Dodaj do ulubionych

--->Powstanie LISTOPADOWE!<---

31.10.11, 11:18
serce zamknela pazdziernik wroche przedwczesnie wszak jesio caly dzien przed nami;p ale niech bedzie.otwieram nowy watek listopadowy,niechaj bedzie dla nas szczesliwy!do boju laski coby rodzine swym pieknem olsnic w grudniu;p
Obserwuj wątek
    • madzik.bi Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 31.10.11, 12:31
      Witajcie!
      Byłam tu na forum ileś lat temu, dobre efekty pamiętam do dziś i tym sposobem jestem z powrotemsmile Tym razem zostało mi parę kilo po ciąży, jutro rano się zważę, więc dowiem się dokładnie ilesmile Pierwszą fazę zaczęłam już dziś, co by do jutra nie czekać, bo może mi się odwidzi w tym czasiesmile Co by nie mówić, chętnie dołączam do listopadówek, a że widzę znajome (sprzed tylu lat) nicki, to myślę, że musi być dobrze!
      Pozdrawiam i do dzieła! Wytrwałości życzę wszystkim i sobiesmile
    • zuzkainc Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 01.11.11, 16:52
      To ja tez zaczynam, jadlospis na dzis :

      Sniadanie: jajko na twardo plus rulonik pieczonej szynki z korniszonem i papryka w srodku
      Drugie sniadanie: jajko na twardo plus palka selera naciowego z 1\2 lyzki masla z orzeszkow ziemnych (bez cukru i zadnych dodatkow)
      Lunch: ok. 100 g wedzonego lososia plus salatka ogorkowo-szpinakowa z odrobina oliwy z oliwek
      Obiad: kurczak z grilla plus duzo salaty z ogorkiem, feta light i pomidorem (czy jest czy nie jest na SB dozwolony, bo czytalam rozne opinie?)
      podwieczorek: kostka ciemnej czekolady 85%

      Czasem zmieniam w sniadaniu to, ze jem troche twarozku wiejskiego z warzywami, czasem z cynamonem i pol lyzeczki syropu klonowego (sprawdzilam, ze ma IG 55), albo jajecznice z pieczarkami smazona na odrobinie chodego mleka, na obiad jadam czasem inne mieso niz kurczak, np. chuda wolowine usmazona na odrobinie oliwy i po tygodniu takiego mniej wiecej jedzenia ani kilograma i ani centymetra nie ubylo...Ratunku!
      • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 01.11.11, 18:51
        No to moja kolej:
        -kromka chleba PZ z dwoma jajkami na twardo, 2 korniszony
        -jabłko
        -zupa krem z soczewicy, udko z wywaru, por z wywaru, batonik mussli Linessy
        -pół kostki bialego twarogu 4%, cała papryka
        -jogurt naturalny
        Jogging 3km
        • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 02.11.11, 19:16
          Melduję się:
          - kromka chleba PZ muśnięta serkiem tewarogowym 12% z 2 plastrami suchej krakowskiej drobiowej (4%) i 2 plastrami pomidora, 2 plastry fety lght, korniszon
          - gruszka
          - zupa krem z soczewicy, 3 mielone drobiowo- wołowe wg przepisów dukanowych, ałtka Colesłav
          -12 winogron
          - 2 jajka na miękko, Colesław cd.
          -jogurt naturalny
          jogging 3 km
          Pozdrawiam!
          • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 03.11.11, 20:17
            Z wielkim niepokojem przedstawiam dzisiejsze menu...
            -kromka chleba PZ z plastrem fety light, jajko na twardo, 2 korniszony
            - 40 winogron
            - zupa krem z papryki, dietetyczny bigos na piersi kurczaka
            - jogurt nat.
            - 2 kiełbaski wiedeńskie z szynki light Linessy, pół jajka na twardo
            Pozdrawiam
            • 1dycha Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 03.11.11, 22:46
              olanmer, no po Dukanie to II faza SB cię raczej nie zaskoczy... tak myślę, bo najlepiej każda dieta działa jak "szokuje" organizm. A najbardziej szokujący jest dukan smile
              może i wszystko dobrze, nie wiem, święta sama nie jestem mój prywatny komentarz:

              > -kromka chleba PZ z plastrem fety light, jajko na twardo, 2 korniszony
              sprawdź chleb - czy aby na pewno PZ; w Wawie się trzeba nieźle naganiać żeby znaleźć prawdziwy nieoszukany;
              korniszony - korniszony z reguły są z cukrem, lepsze zwykłe kiszone (podobno Dukan pisał o korniszonach, bo we Francji nie mają kiszonych; pewnie wiesz lepiej, bo ja to wiem z forum Dukana)
              > - 40 winogron
              winogrona są słodkie, 40 to chyba dużo; może lepiej jagody albo jakieś lokalne
              > - zupa krem z papryki, dietetyczny bigos na piersi kurczaka
              ślinka leci
              > - jogurt nat.
              ile %
              > - 2 kiełbaski wiedeńskie z szynki light Linessy, pół jajka na twardo
              ja się na parówkach z szynki nacięłam, ucieszyłam się jak dziecko i wcinałam na okrągło, a potem się okazało, że równie dobrze to mogłabym i żółty ser ładować; skład sobie sprawdź; ja sprawdziłam i pozbawiłam się radości zjadania parówek smile

              nie wymądrzam się więcej, idę się wyspowiadać
              • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 14:09
                Po okroponym week-endzie wracam do świata żywych.
                1dycha jeszcze raz dziękuję:
                > olanmer, no po Dukanie to II faza SB cię raczej nie zaskoczy... tak myślę, bo n
                > ajlepiej każda dieta działa jak "szokuje" organizm. A najbardziej szokujący jes
                > t dukan smile
                Tu całkowicie się zgadzam i jestem tego świadoma.Mam nadzieję, że sport i drugofazowe jedzenie SB pomogą mi ponownie osiągnąć wypracowaną wcześniej wagę.
                sprawdź chleb - czy aby na pewno PZ; w Wawie się trzeba nieźle naganiać żeby zn
                > aleźć prawdziwy nieoszukany
                Chleb to Rivercote, kupowanyw Lidlu, wyglądem i smakiem przypomina pumpernikiel. Oto składsmirkruta żytnia razowa 35%, woda, zaczyn (śruta żytnia razowa, woda), maka pszenna 5%, sól, drożdże, sezam- myślisz (myslicie) że może być?
                Co do kiełbasek to masz rację, niby odtłuszczone ale i tak 18% mają, tyle, że cena wskazuje że to nie najgorszy syf. Kosztują coś koło 18 zł za kilo. Na razie co jakiś czas kupuję je, niestety po Dukanie jestem w stanie właśnie oto te kiełbaski jeść oraz suchą drobiową krakowską,od reszty chudych wędlin w dalszym ciągu mnie odrzuca.
                Co do picia, to nawet o nim nie wspominam, bo ja jestem z tych pijących na okrągłosmile Jeśli chodzi o warzywa fakt muszę się poprawić. Pozdrawiam i dziś wieczorem już oczywiście będzie meldunek.
            • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 19:53
              Meldunek;
              -kromka chleba PZ z 2 plastrami fety light i 2 suchej drobiowej krakowskiej, pół papryki
              -gruszka
              -smażona pierś w amrynacie jogurtowej, sałtka z 1/2 selera i 2 jabłek z jog. nat., gryz placka ziemniaczanego
              -3 jajka na miękko, reszta piersi z obiadu, papryka czerw.
              -jogurt nat.
              jogging 3 km
          • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 03.11.11, 11:25
            Tak pisałam, że jestem po Dukanie i mam nabyte 2 a po szaleństwach week-endowych 3 kg, które chcę zrzucić. Bardzo mało a zarazem bardzo dużo, bo od dwóch miesięcy waga stoi lub co najwyżej idzie w górę. Na Dukanie byłam na końcówce fazy utrwalania więc tu robię II fazę z posiłkiem skrobiowym i owocem (lub dwiema porcjami owoców).
            Bardzo proszę napisz co jest niezgodne z SB, bo byłam przekanana, że jem tylko produty z listy dozwolonych, dzięki z góry!
      • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 02.11.11, 10:46
        Ja, jako dietowiczka SB z miesięcznym stażem nie widzę nieprawidłowości. Ja jedynie w I fazie daowałabym sobie wszelkie słodycze, nawet tę kostkę czekolady, 2 tygodnie miną szybko. Zapytam tylko nieśmiało jak z wypróżnianiem (tzn. czy tak jak przed dietą), może w tym tkwi problem?
      • 1dycha Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 03.11.11, 08:23
        zuzka, z tego co pamiętam jesteś drugi raz na SB i chyba niestety musisz liczyć czas podwójnie...
        ja za pierwszym razem w miesiąc zrzuciłam jakieś 6 kilo, teraz zabrało mi to mieśięcy cztery.... trudno, człowiek się starzeje.
    • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 02.11.11, 11:01
      Jestem i ja. Mialam potezny krysyz w poniedzialek wieczorem. Zrobilam sobie zapiekanke z malej bulki, pieczarek i sera. Polalam ketchupem. Zjadlam bez wyrzutow sumienia. I postanowilam zrobic 2-3 dni przerwy. Bez serka wiejskiego, bez salaty na sile. Lacznie z tym, ze wzielam jeden dzien wolnego i spedzilam go na zakupach - wreszcie uzupelnilam braki kuchenne (lyzki, serwetki i takie tam), kupilam lampe do sypialni. Wczoraj przez caly dzien zjadlam 3 kromki domowego razowca, jajecznice z boczkiem, miske pomidorowki, mala miske risotto, dwie male lampki wina, dwie czekoladki. Poczulam sie lepiej. smile Dzis bede miec mieszane menu, na sniadanie razowiec z poledwica, kawa, na lunch cos kupie z baru, bo zaspalam i nic nie przygotowalam - ale pojde po cos a la kurczak w tortilli z salata, albo zupe. Na obiad jeszcze nie wiem co, ale pewnie ryba, bo jest szybka, a ja dzis biegne na spinning.

      Wroce na pelen gwizdek na pewno. Tylko musze miec chwilowa przerwe. I Dycha miala racje - chyba powinnam sie cieplej ubierac, bo juz mnie przeziebienie rozklada, na szczescie skonczylam antybiotyki w poniedzialek, mam nadzieje, ze wszystko wroci do normy.

