Dodaj do ulubionych

Koniec opiepszania - początek odchudzania.

12.09.12, 10:52
Dla niewtajemniczonych i nie znających mnie smile 2,5 roku temu zrzuciłem ogółem 25 kg na SB w ciągu roku. Start był na poziomie bliskim 150 kilo, skonczyłem na 123 kilo. Odchudzanie zatrzymało Plateau - czyli długie stop - sport, zmiana diety itd nie powodowały spadku - po 6 tygodniach olałem. Przez jakieś 2 lata nabrałem z powrotem dyche. Od półtora tygodnia jadę na 1 fazie - efekty są - woda leci, tłuszczu też troszkę big_grin 4 kilo mniej. W tej chwili 132 kilo żywej wagi, wzrost 177 cm więc jestem jak baryła. Cele - jechać ile się da. Rok na SB nie był zły, efekty były i gdyby nie cholerny zastój to pewno bym dalej zrzucał. Dodam, że ta "dycha" przez 2 lata to mało jak na moje możliwości - zdarzało się za młodu tyć 3,4 kilo miesięcznie przy mega objadaniu się słodyczami. Jednak nawet po zejsciu z SB pewne nawyki zostały - pełne ziarno, dużo błonnika, warzywka, chude mięsko ... słodycze - owszem i to pewno przez nie dupa rosła. Więc, wracam tu po długiej przerwie i od czasu do czasu będę się meldował z nowymi doświadczeniami smile Pozdrawiam wszystkich, szczególnie starych forumowiczów wink smile smile
Obserwuj wątek
    • happiiness Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 13.09.12, 18:58
      Ja będę w takim razie z tobą walczyła. Swoją drogę opisałam (jak już zresztą widziałeś) tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/w,20960,138792929,138792929,dlaczego_mi_nie_wychodzi_wciaz_.html ale chętnie dołączę do wspólnej grupy smile Dzisiaj jestem już trzeci dzień. Mam w sumie do zrzucenia jeszcze 10kg. Niecałe 2kg już za mną.
      • happiiness Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 13.09.12, 19:03
        A mój plan na razie wygląda tak, że jadę drugą fazę normalnie 2 tygodnie. W tym czasie ćwiczenia ogólne w domu. Od momentu przejścia na drugą fazę zaczynam bieganie i basen. Na razie nie chcę, bo niestety brak węglowodanów powoduje u mnie bardzo złe samopoczucie. Często bardzo kręci mi się w głowie i jest mi niedobrze. Wystarczy raz dziennie, że zjem razową kromkę i jakiś owoc, to od razu mogę śmigać. Lubię biegać i biegam dużo.
        • bartek8241 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 13.09.12, 22:19
          Węgle złożone przed i po sporcie w brzuch nie pójdą. No chyba że po pół godzinnym rowerku człek wrzuci na ruszt 10 pączków smile Ja b.dobrze znoszę brak cukrów - niestety mój organizm przyzwyczaił się do racjonalnej diety - chudnę nieco wolniej niż się spodziewałem. Mam jednak chęć pociągnąć "jedynkę" dłużej, minimalnie zwiększając węgle - na śniadanie np kromka pełnoziarnistego, po tygodniu jakiś owoc dziennie.
        • serce34 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 13.09.12, 23:01
          Happy...co by Ci sie nie kręciło w główce zrób tak: na sniadanie zjedz owsianke na mleku 0,5%- 30 lub 40 g owsianych.Na noc zalej wrzatkiem..rano je podgrzej dolewajac mleka- ile tam uwazasz. Niski indeks glikemiczny pozwoli na powolne rozlozenie ww w ciele, tym samym nie poczujesz tak szybko głodu.

          Jesli bedziesz na basenie czy tez bieganiu- zrob sobie takie cos: 1/ 1,5 l wody + łyzeczka miodu + sok z cytryny- i pij to. Zobaczysz jak bedzie Ci dobrze,,,serio mówie. Nie pojdzie Ci wb oczku,,wiem co mówie.

