Kryzysy

29.06.07, 22:50
Jestem drugi dzień na I fazie, bardzo ostro przeze mnie zmodyfikowanej,
(drastycznie obcięte węgle + koktajle białkowe) i po prostu nie mogę uwierzyć
że przecież jeszcze niedawno SB wyznaczała mi nowy zdrowy styl odzywiania, że
ciągnęłam pierwszą fazę tak długo, że tyle schudłam... Po raz pierwszy od pół
roku odchudzania mam autentyczny kryzys. Kryzys wielki jak góra... Od dwóch
miesięcy jestem na utrzymaniu, niby 3 faza nie chcę już więcej chudnąć, i wagę
trzymałam cały czas ładnie, jedząc sporo (ale zdrowo), ćwicząc. Miałam
ostatnio wyjazd i chyba z chęci udowodnienia sobie, że mogę jeść wszystko
zaczęłam się opychać słodkim. Nie przytyłam właściwie, bo co to jest te marne
0,2 kg, za to chyba zacukrzyłam się znów. Truskawki na finiszu, więc mogę
wyrzucić węgle z diety, nie zależy mi już tyle na chudnięciu co zredukowaniu
body fat, stąd to dietowanie teraz. Drugi dzień i czuję po raz pierwszy że nie
dam rady, czuję że moja dieta, ba, całe moje zdrowe żywienie mnie przerasta.
Nie daję rady, niby nie jestem głodna (jem co 3 godziny) ale okrutnie mnie
ciągnie do rzeczy zakazanych sad

Chyba znów wpadłam w ciąg uzależnienia od węgli - pewnie miałam podobne
odczucia na samym początku dietowania, ale się zapomniało. Pamiętam tylko
moment szału jak kupowałam pieczywko dla mieszkającej ze mną siostry, jak
zapach świeżo upieczonego chleba doprowadził mnie do zgoła obłędu. Muszę chyba
przetrzymać sad

Jak radzicie sobie z kryzysami, zwłaszcza na początku jedynki? Wiadomo że
organizm pozbawiony węgli zaczyna wariować i strasznie cięzko jest się nie
poddać od razu na wstępie...
    • gaapa Re: Kryzysy 29.06.07, 23:08
      nie wiem za bardzo bo ostatnio tez mi nie idzie.jak sie zmuszam do czegos to
      chce mi sie jeszcze bardziej.to wszystko zalezy od tego czy jeszcze potrzebujesz
      chudnac.moze po prostu raczej wejdz na 2 ale cwicz wiecej?stosuj masaze i inne
      tego typu rzeczy,to jakos tak mobilizuje bardziej zeby dbac o diete.wg mnie to
      samo musi przyjsc,taka chec na odchudzanie.gdy sie zmuszam to naprawde,kazda
      zakazana rzecz wydaje sie rarytasem...glupie ziemniaki,ktorych normalnie nie
      jadam,czy biale pieczywo...trzeba dojrzec do zmiany diety na cale zycie.poza tym
      trzeba tez sluchac wlasnego organizmu,gdy sa niedobory jakichs
      skladnikow,organizm sie tego domaga apetytem na okreslone potrawy...ale tez mam
      ostatnio z tym problem,takie moje odchudzanie sie "od jutra"od jutra juz
      naprawde sie pilnuje...jakos to jutro nie chce nadejsc tak naprawdesadwiec chyba
      trzeba sobie odpuscic,a apetyt na zakazane sam minie
      • balbina_alexandra Re: Kryzysy 01.07.07, 11:12
        Kurczę, chyba nie wyraziłam się precyzyjnie smile to nie jest tak że się zmuszam.
        Zmieniłam diametralnie nawyki żywieniowe sześć miesięcy temu i było mi ciężko
        tylko na samym początku, potem organizm się przestawił i zaczęłam funkcjonować
        bez wysoko przetworzonej żywności i słodyczy - bez wyrzeczeń, po prostu
        organizm przestał się domagać. Udało mi się schudnąć 18 kg tylko dlatego, że
        postanowiłam ulegać pokusom jeśli będzie mnie ciągnąć i nie biczowałam się z
        tego powodu. I grzeszyłam, ale w sposób zdrowy jak myslę - zjadanie paczki
        orzechów/migdałów na raz zdarzało się nagminnie. Poza tym ja jem dość dużo, to
        znaczy, nie uważam żeby to było dużo, ale porównując mój jadłospis z innymi, w
        moim odczuciu mocno głodówkowymi, to jednak u mnie wychodzi objętościowo sporo
        (niekoniecznie kalorycznie dużo, bo podstawa u mnie to zielone warzywa).
        Cierpiałam ostatnio bo ciągnęło mnie do rzeczy których absolutnie nie chcę jeść
        - słodyczy. Nie tylko ze względu na figurę, ale ciągle wisi nade mną widmo
        cukrzycy (genetyczna w mojej rodzinie). No i tajemnica moich głodów się
        wyjaśniła - dostałam okres, czyli normalne przedokresowe wciąganie smile Ponieważ
        cykl rozchwiał mi się zupełnie przez chudnięcie, nigdy teraz nie wiem kiedy
        dostanę, choć odchudzałam sie myślę zdrowo i nie jestem jakaś anorektyczna
        (164/56), no i żadna ze mnie nastolatka (30 na karku - myślałam że okres
        zatrzymuje się tylko u młodziutkich dziewczyn).

