Dodaj do ulubionych

a ja to sie najbardziej zastanawiam...

03.08.11, 00:26
jak sie do cwiczen zmotywowac;/ kurde,zazdraszczam tym co po prostu lubia cwiczyc,ja nie znosze nic nie lubie ani biegac ani spacerowac ani magac noga plywac troche lubie ale nie az tak zeby chcialo mi sie zapitalac na plywalnie,przebierac,ubierac,suszyc uhhh...
troche tez lubie taki dance-aerobik ale jak widze tylek moj kicajacy w zupelnie innym rytmie niz reszta ciala to juz tez nie lubiesmirk fuck.
Obserwuj wątek
    • serce34 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 03.08.11, 23:48
      Ceres...Ty nyie dołuj,,,tylko sie bierza babo do roboty...ano juz wink)

      Ja pamietam jak sama zaczynałam,,ile gledziłam,,,klęłam...a to,,sramto,,ludzie drodzy.
      Teraz? jestem motywacja dla kolezanek...i bardzo mnie to cieszy.

      ps,diety nie trzymam...hahhaha ....w koncuwink)
      • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 04.08.11, 00:10
        ceres, jak nie czujesz że potrzebujesz to się nie zmuszaj.
        znajdź coś co sprawia ci chociaż trochę frajdy i się tego trzymaj smile
        • gaapa Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 04.08.11, 20:53
          a ja to mysle,ze bez cwiczen nigdy nie schudne na tyle zeby byc z siebie zadowolonasad
          chcoiaz aktywny tryb zycia, przy dzieciach i pracy,troche zastepuje cwiczenia,ale tylko odrobinkewink
          • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 10:50
            ja tez tak mam. porzuciłam wszelkie diety, jem wszytko w normalnych ilościach oprocz słodyczy i fas foodów. Cwicze po 2 godz. dziennie. ważę 46 kg mam 160 cm. Nigdy tak dobrze nie wygladałam jak teraz. na zadnej diecie nie wytrzymałam dłuzej niz 2 tyg. i na zadnej diecie nie odnotowałam takich spektakularnych efektów.
            • gaapa Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 15:48
              wow.napisz cos wiecej co cwiczyszsmile
              Ceres,zaraz nas kolezanka w kompleksy wpedzi,podobnych gabarytow co my
              • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 20:34
                nie chcę nikogo wpędzić w kompleksy, tylko mowie, ze mi dieta za przeproszeniem gówno dała. cwiczę 6 razy w tyg. po 2 godz. jeden dzień aeroby- rowerek stacjonarny, biegi, drugi cwiczenia na brzuch (polecam a6w i hula hop). tyle. unikam słodyczy, tłustego zarcia, reszta normalnie bez obżerania się czy głodzenia się. nie słodze kawy, herbaty. i zero alkoholu, od czasu do czasu lampka wina. kiedys ważyłam 57 kg będąc na ciagłej diecie....
                • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 20:41
                  o to tak jak ja,na ciaglej dieciebig_grin
                  ale co,jak wazylas te 57 to przestalas sie odchudzac i zaczelas cwiczyc i wtedy schudlasdo 46?czy schudlas do 46 i dopiero sie odchudac przestalas i zaczelas cwiczyc?
                  i pewno mloda jestes..nie chce mnie sie wierzyc ze w tzw doroslych obowiazkach jest czas na 2 godziny cwiczen dziennie;/
                  • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 20:55
                    nie jestem młoda, mam 26 lat. i ma dorosłe obowiązki- konczyłam studia dzienne i pracowałam. teraz juz tylko pracuje (8 godz. dziennie). wszystko da sie jakos zorganizowac. No ale fakt- nie mam męza, dzieci, mieszkam sama.


                    no tak, odkad pamietam byłam na diecie- dukanie, kapuscianej,south beach. rzuciłam to w cholerę i paradoksalnie schudłam i wagę utrzymuje. zdziwiło mnie to- zrobilam wszelkie badania, z ktorych wyszlo, ze jestem zdrowa jak ryba.

                    reasumując- schudłam cwicząc.
                    • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 21:51
                      kurcze,no to nc tylko pogratulowac,moze to jest wyjscie z tego blednego kola;/
                      tylko ze ja nie dam rady tych 2 h dziennie,no nie ma bata,nie damsad
                      • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 09:42
                        własnie to jest błędne kolo... Skonczyłam psychologie, ale niekiedy psycholog sam sobie nie moze pomoc, bo nie umie spojrzec na siebie obiektywnie. Tak więc, udalam sie do psychologa. On zmienil moje nastawienie do jedzenia. Już nie myslę ciągle o wadze, dietach. To on poradził mi abym zaczęła ćwiczyć intensywnie. Miałam szczescie trafiłam na specjaliste w swojej dziedzinie, polecam.
              • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.08.11, 20:39
                musi jej sie kosmicznie nudzic ze ma czas 2 h dziennie cwiczyc 0_o
                ja jak wygospodaruje 2 h w tyg to jest super
                • gaapa Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 07:20
                  Ma-ff,super,na pewno do tego cialo jest ujedrnione. Ja tez w tej chwili nie mialalbym szans na 2 h/dz cwiczen.Ostatni tydzien mialam tak zawirowany ze nawet na stepperku nie chodzilam.
                  Ma-ff,a moze Ty po prostu weszlas w nowy etap zycia i dlatego schudlas te 10kg?To tak jest,jak konczylam studia to wlasciwie bez zadnego odchudzania,tak sama z siebie tez mniej sporo schudlam i od tamtej pory (no poza ciaza) juz wlasciwie utrzymywalam (raz lepiej,raz gorzej) te sylwetke.
                  Mi sie wydaje (przynajmniej w moim przypadku) ze tycie lub chudniecie "leza w glowie".Jak wazylam najmniej to tez sie nie odchudzalam,po prostu nie czulam zadnej potrzeby podjadania czy objadania sie...A jak tylko sobie powiem,ze ide na diete to od razu non- stop mysle o jedzeniu itd..Dlatego jak juz wiele razy mowilam,boje sie zmuszac do diety.Tez tak mam,ze wielu rzeczy po prostu nie jem i niby jest ok,ale np wazyc 46 kg kurcze bym chciala.
                  Ma-ff a cwiczysz na silowni?
                  • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 09:51
                    Być moze to tez pzrez to, ze weszlam w nowy etap. wpadłam w wir nowej pracy, musiałam powalczyć o etat, nie miałam czasu aby podjadać, mysleć o żarełku. z reszta tak jak mówię, korzystałam z pomocy psychologa. To bardzo mi pomoglo. Odchudzanie, jedzenie zaczynają się w głowie. czym mniej myslę o posiłkach, o tym, co zjem na kolację czy na obiad, co ugotować, tym lepiej się czuję i tym łatwiej utrzymac mi wage. Moje nastawienie do jedzenia zmieniło się o 360 stopni. Uwolniłam się nie tylko z tłuszczu.

