Dodaj do ulubionych

alkohol / indeks glik / jak się liczy kalorie -

30.05.11, 20:29
Poniżej wyniki mojego researchu nt alkoholu. Chętnie podyskutuję o obserwacjach - jeżeli ktoś ma ochotę smile

1.
Twierdzenie o "pustych kaloriach" zaczyna wyglądać mi podejrzanie - od kiedy dowiedziałam się jak się kalorie w pożywieniu liczy.
Otóż spala się pokarmy w bombie kalorymetrycznej, a nastemnie mnoży przez współczynnik wchłanialności dla człowieka.

2.
Poszukiwania w tabelach glikemicznych:
Piwo - 110 IG
Wino czerwone - 30 IG
Wódka - indeks glikemiczny ujemny (!!!) (alkohol blokuje insuline podobno)


3.

artykuł dotyczący badań

Czy alkohol tuczy? Łatwo policzyć: podczas gdy gram białka i cukru mają po cztery kilokalorie (kcal) - mililitr spirytusu ma ich aż siedem. Sporo. Setka czystej to ok. 280 kcal, a pół litra piwa Guinness - o 100 więcej. Ponieważ rzadko kiedy kończy się na jednym kieliszku (czy kuflu), można przyjąć, że uczestnik zakrapianej imprezy wypija istne morze kalorii - już 1 tys. kcal to równowartość pięciu pączków, lukrowanych bomb energetycznych. Dużo, zważywszy na to, że normy określają dobowe zapotrzebowanie energetyczne kobiet na nieco ponad 2, a mężczyzny - 3 tys. kcal na dobę.

A ile takich wysokoprocentowych kalorii spożywamy rocznie? Policzmy: skoro statystyczny Polak wypija około siedmiu litrów alkoholu (w przeliczeniu na czysty spirytus), a litr spirytusu ma 7 tys. kcal, to po przemnożeniu otrzymamy prawie 50 tys. kalorii. Ale kto pije czysty spirytus? Zwykle jest to piwo, wino, wódka oraz wszelkiego rodzaju koktajle alkoholowe. Te ostatnie obfitują jeszcze w kaloryczne cukry i tłuszcze. Wniosek? - Naszą słabość do alkoholu nierzadko przypłacamy nadwagą. Ci, którzy "zdrowo" popijają, muszą być grubsi od abstynentów. Logiczne? Logiczne!

- Tyle że... jest dokładnie odwrotnie: to "popijający" są szczuplejsi od "stroniących" - twierdzi Graham Colditz z Harvard University. - Z jednym wyjątkiem: piwosze. Kilka litrów piwa tygodniowo potrafi w widoczny sposób zaokrąglić im brzuchy. Ale degustatorzy innych trunków nie mają tego problemu.

Jak wytłumaczyć ten paradoks?

pączek (1 szt.) - 200, ajerkoniak - 320

W 1991 r. Colditz zakończył serię zakrojonych na szeroką skalę badań. Pod jego kierownictwem kilkunastoosobowy zespół naukowców przeanalizował dane dotyczące spożycia alkoholu, wagi ciała, sposobów spędzania wolnego czasu i nawyków żywieniowych 138 tys. osób.

- Przez dziesięć lat śledziliśmy ich losy. Chodziło o to, by ustalić bezpośrednią zależność pomiędzy tuszą a spożyciem alkoholu. Bezpośrednią, to znaczy taką, która wykluczałaby wpływ innych czynników. Dzięki temu możemy teraz z czystym sumieniem powiedzieć, że ktoś jest chudszy, bo pije wino do obiadu, a nie np. dlatego, że odżywia się zdrowiej czy chodzi na basen - wyjaśnia uczony.

Colditz uprzedza jednak tych, którzy już wpadli na pomysł, aby metodą wysokoprocentową pozbyć się nadmiaru kilogramów: - Różnica nie jest duża: mniej więcej pięć procent w przypadku mężczyzn i siedem-osiem u kobiet - o tyle popijający są lżejsi od stroniących. Mniejszą zresztą o procenty. Wystarczająco intrygujące jest już to, że pijący nie są grubsi od abstynentów. Tak jakby dostarczane wraz z alkoholem kalorie nie zamieniały się u nich w tłuszcz. Pytanie: dlaczego?

Jedna z teorii mówi, że etanol obniża wydzielanie insuliny - hormonu uczestniczącego w zawiązywaniu się tkanki tłuszczowej. I choć nieraz to potwierdzono, wielu naukowców uważa, że przyczyna zagadkowej szczupłości ludzi pijących leży gdzie indziej.

