Dodaj do ulubionych

kolejne podejście

          • balbina_alexandra Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 10:47
            Lubię piątek 13 smile wolne, wolne smile zaraz lecę na dyżur uczelniany, z całą
            pewnością nic się nie będzie działo, muszę nabyc jakieś kolorowe pismaki, zwane
            swojsko mózgotrzepami smile niewyspanam, ale będę dzis drzemać i wreszcie się
            umówiłam do fryzjera w poniedziałek, ufff.
          • ania838 Re: Dziewczeta, jak Wam sie podoba? 13.07.07, 11:08
            o jeju nie zauważyłam ze pytłaś smile
            A kiedy będziesz w Kielcach??
            A co do knajp to ja uważam ze nie m takiej, w której byłoby tylko sb, ale w
            wiekszosci cos znajdziesz. Sieciowych resteuracji typu Sfinks nie musze polecac
            bo napewno wiesz co tam jest. Jest resteuracja Astek z pikantnym meksykńskim
            jedzonkiem i polecam tez włoską Paula Cara
            • gaapa Piatek,13 13.07.07, 11:35
              ja tam nie jestem zadowlona ze dzis piatek 13,mam dyzur,oby nic strasznego sie
              nie dzialo!dzis w pracy naskoczyli na mnie ze jestem na diecie,choc kompletnie
              nie rozumieja o co w niej chodzi!nalsuchalam sie ze zmiast myslec o piwkesznaiu
              rodziny,zajmuje sie jakimis dietami,a przeciez jestem taka chuda!mam wklesly
              brzuch i musze zrozumiec ze uda takie bede miala okraglejsze zawsze...
              ale nie mam sily juz na dyskusje,nie powiem im nic wiecej,zwlaszcza ze trudno
              zauwazayc tak naprawde kiedy jestem na sb,bo czesto jemsmile
              poza tym,wlasnie ze odchudze te cholerne uda!buziaki
              • ania838 Re: Piatek,13 13.07.07, 12:25
                Gaapcia masz to samo w pracy co ja smile. Juz nawet nie mówie bo by mnie zjadły.
                Jem sobie serki wiejski i owocki i one wiedza ze to lubie i nie widza w tym
                diety czy spisku, ale jak jest impreza i nie chce ciasta, no to sie zaczyna to
                dla świetego spokoju jem 1 czy tez 2 kawałki.
    • gaapa Re: kolejne podejście 13.07.07, 12:27
      Balbina,jak dlugo bylas na 1szej fazie?kojarzy mi sie ze jakos tak przez dluzszy
      czas,prawda?ile schudlas na 1ce w ogole?i jak potem sie to ksztaltowalo?na
      kolejnych fazach?
      • balbina_alexandra Re: kolejne podejście 13.07.07, 21:26
        Gaapciu, na jedynce najdłużej byłam 3 tygodnie. Za to robiłam to dwa razy i
        bezgrzesznie zupełnie. Nie umiem powiedzieć ile schudłam, nie pamiętam jak sie
        to rozkładało czasowo. Pierwszy raz jedyną robiłam już po DC (Diecie Cambridge)
        a ja nie ważyłam się kiedyś regularnie i nie umiem dokladnie powiedzieć. Nie
        spadało mi tak szybko jak innym, ale zlatywało powoli.

        Mam dziś doła, okropnego cholernego doła. Wszystko przez te jabłka, brzuch mnie
        po nich boli sad moje jedzenie to dziś porażka kompletna, niby wolny dzień a zero
        porządnego obiadu sad sam nabiał, jeden wielki odtłuszczony kefir, serek figura
        ze słodzikiem i cynamonem, jeden wiejski chudy, ogórki, pomidory, garść orzechów
        i jeszcze jakieś warzywa po drodze i te nieszczęsne jabłka. Właśnie pożeram ze
        zgryzoty gorzką czekoladę z Lidla (o dziwo jest bdb).

        Nie umiem dojść ze sobą do ładu i skladu. Każdemu umiem doradzić ale sobie jakoś
        nie bardzo. Ubierałam się rano i zobaczyłam, że podejrzanie kości mi sterczą...
        wlazłam na wagę a tam kg mniej... Nie wolno mi już więcej chudnąć - wiem o tym,
        mam już totalnie rozchwiany cykl i przy mojej figurze zaczynam powoli wyglądać
        anorektycznie. A jak ostatnia idiotka ucieszyłam się dziś rano jak zobaczyłam
        ten kg mniej sad Przecież to bez sensu - wiem że wyglądam dobrze i szczuplo, sama
        nie znoszę wychudzonych kobiet ale cieszę się że jeszcze chudnę. Obejrzałam się
        dziś w lustrze i to nie wygląda dobrze, nie przy mojej figurze. Chce mi się
        płakać. Czuję że na następną @ znów będę czekać parę miesięcy. Przecież w moim
        wieku powinnam mieć już więcej oleju w głowie, a czuję że mentalnie jestem znów
        w tym samym miejscu co gdy miałam 16 lat. Wtedy też cieszyłam się z każdego
        zgubionego kilograma jak dziecko z nowej zabawki i też nie umiałam popuścić.
        Przesuwałam sobie granicę, jeszcze jeden kg, jeszcze dwa...

        Dobra od jutra powrót na drogę cnoty. Zadne tam diety, normalne zbilansowane 5
        posiłków i koniec.
          • nin4 Re: kolejne podejście 14.07.07, 08:56
            Wierz mi eveline, nie chciałabyś.
            Balbinka doskonale cie rozumiem, tez miałam zaburzenia odżywiania i mimo że ten
            koszmar już za mną i żyję normalnie, stosuje sobie MM, czasem przychudne, czasem
            przytyję, to jednak, są takie dni, kiedy zaczynam myśleć tak jak wtedy. Ale od
            razu zapala mi sie czerwona lampka i biorę się w garść, nie jesteśmy już
            dziećmi, ale odpowiedzialnymi za swoje życie (w tym ciało) dorosłymi kobietami.
            To naprawdę pomaga!!! Tym bardziej że ja też jak czasem widzę apetycznie
            zaokrągloną kobiete, pewną swojej urody, to aż sie za nią oglądne smile To dużo
            przyjemniejszy widok, niż wychudzone, kościste ciała, których sporo dookoła nas.
            Czasem jak idę ulicą, to od razu wiem kto jest chudy bo jest, a kto choruje -
            wiesz co mam na myśli. No nic, głowa do góry, czasem są takie ciężkie dni, ale
            to minie, na pewno smile
            PS. Robię MM ale kiedyś byłam na SB i z przyzwyczajenie podczytuje to forum,
            bardzo lubie ten wątek, strasznie sympatyczne z was laseczki. Balbinka, jesteśmy
            takie podobne... tylko powiem, że też uwielbiam owsianke na śniadanie smile
            • balbina_alexandra Re: kolejne podejście 14.07.07, 10:58
              Nin bo tu w ogóle same sympatyczne dziewczyny na forum smile A wiesz że ja byłam
              swego czasu na MM? Po dziś mam slabość i pewne tendencje, np. do niełączenia
              węgli i tłuszczy ale trochę jednak restrykcyjne za bardzo to czasem bywa smile na
              MM nauczyłam się delektować czekoladą o zawartości kakao powyżej 70% smile (jak
              widać jesteśmy b. podobne kiss)

              Eveline, nie chciałabyś. Nie wiesz o czym mówisz i obyś się nigdy nie
              dowiedziała. Oby kwestia jedzenia i kalorii i bycia chudą za wszelką cenę nie
              zawładnęła Tobą, nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Wszystko całe życie
              podporządkowane jedzeniu, a właściwie niejedzeniu, obsesyjne liczenie kalorii,
              wydzielanie jedzenia po parę gr, maniakalne ćwiczenie do tego, plus
              farmakologia - brałam 10 lat temu jakiś lek na bazie efedryny, który blokował
              ośrodek głodu w mózgu... chyba podobne do dzisiejszej Meridii. Wypadające
              włosy, połamane paznokcie, wystające kostki, brak miesiączki przez wiele
              miesięcy i koszmarna depresja leczona latami. Po co chudnać, skoro nie możesz
              cieszyć sie życiem, stronisz od ludzi, nie wychodzisz z domu i płaczesz całymi
              dniami... I ciągle widzisz siebie grubą, coraz grubszą nawet, choc wyglądasz
              jak szkielet.

              Znam to bardzo dobrze i nigdy nie pozwolę żeby to wróciło. Nie chcę już więcej
              chudnąć bo jestem wystarczająco szczupła, chudsza nie będę - mam szeroką
              miednicę i w biodrach juz więcej nie schudnę, kości nie da sie zmienić dietą.
              Jednocześnie mam drobne kostki i moje ręce już wyglądają na lekko wymizerowane.

              Dziś już dość marudzenia, na śniadanie czekoladowy koktajl białkowy, herbatka
              mandarynkowa, garść płatków, nieco kefiru i jedno jabłko. Co gorsza obudziłam
              się z koszmarnym bólem gardła i ogólną słabością - jestem chora sad nie mogę
              mówić, głowa mnie boli, mam temperaturę. Poszłam do apteki zanabyć jakieś
              piguły i zjadam kolejny strepsil z nadzieją ze to cholerne gardło wreszcie
              przejdzie - mam po prostu dość wszystkiego, ledwie trzymam sie na nogach sad
              • eveline09 Re: kolejne podejście 14.07.07, 11:16
                Masz rację, to co mówię jest głupie. Może mądrość przyjdzie mi z wiekiem? Mam
                taką nadzieję.A co do chudości to wszyscy mówią,żę wolą mnie pełniejszą. A ja
                swoje...
                Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
                • 1dycha Re: kolejne podejście 14.07.07, 12:45
                  aniu, ja uwielbiam Kielce. Raz na jakiś czas jeżdżę tam służbowo i lubię te wycieczki - jakoś mnie te
                  Kielce odprężają ... smile
                  a zmieniło się wiele na plus - pamiętam czasy, w których były tylko dwie knajpy, w tym jedna
                  zamknięta po strzelaniniesmile, a teraz - ogródki, parasole - b.miło smile

                  balbina, współczuję ci. co prawda nigdy nie ważyłam za mało - 62 to jest mój rekord życiowy.. ale
                  rozumiem o tyle, że teraz będąc w okolicach 63 czuję się bardziej gruba niż np. w zeszłym roku jak
                  ważyłam 66. nie potrafię sobie sama ocenić, czy jest ok. czy nie - mam zły humor, to czuję się gruba.
                  mam dobry, to czuję się szczupła. jak zobaczę kg więcej na wadze, to czuję się gruba niezależnie od
                  tego co widzę w lustrze. itp. jestem uzależniona od ważenia się (mam nawet dwie wagi) i to co mówi
                  waga jest dla mnie 100x ważniejsze od tego co mówi lustro i inni.

                  a kontynuując jadłospis z piątku:

                  13: sałata z gruszką, min. ilością gorgonzoli i orzechami; i nieszczęsna grzanka
                  19: puszka tuńczyka, puszka fasoli cz. (zmusiłam się, bo miałam ochotę już kompletnie grzesznie ten
                  dzień zakończyć); łyżka majo

                  no i potem upiłam się i zjadłam 3 kromki schulstad z majo i 150g ż. sera.

                  Rano myślałam że się rozpłaczę, jak to zobaczyłam. moją wagę też - z powrotem 64.
                  • balbina_alexandra Re: kolejne podejście 14.07.07, 16:28
                    Już więcej się nie odchudzam ani nie odwęglam, ale z forum nie mam zamiaru
                    znikać smile w końcu jestem trzeciofazowa więc ciągle się mieszczę w tematyce forum
                    smile Własnie sobei uświadomiłam, że brakuje mi strasznie równowagi w tym
                    chudnięciu albo nadwaga albo chudzizna straszna, ech... teraz jest normalnie i
                    mam nadzieję, że tak zostanie, bez przechyłu w żadną stronę.

                    Czuję się koszmarnie dziś, łeb mi pęka, mam gorączkę (niewielką, ale to i tak
                    dla mnie wstrząs, bo zdarza mi się to strasznie rzadko), kicham, prycham, a
                    gardło ciągle boli jak wściekłe. Nabyłam masę gadżetów w aptece, ale wredny
                    wirus twardy jest. Mam nadzieję, że jak dziś zasnę nafaszerowana specyfikami to
                    jutro obudzę się zdrowa smile
                    Co do mojego jedzenia, to na II i III śniadanie zjadłam po jabłku i nektarynce,
                    obiadu nie mam siły gotować, więc serek wiejski plus warzywa (duza porcja), na
                    kolację feta z pieca (plasterki pomidora zapieczone z feta, dorzucę do tego
                    troche cukinii i bakłażana).

                    A ja chyba nigdy nie byłam w Kielcach! Znaczy przejeżdżałam nie raz, ale tak
                    żeby się przejść po mieście itd. to nigdy...
                    • gaapa Re: kolejne podejście 14.07.07, 19:45
                      co do zaburzen odzywiania,to niewatpliwie latwo sie ich nabawic tymi cholernymi
                      dietami.dlatego nie namawiam nikogo na zadne diety,poza sb,choc jak widac nawet
                      ona moze byc niebezpieczna.choc ja z bulimii tez wychodzilam miedzy innymi
                      dzieki tej diecie,a raczej sposobowi odzywaiania sie. ale te lata ogolnie
                      wspominam jako najwiekszy koszmar,tez przeplataly sie z okresami
                      anoreksji...nikimu nie zycze zeby przez to przechodzil,i coz w zasadzie z tego
                      chudniecia,jak i tak czlowiek caly czas czuje sie gruby.ze nie wspomne o roznych
                      objawach somatycznych...
                      ale bylo minelo, Balbino uwazaj na siebie.poza tym to naprawde niezle nakrecilas
                      sobie swoja przemiane materii,nie jesz tak malo,a mimo to waga leci w dol.oby
                      nie wiecej!
                      z kolei wlasnie nie mam pojecia czemu nie leci u ciebie Dyszko...naprawde mysle
                      ze menu masz ok.
                      ja dzis tak srednio,wczoraj bylo super. ale dzis za to silownia...sluchalam
                      muzyki w czasie biegu na biezni i wcale sie nie nudzilam,dobry pomysl z tym
                      walkmenem.trzymajcie sie
    • ania838 ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 08:26
      Czytam, co piszecie i normalnie jakby to było o mnie. Ja niby nie mam juz
      takiej obsesji jak kiedys, ale i tak uwazam, ze mam obsesje. Ciągle mysle o
      jedzeniu, o chudnieciu, waze sie codziennie, a czasem nawet kilka raz dziennie -
      to jest dopiero uzależnienie!!!!!!!!!!! crying
      Niby zmieniłam podejscie , staram sie zdrowo odżywiac, ale wkurza mnie to ze
      waga cały czas w miejscu crying, mimo takiego odzywiania i ćwiczeń. Coś robie źle
      ale jeszcze nie zidentyfikowałam co.....
      Moja mama mówi ze ja mam "anoreksje" bo non stop sie odchudzam i wiecznie
      jestem na diecie (a on sie tez czasem odchudza, wiec nie jest wielka
      przeciwniczka)
      Przyjaciółka natomiast, która tez sie juz nie raz odchudzała mówi ze za mało
      posiłków jem i nie chudne bo ciagle o tym myśle (choć jak to ona mówi nie mam
      wogóle juz z czego chudnąć)
      Qrde jak dojede do 47 kg wkoncu to juz nie bede sie odchudzac, tylko utrzymywać
      wage. A dzisiaj rano na wadze było 49,5 kg, czyli standart. ;/
      W każdym bądź razie jak Was czytam to wiem że nie tylko ja mam taki problem.

      a wczorajsze menu wyglądało tak:
      7 - szklanka mleka z płatkami
      11 - pomidor z mozzarella
      15 - 2 kromki Wasy posmarowane serekim Tosca i łyżeczką dźemu (musiałam ten
      dżem bo strasznie mi smakuja takie kanapeczki)
      17 - 2 parówki cielęce (bez dodatków)
      20 - malutkie ciastko z kremem (grzech!!!!!!!!!!!!!!!!)
      24 - plaster szynki bo wróciłam do domu i burczało w brzuszku jak cholela smile
      jeny ale duzo posiłkow smile

      dzisiaj
      8- 2 kromki Wasy + plaster szynki + plaster sera Hochland light + sałata +
      ogórek + pomidor

      Czy można jeśc takie kanapki w 2 fazie??? Bo cały czas mnie zastanawia
      połączenie tego sera z szynka........hymmmm

      11 - nektarynka
      14 - 2 pulpety z miesa mielonego (z wody) + 2 ogórki kiszone
      17 - serek wiejski

      yyyyy i to chyba tyle, choć pewnie jeszcze coś zjem wink a to pewnie to 2-3
      kostki gorzkiej czekolady smile

      A tak pisząc sobie tego posta postanowilam sie nie wazyc do nastepnej
      niedzieli, ehhhhh ciekawe czy sie uda
      • balbina_alexandra Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 10:26
        Ech widzę, że normalnie jakąś grupę wsparcia chyba założymy dla tych z obsesją
        sad ja osobiście widzę po sobie, że już przyznanie się do problemu bardzo pomaga,
        a pisanie na forum mobilizuje do wzięcia się w garść! Aniu, z nałogu ważenia
        można się wyrwać, ja ostatnio ważę sie b. rzadko bo za dużo nerwów mnie to
        kosztuje smile A kanapki możesz oczywiście jeść, jak Ci smakuje. Połączenie serka
        białego i dżemu najlepiej słodzonego fruktozą to bardzo dobra kombinacja, jedz
        na zdrowie (swoją drogą nienawidzę dżemu - toleruję ino na omletach
        biszkoptowych, taki ze mnie słodyczoholik, a dżemu nie znoszę).