                    Rozumiem, że nie każdy moze wygospodarować te 2 godz. Mi samej coraz cięzej to przychodzi. Ale dla mnie nie ma inego rozwiazania. wolę cwiczyć niz być wiecznie na diecie bez efektow. Ja po prostu po tych 2 godz czuje się wspaniale, jestem mokra od potu, ale czuje sie swietnie, tak lekko.

                    w chwili obecnej nie cwiczę na siłowni. Kupiłam sobie rowerek, kiedy mi sie znudzi to zainwestuje w orbitrek. Ale dla tych, co mają problemy z motywacja lepsza jest siłownia.
                    • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 16:02
                      ma-ff napisała:

                      > zta tak jak mówię, korzystałam z pomocy psychologa. To bardzo mi pomoglo. Odchu
                      > dzanie, jedzenie zaczynają się w głowie. czym mniej myslę o posiłkach, o tym, c
                      > o zjem na kolację czy na obiad, co ugotować, tym lepiej się czuję i tym łatwiej
                      > utrzymac mi wage. Moje nastawienie do jedzenia zmieniło się o 360 stopni. Uwol

                      Tu się nie zgodzę, mam zupełnie na odwrót.
                      Jak się skupiam na tym co zjeść, myślę z wyprzedzeniem - to o to dbam i chudnę.
                      Jak nie mam czasu o tym myśleć - tyję.

                      ma-ff, czy (od czasu jak ćwiczysz) miałaś dłuższą przerwę w ćwiczeniach i czy odbiło ci się to na wadze?
                      • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 17:06
                        niestety, kiedy robię sobie dłuższą przerwę w cw. to odbija się to na wadze. Tydzień bez ćwiczen= kilogram w gorę
                    • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 01.09.11, 12:32
                      Zmiana nastawienia o 360 stopni, to powrot do punktu wyjscia - chyba mialas na mysli 180 stopni? Podziwiam chec cwiczenia 2 godziny dziennie. I mozliwosci czasowe. Ja pracuje na etat, mam uregulowany tryb zycia, nie mam dzieci, ale po powrocie z pracy, zjedzeniu obiadu moge sie zmusic raptem 2-3 razy w tygodniu do cwiczenia przez godzine, gora poltorej. A to dlatego, ze lubie czytac, robic zdjecia, spotykac sie z ludzmi, posluchac muzyki siedzac w fotelu, czasem po prostu trzeba ogarnac dom, umyc okna czy pojechac do psa przyjaciol, ktorym sie opiekuje, gdy jada na wakacje. 2 godziny cwiczen dziennie 6 razy w tygodniu pewnie by mnie wylaszczyly, ale ja po prostu lubie robic inne rzeczy. A doba ma tylko 24 godziny. uncertain A zycie spierdala.
                      • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 01.09.11, 12:46
                        beczka.prochu napisała:

                        > 24 godziny. uncertain A zycie spierdala.

                        dobrze mowisz...
                        wpadlam w zadume....

                        • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.09.11, 15:11
                          ja tezbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                          serio serio.dziwnie sie porobilo.
                          • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.09.11, 18:19
                            Dzięki laski za wsparcie.
                            Wczoraj się naprawdę zdołowałam - chociaż może to i uśmiać się powinnam z kolejnego postanowienia o zażywaniu ruchu, którego nie wdrożyłam (a od września miało być tak cudownie smile
                      • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.09.11, 20:48
                        Wystarczy jedynie dobra organizacja czasu smile
                        • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.09.11, 22:31
                          ma-ff napisała:

                          > Wystarczy jedynie dobra organizacja czasu smile

                          uwielbiam takie zlote rady.
                          bez obrazy.
                        • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.09.11, 22:38
                          Hmmmm... No tak, spojrzmy, w tygodniu:
                          Wstaje ok. 7.20, poranna toaleta, sniadanie, wychodze do pracy 8.40, pracuje, pracuje, wracam z pracy ok. 18. Obiad jakis, zjesc spokojnie robi sie co namniej 18.45, przebrac sie i na silownie na 2 godziny. Trzeba dojechac, 40 minut w obie strony z glowy, potem prysznic, takie tam. Robi sie 22. Gdzie seks? Rozumiem,ochota na 5 minutowy numerek, ale generalnie schodzi dluzej - u mnie, srednio 5 razy w tygodniu. W weekendy czesciej... tongue_out Gdzie znajomych, ksiazki, filmy, zakupy (jedzeniowe tylko!), polezenie z maseczka na pysku pol godziny (i inne takie, ktore lubie) wcisnac jak jeszcze trzeba przyjac ze te 7 godzin spie? smile No moja doba ma 24 godziny, przepraszam bardzo. big_grin

                          Ma-ff,nie mieszkasz juz z rodzicami? (pytam na wszelki wypadek, bo u mamy tez mialam czas na 2godzinne wypady po pracy wink )
                          • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 05.09.11, 23:51
                            uwaga, dluga wypowiedz.
                            do jasnej cholery, mam dola, tyle tryskalam optymizmem, ze moge sobie teraz ponarzekac.

                            za mlodu trenowalam rozne sporty, i poki mialam zawody, to dawalam z siebie wszystko na treningach, srednio 3 godziny dziennie.