        Co do ćwiczeń uprawiałam dotąd całkiem intensywnie (jak na mnie, typowego couch
        potato) ale na razie mam zakaz od lekarza, będę mieć operowaną nogę pod koniec
        wakacji. W kwestii dbania o ciało to mam na tym punkcie obsesję od zawsze smile
        przetestowałam wszystkie chyba dostępne spcyfiki na cellu jakie istnieją smile choc
        przyznaję, ostatnio mam okropnego lenia, i taaaaak mi się nie chce niczego w
        siebie wklepywać nocą...
        • gaapa Re: Kryzysy 01.07.07, 11:22
          hm,to schudlas naprawde nisamowicie...super uczucie,normalnie jakby sie mialo
          nowe cialosmilemilo ze jest tez ktos w moim wiekusmile tez mam 30 lat,w zasadzie we
          wrzesniu 31smileno,nie ukrywajmy,po 30 metabolizm sie zmienia...a co jadlas jako
          przegryzki?bo to moja zmora,niestety..
          • balbina_alexandra Re: Kryzysy 01.07.07, 11:45
            Cholera jasna, napisałam taiego długiego posta i gdzieś mi go wcięło... zaraz
            mnie szlag trafi na miejscu, pewnie wcisnęłam coś nie ten teges uncertain

            Ja mam urodziny w listopadzie wink co do zwalniania metabolizmu po 30 to mit.
            Rozmiałam z lekarzem, dietetyczką. Powiedziała że to nieprawda smile metabolizm
            zwalnia nieco ale duuuuzo dużo później. Po 30 często tyjemy bo po prostu ruszamy
            się coraz mniej, rzucamy sport, obrastamy w piórka i wszędzie ruszamy się
            samochodem a jemy często więcej niż wcześniej - a bo to ciąża, karmienie itd.
            Obserwując siebie myślę że pani dr mówiła prawdę. Nie miałam problemu ze
            schudnięciem, nie musiałam się głodzić, kg spadały w dobrym tempie, uważam że
            calkiem szybkim, tak samo jak u młodszych dziewczyn, oczywiście tych jedzących
            rozsądnie bo o głodujacych nie wspominam (wtedy leci blyskawicznie wiadomo).
            Oczywiście były przestoje, to zrozumiałe,w którymś momencie musiałam się
            przełamać i zacząć ćwiczyć, no i trzeba włączyć białko.

            Co do przegryzek - teraz koktajl białkowy big_grin
            Wcześniej - różnie. Orzechy, migdały, slonecznik - ale to się u mnie średnio
            sprawdza, zjadam paczkę albo pół jak dobrze pójdzie za jednym zamachem.
            Najczęsciej przegryzałam jakieś warzywka, generalnie jestem fanką ogórków
            małosolnych big_grin i twarożki chude na słodko ze słodzikiem albo na pikantnie z
            ziołami i warzywami; jabłka i truskawki, kefir zmiksowany z jakimiś owocami (to
            już na II i IIIf).. Wiem że dla niektórych twarożek to posiłek, ale dla mnie
            może być i przekąska smile generalnie staram się jeść 5-6 posiłków w tej samej
            wielkości czyli te przekąski nie są takie wcale małe u mnie... i staram się żeby
            w każdym posiłku było bialko. Jak jestem naprawdę głodna to wyciągam jakieś
            zamrożone warzywa, wrzucam do mikrofali i zjadam skropione oliwą, sycą na długo
            (choć nie jest to dobry posiłek bo białka tu brak, no chyba że zapiję koktajlem
            białkowym big_grin).
            • biale_wino Re: Kryzysy 01.07.07, 13:14
              Cześć smile
              Niewiele jestem starsza od Was dziewczyny - mam 36 lat wink
              I potwierdzam to, co napisała Balbina-aleksandra ; to nie tak, że po
              trzydziestce tyje się od przysłowiowego liścia sałaty.
              Sprawdzone na własnej osobie : za dużo węgli = przytycie; odstawienie węgli=
              chudnięcie. I w zasadzie to tyle na ten temat smile

              A co do grzechów...
              Jeżeli dłuższy czas chodzi za mną coś słodkiego (lub generalnie
              węglowodanowego), to sobie pozwalam; nasycenie następuje szybko, nie tak jak
              kiedyś, kiedy mogłam opchnąć pół blaszki ciasta ;P i NA DŁUŻSZY CZAS MAM SPOKÓJ
              ZE SLODKIM...