      Buziole moje foremki. wink I'll be back. suspicious
      • gaapa Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 03.11.11, 07:35
        Hej hej. Beczko,slusznie robisz sadze,taka przerwa w diecie daje niezlego kopa w walce z kg pozniej.Tzn w Twoim przypadku z kg widmosmile
        Ja mialam wczoraj kryzys,pozwolilam sobie na niby wszystko wczoraj- w rezultacie jakies ciasteczka petit berrue,troche owockow i ser zolty.Jakos srednio mi wszystko smakowalo.Dziwne, ale z moja przeszloscia bulimiczna teraz tak sie boje normalnie jesc,zeby choroba nie wrocila,ze wciaz jem te same bezpieczne produkty.Wiec w zasadzie jem wciaz te nieszczesne serki wiejskie,pieczywo chrupkie, parowki (tak,wiem ze be), wedlinke lub mieso pieczone,warzywa jogurty naruralne z platkami lub musli.Bez sensu w ogole...Oczywiscie pozwalam sobie tez na normalne obiady czasem.W zasadzie na 1ke na pewno nie wroce,postaram sie tylko urozmaicac menu i jesc cos cieplego czesciej.
        No i co najwazniejsze- wprowadzic wiecej ruchu! Teraz jeszcze jestem chora,ale koncze antybiotyk i juz sie zabieram za siebie.NIe ukrywam,ze nie chce mi sie ruszac ostatnio sie rozleniwilam przez chorobe.
        Jakie sa wasze cele tak w ogole?
        Ceres,jak Ty?
        • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 11:07
          Od dzis znowu staram sie jesc SB. smile W sumie wyszlo 6 dni przerwy, ale zrobila mi dobrze. smile Bylam 2 razy na silowni i 2 razy na spinningu w ciagu ostatnich 10 dni, jadlam na co mialam ochote. Nie obzeralam sie, ale jadlam wszystko, bez oporow. Waga niemal taka sama jak tydzien temu. Moj cel idealny to bylyby 62kg, ale przy 64 powinno mi starczyc... Dzis rano 68.2kg.
            • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 12:30
              Spadl mi i wiem, ze to nieracjonalne, ale jakos wydaje mi sie, ze jak zejde do 64 i pozwole sobie na ciut wiecej, to zaraz przytyje do 67. A jak zejde do 62 i pozwole sobie na ciut wiecej, to przytyje do 65 i bedzie git. wink Wiem, to bzdura, ale tak sobie wbijam do glowy, ha, ha! Na pocieszenie!
              • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 17:35
                Ha! Ha ha ha! Zajrzalam do watku pazdziernikowego. W poniedzialek tydzien temu, czyli 31 pazdziernika po miesiacu odmawiania sobie z malymi wyjatkami, wazylam wiecej niz po tygodniu jedzenia na co mialam ochote. Roznica to 300g. Czyly ja juz nie nie kumam.
                  • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 22:07
                    Ni uja wink nie rozumiem, jedyne wytlumaczenie, ze po pazdzierniku na serkach wiejskich i salacie organizm dostal wiecej i stwierdzil, ze moze odpalic spalanie. wink

                    Tak w ogole, to chyba od spinningu poprawily mi sie troche nogi - znaczy nie mam juz takich galaret. A i dzis mnie chlop nagabywal, cyt. nie chudnij, cwicz brzuch i nie garb sie. surprised
                    • 1dycha Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 23:19
                      Nie wiem czy to była wersja lajt, nie sądzę, żeby gospodyni zawracała sobie takimi sprawami głowę.
                      A swoją drogą to o ile mnie pamięć nie myli, to serek camembert figura też ma 23%, a nie powoduje takich wyrzutów sumienia
                      Czuję się brzydka, gruba, mam kupe roboty a nie mam czasu kupy zrobić, nic tylko sie napić.
                      omg

                      bambambama, nie, nie mam większego apetytu na zimę. ale mam głęboką jesienną niechęć do surowizny, zwłaszcza zielonej. najchętnej jadłabym ciepłe ciapki, oczywiście tłuściutkie.

                      powinowactwo do tłustego czuję.
                      • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 10:10
                        Dycha przeczytalam, ze masz ochote na cieple cipki smile

                        Ja tez lubie tlusciutkie rzeczy, wpieprzam lososia na parze, jest tlusty az kapie, samego to nawet ciezko zjesc. Mysle ze by ci smakowal. Chociaz zelezy w jakim sklepie sie kupi, czasem moze byc suchy (ja kupuje mrozone gotowe dzwonki).

                        Gappa ten losos to jez jedzenie pod urode (kiedys pisalas o tym), bo mi sie wyglad skory po nim (jak sie wydaje) poprawil.

                        Dycha ja tez sie czuje czesto gruba i brzydka a ostatnio dochodzi tez: stara. A ostatnio kolega powiedzial mi, ze chude dziewczyny sa piekne. Miala taka mysl zeby mu przypieprzyc. Ale smuty, ahh, listopad, lisc opadl.
                        • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 10:39
                          Losos to jest naturalnie tlusta ryba, ale bogata w dobre tluszcze, to chyba jedna z najbogatszych ryb w OMEGA3. Podobno maja wplyw na wyglad skory, paznokcie, wlosow, ale takze chronia serce. smile No i sa latwo przyswajalne. Ja tez najczesciej jem lososia, tylko pieke go w folii. smile
                      • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 10:30
                        Mialam nadzieje, ze istnieje cos takiego jak halumi light. Ech nadzieje plonne. wink

                        Ooooo, masz racje z surowizna, mi tez nie bardzo wchodzi...

                        Dzis na wadze mialam lekki szok, wazylam sie 4 razy:

                        1. 66.8kg
                        2. 67.4
                        3. 67.5
                        4. 67.5

                        Przyjmuje wiec powtorzony wynik i dziwie sie bardzo, choc moze pomogl fakt, ze rano bylam w kibelku. Ale skad takie wahania na jednej wadze w ciagu minuty, to nie mam pojecia.
    • 1dycha A Dyszka zjadła ... 03.11.11, 08:20
      Hellou dziewczyny,
      No więc mój start nie był jakoś super, chaos bieganina, i tak nieźle że uniknęłam fastfoodu i czekoladysmile

      wczoraj:
      s: jajecznca z 3 jaj, pomidor, na łyżce oliwy
      2s banan
      14: banan
      18: otręby granulowane śliwkowe z chudym mlekiem (wyjedzone koleżance)
      21: minikuleczki mozzy normalnej, lampka wina

      gapcia, ja to wiczorem się rozpiszę o celach,
      co do tych przerw w diecie, to jakiś mądry artykuł kiedyś czytałam, że co jakiś czas trzeba tak zrobić, przy czym wniosek był taki, że .... im mniej kilo do zgubienia tym taki odskok powinien być rzadziej
      ale u mnie też po odkarmieniu przez mamę i szaleństwach knajpianych, na wadze 70,5, źle, ale myślałam że będzie gorzej,
      buziaki

      • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 03.11.11, 22:50
        Hej laski, nowym SYSTEMEM wpisuję, WIDZICIE????

        dzisiaj:
        s: jajecznica z 3 jaj, pomidorek, trochę fety lajt (mniam, taka fajna zupka wyszła)
        12:00 grube plastry z szynki (homemade), z dżemem z dyni (bez cukru, homemade)
        15:00 pół porcji z baru wege: kasza, gulasz sojowy, surówka z marchwi
        20:00 1 vasa, łyżka masła orzechowego, 4 łyżeszki fety lajt w biegu i
        piwo

          • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 04.11.11, 20:11
            Oo1 A co tu tak cicho!
            s: jajecznica z 3 jaj, trochę fety lajt
            resztka szynki homemade
            drugie pół kaszy z gulaszem sojowym i marchewką z wczoraj
            mozza zwykła niestety

            winko będzie grane smile
            • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 06.11.11, 11:31
              s: serek wiejski 3%, jogurt bałk lajt, pomidor
              2 kanapki chleba pz delight, jedna z masłem orzechowym i wieśniakim i łyżeczką powideł, druga z fetą lajt, wieśniakiem i pomidorem
              ambitna siłka
              2 kanapki j.w.
              serek wiejski
              19:00 pierś z kury, sałata, małosolniak JEDEN zawijas z boczku i śliwki podebrany z talerza
              21:00 3 kawałki smażonego sera hulumi (??? coś na kształt mozzy), gruszka podpieczona na patelni, sałata - nie wiem jak to robione, ale nie ociekało tłuszczem
              garść chipsów (no niestety)
              wino, dużo

              nauczka: nie chodzić w gości po siłce
              albo: nie chodzić na siłkę przed wyjściem w gości

              waga rano: KOSZMAR, zakwasy mam, kaca mam, do dupy wszystko
              • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 06.11.11, 20:55
                o, znowu cisza, a ja kontyn uuję przyznawanie się do grzechów
                s: jajecznica na boczku (darowanemu koniowi..), 1/2 kefiru
                1 kromeczka z masłem orzechowym, wieśniak i trochę powideł
                o:
                po kawałeczku przystawek (śledź, rulonik z łososia, grzanka maślana z kawiorem, łyżka gęstej tłustej zupy)
                łosoś z grila, warzywa gotowane, trochę kaszy (2/3 porcji; ale co z tego, jak wszystko pachniało masełkiem)
                k: 1/2 wieśniaka, kawałek marcepanu (mały!), piwo.

                koniec dogadzania, tydzień cięzkiej pracy czeka
              • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 07.11.11, 17:31
                O, ja kocham halumi (halloumi), ale on strasznie tlusty jest. sad Dorwalas jakas wersje light? Jesli tak, to jak smakuje? Halumi nie ocieka tluszczem i nie wydaje sie tlusty, bo to jedyny ser, ktory podczas obrobki temperatura zachowuje forme, znaczy nie topi sie. Ale niestety jest tlusty, ja nie widzialam zadnego ponizej 25%. Ale mi narobilas smaka...
                • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 07.11.11, 23:26
                  a dzisiaj pożarłam;
                  8:00. jajecznica z 3 jaj, w ramach szaleństwa na maśle;
                  12:30: zupka przecierowa z pomidora z soczewicą (sprawdzone źródło);
                  13:30 połowa małej sałaty, nie pamiętam z czym, źródło sprawdzone, OK;
                  17:00 druga małej połowa sałaty (j.w.);
                  18:00 muffinek bananowy (wmusiłam w siebie, okoliczności, wg zapewnienia autorki cukru ODROBINA), bez sensu, tyć z uprzejmości;
                  PRZEMYŚLENIE: lepiej być szczupłym chamem niż uprzejmym grubasem;
                  20:30 3 łyżeczki masła orzechowego;
                  23:00 piwo

                  i co wy na to?
                  • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 08.11.11, 10:33
                    Mozna byc asertywnym bez bycia chamem i szczuplym. wink

                    Moim zdaniem menu OK, poza tym piwem... Zupa pomidorowa z soczewica brzmi zajebiscie. A masla sie nie boje za bardzo, do smaku mysle, ze bede dodawac odrobine i mieszac z oliwa, jajecznica na samej oliwie nie jest taka smaczna.
                  • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 08.11.11, 23:55
                    menu jak wczoraj, tylko skromniejsze:
                    s: kasza, pół woreczka, pół jogurtu, powidła
                    o: pół salaty z kurczakiem (ale strasznie mało tego i to polane jakimś sosem, musztardowym podobno)
                    k: muffin bananowy (z wczoraj)
                    2k: serek wiejski 3%, piwo.

                    jeny, nie mam czasu kupy zrobić, a co dopiero jedzenia.
                    zabrzmiało dziwnie, ale to prawda!
                    • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 09.11.11, 20:49
                      8: drugie pół woreczka kaszy z wczoraj, serek w 3%, powidła
                      12:30 jabłko
                      16:00 sałata z kurczakiem, parmezanem i grzankami. niestety wytapłana w śmietanie albo nie wiem czym. pieczywo z masłem. (sorry, myślałam, że zejdę z głodu)
                      tyle, koniec.
                      padam na pysk.
                      • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 09.11.11, 23:48
                        Oj, malo. uncertain Zapiernicz masz w pracy?