                            potem sie kontuzjowalam, niewazne, mam troche ograniczen, wyczyn i bieganie odpada.

                            taniec tez, bo musze sie pilnowac, zeby prosto stawac.

                            w tej chwli chodzenie na silownie/basen/whatsoever kojarzy mi sie z kara albo rehabilitacja. oczywiscie probuje sobie przemowic do rozumu, ale excuse le mot g*** to daje. nie zalezy mi az tak na wygladzie, zeby sie napinac z grafikiem zajec i na sile wpisywac ruch. nie smakuje mi to, nie podoba mi sie, nie wierze ze cokolwiek w moim zyciu od tego sie zmieni. do jasnej cholery, mam 30pare lat, nie musze wygladac jak nastolatka, co to kogo obchodzi, ze nie mam tylka jak arbuz? moj tylek w swietle swiec wyglada OK, a na plazy jestem 2 tygodnie w roku, mam sie katowac caly rok dla tych 2 tygodni?
                            mam w d** porady typu "znajdz cos co sprawia ci przyjemnosc" - znam setke lepszych przyjemnosci.

                            moze i umre wczesniej - pytanie, czy lepiej 40 lat sie zmuszac do cwiczen, czy 30 lat sie lenic? na mysl o tym, ze mam zyc 10 lat dluzej, czyli 10 lat wiecej sie zmuszac na sile do ruchu odechciewa mi sie tych 10 lat.

                            a apropos organizacji czasu... OK, jestem niezorganizowana. zawsze taka bylam. I co?
                            • sihaja_82 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.09.11, 09:52
                              dyszka, mocno przytulam big_grin
                              i zgadzam się w 100%
                            • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.09.11, 11:34
                              Ja wychodze z zalozenia, ze jak czegos bardzo nie lubisz, to zmuszanie sie do tego nie ma sensu. Nagle nie pokochasz tego, a jeszcze bardziej obrzydzisz. Patrz - ja i serek wiejski. big_grin Nie lubilam, nie wciskalam na sile, potem zaczelam delikatnie eksperymentowac, i teraz malo, bo malo, ale jem. big_grin wink Jakbym sie wtedy zmuszala, to dzis bym rzygala na sam jego widok w sklepie.

                              Mimo, ze moze chcialabym miec tylek jak arbuz big_grin to nie kosztem tego, co obecnie w zyciu mam - wreszcie dobry zwiazek z facetem, wzgledny spokoj ducha, czas na inne przyjemnosci. Jakby nam sie dziecko trafilo, to obrocie swiat do gory nogami, wole korzystac z zycia jakie mam teraz, bo nie wiadomo jak dlugo bede miala taki komfort.

                              A Ty Dyszka, jak musisz, to ponarzekaj, pomaga jak czlowiek wyrzuci z siebie. Sciskam mocno i nie daj sie dolom.
                          • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.09.11, 18:44
                            Wstaję o 5.30.
                            Biegam przez godzinę.
                            w pracy siedzę od 7.30 do 15.30
                            Koło 16 wracam do domu i znowu biegam do 17.
                            Od 17 mam czas na własne przyjemności, zakupy, telewizję, szkołę językowa, ksiażkę, przyjaciół, faceta i sex.

                            do łózka kładę się po 1.

                            Poczułam jakąś nagonkę na moją osobę. Nikogo nie zmuszam do ćwiczeń, nikomu nie karze. Opowiedziałam tylko o swoim sposobie na szczupłą sylwetkę.

                            To Tyle

                            A- od 19 roku zycia mieszkam sama. Moi rodzice mieszkaja 300 km ode mnie.

                            pzdr

                            • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.09.11, 23:01
                              ma-ff, to nie była nagonka.
                              ja z siebie wylewałam frustrację, żadnych osobistych wycieczek nie miałam, nie wiem co/kto cię taku uraziło.
                              szczerze mówiąc podziwiam, bo nie wstałabym dobrowolnie o 5:30. Jak wstanę przed 7:00 to potem jestem cały dzień śpiąca.

                              wstaję koło 8 i wypijam kawę. Po trzeciej kawie zaczynam się budzić.
                              średnio ok. 9-9:30 wychodzę do pracy
                              o 20:00 jestem z powrotem w domu plus minus 2 godziny (nigdy nie wiem o której wrócę).
                              potem jest sprawa organizacji jedzenia
                              robi się 21:00, o 22:00 zamykają instytucje sportowe.

                              ma-ff, ale mam do ciebie pytanie - skoro siedzisz 8 godzin w pracy (jak mniemam bez przerwy na lunch), i zaraz po pracy biegasz, to znaczy, że wytrzymujesz 9 godzin bez jedzenia??? jak wracas z biegania o 17:00 to ktoś ci jedzenie robi, czy masz jeszcze cierpliwość żeby robić zakupy, pichcić i wytrzymać kolejną godzinę??

                              • izawit1 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.09.11, 23:50
                                Hej wszystkim,

                                wrocilam z wakacji, poplynelam, na zakonczenie wyjadalam Nutelle ze sloika lyzka, nawet sie nie waze.

                                Dycha1 widze ze kampanie wrzesniowa zaczelas to z checia sie od jutra przylacze, spokojnie sie rozkrecajac w oczekiwaniu na Bartka.

                                Dycha1 nic sie nie stresuj cwiczeniami i sportem. Mialas plan wdrozenia wiekszej dawku ruchu od wrzesnia i nie wypalil, NIE SZKODZI, nic sie nie stalo. Trudno. Przeciez od tego nie przytyjesz smile

                                Nie ma sensu porownywac sie do innych (cwiczacych,gdy nie cwiczysz i nie cwiczacych, gdy cwiczysz). Po prostu NIE da sie porownac.

                                Ile razy jadac samochodem skoro swit 5-6 rano widzialam kogos biegnacego. Pierwsza mysl: wariat! spac nie moze czy co? A byly okresy, jak pisalam, ze spedzalam w centrum sportowym 4 godziny zaliczajac jedne zajecia po drugich, regularnie, tez mnie ludzie widzieli i tez mysleli, ze wariat jestem. Wszystko zalezy od tego jak sie czlowiek nakreci na cos, to moze to robic non stop i nic sie nie liczy, jak przyslowiowy wariat, ale to sie dzieje fazami w zyciu, jak i z jedzeniem czy sexem, przychodzi fala i czlowiek plynie i nie potrafi bez tego zyc i wydaje mu sie to piekne co robi i tylko to, zwyczajnie to czuje.

