odpowiedz Link
beczka.prochu 43 na II fazie, 58 na diecie 19.07.11, 14:19 Czyli dzisiejszy. Doliczylam sie w koncu. Odpowiedz Link
beczka.prochu Wtorek, 43 dzien na II fazie, 58 na diecie 19.07.11, 21:33 7.50 - szklanka cieplej wody z cytryna 8-8.30 sniadanie: jajko na twardo, plaster szynki, 6 plastrow ogorka, pol czerwonej papryki, trojkat serka ekstra light topionego, nieco chrzanu 9-10 woda z cytryna 10.30 - herbata owocowa 11-11.30 - 15 nerkowcow, mala brzoskwinia 12-13 - szklanka wody z cytryna 13-13.30 - jajko na twardo, 1/3 ogorka, kilka paskow swiezej papryki, 2 trojkaty serka ekstra light, beztluszczowy i bezcukrowy jogurt naturalny ok. 150g z 20 borowkami (policzylam!) , slodzikiem i wanilia 14-15 szklanka wody z cytryna 16- 5 nerkowcow i mala brzoskiwinia 17.45 - kubek chudego czystego rosolu z wolowiny i kurczaka 18.15 - duza miska bigosu 19- 19.45 - cwiczenia na brzuch, ramiona, biceps, triceps 20 - porcja odzywki bialkowej o smaku czekolady Jestem najedzona i obolala, mam zakwasy po wczorajszych pompkach. Strzele sobie jeszcze herbate ziolowa. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Wtorek, 43 dzien na II fazie, 58 na diecie 20.07.11, 10:00 Dzis mam ochote na rybe, musze jakas kupic i upiec wieczorem. Na wadze szal. 66.8kg. Albo mialam okres zastoju i ruszylo w koncu naturalnie, albo jednak nie sluzyly mi skrobiowe, albo cwiczenia pomagaja, albo organizm dostal szoku po sobotniej wyzerce i niedzielnych plackach i zaczal szybciej spalac? Albo wszystko na raz do kupy. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: Wtorek, 43 dzien na II fazie, 58 na diecie 20.07.11, 22:12 No, uffff. Odpowiedz Link
1dycha Re: Wtorek, 43 dzien na II fazie, 58 na diecie 21.07.11, 23:11 a co to, dzisiaj jadlospisu nie ma???? Odpowiedz Link
beczka.prochu 44/II/59 20.07.11, 22:11 Dzis rano 66.8kg 7.45 - szklanka cieplej wody z cytryna 8.15-8.30 - 2 plasterki szynki, jajko na twardo, 6 plasterkow ogorka a na kazdym po lyzeczce pasty tunczykowej, trojkacik serka topionego ekstra light 9-10 szklanka wody jw. 10.30 - herbata owocowa i 10 nerkowcow 11 - sliwka 12 - duzy kubek kawy bezkofeinowej z mlekiem 1.5% 13-13.30 - 150g serka wiejskiego wymieszanego z posiekanym: ogorkiem, bazylia, pomidorem i czerwona papryka - zjadliwy no dobra, jak na to, ze nie kocham serka wiejskiego, to przyznaje - smaczny byl, 150g jogurtu z borowkami jak wczoraj 14-15 szklanka wody jw. 16 - brzoskwinia i 10 nerkowcow 18.15 - pieczony losos (2 steki!) posypany sezamem i skropiony syropem z agawy i sokiem z limonki i gooora surowki z polowy jablka i polowy duzej rzepy, do tego duzo natki pietruszki i sok z limonki plus duzo swiezo zmielonego pieprzu - pycha! 20-21 - szklanka wody Dzis przerwa od cwiczen, totez raczej juz nic nie bede jadla. Choc kusi ta odzwka bialkowa, bo czekoladowa i dopiernicza bialka malym wysilkiem. Gotuje zupe na jutro, z cukini. Dzis ostatecznie skonczyl mi sie slodzik i nie chce kupowac nowego opakowania. Mam nadzieje, ze bede sobie odpowiednio dawkowac syrop z agawy. To chyba tyle. A ide sobie zmierzyc lydke, bo jak przecztalam na jednym forum dziewczyny potrafia miec 37cm w lydce i mi sie to wydaje jakos strasznie duzo, az sie boje sprawdzic swoja. Odpowiedz Link