                        Kurczak z grzankami, pazmezanem i na salacie, z jasnym sosem mi wyglada na klasyczne Chicken Ceesar. Nie powinien byc robiony na smietanie, a na majonezie wymieszanym z octem, anchovies i parmezanem. Swoja droga lubie. wink

                        • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 11.11.11, 12:01
                          Wczoraj
                          S:nie pamietam, chyba wieśniak sote
                          O sałata z kurczakiem, w tym 30 g plesniaka sos musztardowo miowy
                          K otreby, wiesniak
                          Wino duża ilośc kawałki małe kesadili suchej bardzo

                          Waga rano 69''9
                          • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 11.11.11, 12:06
                            Az sobie musialam wygooglac co to ta kesadila. wink I okazuje sie, ze tez mam dzis na obiad danie z tortilli, ale nie quesadille. smile Udalo mi sie kupic razowe tortille, zamarnowalam wczoraj w ziolach i przyprawach indyka, dodam awokado, jakies swieze warzywa, salate i wsune. wink
                          • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 11.11.11, 19:50
                            Dzisiaj
                            14:00 zupa krem z lala kora i brokułów, pomidor, ser zolty trochę pojechałam z tym serem, ze 200 gram
                            19:00 szynka z grila 3 plastry, pomidorki cherry, zielsko jajka w koszulkach, 2 kromki pumpernikla, masło 20g, mikro bułeczka, piwo.

                            Gapciu, wklej te fote i przeczytaj artykuł który linkowalam.
                            Beczki, poczytalam twój jadłospis, masz tak mi siE wydaje nierówne posiłki, w sensie na śniadanie i lunch malutki a kolacje sporawe. Może jedz wiecej na śniadanie. Ja bym siE jednym jajkiem z dwiema lyzeczkami setka nie najadla.
                            • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 11.11.11, 21:22
                              Problem polegal na tym, ze ostatnio rano nie miewalam apetytu. uncertain Tez dlatego, ze za pozno wstawalam i gonilam troche, co nie sprzyja jedzeniu. W weekendy jem ladniej, dzis tez lepsze sniadanie bylo. No i jednak fasolowiec z kawa zapycha.
                            • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 12.11.11, 13:28
                              wczoraj dopisuję:
                              sernik dietetyczny 116 kcal, 2 piwa
                              przy obiedzie zapomniałam o garści winogron

                              w czwartek zapomniałam wpisać latte na chudym mleku z syropem bezcukrowym

                              dzisiaj, na razie:
                              dwie miseczki sałatki owocowej (grejpfruty, nigdy nie wiem jak to się pisze, brzoskwinia chyba; brzoskwinia chyba z puszki; ale raczej nie była dosładzana)
                              2/3 jogurtu naturalnego;
                              jajecznica z boczkiem i pieczarkami, na oko ze dwóch jajek, nie wiem jak robiona
                              cappuccino nie wiem na jakim mleku, chyba 3%


                              LASKI, czy wy widzicie co jadłam - jakoś mnie niepokoi, że nikt nie zapytał co to jest zupa z LALA KORA smile
                              • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 12.11.11, 21:18
                                Dzisiaj cd
                                15: gotowany kurczak, warzywa z wody, marchew czymś doprawiona
                                Uwaga, po godzinie byłam już głośna jak nieszczęście, coś te teorie nie działają
                                Ale nie zjadlam, bo nie ma co jeść
                                20 grzane wino, chyba dosladzane
                                Idę w miasto, nie wiadomo co siE wydarzy!
                                • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 13.11.11, 18:10
                                  wczoraj cd:
                                  kolacji w końcu nie było, 75g orzeszków zamiast
                                  kabanos z chcrzanem nad ranem
                                  dużo malinówek, krupników i tym podobnych

                                  dzisiaj:
                                  13:00 kabanos, pół serka figura camembert
                                  14:00 stek wieprzowy, fasolka szparagowa, trochę boczku,
                                  16:00 małe piwo,
                                  18:00 drugie pół serka figura camembert

                                  gościnna lodówka nie posiada atrakcyjnych potraw sad
                                  nijak to diety nie przypomina, raczej nieustanną walkę żeby coś zdrowego zjeść sad
                                  • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 14.11.11, 07:53
                                    Wczoraj cd
                                    19 dwie kromki chleba orkiszowego, 3plasterki sera żółtego, szynka chude dużo, wino
                                    Zapchalam siE tym chlebem,

                                    Dzisiaj:
                                    Przed chwila
                                    jajecznica na szynce, 4 plasterki sera, chlebek, 10 g masła
                                    Nie wiem co mi strzelilo do głowy, żeby sobie tym serkiem dogadzac, kurde, spać mi siE chce, a kawy porządnej nie dają
                                    • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 14.11.11, 21:18
                                      ciąg dalszy dzisiaj:
                                      o: zupa przecierowa pomidorowo-soczewicowa;
                                      17:00 sałata z tuńczykiem z wody, jajkiem, oliwkami, trochę oliwy z oliwek.
                                      20:00 3 vasy z filadelfią lajt, reszta powideł, duża łycha masła orzechowego.

                                      nie bijcie za powidła - 200 ml jadłam przez miesiąc smile
                                      • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 15.11.11, 23:12
                                        dzisiaj:
                                        s: 3 jajka na łyżce oliwy, feta średniolight (nie było light)
                                        15:00 3 łyżki otrębów, mleko 0,5%
                                        16:00 zupka z cukinii
                                        18:00 salata z tuńczykiem z wody i jajkiem, trochę oliwy
                                        20:30 garść oliwek
                                        21:00 tatar z tuńczyka, kawał sera, chyba fety, nie wiem
                                        21:30 kawałki sera i krakersów, wino - bueeee, jakby można było palić to bym nie pożarła sad
                                        objedzona jestem, źle mi.
                                        • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 16.11.11, 10:32
                                          W knajpie bylas? smile I tak nienajgorsze to menu, poza ta tlusta feta. Ja tez sie obzarlam na noc. Lacze sie w bolu. A tatar z tunczyka mi sie podoba. Ja mialam dzis lososia wedzonego, pociesze sie jeszcze na lunch. wink A te sery i krakersy to w podobnej porze do Twojej jadlam, co za zbieg okolicznosci. Pewnie fluidy mi wysylalas i pol godizny pozniej ja tez juz jadlam, ha, ha!
                                          • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 16.11.11, 20:36
                                            Taaa, w knajpie. Stara a głupia. Nie chciałam zamawiać nic dużego, żeby się nie objeść, więc zamówiłam oliwki. Do towarzystwa, żeby nie siedzieć o suchym pysku - tatara (wielkość przystawkowa). Niestety tatar przyozdobiony (hchyba) fetą.
                                            No i ktoś wpadł na pomysł deski serów i nie wytrzymałam z głodu i zakazu palenia.
                                            Dzisiaj porażek knajpianych ciąg dalszy.

                                            s: pomidor, 3 jajka, 1/4 fety, na łyżce oliwy
                                            o: sałata z kurczakiem i trochę dresingu (oczywiście bez grzanek). nie najadłam się - mało.
                                            pani zarekomendowała lekkie placki warzywne.
                                            okazały się tłuste i polane mozzą - bez sensu
                                            (swoją drogą kobieta widzi, że kutwię na kaloriach, a takie rzeczy rekomenduje)
                                            po tym dziwacznym posiłku zaliczyłam zjazd głodowy i niedocukrzenie - mózg mi wysiadł
                                            k: serek wiejski, łyżka otrąb, łyżka dżemu jagodowego
                                            łyżka dżemu nie starczyła - dwa ptasie mleczka
                                            20:35 łyżka masła orzechowego

                                            tak w ogóle to nie wiem czy nie zrobię na sobie eksperymentu.
                                            odstawię mięcho, zamiast tego dużo kaszy i warzyw.

                                            mam wrażenie, że z braku węgli mózg mi się zjada - serio.
                                            • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 17.11.11, 21:58
                                              wczoraj dopisuję:
                                              mozza zwykła + piwo

                                              dzisiejsze genialne osiągnięcia:
                                              7:00 paczka orzeszków solonych (75g) + tłusta kawa - śniadanie a la Orlen
                                              tłusta kawa
                                              tłusta kawa
                                              15:00 zupa cebulowa (z ziemniakiem w składzie, bez śmietany)
                                              16:00 sałata z tuńczykiem i jajkiem, odrobina oliwy
                                              17:00 zjazd: 4 ptasie mleczka, redbul bez cukru
                                              21:00 lampka wina

                                              nie no, po prostu cudownie.
                                                • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 17.11.11, 22:25
                                                  beczka.prochu napisała:

                                                  > Dlugo na tych orzeszkach i kawach pojechalas. tongue_out Masz kopa w dupe ode mnie. Bo
                                                  > sie ostatnio prosilas o opieprze. Zamiast opieprzac, bo nie mam weny, kopa Ci s
                                                  > przedaje. wink

                                                  no i z pochyloną głową przyjmuję. nie byłam w stanie nic w siebie wmusić o 5 rano, a serka wiejskiego za kierownicą w garniturze bez poplamienia zjeść nie umiem. to znaczy umiem, ale ryzyko serka na marynarce wysokie. a że mgła, to na przerwę śniadaniową nie starczyło czasu. oczywiście nie ma co się tłumaczyć, bo mogłam w poniedziałek wieczorem nagotować sobie jedzenia, ale nie miałam głowy.