                                1Dycha jak nie czujesz to zwyczajnie nie rob nic i sobie nie wyrzucaj. Przeciez nic nie tracisz. Ja tez teraz nic nie robilam, a porownujac sie do okresu z przed wakacji moglabym sie zle czuc, a jednak nie, sama musze to poczuc i nie jest to kwestia jakies wyznaczonej daty. Zwyczajnie ogarnie mnie taka potrzeba, moze tez to poczujesz, a jak nie, to tez sie nic nie stanie. Szczerze pisze, zebys sie nie lamala.

                                Buziaki



                                • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 08.09.11, 00:21
                                  izawit, po upływie pierwszego tygodnia września wróciłam do swojej dawnej postawy życiowej - dalej się wysypiam i się nie zmuszam smile
                                  aczkolwiek w dawnych czasach regularnie chodziłam na basen na 6:30 i... żyłam, tyle że wtedy nie pracowałam !

                                  beczko - ty to jesteś zorganizowana jak nie wiem co smile pewnie stany ślęczenia nad papierami po północy są ci obce smile

                                  ma-ff - tak gwoli ścisłości, mój wylew żali był pod adresem ogółu internautów, redaktorów gazet typu shape i głosów mojej rodziny, która uwielbia mnie "zachęcać". jaki jest skutek - wiadomo smile a tobie chwała, że chce ci się do innych odezwać - pomimo takich ograniczeń w spaniu smile
                                  • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 08.09.11, 10:42
                                    Dyszko, na szczescie sa mi obce. Moze nie mam fantastycznej roboty, ale koncze 17.30-17.45 i wychodze, zostawiajac wszystko w biurze. Nikt nie dzwoni, nikt nie wymaga, co nie zrobie jednego dnia, moze byc zrobione drugiego. Nie mam presji. Dlatego mimo to, ze to nie praca marzen, to siedze tu, z wygodnictwa i komfortu, ze nikt do mnie nie zadzwoni wieczorem, czy w weekend, albo nie da roboty do domu.
                                    • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 09.09.11, 08:33
                                      smile beczko, ja mam pracę marzeń, za to telefony non stop i robotę do domu smile
                                      • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 09.09.11, 10:27
                                        No, nie mozna w zyciu miec wszystkiego. wink
                              • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 13.09.11, 17:51
                                w pracy jej dwa razy- coś w rodzaju drugiego sniadania i biadu. Tak więc, mam siłę na bieganie. zakupy robię zazwyczaj w piatek wieczorem.

                                gdy wracam z biegania , to

                                albo jem na mięscie
                                albo odgrzewam wczesniej przygotowane jedzenie (gotuje za jednym zamachem na 2 dni)
                                albo gotuje
                                albo czeka na mnie facet z kolacją smile

                                oglnie jem duzo, niedietetycznie. gdyby nie bieganie, byłabym kwadratowa.
                                • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 13.09.11, 20:03
                                  ma-ff, 8 godzin z wliczonym czasem na jedzenie - fajnie smile
                                  prawda jest taka, że jakbym wstała wcześniej, to też bym się wyrobiła.
                                  ale musiałabym chcieć. najwyraźniej za mało chcę smile może zachcę później smile
                                  buziole!
                                • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 14.09.11, 10:33
                                  To dobrze, ze nie biegasz na glodniaka. Ja natomiast gdybym pozwalala sobie na ulubione produkty czesciej, to bylabym kwadratowa. wink
                                  • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 14.09.11, 13:11
                                    a ja i tak jestem kwadratowa !
                                    • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 14.09.11, 20:26
                                      myślę, że 78% osób ma tutaj wypaczony obraz własnej osoby
                                      • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 14.09.11, 21:28
                                        ma-ff, a kto jest w tych 22% ? smile
                                        Swoją drogą faktycznie wypaczyłam swój obraz - po bliższym przyjrzeniu stwierdzam że bliżej mi do walca niż do kwadratu smile
                                        • izawit1 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 14.09.11, 23:34
                                          No wlasnie, a dlaczego ma-ff akurat 78%?

                                          A jabysmy zmienili nazwe forum: Dieta SB dla wypaczonych smile

                                          Zartuje, ale u mnie sie zgadza ma-ff, na pewno mam wypaczony obraz, bo raz sie sobie podobam, a raz nie, a przeciez sie tak dynamicznie nie zmieniam.
                                        • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 16.09.11, 15:07
                                          22% to osoby, które właściwie postrzegają swój wygląd. Nie przesadzają w żadna stronę. Maja zdrowe podejście do jedzenia. Odchudzaj się, bo naprawdę potrzebują diety. I cwicza.

                                          Pozostale 78 % to osoby, ktore nie akcetuja siebie i nigdy to nie nastapi nawet jezeli osiegnelyby wagę marzen. Zazwyczaj ich bmi jest w normie, ale maja problemy z okreslonymi partiami ciala. Więc katuja sie cale zycie dietami, rozwalajac swoj metabolizm. Nie wiedza, ze bez cwiczen nie beda mialy ladnego brzucha, nawet gdy schudna. Co najwyzej beda grubymi chudasami- troche kosci i troche tluszczu bez mięsni. A kolo 60 wszytko zwiotczeje.;/

                                          • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 16.09.11, 17:36
                                            ma-ff, ale pojechałaś.
                                            sporo z nas z nas tutaj nie ćwiczy, albo usiłuje, czyli do pierwszego 22% się sporo nie zalicza (a ja zwłaszacza)
                                            czyli zaliczasz nas do tych 78% tj. psycholek "nie akceptujących siebie" z "bmi w normie" ?????