beczka.prochu 45/II/50 21.07.11, 23:13 Pory jedzenia jak wczoraj, mniej wiecej. - szklanka wody - 6 plasterkow ogorka z lyzeczka pasty z tunczyka na kazdym, 2 serki topione light - szklanka odzywki bialkowej - szklanka wody - herbata owocowa - 10 nerkowcow i sliwka - serek wiejski z warzywami jak wczoraj - jogurt z borowkami jak wczoraj - szklanka wody - 10 nerkowcow i sliwka - duza miska zupy kremu z cukini z jajkiem na twardo - lyzeczka masla orzechowego - koktaj z garsti borowek, mleka i otrebow - 4 niesolone fistaszki - herbata ziolowa Dzis wazylam 66.3kg. Zaspalam, ale kusilo, aby sie zwazyc. Stad ta odzywka rano, bo nie mialam czasu zjesc porzadniejszego sniadania, a nie chcialam go przedluzac kosztem lunchu, na ktory nie zdarzylabym przygotowac jedzenia. Ale jak sie zwazylam, to bylo jak kop energii z rana. Ugotowalam dzis zupe z pomidorow i soczewicy na jutro. Pycha. Odpowiedz Link
gaapa Re: 45/II/50 23.07.11, 07:42 Beczko,a powiedz czujesz juz poewnie mocno po ciuchach taki spadek wagi,co?I mowia Ci pewnie ludzie,ze schudlas?Hm,jak ja to lubie Zazdrosc w oku kolezanek (tych,ktore srednio lubie-bezcenna.Ja niestety mialam tylko efekt godny pozazdroszczenia po ciazy,tzn szybko wrocilam do formy.Ale coz z tego,jesli chce sie jeszcze schudnac.Ja z kolei zazdroszcze kolezankom,ktore jedza wszystko i sa szczuplutkie. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 45/II/50 23.07.11, 21:22 Gaapo, ja widze po ciuchach, facet zauwazyl od razu, bardzo mnie chwalil, ale tez zaproponowal wzmozenie treningow, jednak mimo, ze jestem, szczupla, to brak mi jedrnosci w niektorych partiach (glownie uda i brzuch). Siostrze wysylalam zdjecie tydzien temu i napisala mi, ze widac, ze schudlam. Poza tym nikt nic nie mowi. W pracy mam chude dziewczyny i jedna tylko z nadwaga, ale nie jakas mega gruba. Nie rozmawiam z nimi o diecie, bo raz im powiedzialam, to na mnie jedna naskoczyla, druga glupio skomentowala, a trzecia przynosila ciastka. Od tamtej pory uwazam, ze to co jem i czy chudne ich ...uj obchodzic powinno. Czasem nawet biore te ciastka, czy cukierki i udaje, ze zjadlam - niech sie glowia, jak to jest, ze jem slodycze i schudlam. Fajnie, ze Ty szybko doszlas do formy. Duzo dziewczyn, moich rowniesniczek, lub mlodszych strasznie sie po ciazy zapuscilo. Mysle, ze kiedys tym super szczuplym jedzacym wszystko moze sie tez obrocic. Ja mam jedna szczupla, ale je syf, ma nadcisnienie, co chwile jakies niestrawnosci, pije alkohol codziennie, w piatki u niej cala butelka wina tylko dla niej to norma, zle sypia. I szprycuje sie lekami, zamiast zmienic diete. Ale to taka co wie lepiej i "salata sie nie najada". No ja tez sie salata nie najadam. Odpowiedz Link