                                                  tak to się tłumaczę, wszystko kwestia organizacji sad
                                                  • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 18.11.11, 22:14
                                                    S. 3 jajka, chyba, nie pamietam
                                                    O. Zupa z dyni, źródło sprawdzone, mozliwy ziemniak
                                                    Sałata z wołowina, jajkiem, feta, podzielona na raty
                                                    19 lyzka masla orzechowego, 3 kabanosy, lampka wina
                                                    Buziole
                                                  • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 20.11.11, 17:10
                                                    wczoraj:
                                                    s: jajecznica z 3 jaj na wędzonce krotoszyńskiej (chuda, nic się tłuszcz nie topił), reszta fety lajt
                                                    3 kromki wasy, 170g sera odtłuszczonego (wow), 1 trójkącik sera topionego lajt
                                                    kurczak z sałatą, piwo małe
                                                    3 plasterki goudy tostowej lajt, 1/3 gorzkiej 90%, łyżka masła orzechowego, lampka wina
                                                    1/2 camembert lajt

                                                    dzisiaj:
                                                    s: jajecznica na boczku (ukochany twierdzi, że chudy ten boczek, nie wierzę)
                                                    1/3 gorzkiej
                                                    3 plasterki goudy tostowej lajt (reszta z wczoraj)
                                                    mozza lajt
                                                    drugie pół camemberta lajt z wczoraj
                                                    bigos esbecki
                                                    mała corona

                                                    przegięłam z tym nabiałem odtłuszczonym wiem, ale dawno nie miałam..
                                                    czuję się gruba i objedzona
                                                  • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 21.11.11, 10:19
                                                    wczoraj zjadłam jeszcze 3 kawałki fasolowca
                                                    na wieczór byłam wielka i spuchnięta, waga rano 71,4 (!),
                                                    to wszystko nie fair, kurde, nawet porządnego obiadu nie zjadłam, rozumiem żeby nie schuść, ale tak się napaść? łueeee
                                                  • beczka.prochu Re: A Dyszka zjadła ... 23.11.11, 10:30
                                                    A wiesz, ze ugotuje sobie chyba dzis zupe z soczewicy na jutro? smile Tak mi ostatnio zasmakowala, pomidorowo - soczewicowa. smile Na dzis mam chudy gulasz wolowy z warzywami. Mozza w windzie ---> wow! wink Nalezysz do osob zorganizowanych rano? Duzo czasu Ci zabiera wyszykowanie sie do wyjscia - make up , ubranie? Bo ja nie maluje sie pol godziny, ubranie z reguly mam poskladane w szafie i gotowe do wrzucenia na siebie, ale moje poranki sa ostatnio chaotyczne, co mnie doprowadza do rozpaczy i chyba dlatego nie mam apetytu. No i mam problem ze wstawaniem, z ledwoscia podnosze sie z lozka za piec osma.
                                                  • 1dycha Re: A Dyszka zjadła ... 25.11.11, 00:17
                                                    Wczoraj
                                                    S 3 jajka 1 łoliwy, szynka chuda
                                                    12 zupka z soczewicy
                                                    14 1/2sałaty z mozza i feta (mięcho nie podchodziło)
                                                    17 drudie 1/2
                                                    21 2. X moza lajt
                                                    Piwo

                                                    Dzisiaj
                                                    Mozzalajt
                                                    1/3gorzkiej
                                                    100g sałatki z majonezem z ananasem żółtym serem i orzechami(pycha)
                                                    Sałatka kus kus tuńczyk mniam nie wiem co w niej było dokładnie
                                                    Orzeszki bez tłuszczu mała moseczka, wino mieszane, trovhe pol slodkiego

    • ceres9 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 05.11.11, 11:39
      no cicho,prawda?wszyscy jakas dywersje uprawiaja,a dywersja miala dopiero w grudniu byc przeca;p
      ja nie wiem jak mam pisac,w tym dyszka zjadla to mam sie nie wpierniczac,tak?
      u mnie super,jak nigdy,3 tyg na 1f,minus prawie 4 kg;p
    • slonecznik963 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 09:12
      ja chętnie się do Was dołączę.
      Kiedyś byłam na SB i dość miło wspominam ten czas. Niestety po roku 3 fazy poszło się wszystko ... Od 2 listopada walczę znów. Nie zaczynam od jedynki , trzymam się raczej dwójki chociaż typowe 1 dni też mi się zdarzają. . Po pięciu dniach mam na minusie 2 kilo.
      Ś: twarożek z rzodkiewką i ogórkiem
      II ś: pomidor z mozzarellą
      o:kurczak w porach z pieczarkami
      p: kilka migdałów . trochę żurawiny
      k: sałatka grecka
      • madzik.bi Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 07.11.11, 10:42
        Ło matko, jak tu cicho!smile
        Wlazłam na wagę po 6 dniach. Na minusie 1,5 kg. Spodziewałam się 2 co najmniej. Ale luz na pasku już zauważalny niecosmile Cóż, trzeba mniej grzeszyć w tym tygodniu. Najgorsze są weekendy i odwiedziny u rodziny... brrr...
        Wytrwałości nadal życzę!
          • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 10:22
            Jem codziennie straczkowe pod postacia fasolowca. Robilam go juz nawet z grochu i soczewicy.

            Wyczytalam gdzies na sportowym forum jak zrobic nutelle z odzywki proteinowej, chyba zrobie i fasolowca bede nia smarowac.

            A ty jak sobie radzisz z ta potrzeba? Realizujesz?
              • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 12:14
                Prosze bardzo beczko:

                kulturystyka.pl/lc-nutella-lepsza-od-oryginalu/
                U mnie to nawet prosciej bedzie, bo orzechy mozna kupic starte na "gruba make" + slodzic w plynie mam to nie musze nic mielic. Ale trzeba uwazac i sie tym nie obzerac, bo kupa kcal i tluste to cudo, chyba trzeba uciac na orzechach i cacao, zeby zejsc z tluszczy.

                Apropo tego forum kulturystycznego, to czesto podczytuje sobie ich pomysly na posilki, bo oni jada generalnie wysokobialkowo.
                • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 12:19
                  Dziekuje, przejrze forum w wolnym czasie. Ja mam odzywke czekoladowa. Ale rzeczywiscie po przepisie widze, ze cholerstwo kaloryczne. Nie uzywam slodika, dalabym syrop z agavy, ale malo, bo odzywka slodka. Musze to przemyslec, bo obawiam sie, ze moglabym zjesc za duzo. wink
                  • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 12:49
                    Ha! To masz taki sam mechanizm, jak ja, niepohamowanie, jak cos dobrego stoi w poblizu. Ale u mnie stoi w kuchni wieksze zlo: zwyczajna nutella, ze wzgledu na syna i kusi mnie tez, oj kusi, to sobie mysle, ze jak bede miala "swoja, proteinowa nutelle" to bedzie to takie mniejsze zlo. Taki ekwiwalent.

                    • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 13:26
                      U mnie nutella nie stoi, bo kupujemy bardzo rzadko. Facet nie lubi posmaku orzechow laskowych, a ja nutelle, choc to slodki ulepek, uwielbiam, kupuje wiec raz na rok, zeby nie jesc za czesto. Niestety przy nutelli dopada mnie syndrom - albo wszystko, albo nic. sad

                      Pomysle, czy zrobic te proteinowa, kusi. suspicious

                      Forum przejrzalam, kilka fajnych rzeczy znalazlam - np, duszonego tunczyka, zrobie ciut po swojemu, ale pomysl nienajgorszy. Low fat, hig protein - nie moze byc zle dla figury. wink
                        • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 19:34
                          teraz czas na rachunek sumienia, ja dzisiaj popłynęłam:
                          -kromka PZ posmarowana Almette, na to jajko na twardo plus pomidor
                          -gruszka
                          - jabłko
                          - pierś z kurczaka z zasmażaną kiszoną kapustą z pieczarkami (to w wersji light)
                          A teraz gwóźdź programu:
                          - 2x batonik Kity Kate, 3x batonik mussli light, 4 kopiaste łychy wiórków kokosowych
                          Może kolacji nie będzie ale to się jeszcze okaże...
                          • olanmer Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 20:31
                            Po wczorajszym lekki kac moralny i 0,7 do przodu. Dziś już lepiej:
                            - kilka placuszków z serka wiejskiego i mąki PZ z dwiema łyżeczkami dżemu bez cukru
                            - jabłko
                            - zupa krem czosnkowa, mały kawałek piersi z wywaru, duża garść kapusty kiszonej
                            - jabłko
                            - 10 orzechów włoskich
                            - 2 jajka na twardo, 3 plastry fety light, cała papryka czerwona
                            -kefir
                            Jogging 3km
    • beczka.prochu Moje menu, poniedzialek, 68.2kg 07.11.11, 22:04
      8.00-8.30 - kawa z mlekiem, mieszanka jajka na twardo posiekanego, 2 lyzek serka wiejskiego (kopiastych), lyzki koncentratu, pol pomidora, kilku plastrow ogorka, pieprzu, soli
      10.30 - czerwona herbata
      12.30 - czerwona herbata
      13-13.30 - taka sama mieszanka jak na sniadanie i gruszka
      15.30 - czerwona herbata
      17.45 - plaster pieczonego indyka z chrzanem
      18.30-18.45 - 3 kotlety mielone low fat&homemade wink z sosem pomidorowym i 1/3 porcji puree z ugotowanej: brukwi ok. 800g, malej marchewki i dwoch lyzek oliwy, plus sol, pieprz, galka
      19-20 - 2 kostki gorzkiej i pol litra czerwonej herbaty z cytryna i dwoma lyzkami syropu z agawy

      Przyznaje, ze czulam sie najedzona do ok. 20.30. od pol godziny powoli zoladek daje o sobie znac, ale zrobie sobie jeszcze pol litra herbaty i dam rade. wink Dzis mi braklo przekasek, bo zapomnialam spakowac, ale jutro sie poprawie. wink

      Fasolowiec sie piecze. big_grin
      • beczka.prochu Moje menu, wtorek, 67.5kg 08.11.11, 23:06
        8.00-8.30 - kawa z mlekiem, mieszanka jajka na twardo posiekanego, 2 lyzek serka wiejskiego (kopiastych), lyzki koncentratu, pol pomidora, kilku plastrow ogorka, pieprzu, soli, kawalek fasolowca
        10.30 - czerwona herbata
        11.30 - jeden brazylijczyk, 5 migdalow, 5 laskowych
        12.30 - czerwona herbata
        13.00-13.30 - 1/3 porcji puree z brukwi jak wczoraj na obiad + 3 lyzki sosu pomidorowego spod kotletow (resztka), na deser gruszka
        15 - herbata czerwona
        16.30 - jeden wloski, 4 migdaly, 3 laskowe
        18 - ok. 3/4 szklanki brazowego ryzu i curry z: 125g krewetek krolewskich i 1/3 szklanki groszku zielonego uduszonych z 1/4 puszki pomidorow, polowa cebuli, 1/4 puszki mleka kokosowego, imbirem, chilli, kolendra, czosnkiem i przyprawami indyjskimi
        18.30 - kawalek fasolowca (w ciagu dnia zniknely dwa kawalki = pogadanka z facetem)
        19-20 - 23 minuty na biezni, nowy program, dolaczono mi bieganie - lalo mi sie z dupy i tracilam oddech, ale wyrobie sie za 3-4 razem, 17 minut na rowerku, 10 minut na steperze, wypilam pol litra wody i zaraz po treningu ok 400ml mleka z 60g odzywki bialkowej (32g , chyba?, bialka na 100g odzywki).