A może kalorie "alkoholowe" są po prostu inne niż, powiedzmy, "tłuszczowe" czy "cukrowe"? Mimo że tę teorię sformułowano zaledwie pięć lat temu, już doczekała się weryfikacji.

wódka czysta 100 ml - 280

piwo jasne (0,5 litra) - 380, wódka czysta 280

Przez cztery miesiące 48 ochotników dzień w dzień pochłaniało tę samą ilość kalorii, ale w różnych postaciach. Pierwsze dwa tuziny popijały posiłki drinkiem grapefruitowo-alkoholowym, drudzy napojem grapefruitowym, gdzie alkohol zastąpiono odpowiadającą mu pod względem liczby kalorii ilością wodorowęglanów. I tak przez dwa miesiące. Potem obie grupy zamieniły się rolami. A działo się to w laboratorium naszpikowanym aparaturą do pomiaru wszystkiego, co tylko człowiek pochłania (jedzenie, picie, powietrze), i wszystkiego tego, co z siebie wydziela (płynne, stałe i gazowe produkty przemiany materii). Wynik?

- Wbrew naszym przewidywaniom, wszyscy ważyli po tyle samo. Niezależnie od tego, czy pili alkohol czy łykali cukier. Wniosek: kaloria jest kalorią bez względu na to, czy pochodzi z ponczu czy z pączka. Autor badań William Rumpler z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa nie ukrywał rozczarowania.

A może jego podopieczni pili zbyt mało? - Z wiadomych względów tego nie sprawdzaliśmy - odpowiada Rumpler. - W dużych dawkach alkohol zaczyna być traktowany jak trucizna i wątroba natychmiast zmienia go w mniej szkodliwe ketony. Ale dlaczego ułatwia utrzymanie linii, jeżeli tylko spożywamy go w bardziej umiarkowanych ilościach?

wiśniówka - 240, gin - 300

Zdaniem Williama Landsa z Instytutu Problemów Alkoholowych w Waszyngtonie sprawa jest banalnie prosta. - Ci, którzy piją, są szczupli, bo mniej jedzą. Alkohol zmniejsza łaknienie. Jeśli ktoś je dużo bananów, rzadziej sięga po biszkopty. Podobnie z alkoholem - kalorie przyjmowane w tej formie zmniejszają zapotrzebowanie organizmu na energię zawartą w innych artykułach spożywczych.

Potwierdza to eksperyment opisany w lutowym numerze "The American Journal of Clinic Nutrition": Na uniwersytecie w Maastricht (Holandia) przez pięć tygodni organizowano specjalne sesje sałatkowe, których uczestnicy mogli raczyć się sokami owocowymi, wodą mineralną lub wysokoprocentowymi drinkami. Napoje podawano mniej więcej na pół godziny przed potrawami (makaron, szynka, ser, owoce, warzywa i dodatki). Żaden z 52 uczestników badań nie wiedział, że talerz, z którego jadł, miał wmontowaną elektroniczną wagę, a każdy kęs przełykanego jedzenia był uprzednio rejestrowany przez ukryte w blacie stołu kamery. Kiedy już wszystko zmierzono i policzono, okazało się, że ci, którzy pili drinki, jedli z reguły mniej i wolniej od tych, którzy wybierali inne napoje.

woda mineralna - 0, szkocka whisky - 250

Alkohol kontra apetyt? Czyż może być prostsze wytłumaczenie?


- Pijący są szczuplejsi nie przez to, że piją, lecz przez to, że... są szczuplejsi. Z moich ostatnich badań wynika, że alkohol odmiennie działa na szczupłych i otyłych - pierwszym pomaga zachować linię, drugich czyni jeszcze bardziej krągłymi - twierdzi Beverly Clevidence z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa. Zależność ta nie jest całkiem symetryczna - zaznacza uczona. - Osoby mieszczące się pośrodku, a więc o przeciętnej wadze - pod wpływem alkoholu raczej schudną, niż przytyją. Chudzi schudną jeszcze bardziej, a grubi utyją.

Skąd te różnice?

By je wytłumaczyć Loren Cordain z Uniwersytetu Stanowego Kolorado w Fort Collins powraca do insuliny. - Z wszystkich tych badań wyłania się trójkąt zależności: insulina, alkohol, otyłość. Alkohol rzeczywiście obniża poziom insuliny, ale pod warunkiem, że nie jesteś otyły. Bo jeśli tak, to poziom hormonu pozostanie bez zmian, a wtedy zamiast tracić kilogramy, będzie ci ich przybywać.

Dlaczego wydzielająca insulinę trzustka inaczej zachowuje się u szczupłych, a inaczej u krągłych - pozostaje tajemnicą.

- Wpływ promilli na kalorie kryje jeszcze wiele niewiadomych. Zaś co do wpływu alkoholu na organizm wiemy wystarczająco dużo, by kategorycznie odradzać tę formę odchudzania - zapewnia Cordain. - Nie warto dla sylwetki ryzykować zdrowiem.