        A ja dziś po prostu dogorywam. Czuję się tak beznadziejnie, ze jak tak dalej
        pójdzie będę musiała przełamać wrodzony wstręt i iść jutro do lekarza. Gardło
        boli jak wściekłe, łeb pęka, nos zapachany niczym kulfon, nic mi nie lepiej mimo
        olbrzymiej porcji aspiryny, cerrutinu, jakis coldrexów itd. Nic a nic! Przecież
        to czysty idiotyzm chorować w wakacje, zwłaszcza teraz, kiedy u nas w Gdańsku
        wreszcie słonko się pokazało. Najgorsze, że jest mi okropnie niedobrze i mdli
        mnie jak diabli (ciążę wykluczam - może to efekt zjedzenia na noc paru kostek
        gorzkiej czekolady?) i jeszcze nie jadłam śniadania bo muli mie okrutnie. Nawet
        żadnej owocowej herbaty nie mogę ruszyć bo mi wszystko do gardła podchodzi.
        Macie jakieś pomysły na coś lekkiego i zdrowego na obiadek? Mięcho odpada! Póki
        co rozmarażam sobie truskawki na śniadanie, zmiksuję z maślanką...
        • sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 10:45
          Balbinka, strasznie mi przykro z powodu Twojego zlego samopoczucia. Nie ma rady,
          jak jutro Ci nie przejdzie to marsz do lekarza! Na obiad moze jakas zupa krem?
          Ja powiem szczerze, ze obsesji chyba jeszcze nie mam. Waze sie raz na jakis
          czas, nigdy nie licze kalorii i nie waze dan. Moim 'jedynym' problemem jest, ze
          wydaje mi sie, ze ciagle jestem za gruba. I ciagle daze do tego, zeby wazyc te
          swoje 65kg mimo iz przy 67 wygladam (ponoc) szczuplo. Tylko, ze ja mam prawie
          180cm wzrostu.. Jakies 3 lata temu udalo mi sie dojsc do wagi 64.5kg i to byl
          chyba moj rekord zyciowy, do ktorego daze... Moze sie uda.. Teraz zauwazylam, ze
          calkowicie zmienilam swoje nawyki zywieniowe i juz w sumie SB to dla mnie nie
          dieta, a sposob na zycie.

          Pisze moje menu wczorajsze i dzisiejsze.

          Sobota:
          - dwa bialka jaja, pol cyca (gotowany jak zawsze) pieczarki
          - dwa grillowane cyce
          - dwa duszone male filety, brokuly, szpinak
          - male piwko + pare kieliszkow gorzkiej zoladkowej (niestety)

          Dzisiaj:
          - koktajl + lyzka otrebow pszennych
          - serek wiejski z papryka i ogorkiem
          - filet + brokuly
          - koktajl

          Nie waze sie do srody.

          Milej niedzieli dziewczeta, u mnie pada uncertain
          • 1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 11:40
            witam koleżanki,
            piękne słońce, a nastroje widzę ponure..
            balbina - współczuję gardła. chorować latem to koszmar.. mam nadzieję że nie masz za gorąco w
            domu..
            ania - też się ważę czasem kilka razy dziennie. ale myślę, że to bardziej objaw tego, że stoję w
            miejscu...
            sihaja - jeszcze dzisiaj nie jarałam (2,5h!), ale to chyba jeszcze nie Ten Dzień smile

            no właśnie, stoję w miejscu... waga rano 64.3. Do dupy to wszystko.

            wczoraj:
            s: kromeczka schulstad z majo, serek w. z ogórkiem i pomidorkiem
            2s serek w. z j.w.
            o: kurczak ze szpinakiem i innym zielskiem (trochę sosu się przypałętało)
            k: kromeczki schulstad z majo i serem żółtym 17% (trochę za dużo), jabłoko, pół butelki białego wina.

            nie wiem o co chodzi. no może faktycznie sobie dogadzam. ale do cholery nawet gdyby zważyć te
            wszystkie moje "grzechy" to ważyłyby mniej od tego co mi znowu przybyło na wadze. niech to szlag.
            mam dość. poddaję się.
            • sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 11:46
              dyszka, ja teraz ide zapalic a potem zmykam na silke, wiec pisze szybko: nie waz
              mi sie tutaj poddawac! cholero jedna! zaraz cos wykombinujemy i waga ruszy. mi
              tez jest ciezko, bo stoje na tych cholernych 68.5kg. ale zaciskam zeby...
              przeanalizuje swoje menu dzisiaj, moze gdzies jednak robie blad..
                • mama_marunia Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 12:27
                  A ja po wczorajszym grzeszeniu ważę 1,5 kg więcej!!! szok, ale dziś wzorowo
                  podietuję i jutro będzie znowu mniej... (po ostatnim grzeszeniu weekendowym było
                  to samo, w niedziele więcej, a we wtorek już mniej - tyle, co prze grzeszeniem).
                  Chyba wprowadzę jakiś owoc (czyli de facto zakończę jutro I fazę), bo mi
                  strasznie brakuje czegoś słodkiego i stąd moje wcinanie ciastek zbożowych. A ja
                  to już niestety tak mam, że jak zacznę jeść, to już jem, jem i jem.....
                  • balbina_alexandra Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 14:49
                    No dobra pora wziąć dupsko w troki i wziąć się do roboty smile na śniadanie zjadłam
                    jogurt + kefir + truskawki, pobyczyłam się w łóżku z moją Malinią czytając
                    świżo nabytego Houellebecq'a (hurrra! udało mi się wreszcie skompletować całość
                    - nawiasem mówiąc to moje największe odkrycie literackie minionej dekady... bóg
                    raczy wiedzieć kiedy coś takiego przeżywałam ostatni raz, liceum pewnie, może to
                    był Moravia, a może Gide? Ciort wie. Malinka próbowała podgryźć mi nieco okładkę
                    "Cząstek elementarnych" ale udaremniłam w zarodku big_grin). Gardło boli mnie dalej,
                    ale słabość jakby nieco odeszła, chyba udało mi się wreszcie zbić temperaturę.
                    Powylegiwałam się w wannie, nałożyłam Beauty Flash na pysk, na resztę ciała
                    samoopalacz, poszłam na spacer - na szczęście warzywniak otwarty 7 dni w
                    tygodniu smile kupiłam świeże jabłka, zaraz robię naleśniczki. Polecam te:
                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,56916410,56916410.html
                    Robię z mniejszej ilości twarożku, oczywiście chudy piątnicy - nie mielę,
                    rozgniatam widelcem albo chudy zmielony from Lidl, nadaje się, dodaję zamiast
                    cukru ksylitol, czasem aromat waniliowy, ale polecam wsypać pokrojone drobno
                    jabłuszka i cynamon - niebo w gębie! Smażę na teflonie spryskanym takim
                    beztłuszczowym ustrojstwem. Mąka razowa pełnoziarnista/albo otręby. Gotowe można
                    posypać pudrowym słodzikiem, albo polać zmiksowanymi truskawkami/wiśniami, albo
                    bita śmietana light, możliwości masa. Mniam, mniam, zaraz idę robić, niech mi
                    się tylko ten arbuz co go przed chwilą pożarłam w brzuchu uleży.

                    Gotuję też zupę z groszku z przepisu Laurki22 (Sihaja dzięki za pomysł z tą zupą
                    krem!). Trochę zmieniłam propoprcje, gotuję jednak na mięsku kurzym, z dużą
                    ilością włoszczyzny i więcej groszku. Jak się ugotuje zmiksuję i dodam trochę
                    ugotowanych różyczek brokuła, zielono totalnie smile ale zupa raczej na kolację
                    będzie smile

                    Czuję się dziś jak na ciężkim kacu, choć ani kropelki alko od wieków.
                    Zastanawiam się czy to wina choróbska, czy tej czekolady pożartej na noc, a może
                    litra coli light wypitego po miesięcznej chyba absytnencji smile))
                    • sihaja82 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 17:58
                      Balbina ten 'kac' to moze byc suma wszystkich rzech rzeczy wink Nie martw sie,
                      moze do jutra przejdzie smile
                      Ja dzis w ramach dbania o siebie zaserwowalam sobie zabieg na moje stopki. Tylko
                      niestety do miski z goraca woda wpadl mi telefon komorkowy. Oczywiscie teraz nie
                      dziala.. Staralam sie go wysuszyc suszarka do wlosow, ale nie dal sie na to
                      nabrac. No nic, po cichu licze na to, ze do jutra mu przejdzie.

                      Dzisiaj na silce niezly wycisk, godzinka samych aerobow, w tym 30 minut na
                      biezni, pot sie ze mnie lal rowno, ale to uczucie po - bezcenne smile

                      Milego wieczoru kochane, ja juz dzisiaj nic nie jem smile Jak bede glodna, to robie
                      koktajl bialkowy.

                      Balbinka, takie pysznosci dzisiaj robisz, az slinka cieknie. Smacznego!
                      • gaapa Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 18:21
                        piekna niedziela a ja znow w pracysad i znow musze cos robic naukowo tez.ble...
                        a dzis: S:2 kromki chleba schulstadt z serkiem philadepl light,wedlina i
                        pomidorem,2S:corny linea
                        O:serek wiesniacki z bulka zytnia mala i plastrami pieczonego indyka z rokpolem
                        w srodku (ostatnio walsnie pieke piersi indycze z roznymi dodatkami,wycinam
                        skalpelem precyzyjnie kieszonke gleboka zeby nic nie wyciekalo,pyszne z
                        suszonymi pomidorami musze jeszzcze sprobowac ze szpinakiem lub z feta), pomidor
                        K: corny linea,serek wiesjki,2 plastry wedliny.troszke takich wafli
                        pikantnych,ale sa leciutkie,poza tym niedobre byly.
                        strasznie chce mi sie nektarynek.
                        narobilas mi smaku nalesnikami!wieki juz nie jadlam.
                        bedzie lepiej...buziaczki dziewczynki.
                          • 1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 18:46
                            balbina, jesteś dla mnie wzorem - norrmalnie jak terminator!

                            mam wreszcie @, to może coś z tej wagi mojej wreszcie spadnie. chociaż mój experience jest taki, że
                            po @ waga spada, jak wcześniej nie rosła - a chyba urosła. a może już nie wiem sama ile ważę. anyway,
                            będąc usprawiedliwioną małpą, trochę dzisiaj nagrzeszyłam..

                            s: jajecznica na szynce+schulstadki 2
                            wycieczka rowerowa do knajpy: małe piwo, sałatka całkiem esbecka.. grzanka z białego chleba z
                            masłem i serem - niedobra, nie wiem po co ją pożarłam;
                            po rowerkach - browar
                            3 schulstadki z białym serem i.. miodem
                            browar
                            i oczywiście nosi mnie za czekoladą i żółtymserem....... ech.. nie wiem czemu się czuję taką
                            męczennicą, jak ciągle grzeszę smile

                            przeczytałam książkę o diecie strefowej.. ciekawa- z mojego pkt widzenia kolejna wariacja na temat sb
                            - mogę zreferować, chcecie?. tutaj, czy w osobnym wątku??
                              • gaapa Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 20:23
                                to pisz o diecie,moze w osobnym watku?
                                jestem zalamana.wlasnie weszlam na wage,..52kgsadco prawda w ubraniu,mam tez 2gi
                                dzien@ale kurcze,zalamalam sie...nie wiem co mam zrobic,do du.. z moja
                                dyscyplina.nie jestem konsekwentna.sama udzielam jakichs porad a grzesze na
                                okraglo.jestem zla na siebie,poradzcie mi co mam zrobic bo juz naprawde nie
                                wiem.
                                za malo tez cwiczylam, w tym tygodniu tylko raz bylam na silownisadswietnie,mam
                                teraz co najmniej 3-4 kg do zrzucenia...
                                jestem do kitu...
                                • 1dycha Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 21:10
                                  he he gaapa, gdzieś czytałam, że kobiety w stadzie zawsze mają @ równocześnie - przy czym pierwsza
                                  dostaje liderka, he he he :smile) bardzo się cieszę, że ty też masz (sorry -wink, bo jak znowu nie będę
                                  pamiętać kiedy mi przypada, to się po prostu ciebie zapytam smile))

                                  wiesz co gaapa, u mnie to też brak konsekwencji.. chyba lepiej nagrzeszyć raz w tygodniu, a nie
                                  codziennie jakąś duperelą smile i też opuściłam się w ćwiczeniach - tylko 1 w tym tygodniu smile))

                                  dopisuję:
                                  kolejny browar
                                  placek z białego sera i jajec z jogurtem z aspartamem i kakao

                                  i dalej mi się chce "czegoś dobrego" a nie wiem czego smile))
                                  • gaapa Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 22:17
                                    tak,ja tez o tym czytalam,jak kobiety mieszkaja ze soba na przyklad to tez jest
                                    podobnie.tylko ze u mnie jest @wywolana lekami,mam bardzo nieregularne chyba ze
                                    biore pigulki a teraz nie biore bo bede sie starac o dzieciaczka.tzn biore
                                    takie specjalne,najpierw zeby miec @ a potem bede brac inne hormony zeby byla
                                    owulacja i takie tam.tak w ogole to jak bede w ciazy to bedzie dopiero wariacja
                                    ze przytyje...ale sie bedziecie ze mna mialy...ale kompletnie nie potrafie
                                    sobie tego wyobrazic,pewnie zareaguje jak Shrek(wlasniw czoraj ogladalam shreka
                                    3)...Dyszka,jak juz grzeszyc to czyms smacznym.zapewniam cie ze jesli to
                                    zrobisz tak w pelni uroczyscie iu delektujac sie tym,przejdzie ci ochota na
                                    inne bzdury.
                                    kurcze,chyba potrzebuje wsparcia.sama juz nie wiem co mam jesc...mam wrazenei
                                    ze jem po prostu tez za duzo ostatnio,a tak chcialam podkrecic metabolizm...no
                                    nic,koniec biadolenia.dobranocsmile
                                    • ania838 Re: ehhh jaka piękna niedziela 15.07.07, 23:17
                                      No i czas na podsumowania dnia:
                                      do menu dopisuje o 19.30 - rożek i teraz browar
                                      Byłam dzisiaj na rowerkach, bo mnie chłop namówił. Jeny przez ten upał to
                                      siódme poty wylałam smile i na spacerku byłam smile co prawda tylko pół godziny
                                      między meczami smile ehhhhh no taki los dziewczyny sportowca (a swoją drogą
                                      siatkówke sama lubie oglądać ale na spacer mi sie dzisiaj chciało iść).

                                      Od jutra postanawiam!!!!!!!!!!!!!!:
                                      - zero alkoholu (do soboty bo ide na grilla) - i oby sie udało
                                      - zero słodyczy - tiaaaaaaaaaaa
                                      - zero wchodzenia na wagę smile
                                      - zero mierzenia cm.....
                                      - 100 % eSBecka II faza
                                      - 5-6 posiłków dziennie
                                      - codziennie jakiś trening, albo pilates albo rower
                                      nio i jak ja jestem ambitna - qrde trza sie w garsc wziąść bo nigdy nie zrzuce
                                      tych cholernych 3 kg!!!!!!!!!!!

                                      No Gaapcia a co to za biadolenie????????????????? Kopiuj postanowienia od Ani i
                                      od jutra ruszamy smile. My jak te siostry syjamskie ten sam wzrost i waga musimy
                                      sie wspierać smile

                                      Sihaja smile...... tez mi kiedys wpadł telefon do wody smile tylko ze to byla woda w
                                      kiblu hihihihi. Poszłam do łazienki w pracy zrobić siusiu i telefon jak to ja
                                      mam zawsze przy dupie, czyli w tylniej kieszeni...... no i wiecie jak wygląda
                                      ceremonia siusiania zaczynam sie zginać smile a tu plummmmmmmm
                                      Wyciągnęłam go i leciałam z takim mokrym przez całą uczelnie smile. Moi koledzy z
                                      pracy jak sie dowiedzieli co sie stało to myślałam ze nogami sie nakryją
                                      hihiihihihi i rozłożyłam biedaka na czesci pierwsze. Wysechł i zaczął po
                                      tygodniu działać ale pierdzielił sie, albo głosu nie było albo mikrofon nie
                                      działał, wiec raczej nie licz na cuda

                                      No kochane tyle nas sie tu nazbierało i piszemy tyle postów, że jak mnie nie ma
                                      4-5 godzin to nie wiem na co odpisywać smile
                                      Ale to miło smile - napisała autorka wątku tongue_out

                                      No to do boju od jutra .....
                                      Dobranoc





    • sihaja82 poniedzialek 16.07.07, 07:18
      Witam w jakze radosnym dniu.
      Ania, z telefonem ok, chyba zadzialala szubka akcja reanimacyjna pod haslem -
      suszenie suszarka do wlosow smile Uff... bo juz myslalam, ze trzeba bedzie
      inwestowac w nowy model.
      A tak swoja droga, to masz bardzo dobre postanowienia smile Obys dala rade! Bede
      trzymala kciuki!

      A u mnie dzisiaj:
      - koktajl
      - salatka z ryzem (wczorajsza)
      - serek wiejski
      - koktajl

      Ciekawa jestem jak moj organizm zareaguje po wprowadzeniu wegli. Jeszcze
      dzisiaj zjem ten ryz, ale jutro znowu zero carbs.

      Milego dzionka dziewczynki.

      Balbina, jak tam gardlo?
      Dyszka - gratuluje tej 15 smile Ja sie zbieram... 1 sierpien tuz tuz wink
      • ania838 Re: poniedzialek 16.07.07, 07:29
        No nie wiem czy dam rade z moimi postanowieniami ale postaram sie.....