        Teraz jest 22 i troche mnie ssie, ale dam rade. Nie jest tak zle jak bez odzywki. O treningu napisze wiecej jutro, a jeszcze wiecej o ignoranckiej trenerce. uncertain

        Dobrej nocy!
        • beczka.prochu Moje menu, sroda, 67.6kg 09.11.11, 23:33
          8.00-8.30 - kawa z mlekiem, mieszanka jajka na twardo posiekanego, 2 lyzek serka wiejskiego (kopiastych), lyzki koncentratu, pol pomidora, kilku plastrow ogorka, pieprzu, soli, kawalek fasolowca
          10.30 - czerwona herbata
          11.30 - 5 migdalow, 5 laskowych
          12.30 - czerwona herbata
          13.00-13.30 - 1/3 porcji puree z brukwi jak wczoraj na obiad + 3 lyzki sosu z krewetek wczorajszych i maly kotlet mielony z niedzieli, na deser gruszka
          15 - herbata czerwona
          18 - ok. 3/4 szklanki brazowego ryzu i curry z: 125g krewetek krolewskich i 1/3
          szklanki groszku zielonego uduszonych z 1/4 puszki pomidorow, polowa cebuli, 1/4 puszki mleka kokosowego, imbirem, chilli, kolendra, czosnkiem i przyprawami indyjskimi, nie czulam sie najedzona, wiec dojadlam jednego, ostatniego kotleta mielonego z niedzieli
          18.45 - 2 kawalki fasolowca i czerwona herbata
          20-21 spinning i pol litra wody
          10 minut po treningu ok 400ml mleka z 60g odzywki bialkowej

          Jestem nazarta, spelniona (jednak spinning lubie najbardziej), pozytywnie nastawiona. smile

          Macie wszystkie racje - pogadam w przyszlym tygodniu z jakims chlopem na silce.
          • beczka.prochu Moje menu, czwartek, sie nie wazylam ;) 10.11.11, 20:53
            8.00 - 8.30 jedno jajko na twardo z pol lyzeczki majnezu i lyzaczka chrzanu, kawa z mlekiem, kawalek fasolowca
            10.30 czerwona herbata
            12.00 5 migdalow, 5 laskowych
            12.45 czerwona herbata
            13.15 salatka z dwoch malych awokado, pomidora, ogorka zielonego i 2 lyzek pestek dyni, sos z lyzki oliwy, soli, pieprzu i lyzki soku z cytryny, plus deko octu balsamicznego dla smaku
            13.45 kawalek fasolowca
            15.30 czerwona herbata
            18 miseczka zupy z pomidorow i czerwonej soczewicy, na lyzce oliwy i wodzie, plus masie przypraw, cebuli i kolendrze, mala kromka domowego razowca
            18.30 dwie kolejne miseczki tejze zupy, ale bez chleba (bo jednak mnie jeszcze ssalo - no i teraz mam spokoj)

            Na chwile obecna nie planuje nic wiecej poza herbata ziolowa (oczyszczajaca na cere). Dzis wolny wieczor, na jutro planuje znowu silownie. Musialam upiec znowu fasolowca, bo w akcie desperacji facet mi zjadl polowe blaszki. Grzecznie przygotowalam tez lunch na jutro. Improwizowalam na calego, zobaczymy jutro co z tego bedzie. A wymieszalam:
            pol szklanki ugotowanego peczaku (nie wiem czy dozwolony na II fazie, ale quinoa mi sie skonczyla uncertain)
            lyzke pestek dyni
            cala kupe brokulow (ale tych delikatnych, dlugich, po ang tenderstem, o delikatnych lodyzkach, mniam)

            Jutro rano zrobie dressing w stylu satay: oliwa, maslo orzechowe, chilli, sos sojowy. Bez czosnku, bo w pracy nie chce zionac. Poleje tym, calosc lekko podgrzeje, powinno byc zjadliwe. Taki fusion troche z tego co mialam. wink
            • beczka.prochu Moje menu, piatek, 67.6kg 11.11.11, 21:34
              8-8.30 jajko na twardo z lyzeczka chrzanu, plaster pieczonego indyka, kilka pomidorkow cherry, fasolowiec, kawa z mlekiem
              10.45 czerwona herbata
              12.15 czerwona herbata
              13 - 13.45 ok. 3/4 szklanki peczaku ugotowanego z brukulami (duzo) i lyzka pestek dyni plus dressing z lyzeczki masla orzechowego, chilli, lyzki oliwy, soku z cytryny, a na deser gruszka

              potem niestety, az do 18 nic, (a nie sorry, jeden zelowy mis haribo od kolegi) choc nawet nie czulam glodu, bo zapierdol mialam, ale za to obiad byl gotowy w 5 minut po powrocie z pracy.

              18 - 2 tortille z pelnego przemialu z salata, pomidorkami, ogorkiem, awokado i podsmazonym na oliwie indykiem w ostrych przyprawach, do tego sos z jogurtu naturalnego, pieprzu, czosnku i odrobiny ketchupu - pychota
              18.45 kawa z mlekiem i kawalek fasolowca

              Na razie nic innego, ale zaczelo mi z kwadrans temu burczec w brzuchu... uncertain Owocow nie mam, jedynie kawalek ogorka i pomidorki, a zakupy dopiero jutro lub w niedziele. Wiec jesli cos jeszcze wsune, to moze to byc tortilla tylko z warzywami. Ale postaram sie jednak nie. Weekend idzie, czyli moje pokuszenie. Jutro pieke moj chleb razowy, obiecalam sobie, ze narzuce sobie dyscypline czestszego pieczenia, bo chcialabym sie wyuczyc nawyku jedzenia dobrego, domowego, razowego chleba codziennie, ale rano i w kontrolowanych ilosciach. Im dluzej bede unikac produktow macznych, tym gorzej moje jelita i zoladek zniosa ich powrot do diety. (to z forum kulturystycznego) Aaaaa i znalazlam przepis na zurek zrobiony na platkach owsianych, kisi mi sie od paru dni, to jutro moze ugotuje bez ziemniakow i zjem z jajkiem.
              • 1dycha Re: Moje menu, piatek, 67.6kg 12.11.11, 12:39
                Hej beczko, ja też mam problem z jedzeniem rano i to jest problem który urasta do wagi takiej, że nie wiem czy nie założę nowego wątku. Rano nie mam na nic ochoty i wmuszam w siebie jedzenie bardziej z rozsądku niż z apetytu, nie mówiąc już o zerowej przyjemności. Do tego stopnia, że potrafi mi się "podnosić" podczas przed lub po jedzeniu. Pawia jeszcze nie zdarzyło mi się puścić, ale codziennie jest takie zagrożenie....

                A co do tych "jelit, które łatwiej zniosą powrót...", to to święta prawda. Po dłuższym okresie czasu organizm przestaje niektore rzeczy przyswajać. Vide moje ostatnie przeżycia po tłustym sosie w sałacie (niedobrze mi było). Jakbym zjadła kawałek tortu, to też myślę że bym go nie strawiła i byłyby sensacje. Ale nie mam nic przeciwko temu. W sumie daje to efekt jak "dietowy esperal", myślę że wiele osób by zapłaciło za to, żeby mieć taką naturalną blokadę ...

                Ale się rozpisałam
                • beczka.prochu Re: Moje menu, piatek, 67.6kg 14.11.11, 10:55
                  Dyszko kochana, ja lubie jesc rano, ale tak z 30-40 minut po przebudzeniu, jak sobie spokojnie siade i wiem, ze mam czas dziubac, przejrzec gazete itd. Wiec tylko w weekendy mam ten luksus. W tygodniu mam tyle do zrobienia przed wyjsciem, ze nie odczuwam w ogole radochy z jedzenia.

                  Z tym przyswajaniem to chodzilo mi glowie o gluten, podobno organizm potrafi sie szybko odzwyczaic od jego trawienia i moga sie pojawic problemy. W weekend jadlam domowy chleb i skusilam sie na nalesniki ze zwyklej maki, brzuch mi troche spuchl, ale trudno.
              • beczka.prochu Sobota - niedziela 14.11.11, 11:10
                Poplynelam troche, jak to w weekend. uncertain Nie pisze z dokladnymi godiznami, bo nie pamietam, ale zjadlam:

                Sobota

                Kawa z mlekiem
                2 jajka na miekko z chrzanem
                kawalek fasolowca
                herbata czerwona
                miska zurku z platkow owsianych z kilkoma kawaleczkami szynki i kromka chleba razowego domowego
                tortilla pelnoziarnista z salata, cwiartka awokado, pomidorkami i plastrem indyka
                potrawka z udek kurczaka bez skory, pomidorow, selera, marchewki, z ziolami, na lyzce oliwy - mala miseczka tego z jednym udkiem
                kawalek fasolowca
                male piwo w pubie i kilka precli ala paluszki (takie male wiecie)
                lyzeczka masla orzechowego
                W ciagu dnia popijalam wode gazowana, ale nie jakies wielkie ilosci

                Niedziela

                kawa z mlekiem
                3 pankejki amerykanskie z bialej maki, smazone na masle, polane odrobina syropu klonowego miska zurku z platkow owsianych z kilkoma kawaleczkami szynki i kromka chleba razowego domowego
                kromka chleba domowego z chuda gotowana szynka i musztarda
                pol jablka i garsc suszonych zurawin
                kawalek fasolowca
                czerwona herbata
                male piwo (0.33l)
                kawalek babki, ktora upieklam facetowi, zeby nie wyjadal mi fasolowca uncertain
                kromka chleba z szynka
                Duzo wody - suszylo mnie strasznie

                Cos dziwnego sie dzieje, niby w piatek mialam okres, w sobote juz nie, wczoraj nie, dzis znowu jakies plamienie. Juz sama nie wiem, czy go mam, czy nie. uncertain

                Nie wazylam sie dzis.

                Wczoraj w sklepie zobaczylam cos takiego jak z serii healthy living - bekon i kupilam - to samo mieso wieprzowe, nie wedzone, bez tego tluszczu co normalnie jest w okolo bekonu. Dzis zjadlam na sniadanie 2 plastry, bo mi sie chcialo. Troche bez smaku byl. Albo moje kubki smakowe zawodza, bo mam katar.
                • beczka.prochu Moje menu, poniedzialek, sie nie wazylam ;) 14.11.11, 23:33
                  8.15 - dwie kromki chleba domowego, 2 plastry bekonu, plasterek sera plesniowego (no pieknie, ale trudno), kawa z mlekiem
                  10.30 - czerwona herbata
                  13 - serek wiejski z pomidorkami, ogorkiem
                  13.30 - kawalek fasolowca
                  14 czerwona herbata
                  15.45 - gruszka
                  18 - plasterek szynki parmenskiej
                  18.45 - losos duszony w pomidorach i mleku kokosowym z indyjskimi przyprawami, czosnkiem, imbirem, kolendra, cebula, 3/4 szklanki brazowego ryzu
                  19.45 - czerwona herbata
                  20.45 - kawalek fasolowca

                  Jestem najedzona. Boli mnie glowa. Powieka mi skacze. W srode na spinning albo silke, ciekawe, czy mi ta pipa ulozyla program? Nadal nie zarejestrowalam sie do lekarza. Ze wstydu. I chyba kupie sobie takie majty od ud pod pachy. tongue_out
                  • beczka.prochu Moje menu, wtorek 16.11.11, 10:27
                    POLECIALAM. Nie wiem, czy ja jestem jakas psychiczna, ale odkad mysle o tym niedzielnym obiedzie, to zdaje sie popuszczac sobie, bo motywacja mala, skoro i tak w niedziele bede jesc niedietetyczne rzeczy. uncertain

                    8-8.30 - 2jajka na twrado z chrzanem, 2 plastry lososia wedzonego, kawalek fasolowca, kawa z mlekiem
                    10.30 - czerwona herbat a
                    13 - szklanka brazowego ryzu z resztka sosu spod lososia (zapomnialam napisac, ze w tym sosie bylo tez pol filizanki malej groszku)
                    13.30 kawalek fasolowca
                    14 herbata czerwona
                    17.45 kromka chleba razowego domowego (mala, z foremki chleb) z maslem i plasterkiem chudej gotowanej szynki
                    18.45 duza miska brukselki ugotowanej i posypanej usmazona cebulka (na oliwie) dwoma plasterkami bekonu bez tluszczu (uprazonymi na patelni) i platkami migdalowymi.
                    19.30 dwie kostki gorzkiej czekolady
                    21 kromka chleba razowego z maslem
                    23 polowa malego piwa, kawalek na 3 kesy sera plesniowego, dwa krakersy, pomidor suszony z oliwy (tak to jest, jak facet wraca do domu, jest glodny i szykuje kolacje. "Kochanie, a nie zjesz ze mna? przeciez raz na jakis czas sobie mozesz pozwolic..." no to sobie pozwolilam...)