Obserwuj wątek
    • zbig2007 Re: alkohol / indeks glik / jak się liczy kalorie 30.05.11, 21:42
      cześć
      co nazywasz "pustymi" kaloriami - wg mnie jest to energia bez wartości odżywczych (np. czysty cukier czy właśnie alkohol) , a jakie jest twierdzenie o pustych kaloriach?

      tutaj jest link nt alkoholu, diety, ostatni paragraf pt. ""How to lose fat or prevent fat gain when drinking" to strategia jak się przygotować do przyjęcia żeby się napić ale nie utyć smile
      www.leangains.com/2010/07/truth-about-alcohol-fat-loss-and-muscle.html
      • 1dycha Re: alkohol / indeks glik / jak się liczy kalorie 30.05.11, 23:05

        cześć zbig, miło poznać - dużo dobrego słyszałam o tobie w innych wątkach smile
        Dzięki za linka - trochę się pokrywa z tym co już mi się w głowie układa.

        1.
        "puste kalorie" - w większości diet i wypowiedzi trenerów, dietetyków etc. wszyscy zalecają wykluczenie alkoholu. chcesz przytyć - nie pij, chcesz schudnąć - nie pij, za mało śpisz - nie pij, za dużo śpisz - nie pij. nie dziwię się że tak jest, bo nie ma co zachęcać do picia, ale. ale:

        jeżeli chodzi o mityczną kaloryczność alkoholu - to jeżeli chodzi o obliczanie kalorii, robi się to tak, że pokarm spala się w urządzeniu laboratoryjnym i mierzy wytworzone ciepło. potem się dodaje współczynniki przyswajalności - które zostały opracowane.... na początku XX wieku, czyli 100 lat temu! kaloryczności nie bada się (tak jak IG) na ludzkich organizmach, tylko w maszynce do spalania...

        innymi słowy można w tym samym kalorymetrze zmierzyć kaloryczność oleju napędowego i papieru. i wyjdzie na to, że człowiek który spożył 2 litry oleju i ryzę papieru powinien potem przerzucić tonę węgla. oczywiście że człowiek po posiłku z oleju napędowego nie tylko nie przerzuci tej tony, ale.. raczej też nie przytyje smile

        stąd wychodzi mi na to, że mit o "kaloryczności" alkoholu to po prostu bzdura i aż nie chce mi się wierzyć, że cały internet jest tym tak napędzony.

        2.
        alkohol ma na pewno wpływ na metabolizm i hormony - i to właśnie próbuję zgłębić.
        tyle że indeks glikemiczny alkoholu to kolejna zagwozdka.
        po wypiciu piwa (w nadmiarze smile czuję się najzwyczajniej na świecie najedzona.
        po wypiciu wina (w nadmiarze smile robię się głodna.
        to jest totalnie na odwrót niż wynika z indeksu.
        i bądź tu mądry i pisz wiersze sad
        • zbig2007 Re: alkohol / indeks glik / jak się liczy kalorie 31.05.11, 08:22
          ja nie za bardzo wierzę w IG

          po pierwsze w przypadku piwa IG=110 to jest ig maltozy, a zapewne istnieje jakaś różnica pomiędzy krzywą glukozy jeżeli wchłoniemy 50g maltozy a co innego jeżeli jest to 50g węgli w browarze (2 duże + jedno małe piwo) - w przypadku piwa na ig wpłynie to co do niego zjemy.

          po wypiciu piwa jesteś najedzona bo rośnie glukoza we krwi - ale nie jedz nic i poczekaj 1 lub 1,5 godzinki to zobaczymy co będzie dalej smile

          wg mnie piwo to słabe rozwiązanie (ze względu na niepotrzebne węgle, niepotrzebny gluten), jak już nie ma innego wyjścia to mi się zdarza, ale cytując tu "skinny bitches" piwo jest dla studenciaków i grubych wujów z wąsem smile

          w tym sezonie grillowym będę raczej robić sobie coś a'la "spritzer" (wino zmieszane z wodą gazowaną) - alkoholu tyle co w piwie, mało węgli, można do tego wykorzystać te wina z lidla po 12 zł smile)

          albo przepis na "NorCal Margarita" wg Robba Wolfa
          - tequila
          - woda gazowana
          - sok z limonki (lub z cytryny jak budżet poszedł cały na tequilę smile

          Robb zaleca żeby pić to na czczo (czym mniej człowiek najedzony tym mniej potrzebuje alkoholu żeby zadziałało wink
          woda gazowana jest po to żeby szybciej wpłynęło do organizmu
          limonka jest po to żeby zachować odpowiedni odczyn zasadowo-kwasowy

          po drinkach zjeść coś z dużą ilością białka (żeby zminimalizować wpływ na hormony przede wszystkim HGH)

          cheers!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka