Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka?

27.10.04, 09:42
Pytam, bo czuję się strasznie samotnie. Wiem, że mogłabym wejść na forum
typowe dla dziewczyn z takim problemem jak mój, ale od 3 miesięcy byłam na
South Beach i już od jakiegoś czasu po prostu nie daję rady!
Udało mi się ładnie schudnąć, w najlepszym okresie ważyłam 61 kg (ludzie
patrzyli z podziwem, bo bywało u mnie i tak, że w gorszym okresie ważyłam 86
kg).
South Beach jest rewelacyjna, ale przy napadach bulimi jest strasznie ciężko,
zwłaszcza jak człowiek jest sam i nie ma z kim o tym pogadać (nie mam
przyjaciółki, a ze znajomymi nie mogę o tym pogadać). I wtedy szlak trafia
zdrowe odchudzanie, faszeruję się czym da i idę...
Nienawidzę siebie! Nieraz mam wrażenie, że się udławię własnymi wymiocinami.
Wiem, to brzmi ohydnie i tak tez się czuję.
W poniedziałek zaczęłam z Wami po raz drugi I fazę, spadło ze mnie po
pierwszym dniu 0,8 kg i byłam strasznie happy! Bynajmniej do wieczora, bo
wtedy...możecie się domyśleć, ja juz nie będę pisać, bo mi wstyd i chyba za
dużo tu się rozpisałam.
Co będzie dalej, to nie wiem. Najchętniej schowałabym się gdzieś przed
światem, bo tak mi głupio. Dzień zaczęłam wcześnie rano, najpierw od
suszonych śliweczek i kawki (miał być powrót na plażę), potem był jogurt, a
chwilę później pobiegłam do sklepu i potem była już cała czekoladowa babka,
podwójny hot dog, słodka bułka, cała nadziewana czekolada...i tabletki na
uspokojenie, żeby mnie zwaliło z nóg i żebym nie poszła tego wszystkiego
zwymiotować (próbuję oszczędzić swoje zniszczone już od kwasu żołądkowego
zęby).
Wiem, jestem żałosna. Takie duże dziecko skrzywdzone przez świat, nie mogące
sobie poradzić z własnym życiem.
Muszę się położyć...tabletki mnie ścięły. Pa
    • justynek13 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 27.10.04, 10:27
      wspolczuje
      nie umiem ci pomóc samam mam takie napady obżarstwasad z tym ze nie wymiotuje
      juz
    • tricia23 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 27.10.04, 10:31
      Witaj!
      Ja byłam na SB w lipcu,od poczatku do 4 sierpnia.Przez miesiąc byłam na I
      fazie.Schudłam 5kg.Byłam happy bo nie wymiotowałam.4
      • tricia23 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 27.10.04, 10:38
        Za wcześnie wysłałam smile. Napisze jeszcze raz

        Witaj!
        Ja byłam na SB w lipcu,od poczatku do 4 sierpnia.Jestem bulimiczką od hm...
        1,5 - 2lata.Przez miesiąc byłam na I fazie.Schudłam 5kg.Byłam happy bo nie
        wymiotowałam.Przed dietą wymiotowałam codziennie.4 sierpnia przeszłam na II
        fazę i rzuciłam sie na węgle.Od tamtej pory znowu sie zaczęło objadanie,
        wymiotowanie.Przez prawie 4 miesiące przytyłam 10kg.Próbuje spowrotem wrócic na
        ta dietke ale mi nie wychodzi.Moge tylko napisacżze rozumię i wiem co czujesz.
    • karamba20 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 27.10.04, 17:39
      ja jestem byla (o ile w ogole jest cos takiego jak byla
      anorektyczka/bulimiczka) anorektyczka.Od paru miesiecy co prawda ale dzieki
      temu ze wyszlam mam teraz 64 przy 164cm sad i...dalej mi zle wtedy niedobrze a
      teraz jeszcze gorzej sadprobowalas psychologa terapi?ja sie chyba wybiore bo
      predzej czy pozniej mnie to zniszczy...sadnapi co u ciebie...pozdrawiam i
      pamietaj jak ci zle to pisz...
    • klucha13 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 01.11.04, 23:26
      Hej..doskonale cię rozumiem. Od roku prawie choruję na bulimię i..nie jest
      łatwo, wszyscy myślą, że robię to po to by schudnąć, nie rozumieją, że mi źle,
      że od tego cholerstwa tyję, że jestem wściekła na samą siebie. Na pewno łatwiej
      jest panować nad tym przy ścisłej diecie - w marcu się za siebie wzięłam i było
      super .. tylko chudłam, chudłam do 43,5kg, a jak chciałam wrócić do normalnego
      jedzenia, bez diety to wróciło. teraz znowu postanowiłam się wziąć za siebie,
      wócić do wagi 46kg i ...zrobić coś dla siebie, by poczuć się lepiej
      . Trzymam za ciebie kciuki. Bo czytając to co piszesz widzę siebie ... dzisiaj
      przed południem.. ten wstyd złość .. ale pomyśl, że nam nie jest jeszcze
      wszystko jedno, że myślisz o zębach, ze coś próbujesz zrobić, że napisałaś tu-
      wyszłaś do ludzi-a to nie jest łatwe. Chceasz coś zmienić. Jeśli będziesz
      chciała się wygadać nie na forum, albo policytować siektóra dłużej wytrzyma bez
      żygania to napisz do mnie na gg: 1619392
      pozdrawiam cieplutko
      • ewa.g Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 02.11.04, 08:03
        O !!!
        Widze że więcej jest "nas"...
        Ja mam baaardzo podobna sytuację, dzisiaj zaczynam po raz drugi south beach ale
        wcześniej byłam tylko 2-3 dni, bo wiadmomo ...obżarstwo + wymioty sad
        Wczoraj było to samo..
        A juz tydzień byłam czysta..i tak ciesze się ogromnie że wreszcie zrozumiałam
        że nie tędy droga i z całych sił walcze z tym..raz lepiej raz gorzej..
        Wakacje były najgorsze, dzień w dzień.. wstawałam rano obżerałam sie,
        wymiotowałam potem ćwiczenia i dopieo około 16 wychodzilam z domu, wracałam
        szłam spać a rano byłam tak wygłodniała że wszytsko zaczynalo sie od początku i
        tak w kółko... nie tyłam, nie chudłam..
        Wrzesień--psycholog, doły, podjęcie walki, wymiotowałam 2-3razy w tygodniu,
        nadal objadanie, raz lepiej raz gorzej ... i tak jest do dziś , z tym że
        jeszcze vbardziej chce miec to za sobą, do psychologa już nie chodzę...
        mimo napadów na zdrowe żarcie (węgle tez ale zdrowe) nie wymiotuje..
        Około 2 razy w tygodniu były napady na żarcie niedozolone-wtedy Bula wraca..

        Dzisiaj zaczynam SB...mam nadzieje że sie uda.. ale ciągne 1 fazę dopoki nie
        zrzuce 4 kg, potem przejde w 2.
        Aha piszę teraz z niemojego konta więc to nie jest mój e-mail,
        w razie czego kontakt ze mną: gabi2004@o2.pl

        Tu będę mieć nick serwetka smile jako gość.
    • ella69 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 02.11.04, 15:37
      Widzę, że wątek powrócił.
      Nie odzywałam się, bo było mi cholernie wstyd i cały czas walczyłam sama ze
      sobą. Albo sie obżerałam do granic możliwości albo dietowałam. Z wymiotami było
      różnie. Starałam się objadać i nie wymiotować, ale ...
      DZIEWCZYNY DZIĘKI ZA ODZEW. DOBRZE JEST CHOCIAŻ WIEDZIEĆ, ŻE KTOŚ MNIE ROZUMIE,
      ŻE NIE JESTEM SAMA ZE SWOIM PROBLEMEM.
      POZDRAWIAM WAS WSZYSTKIE I ŻYCZĘ POWODZENIA W WALCE Z TYM NAŁOGIEM!!!
      Ps. Ja od dzisiaj wróciłam na SB. Póki co wszystko kontroluję! Ale mam tę
      świadomość, że wystarczy jeden moment i ...błędne koło powróci. Bo za jakiś
      czas będę musiała sobie odpocząć od tej ciągłej kontroli. Ale może do tego
      czasu uda mi się troszkę schudnąć. Może poznam kogoś, kto sprawi, że będę
      szczęśliwa nie tylko kiedy jem.
    • niczka99 Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 04.11.04, 15:11
      Współczuje ;-( ja nie jestem ani bulimiczką ani ani nie jestem na djecie South
      Beach, ale napady i wcinanie co się da ma chyba ma każdy z nadwagą .Widzę że
      dużą rolę odgrywa tu samotność , chciałam tylko napisać że moja waga to 69 kg,
      mam wzrostu 164 cm , jestem szczęśliwą dziewczyną, mam wspaniałego przystojnego
      chłopaka który mnie Kocha i ja jego, więc i ty znajdziesz swoje szczęście .
      Powiem Ci tyle są inne czasy . My grubaski też możemy być Kochane, wystarczy
      zadbać o siebie, ( i przede wszystkim dla siebie ) nie mówię tu o tym żeby się
      katować nie jedząc , naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego co daje sport a
      jeść możemy co chcemy .
      Polecam basen, zapisz się na siłownie(choć w każdy dzień na godzinę, dobre dla
      zdrowia i zabijesz ten czas, który byś spędziła na obżarstwie)- świetna sprawa
      dla ciała i ducha, i może tam kogoś poznasz. Nie chodzą tam tylko szczupli
      ludzie wręcz przeciwnie, tacy jak my ( no i jakieś tam karki na sterydach heh ,
      Ci są tragiczni )
      poćwicz brzuszki w domciu (zakup na aukcji ćwiczenia od trenera na mięśnie
      brzuszka)
      Pamiętaj o zakupach, to naprawdę odpręża , nowa bluzka, nowa kiecka, no i nie
      zapominaj o bieliźnie(na pewno się przyda) .
      Idź do fryzjera zrób sobie modną fryzurę nie żałuj włosów, nie bój się kolorów.
      (Ja staram się robić jakieś mała zakupy raz w miesiącu, nie idę na targ tylko
      do sklepu firmowego(nie jakiś l'evis, czy tam inne-na to mnie nie stać,polecam
      Teranowa,Orsay,NewYorker, Troll, rzecz gustu), i od razu mówię wydaje o wiele
      mniej pieniędzy na ciuchy niż kiedyś gdy mamusia brała mnie do wiejskiego
      sklepu czy na targowisko. Trafisz na przecenę kupisz ciuchy prawie za darmo. w
      takim ubraniu każdy zobaczy Cię w innym świetle, są one troszkę inne od tych
      szarych ciuchów z stoisk przydrożnych<aczkolwiek nie krytykuje ludzi kupujących
      tam ubrania>

      Mam nadzieje że nie odbierzesz źle tego co napisałam, ja po prostu próbuje
      pokazać grubaską że życie jest piękne, a odchudzanie może być łatwiejsze ćwicząc
      Każdy naprawdę każdy może znaleźć kochaną osobę jeśli choć troszkę zrobi coś w
      tym kierunku.
      Buziaczki trzymię kciuki, i życzę wszystkiego naj.
      Gorąco pozdrawiam ,
      Jeśli masz jakieś pytanka to mój e-mail się wyświetli -pisz
    • ptys_z_kremem Re: Czy jest na South Beach jakaś bulimiczka? 02.12.04, 17:33
      Ella,
      to nie żarty, nie eksperymentuj z dietami bo ta huśtawka nigdy się dla Ciebie
      nie skończy, mówię poważnie.
      Najpierw przeżytłam anorekcję, ważyłam 40 kg....
      potem była bulimia, waga wahała mi się od 50 do 100 kg...
      naprawdę mało nie umarłam.
      Jedynym wyjściem z sytuacji jest terapia i pewien okres leczenia i
      stabilizacji. U mnie trwało to około 1,5 roku. Dopiero potem mogłam z czystym
      sumieniem powiedzieć, że jestem gotowa do diety. obecnie ważę 68 kg, to wciąż
      za dużo, ale jeśli wziąść pod uwagę, że zaczełam się odchudzać ważąc 100 kg to
      w sumie zajebisty sukces.
      Naprawdę, zgłoś się do terapeuty, nie ma innej drogi!!!
      Słowa te kieruje do wszystkich dziewczyn z tym problemem.
      Trzymam kciuki, aby choć niektóre z Was posłuchały mojej rady i udały się po
      pomoc.
      Weźcie ze mnie przykład, ja przełamałam wstyd, przyznałam sie do chodoby, a
      dziś jestem zdrowa (choć wiadomo, że to piętno zostaje do końca życia, że
      zawsze i wszędzie trzeba się kontrolować) i szczęśliwa!!!
      pa
Pełna wersja