                    Dzisiaj ide na spinning i mam zamiar wycisnac siodme poty z siebie. Chyba dzis dostalam normalny okres, to w zeszlym tygodniu to nie wiem co bylo?

                    Acha! Dzis wygrzebalam spodnie, ktore kupilam miesiac temu i zalozylam moze 2 razy. Jak je kupowalam byly opiete, dzis sa luznawe, szczegolnie w udach. To tez moze potwierdzac, ze mogly mi sie zmienic nogi pod wplywem tego spinningu i 3 miesiecy chodzenia na biezni. Ale na wadze zmian nie widze.
                    • beczka.prochu Moje menu, sroda 17.11.11, 11:06
                      Nie wazylam sie, bo nie moge znalezc wagi. Facet kladl nowa podloge w lazience i WC i wszystko wyniosl, nie moge sie dokopac ani swoich kosmetykow, ani wagi. Dzis wielkie sprzatanie, to znajde ja pewnie.

                      8-8.30 - 1 kromka razowca domowego z plastrem lososia wedzonego i ogorkiem zielonym, ostatni kawalek fasolowca (buuu) i kawa z mlekiem
                      10.30 czerwona herbata
                      12.00 herbata mietowa
                      13 - 2 kromki razowca domowego z 2 plastrami lososia wedzonego i ogorkiem zielonym, gruszka na deser
                      15 - herbata mietowa
                      17.30 - kromka razowca z chuda szynka
                      18.15 miseczka czystego rosolu domowego (odchudzonego troche) z makaronem razowym
                      18.30 - 6 brukselek z wczoraj
                      18.45 2 kostki gorzkiej czekolady

                      19.40-21 - 15 minut na biezni i 60 minut spinningu (dala wycisk, ze ciuchy mialam mokre) ponad pol litra wody

                      21.20 porcja odzywki bialkowej
                      22-23 wiecej wody

                      Wczoraj nie bylam przez ani moment glodna, ale tez widze, ze jadlam duzo chleba. Mialam jesc tylko rano, ale zrobilam chyba drugi raz w zyciu tak pyszny razowiec z foremki, jaki pamietam z Polski. Pocieszam sie, ze to moj, domowy, wiem, co tam dalam (zaro cukru, zero tluszczu, tylko maka razowa, woda i nieco soli).

                      Dzis obudzilam sie z takim wilczym glodem, ze szok. A i dodam jeszcze, ze dzieki temu, ze cwiczylam i porzadnie sie wyzylam, to zeszlo mi napiecie towarzyszace od paru dni. A i zapytalam o program. Powiedziala, ze nawet jeszcze nie myslala. Powiedzialam, zeby odpuscila. Jutro, albo kiedy dotre na silownie pogadam z jednym facetem, ktorego sobie upatrzylam. (najbardziej rzeczowy sie wydaje ze wszystkich tych tfu! trenerow)
                      • beczka.prochu Moje menu, czwartek 17.11.11, 22:12
                        8.15 - 2 kromeczki razowca z pomidorem i jajkiem na twardo, lyzeczka majonezu, kawa z mlekiem
                        10.30 czerwona herbata
                        12.00 czerwona herbata
                        13 serek wiejski z pomidorem i jajkiem na twardo, jablko
                        15.30 czerwona herbata
                        17.30 miseczka pomidorowej zrobionej na wczorajszym rosole (koncentratem zrobionawink) z makaronem razowym
                        18.30 male uduszone udko kurczaka bez skory i kosci, w pomidorach, z cebula, czosnkiem i oliwkami, do tego kromka chleba razowego, na deser dwie czastki pomaranczy
                        19.30 - lyzeczka masla orzechowego
                        20 czerwona herbata

                        I jestem glodna. Szlag by to. Sprzatamy dom po pobojowisku, a facet juz przebakuje o kolacji... A mi sie chce wina.
                          • beczka.prochu Moje menu, wtorek 23.11.11, 10:24
                            8-8.30 kawa z mlekiem, kromeczka domowego chleba razowego zytnio - orkiszowego z chuda szynka i odrobina masla
                            10.30 czerwona herbata
                            12.30 czerwona herbata
                            13.15 dwie kromeczki tego samego chleba z chuda szynka, dwa jajka na twardo
                            13.45 jedno swieze mango
                            15.00 herbata mietowa
                            18.00 trzy garscie makaronu razowego z sosem z tunczyka z puszki, kaparow, pomidorow z puszki, chilli i cebuli na jednej lyzce oliwy
                            18.30 kawa z mlekiem (mala)
                            19.00 lyzeczka masla orzechowego
                            22.00 gruszka
                            23.00 herbata ziolowa

                            Rano nie mam apetytu. uncertain Jajka mialy byc na sniadanie, ale jak ugotowalam to stwierdzilam, ze nie wepchne i schowalam do pudelka na lunch. Ciesze sie, ze ZNOWU nie siegnelam po ser i wino. Mam nadzieje, ze dzis sie tez uda. Normalnie kazdy dzien, jak codzienna walka! uncertain Jutro mam dzwonic do mamy to ja poprosze o te ksiazke, mam nadzieje, ze ona lezy w jakims empiku czy cos.
                            • beczka.prochu Moje menu, sroda 24.11.11, 10:59
                              8-8.30 kawa z mlekiem, kromka razowego chleba z chuda szynka, i druga z niskoslodzonym dzemem
                              10.30 czerwona herbata
                              12.30 czewona herbata
                              13-14 dwie kromki razowca z chuda szynka, pomidor, 1/4 ogorka zielonego, gruszka, 6 kostek gorzkiej czekolady sad
                              15 herbata mietowa
                              17.45 plaster chudej szynki
                              18.15 kasza gryczana (duzo) z chudym gulszem z wolowiny i warzyw
                              19.00 herbata z cytryna i miodem
                              20 - 3 krakersy - 2 suche i jeden z odrobina pasztetu drobiowego (na pewno nie jakis dietetyczny)
                              Troche wody przed zasnieciem.

                              Dzis sie obudzilam z bolem glowy i sztywnym karkiem. Z jakiegos blizej nieokreslonego powodu jestem bliska lez. Mam ochote na croissanta z nutella i kawe. I na zostanie w lozku caly dzien.
                              • beczka.prochu Re: Moje menu, sroda 25.11.11, 11:53
                                Odpuszczam. Nie mam sily. Nie opycham sie, ale wczoraj np. zjadlam suchego croissanta. Bez sensu wpisywac menu, jak nie ma wiele wspolnego z SB. W sobote knajpa, w grudniu juz zapowiedziane dwa przyjecia swiateczne. Dzis byc moze uda mi sie pogadac z tym typem od treningow, w zeszlym tygodniu byl na urlopie.
                                • izawit1 Re: Moje menu, sroda 25.11.11, 12:49
                                  Beczka, to pisz ogolnie, jak sie czujesz, co tam cwiczysz, jakie emocje ci towarzysza, przeciez to jest zycie, wiadomo, ze nie zawsze bedzie bezgrzesznie, a poza tym wczesniej czy pozniej trzeba przyjrzec sie diecie zbilansowanej. W jakims momencie trzeba zawiesic walke o nizsza wage (przynajmniej na jakis czas), a zaczac walke o unikniecie jo-jo. Moze jestes w tym punkcie? Powiedzialabym, ze taki punkt to wiekszosc naszego zycia trwa i trzeba sie sie nauczyc jak juz nie chudnac, a nie tyc. Trudne to. To jest kolejny etap, niekonczacy sie, ale moze milszy, bo np. z croissant smile

                                  Ja jestem na tym etapie juz bardzo dlugo i co sie nauczylam o sobie: ze tu juz nie ma miejsca na podejscie: "wszystko albo nic". Ze jak juz nie chudne to sie zapuszczam i tyje. Kiedys gdzies czytalam, ze mozna sobie zalozyc, ze jakis procent posilkow w ciagu dnia jadam zgodnych z dieta, a reszte jem co mi sie podoba/na co mam ochote. Kewstia to okreslenie tego procentu: 70%/30%, 80%/20%. Ja trzymam mysle jakies 90%/10% + sport 3 razy w tygodniu.

                                  Pewnie, ze falami nachodza mnie mysli o zawalczeniu o wiekszy spadek, ale do tego tez sie trzeba przygotowac.

                                  Dycha jak wyrwie jakas lepsza klawiature to tez cos naskrobie madrego.

                                  Nie opuszczajmy sie smile
                                  • 1dycha Re: Moje menu, sroda 25.11.11, 15:36
                                    Hej, jestem z lepszą klawiaturą, ale brakiem czasu smile
                                    Beczko ja ci po prostu głowę urwę, ja mam świątecznych spotkań już teraz ze 4 zaplanowanych, a będzie więcej, cały weekend żywienie w knajpach i już wiem, że kilka dni w trasie w grudniu, ba! wesele nawet będzie, więc znowu walka o przetrwanie na stacjach benzynowych. I tak już będzie, nigdy nie będę miała czasu "spokojnie podietować".
                                    Omijać pułapki wychodne to też jest sztuka, którą da się ćwiczyć - powiedziała ta, co się nieustannie w lokalach gastronomicznych nacina na rózne rzeczy smile
    • ania838 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 08.11.11, 18:51
      To ja smile
      Cały czas Was czytam ale nic nie piszę bo bez sensu jak na diecie nie jestem - no może 3 faza ale chyba też nie do końca
      Waga w cały czas bez zmian ;/
      Postanowiłam sobie ostry powrót do sb od poniedziałku - wiem, każda z Was powie "ej stara jakie od poniedziałku od jutra" ale musze zeżreć te jogurty owocowe z lodówki - szkoda do kosza wypieprzyć. Ogólnie reszta w miarę ok ale nie wiem czemu zaczęłąm w tym jogurtami.

      Obiecałam sobie zrzucić do końca roku choć 2-3 kg zanim zacznę mierzyć sukienkę, więc nie mam zbyt wiele czasu.

      Zaczęłam chodzić na rolletic - byłam już 6 razy i jestem bardzo zadowolona. Oprócz przyjemności jaką daje masarz to rzeczywiście rozbija tłuszcz na boczkach, schabie, girach i brzuchu. Sam rolletic cudów nie zdziała więc wracam na sb.

      Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa tak wogóle to mi się stękniło za Wami smile
      Beczka - Ty to naprawdę jesteś bezpośrednia babka smile

      To co przyjmiecie znuFFFFFFFFFFFFFFFFF smile proszę

      A i mam prośbę - naczytałam się o tym fasolowcu i chciałabym przepis - wiem, że pewnie gdzieś znajdę ale nie chce mi się szukać sorki.
    • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 12:58
      No wiec mam lekkiego wkurwa, bo przyjechalam wczoraj o godzine wczesniej na silownie, aby zlapac moja trenerke, ktora w zeszlym tygodniu uprzedzilam, ze chce zmiany programu. Podczas rozmowy ze mna po 30 sekundach pobiegla do komputera i powiedziala, ze wgra mi nowy program na bieznie, tylko podbije predkosci, bo mam dlugie nogi i przy predkosci 5.5km/h to spokojnie chodze. No i spoko, program jest OK, upocilam sie jak swinia, od predkosci 6 do 9.5km/h nachylenie zmiennie od 0% do 12%, tempo i nachylenie zmieniaja sie co minute, poza ostatnimi 6 minutami (4 minuty na 12% i 1 minuta na 6% i 1 minuta na cool down na 0%). Dobre to jest, bo organizm jest zszokowany co sie dzieje, poprzednie programy ledwo dawaly mi krople potu po 3 miesiacach maglowania...

      A teraz o co jestem wkurwiona? Powiedzialam, ze bieznia nie jest OK na dluzsza mete, bo potrzebuje miec tez trening silowy. Powiedzialam, ze uswiadomilam sobie, ze zmiana mojej sylwetki nie moze opierac sie tylko na utracie tluszczu, ale ze musze wyrobic miesnie (ha, taka jestem madra po popoludniu na forum kulturystycznym tongue_out), tym bardziej, ze mimo cwiczen i wzglednej diety nie utracilam za duzo na wadze, wiec potrzebowalabym ponownej analizy stosunku miesni do tluszczu i programu nakierunkowanego na moj cel - a cel to mniejsze obwody, juz nawet nie waga (wbijam to sobie do glowy, wbijam, bedzie ciezko po maniakalnym wrecz odruchu wazenia sie...sad ). Jak ja jej to wszystko mowilam, to 3 razy sprawdzala telefon, raz powiedziala koledze, zeby zrobil jej kawy i przyniosl herbatnika, a potem powiedziala do mnie: "pomyslimy". Cala "rozmowa" trwala moze 2 minuty... Ja nie mam czasu na myslenie. Ja mialam zapal wczoraj, chocby na szczera rozmowe i nakierunkowanie, nie na gotowy program, bo wiem, ze to moze wymagac czasu, ale chocby na pytanie - OK, to co lubisz robic, a co mniej? (bo np. odciaganie, przyciaganie na maszynie na uda uwielbiam, ale juz sztangi nie bardzo). No wiec mam takie nerwy, ze chyba bede rozmawiac z kims innym... Poczekam do przyszlego tygodnia i zobacze, czy ulozyla mi program, jesli nie, uderzam do ktoregos z chlopow... (to jedyna kobieta niestety... a ja mialam nadzieje, ze z kobieta pojdzie latwiej. Na poczatku nie bylo zle, ale teraz nie spelnia moich oczekiwan, a place niemale pieniadze...)
      • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 15:48
        No to bardzo frustrujace, a mowilas ze 20 funciakow bierze trener po szkole? Nic tylko isc do szkoly, zrobic papiery i na silke z ludzmi zmotywowanymi pracowac, hmm.

        Myslala o czyms innym, miala cos nagrane i jej niepodpasowal timing. Mnie tez wkurwiaja te telefony, a jak ktos juz przy mnie odbiera telefon i nadaje o bzdurach (jak na jakiejs tam randce gosciu odebral od mamy i gadal o pierdolach, a ja wysztyftowana stoje jak idiota) to mam ochote wstac i wyjsc. Rozumiem, ze sa sytuacje awaryjne, ale jak sie ktos umawia na rozmowe ze mna i ma oczy rozbiegane, sprawdza telefon, czy prosi o kawe i herbatnika i nie odpowiada na moje pytania, a jest wlasciwie w pracy, to juz jest ponizajace lekcewazenie.

        Sluchaj beczka ty jestes tak bezposrednia i stanowcza ze ja bym ci radzila gadac z facetami. Sa konkretni i jak cos nawalasz to ci powiedza wprost. I tez ocenia sylwetke i rzeczywiste potrzeby treningowe rzetelniej niz kobieta. Wymienia twoje minusy wprost bez zenady.

        No zobaczysz moze cie przyjemnie zaskoczy, moze miala slaby dzien, ale jesli z niczym nie wyjdzie do ciebie, no to czego sie spodziewac? Dowidzenia. Ide tam, gdzie dostane to, za co zaplacilam.

        Nie poddawaj sie.

        ps. myslalam,zeby jakas ciepla, tlusta cipke (kure) zjesc, ale obeszlam sie lososiem big_grin
        • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 15:58
          Aha, zapomnialam dodac, ze moze ona nie specjalizuje sie w treningu silowymm, tylko w tych maszynach cardio? Innymi slowy: nie wie co by bylo dla ciebie najlepsze? I liczy az ci przejdzie fanaberia?

          Ja najwiecej dowiedzialam sie od facetow, bo trening silowy damski i meski niczym sie nie rozni, z wyjatkiem obciazenia, bo jak czytalam "miesien nie rozpoznaje plci tylko skurcz i rozkurcz", no ale do diabla, ktos musi ci wytlumaczyc, jak uzywac maszyne, zebys sobie krzywdy nie zrobila. Po to tez sa ci trenerzy.

          W razie czego, jakby nic z tego nie wyszlo, a jednak chcialabys jakis trening to daj znac, wkleje ci linki do cwiczen i sama sobie trening ulozysz (jak ja) grzebiac samemu w necie.
          • beczka.prochu Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 16:15
            No wlasnie na poczatku myslalam - facet, wstydze sie troche, tym bardziej, ze jak z nia zaczynalam, to akurat bylam po odstawieniu pigulek i chcialam pogadac jak kobieta z kobieta... Ale teraz mysle, ze facet konkretniejszy jest. Jest jeden, okolo piecdziesiatki, wydaje sie, ze on najbardziej profesjonalny jest. Reszta to mlodsze szczyle. Jeden sie czerwienil, jak z nim rozmawialam. tongue_out Poczekam do przyszlego tygodnia i zobacze, czy cos ulozyla. Problem polega na tym, ze ona jest na silce tylko do godz 20 dwa razy w tygodniu, robie dwa poranki i popoludnia, ale ja wteduy w pracy jestem. Ona ma jakies 1/4 etatu czy cos w ten desen... wiec tez nie zawsze jestem w stanie wstrzelic sie w jej godziny... W czym jest wyspecjalizowana nie mam pojecia, ze spinningu jestem MEGA zadowolona. Sama cwiczy silowo, bo widzialam ja ze sztangami i hantlami, czy jest w stanie ulozyc program - nie mam pojecia? Okaze sie. Jak nie wyjdzie to sama posiedze na necie i poszukam co dla mnie najlepsze. A potem poprosze jakiegos szczyla, zeby mnie skorygowal w pozycjach itd. (bo do takiej np. sztangi to tez trzeba miec dobra pozycje, nie?)

            Izawit, placimy cholernie duzo, 65 funtow miesiecznie za mnie i chlopa, rocznie to 768 funtow - kupa pieniedzy, moglibysmy co roku kupowac nowy TV, albo bardzo dobrej jakosci sprzet grajacy, kino domowe itp.

            Z ta cipka ciepla to sie smieje do monitora za kazdym razem jak Was czytam wariatki. big_grin
            • 1dycha Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 20:47
              beczko, ja tam nie wierzę w trenerów. u mnie na siłce też są i się bardzo starają. tyle że wszystkim układają takie same programy.
              jak masz zacięcie, to zapisz się na sfd. jakoś bardziej wierzę w internautów niż dietetyków i trenerów. piszę to z bólem serca, bo pewnie jak się wciągniesz w sfd to nas tutaj zostawisz sad
              • serce34 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 09.11.11, 21:41
                Heloł esbeczki...

                Beczucha ja Ci powiem tak...kopnij w dupsko te babe i idz z facetami gadac.Wiem co mówie.
                Moze i ona dobra w czyms tam,,w innym...ale jesli chodzi o siłke,,to gadac tylko z chłopami.

                U mnie jest szefowa centrum, fitnesko-trenerko-kretynka.Do momentu jak laski sa grubasne jest zajebiscie fajna..pomoze,,podejdzie...nozke podniesie,,,za hantle wezmie by pomoc.
                Lecz gdy juz laski maja efekty...a ja byłam i jestem jedna z nich,,,to juz suka wredna.
                Tydzien temu mowi do mnie,,," o matko jaka szczupła...nic nie jesz chyba kobieto?" I sru gapi sie na moj brzuch.
                Nie chciałam byc wredna suka i komentowac jej posaldkow z silikonu i cycków..wole swojewink

                A jak mnie mierzy jak zasiadam przed lustrami z chłopakami...Boziulku droga!!Niby pyta,,udaje debila,ze cos sprawdza. Tak tak..
                A chłop? nic,,pomoze...doradzi...przytrzyma jak ciezko idzie .Nie mozna sie wstydzic bo to wszystko jest dla ludzi.No wiadomo,,jak przychodzi taka lalunia z tapeta na ryju,,,to jak u mnie faceci juz sie szturchaja ,ze pinda przyszła...hahaha

                Czasem warto podejsc i wprost sie zapytac..."słuchaj pomoz mi z treningiem,,jestes facet znasz sie lepiej"...i nie wierze,ze taki odmówi...Jak mu sie wjedzie na ambicje to pokaze jaki jest macho.

                Ja gdy nie moge jakiejs sruby odkrecic,,,bo czasem to wysiłek spory...to prosze grzecznie...leci zaraz dwóch do pomocy...Wiec lepiej z tymi koksami gadac niz z baba.

                Trenerzy...jeden na ilu jest solidny?I tak jak pisze dyszka,,jeden i ten sam plan treningowy.Identycznie jak u mnie...ksero planu rozdaja kazdej.A pozniej widze,,,jak jedna z druga mnie kopiuja .

                W necie sa tysiace planów...a jak znasz ang,,niemiecki czy inny jęzor,,,to mozesz wybierac ile i jakie chcesz.

                Pozdrawiam..
                • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 10.11.11, 01:55
                  Zgadzam sie ze trenerzy sa czeto gesto do dupy, poza tym kto sam nie cwiczy ten nie wie lub sie nie pasjonuje, wiec nie mozna liczyc na wsparcie.

                  Ale beczka jak placisz tyle kasy i oni tam za ta kase sa, to wg mnie madrze byloby conajmniej sprawdzic co maja do zaoferowania, a pozniej to korygowac w miare potrzeb (np z nami lub na innych forach sportowych, tudziesz z facetem/ami wink) a w razie jakies totalnej sciemy z kopiami, jak Dycha pisze zwyczajnie odrzucic program.