beczka.prochu 46 i 47 na II fazie 23.07.11, 21:10 Mialam urwanie glowy, juz pisze co wczoraj i dzis zjadlam, wczoraj wzorcowo: - szklanka wody - jajko na twardo, pol pomidora, kilka lyzek pasty tunczykowej - herbata mietowa - szklanka wody - sliwka i 10 nerkowcow - herbata mietowa - serek wiejski z dwoma pomidorami, jogurt naturalny z borowkami jak w czwartek - szklanka wody - sliwka i 10 nerkowcow - miska zupy z soczewicy i pomidorow - garsc makaronu razowego z piersia z kurczaka i duszonymi warzywami: polowa cebuli, polowa papryki, mala cukinia, kilkoma pieczarkami, nieco oliwy, swieze ziola - lyzeczka masla orzechowego - herbata czerwona, szklanka wody 40 minut cwiczen - masz i bieg (wiecej biegnia, ale przerwy na marsz tez byly, staram sie robic interwalowy odobno lepsze wyniki daje) przez 20 minut, 5 minut skakanki, 60 pompek (30 od przodu na murku, 30 od tylu tzw pompki francuskie) Dzisiaj mnie rozowo z jedzeniem, ale nie dramatyzuje zbytnio, pol dnia znowu latalam, setka rzeczy do zrobienia, dopiero siadlam spokojnie, nie mialam czasu ugotowac obiadu, reszta zupy sie nie najadlam, zreszta jak wrocilam do domu, to facet smazyl placki ziemniaczane (szlag nie placki trafi i to jego weekendowe gotowanie dla relaksu). - czerwona herbata - jajecznica z 2 jajek na lyzeczce oliwy i z 5 pieczarkami - koktajl z garsci borowek i mleka z polowa porcji odzywki bialkowej - pycha, trzymal mnie dlugo - miska zupy soczewicowej - 2 sliwki - 3 placki ziemniaczane - nieladnie, nieladnie... - wypilam duuzo wody, ale nie mialam dzis kontroli nad tym Moze jeszcze wycisne swiezy sok z owocow i marchewki, jak mi sie zechce sokowirowke wyciagnac... Nie planuje nic zjesc, nie planuje nic juz robic, mam dosc. Dzis sie nie wazylam, najpewniej jutro to zrobie, choc po dzisiejszym menu nie oczekuje rewelacji. Na usprawiedliwienie dodam, ze zrobilam wreszcie zakupy jedzeniowe i wrocilam z podwojnym opakowaniem serka wiejskiego, jajkami, chudym miesem i rybami, oraz gora warzyw, wiec mam nadzieje, ze nastepne 5 dni bez wyglupow. Odpowiedz Link
1dycha Re: 46 i 47 na II fazie 23.07.11, 21:17 Faceci tak maja, moj mnie dzisiaj uszczesliwil zoltym serem co prawda odtluszczonym, ale w za duzej ilosci i sie teraz o moja szostke martwie Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 46 i 47 na II fazie 23.07.11, 21:23 Dyszko, ser tez lezy w lodowce, ale nie tknelam. Ale z tymi plackami polecialam. Trudno, smaczne byly i lepiej smakuja jak ktos zrobi, he, he! Odpowiedz Link
beczka.prochu 48 na II fazie, 53 na diecie 24.07.11, 19:25 Na wadze podskoczylo, spodziewalam sie tego 66.7kg. Nie panikuje, od jutra wiecej serkow wiejskich i takie tam. Nie wierze, ze do soboty zobacze 65 z hakiem, ale nie czuje sie bardzo zle w obecnej wadze, wygladam o wiele lepiej i dzis rano wcisnelam sie w skinny jeans rozmiar 38. Powalcze o wiekszy spadek po powrocie z wakacji. Dzis na razie zjedzone/wypite: - szklanka cieplej wody z cytryna - 2 jajka na twardo, 2 plastry szynki, trochę pasty tunczykowej, pol pomidora, kilka plastrow ogorka - herbata owocowa - lyzeczka masla orzechowego - sok z marchewki, pomaranczy, jablka, grejpfruta i imbiru - sama wyciskalam, wyszlo ok 400ml - szklanka wody - duza miska potrawki z: fasolki canellini (mala puszka), groszku mrozonego (pol filizanki), polowy cukinii, polowy cebuli i 100g kielbasy chorizo, bez oliwy, bo kielbasa jest tlusta i oliwa sie z niej wytopila - 2 szklanki wody - chyba po tej kielbasie mnie suszy, bo pikantna byla Planuje jeszcze zjesc jogurt z wanilia i odrobina syropu z agawy. Na pewno jeszcze duzo wypije. Brzuch mam wielgachny po fasoli. O_o Odpowiedz Link