        Qrde Wy tez tak macie ze jak taki upał to Wam sie jesc nie chce??
        Ja najchętniej nic bym nie jadła smile i wtedy moze bym schudła, ale zaraz jak
        sobie tak pomyśle to odzywa sie mój zdrowy rozsądek i mówi zjedż choć małe
        porcje smile

        5.30 - 2 kromki Wasy z wędlinką, serekim i warzywkami
        9 - serek wiejski
        12.30 - grejpfrut
        15.30 - kromka Wasy z serkiem Tosca i dźemem (tak przed treningiem żeby mi dała
        energii)
        18 - albo 2 parówki cielece albo mozzarella z pomidorem
        i chyba tyle i oby tyle wink
        o 16.30 ide na rowery - znów będą sie lały strumienie potu smile
        • gaapa Re: poniedzialek 16.07.07, 07:37
          no Ania, powiem Ci szczerze ze jak zobaczylam swoja wczorajsza wage to sie
          przerazilam.ale dzis juz na tej samej wadze (w pracy zresztasmile waze 51.mniejsza
          z tym...
          jestem calkowicie gotowa na walke.absolutnie bezgrzeszna 2.zadnych slodyczy (no
          z wyjatkiem cornysmile.przestane w koncu oszukiwac sama siebie.ciagle
          grzesze,wczoraj chyba tylko nie..koniec tez z alkoholem absolutnie.no i
          treningi.ja niestety nie mam tyle czasu zeby chodzic co dzien ale 4 x w tyg
          pojde tym razem na pewno.
          ale cieplutko dzissmilehmm od razu mam lepszy nastroj.
          • misiak_maly Re: poniedzialek 16.07.07, 10:13
            Witam na plaży po weekendowej nieobecnościwink

            Niestety internet to ja mam w pracy i tylko w pracy...sad

            Dziś 7 dzień. Wczoraj mały kryzysik - nawet mnie nie ciągnie do słodyczy, ale
            nakupiłam owoców i robiłam musy mojemu maluszkowi i ślinka mi ciekła po brodzie
            to pooblizywałam chociaż łyżeczki, hi,hiwink - kończ się 1-wsza fazo bo mi się
            chce owoców. Chociaż chciałam na niej wytrwać 3 tyg, zobaczymy. Spędzam teraz
            kilka godzin w kuchni gotując 3 obiady - tragedia 33 garnki do mycia itp.

            Ale będę twarda...

            Dziś:
            8,11,14 Wielka micha feta light 3 pomidory i sałata
            16:30 obiadek, może jaklaś rybka
            Pozdrawiam serdecznie
            • ania838 Re: poniedzialek 16.07.07, 12:01
              buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu normalnie nie
              wierze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              poszłam dzisiaj zwarzyc sie na wadze elektronicznej. Jestem po sniadaniu i I
              sniadaniu i 3 filizankach kawy. Warzyłam sie oczywiscie w ubraniu ale i tak sie
              załamałam ....... 53
              kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ja nie wiem jak to wogóle
              możliwe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Fakt że @ sie zbliza ale sie
              załamałam..........
              zwarze sie za tydzien na tej wadze i zobczymy
              • 1dycha Re: poniedzialek 16.07.07, 14:18
                dołączam do grona "buuuuuuu", u mnie waga rano 64.4 !
                I @ nie jest wytłumaczeniem, bo to oznacza, że po @ wrócę do punktu wyjścia!
                a dzisiaj dzień zaczął się dramatcznie - redbulem z cukrem i żółtym serem (musiałam wybiegać w
                pidżamie z domu. wiem, że nie widzicie związku między pidżamą a żółtym serem - ale tak sobie
                usprawiedliwiam....) wcinam gorzką, bo brzuch boli.
                buziole
            • mama_marunia Re: poniedzialek 16.07.07, 12:18
              Ja też przeszłam na II-kę
              Ś: Duży grapefruit
              II Ś: wiejski light +pomidor+ogórek
              O: pstrąg saute +leczo warzywne (cukinia, pomidor, papryka, cebula)
              K: wędzona makrela
              I niech mnie ktoś sttrzeli, jak napisze, że pożarłam dziś coś więcejwink
              • balbina_alexandra Re: poniedzialek 16.07.07, 17:41
                Dziewczyny! Ważyć się rano, na czczo, po wizycie w toalecie i nie przed @! I
                nago! I może by tak globalnie ustalić jakiś jeden dzień na ważenie? Taki
                forumowy prikaz. Bo widzę że tu co poniektórzy mocno się stresują!

                Ja przed ostatnią @ miałam 1.5 kg więcej. Nie wiedziałam że przyjdzie, zważyłam
                sie i załamałam, z rozpaczy zeżarłam całą paczkę wafli orzechowych. To bez sensu!

                Mnie telefon kiedyś podczas oberwania chmury wpadł pod autobus i skąpał się
                doszczętnie w kałuży smile nie działał jeden dzień ale wysuszyłam suszarka i ożył!
                Nokie są zaprawdę pancerne smile

                A ja dziś rano - owsianeczka, nieco twarogu, kefir 0% marki Piątnica.
                W pracy kilka jablek i 2 nektarynki (nie warto tu brać ze mnie przykładu).
                Obiad pochlonęłam przed chwilą, zupa krem z groszku - dziewczyny, gotujcie ją!
                Jest przepyszna, doprawiłam ją dziś na łagodnie, jutro zrobię na ostro bo cały
                gar zrobiłam i jeszcze się zostało, jest mniamuśna i strasznie sycąca. dziś
                dorzuciłam do niej ugotowanego brokuła, jutro wrzucę nieco fasolki szparagowej.
                Żeby był to w miarę pełnowartościowy posiłek, zjadłam jedna pierś kurzą na
                której zupa była ugotowana smile

                A ja zmykam do kuchni, czuję sie już dziś lepiej, ale normalnie w weekendy
                gotuję sobie coś na jakieś 3 dni ale wczoraj zdychałam, i mam zamarynowanego
                kurczaka i warzywa i szpinak rozmrożony, trza cos z tym zrobić albo do śmieci
                wyrzucić... wyrzucać żarcia nienawidzę - mieszkam sama i tak to robię nagminnie
                - więc idę zaraz kurę dusić, ratatouille dusić na drugiej patelni, zapiekankę ze
                szpinaku w piekarniku sporządzić. Przyjaciółka wpadnie to się ją nakarmi smile
                • ania838 Re: poniedzialek 16.07.07, 18:38
                  Balbinko kochana weź swoim autorytetem wpłyń na mnie durną bo jak ta głupia
                  będę sie wazyc codziennie i stresować. Dzisiaj juz nawet poszłam wagi ogladac
                  bo stwierdziłam ze któras kłammie bo na mojej rano 49 a na tamtej
                  53!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  jedzonko tak jak napisałam ale kupiłam sobie 2 piwka na wieczór smile
                  nio tak a przecież obiecałam.......
                  smile
                  • 1dycha Re: poniedzialek 16.07.07, 19:07
                    a ja uważam, że codzienne ważenie to jedyna słuszna metoda na utrzymanie wagi.
                    raz w tygodniu to można jeszcze bardziej się zdołować (jak się czeka na niespodziankę, a tu
                    antyniespodziankasmile
                    • sihaja82 Re: poniedzialek 16.07.07, 22:14
                      dyszka, popieram. ja tez ostatnio codziennie wskakuje. nie moge wytrzymac nawet
                      3 dni sad

                      u mnie dzisiaj menu prawie bez zmian, obylo sie bez serka wiejskiego. troche mi
                      sie chce jesc, ale na wieczor nie bede juz nic wciagala.

                      sluchajcie, dzis przez 3 godziny gralam w siatke plazowa.. na plazy of kors.
                      alez bylo bosko. dopiero co do domu wrocilam, mam piach nawet w gaciach big_grin

                      balbinko, dzieki za ten ryz, nie wiedzialam, ze paraboliczny jest bee. juz go
                      wiecej nie tkne...

                      Ania, nie stresuj sie tak, zawsze sie wazy wiecej w ciagu dnia. tak jak
                      dziewczyny napisaly, trzeba sie wazyc rano, na czczo, po toalecie. inaczej mozna
                      naprawde wpasc w mega dola. buziaczaki i sciskam mocno.

                      sihaja
                      • 1dycha Re: poniedzialek 16.07.07, 22:28
                        a u mnie @ i dzień jokera crying
                        zaczęło się tragicznie i potem było coraz gorzej..

                        6: redbul (z cukrem) schulstad z majo i żółtym serem
                        12: (próba powrotu na prostą): pierś z indyka, surówki z bufetu
                        16: 3 rządki gorzkiej
                        19: 4 kromki schulstad z majo i pomidorem
                        21: maślanka z truskawkami (truskawki z puszki; płukane pod kranem, ale i tak mnie zemdliło po
                        spożyciu)

                        czyli słodko-tłusto przez cały dzień.

                        i mdli mnie, ale nie mam browaru, żeby zneutralizować. chyba poprawię białym winkiem z wodą min.

                        przejrzałam mój jadłospis z zeszłego roku. ja po prostu wtedy mniej pożerałam sad
                        • mama_marunia Wtorek 17.07.07, 06:59
                          Walki ciąg dalszy...
                          Ś: Mięta, grapefruit (duży), a potem zielona
                          II Ś: serek wiejski light, pomidor, ogórek
                          O: cyc kurzy, sałatka z 1/4 fety light, pomidora, ogórków kiszonych i cebuli
                          K: mintaj w oreganosmile
                          Co do wagi - mam zboczenie i codziennie rano się ważę....
                          Na 1-ce tylko 3 kg, ale jak same wiecie grzeszyło się troszkusmile
                          • sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 07:07
                            U mnie dzisiaj mega zakwasy, po tym wczorajszym graniu. Na wadze +0,5kg sad
                            Nie wiem o co chodzi sad Niby czuje sie ociezala, ale skad to zatrzymanie wody w
                            orgaznizmie? Ani mi sie @ nie zbliza, ani wczoraj nie zgrzeszylam... buuuu

                            Dzisiaj:
                            - wedlina w kurczaka (szkoda mi bylo wyrzucac) + troche salatki z serka
                            wiejskiego, kapusty pekinskiej, papryki i ogorasa
                            - powyzsza salatka
                            - serek wiejski
                            - ryba z brokulami

                            Nie wiem czy pojde dzis na silke, przez te cholerne zakwasy.

                            Buziolki i milego dzionka.

                            sihaja
                            • misiak_maly Re: Wtorek 17.07.07, 07:53
                              Hej dziewczęta,

                              zaczęły się schody - 8 dzień.
                              Wczoraj na obiad stanęła wariacja na temat tuńczyka got. brokółów i jeszcze
                              paru innych rzeczy i strzasznie mnie brzuch po tym bolał, niestety boli mnie
                              też dziś i jakoś słabo się czuję. Brzuch wzdęty, nie rozumiem. Do tej pory było
                              ok, nawet czułam się lepiej niż przed dietą. O co chodzi???
                              • ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 12:32
                                sad nie skomentuje mojego wczorajszego zachowania wieczorem.........
                                Dzisiaj od rana mam taki podły nastój ze nawet zadzwoniłam do kierowniczki i
                                wzięłam urlop w pracy. Przyznam szczerze w takiech formi fizycznej i
                                psychicznej to juz dawno nie byłam crying

                                nawet nie mam weny na menu:
                                8.30 - jogurt (niestety owocowy) + łyżka płatków sniadaniowych + mandarynka
                                9.30 - 2 maleńkie jabłka
                                13 - mozzarella + pomidor
                                16 - jeszcze nie wiem
                                19 - plaster szynki + ogórek małosolny
                                o 20 ide na trening na rowery ......

                                jeny ale mam doła dzisiaj......
                                • gaapa Re: Wtorek 17.07.07, 13:16
                                  Ania,a co sie stalo??
                                  ja od dzis sie NIE odchudzam.dzieki czemu mam nadzieje schudnesmilenie moge,jak sie
                                  nastawie ze musze sie odchudzac to mam mnostwo zachcianek i jestem bardzo
                                  nieszczesliwa.a jak sobie mowie ze sie nie odchudzam to od razu jem tak jak
                                  trzeba,trace apetyt.
                                  goraco!!!dzis na pewno nie zjem nic na cieplosmileno i trzeba bedzie wieczorkiem
                                  pocwiczyc...macie chec na silownie?ja nie bardzosad
                                  • ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 13:20
                                    dół jest spowodowany poziomem wagi, woda w organizmie, no nie wiem cos mnie
                                    dzisiaj dopadło......
                                    jutro mi pewnie przejdzie ale dzis mi wybaczcie jak bede narzekać
                                    • sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 13:28
                                      Ania, trzymaj sie biedaku, jestesmy z Toba. Moze to Cie pocieszy, u mnei tez
                                      dzisiaj waga w gore, wiec nie jestes sama. Mam nadzieje, ze jutro bedzie
                                      lepiej. Oby!!! Tymczasem przytulam wirtualnie!

                                      Gaapa, ja bym poszla, ale mam takie zakwasy, ze ledwo wchodze po schodach...
                                      I tak zle i tak niedobrze sad
                                      • 1dycha Re: Wtorek 17.07.07, 13:53
                                        hej dziewczynki, też jestem wqrwiona.
                                        ale wiem dlaczego - upał ! nie wytrzymam tego!!! auu!!!
                                        też odwołałam spotkania, bo jestem tak zrzędząca, że, ech..

                                        sihaja, to normalne po ćwiczeniach - masz w mięśniach wodę i cośtam jeszcze; po ćwiczeniach potrafię
                                        mieć nast. dnia +1, ale to przechodzi...
                                          • gaapa Re: Wtorek 17.07.07, 15:54
                                            ale pomysl jak wczoraj dalas czadu w siatke...
                                            w zasadzie jak jest tak goraco przemiana materii sie zwalnia,ja zawsze w upal
                                            czuje sie gruba jak swinka,cala brzekne mam wrazenie.
                                            Ania,juz myslalam ze moze z facetem sie poklocilas.nie martw sie waga czasami
                                            jest skrajnie rozna,naprawde.zwaz sie na spokojnie, rano,na czczo.a jaka masz
                                            wage w domu a jaka w pracy?ja tez w pracy na wadze lekarskiej jakos wiecej waze
                                            niz na swojej w domu.tylko ze aktualnie nie mam w domu wagi elektronicznej,musze
                                            to nadrobic.
                                            tez jestem przerazona wzrostem wagi,zwelaszcza ze jakos nie mam w sobie tej
                                            energii ktora mialam wiosna.naprawde,mam wrazenie ze wtedy wiecej jadlam i
                                            chudlam a teraz jakos sie szarpie.zazdroszcze wam ze jakos tak sie trzymacie
                                            dzielnie.ja tylko wkurzam sie na siebie i robie wielkie plany.musze sie nastawic
                                            psychicznie ze chce a nie musze chudnac.ale tez mam dola..
                                            • ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 19:11
                                              Gaapcia na szczescie z facetem jest wszystko ok, choć mało sie widujemy bo
                                              niestety trenuje do zawodów i musze sobie jakos radzic.
                                              JUż mi jest troszke lepiej. Wypiłam sobie dzisiaj figure 2 i mnie troszke
                                              przeczyściło i troszke mi juz lzej.
                                              W pracy mam wage elektroniczną a w domu taka normalną i różnica zawsze była ale
                                              nie aż taka......
                                              No nic jutro sie zwarze rano i na czczo.
                                              dzisiaj zjadłam wkońcu na obiad 2 ziemniaczki i wypiłam butelkę kefiru (390 ml)
                                              kefiru 0,5 % tłuszczu.
                                              Zaraz ide na trening to moze mi sie troszke polepszy.
                                              Coś nas opuścił duch wiary.
                                              Jakiegoś przywódce chyba musimy mieć coby nad nami bata trzymał wink
                                              • 1dycha Re: Wtorek 17.07.07, 20:04
                                                no, przydałby się ktoś, kto by nas po prostu porządnie op***
                                                my jesteśmy po prostu dla siebie za łagodnesmile
                                                też czuję się gruba jak beka. i też ważę więcej.
                                                ale pocieszam się, że jak byłam grubsza, to jeszcze gorzej znosiłam upały. nie dość, że mnijesze pole
                                                wyboru z ubraniami, to jeszcze jakoś te fałdki bardziej mnie grzałysmile))) "wielorybom" to dopiero w te
                                                upały współczuję.

                                                jestem w d. z dietą i ćwiczeniami. i mam to gdzieś, nie zmuszę się, za wiele tych rzeczy do których się
                                                permannentnie zmuszam, do życia przede wszystkim

                                                dzisiaj:
                                                s: serek w.
                                                2s 2x schulstad z majo i wędzonką i pom.
                                                o: lody cortina
                                                2o: lody bigmilk
                                                k: tuńczyk, fasola cz., majo (fasola wypłukana pod kranem z sosu pomidorowego).

                                                i zaraz walnę dwa browary i idę spać. dobrze że mieszkam sama, bo jestem w stanie zabić.
                                                  • sihaja82 Re: Wtorek 17.07.07, 20:41
                                                    u mnie dzis czekolada gorzka. mam dosyc wszystkiego! pewnie jutro wroce do
                                                    punktu wyjscia...
                                                    a teraz otwieram butelke bialego wina.. jak szalec to szalec..
                                                  • balbina_alexandra Re: Wtorek 17.07.07, 21:17
                                                    Mogę się wpisać w minorowy nastrój dzisiejszego dnia który najwyraźniej udzielił
                                                    się wszystkim forumowiczkom. Piekielnie mnie rozłożyło, ledwie żyję, gardło nie
                                                    boli w zasadzie ale straciłam głos, nos jak baniak, zaczął mi się już
                                                    suchotniczy kaszel - generalnie choruję mało, ale każde infekcje źle sie dla
                                                    mnie kończą bom astmatyk o marnych płucach i wszystko konczy się zapaleniem
                                                    oskrzeli a czasem nawet płuc.

                                                    Nie napiszę co dziś zjadłam, bo wstyd, jestem orędowniczką jedzenia więcej na
                                                    diecie a mogłabym napisać dziś jedynie czego to NIE ZJADŁAM. Dawno już mnie tak
                                                    nie siekło, nie ma to jak chorować w tym 30stopniowym upale, bosko wprost.
                                                    Najgorsze jest to, że wirus podły i atakuje układ pokarmowy, moja przyjaciółka
                                                    zalicza rzyganko i biegunkę, mnie tylko mocno muli, ale cholernie boli mnie
                                                    żołądek i na prochach czały czas. Mam nadzieję że mój silny organizm tak jak
                                                    zawsze za 3 dni podniesie sie z łoża boleści i wrócę na żywych łono, na razie
                                                    jestem trochę jakby w innym świecie. Buziaki dla dietujących i się tu nie
                                                    załamywać! Wypić co tam jest pod ręką, spać i wstać z lepszym humorem o świcie!

                                                    Swoja drogą ja to bym się co do wyboru nie wahała smile nie znoszę piwa smile
                                                  • ania838 Re: Wtorek 17.07.07, 21:54
                                                    ja już po treningu smile zjadłam sobie jeszcze plasterek serka Hochland lihgt.
                                                    Siódme poty wylałam smile ale warto bo kontrolnie stanęłam na wagę (uzależnienie a
                                                    zwłaszcza gdy dzieje sie coś złego, to potrafie kilka razy dziennie sie
                                                    kontrolować) i 50 kg bez ubrania...... niom to moze powolutku wróce do siebie a
                                                    potem zrzuce ;-/ tiaaaaaaa
                                                    Dziewczyny ja nie wiem co było z tym dzisiejszym dniem było, bo wszystkie w
                                                    podłych nastrojach byłyśmy a mało tego i moje koleżanki tez wkurzone chodziły.
                                                    Pozostaje nam wierzyc ze jutro sie juz to nie powtórzy.
                                                    Balbinko wracaj szybciutko do zdrowia i mobilizuj nas tu wszystkie bo Ty chyba
                                                    jestes najmniejsza grzesznica z nas o(",)o
    • mama_marunia Środa 18.07.07, 06:51
      Kolejny upalny dzień. Waga spada - powolusieńku, ale spadasmile
      A dziś planuję:
      Ś: Mięta, grapefruit, zielona herbata
      II Ś: serek wiejski light, pomidor, ogórek
      O: bitki wołowe i zielona fasolka szparagowa (dużo fasolki)
      K: jogurt naturalny

      I niech mnie coś trafi jeśli zjem coś jeszczesmile))
      • sihaja82 Re: Środa 18.07.07, 07:51
        Boli glowa, boli smile Na winie wczoraj sie nie skonczylo, musialam jeszcze dopic
        sie browarem smile
        A dzis na wadze... 68.1kg! Lo matko! Skad, jak, gdzie? Sie pytam!!! Z tej
        radosci przymierzylam stare jeany i.. leza bosko! Z dalszej radosci zmierzylam
        sie centymetrem.. w pasie -4cm, w biodrach -2cm. Cycki bez zmian.
        Zdecydowanie dzisiaj w dobrym humorze jestem smile Moze w tym tygodniu uda sie
        zobaczyc upragnione 67kg... alez by bylo!
        W ogole nic z tego nie rozumiem, ale moze juz nie powinnam sie w to zaglebiac.
        Wczoraj pochlonelam czekolade gorzka, a do tego dwa jablka, wino biale i na
        koneic jeszcze male piwko. A waga pleciala... Zwariowac mozna.

        A dzisiaj planuje:
        - jogurt sojowy naturalny + otreby

        hehe, tez mi plan. nie wiem co bede dzis jadla smile I jest mi z tym dobrze.
        wieczorem sesja siatki plazowej. czy to oznacza +0.5kg do przodu jutro? he HE

        Mam nadzieje, ze u reszty plazowiczek tez znaczna poprawa.. wagi i nastroju!

        Buziole z rana!

        sihaja

        PS. Dyszka, jak widzisz ja nie mam takich dylematow w kwestii browarowo-
        winowej smile
        • ania838 Re: Środa 18.07.07, 08:18
          Sihaja brawo!!!!!!!!!!!!!!! tylko pozazdrościć
          U mnie dzisiaj nastrój tez juz znacznie lepszy smile Na wadze rano było 49,5 kg.
          Tak naprawde to dużo ale w porównaniu do prawie 52 kg wczoraj rano to
          rewelacja. Generalnie odnowano tendencję spadkową smile
          a dzisiejsze menu wygląda tak:
          6 - płatki sniadaniowe z jogurtem naturalnym
          10 - kanapka (2 kromki z chleba orkiszowego + plaster szynki + sałata + plaster
          sera Hochland light)
          13 - jabłko
          16 - moze pół makreli smile
          19 - moze jakiś owoc albo jogurt tongue_out
          plany jak widać bliżej niesprecyzowane smile
          pewnie jakieś zmiany nastąpią smile
          puki co życze wszystkim miłego dnia
          • sihaja82 Re: Środa 18.07.07, 08:53
            dziewczymy wielkie dzieki, ale nie ma sie co podniecac, pewnie jutro waga znowu
            z niewyjasnionych przyczyn pojdzie w gore.. ja juz doszlam do wniosku, ze im
            wiecej narzekam tym wiecej chudne. w wlasnie w takim klimacie trzeba pozostac.
            • misiak_maly Re: Środa 18.07.07, 09:32
              Witam,
              u mnie dziś 9 dzień. Wczoraj kryzys, na szczęście tylko samopoczucia, bo
              grzechów konsumpcyjnych nie było.
              Jadłospis wczorajszy:
              8,11,14 sałatka z fety l., ogórków sztuk 2, sałaty, oliwy
              16 gruuuuuby plaster domowej szyneczki + 2 plastry sera z. l.
              17:30 panga z plastrem sera ż.l., a potem jeszcze kostka twarogu chudego

              Pozdrawiam
                • sihaja82 Re: Środa 18.07.07, 16:17
                  a wiec moje menu na dzisiaj:
                  - jogurt rano
                  - salatka z tunczykiem i serem kozim (coz za odmiana)
                  - salatka wczorajsza czy przedwczorajsa z wiesniakiem
                  - serek naturalny z kakao

                  hm.. hmmm mmm.. cos duzo nabialu dzisiaj, ale za to zero kurzych cycow smile
                  co taka cisza dziewczeta??? mam nadzieje, ze zapracowane jestescie... bynajmniej
                  nie zajadaniem sie niedozwolonych produktow wszelaiej masci...

                  buzka

                  sihaja
                  • 1dycha Re: Środa 18.07.07, 17:32
                    waga rano 64 - żle

                    jadłospis też niepiękny...
                    5: serek w.
                    8: jajecznica w warsie (tłusta, buee), kromka z serem
                    13: jabłko
                    15: lody magnum
                    17: brzoskwinia

                    w planach nieśmiertelny tuna wsw

                    balbina, pisałaś coś kiedyś oczteromiesięcznej pamięci metabolicznej - możesz coś przybliżyć??

                    buziole kochane,
                    • gaapa Re: Środa 18.07.07, 18:34
                      hej dziewczynki,u mnie juz lepiej psychicznie,wczoraj bylam na silowni,a dzis
                      duzo pracowalam wiec
                      S: kurcze,nie pamietamsmileacha,ser bialy 0% troche,kromka pieczywa pp,plaster
                      indyka,pomidor, w pracy kilka nektraynek (mam nektarynkowa faze) O: golabek z
                      kanjpy z kalafiorem, potem wisnia w czekoladzie i garstka mieszanki studenckiej.
                      Dyszka,jak to mzoliwe ze nie chudniesz?jesz malo,wiekszosc produktow
                      dozwolona,nie objadasz sie niczym zakazanym...o co tu chodzi?
                      Sihaja gratulacje!
                      Dyszka,rozbawila smnie starsznie z tymi wagami w pracysmile
                      • ania838 Re: Środa 18.07.07, 19:59
                        heja dziewczynki ....
                        u mnie wkońcu o 15.30 było pół makreli
                        o 16.30 jabłko (takie malutkir, nowe)
                        50-100 ml wódki nawet nie wiem dokladnie bo w szkalnki polewali smile - urodziny
                        kapelmistrza tongue_out
                        a teraz plaster szynki i 3 kostki czekolady i wczesniej tez 3 kostki były ....
                        ehhhhh znów za duzo tego słodkiego ;P
                        • 1dycha Re: Środa 18.07.07, 20:09
                          sihaja, nie wiem o co chodzi.

                          może mój org nie wie o tym, że ma takie zapasy? po prostu nie ujął sobie tego tłuszczu na udach w
                          bilansie 20 lat temu i do tej pory nie zrobił remanentu? i myśli, że nie ma tłuszczu, bo go "nie widzi"? a
                          może urodziłam się w ascendencie wagi i zła wróżka złożyła na mnie klątwę "64kilo na wieki"? a może
                          w nocy, gdy śpię, dokarmiają mnie kosmici albo - gorzej - dozorca? a może to kara za to, że 2 lata
                          temu nie byłam na wyborach ?

                          ja naprawdę nie mam już siły do tej walki...

                          dopisuję:
                          19:30 puszka tuńczyka, puszka fasoli, łyżka majo.

                          ania, wiem że jestes nieszczęśliwa ze swoim 50, ale ja ci tej "5" na początku strasznie zazdroszczę..
                          normalnie czuję się gorszym rodzajem ludzi z kategorii 60+...

                          ech, kończę te biadolenia, bo Agora zaraz mnie wyśle na przymusowe badania psychiatryczne smile
                          • 1dycha Re: Środa 18.07.07, 21:19
                            gapcia, przepraszam, pomyliłam nicki - to do ciebie było.
                            może ja zaniosę jedną z moich wag do pracy? ale wtedy to już chyba doszczętnie zwariuję..
                          • raszelika Re: Środa 18.07.07, 22:08
                            Dyszka, no co z Tobą!
                            ja mam 60+
                            i to calkiem sporo bo 66,6 i jeszcze nigdy nie schudlam na SB tyle co TY!!!!smile

                            Wiwm, wiem to przez te upaly. Przy upale tluszcz sie topi...tak sobie wmawiamsmile
                            i choc wyborazam sobie, ze wszystkie tu piszace na forum siedza wlasnie
                            (siedzialy sobie w szczycie upalu) w kliamtyzowanych pokoikach przestronnych
                            biurowcow...ja blogoslawie warunki saunowe, w ktorych mam przyjemnosc pracowac
                            od dni kilku...bo wmawiam sobie, ze wiecej spalam big_grin
                            tak , tak, to efekt przegrzania pzepracowanego mózgu...smile

                            PS. Dyszka, a fajnego masz dozorcę?
                            Juz sie rozmazylam na temat karmicego mnie SB-eckimi smakolykami dozory...to
                            dopiero fantazja!smile Dobrej nocy!


                            1dycha napisała:

                            > sihaja, nie wiem o co chodzi.
                            >
                            > może mój org nie wie o tym, że ma takie zapasy? po prostu nie ujął sobie tego
                            t
                            > łuszczu na udach w
                            > bilansie 20 lat temu i do tej pory nie zrobił remanentu? i myśli, że nie ma
                            tłu
                            > szczu, bo go "nie widzi"? a
                            > może urodziłam się w ascendencie wagi i zła wróżka złożyła na mnie
                            klątwę "64ki
                            > lo na wieki"? a może
                            > w nocy, gdy śpię, dokarmiają mnie kosmici albo - gorzej - dozorca? a może to
                            ka
                            > ra za to, że 2 lata
                            > temu nie byłam na wyborach ?
                            >
                            > ja naprawdę nie mam już siły do tej walki...
                            >
                            > dopisuję:
                            > 19:30 puszka tuńczyka, puszka fasoli, łyżka majo.
                            >
                            > ania, wiem że jestes nieszczęśliwa ze swoim 50, ale ja ci tej "5" na początku
                            s
                            > trasznie zazdroszczę..
                            > normalnie czuję się gorszym rodzajem ludzi z kategorii 60+...
                            >
                            > ech, kończę te biadolenia, bo Agora zaraz mnie wyśle na przymusowe badania
                            psyc
                            > hiatryczne smile
                            >
                            • gaapa Re: Środa 18.07.07, 22:27
                              Dyszka,a do jakiej wagi dazysz w ogole?
                              ja bym obstawiala kosmitow...czemu niby ten biedny dozorca mialby to robic?
                              ale tak serio,to wydaje mi sie ze jesz naprawde w porzadku i bardzo bym chciala
                              moc pisac takie menu co dziensmilea dzis dopisuje lody algidy i serek wiejski z
                              chlebem pp.
                              Dyszka a moze za malo jesz?moze powinnas odstawic puszki?moze twoj organizm boi
                              sie ograniczeia kalorii i magazynuje kazdy gram dostarczanego pozywienia...
                              ile wazylas najmniej a ile najwiecej?sorry ze tak sie przyczepilam ale frapuje
                              mnie to bardzo ze malo jesz i nie chudniesz.ja tez nie chudne ale nie dziwie sie
                              ,wiem jakie bledy popelniam,po prostu wpieprzam za duzo niedozwolonych
                              rzeczy...buziaki i slodkich snow











                              • 1dycha Re: Środa 18.07.07, 22:56
                                Kochane jesteście.
                                Moje odchudzanie ostatnio ogranicza się do patologicznej aktywności na forum smile Ale to lepsze to niż
                                zajadanie smutku spowodu nie-utraty wagi.

                                Najwięcej ważyłam 72(3). Najmniej 62(3). Najczęściej ważyłam 65-67.

                                Przepraszam, jak uraziłam 60+. Tak bardzo jużbym chciała mieć 57...

                                Wiesz co gapcia, ja nie jem wcale mało. Generalnie nie dopuszczam do bycia głodną... no chyba że
                                mnie w robocie przytrzymają, to potrafię zgłodnieć. Ale chyba za często sobie dogadzam browarami.
                                Może kawy za dużo? Schulstadki też mogą mi nie służyć. Poza tym puszki dopiero co przystawiłam w
                                ramach PROJEKTU RYBA.

                                Od puch jestem uzależniona. Generalnie jedzenie to dla mnie samo zło - kosztuje czas, pieniądze i
                                jeszcze od tyję. To przynajmniej na czasie oszczędzamsmile

                                Jutro zdecyduję, czy pójdę do lekarza czy do Strefy 11.

                                Buziole. Dzięki za wsparcie. Mam nadzieję, że się jutro pozbieram i nie będę już tak płakac.
    • ania838 Czwartek 19.07.07, 05:29
      Hello dziewczynki smile
      Napisze sobie z rańca jakie plany na dzisiaj:
      5 - 2 kromki chleba orkiszowego + plaster szynki + plasterki pomidora i ogórka
      9 - jogurt
      12.30 - małe jabłko i mandarynka
      15.30 - 2 kromki Wasy z serkiem tosca i łyżeczką dzemu niskosłodzonego
      19 - 2 plasterki szynki z indyka
      o 17.30 ide na rowery

      aha wczoraj przed snem zjadłam jeszcze kawałek wiejskiej kiełbasy wink no nie
      wiem co mnie napadło...... rozumiecie to bo ja nie ;P

      qrde trzeba by było coś zmienic w tej diecie bo stoje w miejscu......
      hymmmmm a ciekawe czy mi sie kiedys zjesc tylko to co zaplanowałam wink
      • mama_marunia Re: Czwartek 19.07.07, 06:59
        Plany mam i jasmile))
        Ś: Mięta, grapefruit, zielona
        II Ś: wiejski light +pomidor+ogórek
        O: cyc kurzy + micha sałatki (pomidor, ogórek kiszony, papryka, cebula)
        K: jogurt naturalny + rzodkiewki

        Wczoraj zamiast jogurtu na kolacje były 3 wasy z parówką drobiową ( nie było
        wędliny w domu) musztarda, ogórkiem kiszonym i rzodkiewkami, a w ramach apetyty
        na słodkie miseczka platków Nestle Fitness
        • sihaja82 Re: Czwartek 19.07.07, 07:06
          Ja tez sie dopisze...
          - jogurt nat. sojowy 0% + otreby
          - salatka z tunczykiem
          - serek wiejski
          - brokuly + ryba

          Na wadze standardowo 69kg. Co to duzo pisac... sad
          • balbina_alexandra Re: Czwartek 19.07.07, 12:49
            Jestem chora i to całkiem poważnie, od dość dawnego czasu - po prostu zdycham,
            mam już zaatakowane oskrzela i gruźliczy kaszel plus duszności - makabra.
            Chorowanie nigdy nie jest fajne, ale w tym diablim upale to jakis horror szoł.

