Kto wytrzymał najdłużej na plaży?

09.11.06, 15:32
Ja jestem od pół roku i mam dość.
Organizm mi się buntuje.
Jestem głodna i mam ochotę na bułkę (białą kajzerkę) z zółtym tłustym serem.
I czekoladę wedla mleczną.
I normalny obiad z ziemniaczkami purre.
Mam już dość rzeczy, które udają coś czym nie są.
Help.
    • monikinda Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 09.11.06, 15:54
      ja od lipca wiec krocej, malymi kroczkami chudne a jak dzis zmiescilam sie w
      spodnie S to czad, generalnie wcinam grzanki z opiekacza z mozarella zolta a do
      obiadu nie jem zeimniakow makaronu ryzu, w sumie to chyba mam 3cia fazewink
      dzis waze 13kg mniej bez wyrzeczen
      i wlasnie kupilam sobie blonnik w tabletkach do testowania
      • madziuus Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 09.11.06, 16:08
        to ja od poczatku maja wink jest dobrze i niczego mi raczej nie brakuje .d... ;d
        wink a jak Ci sie chce taka bul eczke to sobie zjedz! raz nie zaszkodzi.. suspicious
        • 1dycha Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 09.11.06, 17:48
          Zjadłam grzecznie pomidorka.
          Ale marzę o mielonce.
          Śledziu w śmietanie.
          Jajku w majonezie.
          Itd.
          Tzn. wcześniej wcale nie żywiłam się takimi tłustościami - mielonkę ostatnio
          widziałam z 3 lata temu. Ale mam ciągłą dzika ochote na wszystko co tłuste...
          Może to mój org tak przygotowuje się do zimy?
          • madziuus Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 09.11.06, 18:03
            pomysl jakie to niezdrowe! i nie męcz czyms takim organizmutongue_out
    • bikenbok Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 09.11.06, 18:25
      chociaż tak kajzerka... z serem... ser mozesz!!!!
      może zjedz i sie poruszaj na silowni?

      ja rzerazona - mój miesiączkowy organizm nie poazuje, że schudł... mimo, ze było
      tak fajniesmile)))
      • madziuus Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 10.11.06, 17:56
        hmm taka pyszna swiezutka grahamka z serem.. dozwolonetongue_out!! biale bulki sa okropne ;/
        • gaapa Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 14.11.06, 13:00
          Dyszko,pamietaj ze dieta dieta ale trzeba sie sluchac swego organizmu.jelsi masz
          chec na bulke z serem to zjedz ja,najlepiej zytnia i z serem jakims
          niskotluszczowym.tez sie obiwnialam ze nie potrafie byc na diecie dlugo bo potem
          zjadam duzo wieksze ilosci niedozowlonych rzeczy.a kiedy mowie sobie:ok,nie
          odchudzam sie jakos ten apetyt sam sie zmniejsza i nie mam checi na niedozwolone
          rzeczy.jesli mam chec na czekolade to ja zjadam,czasem,o z grozo,cala!ale wtedy
          ograniczam normalne posilki.jelsi teraz nie czujesz sie na silach byc na
          diecie,odpusc sobie,poczekaj troche az znow nabierzesz checi.no i sport,ktory
          jak dla mnie nie tylko dziala dobrze na figure,ale tez hamuje apetyt,no i te
          endorfinysmiletrzymaj sie!
          • 1dycha Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 14.11.06, 18:44
            he he, gaapa, święte słowa - tylko jak wymierzyć to żeby ten "raz na jakiś czas"
            nie stał się "raz na trzy godziny"smile))

            chodziło mi o co innego. mam już po prostu serdecznie dość tej mojej
            wyjątkowości, która polega na tym, że po chleb jeżdżę do specsklepów(pp!),
            kupować specżółty ser itp. I zawsze to TEN SAM SER, TEN SAM CHLEB.. W sklepie w
            bloku NIC DLA MNIE NIE MA. MUSZĘ PAMIĘTAĆ, żeby kupować w centrum. to ciągłe
            MYŚLENIE.. ciągłe WYRZUTY, jak zjem coś z sosem nie takim, albo za dużo. A z
            drugiej strony ciągła OCHOTA na jedzenie...jakieś INNE niż to które jem w kółko.

            Poza tym normalnej bułki z masłem i serem już bym chyba nie potrafiła zjeść.
            Chyba by mi nawet nie smakowało. Spagetti? Chyba trzeba by mi pięty przypalić.