                                            ma-ff napisała:

                                            > 22% to osoby, które właściwie postrzegają swój wygląd. Nie przesadzają w żadna
                                            > stronę. Maja zdrowe podejście do jedzenia. Odchudzaj się, bo naprawdę potrzebuj
                                            > ą diety. I cwicza.
                                            >
                                            > Pozostale 78 % to osoby, ktore nie akcetuja siebie i nigdy to nie nastapi nawet
                                            > jezeli osiegnelyby wagę marzen. Zazwyczaj ich bmi jest w normie, ale maja prob
                                            > lemy z okreslonymi partiami ciala. Więc katuja sie cale zycie dietami, rozwala
                                            > jac swoj metabolizm. Nie wiedza, ze bez cwiczen nie beda mialy ladnego brzucha,
                                            > nawet gdy schudna. Co najwyzej beda grubymi chudasami- troche kosci i troche t
                                            > luszczu bez mięsni. A kolo 60 wszytko zwiotczeje.;/
                                            >
                                            • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 17.09.11, 15:07
                                              Ostatnio, będąc w szpitalu psychiatrycznym spotkalam czlowieka, ktory ciągnał na sznurku szczoteczke do zębow, wołajac na nią reksio. To psychol.

                                              78% tutaj to osoby, ktore maja niewłasciwe podejscie do odchudzania i do wlasnej osoby. Każdy, kazdy psycholog to powie.
                                              • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 17.09.11, 16:06
                                                ma-ff napisała:
                                                > 78% tutaj to osoby, ktore maja niewłasciwe podejscie do odchudzania i do wlasne
                                                > j osoby. Każdy, kazdy psycholog to powie.

                                                taaak, a te 22% to ty i serce, jedyne oświecone, z misją nawrócenia reszty forum na właściwe tory. chyba powinnaś sama udać się do psychologa poleczyć swoje własne poczucie wyjątkowości - a nie wysyłać tam 78% z tego forum.

                                                biegasz - OK, czujesz się wyjątkowa - OK, twoja sprawa, ale może innym nie wmawiaj "zaburzeń w postrzeganiu", "niewłaściwego podejścia" etc.

                                                pozdrawiam, Dycha, BMI 23,5.

                                                • serce34 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 17.09.11, 21:08
                                                  Dyszka...ja nie uwazam sie za oświecona to 1...a 2...nie nosze w sobie misji nawrócenia tego forumwink)
                                                  • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 18.09.11, 19:33
                                                    serce, ja cię wymieniłam z rozpędu, bo wolisz sport od diety, co wg klasyfikacji ma-ff czyni cie jedną z nielicznych tu osób, które jej zdaniem nie muszą się leczyć u psy chologa smile mam nadzieję się nie obraziłaś smile
                                                  • serce34 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 19.09.11, 10:15
                                                    Dyszka...ja nie mam czasu by sie obrażac wink)

                                                    Ale nie zapominaj,ze ja zaczynałam od diety naszej cudownej...więc może tez powinnam udac sie na wizyte ...wink
                                                    Jest dobrze...do roboty esbeczki smile)
                                                • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 20.09.11, 11:56
                                                  Ja tam wiem, ze niewlasciwie siebie postrzegam, wie to moj facet, wie moja przyjaciolka, na wizyte u psychologa na razie sie nie zdecydowalam, moze kiedys. Tylko jak mnie ten psycholog "naprawi" to co? Przestane sie przejmowac wygladem? Tez niedobrze.

                                                  Cwiczyc cwicze, na tyle, na ile mam czas, przy okazji ostatniej wizyty u lekarza powiedzial, ze dobrze wygladam i pochwalil aktywnosc fizyczna w takim stopniu, w jakim ja stosuje.

                                                  Wiec nie wiem do ktorej grupy mnie zaliczyc? tongue_out

                                                  Zas co do moich licznych kolezanek psychologow (boszzzz jaki to byl modny kierunek 10 lat temu) to powiem tak - wiekszosc z nich ma jakis problem, z cyklu: lekarzu lecz sie sam. wink
                                            • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 17.09.11, 15:40
                                              ja tam mysle,ze ona madrze gadabig_grin polac jej
                                              moje bmi jest ok;/
                                              • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 20.09.11, 12:44
                                                Moje BMI tez bylo w normie, jak mialam 7kg wiecej. Tylko co z tego? sad BMI to suche fakty, jak spojrzysz na konkretna osobe, to zmienia to postac rzeczy. Moja przyjaciolka o tym samym wzrocie co ja wazy 55kg. Nie jest przerazliwie chuda, a przytyje do 60 i wyglada jak ksiezyc w pelni i robi jej sie konretna opona. Ja przy mojej obecnej wadze nie wygladam zle, przy 7kg wiecej ciagle w normie BMI wygladalam zle. Pieprze takie wyliczanki BMI.
                                                • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 20.09.11, 13:06
                                                  ja tezbig_grin
                                                  • izawit1 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 20.09.11, 15:10
                                                    BMI to tylko podstawowy wskaznik masy ciala. W niektorych przypadkach w ogole go nie wolno stososwac np. w przypadku sportowcow.

                                                    Np. taki kulturysta z 5% tluszczu (to juz jest dla mezczyzny najnizszy poziom) ma BMI jak osoba otyla, bo przeciez wielki jest i ciezki.

                                                    Moje BMI oscyluje wokol 25, a za grubasa sie nie uwazam, za chudasa tez nie, cwicze, bo lubie, jesli chudne to tylko od diety, na bank mam spaczony obraz wlasnej osoby, ale poki co czesciej sie sobie podobam niz nie podobam, nie jest zle. Do psychologa se nie wybieram (poki co smile

                                                    Sklad ciala i rozklad tego skladu smile jest wazny + samopoczucie.
                                                  • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 23.09.11, 22:03
                                                    Beczka, a może ta 200 kilowa dziewczyna która wywarła na tobie takie wrażenie przesadziła z psychoterapią i akceptacją siebie ?? smile

                                                    A swoją drogą, może uderzę w zbyt patetyczne tony, to dieta to jednak dla mnie jest wyraz dbałości o siebie i swoje ciało i chyba nie ma lepszej rzeczy którą można dla siebie samego zrobić niż STARANNIE się karmić. Ćwiczenia to też higiena, ale ciągle obstawiam, że jedzenie ważniejsze - dla zdrowia psychicznego i cielesnego.

