gonia102
30.08.04, 11:55
Pierwszy tydzień diety przeszedł rewelacyjnie - 2,5 kg mniej. Po pierwszym
tygodniu jedzenia ściśle według ksiązki (choć zamiast wieprzowiny i wołowiny
jadłam kurczaki i indyka) mój organizm się zbuntował. Musiałam zrezygnować z
mięsa. Przerzuciłam się więc na kotlety sojowe i ryby nadal według zaleceń.
Problemy z cerą minęły, ale chudnięcie się zatrzymało. Zatrzymało się na tzw.
zdrowej wadze (170 cm, 54,5 kg). W sumie nieźle.
Badal moja waga stoi. Przez drugi tydzień waga stała. Po nim też. W ramach
fazy drugiej zaczęłam jeść jabłka - jedno, góra dwa sziennie. Raz zszamałąm
porcję jagód.
Teraz doczytałam się, że w tych kotletach sojowych jest MĄKA PSZENNA!
Najgorsze z najgorszych! To z tego powodu moja waga stanęła. A ja myślałam,
że po prostu więcej nie mogę schudnąć na zdorwym żywieniu! Co mam teraz
zrobić? Wrócić do pierwszej fazy? Wrocić do niej, ale z tym jednym jabłkiem
dziennie?
Tak czy inaczej kotlety sojowe idą w odstawkę. Zamiast mięcha kupię jakiś
bób, czy coś takiego. Albo przetwory z soi, ale bez mąki.
Co ja mam teraz zrobić?
Pomocy
Gosia