maciusiowa_mama Re: 48 na II fazie, 53 na diecie 24.07.11, 21:48 Beczka, proszę wytłumacz mi o co chodzi z tą ciepłą wodą z cytryną? Na poprawę metabolizmu porannego? Czy jakieś inne przeznaczenie i właściwości, bo widzę że rozpoczynasz od tego każdy dzień. Serio pytam. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 48 na II fazie, 53 na diecie 25.07.11, 11:14 Bo lubie. Mnie zwykle z rana jest zimno. Jesli akurat nie jestem na poludniu Francji/Wloch/Hiszpani/niepotrzebne skreslic, to z rana lubie cos cieplego wypic. Herbata nie zawsze mi wchodzi, wiec mam fazy na ciepla wode, nie pije jej codziennie, patrzylas tylko na ostatnie posty, akurat mam na nia faze. A cytryna, bo lubie smak cytryny. Zima pije jeszcze z miodem, dobrze na odpornosc dziala i swietnie smakuje. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 48 na II fazie, 53 na diecie 25.07.11, 11:15 Do wczorajszego menu dopisuje 5 kostek gorzkiej czekolady. Jogurtu mi sie nie chcialo, chcialo mi sie czekolady. Wypilam jeszcze dwie szklanki wody, chyba po tej kielbasie mnie suszylo. Dzis na wadze mimo brzucha wzdetego po fasoli, mimo ochlania woda ciut mniej niz wczoraj: 66.5kg. Chce mi sie rosolu, czystego. Chyba dzis bedzie. Odpowiedz Link
1dycha Re: 48 na II fazie, 53 na diecie 25.07.11, 22:55 f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3480432&start=30 z szybkiego researchu wynika, że woda z cytryną na coś pomaga, ale nie bardzo wiadomo na co Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 48 na II fazie, 53 na diecie 26.07.11, 10:12 Tak szczerze to w duszy to mam. Czy dziala czy nie dziala, smakuje mi, z rana mnie nieco rozgrzewa. Nie wiem, czy ja z krazeniem cos mam nie tak, czy ten balsam antycelulitowy mnie tak chlodzi. Inna sprawa, ze pogoda nie za ciekawa za oknem, to nie dziwne, ze mi zimno. Odpowiedz Link
beczka.prochu 49 na II, 54 na diecie 26.07.11, 09:29 Czyli wczoraj. Nie chcialo mi sie odpalac lapka, zreszta niespodziewanie padlam po 21, za to dzis jak skowronek 6.45 na nogach. Wczoraj pochloniete: - szklanka wody - 2 jajka na miekko z chrzanem - odzywka bialkowa, ok. 300ml - herbata mietowa x 2 - serek wiejski, 150g z ogorkiem i pomidorem - jogurt naturalny z wanilia i syropem z agawy - kubek czystego rosolu - stek wolowy gotowany, z musztarda, wyciagniety z rosolu - przypomnial mi dzieciece lata, lubilam wyjadac to mieso z zupy jak bylam mala, moczylam je w sloiku musztardy - kubek rosolu - 2 lyzeczki masla orzechowego - szklanka wody Rosol odtluscilam, robilam na kurczaku, wolowinie i duzej ilosci warzyw. Pycha byl. To znacz jeszcze jest. Organizm chyba zaczyna sie domagac innych rzeczy - kilka dni temu zachcialo misie czekolady, dzis rano majonezu. O tym napisze wieczorem, w poscie z dzisiejszym menu. Na wadze 66.5kg. Odpowiedz Link
