moja historia-prosze o komentarz!!

13.01.05, 11:23
czesc dziewczyny!jestem w 21 dniu 1 fazy i trace resztki nadziei ze ta dieta
przyniesie kiedys efekty.przed uplywem 1 tyg zauwazylam, a raczej poczulam po
ubraniach leciutkie wysmuklenie sylwetki(nagle zrobilo sie troche luzniej w
spodniach).paradoksalnie waga ani drgnela do tej pory! waze 55-6kg i moim
celem jest pozbycie tej koncowki 5-6.
50kg-tyle wazylam zanim kilka lat temu zaczelam dosc nieracjonalnie
eksperymentowac z odzywianiem. za kazdym razem dopadalo mnie jojo. raz udalo
mi sie zejsc z 58 do 47, ale na zasadzie bardzo drastycznego ograniczenia
jedzenia, co przyplacilam problemami ze zdrowiem (zaburzenia hormonalne, brak
okresu itd.)
kiedys bylam tez na diecie wysokobialkowej,jednoczesnie duzo i profesjonalnie
cwiczac, zrzucilam jakies 3 kg i ladnie wyrzezbilam cialo,niestety teraz nie
mam czasu na ruch, waga wrocila, a nie cwiczac pakowanie w siebie bialka w
takich ilosciach mija sie z celem.
nie chce wpakowac sie w jakies bledne kolo na granicy anoreksji, dlatego
skusilam sie na South Beach, niestety, efekty sa takie jak pisze, a raczej
ich nie ma.
podejrzewam ze te obiecane 6 kg w 2 tyg jest mozliwe u osob ktore przechodza
na w/w diete z zupelnie normalnego odzywiania sie (mam na mysli jedzenie
tradycyjnych obiadow, ziemniaki, kotlety, sosy, desery i wszystko to co
typowe dla naszej polskiej kuchni)
moje odzywianie przed SOUTH BEACH wygladalo tak:od kilku lat nie mialam
ziemniaka w ustach, co tu ukrywac, z braku czasu obiadow po prostu nie
jadalam, a glownie cos co mozna szybko wyjac z lodowki i zjesc, nawet na
zimno. duzo serkow,jogurtow, pelnoziarniste pieczywo, mleko 0,5 z owsianka na
sniadania, wedliny tylko z indyka,duzo owocow, warzyw, banany, unikalamm
slodyczy ,zadnej smazeniny, chyba ze nalesniki, zero sera zoltego,zero masla,
potem nie jadlam nawet margaryny do chlebka - kwestia przyzwyczajenia.
zadnych frytek czy hamburgerow ,w ogole zero tzw jadania na miescie w fast
foodach. za to czesto ryz albo kasza. duzo wody min, herbata tylko zielona,
albo czerwona,kawa. zero alkoholu, rowniez nie pale. ostatni posilek
zazwyczaj nie pozniej niz o21.
po przejsciu na south beach korzystam z ksiazkowych przepisow, tzn
-sniadania (ok 10:00)-omlety z 2 jajek,pieczarki, ser zolty +sok warzywny
-przekaska (ok 12)-krowka smieszka ,albo roladki indycze, warzywka
-lunch (ok 14:30) piers na oliwie z oliwek z plastrem sera i zawsze z jakas
salatka, np grecka
-przekaska (ok 17)-wiejski z warzywami
-obiad (przed 21)- reszta salatki z obiadu i np roladki indycze. jem wtedy
cos lekkiego zawsze bo jest pozno, a niestety tryb pracy zmusza mnie do
takich por posilkow.
-jadam tez desery, figura aromatyzowana wanilia albo galaretka bez cukru.
figury jem pol szklanki a galaretki troszke wiecej

do tego oczywiscie zielona, czerwona herb, kawa, hektolitry mineralnej.
nie ograniczam ilosci spozywanych salatek, dorzucajac do posilkow warzywa nie
licze ich ani nie warze, bo wydaje mi sie ze przeciez nie tucza! ale nigdy
nie kest to wiecej niz 1 pomidor, 2 duze pieczarki do omleta, nie wspomne o
rzodkiewkach czy salacie bo to przeciez tylko wypelniacze.

NA CZYM POLEGA MOJ BLAD? CZY KTORAS Z WAS JEST W PODOBNEJ SYTUACJI? PROSZE O
RADE ALBO JAKAS ALTERNATYWNAI SKUTECZNA DIETE. POZDRAWIAM WSZYSTKIE
PLAZOWICZKII!!
    • elle25 Re: moja historia-prosze o komentarz!! 13.01.05, 11:49
      zapomnialam napisac jeszcze o tych nieszczesnych orzechach i migdalach- ich
      nietety nie licze. no i mam watpliwosci czy to wszytko co trzeba smazyc na
      oliwie nie byloby lepsze, tzn lzejsze w wersji gotowanej?
    • m13131 Re: moja historia-prosze o komentarz!! 13.01.05, 17:40
      Ja co prawda nie jestem ekspertem, ale myślę, że Twój pierwszy błąd, to
      założenie, że musisz (i możesz) schudnąć do 50 kg. Sama napisałaś, że dużo
      ćwiczyłaś i "wyrzeźbiłaś" sylwetkę. Wydaje mi się, że z masy mięśniowej nie
      schudniesz, chyba, że w ogólne przestaniesz jeść ;p Może po prostu nie masz już
      z czego schudnąć. Nie wiem ile masz wzrostu, ale jeżeli w okolicach 165 albo
      więcej, to Twoja waga jest idealna! Zazdroszczę! Przykro mi to stwierdzić, ale
      kobiety z wiekiem przybierają na wadze, nawet te o idealnej sylwetce. To
      kwestia hormonów i przystosowywania się sylwetki do roli matki. Nie wiem ile
      miałaś lat kiedy ważyłaś 50 kg, ale jeżeli mniej niż 20, to moim zdaniem
      dążenie do powrotu do tej wagi jest abstrakcją.
      A poza tym myślę, że dieta jest w Twoim przypadku efektywna, ale w inny sposób.
      Sama piszesz, że przestałaś ćwiczyć (a wcześniej ćwiczyłaś intensywnie).
      Efektem jest więc to, że nie tyjesz, mimo że zmieniłaś tryb życia z aktywnego
      fizycznie na siedzący. Bez zmiany diety na pewno przybyłoby by Ci trochę
      kilogramów.
      Moja rada: popatrz w lustro, sprawdź jaki rozmiar ubrań nosisz i zastanów się,
      czy rzeczywiście musisz zgubić jakieś kilogramywink
Pełna wersja