          Ja tak robie..a jestem na rzezbieniu ciała, czyli wywalam mięsnie na wierzch...i pozbywam sie fatu. Musze dostarczac jakies ww...by nie pasc...hahhaha

          Rozłóz w dziennym menu węgle...Rano niech bedzie z płatków owsianych. Za jakies 3h 200ml soku z pomaranczy. Pozniej węgle z warzyw do obiadu/ ryz brązowy.

          Tak dorzuciłam swoje pare groszy..jak coswink)
          • happiiness Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 14.09.12, 06:52
            na pewno wyprobuję ten sposób, ale dopiero na drugiej fazie. Poczekam. Jeszcze tylko 11 dni smile

            Przytyłam własnie od biegania. Mimo, że biegałam sporo - po 40-50km tygodniowo, to wracając z treningów myślałam, że wszystko mi wolno i w ruch leciały słodycze, piwo, czipsy, stosy kanapek... I mam co chciałam smile
    • zbig2007 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 15.09.12, 12:19
      well well
      synu marnotrawny witaj smile
      ja w listopadzie dam sobie mocniejsze uderzenie, a na razie odbijam się między 90 i 92
      dwa lata temu było między 82 i 84, ale też od tego czasu nabrałem trochę mięśni
      w lipcu przed wczasami zjechałem do 88,5 - jeszcze z kilogram i byłby "Fight Club" smile

      u mnie najgorzej działają weekendy i grille w ogródku smile
      np. sobota rano 90,1 kg; poniedziałek rano 92,1 wink
      powodzenia!
      • izawit1 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 15.09.12, 14:35
        Hej Bratek,

        Zajrzalam tu pierwszy raz przez przypadek od paru miesiecy i jestes, no no. Co to bedzie?

        Zbig, taka wysoka forma jak z Fight Club, wow. A pokazesz ten wypracowany miesien? Jakie teraz robisz lifty? Wrzucisz jakies liczby?

        Ja jade silke i basen regularnie ale bez zawrotu glowy. Malo tego nie odchudzam sie, zlalam wage i rozmiar ale wygladam chyba coraz lepiej biorac pod uwage zainetesowanie mezczyzn.
        • zbig2007 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 15.09.12, 15:13
          już nie bije rekordów,
          z tego co pamiętam to doszedłem do przysiadu 102,5kg x 3 i martwego 127,5kg x4
          ale zrobiłem sobie rtg i doszedłem do wniosku że medalu już nie dostanę a kręgosłup musi mi wystarczyć do końca życia.
          więc teraz robię raczej mniejsze ciężary, po 6 - 10 powtórzeń, krótsze przerwy itp. bardziej w stronę BB
        • bartek8241 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 17.09.12, 08:45
          Co będzie? Będzie odchudzanie smile aż miło. Mam mocne postanowienie, wiem też jakie błędy popełniałem poprzednim razem. Budujące jest to, że mimo iż połowę wagi odzyskałem, to ramy czasowe tego odzysku były bardzo długie jak na moje poprzednie diety. Po prostu tyłem średnio 0,5 kg miesiecznie. Mało. Przestawiłem swój organizm - nauczyłem się jeść rzeczy z małym IG. Przyrost wagi to efekt słodyczy i browara smile Na szczęście, po 1 fazie pamiętam całkowity zanik zainteresowania słodyczami - pewno teraz też tak będzie.

          A co u Ciebie w dalekich stronach wiatrakowych? Kiedy wybierasz się do Polski?
            • izawit1 Re: Post wyżej był do Izawit :) 26.09.12, 11:27
              Hej wszystkim,

              U mnie dobrze, choc waze wiecej niz rok temu, zaokraglilam sie ale w dobrych miejscach, nie marzekam w zwiazku z tym juz na cycki, wrocilam do 75C smile

              Serce,

              Caly czas jade z koksem na silce, tylko teraz starcza czasu tylko na 2 razy w tygodniu ale wtedy porzadnie i dlugo, no i znalazlam sobie fitnesowego partnera, wiec razem latwiej, fajnie sie trenuje w dwojke.

              Jedzeniowo to jade na parowanych warzywach z miesem i lososiem. A ze zaczelam studia prawie nad morzem to jem tez duzo sledzia takiego troche jak matias tylko mniejszy i nie taki slony, sprzedaja z cebula i ogorkiem konserwowym. Dobry jest, tlusciutki.