beczka.prochu 50 DZIEN NA II FAZIE 27.07.11, 10:43 No i ewidentnie popierdzielilam ile to dni na diecie, na moje oko 64-65. Nieistotne. Wczorajsze to menu bo znowu nie mialam czasu pisac wieczorem (powoli sie pakuje, jeszcze mam zaplanowana kosmetyczke, farbowanie wlosow itp, moge malo bywac do urlopu). - szklanka wody - pol pomidora, kilka plasterkow ogroka, 2 jajka na twardo z dwoma lyzeczkami majonezu, plaster szynki - odzywka bialkowa, ok. 300ml - herbata mietowa - szklanka wody - serek wiejski 150g z pomidorem, ogorkiem i zolta papryka - jogurt naturalny (duzo, ponad 200g) z garscia borowek, wanilia i odrobina syropu z agawy - szklanka wody - herbata mietowa - szklanka rosolu - 5 kokardek bialego makaronu - pieczony dorsz, dwa kawalki, jedna mala duszona cukinia posypana prazonym slonecznikiem - lyzeczka masla orzchowego - 3 kostki gorzkiej czekolady - szklanka wody Dzis na wadze 66.5kg. Mierzylam wczoraj sukienke, lezy ciut lepiej, niz wtedy w sklepie. Zauwazylam, ze w tym tygodniu wyjatkowo duze parcie mam na rzeczy, ktorych wczesniej nie chcialo mi sie, a takze ze w pospiechu spraw przedurlopowych lapie czasem cos, jak wczoraj ten cholerny makaron. Inna sprawa, ze czyszcze lodowke i powoli zaczyna mi brakowac pomyslow na sniadania czy lunche. Dzis juz odpuscilam rano, bo ochote mialam taka, ze balam sie, ze jak nie zjem, to sie rzuce na cos innego, gorszego. I zjadlam na sniadanie sadzone na oliwie jajko oraz dwa plasterki bekonu chudego, upieczonego w piekarniku. Smakowalo mi jak nigdy. Lunch mam juz stricte SB i zaraz wrzuce przepis na chudy hummus do watku z przepisami. Wiem, ze przez wiekszosc czasu jadlam wzorcowo, ale przyszedl i na mnie czas. I tak od soboty nie bede jadla SB, bo wesele, w niedziele ostateczne pakowanie i wieczorem wyjazd. Na urlopie o ile to mozliwe, bede jadla ryby i owoce morza, ale nie bede sobie odmawiac bagietek na sniadanie, czy lokalnych serow. Tak wiec licze sie z tym, ze ze 2 kg przywioze i od polowy sierpnia powalcze znowu na II fazie, aby osiagnac lepsza wage. 31 wrzesnia jest wielka impreza, 30stka przyjaciolki, wiec bede znowu miala pretekst aby sie wylaszczyc. Na tyle, na ile to mozliwe bede do piatku starala sie jesc dietetycznie, ale sama widze po sobie, ze potrzebuje przerwy, aby moc wrocic do IIF z lepsza motywacja. Odpowiedz Link
1dycha Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 27.07.11, 10:59 nie ma to jak wypościć się przed urlopem, żeby siię potem na urlopie najeść.. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 27.07.11, 11:05 Zawsze na urlopach jem to na co mam ochote. Nie obzeram sie, ale tez nie odmawiam czegos, bo np. za tluste (sery). Nie wyobrazam sobie poznawac inne kraje i ich kulture bez jedzenia ich specjalow. Stad nigdy, przenigdy nie biore wyjazdow, gdzie jedzenie jest zapewnione. Lokalne kafeje, knajpy w ktorych jadaja lokalni - to jest moj swiat. Odpowiedz Link
1dycha Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 27.07.11, 20:38 bagietki do śniadania to lokalne specjały ? ;P nie dokuczałabym ci jakbyś nie zakładała wątku o "diecie na całe życie" Odpowiedz Link