                  Beczka ja tez sie smieje jak czytam, ze zjadlas jednego brazylijczyka, a ja plywam z brazylijczykiem i jak go widze to sie smieje myslac o tobie. Smieje sie jak czytam, ze poprosisz szczyla zeby cie skoprygowal w pozycjach, haha.

                  Cwiczenia z tzw. wolnymi ciezarami (hantle, sztanga) sa trudne do opanowania i nie powinno sie od nich (bez czujnego oka kogos doswiadczonego) zaczynac treningu silowego, bo raz ze pozycja (jak piszesz) dwa, ze ruch musi byc wykonany prawidlowo (po odpowiednim torze) i rowno (lewa reka wykonuje taki sam ruch co lewa, w tym samym czasie) + dobor ciezaru do cwiczenia jest wazny. A prawda jest taka, ze jak bierzesz ciezarki powiedzmy 4-6 kg i zaczynasz cwiczyc to sie wszystko rozjezdza. Czujesz nawet ze nie wykonujesz ruchu plynnie. A jak nie wykonujesz wlasciwych ruchow to nie cwiczysz wlasciwych miesni i w ogole mozna sobie cos uszkodzic.

                  Dlatego zalecalabym zaczac od maszyn. Maszyna prowadzi ruch po wyznaczonym torze, nie ma mozliwosci, zeby machac w jakis dowolnych kierunkach. Ale maszyne tez trzeba poznac, ustawic wysokosc siedzenia, wielkosc obciazenia, itd.

                  U nas np sa zajecia: ladies fitness, wtedy dziewczyny cwicza w grupie z hantlami z trenerka (mala grupa 10-15 os). Ona pokazuje jak wykonac ruch, mowi jaki ciezar dobrac i kontroluje cwiczacych. Mowi tez, ktore cwiczenie jest na jakie grupy miesni (uczysz sie nowych cwiczen). W ogole dobrze jest obserwowac i pytac ludzi uzywajacych tego samego sprzetu lub wykonujacych te same cwiczenia lub pobobne. Tak jak pisze Serce: od cwiczacych ludzi mozna sie sporo nauczyc. I zwykle sa bardzo pomocni. A juz faceci sie tym fascynuja to chetnie dziela sie wiedza.

                  Natomiast kluczowa, wyjsciowa sprawa jest kwestia wyznaczenia celow. Od tego trzeba zaczac, zeby wiedziec jakie cwiczenia dobrac. Cele to: ktore partie ciala ciclabys poprawic i w jakim zakresie poprawic? Dalej: jakie miesnie sie w tych partiach znajduja? Dalej: jakie cwiczenia sa mozliwe do wykonania przez ciebie na te miesnie? Dalej: na jakim sprzecie (czy jest dostepny na silce) mozna te cwiczenia wykonac? I wtedy dopiero nastepuje dobor cwiczen, dobieramy obciazenia, liczbe powtorzen, serii, dzielimy treningi na dni, grupy miesniowe na treningi, dobieramy przerwy miedzy seriami lub z nich rezygnujemy (w zaleznosci czy robimy mase czy rzezbe) dobieramy cardio, diete, rozklad posilkow, ect

                  Troche chaotycznie napisalam, bo pozna pora. Ale cele sa najwazniejsze: co i w jakim zakresie treningiem chcesz poprawic? Pod to ukladamy trening.

                  • 1dycha Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 10.11.11, 07:33
                    izawit1 napisała:

                    > Natomiast kluczowa, wyjsciowa sprawa jest kwestia wyznaczenia celow. Od tego tr
                    > zeba zaczac, zeby wiedziec jakie cwiczenia dobrac. Cele to: ktore partie ciala
                    > ciclabys poprawic i w jakim zakresie poprawic? Dalej: jakie miesnie sie w tych
                    > partiach znajduja? Dalej: jakie cwiczenia sa mozliwe do wykonania przez ciebie
                    > na te miesnie? Dalej: na jakim sprzecie (czy jest dostepny na silce) mozna te c
                    > wiczenia wykonac? I wtedy dopiero nastepuje dobor cwiczen, dobieramy obciazenia
                    > , liczbe powtorzen, serii, dzielimy treningi na dni, grupy miesniowe na trening
                    > i, dobieramy przerwy miedzy seriami lub z nich rezygnujemy (w zaleznosci czy ro
                    > bimy mase czy rzezbe) dobieramy cardio, diete, rozklad posilkow, ect

                    izawit, jest jeszcze jedno, czy te ćwiczenia mają w ogóle sens.
                    np. sfd panuje teoria, że jak ktoś ma za wielką dupę to powinien ćwiczyć barki dla wyrównania proporcji. i chyba ma to w wielu przypadkach swój głęboki sens, bo jak ktoś z natury ma masywny tyłek i uda, to żadnymi ćwiczeniami tego nie zmieni, co najwyżej będzie miał ładnie umięśnione masywne uda i tyłek. a w ubraniu będzie dalej to samo. dlatego w tą teorię wierzę.

                    beczko, zapiernicz mam koszmarny. tak, to był ceasar's salad w miejscu aspirującym do nazywania się luksusowym. ale do diaska nie wyjmę sobie przecież jajka z torebki.
                    • serce34 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 10.11.11, 09:12
                      Elooo
                      Dyszka, mam prosbe mozesz podesłac link z sfd...gdzie jest napisane,ze jak ma sie spore biodra..to trzeba tyrac góre?
                      Pytam bo mam tam znajomego-siedzi w dopingu...i szczerze jest w szoku,ze taka opinia u nich krązy.

                      Jak dla mnie ta teoria to wymysł chyba spasionych dup,,leni smierdzacych i tyle!!!
                      Ja naleze i do szerokich w biodrach i w ramionach...I dawno temu ktos durny mi powiedział,,nie rob góry bo masz za szeroka..skup sie na dupie.
                      Ale posłuchałam facetów,którzy CWICZA...PRAKTYKUJA..nie siedza na forum i wymyslaja debilizmy. I zeby z dupy spasc,,,niestety dieta zapieta na ostatni guzik-redukujaca,,porzadna + AEROBY.Ja to mam..i tyram i dol i góre..nawet gore chyba bardziej,,,bo robie na przekórwink
                      I jeszcze nigdy nie usłyszałam od koksów,ze dupa za wielka do ramion,,albo gora do dołu.

                      Jeszcze raz prosba,,,wrzuc link z tą ich cała teorią...
                      Dzieki i pozdrawiam.
                    • izawit1 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 10.11.11, 09:20
                      "izawit, jest jeszcze jedno, czy te ćwiczenia mają w ogóle sens."

                      Dlaczego nie maja sensu? Widzialas jak zmienil sie moj brzuch przy tej samej wadze? A przeciez mialam kiedys o obwodzie ponad 90 cm, a teraz mam 69.

                      To jak pisalam kwestia celow. Moim celem jest miec sixpack. Przeciez go sama dieta sobie nie zrobie?

                      Krotko: wszystko co przynosi efekt ma sens.

                      Inna kwestia: zalezy co sie komu podoba? Pewnie, ze jak komus nie podobaja sie umiesnione ciala to nie ma sensu cwiczyc, bo od cwiczen silowych miesnie rosna, podkreslam rosna. Nie ma sie co oszukiwac. Trening silowy nie prowadzi do figury wiotkiej modelki. Kazdy na silowni podkresla ile kg mu przybylo i ile trzeba sie "najesc", zeby te kilogramy przybyly. Mysle, ze moj brak spadku wagi jest spowodowany przyrostem miesni, ale ja tego chce. Dletego pisze: wszystko jest kwestia celow: czego kazda z nas chce? W takim kierunku powinna isc.

                      Ja mysle ze my sie nie rozumiemy. Mysle ze chcialas powiedziec: po co ci ten trening skoro masywne i umiesnione uda i tylek sa nie ladne? Ano wlasnie! Chodzi o to, ze mi sie to starsznie podoba, ale rozumiem, ze innym osobom nie, wiele osob powtarza mi (szczegolnie mezczyzn) po co ci ten sixpack, przeciez jestes kobieta? Po co ci to? Ano wlasnie! Tak mi sie to podoba, ze chce to miec. Szczerza mowiac: nie wiem dlaczego mi sie to podoba? Ale wiem, ze podniecaja mnie TYLKO umiesnione ciala. Nigdy nie obejrzalabym sie za facetem (chocby najprzystojniejszym z twarzy), ktorego cialo nie nosiloby ani sladu zadnego treningu. Dlatego sama to robie i przyciagam facetow umiesnionych. Moze o to w tym chodzi? Jak widze faceta z poteznymi ramionami czy szeroka klatka to mi sie cieplo robi smile A jak wychodze z basenu z moimi umiesnionymi nogami i super plaskim brzuchem to moge w facetach przebierac, wszyscy sie na mnie patrza i podchodza zeby "zagadac". Zwyczajnie im sie podoba to samo. Atleci "lubia" altetow. Moze to plytkie i glupie ale prawdziwe.

                      I jeszcze dwa linki do kobiet, ktore sa dla mnie boskie. Ja chce byc taka jak one. Bedziecie wiedzialy jakie sa moje cele. Moze wklejcie co wam sie podoba, to bedziemy sie lepiej rozumialy, co ktora z nas chce osiagnac.

                      Bez diety tego nie osiagne i dlatego tu na forum siedze. Poza tym jak ktos ciezko trenuje, to ma dodatkowa motywacje do trzymania diety, bo skoro sie tak nameczyl (jak np te 2 panie ponizej) to nie bedzie sobie tego rujnowal byle jedzeniem, to to zwyczajnie za duzo wysilku kosztuje.

                      www.youtube.com/watch?v=iC4pxSf7hhQ
                      www.youtube.com/watch?v=wFPyw3aoHdo&feature=related

                      Zatem dziewczyny, wiem jak wygladacie, teraz chcialabym zobaczyc jak chcialybyscie wygladac.



                      • serce34 Re: --->Powstanie LISTOPADOWE!<--- 10.11.11, 09:34
                        Bravooo bravooo Izunia...to było piękne.
                        Bo prawda jest taka...zadna kobieta,ktora nie bawi sie w targanie kg nie zrozumie tej,ktora to robi i kocha.

                        Ja Ci powiem,ze do momentu gdy nie zaczełam o siebie dbac...miałam olewancki stosunek do umiesnionych ciał.Dla mnie priorytet to oczy i mózg...no ale nie oszukujmy sie....ciałoooo....spowite miesniami,,,ta piekna ich separacja...kabelki...nie duzowink)
                        Ja Cie rozumiem...przyciagasz facetów.Ja od lata tez to robiewink)

                        Mnie nie bawi ciało wiotkie,odchudzone z wiszaca skóra..Mnie bawi ciało zdrowe...sportowe..achhh bo sie roztopie nooo

                        Laseczka,ktora powoduje u mnie motywacje.Wrzucam w swoj profil...bo nie mam czasu na image by tam dac. Cel,,wygladac w 50% tak jak ona.Najgorsze,ze nie moge nigdzie znalezc jej całej sylwetki...