            Czuję się okropnie z tego powodu, że strasznie koszmarnie wprost boli mnie
            żołądek i to jest zupełnie obce dla mnie uczucie (bo suchotniczy kaszel
            towarzyszy mi od maleńkości). Chyba leki mi dodatkowo podrażniły wydelikacony
            żołądek sad Boli jak diabli, prawie nic nie mogę jeść. Wczoraj poczułam się
            lepiej i zjadłam pół kilo świezutkich pysznych węgierek i o mało nie zeszłam sad
            Brzuch jak balon, biegunka, potworny ból żołądka - przyznam ze to dla mnie
            novum bo co jak co ale żołądek mój nigdy takich jaj nie robił. Od dziś jestem
            na diecie żołądkowej, zero surownizny - taką mam ochotę na jabłuszko! - pokarmy
            w postaci płynnej papki z warzywek i powinnam jeść jakis kleik. A to jest kurde
            nie do przejścia - nie dosć że nie znoszę to jeszcze węgle w czystej postaci,
            IG wariacko wysokie, przez gardło mi nie przejdzie... Juz jako dziecko
            nienawidziłam kaszki manny sad znacie jakiś przepis albo cuś kleikowatego w
            smacznej postaci? Ryżu z owocami też nie znoszę sad

            Do tego wyglądałam wczoraj idiotycznie big_grin chude rączki i nóżki i wielki brzuch
            jak balon big_grin
            • ania838 Re: Czwartek 19.07.07, 13:58
              ojeju Balbinko ale mi Cię strasznie szkoda. Chciałabym Ci coś poradzić ale nie
              wiem co crying
              ja niestety dzisiaj sobie grzesznie poczynam, tzn. oprócz tego co zaplanowałam
              zjadłam juz 4 wiśnie w czekoladzie i piernika crying
              qrde niech juz dostane tego okresu bo nie dosc ze waga nie spada to jeszcze
              ciagnie mnie do słodkiego jak cholera...........

              Wiecie co ostatnio u siebie zauwazyłam...... strasznie chce mi sie jesc do
              godziny 13. Dzisiaj np. zjadłam juz wszystko co miałam do pracy do 12. A teraz
              juz mi sie nie chce jeść i nawet nie wiem co zjeść na obiad, bo nie chce mi sie
              i tak naprawde to jem ostatnio ten obiad i cos wieczorem z czystego rozsądku.
              I jak odczuwam głód i ssanie dopołudnia to nie potrafie sobie z tym poradzic,
              tak mnie nosi ze szok. A uczucie głodu wieczorem wogóle mi nie przeskadza.....
              Miałyście kiedyś takie odczucia??????
              A moze wiecie jak sobie z takim uczuciem poradzić???
              • mama_marunia Re: Czwartek 19.07.07, 14:13
                Balbina, współczuję...
                A może spróbuj kisiel - ja jak jestem chora, to lubię...smile
                Ania, Ty się ciesz kobito, bo jak zjesz coś do 13, to na pewno spalisz, a gdybyś
                wrąbała na noc, to by Ci się odłożyło....
              • sihaja82 Re: Czwartek 19.07.07, 14:14
                Balbinko, trzymaj sie i nie daj chorubsku wstretnemu sad Strasznie mi przykro,
                ze tak zle sie czujesz. Kuruj sie moja droga, mam nadzieje, ze szybko powrocisz
                do zdrowia.

                Ania, ja mam wrecz odwrotnie, wiec nie wiem co Ci poradzic. Rano moge nic nie
                jesc, glod dopada mnie dopiero wieczorem.

                W ogole dzisiaj ledwo zyje, nie wiem czemu. Zasypiam przy biurku. Chyba z pracy
                pojde centralnie do wyra, bo ledwo na oczy widze. Wczoraj nie robilam nic, co
                mogloby przyczynic sie do mojego dzisiejszego stanu... Zieeeeew...

                Poza tym grzech - wypilam w pracy kakao sad Nie pomoglo...
                • 1dycha Re: Czwartek 19.07.07, 14:24
                  hello dziewczęta,
                  informuję o kolejnym wzroście wagi - 64.2 rano dziś.
                  znam już chyba przyczynę - zarzuciłam ćwiczenia fizyczne.
                  i po co mi to było? nic przez te ćwiczenia nie schudłam, a teraz grubnę.
                  coś czuję że zostanę zaniedługo przez was zbanowana smile
                    • gaapa Re: Czwartek 19.07.07, 14:54
                      hej dziewuszki.
                      ojej Balbina,wspolczuje.mam nadzieje ze bylas u lekarza.ja niestety nie pomoge
                      ci w zaden sposob,znam sie tylko na oczach.
                      glodowka dobrze robi na takie sprawy,tylko musisz duzo pic,najlepiej zebys
                      dostala kroplowke z glukozy,niestety.moze sprobuj czegos naprawde
                      lekkostrwanego,jakichs sucharow czy biszkoptow,nie mysl ile maja wegli teraz to
                      nie jest wazne.
                      Dyszka,sama juz nie wiem,ale kiedy zmniejszylam czestotliwosc cwiczen od razu
                      sie zaokrgalilam..niestety,musze jednak te 3 razy w tyg pojsc na silownie czy
                      aerobik...
                      a dzis znow w pracy,jadlospis podobny jak wczoraj na razie...
                      • balbina_alexandra Re: Czwartek 19.07.07, 21:52
                        Jesteeeeeeeeem! Z powrotem, wracam do żywych smile dziękuję wam za słowa otuchy i
                        cenne rady! Już mi lepiej trochę, nie wiem czy to zasługa nowej diety - jadłam
                        sporo sucharków i biszkoptów - o zgrozo, myślałam, że przez gardło nie przejdą,
                        ale tylko z pierwszym miałam opory, potem poszło gładko smile bananów z diety
                        naszego nowego forumowego eksperta jeszcze nie jadłam, ale przyznaję, że miałam
                        szczery zamiar - rano zjem - rozgotuję w mleku i zjem na ciepło na śniadanie -
                        tak coś mi się kołacze po łbie że banany na żołądek dobre są...

                        Odżyłam t5rochę, właśnie niedawno zjadłam obiadokolację - ugotowana fasolka
                        szparagowa (b. odważnie!), chciałam zjeść kurę, ale jest przyprawiona ogniście
                        więc nic z tego, zamiast tego zjadłam serek - nabyłam wczoraj w Albercie serek
                        śmietankowy półtłusty marki President - taki serniczkowy, mielony. Na hasło
                        "półtłusty" włącza mi się ostrzegawcza lampka, ale twarogi niekoniecznie takie
                        muszą być - ten presidentowy ma 95 kcl w 100g, 11 białka, 4 tłuszczu, 3 z hakiem
                        węgli - czyli prawie tak jak pożerany przez nas ukochany wiejski smile Serek jest
                        mniamuśny, leciutki, można go sobie z warzywami wymieszać, kto jada chlebek to
                        może z chlebkiem. Ja pożeram na słodko, ze słodzikiem, cynamonem i uprażonymi
                        płatkami migdałowymi. Niebo w gębie! Jest o wiele lepszy od mocno przeze mnie
                        eksploatowanej Figury. Jutro idę nabyć kilka sztuk na zapas weekendowy big_grin

                        A odżyłam może dlatego, że oddałam się dziś retail therapy, czyli bardziej
                        swojsko zakupom. Kopnęłam się na miasto, przeceny w Nine West na wszystko,
                        nabyłam jedną parę koturn plus okulary słoneczne, miałam ochotę na torbę jeszcze
                        ale nie należy plastiku przegrzewać, stwierdziłam rozsądnie. Bo poza tym nabyłam
                        też jakieś banalne tiszerty i jedną piękną lnianą spódnicę w Solarze. I parę
                        kosmetycznych gadżetów (ale tu zupełnie bvez szaleństw, ino to co było niezbędne).

                        I dzięki za pomysł z kisielkiem! Jutro robię od rana smile Chyba kupię też sobie
                        takie kaszki owocowe dla dzieci, może to jednak lepiej niż te biszkopty i
                        suchary... poddałam się atmosferze forum i zważyłam się, buuu cały kg więcej, no
                        ale w sumie czy to ważne skoro człowiek bez problemu mieści się w rozmiar 36 a
                        czasem nawet 34 (wiadomo, że niektóre marki piekielnie zaniżone). Chyba zważę
                        się jutro na czczo, i pewnie będzie mniej... a może dopiero w weekend się zważę,
                        co się tam będę stresować przed urlopem smile
                        • balbina_alexandra Re: Czwartek 19.07.07, 21:56
                          A Dyszka, co do tej pamięci metabolicznej to nie powiem nic, bo słyszałam to z
                          ust znajomej współdietującej, i nie znam źródła, ale jej wierzę, bo ona w
                          temacie odchudzania jest ekspertką, sama zrzuciła baaaardzo dużo. Nic sama na
                          ten temat nie znalazłam, ale też nie szukałam zbyt pilnie. Może w weekend się
                          rozejrzę...
                          • 1dycha Re: Czwartek 19.07.07, 22:24
                            szczerze mówiąc to dzisiaj usiłowałam sobie przypomnieć po co mi to całe odchudzanie i nie
                            potrafiłam sobie przypomnieć. Pomału przestaje mi zależeć.
                            Jeszcze wczoraj miałam plan wybrania się do dietetyka albo do lekarza, ale obawiam się że usłyszę to,
                            co powiedział dzisiaj "bananowy ekspert".
                            Morale spadło mi prawie do zera, więc jadłospis znowu niebezgrzeszny:

                            10: serek w. (normalny)
                            13: serek w. (normalny)
                            15: 1 cukierek i 1 piegusek (zaczynam przeginać! ale mogłam też przegiąć tortem smile))
                            19: tuna wsw z 2 łyżeczki majo
                            20: brzoskwinia

                            znowu nie było warzyw, ale puszki z fasolą się niestety skonczyły smile
                            • gaapa Re: Czwartek 19.07.07, 22:48
                              Dyszka,za malo jesz.naprawde.moze naprawde musisz podkrecic metabolizm?a tak na
                              serio smakuje ci ten tunczyk w sosie wlasnym?jesz go tak wiesz,bez niczego?smileA
                              moze to kwestia psychiki?moze organizm boi sie ze bedziesz go glodzic?cos sie
                              musi odblokowac,naprawde jesz malutko.ja dzis chyba wracam do swojego
                              "normalnego" trybu odzywiania i na szczescie trace apetyt.zawsze tak mam gdy sie
                              nie zmuszam do niczego.smutno mi jakos strasznie,biore teraz leki hormonalne
                              (staram sie o dzieciaczka,trzymajcie kciuki tak w ogole) i to pewnie dlatego tak
                              mi zle.
                              najgorsze jest to ze nie mam checi na silownie teraz zupelnie,oby mi przeszlo to
                              szybko..
                              Balbinka dobrze ze wrocilas do zdrowia
                            • mama_marunia Piątek 20.07.07, 06:52
                              Wczoraj zaszalałąm na całego...
                              Dorzucam:
                              4 pojedyńcze kabanosy krótkie
                              kilkanaście ciastek zbożowych
                              michę popcornu
                              i 2 kieliszki miodku

                              No nieźle... A dziś - plany jak zwykle ambitne
                              Ś: Grapefruit
                              II Ś: wiejski, pomidor, ogórek
                              O: cyc kurzy, fasolka szparagowa
                              K: Nie wiem...może tuńczyk i papryka?
                              A od jutra jadę na tydzień nad morze... i nie odmówię sobie tego i owegosmile
                              • 1dycha Re: Piątek 20.07.07, 10:04
                                gapcia, ja trzymam się jednej zasady - nie jem więcej niż mi się chce i wtedy jak jestem głodna, albo
                                wiem że będę głodna.. a jak nie jestem głodna - to po co mi więcej? nie zmuszę się do jedzenia więcej
                                niż mi się chce - to jest po prostu dla mnie psychicznie nie do przeskoczenia!
                                i to chyba jest złe, bo jem często i mało, ale kompletnie bez głowy. kiedyś jadłam 3 posiłki dziennie i
                                to chyba było lepsze.

                                natomiast radość wielka o poranku - 63.4 na wadze elektro i 62 na wadze analogowej (rekord
                                życiowysmile!

                                wcoraj dopisuję:

                                1AM: jogurt z kakao i łyżką miodu (mózg mi siadał)
                                + browar

                                buziole moje kochane, bez was to bym wtrążalała już makarony i sobie całkiem odpuściła - a tak to się
                                jako - tako z rygorem trzymam smile))
                                • gaapa Re: Piątek 20.07.07, 12:30
                                  no wreszcie ruszylo! super.
                                  u mnie bez bez zmian,tzn serek wiejski,tym razem nie light z buleczka zytnia,a
                                  teraz byly lody algidy.na obiad pewnie to samo co na sniadanie +jakies miesko a
                                  wieczorem jak to w piatki jakies wino.wreszcie weekend wolny!!!
                                  • gaapa Re: Piątek 20.07.07, 12:34
                                    tak mi sie przypomnialo,ze mam taka kolezanke,juz starsza nawet,ale wazy jakies
                                    45 kg przy wzroscie 160 cm.dba o figure ale bez przesady,troche cwiczy i je
                                    tylko kiedy jest glodna,jesli juz je cos zakaznaego to delektuje sie tym.byla
                                    taka kasiazka Francuzki nie tyja,podobna filozofia...zobaczymy jak u mnie sie
                                    pouklada,na razie nie zmuszam sie ani do jedzenia ani do niejedzeniasmile
                                    • ania838 Re: Piątek 20.07.07, 13:53
                                      Witam smile
                                      Lepiej późno niż wcale .......
                                      U mnie dzisiaj nijako ;/
                                      o 5 - jogurt naturalny + płatki sniadaniowe
                                      około 9 - lody (kawałek rolady taki mniej wiecej 3 cm) + pierniczek + 2
                                      markizy - cholera u babci byłam crying
                                      13.30 - mozzarella + pomidor
                                      i juz nie wiem co jeszcze bo puki co jestem najedzona
                                      Wkońcu przyszla @ i oby coś zleciało bo przeciez ostatnio to 3 kg przytyłam,
                                      choć sama nie wiem jakim cudem crying
                                      Dlatego też podjęłam decyzję o rygorystycznej diecie od poniedziałku, tzn. same
                                      owoce, warzywa i kafir 0 %. Wiem ze pewnie mnie nie pochwalicie ale inaczej nie
                                      zrzuce. Cholera juz mnie bierze ze nic nie spada tylko rośnie crying
                                      Jutro niestety grill, ale postaram sie ograniczyć tylko do kawałka jakiegoś
                                      mieska i winka.
                                      W niedziele postaram sie juz ograniczyć do warzyw.
                                      Niestety koncówka przyszłego tygodnia tez nie zapowaida sie kolorowe, bo we
                                      czwartek moje imieninki. A Ań wink u mnie w pracy jest 5 wiec znów grzesznie
                                      będzie. Dlatego od poniedziałku ostro sie za siebie biore. Nawet moja mamcia mi
                                      dzisiaj powiedziała ze sie zaokrągliłam crying a ona mi mówi rzadko takie rzeczy bo
                                      wie jak reaguje......
                                      No nic biere sie za siebie
                                      • sihaja82 Re: Piątek 20.07.07, 14:10
                                        i ja sie biore za siebie. chociaz juz mi bokiem wszystko wylazi. w sensie
                                        doslownym, niestety..
                                        dzisiaj:
                                        - jablko
                                        - salata (duuzo), pol serka wiejskiego, pieczarka, pomidor
                                        - jablko
                                        - nie wiem, mam cyca kurzego w lodowce i jogurt naturalny

                                        w planach wieczornych silownia. jutro impreza, bedzie wiec alko. ehh...
                                        zaloze sie, ze w niedziele oprocz kaca bedzie z kilogram wiecej smile
                                • raszelika Re: Piątek 20.07.07, 14:22
                                  Dyszka gratulacje!!!
                                  62... czyli jednak lecismile
                                  a na ktorej Wy tutaj jestescie fazie?
                                  bo brzoskiwina i miod, chlebek to IIga?
                                  ale pytanie od GAPY, w ktorej to fazie jada sie lody ALGIDA, czy MAGNUM, czy co
                                  to bylo????smile)))))i w dodatku chudnie?!?
                                  • ania838 Re: Piątek 20.07.07, 14:29
                                    Jeśli chodzi o te lody to chyba pytanie do mnie wink
                                    Wiem dobrze, że lody są be, ale ja jadam je okazjonalnie. Jeśli prześledzisz
                                    moje menu to naprawde nie jem dużo i az tak bardzo nie grzesze zeby przytyć w
                                    ciągu 2 miesiecy 3 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    Dlatego musze sie ograniczyc na max jesli chce zrzucic choc te 3 kg które nie
                                    wiem skąd sie zjawiły crying
                                    • raszelika Re: Piątek 20.07.07, 14:59
                                      Nie, nie...to byly lody Algidy u Gapy, kolo srody, zreszta Dyszka tez ma lody w
                                      jadlospisiesmile
                                      zreszta lody sa chyba najmniej grzeszne...jeszcze gdyby byly wodne ze
                                      slodzikiem, to juz w ogolesmile mozna.

                                      Nie chcialam cie Aniu stresowacsmile Twojego jadlospisu jeszcze nie czytalam, bo
                                      jadlospisy dnia czytam pod koniec dnia..tak chcialam zauwazyc, ze jakby "ktos"
                                      sie zastanawial, czemu waga nie leci...big_grin
                                      w koncu, kto ma Wam czasem dac kopa?



                                      ania838 napisała:

                                      > Jeśli chodzi o te lody to chyba pytanie do mnie wink
                                      > Wiem dobrze, że lody są be, ale ja jadam je okazjonalnie. Jeśli prześledzisz
                                      > moje menu to naprawde nie jem dużo i az tak bardzo nie grzesze zeby przytyć w
                                      > ciągu 2 miesiecy 3 kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      > Dlatego musze sie ograniczyc na max jesli chce zrzucic choc te 3 kg które nie
                                      > wiem skąd sie zjawiły crying
                                      • 1dycha Re: Piątek 20.07.07, 15:22
                                        hello raszelika,
                                        to ja wcinałam lody w chwilach załamania nerwowego upałem smile bo w ten upał jakoś mi nic innego nie
                                        podchodzi - warzywa suche, a nabiały wydają mi się pleśniejące. ale nie rekomenduję - po prostu
                                        uczciwie się wyspowiadałam smile))))

                                        i raz na jakiś czas wcinam łyżkę miodu, żeby nakarmić mój biedny mózg, który przestał produkować
                                        już jakiekolwiek myśli i żeby mój org się nie zapomniał co to jest cukier smile nie jest to wzorcowy
                                        jadłospis, ale trudno. ile można się katować.