                                                    Ło mato, ale pojechałam, wyślę zanim się rozmyślę.
                                                  • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 24.09.11, 21:19
                                                    www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1914974-1,00.html
                                                    polecam lekturę.

                                                    najciekawsze informacjie:

                                                    Women in three of the groups were asked to work out with a personal trainer for 72 min., 136 min., and 194 min. per week, respectively, for six months. Women in the fourth cluster, the control group, were told to maintain their usual physical-activity routines. All the women were asked not to change their dietary habits and to fill out monthly medical-symptom questionnaires.

                                                    The findings were surprising. On average, the women in all the groups, even the control group, lost weight, but the women who exercised — sweating it out with a trainer several days a week for six months — did not lose significantly more weight than the control subjects did. (The control-group women may have lost weight because they were filling out those regular health forms, which may have prompted them to consume fewer doughnuts.) Some of the women in each of the four groups actually gained weight, some more than 10 lb. each.

                                                    Drugi ciekawy wynik badań, to wynik badań na dzieciach, które miały więcej zajęć sportowych od ich rówieśników w innych szkołach. Okazało się, że po lekcjach dzieciaki ruszały się mniej i suma ruchu była taka sama dla obydwu grup smile (autor stawia tezę, że ludzie którzy intensywnie ćwiczą, mimowolnie oszczędzają energię przy innych czynnościach)

                                                    Wątek chyba się zaczął od motywowania, a nie rozgrzeszania smile
                                                  • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 26.09.11, 10:54
                                                    Absolutnie zgadzam sie - jedzenie jest waznym elementem, takze zycia spolecznego. No i co wkladasz w siebie, ma wplyw na zdrowie. Robisz sobie przysluge odzywiajac sie rozsadnie. Sport jest bardzo wazny, bez niego sobie nie wyobrazam zycia, ALE jedzenie prawidolowe jest wazniejsze IMHO. I bardzo pomaga w uprawianiu sportu. Sprobuj sie obezrec frytkami przed wejsciem na bieznie...

                                                    Moze tak byc, ze ona siebie akceptuje. Tylko, ze jak jej zaczna wysiadac stawy, serce bedzie obciazone itd itp to na koszt podatnikow ja przeniosa specjalnym dziwgiem na specjalne lozko i zoperuja. A ja kur... jak chce zrobic dodatkowe badania ginekologiczne, to mowia, ze w zasadzie nie ma podstaw... Podatki tak samo place, w przeciwienstwie do niej dbam o siebie. Gdzie tu sprawiedliwosc?
                                                  • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 27.09.11, 20:58
                                                    A beczko weszłaś na mój konik.
                                                    Mnie też szlag trafia, że państwo to zakazuje ludziom palenia, "wychowuje w trzeźwości", a sprzedaży cukru z tłuszczem to nie zakaże - a potem tuczy nam młodzież i leczy na nasz koszt.
                                      • ceres9 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 15.09.11, 11:20
                                        ja mysle ze z 85big_grin
                            • beczka.prochu Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.09.11, 23:38
                              To nie nagonka, zanalizowalam moj dzien, Ty zanalizowalas swoj - szacun. No ja widac nie jestem dostatecznie zdeterminowana, aby wstawac o 5.30. Przy 4.5 godzinach snu na dobe, po 3 dniach bym sie mogla do trumny klasc. Nie jestem pewna,czy bieganie na glodnego to dobra metoda, ale jak Ci sluzy to na zdrowie. smile
    • gaapa Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 13:42
      Ma-ff,a w ogole jak chudlas to w jakis sposob bylas na diecie?
      w zasadzie chyba troche bylas na SB bo widzialam Twoje posty,ale nie wiem czy jakos restrykcyjnie?Napisz cos wiecej jak to bylo.
      Czyli na rowerku sobie jezdzisz tylko?
      • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 06.08.11, 17:20
        Moje ostatnie diety to dukan i sb. Owszem, kiedy restrykcyjnie stosowałam się do zasad to chudłam. Udało mi się zrzucić pare kilo (4-5), ale potem odpuściłam i zaraz wszystko do mnie wrociło. Wygłodzona rzuciłam się na normalne jedzenie i nadrobiłam wszystkie zgubione kg. Rozwaliłam sobie przemianę materii. Powiedziałam sobie wtedy: "dośc- albo jem normalnie i cwiczę, albo juz do konca życia zywię sie wisniakami". Wybrałam to pierwsze. Z tych wszystkich diet zostały mi dobre nawyki- polubiłam np. ciemne pieczywo i piję dużo wody. Kiedys uwielbiałam ciastka, ciasteczka- teraz w ogole ich nie jem.

        TAk, głownie jezdze na rowerku, czsami biegam no i brzuszki, a6w, hula hop.

        Myslę, ze bez cw. nie da się miec ladnej sylwetki. Moja kolezanka schudła jakies 10 kg bez cwiczen, ale co z tego skoro jej ciało nie jest jedrne, lecz flakowate. Mimo, ze schudla ma cellulit. Jest wysuszona- to nie jest ładne.

        Nie mam tak silnej woli by ograniczac jedzenie. bedac na diecie ciagle ze sobą walczylam- teraz walcze tylko jeden raz dziennei, by ruszyc tylek. Ale warto.

        Tak wiec, polecam cwiczenia. Każdemu.
        • izawit1 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.08.11, 10:20
          Hej ma-ff,

          Fajnie cie znowu slyszec. Gratuluje wyniku. A jednak Zbig dobrze zauwazyl i psycholog pomogl. Gratuluje samozaparcia w cwiczeniach.

          Dziewczyny potwierdzam (i tez widzialam zdjecia) ma-ff cwiczeniami doszla do takiego wyniku, chyba jako jedyna przerobila do konca, sumiennie A6W, dzien po dniu wszystkie te tygodnie i chyba tylko nie jeden cykl tylko wiecej.