              Rano jem omlet zrobiony z zalanych goraca woda platkow owsianych i rozbeltanych z jajakmi i na patelnie.

              Wlaczylam do diety maslo, wydaje mi sie ze kobiecie w moim wieku potrzeba wiecej tluszczu.

              Czasem jem zawijasa z tortilli z pelnego ziarna, zdarza sie i ciemna bula na miescie, w domu nie jem chleba, bo mnie nie ciagnie. Ziemniaki, makaron, ryz standardowo nie jem, bo mi sie nie chce nawet gotowac.

              Podpaslam sie raz na gorzkiej czekoladzie z orzechami ale opanowalam sie i juz po nia nie siegam.

              Jestem uzalezniona od kawy, z alko w zasadzie tylko czerwone wino, wiec chyba nie jest tak zle.

              No i serce udalo mi sie wypracowac fajna dupe chyba dzieki przysiadowi i ginekologowi na odwodziciele.

              Na silce wreszcie kupilam rekawiczki, bo mam juz odciski od sztangi. Wiesz ze juz na ginekologu robie 3 serie po 25 powtorzen po 95 kg, 105 kg i 115 kg.

              Robie tez barki (sciagnelam sobie trening Schwarceneggera) ale ciezko, nie przekraczam 20 kg.

              Nie jem tez zadnych trwarogow, slysze ze z nich bialko jest niepelnowartosciowe.

              A co u ciebie serce? Intensywnie trenujesz? Jak tam zjechalas z tym body fat?

              Bartek, nie wybieram sie do Polski, nie bylam juz pare lat i nawet mnie nie ciagnie. Kibicuje ci w odchudzaniu. Co ty masz z tymi slodyczami? Trzeeba sie na cos innego przerzucic? A wino mozesz pic zamiast wodki? Moze to by pomoglo?

              Zbig, kazdy podnieca sie Fight Club, ja tez, bede cie podgladac w twojej listopadowej akcji, a musisz pisac wiecej niz tylko liczby, no chyba ze nie potrzebujesz.

              Fraudator, za ciasne garnitury to kiepsko wygladaja, ale rozumiem cie, bo mam ten sam problem, trzeba inwestowac w elastyczne tkaniny czy cos? smile

              Pozdrawiam

              • serce34 Re: Post wyżej był do Izawit :) 26.09.12, 23:10
                Hej Izuniu,,,matko droga tyle czasu wink)

                To juz sobie wyobrazam jak zadzik wytrenowałas...pewnie baby zazdroszcza..przyznaj siewink

                Sera sie nie bój,,glupoty pisza,ze jest złe. Tak samo o tłuszczach mowia, bananach, etc . .

                Ja np, masło wcinam i chleje olej z oliwek...ale ww u mnie nie znajdziesz.

                Ja topie facik na całego.Ciężary dozuje, zreszta ja wygladam na bikini pro..nie na Arnoldke..hahhaha. Samo wyszło. Jak byłam na masie...to było cudnie.Ale gdy przyszło redukowac to ciezko to szło.Wiec postanowiałam topic fat i rzezbic...no taki cholerny gen,ze idzie to u mnie bardzo fajnie.

                Zreszta wiesz, ja duzo tancze,wiec nie moge sobie pozwolic by wygladac ciut potwornie. A kopyta to i tak od tanca ufromowane,wiec jest jest git.
                Jest git majonez...hahha

                Buziaki sle.
              • paolin_ka_86 Witajcie:) 29.09.12, 10:16
                Jeszcze ja wracam z myślą, że w końcu wrócę do SB muszę to sobie zaplanować, ale może mi pomożecie, bo wiem, że macie takie doświadczenia jak pracować i być na diecie. No bo w końcu wykaraskałam się z domu mam pracę jestem zadowolona tylko nie z wagi - wróciło wszystko już sad(( jestem taka zła, ale bycie złą nic nie da trzeba zabrać się do działania.

                Tak bardzo mi się marzy ważyć tyle co wtedy gdy razem walczyliśmy było tak piękniesmile
                Cieszę się, że jesteście i ja też zaglądam często, ale co tu pisać jak nie jestem ba diecie sad

                Pozdrawiam Was serdecznie i 3mam kciukismile
                • anmaja76 Re: Witajcie:) 11.10.12, 07:37
                  Witajciesmile

                  Bartek trzymam kciuki, Iza widzę że trenujesz ostro, chciałabym zobaczyć efektysmile

                  Ja też walczę po raz kolejny. Przez lato przytyłam do 65 kg - niestety lody i brak ruchu mnie zgubiły. Zaczęłam trening na orbitreku interwały rzecz jasna no i na wadze 3 kg mniej. Ja jak zwykle walczę o szczuplejszy dół. Górę mam chudą i kościstą, biustu prawie zero. Spodnie już się zrobiły luźniejsze, ale mam zamiar iść na całość i trwać aż zobaczę 56 kg na wadze. Nie wiem czy dam radę może lepiej zacząć oszczędzać na odsysanie tłuszczu niż walczyć z wiatrakami.....
          • ania838 Re: Ceres- gratulacje 15.10.12, 11:20
            smile no to bedziemy się w przyszłym roku mobilizować big_grin ja też zaciążona
            a myslałam że się podłączę do Bartka a tu du..
            dopieor początek a ja już czuję że przytyłam i gruba jestem.
            Inna sprawa, że ostatnio żarciem nie gardzę. Co prawda cały czas trzymałam wagę ale teraz zaczęło rosnąć ;/
            Ale w sumie taka II to przecież ciążowa nie? big_grin
            • serce34 Re: Ceres- gratulacje 15.10.12, 20:26
              Oj mamunie,,sypneło tutaj szczęsciem.I cudnie i pieknie.

              Tylko nie ograniczac mi tu jedzonka..baby!! Dziecko chce-dziecko dac. Nie spanie w nocy odchudzi Was wink)

              Bycie mamą jest niesamowite...a dziecko jest cudemwink)Sie wzruszam,,,noo.
              • ania838 Re: Ceres- gratulacje 16.10.12, 09:11
                Ja nie zamierzam się głodzić chciałabym z rozsądkiem jeść a nie za dwoje. Boje się jak za bardzo zluzuję pasa to źle się to skończy smile jak to mówią w miarę jedzenia apetyt rośnie big_grin a poza tym obawiam się natrętnych mamus i babć które tylko będa czekały żeby mi jakiegoś pączusia podsunąć. Moja mama np wczoraj chciałam mi kupić oponkę!!! bo powiedziałam że jestem głodna. To jej powiedziałam "mamo nie lubie bułek słodkich itd i nie będe ich teraz też jadła". No także muszę walczyć z ciemną strona mocy big_grin mam nadzieje że do przyszłego roku nie wszyscy wychudną i będzie się z kim odchudzac w 2013 ;p
      • vimi77 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 08.04.13, 10:18
        Hej. Ja też wracam po 3 latach i tak jak poprzednio po 2 ciąży. Za każdym razem zostawało mi dodatkowe 2 kilo chociaż w drugiej ciąży przytyłam znacznie mniej. Niestety po poprzednim odchudzaniu stopniowo w ciągu 2 lat odzyskałam to co zgubiłam na diecie SB. Tym razem naprawdę zamierzam zmienić styl odżywiania na zawsze chociaż łatwe to nie będzie bo ja lubię jeść, zwłaszcza słodycze i to mnie chyba najbardziej gubi. Póki co jestem po 5 dniach I fazy i 3 kilo mniej przy wzroście 160 i wadze początkowej 65. Trzymajcie kciuki.
        • vimi77 Re: Koniec opiepszania - początek odchudzania. 16.04.13, 08:16
          No cóż, dziś ostatni dzień I fazy i 4 kilo mniej. Liczyłam na trochę więcej, pierwszy tydzień spadało genialnie a w drugim się zatrzymało sad Nie poddaję się i walczę dalej. Zastanawiam się nawet nad przedłużeniem I fazy o kilka dni. Jeszcze kilka dni temu dałabym wszystko za jabłko a teraz boję się wdrożyć węgle.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka