ella69
27.10.04, 09:42
Pytam, bo czuję się strasznie samotnie. Wiem, że mogłabym wejść na forum
typowe dla dziewczyn z takim problemem jak mój, ale od 3 miesięcy byłam na
South Beach i już od jakiegoś czasu po prostu nie daję rady!
Udało mi się ładnie schudnąć, w najlepszym okresie ważyłam 61 kg (ludzie
patrzyli z podziwem, bo bywało u mnie i tak, że w gorszym okresie ważyłam 86
kg).
South Beach jest rewelacyjna, ale przy napadach bulimi jest strasznie ciężko,
zwłaszcza jak człowiek jest sam i nie ma z kim o tym pogadać (nie mam
przyjaciółki, a ze znajomymi nie mogę o tym pogadać). I wtedy szlak trafia
zdrowe odchudzanie, faszeruję się czym da i idę...
Nienawidzę siebie! Nieraz mam wrażenie, że się udławię własnymi wymiocinami.
Wiem, to brzmi ohydnie i tak tez się czuję.
W poniedziałek zaczęłam z Wami po raz drugi I fazę, spadło ze mnie po
pierwszym dniu 0,8 kg i byłam strasznie happy! Bynajmniej do wieczora, bo
wtedy...możecie się domyśleć, ja juz nie będę pisać, bo mi wstyd i chyba za
dużo tu się rozpisałam.
Co będzie dalej, to nie wiem. Najchętniej schowałabym się gdzieś przed
światem, bo tak mi głupio. Dzień zaczęłam wcześnie rano, najpierw od
suszonych śliweczek i kawki (miał być powrót na plażę), potem był jogurt, a
chwilę później pobiegłam do sklepu i potem była już cała czekoladowa babka,
podwójny hot dog, słodka bułka, cała nadziewana czekolada...i tabletki na
uspokojenie, żeby mnie zwaliło z nóg i żebym nie poszła tego wszystkiego
zwymiotować (próbuję oszczędzić swoje zniszczone już od kwasu żołądkowego
zęby).
Wiem, jestem żałosna. Takie duże dziecko skrzywdzone przez świat, nie mogące
sobie poradzić z własnym życiem.
Muszę się położyć...tabletki mnie ścięły. Pa