          W jakims momencie obie poszlysmy w strone cwiczen (dieta u mnie jedynie jako support). I to prawda wyniki byly i sa, wprawdzie u mnie waga juz nie spada, ale wyglad np brzucha poprawil sie bardzo. Tez zainwestowalam czas w wielogodzinne cwiczenia, tylko nie codziennie (2-3 razy w tygodniu) ale maratoniki 3-4 godz zajec, jedne po drugich, grupowe zeby sie nie nudzic, zwykle konczace sie basenem. Silka tez. Bylam w takim rytmie od lutego.

          A teraz dobra wiadomosc: od czerwca (mialam egzaminy) przerwalam zupelnie i wiecie co: NIC, nic sie nie stalo, nie przytylam, nadal wygladam jak wygladalam, gdy tak intensywnie cwiczylam.

          Zapytacie o diete. Trzymam caly czas II faze ale w wyskokami (do jedynki nie mialam sily wrocic, ostatni taki zryw mialam w listopadzie 2010). Jadam slodycze i czipsy ale 1-2 razy w tygodniu w bardzo malych ilosciach, np. jesli czipsy to np. 5-10 szt, jesli ciastko z paczk,i to 1 szt.

          Ogolnie podsumowujac SB i cwiczenia to powiem tak:

          1. schudlam (w rozumieniu spadku kg) dzieki diecie SB (start maj 2010 z 73 kg - marzec 2011 = 63 kg, wzrost 163 kg) (wczesniej po ciazy wazylam 84 kg i doszlam do 73kg dzieki ala SB (jeszcze wtedy nie wiedzialm ze ta dieta tak sie nazywa, zwyczajnie jadlam low carb)

          2. cwiczenia pomogly w uniknieciu jojo i wyrzezbily cialo (brzuch mi sie kompletnie zmienil przy tej samej wadze) i chyba nadal chronia mnie przed jojo, choc nie cwicze obecnie.

          Ale przyznaje, ze mialam sporo wolnego czasu i moglam sobie na taki czasowy luksus (wyjscie na silownie i basem na caly wieczor 2-3 razy w tygodniu) pozwolic i tez pracuje fizycznie.

          Do treningow wracam od wrzesnia. Teraz planuje Zumbe, raz bylam i czulam sie fantastycznie.

          Aha, jak widac malo nie waze, ale w miare podobam sie sobie, mam sporo miesni, jedyny minus to niestety klapniete cycki (z rozmiaru 75E do 75B) z pomarszczona skora, mimo powolnego spadku wagi. Mam mysli o implantach.

          Powalczylabym o dalszy spadek gdyby nie te nieszczesne cycki.

          Dodam: mam 36 lat + jedna ciaza na koncie (maluch 4 lata).







          • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 15.08.11, 16:16
            Hey Izawitt,

            miło Cię słyszeć. smile Dzięki za wszystkie mile słowa. Ale muszę powiedziec, że i TY masz się przecież czym pochwalić. MAsz taki brzuch ze fju fju smile

            Pozdrawiam serdecznie
          • marisella Chudnięcie a stan biustu :) 18.08.11, 21:26
            > jedyny minus to niestety klapniete cycki (z rozmiaru 75E do 75B) z pomarszczona
            > skora, mimo powolnego spadku wagi. Mam mysli o implantach.
            >
            > Powalczylabym o dalszy spadek gdyby nie te nieszczesne cycki.

            Iza, przepraszam, że się wcinam, nie będąc nawet na SB i tak sobie podczytując z doskoku, wklikując się do Was po przejrzeniu forum dukańskiego smile ale mam wrażenie, że nie nosisz właściwego rozmiaru stanika, a to kondycji piersi nie pomoże sad Oczywiście nie śmiem wyrokować, skoro nawet nie widziałam Cię na oczy smile ale jest dla mnie mało prawdopodobne, żeby osoba tak szczuplutka jak Ty powinna nosić staniki z obwodem 75, moim zdaniem, to za szeroki obwód (ja ważę w tej chwili ok. 84 kilo, więc jestem o wiele grubsza od Ciebie i też noszę obwód 75, ale częściej 70), bez szans na podtrzymanie piersi, które niestety atakowane dietą i siłą grawitacji (nie powstrzymywaną przed dobry stanik we właściwym rozmairze) mogą tracić jędrność.

            Przepraszam, jesli się mądrze albo wcinam Ci się w tematy, w które nie powinnam, chciałabym tylko pomóc smile bo sama kiedyś nosiłam dramatycznie za mały w miskach, a za szeroki w obwodzie stanik triumpha w rozmiarze 95E, zanim ktoś wziął mnie w obroty i uświadomił, że powinnam nosić raczej staniki w rozmiarze 80K smile Cały czas chudnięcia nosiłam już staniki dobrze dobrane pod względem rozmiaru (stale weryfikowałam rozmiar i kilkukrotnie go zmieniałam, w miarę utraty kilogramów) i fasonu i pomimo utraty 32 kilo i wręcz niewiarygodnego zmniejszenia się mojego biustu (zostały mi mikrusy, na które staniki 70J robią się przyduże uncertain) jego stan się nie pogorszył, powiedziałabym nawet, że wręcz przeciwnie smile

            Dobrze dopasowany stanik jest też zresztą w stanie poprawić kondycję biustu, któremu szkoda już się stała, dziewczyny na gazetowym Lobby
            forum.gazeta.pl/forum/f,32203,LOBBY_BIUSCIASTYCH_.html
            nieraz o tym pisały smile
            Jesli będziesz mieć ochotę, zachęcam Cię do zerknięcia na ten post biustowy:
            forum.gazeta.pl/forum/w,95274,113202658,113202658,Cudniecie_a_dobry_stanik_wazna_sprawa_.html
            i do zmierzenia się - ciasno pod biustem, luźno w biuście smile Wynik możesz wpisać tu (i może uda mi sie coś Ci podpowiedzieć), mailem albo w ogóle w rozmiarowym wątku na lobby - tam czają się specjalistki smile

            Na implanty zawsze będzie czas, na początek może warto spróbować czegoś mniej inwazyjnego smile

            PS. Możesz też wstępnie zdiagnozować, czy Twój biustonosz na pewno spełnia swoje zadanie, (tj. podtrzymuje biust czy tylko go zakrywa wink) zerkając na Piersiówkę wink
            stanikomania.pl/pliki/Piersiowka.pdf
        • gaapa76 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.08.11, 10:56
          Ja mam tak samo jak Ma-ff.Im mniej mam czasu rozmyslac o zarciu (w sensie co by tu zjesc- nie z glodu ale z apetytu) tym lepiej dla mnie. Im wiecej stresu,obowiazkow tym szybciej chudne.
          Dyszka,zobacz masz zupelnie odwrtonie.U mnie tycie to problem jakis emocjonalny,o czym zreszta tez nie raz pisalam.
          • gaapa76 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.08.11, 11:10
            Ma-ff,napisalam do Ciebie na priv.
            • ma-ff Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 07.08.11, 11:32
              dzieki, chętnie odpowiem. tylko czy mogłabyś jeszcze raz napisać/ skopiować na maila gazetowego? bo ja dopiero gu aktywowałam i chyab dlatego nic nie dostałm od Ciebie ;/
          • 1dycha Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 08.08.11, 19:07
            gaapa76 napisała:

            > Dyszka,zobacz masz zupelnie odwrtonie.U mnie tycie to problem jakis emocjonalny
            > ,o czym zreszta tez nie raz pisalam.

            To prawda. U mnie to problem bardziej organizacyjny, niż emocjonalny.
            Aczkolwiek też nie jestem wolna od spaczeń - myślę że mam trochę nieodpowiednie podejście do jedzenia. W sensie traktuję je jak obowiązek, coś na co muszę tracić czas, za to płacić, a na dodatek od tego tyję.
            Polecałam już i jeszcze raz polecam "dietę spowalniającą".
            buziole
    • ma-ff DO GAPPY 07.08.11, 18:38
      DOSTAŁAM TWOJEGO MAILA, DZIEKUJE . CHCIAŁABYM CI UDZIELIĆ SZCZEREJ ODPOWIEDZI i wyczerpującej , wiec proszę o cierpliwośc. Na pewno odpiszę!
      • gaapa76 Re: DO GAPPY 07.08.11, 19:43
        ok,czekamsmile
        • gaapa76 Re: do Ma-ff 16.08.11, 07:57
          Ma-ff,odpisalam Ci jeszcze pare dni temu,nie wiem czy widzialassmile
    • vrksasana Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 10.09.11, 20:30
      A ja sie zmotywowalam tym watkiem!
      Wiem, ze gdzies wsrodku mnie jest dlugodystansowa biegaczka, ale zwykle udaje mi sie ja rozproszyc przy pomocy pilota do telewizora.
      Nie mniej jednak, od dzis koniec wymowek i usprawiedliwien-zaczynam biegac.
      Plan jest taki, zeby zaczac od jednego okrazenia na pobliskiej biezni i codziennie dodawac o jedno wiecej smile
      A, i mam zamiar zrobic to moim obowiazkiem, jak chodzenie do pracy, albo mycie zebow! I bez wzgledu na pogode!
      • izawit1 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 10.09.11, 22:41
        Sluchaj vrksasana, plan jest idealny, az poczulam zazdrosc z powodu braku biezni w poblizu, bo tez bym sprobowala smile

        Nawet jak uda ci sie wykonac jakis maly procent tego planu i odczujesz progres z uplywem czasu (ze stajesz sie w tym coraz lepsza) to nadal bedzie super.

        Powodzenia
        • vrksasana Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 11.09.11, 01:41
          Izawit1, a nie masz gdzies blisko jakiejs szkoly? Ja biegam na boisku szkolnym smile

          Plan na dzis wykonany, ale nie bylo latwo. Po przebiegnieciu 3/4 okrazenia chcialam sie poddac i juz, juz mialam przejsc z truchtu do marszu, ale uslyszalam za soba tupot malych stopek. Scigal sie ze mna 6-cio latek! Postanowilam zachowac resztki godnosci i nie dalam mu wygrac big_grin

          • izawit1 Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 11.09.11, 10:49
            Ooo szkola, no tak! Musze to sprawdzic.

            Sluchaj vrksasana, ja jestem idiota z lekkoatletyki. Powiedz mi: ile metrow ma takie okrazenie, ze mowisz, ze po 3/4 juz bylo ciezko?

            Sluchaj to moze nie dodawaj codziennie kolejnego okrazenia, bo za ciezko (plan za ambitny).
            • vrksasana Re: a ja to sie najbardziej zastanawiam... 11.09.11, 13:04
              Niestety nie wiem jaki jest standard. Ta, z ktorej je korzystam ma 400 m smile
              Wczoraj troche sie zdziwilam swoja niewytrzymalaosia, zwlaszcza, ze w szkole, jakies 25 lat temu big_grin, 800 bylo moim dystansem...

              No i zmieniam plan: jedno okrazenie-jeden dzien, dwa-dwa dni itd.
              To wydaje mi sie mozliwe.

              W sumie, to uwaza(la)m sie za aktywna osobe. Jestem instruktorem jogi (poza osmiogodzinnym etatem) i moje lekcje sa raczej dynamiczne; ale mieszkam w Stanach, na przedmiesciach i tutaj jest malo mozliwosci chodzenia, dlatego godzina jogi, nawet codziennie to za malo, zeby miec dobra wytrzymalosc...
              Zawsze sobie to uswiadamiam podrozujac do Europy. Nawet w Ameryce, jesli zwidza sie miasta...

              Jade(!) na te dwa okrazenie smile
      • vrksasana to ja sie pochwale 20.09.11, 14:23
        10 wrzesnia zlozylam tutaj deklaracje, ze zaczynam biegac i tego dnia z wielkim trudem przebieglam jedno okrazenie boiska szkolnego o dlugosci 400 m /dlugosc biezni wink/.
        Dzis przebieglam 2 km! A "bol" jest znacznie mniejszy niz przy 800 i 1200 m.
        To jest niesamowite, jak szybko mozna zwiekszyc wytrzymalosc smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka