II faza - zdarzają się wam"dni swobody"?

20.02.05, 20:34
Pierwszy raz dałam sobie dyspensę. Jechaliśmy do znajomych na cały dzień a
nie chciałam się chwalić że jestem na diecie i ...dałam sobie 1 dzień
wolnego. To znaczy nie obżerałam się słodkim ale zjadam normalną zupkę
jarzynową (kilka ziemniaków i marchewka też) a na drugie pieczona karkówka w
jarzynach (tym razem ziemniaków więcej) a na deser galaretka truskawkowa z
jabłkami, bananami i truskawkami. No i dwa kieliszki wytrawnego białego
winka...wink)))
Ominęłam za to ciasto, ciasteczka, paluszki i chrupki.
I najważniejsze - nie mam wyrzutów sumienia, bo jadłam ze świadomością, że to
jednorazowe i że od jutra normalne dietowanie. No i nie obżerałam się tylko
jadłam normalnie - myślę, że zmieściłam się w 1500 kcal...no może max. 2000
kcal...
a jutro ważenie i mierzenie i wierzę, że będzie dobrze.
A jak to u Was wygląda? Zdarzją się Wam takie sporadyczne dni dyspensy? Jak
po tym Wasze samopoczucie?
pozdrawiam
thrier
    • justynam3 Re: II faza - zdarzają się wam"dni swobody"? 20.02.05, 20:52
      Witam!

      Mi raczej nie zdazaja sie takie dni, ze zjadam stricte niedozwolone
      produkty...bo niestety jestem taki uparty osiol, ktory mialby wyrzuty
      sumienia...ale np. bedac w domu jem mieso, ktore mama przygotuje i wiem ze nie
      jest usmazone na oliwie z oliwek, czy tez jesli doda gdzies troszke smietany,
      albo zwylky ser...
      Ale nigdy nie jem ziemniakow, rzeczy, ktore zawieraja cukier itp...

      Aha jeszcze jakis czas temu od czasu do czasu pozwalalam sobie na pizze na
      cieniutkim spodzie...ostatnio zaostrzylam troszke dietke

      Ale uwazam, ze masz dobre podejscie...zycze powodzenia

      • vanilla_coke Re: II faza - zdarzają się wam"dni swobody"? 20.02.05, 21:42
        Ja dopiero zaczelam druga faze, ale np. wczoraj wieczorem bylam w restauracji i
        sie nie zaglebilam w skladniki zupy cebulowe (oczywiscie darowalam sobie grzanki
        i pieczywo), nie sprawdzalam tez czy feta w salatce greckiej jest
        niskotluszczowa. Takie wyjscia na szczescie to u mnie rzadkosc, a do diety dzis
        wrocilam potulnie. W sumie to i tak regularnie lamie zasady pijac kawe, np. jak
        zamawiam waniliowa latte bez cukru i z chudym mlekiem, to juz mi nie przejdzie
        przez gardlo, ze ma byc bezkofeinowa wink.
Pełna wersja