            Chyba właśnie tego innym zazdroszczę. Innym w sensie ludziom z normalną wagą i
            normalnym podejściem do spraw jedzenia...
            • gaapa Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 15.11.06, 09:49
              pod tym wzgledem tez mam fisia,ale na pewno nie jestem tak zdyscyplinowana jak
              Ty Dyszko.chcoiaz z drugiej strony nie pamietam kiedy jadlam
              ziemniaki,frytki,biale bulki,chleb i wiele innych produktow.gdyby nie te
              cholerne slodycze pewnie bylalbym naprawde wiotka kobietasmile)takze rozumiem ze
              jestes zmeczona tym wszystkim bo ja tez nawet jak gdzies wyjezdzam,przewaznie
              biore ze soba "wlasne" jedzenie.nie wspominajac jak sie zachowuje w
              knajpach...czasem wspolczuje kelnerom ktorzy musza dopowiadac na moje glupie
              pytania.
              • 1dycha Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 15.11.06, 17:10
                mnie też o tę dyscyplinę ostatnio trudno, to chyba kwestia pogody, che che smile
                • madziuus ziemniaki 16.11.06, 17:26
                  eech ja mam np slabosc do ziemniakow;/ .. smieszy mnie to czasem troche bo jak
                  mialabym do wyboru np czekolade i ziemniaki to bez zastanowienia wybralabym
                  ziemniaki..big_grin.. nie wiem co w tym jest, normalnie nie moge przejsc przez kuchnie
                  nie podjadajac chociaz jednego uncertain ... moze wiecie co one takiego w sobie maja;>?
                  • 1dycha Re: ziemniaki 16.11.06, 19:34
                    potas?
                    tak jak i sok pomidorowy.
                    • kasia70g Re: ziemniaki 16.11.06, 20:01
                      Mialam tak kiedys z ziemniakami, teraz mi przeszlo, ale oczywiscie nie moglo
                      zniknac przerzucilo sie na chlebek. Jak jestem u siebie w poz to nie ma
                      problemu bo po prostu nie kupuje i nie ma w domu, ale jak jade do Mamy to jest
                      zawsze i to bialy i do tego miodek...mniam HIHIHI smile)
                      • madziuus Re: ziemniaki 16.11.06, 20:04
                        no a u mnie jest taki problem ze ro dzinka nie wyobraza sobie obiadu bez obiadu
                        wiec one ciagle są uncertain
                        • kasia70g Re: ziemniaki 16.11.06, 21:36
                          To sa uroki studenckiego, samotnego mieszkania. Sama sobie gotuje, robie sama
                          zakupy wiec zapobiegliwie niektorych rzeczy w ogole nie kupuje cobym pozniej
                          nie mialam wyrzutow. Ale jak nadchodza wakacje, albo swieta, a co za tym idzie
                          pobyt w domu to rozpoczynam moja walke ziemaczano-chlebowo-weglowodanowasmile
    • ragaca Re: Kto wytrzymał najdłużej na plaży? 17.11.06, 00:02
      Hej!

      Ja jestem na plaży od 1.09.2005 smile Miałam wzloty i upadki. Ostatnio wielką
      ochotę na bułki, ser żółty (kupuję 13% bo to jedyny odtłuszczony jaki mi
      smakuje a chudsze niestety), czekoladę... Oczywiscie na początku było ok, ale
      ostatnio zauważyłam że znów przytyłam 2,5 kg. Ale szybko pierwsza faza i znów
      jest i 1 kg mniej, czekam na drugi.

      Po pół roku na ścisłej dietce z odrobinką szaleństw po dwóch miesiącach
      schudłam z 74 kg przy 163 do 59. Czułam sie cudowanie. Potem przeszłam na drugą
      fazę choc czasem pozwalałam sobie na dania z trzeciej smile taki remiksik. Ale
      ostatnio tego folgowania było widać za dużo. Dzięki temu 2 kg na górkę.
      Wróciłam od tygodnia na pierwszą, idzie trudniej, ale nic się nie zrażam i
      ścisła pierwsza faza. Zobaczymy może dojdę do 55 smile Warto po pół roku przejść
      na trzecia fazę. Pojeść nawet niedozwolone rzeczy i to nawet na pół roku, a
      potem łątwo się wraca bo odsapnęliśmy od restrykcji.

      Zaraziłam parę osób dietką i wszystkie są na niej dość długo. Po zrzuceniu
      dyszki lub lepiej pozwalamy sobie np raz w tygodniu na coś co kochamy
      niezgodnego z dietką. I tak łatwiej żyć. Nie pilnujemy jej tak bardzo, ale po
      roku na dietce świetnie wiem co wolno a co absolutnie (choć jak muszę to i to
      zjem raz w miesiacu). Grunt to nie przesadzać z folgowaniem, raz - dwa w
      tygodniu cos niedozowlonego nie zrujnuje diety, ale 3-4 w dużych ilościach tak.
      No i zdrowie poprawiło się niesamowicie. Teraz ziemniaczki jak chcę to zjem,
      raz w tygodniu, raz na dwa. I więcej nie potrzeba. Traktuję to jak danie (inni
      mówią dziś mam spaghetti a ja ziemniaczki). I tak jest łatwiej. No i batoniki w
      cieżkie "kobiece dni" tez się zdarzają.

      Zróbcie sobie trzecia fazę z szaleństwami. Za parę miesięcy nabierzecie sił by
      ewentualnie gubić resztę. I tak wygladacie już napewno lepiej, czujecie się
      też. Mnie przekonuje do trzymania się jej diametralna poprawa stanu zdrowia.

      Pozdrawiam.
      • 1dycha Chwała Ragacy! 17.11.06, 11:05
        Takiego posta nam było trzeba !
        Prosimy o większą aktywność na forum !
        Tzn. mówię w swoim imieniu..
Pełna wersja