z 44 do 38 i spowrotem...

19.02.07, 14:48
no cześć po przerwie...
widze, że forum pełanie rocznika 89i troche mnie to przeraża.
Znów wróciłam do dobrej filozofii żywienia po dosyć duzym dołku.
South Beach pomogła mi wysmukleć niesamowicie - zdrowo, bez głodu i katowania
się, niestety potam były swieta, potem depresja sezonoa i hopla po 2,5 mca
wracam powoli w stare kształty! uwazajcie na to! jojo jest naprawdę niefajną
sprawą, ale zazwyczaj samae mu pozawalamy - ja przez te 2,5 mca nieżle
zasmiecałam swój organizm, jadłam napadowo, nie pilnowałam pór, no i cukier....
cukier który - jak sie wydaje pomaga na smutkismile

a teraz chiałąm zapytac o wasze doswiadczenia z powrotem - wiem, że recydywa
nie jest łatwa (choc po 4diach I fazy czuje sie swietnie) - juz nie jest tak
łatwo, poza tym możepojawic sie anemia. Jakie sa wasze doświadczenia?

A tym którzy zamierzają zjeśc "tylko jedno ciasteczko" piszę - rany boskie jak
szybko znikają owoce waszych wyrzeczeń - nie dajcia sie!!!!
    • bikenbok Re: z 44 do 38 i spowrotem... 19.02.07, 14:50
      acha, i najlepsza rada dla obsesjonatek - nie ważcie sie - mierzcie się!
      to o wiele lepszy sposób!!!!
      • nin4 Re: z 44 do 38 i spowrotem... 19.02.07, 17:55
        To prawda, niestety. Wrócić jest najgorzej... Jak pierwszy raz robiłam I byłam
        pełna zapału a moja mobilizacja mnie zdumiewała, bez grzeszenia byłam w stanie
        spokojnie wytwac. Schudłam ze 4 kg. I co z tego skoro II nigdy nie nadeszła.
        Wpadłam za to w fazę "wilczego głodu", dzięki której nadrobiłam to i owo.
        Totalna porażka sad Do czystej I już nigdy nie byłam w stanie wrócić i tak
        lawiruję między II a III. Czasem lepiej, czasem gorzej ale ogólnie nie moge
        odżałować że cały wysiłek na marne. No cóż, może koło maja spróbuję znowu na I,
        jak będę musiała ubrać letnie ciuchy, to zawsze na mnie działa jak kubeł zimnej
        wody smile
        Aha, rocznik 79 smile
    • kamcia_86 Re: z 44 do 38 i spowrotem... 19.02.07, 21:40
      ja też wróciłam ale nie przytyłam dużo bo tylko 2 kg i to w ciągu 9 miesięcy od
      zakończenia diety i jadłam naprawde różne dziwne rzeczy. teraz chcę schudnąć
      jeszcze 12 kg aby dobić do wagi 52 kg. waga początkowa (czyli z początku
      lutego tamtego roku) to 75 kg.
      • bikenbok Re: z 44 do 38 i spowrotem... 21.02.07, 14:30
        no to fantastycznie! rany boskie - tylko pozazdrościc - to chyba zasługa tej
        mądrej drugiej fazy chyba? pieknie schudłaś. a wyniki wszystkie ok?smile)) no
        wąłsnie co to jest "zakończenie diety"