                                        a teraz uwaga: pełnotłuste lody mają niższe IG od tych "light"!

                                        zresztą wczoraj zapomniałam się wyspowiadać z małego loda "nesquika".

                                        my tu wszystkie jemy lody i wolno chudniemy smile)))))))) takie kółko się zebrałosmile)))
                                        • ania838 Re: Piątek 20.07.07, 16:05
                                          hihihihihihiihih ale się uśmiałam smile
                                          Raszelika udeżyłaś w stół a nożyce się odezwaly smile
                                          Qrde wszystkie mamy coś na sumieniu a Ty nas karć to moze nam do tych rozumów
                                          wkońcu ktoś przemowi
                                          Rzeczywiście teraz się doczytałam ze ten post był do Gaapci ale jakbym nie
                                          miala dzisiaj lodów na sumieniu to slowa bym nie powiedziała
                                          eehhhhhhh dziewczynki w piele się usmarzymy za te grzechy ;P
                                          • 1dycha Re: Piątek 20.07.07, 17:09
                                            no, zrobił się tu klub płaczących miłośniczek lodów smile))
                                            przydałoby nam się towarzystwo jakiejś neofitki smile)) jak sobie przejrzałam jadłospis z zeszłego roku, to
                                            mi gały wyszły - żadnego dogadzania, wyliczone orzechy itp smile)))) ale ja się dzisiaj ważę co godzina i
                                            mam b. dobry humor smile)
                                            zaraportuję co jadłam, bo dużo tego, potem zapomnęsmile

                                            10: serek w. z kakao
                                            12: brzoskwinia
                                            14: jajecznica z 3 jajek na 2 cieeeenkich plasterkach boczku
                                            16: 2 ogorki świeże posmarowane tuńczykiem z majo
                                            (po tych ogórkach to się dopiero zrobiłam głodna!)
                                            w lodówie pokus nie ma, więc idzie ku dobremu!

                                            gapcia, niespecjalnie lubię tego tuńczyka. ale od kiedy mieszam go z majo, to zaspokaja mi głód na
                                            mięso. ja chyba po prostu jestem tłustożerna smile)))
                                            • gaapa Re: Piątek 20.07.07, 17:48
                                              kurcze, upal niesamowity,jesli chodzi o lody nie mam akurat wyrzutow sumieniasmile
                                              o kazdy inny slodycz tak,no moze poza gorzka czekolada...
                                              Ania,sama juz nie wiem czy masz dobry pomysl z tak rygorystyczna dieta.ile teraz
                                              wazysz?mi naprawde idzie jakos kiepsko,nie chce narzekac w kolko,ale chyba sie
                                              musze wziac za siebie tez...tak mi sie nie chce isc na silownie
                                              • 1dycha Re: Piątek 20.07.07, 18:06
                                                gapcia mnie też się nie chce iść na siłkę.
                                                ale już zdecydowałam że nie idę smile))))))
                                                aniu, pomysł z dietą owocowo warzywną też uważam za niefortunny. może lepiej popilnuj się z lodami i
                                                zrób sobie coś na kształt PROJEKTU RYBA. u mnie projekt ryba chyba zaskoczył, może u ciebie też
                                                podziała smile
                                                • ania838 Re: Piątek 20.07.07, 18:48
                                                  Waże teraz 50 rano na czczo na mojej wadze, a jak sie zwarzyłam dzisiaj u babci
                                                  to było 52 oczywiście w ubraniu i juz po śniadaniu, ale odtatnio jak sie u niej
                                                  wazyłam w amju to było 49, wiec skoczyła mi waga niewatpliwie. Zastanawiam sie
                                                  tylko ile w tym jest wody, bo dzisiaj dostałam @. A druga sprawa to że właśnie
                                                  skończyłam brać pierwsze opakowanie tabletek antykoncepcyjnych i hormony też
                                                  mogą troszke buzować.
                                                  Spróbuje sobie od poniedziałku kilka dni taka lekka dietke i zobaczyły jaka
                                                  bedzie reakcja organizmu.....
                                                  Musze troszke zrzucic bo jest mi zwyczajnie ciezko a odpuscic sobie choćby te 3
                                                  kg to niebawem moze sie z nich zrobić 10 a to bylby juz dramat. Trzeba jkuć
                                                  żelazo puki gorące.
                                                  Dyszka jak spadnie te 3 kg to wracam do prawidłowego sb i nawet "Projekt RYBA"
                                                  wdroże. I promise o(",)o
                                                  • sihaja82 Re: Piątek 20.07.07, 18:59
                                                    kurcze, a ja wlasnie z silki wrocilam. az glupio sie przyznawac tongue_out
                                                    Ania, zgadzam sie z dziewczynami, ogranicz slodycze, wiecej bialka i bedzie
                                                    dobrze. nie katuj sie za bardzo, bo potem mozesz sie rzucic na jedzenie i
                                                    bedziesz miala odwrotny efekt.
                                                  • 1dycha Re: Piątek 20.07.07, 20:21
                                                    jeszcze uzupełniam jadłospis i zaczynam grzeszyć smile))

                                                    19: brzoskwinia
                                                    19:30 kurczak wędzony, ogórek świeży, pół łyżeczki majo

                                                    buziole i życzę miłych imprezek.
                                                  • balbina_alexandra Re: Piątek 20.07.07, 20:49
                                                    Czuję się już coraz, coraz lepiej... choc zeżarłam pod wieczór 3 małe jabłuszka
                                                    i nie wiem czym sie to skończy, brzuch nie zareagował histerycznie ale coś tam
                                                    się buntuje... oto co dziś zjadłam:
                                                    - śniadanie: zupka warzywna z przetartymi warzywkami i nieco kleiku ryżowego.
                                                    - II śniadanie at work: koktajl białkowy (wcielam w życie zasadę "więcej ruchu"
                                                    od nowa) i trzy sucharki.
                                                    - III niewiadomoco, czyli jaki to posiłek? 2 brzoskwinie (nie mogłam si ę opanować)
                                                    - na obiad czasu nie było - twarożek z warzywami i ziołami pronwasalskimi,
                                                    łyknięty na szybko, w biegu.
                                                    - wieczorem owe nieszczęsne jabłuszka i spora porcja leczo z piersią z kury.

                                                    Jestem niesamowicie obżarta i mam nadzieję, że nie skończy się tak jak wczoraj i
                                                    przedwczoraj, czyli zjedzoną paczką orzechów o północy. Brzucho mi się nieco
                                                    buntuje na te jabłka jednak sad mimo iż dzień niby wolny, miotałam się od bladego
                                                    świtu dopiero niedawno klapnęłam na tyłek, a tu jeszcze trza kuchnię po
                                                    ekscesach kulinarnych odgruzować...

                                                    Co do lodów - ja jem. W okresie ścisłej diety też sobie pozwalałam od czasu do
                                                    czasu, właściwie była to jedyna słodycz, bo do ciemnej czekolady dopiero powoli
                                                    się przekonuję. Od porcji lodów raz na jakiś czas nie tyłam, ale nie mam
                                                    złudzeń, że to hamuje chudnięcie. Na podstawie moich własnych doświadczeń wiem,
                                                    ze hamować chudnięcie może wszystko, albo prawie wszystko. Czyli nabiał np, a
                                                    już bankowo jogurty i kefiry oraz mleko; na mnie taki wpływ mają także owoce,
                                                    nawet nisko indeksowane i jedzone w rozsądnych ilościach. Hamuje połączenie
                                                    węgle i tłuszcze bankowo (czyli np. orzechy...). Właściwie prościej jest
                                                    powiedzieć co nie hamuje - chudy drób, ryby, warzywa o niskim indeksie, oliwa,
                                                    płatki - to u mnie. Oczywiście jadłam i orzechy i owoce i masę twarogu, i waga
                                                    mi spadała mimo wszystko, ale o wiele wolniej. Mam zastój nawet po banalnych
                                                    omletach z dwoma łyżkami mąki pełnoziarnistej.
                                                    Niestety dobrego wpływu nie ma na mnie alkohol, nawet osławione czerwone wino.

                                                    Miałam kilka razy takie okresy gdzie dieta składała się głównie z warzyw, piersi
                                                    z kury i ryb, z małą ilością chudego twarogu i to dawało najlepsze efekty.
                                                    NIestety, nie jestem w stanie wytrzymać na czymś takim zbyt długo.

                                                    Co do warzyw i małej ich obecności w diecie - ja też pracuję sporo, ostatnio
                                                    bite 12 godzin. Niekoniecznie jest się skazanym na fasolkę z puszki (a, ze
                                                    strączkami lepiej też nie przeginać, znaczy czerwona akurat ok, ale lepiej nie
                                                    wieczorkiem big_grin). Też nie mam czasu ani siły, o ochocie nie wspominając do mycia
                                                    i siekania, ale rozwiązałam problem mrozonkami. Wrzucam o świcie do mikrofali,
                                                    gotowe skrapiam oliwą i posypuję ziołami i do pudełka... wieczorem jak mam
                                                    więcej czasu, duszę taką mrożeninę na patelni, szybko i bezproblemowo.

                                                    Co do niechudnięcia na diecie - wszystkie grzeszymy. Jak zaczynałam to miałam
                                                    żelazną wolę i nic mnie nie mogło skusić. Mój organizm, a raczej mózg jest już
                                                    chyba zmęczony dietą. Ja już się niby nie odchudzam, ale nie mogę się pozbyć
                                                    obsesyjnej myśli że waga mi podstępnie podskoczy np. przez te sucharki ostatnio.
                                                    Jestem zmęczona psychicznie, mam dość tego pilnowania węgli, tłuszczy i białka,
                                                    proporcji itd sad może wy też tak macie. Może trzeba odpuścić... pilnować tego co
                                                    jest, a za jakiś czas powalczyć znów. Nie wiem, tak sobie spekuluję.

                                                    Części z nas chudnąć jest cięzko bo mamy już okresy dietowania za sobą, i
                                                    organizm nie daje za wygraną zbyt szybko. Z każdym kolejnym podejściem do diety
                                                    jest trudniej. Sporo osób ma na pewno spowolniony metabolizm, niektórzy jedzą po
                                                    prostu za mało i organizm przestawia się na tryb oszczędnościowy, w diecie
                                                    dominują węgle (te owoce i jogurty). Im mniej do zrzucenia tym trudniej się tego
                                                    pozbyć. Nie wiem jakie wyjście. Myślę że przede wszystkim trzeba by było jeść
                                                    więcej żeby unormować metabolizm - to zawsze owocuje małym skokiem wagi, i
                                                    cięzko jest wobec takiego czegoś pozostać obojętnym, wiem coś o tym - jeść
                                                    wysokobiałkowo i obfitowarzywnie. Może brak zdrowych tłuszczy? Coś tam warunkują
                                                    w organiźmie, generalnie nie schudnie się bez oliwy, avocado itd.

                                                    Nie wiem, tak se gdybam, sama mam doła bo bankowo przytyłam, mam brzuch jak
                                                    baniak sad mój organizm to już całkiem jest odwęglony i zapomniał chyba jak się
                                                    węgle trawi, zjem coś i jakie sensacje sad czuję się grubo i paskudnie, choć z
                                                    dzisiejszego menu jestem zadowolona - jedyny minus to te jabłka na wieczór.
                                                  • balbina_alexandra Re: Piątek 20.07.07, 21:01

                                                    A moze my już nie chudniemy dziewczyny bo waga jest zupełnie w normie? Każda
                                                    chce być jak najchudsza, jak to mawiał mój eks nigdy nie jest się zbyt chudym (i
                                                    nie dziwi nikogo teraz, że zaliczyłam kiedyś anoreksję u boku takiego big_grin) ale
                                                    myślę że każdy organizm ma gdzieś tanm wdrukowaną swoją wagę optymalną. Do niej
                                                    chudniemy i potem stop, nie chce się drgnąć mimo czasem drakońskich diet. A
                                                    jeśli drgnie to oznacza to totalne wyniszczenie organizmu. Ja tak miałam w
                                                    latach młodości - non stop próbowałam zejść do 48 kg. Udawało mi się
                                                    masakrycznymi głodówkami i kończyło się totalnym rozchwianiem hormonalnym,
                                                    obniżeniem odporności, depresją i w końcu anoreksją.

                                                    Nie jest mi łatwo to pisać. Schudłam tyle, obiektywnie mam dobrą figurę, ciągle
                                                    duży biust, szczupłą talię, szerokie biodra (uważam to za plus), mam dużo innych
                                                    fajnych rzeczy, długą szyję, ładnie wyrzeźbione ramiona (baby w pracy zauważyły
                                                    ostatnio! mała rzecz a cieszy smile, ładne palce i pazury po mamusi, czemu do
                                                    cholery nie potrafię się cieszyć życiem? Czemu ciągle w lustrze widzę jakąś
                                                    monstrualnie otyłą osobę?! O monstrualnie wielkich udach. Jak na nie patrzę,
                                                    rosną mi w oczach, przysięgam. Może faktycznie powinnam odłożyć kasę na jakiś
                                                    zabieg i wtedy dusza moja zazna nieco spokoju. Na razie zadręczam się coraz
                                                    bardziej. Nie miałam takich dylematów jak byłam te 20 kg grubsza sad

                                                    Chce mi się płakać dziś sad((( niech ktoś przytuli albo choć da kopa dla
                                                    otrzeźwienia, chlip crying((((
                                                  • gaapa Re: Piątek 20.07.07, 22:30
                                                    Ooo, Balbinka,to ja cie przytulam...tez mam ten problem ze jakkolwiek nie
                                                    wygladam i tak czuje sie grubo.wszystko sie rodzi w glowie,to jak sie
                                                    postrzegamy.jednak jak zaczynam narzekac,staram sie przywolac w pamieci jak
                                                    wygladalam 10 kg grubsza...mimo wszystko to pomaga.jestesmy juz doroslymi
                                                    kobietami,zawsze myslalam ze w wieku 30 lat nie bede myslec o jakichs
                                                    dietach,byc moze zmieni sie to gdy zajde w ciaze.mysle ze najwazniejsze jest
                                                    akceptowanie siebie,mimo tych kompleksow i niedoskonalosci.ze juz czas
                                                    najwyzszy sie zaakceptowac,z tym mialam najwiekszy problem zawsze. chcialalbym
                                                    przestac w ogole myslec o jedzeniu,o tym co ma malo wegli a co nie,co ile ma
                                                    kalorii.ale pewnie nigdy nie przestane. i nie wiem co mam zrobic,nie mam checi
                                                    na odchudzanie,nie mam motywacji.ani checi na fitness.obym jakos dala rade
                                                  • sihaja82 Re: Piątek 21.07.07, 10:11
                                                    Balbinko i Gapciu, ja Was obie mocno przytulam.
                                                    Gaapa dobrze napisalas, ze to wszystko rodzi sie w naszej glowie. Niestety. I
                                                    jakkolwiek szczuple bysmy nie byly to czesto czujemy sie grube i nieatrakcyjne.
                                                    Ja nawet przy 64kg, gdzie juz bylam naprawde szczupla ciagle narzekalam.
                                                    Mysle, ze warto czasem pomyslec o tym, ze w zyciu licza sie tez inne rzeczy,
                                                    rodzina, przyjaciele. Ze dla nich nie wazne jak wygladamy, ale jakimi jestesmy
                                                    ludzmi. Warto odnalezc swoje mocne strony i na nich sie koncentrowac. Starac sie
                                                    patrzec w lustro z usmiechem na twarzy i powtarzac sobie, jakie jestesmy super
                                                    babeczki.

                                                    Wiecej optymizmu zycze. Rowniez sobie, bo czasami zapominam o tym, ze przeciez
                                                    nie to jak wygladam jest najwazniejsze.
                                                  • 1dycha Re: Piątek 21.07.07, 10:33
                                                    balbina_alexandra napisała:
                                                    > Co do lodów - ja jem. W okresie ścisłej diety też sobie pozwalałam od czasu do
                                                    > czasu, właściwie była to jedyna słodycz, bo do ciemnej czekolady dopiero powoli
                                                    > się przekonuję. Od porcji lodów raz na jakiś czas nie tyłam, ale nie mam
                                                    > złudzeń, że to hamuje chudnięcie. Na podstawie moich własnych doświadczeń wiem,
                                                    > ze hamować chudnięcie może wszystko, albo prawie wszystko. Czyli nabiał np, a
                                                    > już bankowo jogurty i kefiry oraz mleko; na mnie taki wpływ mają także owoce,
                                                    > nawet nisko indeksowane i jedzone w rozsądnych ilościach. Hamuje połączenie
                                                    > węgle i tłuszcze bankowo (czyli np. orzechy...). Właściwie prościej jest
                                                    > powiedzieć co nie hamuje - chudy drób, ryby, warzywa o niskim indeksie, oliwa,
                                                    > płatki - to u mnie. Oczywiście jadłam i orzechy i owoce i masę twarogu, i waga
                                                    > mi spadała mimo wszystko, ale o wiele wolniej. Mam zastój nawet po banalnych
                                                    > omletach z dwoma łyżkami mąki pełnoziarnistej.