gaapa76 Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 27.07.11, 21:26 urlop to urlop.jak swieta ja tez tak mam ze sobie odpuszczam.ale nie do konca,bo potem ciezko nadrobic.ja tak mialam w czasie ciazy,zarlam wszystko,zaluje do dzis!dluuga to byla dyspensaale za to przed takimi okazjami jest motywacja Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 28.07.11, 10:11 No przeciez, ze nie polece do pierwszej knajpy i zamowie tyle jedzenia i wiadro do rzygania jak ten facet w restauracji w "Meaning of Life". Chodzilo mi o to, ze urlop traktuje jako okazje do poznania czegos innego. Badz w Andaluzji i nie sprobuj win, serow, paelli czy smazonej tortilli z obawy na figure. Chyba bym musiala postradac zmysly. To tylko 2 tygodnie odstepstw, a moja dieta i tak bedzie bogata w ryby i owoce morza, wiec niespecjalnie sie martwie. Patrzac na ten moj watek i tak bym sobie postawila pomnik za wytrzymanie 2 miesiecy bez oszukiwania z menu. Pora na nagrode. Mam zamiar sie dobrze bawic, a dobra zabawa laczy sie z dobrym jedzeniem, siedzeniu w knajpie z lokalnymi do nocy, gdzie wlasiciel dollewa wina z dzbana. Nie obzarstwem, a ucztowaniem, celebrowaniem. Mamy w planie kilka zabytkowych miast, zwiedzanie, chodzenie po gorach, plywanie w morzu, wiec i tak czesc kalorii spale. Odpowiedz Link
beczka.prochu Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 28.07.11, 10:06 Bagietek nie jem na co dzien, bo to jednak pieczywo, ktore najlepiej robia poludniowcy Europy. Stad na urlopie sobie pozwalam. Zreszta bagietka do sniadania to nie znaczy, ze ja cala zjem. Dieta na cale zycie, to nie II faza SB, tak? Widze po sobie, ze musze sie pilnowac, aby utrzymac wage. Widze po nickach wracajacych ciagle do I czy II fazy, ze utrzymanie wagi to jednak nie lada gratka. Ktoras z Was pisala o probach z SB sprzed 5 lat... W tym sensie mam swiaodmosc, ze cale zycie sie bede musiala pilnowac. Jak kazda z Was zreszta. Odpowiedz Link
mraia Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 28.07.11, 12:22 > Dieta na cale zycie, to nie II faza SB, tak? Widze po sobie, ze musze sie pilno > wac, aby utrzymac wage. Widze po nickach wracajacych ciagle do I czy II fazy, z > e utrzymanie wagi to jednak nie lada gratka. Ktoras z Was pisala o probach z SB > sprzed 5 lat... W tym sensie mam swiaodmosc, ze cale zycie sie bede musiala pi > lnowac. Jak kazda z Was zreszta. Nic dodać. > Bagietek nie jem na co dzien, bo to jednak pieczywo, ktore najlepiej robia polu > dniowcy Europy. Stad na urlopie sobie pozwalam. Zreszta bagietka do sniadania t > o nie znaczy, ze ja cala zjem. Miłego wypoczynku i smacznego ) Odpowiedz Link
biealka Re: 50 DZIEN NA II FAZIE 28.07.11, 14:37 Beczka, ja się zgadzam z Tobą. Urlop to czas na delektowanie się dobrym lokalnym jedzeniem, bez objadania się. Dla mnie aspekt jedzeniowy na urlopie jest ważny, dlatego z lekkim niedosytem wróciłam w tym roku z Portugalii, bo było w tym zakresie słabo. Nigdy bym nie uwierzyła, gdyby ktoś mnie wcześniej uprzedzał Sytuację ratowały wina (genialne!) i sery(niezłe), chociaż tyle... W porównaniu z kulinarną przygodą w Hiszpanii, Włoszech, Chorwacji czy Czarnogórze, Portugalia wypada blado. Odpowiedz Link