        a co do powrotu - muszę powiedzieć, ze nie przyszedł mi wcale ciężko - własnie
        pałaszuje serniczek z płatkami migdałowymi (słodzik, galaretka bez cukru serek
        figura) i jutro bedzie tydzień... bez problemu - czuje jakbym wróciła do znanego
        i fajnego. ciekawi mnie tylko, czy po powrocie tez sie chudnie, czy tez twój
        organizm może sie na ciebie obrazicsmile)))
        • and.zia Re: z 44 do 38 i spowrotem... 06.03.07, 20:39
          a mnie tez to ciekawi, chyba zaczne od jutra
          • ka-sha1 Re: z 44 do 38 i spowrotem... 07.03.07, 09:56
            oj chudnie sie chudnie
            tylko troszke wolniej
            pierwszy raz stosowalam ta diete rok temu - i niestety znowu przybylo mi
            kilogramow ale za to rzycilam palenie
            teraz nie moge zrzucic tego nikotynowego nadbagazu tak szybko jak bym sobie
            tego zyczyla jednakze powoli i skrupulatnie z tygodnia na tydzien ubywa mnie-
            sadzac po ubraniach
            dam rade mam plan schudnac do maja
            chce pozbyc sie kolejnych 5 kilogramow , jak dotad wynik po 3 tygodniach na
            !fazie - 3,5kg

            pozdrawiam
            ps nie warto dla jednego ciastka rezygnowac !!!
            • haitti_5 Re: z 44 do 38 i spowrotem... 20.05.07, 09:58
              hmm jak czytam takie posty to zastanawiam sie czy robienie tej diety ma sens...
              To znaczy na pewno działa na początku, ale w końcu wiadomo że większość z nas
              wróci do jedzenia bułek, makaronu czy ziemniaków. Coraz więcej dziewczyn/kobiet
              pisze że albo zaczyna jeszcze raz albo znowu przytyły na 3 fazie sad .

              Ktoś kiedyś liczył kalorie na SB było tego ok 1500kcal
              f.kuchnia.o2.pl/temat.php?id_p=32987 a oto cytat z tej stronki :
              "Dlaczego nie można wygrać z efektem jo-jo?

              Oczywiście, zdarzają się nieliczni , którym po długotrwałej diecie udaje się
              utrzymać stałą wagę przez długi okres , ale niestety aż 97% spośród ludzi
              badanych przybiera na wadze w ciągu lat 5 i to więcej niż udało im się schudnąć.
              Otóż diety niskokaloryczne mają to do siebie , że przyzwyczajają organizm do
              mniejszej ilości dostarczanej energii. Im dłużej trwa dieta , tym nasz organizm
              mniej potrzebuje. W dodatku , nastawiony jest na robienie zapasów. Jeśli na
              przykład w środku diety zostaniemy zaproszeni na kolację i zjemy trochę więcej
              niż pozwala dieta , natychmiast zostaje to odłożone na zapas . Organizm można
              porównać do kraju , w którym wystąpiła klęska żywiołowa. Kraj podczas klęski
              skupia całą swoja uwagę na tym , jakby tu zabezpieczyć żywność dla swoich
              obywateli. Tak samo dzieje się z organizmem.
              Im mniejszą ilość kalorii spożywasz podczas diety , tym gorzej ma się twoja
              przemiana materii. Niestety , dzieje się tak , że po skończonej diecie ,
              niestety metabolizm nie powraca już do dawnej szybkości - zmniejsza się twoja
              tkanka mięśniowa."
              • haitti_5 Re: z 44 do 38 i spowrotem... 20.05.07, 10:00
                aha no i ostatnie zdanie idealnie wyjaśnia dlaczego przy drugim podejściu
                chudniecie mniej - następuje spowolnienie metabolizmu uncertain
              • balbina_alexandra Re: z 44 do 38 i spowrotem... 20.05.07, 10:16