                                                    święte słowa. po latach dietowania to już niestety ma się wyszkolone organizmy smile


                                                    > Co do niechudnięcia na diecie - wszystkie grzeszymy. Jak zaczynałam to miałam
                                                    > żelazną wolę i nic mnie nie mogło skusić. Mój organizm, a raczej mózg jest już
                                                    > chyba zmęczony dietą. Ja już się niby nie odchudzam, ale nie mogę się pozbyć
                                                    > obsesyjnej myśli że waga mi podstępnie podskoczy np. przez te sucharki ostatnio
                                                    > .
                                                    > Jestem zmęczona psychicznie, mam dość tego pilnowania węgli, tłuszczy i białka,
                                                    > proporcji itd sad może wy też tak macie. Może trzeba odpuścić... pilnować tego c
                                                    > o
                                                    > jest, a za jakiś czas powalczyć znów. Nie wiem, tak sobie spekuluję.

                                                    znowu święte słowa. po kilkunastu tygodniach to już ciężko trzymać reżim. zresztą tak na prawdę to
                                                    czy "jesteś na diecie" czy "zdrowo się żywisz" to się mierzy częstotliwością grzeszków. w zeszłym roku
                                                    grzeszyłam raz na tydzień, teraz zdarza mi się coś zakazanego codziennie. tak na prawdę nie jestem
                                                    już chyba na diecie, tylko takiego mam lifestyla, dzięki któremu utrzymuję wagę ( ale nie chudnęsmile


                                                    >
                                                    > Części z nas chudnąć jest cięzko bo mamy już okresy dietowania za sobą, i
                                                    > organizm nie daje za wygraną zbyt szybko. Z każdym kolejnym podejściem do diety
                                                    > jest trudniej. Sporo osób ma na pewno spowolniony metabolizm, niektórzy jedzą p

                                                    tak, ale też nie dietowałybyśmy, gdyby wszystko było w porządku. ciekawa jestem, jak bym wyglądała,
                                                    jakbym nie "spowolniła meta" dietami. pewnie ważyłabym w okolicach 80kg.

                                                    też jestem psychicznie zmęczona. męczy mnie to, że w kółko o tym myślę, a nie chudnę. nia mam siły
                                                    trzymać rygoru w 100%, ale trzymanie rygoru w 80% też męczy. w moim mózgu po 11 tygodniach
                                                    powinnam już być -5kg, a w lustrze to samo. więc czuję się grubiej niż na początku. nie wiem czy
                                                    wyraziłam się jasno.

                                                    wiesz co balbina, nie chcę się wymądrzać, ale myślę że sama nie wiesz o co ci chodzi. znamy tu się
                                                    wszystkie od dawna i mniej więcej potrafię powiedzieć czego która z nas chce. Wszystkie mamy jakieś
                                                    określone cele - głównie mierzone w kilogramach; i różne motywacje - gapcia chce mieć wreszcie
                                                    szczupłe uda, ja chcę wreszcie kupić dżinsy, ania chce pobić swój rekord. a tobie nie wiem o co chodzi.
                                                    może powinnaś sobie szczerze na to pytanie odpowiedzieć? jak nie będziesz wiedziała czego chcesz, to
                                                    nigdy tego nie dostaniesz. No i zawsze będziesz niezadowolona smile))

                                                    ja myślę że skoro swoją wagę i figurę uznajesz obiektywnie za ok., to może twoim celem powinno być
                                                    doprowadzenie to tego, żebyś mogła dużo jeść bez utraty tego? ja w zeszłym roku tak robiłam - jak
                                                    znudziło mi się odchudzanie (na jesieni-już nie było potrzebysmile - z pełną premedytacją wprowadzałam
                                                    coraz większe ilości i coraz więcej węgli. podziałało, bo przez zimę nie trzymałam już rygoru, a waga
                                                    dużo nie podskoczyła.

                                                    co do tego co myślą nasze organizmy - mój organizm myśli, że waga 65-67 jest dla niego optymalna i
                                                    robi wszystko, żeby ważyć 65-67. Jakbym mu nie przeszkadzała, to sam by sobie regulował tak, żeby
                                                    do tej wagi dojść. Po okresach przytycia (egzaminy, wyjazdy itp.) - niewielkim wysiłkiem zawsze sam
                                                    wracał do 67. Ze schudnięciem do 64 był już zawsze problem. A poniżej 63 już się w ogóle nie udaje.

                                                    Chociaż kiedyś myślałam, że 63 to już jest optimum i myślałam że przy tej wadze będę szczupła (mam
                                                    bardzo mocną budowę ciała - myślałam, że mam ciężkie kości i dużo mięśni). Teraz mam te 63 i dalej
                                                    jestem gruba smile))

                                                    Ale ja nie uważam, żeby 63 było optimum i zamierzam mu to grzecznie przetłumaczyć i nauczyć, że
                                                    lepiej mu będzie w innej wadze. Chodzi mi o to, że chcę go "wychować", a nie zakatować - a przy
                                                    okazji siebie. Mój organizm myśli też, że siwe włosy są ok., ale ja wcale nie zamierzam tego
                                                    akceptować smile) Wszystkie mamy niesforne organizmy smile

                                                    A co do akceptacji siebie - to sprawa dla mnie zupełnie odrębna od kg. Podjudzanie w sobie tej
                                                    akceptacji - to się źle kończy. Jak widzę dziewczyny +70, które manifestują tą swoją akceptację w
                                                    sukienkach i obcisłych bluzkach.. czasem jest to szczere, ale czasem widać w tym jakąś sztuczność i
                                                    konflikt. Ja tak nie chcę. Chcę mieć to, co lubię - a nie polubić to co mamsmile)

                                                    teraz piękna czuję się jak oglądam swoje wynik w raporcie na koniec miesiąca. głupie, prawda?

                                                    ech, coś za bardzo się rozpisałam. a miał być tylko raport z jadłospisu...

                                                    więc tak: wczoraj jeszcze:

                                                    białe winko, 2 rządki gorzkiej 70%, browar

                                                    waga rano w niedzielę: 63.0 !!!! hurra. Ważyłam się 5 razy, żeby było to chociaż 62.9, ale się nie udało
                                                    oszukać smile

                                                    a dzisiaj:
                                                    9: wypasiona jajecznica na trochę boczku, trochę oliwy i cebulce
                                                    gorzka - cd. (coś mi posmakowała smile)
                                                  • balbina_alexandra Re: Piątek 22.07.07, 10:04
                                                    "Chociaż kiedyś myślałam, że 63 to już jest optimum i myślałam że przy tej wadze
                                                    będę szczupła (mam bardzo mocną budowę ciała - myślałam, że mam ciężkie kości i
                                                    dużo mięśni). Teraz mam te 63 i dalej jestem gruba smile))"

                                                    Teraz ja nie chcę się wymądrzać, ale wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że jak
                                                    zejdziesz poniżej tych 60 to dalej będziesz uważać że jesteś gruba. Właśnie
                                                    takie przesuwanie sobie granicy coraz jest niepokojące. Cięzko jest wyhamować,
                                                    cięzko jest odpuścić.

                                                    Ja tak właśnie mam i masz świętą rację pisząc że sama nie wiem czego chcę. Chcę
                                                    być w stu procentach zadowolona z figury i chcę widzieć siebie normalną w
                                                    lustrze - taką, jaką jestem naprawdę, a nie jakiegoś grubasa. Teraz realnie chcę
                                                    utrzymać wagę. Nie będę się na razie odchudzać, ale panicznie boję się że kg mi
                                                    wrócą. Po ostatnim wysokowęglowodanowym tygodniu mam 1.5 kg do góry, choć nie
                                                    jadłam jakiś gargantuicznych ilości. Po ostatniej restrykcyjnej jedynce miałam
                                                    nadzieję, że spalę resztę tłuszczu, którą mam eweidentnie - czyli np. w okolicy
                                                    ud (uda to również moj kompleks). Ale one chyba nie dadzą się niczym ruszyć...
                                                    no może u chirurga.

                                                    Teraz chcę tylko utrzymać wagę. Nie tyć. Panikuję bo podskoczyło - mam
                                                    nadzieję, że to chwilowe i że zejdzie... wczoraj jadłam już mniej węglowo i dziś
                                                    mam 0,5 kg mniej, więc jakaś otucha wstępuje w moje serce. Wiem że można
                                                    doprowadzić do tego żeby jeść sporo, zdrowo i nie tyć, tak wychodziłam z bardzo
                                                    niskokalorycznej DC. Tylko teraz jakaś panika mnie ogarnęła, po prostu muszę
                                                    wziąć się w garść i nie myśleć obsesyjnie o tym, że cokolwiek zjem, to od razu
                                                    utyję...
    • sihaja82 Sobota, imieniny kota 21.07.07, 10:19
      Witam.
      Musze sie pochwalic, ze dzisiaj wstalam o 8 rano i juz zaliczylam sesje na
      silowni. To z tych przyjemniejszych wiadomosci. Nieprzyjemne mam dwie: waga bez
      zmian, a za moment lece do roboty. Nie lubie pracowac w soboty, bo jestem wtedy
      w biurze sama sad

      Koniec marudzenia.

      A dzisiaj:
      - koktajl + lyzka otrebow, pol serka wiejskiego
      - tunczyk wsw, ogorek zielony, cukinia
      - reszta tunczyka
      - ryba + brokuly

      Wieczorem impreza. Bedzie alko. Duzo alko. Takie zycie..

      Buzka kochane!

      sihaja
      • 1dycha Re: Sobota, imieniny kota 21.07.07, 10:37
        witam sihajka, no zaimponowałaś mi!
        jak cię to pocieszy - to ja też dzisiaj pracująco. ale pracuję w domu, a jak zwykle zaczęłam od
        aktywności forumowej smile))
        cholera, już zdecydowałam że do urlopu daruję sobie chodzenie na siłkę... ale weszłaś mi na ambicję.
        może jednak pójdę?
        cholera jasna, no kolejny temat, którym będę sobie teraz zawracać głowę, zamiast zająć się czymś
        ważnym smile))
        • ania838 Re: Sobota, imieniny kota 21.07.07, 14:26
          Hej dziewczynki wink
          Zanim pojade na grilla to musiałam zajrzec i cos napisać. Od rana latałam ze
          ścierą i nie było czasu teraz tez nie mam bo jeszcze sałatkę musze zrobić ale
          uzależnienie od forum jest silniejsze
          Dzisiaj samopoczucie znacznie lepsze mimo ze waga ta sama, ale jakos mi lzej.
          Dzisiaj puki co zjadłam:
          - 3 malutkie jabuszka (wiecie takie polskie kwaśne tongue_out )
          - 2 kefiry 0,5 %
          - mandarynka
          Zaraz sie zabieram za sałatkę to pewnie tam sobie cos skubne.
          Dzisiaj mam jakis dzień kawy, bo mi strasznie smakuje - wlaśnie 3 pije wink

          Na grilla przygotowałam sobie piersi cobym nie musiała zadnych kiełbasek,
          kaszanek, karczków czy co najgorsze żeberka jeść!!!!
          Planuje pić winko a nie browarki.
          I jesli trzymałabym sie planu zeby zjesc tylko piersi i popic winkiem to
          byłabym z siebie dumna smile

          Dyszka smile ja nie chce pobijac mojego rekordu wagowego bo chyba nie mam juz tyle
          siły i motywacji zeby zrzucic do 44 kg!!!! Tak naprawde to stresuje sie waga
          ale najważniejsze jesdt dla mnie zrzucic tą cholerną oponke!!!!!!!!!
          Z pozostałymi czesciami ciała nie jest źle. Nogi (choc osobiscie uważam ze sa
          normalne) podobno mam szczupłe a moja mum mówi ze suche smile. Najgorsze te boczki
          i oponka.
          Qrde musze sie wziażć wkoncu za brzuszki!!!!!!!!!!!!! Od poniedzialku
          codziennie po 100 smile tiaaaaaaaaaaaaa

          Jutro sie wyspowiadam co tam nagrzeszyłam.
          Wszystkim zycze udanego sobotniego wieczorku wink
          Buziaczki
          Ania
          • gaapa Re: Sobota, imieniny kota 21.07.07, 21:38
            ale Dyszka dluugiego posta napisalas,jak ja lubie czytac jak tak duzo
            piszecie,naprawde!
            dzis zaliczylam sesje na silowni rowniez.juz sie przestalam zastanawiac czy mi
            sie chce czy nie,po prostu pakuje torbe i ide.troche tak jak do pracysmileco do
            jadlospisu to nieciekawy byl,lepiej nie bede pisac,ale czuje sie jakos lepiej
            generalnie,licze ze organizm sam wroci do wagi 50 kg.teraz nie wiem ile
            jest,boje sie wejsc na wage.
            jutro jade nad jeziorko na dzien,mam nadzieje ze bede duzo plywac.
            buziaki dziewczynki
    • 1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 10:01
      widze że się rozgadalam, to na forum ucichło smile)
      a u mnie waga rano 62.5, taddam!!! dostałam wczoraj kopniaka motywacyjnego, w postaci sesji
      merzenia dżinsów. wyglądam dalej koszmarnie. więc mam motyw do dalszej walki smile

      aniu, no sorry że nie doczytałam. ale wiesz o co mi chodziło. swoją drogą, to może faktycznie u ciebie
      to ważniejsze brzuszki i ćwiczenia..
      gapcia - zazdroszczę ci że chce ci się chodzić na siłkę. jak chodziłam regularnie (przez miesiącsmile, to
      jakoś też po prostu się pakowałam i szłam. ale jak przestałam chodzić, to już nie potrafię się zmusić,
      żeby pójść znowu..

      a ja wczoraj, b.ładnie.
      po przedpołudniowych grzechach (w postaci gorzkiej) pożarłam jeszcze:

      16: filet z łososia z sałatą. był z sosem - trudno.
      a potem już nic nie jadłam tylko browary.
      • balbina_alexandra Re: kolejne podejście 22.07.07, 10:14
        Moje menu wczorajsze:
        - jogurt + płatki
        - koktajl białkowy - wypiłam pół bo czekoladowy mi cuś wczoraj nie podchodził
        - parę jabłuszek, trochę wiejskiego
        - makrela wędzona, pomidory, ogórki kiszone
        - makrela cd. plus znów sporo orzechów (po cholerę je jem i to na noc? przecież
        makrela ma sama wystarczająco dużo zdrowych tłuszczy...)

        Co będę jeść dziś nie wiem. Na razie wstałam i wypiłam zbożówkę, na pewno zaraz
        zrobię sobie koktajl truskawkowy bo truskawy już rozmrożone i nawet zmiksowane z
        kefirem 0%, na pewno też zrobię sobie twarożek na słodko z malinami i jagodami.
        Dziś słodko zaczynam dzień smile

        Co na obiad, nie wiem, mam świeżo zrobione rataouille znów, tym razem w wersji
        bardzo łagodnej (trzeba korzystać póki cukinie i bakłażany świeże i tanie!), ale
        nie wiem czy nie zrobię czegoś innego jednak, może brokuły i kalafior zapiekane
        z pleśniakiem... wychodzę dziś potem więc ciort wie co będzie dalej.


        A ja znów chora smile po prostu powinnam zgłosić swą kandydaturę do zdechlaka roku!
        Ledwie zaleczone oskrzela a tu się okazało że zatoki mam zaatakowane - jakim
        cudem, nie mam pojęcia. Zdychałam przez ostatnie dwa dni, ale dziś już lepiej i
        mam nadzieję, że ten stan się utrzyma bo jestem już zmęczona chorowaniem -
        ostatni raz podobny stopień cięzkości zaliczyłam ponad 2 lata temu jak miałam
        zapalenie płuc. Wczoraj leżakowałam cały dzień, dobrze że nabyłam duuużo
        czytadeł bo inaczej bym oszalała...
      • balbina_alexandra Re: kolejne podejście 22.07.07, 10:19
        A tak btw, Dycha to jakie te dżinsy chcesz nabyć, znaczy jaki fason? Ja dżinsy
        noszę rzadko, bo w pracy dress code, w domu mi niewygodnie, tylko na wyjścia.
        Nawet jak miałam 15 kg nadwagę nosilam czasem dzinsy, oczywiście jeden fason i
        model - kupuję od kilkunastu lat w zasadzie ciągle te same. W tzw. skinny jeans
        wyglądałam koszmarnie nawet będąc bardzo chudą, przy moim wzroście i budowie -
        pokracznie po prostu. Ale nie żałuję, bo nigdy nie lubiłam rurek smile
        • nin4 Re: kolejne podejście 22.07.07, 11:07
          Witajcie dziewczynki smile
          Tak sobie od jakiegoś czasu podczytuje waszego posta i stwierdzam ze bardzo
          chętnie bym sie przyłączyła do wspólnego dietkowania. Ja stosuje mieszaninę SB i
          MM - chyba tak jak Balbinka smile - i odwiecznie dążę do 52 kg. Obecnie 55 kg sad
          Myślę, że wypisywanie codziennego żarełka dobrze mi zrobi, bo czasem to zupełnie
          nieświadomie smile pożeram grzesznie i nadmiernie wszystko co sie znajdzie w
          zasięgu moich łakomych łapek. A tak to, będzie czarno na białym: co, kiedy, w
          jakich ilościach i po co. I tak wczorajszego dnia:
          S - płatki owsiane z jogurtem (uwielbiam, jestem wręcz uzależniona)
          O - cycek z cukinia, fasolką zieloną i soczewica z patelni, posypany obficie
          żółtym serem
          P - gorzka czekolada, fura orzechów (następne uzależnienie, buuu...)
          K - jasiek, deser z mleka, 2 cukierki
          ? - czekolada mleczna z orzechami (X kostek - cholera)

          Dziś już zaliczyłam:
          S - płatki smile
          A jeszcze planuję:
          O - gryczana z mizerią
          P - na pewno cos bedzie
          K - resztka jaśka + .....

