justynam3
03.12.04, 20:44
Chyba musze sie przyznac do moich slabosci! Moze to mi pomoze! Bo od kilku
dni coraz bardziej siebie nie lubie!! Plakac mi sie chce ze swojej glupoty
No wiec z rana jest super tak mniej wiecej do godziny 18 i pozniej zaczyna
sie wielkie jedzenie! Ostatnio mam wiele stresu...i wieczorami przesiaduje w
domu...no i tak jak napisalam konczy sie to obrzarstwem, cale szczescie nie
jem tego co jest niedozwolone
Np. dzis. Na sniadanie zjadlam troszke twarozku z jorgurtem i platki z
mlekiem i kostka czekolady ( te platki to juz moje uzaleznienie - zawsze mi
sie wydawalo ze ich nie lubie, do pierwszego sprobowania niestety! teraz
moglabym je jesc caly dzien! )
pozniej 2 mandarynki i jablko
Na obiad makaron razowy z pesto ( niewiele)
Na kolacje troszke salatki z ogorka, pomidora, papryki i znow platki z reszta
jogurtu, gruby plaster sera ligt i duzo duzo orzechow ( przy tych orzechach
to az rece mi sie trzesly przy obieraniu)
Jak tym wieczornym dolom zaradzic? Przeciez jestem juz w drugiej fazie ze 2
miesiace...boje sie ze do swiat wroci cala waga z nawiazka

Nie chce w grudniu wracac do I fazy ( mam taki plan na styczen), od stycznia
rowniez wracam do cwiczen na silowni, ktore na ten miesiac musialam przerwac!
Prosze o chwile otuchy!
Dziekuje