beczka.prochu Wczorajsze menu - 27 lipca 28.07.11, 10:20 - szklanka wody - jajko sadzone na oliwie i dwa plastry bekonu chudego pieczonego - herbata mietowa - szklanka wody - 2 male sliwki - herbata mietowa - pol szklanki domowego hummusu light, 2 lodygi selera naciowego, 1/4 ogorka zielonego, 1/2 papryki zoltej - warzywa maczalam w hummusie - jogurt naturalny bez cukru i tluszczu, ok 200g z garscia borowek, wanilia i odrobina syropu z agawy - herbata owocowa - 2 male sliwki - 3 kotlety mielone z indyka (mielone indycze, cebula, seler naciowy, przyprawy, musztarda, lyzeczka kaprow, bez jajka bo nie mialam, usmazone na oliwie) i duuuzo tzatzikow (pol ogorka, 150ml jogurtu, zabek czosnku) - lyzeczka masla orzechowego i 2 kostki czekolady gorzkiej - szklanka wody Dzis na masaz aromaterapeutyczny, ciesze sie jak dziecko. Waga dzis rano 66.3kg. Odpowiedz Link
beczka.prochu Czwartek, dzisiejsze menu 28.07.11, 21:49 - szklanka wody - 2 plasterki bekonu chudego z piekarnika, bulka pelnoziarnista, kilka plasterkow pomidora - szklanka wody - herbata mietowa - 2 male sliwki - 2 kotlety mielone, indycze z wczoraj, pomidor - duza kawa z mlekiem 1.5% - 1 sliwka - szklanka wody - 2 miski zupy z pomidorow, cebuli, pora, oliwek, oliwy i bazyli z dwoma garsciami makaronu razowego - odzywka bialkowa - szklanka wody Masaz cudooooowny. Czekolada sie skonczyla, maslo orzechowe sie skonczylo. Waga 66.3kg. Nie dziekuje jeszcze za zyczenia milego urlopu, bo oficjalnie pozegnam sie pewnie jutro. Odpowiedz Link
beczka.prochu PIATEEEEK! :D 29.07.11, 10:15 Dzis sie zwazylam, waga stoi, co mnie nieszczeglnie dziwi, bo w tym tygodniu nie trzymalam rezimu tak jak sobie to wymarzylam, ha, ha! 66.3kg to nie tragedia, jak przypomne sobie, ze pod koniec maja bylo 7.2kg wiecej, to mam ciarki... Po urlopie powalcze dalej. Wszystko mi sie w zasadzie pokonczylo. Dzis bedzie kombinowany kurczak na obiad z reszta papryki, cebula i marchewka, zrobie jakis sos slodko - kwasny, do tego pewnie brazowy ryz, bo ten akurat mam, jako, ze nie jest moj ulubiony, to szybko nie znika. Jako, ze nie ma szans, ze dzis bede miec menu stricte SB, i bede miec pakowanie na glowie, to juz nie bede pisac. Przyznaje, ze zle zpalanowalam zakupy, a nie bede dzis kupowac specjalnie nic, bo jutro wesele, a w niedziele juz na wakacje. Polece na jakims jajku na twardo i owocach z rana w sobote, na dzis jeszcze mam jakies owoce, resztke hummusu i pomidora. Wiec zegnam sie z Wami nieozieble, zyczac chudniecia, mam nadzieje, ze jak wroce sie pochwalic ile przytylam, to mnie zasypiecie informacjami, ze schudlyscie, co najmniej po 2 kg kazda! Bawcie sie, odezwe sie po powrocie. Buzka! Odpowiedz Link
1dycha Re: PIATEEEEK! :D 29.07.11, 11:35 Miłego wypoczynku - tylko z tymi bagietkami nie przesadź Odpowiedz Link
gaapa Re: PIATEEEEK! :D 29.07.11, 15:40 hej,baw sie dobrze,odpocznij i nie martw zarciem Odpowiedz Link