          Jakoś tak nie potrafię zjeść sobie posiłku jak człowiek i koniec kropka. Ja po
          prostu muszę jakieś małe co nieco do pyszczka wsadzić bo nie byłabym sobą! Jak
          czasem patrze na wasze jadłospisy to są takie idealne, że aż zazdrość bierze.
          Zwłaszcza Ani. Ania jesz jak ptaszek, aż się głodna robię jak czytam twoje
          żarełko, ja bym z głodu padła jak nic!
          Aha, na siłownię też chadzam, czasami, choć staram się zmotywować do w miarę
          regularnych ćwiczeń. Ale podobało mi sie stwierdzenie - do siłowni jak do pracy,
          nie chcę ale musze, pakuje bety i wio - też to zastosuję, może pomoże.
          Aha, ostatnio poszłam na spinning, i...
          ...wyszłam po 15 minutach. Ania, jaką ty masz niesamowitą kondychę!!! Nie jestem
          laikiem w sporcie i uważam że mam całkiem niezłą kondycję, ale to, co mnie tam
          spotkało, to po prostu piekło! Nie wierzę że można tak całą godzinę! Ale
          normalny aerobik jak najbardziej, smaczniutki, pod warunkiem że na niego dotrę... sad
          Balbinka, nie daj się choróbsku, organizm czasem musi chyba odpocząć i tak
          reaguje. Ja też tak kiedyś miałam, z jednego paskudztwa w drugie, ale wcześniej
          chyba ze 3 lata nie chorowałam. Teraz to bym sobie choć tak przez tydzień
          poleżała w domku, ale wiem, że jak się jest chorym, to nawet zwolnienie tego nie
          jest w stanie wynagrodzić. Więc kuruj się choraku i wracaj do życia smile

          To tyle na powitanie, właśnie zamierzam ruszyć dupsko i na jakiś spacer się
          udać, to taka alternatywa dla sportu, gdyż siłka u mnie dziś zamknięta. See u
          wieczorkiem smile
          • ania838 Re: kolejne podejście 22.07.07, 11:26
            heja smile
            melduje sie posłusznie po griilowaniu wink
            i powiem ze prawie idealnie było wink jupi
            Zjadłam tylko kilka precelków, łyzke sałaty a pierś którą sobie griilowałam
            całą prawie psu dałam bo tak na mnie patrzył smile. Wypiłam około pół butelki
            winka + 2 piwka
            A dzisiaj puki co zjadłam kanapke (niestety było tylko białe pieczywo) z szynką
            i warzywkami + 2 mandarynki
            ale co ja dzisiaj jeszcze zjem to zielonego pojecia nie mam smile
            Wczoraj oczywiscie na grillu był temat odchudzania, normalnie chyba wszystkie
            baby maja obsesje na tym punkcie tongue_out

            Nin smile moze i duzo jadam ale głodna nie chodze a to najwazniejsze. A co do
            spinningu to ja to uwielbiam. Wychodze uposona, umordowana ale zadowolona smile.
            Zakwasów juz dawno nie mam wiec spokojnie moge wytrzymac ta godzinke. Owszem
            czasem mam kryzysy i wydaje mi sie ze niedojade do konca ale ambicja by mi na
            to nie pozwoliła. Bardzo czesto mam tak ze miedzy 20 a 30 minutą wydaje mi sie
            ze juz nie moge. I dlatego wiem ze jakbym sobie kupiła rower do domu to po 10
            minutach bym schodziła jakby pokazał sie pierwszy pot a tak zasuwam godzine i
            nie narzekam.
            Siuper ze do nas dołączyłas
            Jeszcze dzisiaj zajrze
            Papapa
            • 1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 11:49
              nin, witamy w gronie smile
              ja sobie dzisiaj znowu odpuściłam ćwiczenia. i dobrze mi z tym. napawam się swoim 62, chociaż
              wymiary bez zmian (buu)

              balbinko, masz rację, że ta granica się będzie przesuwać. ale skąd ja mam wiedzieć, kiedy będzie ok,
              skoro nigdy nie ważyłam mniej? szczerze mówiąc, to chyba to odchudzanie mi tak słabo szło, bo chyba
              za dobrze się poczułam.. ale jak się wczoraj zobaczyłam w dżinsach, to normalnie jakbym dostała
              młotkiem w głowę i od razu dostałam napędu smile))

              tzn. chyba sprzedawca dał mi młotkiem w głowie - stwierdzając, że wyglądam mam taką okrągłą
              pupkę i super podkreślone kobiece kształty.. no, rozumieć to można różnie - do mnie dotarło, że
              jestem okrąglutka -> tłuściutka -> czyli niestety daleko do "szczuplutka"... ech, chciałabym, żeby ktoś
              mi szczerze powiedział, czy mi leżą czy nie.. ci co sprzedają to się wszyskimi zachwycają, chłopowi i
              tak się podobam, a koleżanka żadna mi nie powie szczerze, bo wiecie jak jest smile

              swoją drogą to mam u góry tłuste uda i to niestety w dżinsach strasznie widać. obiecywałam sobie, że
              jak zejdę poniżej 63 to sobie wreszcie kupię dżinsy, ale może po prostu nigdy nie będę nadawać się do
              dżinsów...

              znowu się rozpisałam. buziole smile
              • balbina_alexandra Re: kolejne podejście 22.07.07, 12:31
                Nin, witaj na forum kiss kiss kiss no mam w sumie ciągle pewne pozostałości MMowskie
                smile powiedz mi a ta soczewica i ser to jest połączenie oki? I też pożeram płatki
                na śniadanie plus jogurt/kefir! Jakie lubisz najbardziej? Ja sama mieszam
                wszystkie możliwe, ulubione to orkiszowe i sojowe smile
                Ciekawam ile masz wzrostu. Ostatnio niedawno niechcący udało mi się zejść do
                52.5, ale po ostatnim tygodniu wysokowęglowej diety żołądkowej skok wagi, w
                sumie do przewidzenia...

                Dycha, trochę mnie otrzeźwiłaś swoim wczorajszym postem - dzięki! Koniec
                marudzenia i użalania się nad sobą smile łeb mi dziś nie pęka i świat od razu
                wydaje się piękniejszy smile (choć matka nieco straszy zatokowymi trasznymi
                zabiegami big_grin). Odchudzać się nie będę, ale będę jeść zdrowo no i nieco ruchu w
                rozsądnej dozwolonej postaci, z siłownią nie będę się do czasu operacji
                wygłupiać, ale pilates i brzuszkowe jak najbardziej. Idę zaraz do mamuli -
                pozyczę jakąś knigę o jodze - mama moja jogę uprawiała już trzydzieści lat temu
                zanim jeszcze spopularyzowała ją Madonna i inne celebrities smile wiele razy
                próbowałam razem z mamą ćwiczyć ale mama po tylu latach jest piekielnie
                elastyczna i w życiu jej kroku nie dotrzymałam big_grin joga tylko taka prosta na
                zdjęciach się wydaje...


                A problem z dzinsami i udami to właśnie mój problem. Jestem z tych biodrzastych,
                no i zawsze miałam te uda b. mocne i zawsze mi się tam dzins opina. Dlatego
                kupuję tylko i wyłącznie bootcuty, nogawka b. lekko rozszerzona ku dołowi,
                najchętniej biodrówki.
                • 1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 17:26
                  > no i zawsze miałam te uda b. mocne i zawsze mi się tam dzins opina. Dlatego
                  > kupuję tylko i wyłącznie bootcuty, nogawka b. lekko rozszerzona ku dołowi,
                  > najchętniej biodrówki.

                  tia. chyba wszystkie tu jesteśmy biodrzastesmile co do dżinsów, to - zgodnie z nowonabytą wiedzą od
                  ekspedientów - dla dziewczyn robione są tak, żeby właśnie się opinały na udach, bo to ich zdaniem
                  właśnie "modeluje i nadaje kobiece kształty". jak kazałam sobie przynieść unisexy, żeby tego
                  "modelowania"smile nie było, to panistwierdziła, że jestem nienormalna smile)))))) ech, chyba jeszcze z 5 kilo
                  poczekam na te spodnie.. a tak już chciałam mieć.. a może kupię i będę chodzić po domu, żeby się
                  przyzwyczaić. w końcu tyle naprawdę grubych dziewczyn chodzi w dżinach i się nie stresuje...

                  a tymczasem wpisuję, co dzisiaj pochłonęłam, chociaż to jeszcze nie koniec smile

                  wczoraj zapomniałam o łyżce masła orzechowego (w ramach projektu dostarczania zdrowego
                  tłuszczusmile
                  dzisiaj:
                  9: dwie nektarynki
                  11: miseczka pasty z makreli i serka w., cienka kromeczka pp.
                  13: nektarynka
                  15: kurczak faszerowany szpinakiem(kurczak polany sosikiem - trudno), sałata, piwo (darmowe, trzeba
                  było wypićsmile
                  16: kawałek arbuza
                  17: kromeczka pp z masłem orzechowym i kakao (b.dobre!)

                  i ciągle chce mi się "czegoś dobrego" ale nie wiem czego.
                  • nin4 Re: kolejne podejście 22.07.07, 18:06
                    Uff... wróciłam ze spacerku, który niestety w połowie odbył sie w autobusie, ale
                    zawsze to trochę się poruszałam. Na dodatek wyżłopałam grande capuccino, z
                    ogromną pianą, od którego jestem po prostu uzależniona (złe połączenie, ale
                    traktuje je jak deser smile
                    No cóż, dżinsy, hmm... mój odwieczny problem, gdyż moje udziska są
                    nieproporcjonalnie wielkie w porównaniu z talią. W związku z tym zawsze mam
                    problem z zakupem jakichkolwiek spodni a co dopiero dzinsów! Kiedyś, przez
                    przypadek odkryłam że jedynym rozwiązaniem dla mnie są biodrówki, one zawsze
                    mają dość szerokie uda a talia zawsze jakoś się dopasuje. Wiesz dyszka, nie
                    słyszałąm nigdy i unisexach, następnych razem zażądam ich po prostu w sklepie bo
                    przecież nie może być tak że głupich spodni nie moge sobie kupić!!! Co to za
                    pomysł - opięte na udach?!?!? W moim przypadku, takie "modelowanie" jest wręcz
                    nie wskazane smile

                    Balbinka, pożeram tylko i wyłącznie płatki owsiane - zwykłe lub górskie, nigdy
                    of kors błyskawiczne! Jeżeli chodzi o łączenie strączków to można i z węglami i
                    z tłuszczami, choć to drugie ponoć trochę mniej wskazane, aczkolwiek połączenie
                    fasolki zielonej z cycem kurzym jest jak najbardziej OK smile
                    Wzrostu nie mam dużo - jakies 165 cm, ale mam grubaśne kości i przy 55 nie
                    wyglądam zbyt "wiotko" hi, hi... Co prawda kiedyś ważyłam prawie 70 kg, ale to
                    był najgorszy okres mojego życia i mam nadzieję że nigdy już nie wróci - pewnie
                    dlatego też jestem skazana na wieczne dietkowanie smile A we wspólnym gronie raźniej smile
                  • raszelika Re: kolejne podejście 22.07.07, 20:30
                    Dyszka,
                    bardzo sie ciesze, ze masz motywacje do walki znowsmile
                    ja tez bardzo chcialabym dzinsy...ale na razie to jeszcze moze poczekac,
                    chcialabym spodnie jakiewkolwiek, wq ktorych nie czulabym sie grubobig_grinDDD

                    Ja ostatnio sobie pofolgowalam, bo choc jedzenie bylo zdrowe to glownie w
                    knajpach i grillowany losos ociekal tluszczem i byly sosy rozne, wiec nie wiem
                    czy to takie stricte SB=eckie wszystko...ale na razie bardzo nie grzesze.
                    Zaprogramowalam sie na diete i tego sie trzymam...wiem, ze jak raz zaczne sobie
                    folgowac tj. kostka gorzkiej...to drugiego dnia skoncze tabliczke sama nie
                    wiedzac kiedy...wiec na razie nawet sie nie rozpieszczam i po porstu nie
                    kupuje, zeby nie kusilo...smile
                    Dzis pierwszy dzien, kiedy chodizlo cos za mna i kupilam paczke pistacji...ale
                    wole nie miec orzeszkow pod reka...za latwo wchodząsmile
                    i rzeczywiscie pusto sie na forum zrobilo...cicho, glucho...nie burczy w
                    brzuchu, nawet big_grin
                    • 1dycha Re: kolejne podejście 22.07.07, 21:38
                      > i rzeczywiscie pusto sie na forum zrobilo...cicho, glucho...nie burczy w
                      > brzuchu, nawet big_grin
                      chy chy, to ci się udało smile) dokładnie -wszystkie plażowiczki wcinają, ze mną na czele smile)) jednak
                      niedziela jest nie do przewalczenia smile)

                      więc dopisuję:
                      puszka groszku z majo przemieszanym z jogurtem
                      pół kromki pp z oliwą i czosnkiem (mniam!)
                      browary - jak co niedziela
                      i zaraz zjem kabanosa!!

                      a w kwestii dżinsów już odkryłam jedyną słuszną prawdę, ale to jutro zabiore głos, bo lecę po tego
                      kabanosa smile))))
                    • gaapa Re: kolejne podejście 22.07.07, 21:40
                      hej.ciekawy temat dzinsysmile ja zawsze mialam wielkiego stresa jak kupowalam
                      dzinsy,zawsze ale to zawsze mialam wrazenie ze wygladam grubo,choc tak naprawde
                      pewnie przesadzalam.ale i tak twierdze,ze to sztuka dobrze wygladac w
                      dzinsach,choc lubie je i nosze czesto.jednak przekonalam sie ze najlepiej
                      wygladam w biodrowkach,chociaz mam problem,bo na biodrach czesto mi odstaja,ale
                      od czego sa paski?no i te cholerne gacie,ktore jakos trudno mi dobrac do tego
                      rodzaju spodni...
                      co do jadlospisu to byl ok,glownie serki wiejskie w kombinacjach z mieskiem
                      pieczonym,ale tez sporo orzeszkow ziemnych...jutro ma urodziny kolezanki,penwie
                      zjem kawalek ciasta,no i w tygodniu jeszcze kolezanka koniecznie chce nam
                      postawic pizze...ale jakos sredni mam apetyt,licze ze mi sie to unormuje
                      wszystko.poza tym mam zamiar odpokutowac w te dni kiedy mam dyzury (az dwasad w
                      tym tygodniu.
                      co do jablek pieczonych w innym watku to tez uwielbiam.pozywtywne jest to,ze nie
                      rozpychaja zoladka,tak jak czynia to surowe jablka.kiedys jadlam doslownie
                      srednio z kilogram dziennie,zawsze wlaczalo mi sie ssanie po nich,ale ja i tak
                      twierdziam uparcie,ze nie boje sie jesc tylko jablek i jogurtow light..nic
                      dziwnego ze chodzilam zawsze glodna i po takich glodowkach wszystko wracalo z
                      nawiazka!
                      buziaki!
    • ania838 Re: kolejne podejście 23.07.07, 06:40
      no i tragicznie sie to wczoraj skończyło....
      Przez cały dzien mało zjadłam a wieczorem 4 browary (jeny ja nie wiem jak ja
      tyle w siebie wlałam) i o 22 przegryzłam sałatką crying
      Od dzisiaj definitywny koniec z alkoholem bo ostatnio tak sobie fajnie jem a
      jak tylko cos wypije to masakra. A druga sprawa to ze nie mam umiatu w piciu....
      Jedyna pocieszajaca rzecz z wczorajszego wieczoru to to ze zainteresowanie płci
      meskiej moja osobą było dość duże.......hymmmmm chyba nie wyglądam tak źle jak
      mi sie wydaje wink
      a narazie wypiłam kefir i w planach w pracy też kefir i 2 jabłka a popołudniu
      jeszcze nie wiem co...... jakies warzywka moze......
      Miłego dnia
    • sihaja82 poniedzialek 23.07.07, 07:29
      uff... i ja tez jestem, przetrwalam jakos weekend, oczywscie z grzechami...
      nawet nie bede sie przyznawala ile browarow poszlo wczoraj i w sobote... smile
      Czuje sie fatalnie, spalam jakies 4h. Jestem opuchniteta maxymalnie sad

      W kwestii dzinow, ja mam jakies 2 pary w ktorych chodze od czasu do czasu. Obie
      zakupione sto lat temu. Nie lubie lazic po sklepach za jeansami, bo zawsze sie
      wkurzam, ze we wszystkich wygladam koszmarnie. Wylewajaca sie oponka i takie
      tam. Masakra. Laze wiec w starych..

      Co do silowni, to ja mam tak samo, po prostu o tym nie mysle jak ide. Pakuje
      torbe i ide. Jak juz jestem to troche pocwicze, powkurzam sie przy okazji, ze
      musze sie tak katowac.. poslucham muzyki i wychodze. Przy czym jak juz
      opuszczam budynek to humor juz mam swietny smile

      Kurcze, zasypiam znowu. Musze sie chyba opic dzisiaj woda, zeby wyplukac
      wszystkie weekendowe toksyny ze swojego watlego juz organizmu.

      A co do zarcia:
      - cukinia, papryka, serek pomidorowy (wersja light), ogorek zielony, awokado
      (takie kanapki na cukinii sobie zrobilam)
      - salatka z wiesniakiem

      Potem niestety nie wiem, ide z kolezanka na kolacje. Pewnie jakas salatka, albo
      zupa? Ryba? Nie mam pojecia...
      W srode moj ostatni dzien w robocie, a potem bede away do wtorku! Juppie, juz
      sie nie moge doczekac smile

      Buzka i milego!

      sihaja