                Ja miałam dużą nadwagę i schudłam 18 kg najpierw dzięki diecie Cambrigde (czyli
                torebkowa) - musiałam, bo niesty brakowało mi silnej woli, a na ścisłej DC spada
                dużo i daje to dobrego kopa do dalszego odchudzania, ale potem cały czas
                ciągnęłam SB. Jestem teraz na III fazie i jem właściwie wszystko - pilnując
                indeksów glikemicznych i ładunku gl. Nie tyję, moja waga się utrzymuje, a nawet
                lekko spada chwilami na tej trzeciej fazie (ale może ten mały spadek jest
                spowodowany tym, że zaczęłam ćwiczyć). Ja nie wróciłam do jedzenia bułek czy
                ziemniaków - i nie jest to dla mnie żadne wyrzeczenie, po prostu nie mam ochoty
                na pieczywo. Mam w domu zamrożony chleb Mestermacher (jeden z nielicznych bez
                cukru) ale w ogóle go nie wyciągam bo nie mam ochoty). Zjadam czasem mocno
                słodkie owoce, albo warzywa o wysokim indeksie i jest ok, zjadłam ostatnio nawet
                kawałek tortu na imieninach u babci - przyznam że wcale nie miałam ochoty,
                postanowiłam że zjem, żeby trochę odczarować potwora...
                Byłam wcześniej osobą uzależnioną od węgli i jadłam głównie słodkie. Bardzo dużo
                pracuję i czasem nei mam ani chwili wolnej żeby coś zjeść, wtedy zapychałam się
                słodyczami, a wieczorem w domu pochłaniałam makarony i pieczywo. Śmierć mojego
                taty - miał cukrzycę typu pierwszego, ja i siostra jesteśmy genetycznie
                obciążone - i jego agonia dała mi kopa. Nie wrócę do dawnego stylu życia. Jem
                węgle - są potrzebne przecież, nie wyobrażam sobie śniadania bez płatków. Ale
                nie pochłaniam owoców tak jak kiedyś, staram się jeść węglowodanowo rano i do
                południa, po południu białkowo. Dzięki pilnowaniu indeksów unormował mi się
                poziom cukru i nie mam W OGÓLE ochoty na słodkie. Samej mi cięzko w to uwierzyć,
                ale to fakt!

                I jeszcze jedno - SB nie spowalnia metabolizmu, oczywiście jeśli się je
                odpowiednie porcje, które nie są małe. Czytając jadłospisy niektórych dziewczyn
                mam wrażenie że są okrutnie głodowe. NA SB nie powinno się być głodnym. Wydaje
                mi się, że niektórzy jedzą za mało, dużo osób mocno ogranicza zdrowy tłuszcz - a
                jest niezbędny w chudnieciu, warunkuje jakieś tam procesy. Jeśli będziemy jeść
                za mało, to metabolizm spowolnimy sobie na bank. Wiem o czym mówię, jestem
                rocznik '77 i mam za sobą bogatą historię odchudzania od lat szczenięcych i
                zaburzenia odżywiania za sobą. Ważyłam kiedyś nawet 46 kg... na głodówce
                metabolizm spowalnia się błyskawicznie. Pocieszające jest to, że można to naprawić.
                • 1dycha Re: z 44 do 38 i spowrotem... 20.05.07, 12:12
                  rany, ale fajny wątek, dobrze balbina, że go odgrzebałaś..
                  bikenbok, zaglądasz tu jeszcze?

                  to teraz ja - pierwszy raz F1 w kwietniu 2006, schudłam 5kg, potem na dwójce, do września drugie 5
                  (z 72-3 kg do 62-3).
                  potem było coś na kształt F3, święta chwila chaosu i waga wzrosła w maju do 66.
                  czyli 3-4kg przez prawie pół roku, uważam że to nie aż tak tragicznie.

                  Teraz byłam drugi raz na jedynce i schudłam tylko 1,5kg. Ale też widzę, że było więcej grzechów niż w
                  zeszłym roku.

                  Nie wiem, czy metabolizm spowalnia. Ale wiem na pewno, że na SB POLUBIŁAM JEDZENIE.
                  Przedtem jedzenie bardziej irytowało mnie niż cieszyło (to pożera tyle czasu!smile
                  • 1dycha Re: z 44 do 38 i spowrotem... 20.05.07, 12:13
                    Aha, rocznik 77, na dietach od ok. 15 lat.
Pełna wersja