              • gaapa Re: Kryzysy 01.07.07, 14:41
                jednak uwazam ze tempo metabolizmu jest na pewno szybsze u 20-latki niz
                30-latki.ja akurat waze w zasadzie tyle samo albo nawet mniej niz 10 lat temu
                ale wynika to ze swiadomosci tego,co tuczy a co nie...kiedys majac do wyboru
                malutki nalesnik z serem a stek miesa wybieralam nalesnik,teraz unikam takich
                rzeczy zdecydowanie...a bialka wrecz przeciwnie.poza tym tak naprawde wiele
                zalezy od tego ile sie wytworzylo komorek tluszczowych w dziecinstwie.ich ilosc
                nigdy sie nie zmniejszy,jedynie objetosc.a komorki tluszczowe tworza sie nawet
                do 25 rz!z czego wynika ze jesli sie bylo chudym do tego czasu,raczej nie ma
                wielkich szans na bycie otylym w pozniejszym wieku.
                • 1dycha Re: Kryzysy 01.07.07, 18:48
                  wow. witam w klubie - też mam trzeci krzyżyk.
                  co do metabolizmu - nie wiem. ważę mniej niż w liceum, ba, w podstawówce więcej ważyłam.
                  w zasadzie to nie wiem czy nie pobiłam swojego rekordu życiowego - ale też jestem coraz bardziej
                  krytyczna względem siebie.
                  też mam kryzys. po baaardzo długiej przerwie zaczęłam lajtowo ćwiczyć - od czego mam ciągłą chęć
                  dogadzania sobie. poza tym zapomniałam po co mi to całe odchudzanie, jakoś nie mam motywacji. od
                  niepamiętnych czasów jestem na diecie po diecie albo przed dietą i przestałam się zastanawiać nad tym
                  co będę robić jak będę ważyć te swoje 57 smile))
                  nie grzeszę jakoś strasznie - ale częstotliwość wyjątków jest coraz większa.. no i straciłam zapał do
                  pakowania żarcia do pudełek.. to najtrudniejszy moment i chyba ostatnia chwila żeby się opanować bez
                  większej szkody smile
                  buziole, trzydziestki smile
                  • biale_wino Re: Kryzysy 01.07.07, 20:38
                    Właśnie właśnie smile)) Mniej więcej tak jest ze mną ; w czasach podstawówki i
                    liceum byłam najgrubsza w swoim dotychczasowym życiu ! Możecie wierzyć lub nie,
                    ale do niedawna miałam spódnicę z czasów 1 klasy liceum, w kórą wtedy za
                    chńskiego boga bym się nie wbiła... Od dawna jest za duża, co nie jest dziwne
                    po stracie 20 kilo ;P

                    Co do metabolizmu...
                    Myślę, że albo jest się szczęściarzem i ma się szybki, albo na odwrót
                    (niestety, sprawiedliwości w tej materii nie ma).

                    Co do grzechów - ostatnio często. Ale bez przegięćia w stylu rzucania sie na
                    zawartość lodowki jak leci... Z tym, że dziś przedawkowałam słodkie (wynik
                    posiadania gości na obiedziewink ). Pocieszające jest to, że na myśl o słodkim
                    dostaję odrzutu, więc będzie ok wink
                    Regularnie chodziłam na siłownię, świetna rzecz. Od półtora miesiąca nie mogę
                    chodzić, bardzo żałuję (wrócę, mam nadzieję).

                    Kochane rówieśniczki, że się tak wyrażę smile...
                    Mam jednak smutny wniosek: jak widzę nie tylko u mnie jest problem z
                    postrzeganiem siebie samej i widzeniem w sobie ciągle kogoś niedoskonałego.
                    Zamiast atrakcyjnej kobiety często pierwsza w szeregu ustawia się ta pulchna
                    dziewczynka sprzed lat... Chociaż na zdrowy rozum śladu juz po niej nie ma...
                    Ech. No tak, ale to osobny temat wink

                    Pozdrawiam smile
                    • balbina_alexandra Re: Kryzysy 01.07.07, 21:20
                      O fajnie, widzę, że spora grupa wsparcia nam się tu zebrała smile

                      Co do tego metabolizmu, to u mnie teoria że nie zwalnia się w zupełności zgadza
                      smile ale to może dlatego, że jako młode dziewczę miałam poważną obsesję na tle
                      swojej figury i odchudzalam się non stop, głupio i drastycznie, więc pewnie
                      miałam mocno zwolniony metabolizm... Gaapo, kiedy napisałaś że mając do wyboru
                      stek a naleśnik to kiedyś wybrałabyś naleśnik, a ja te 10 lat temu nie
                      wybrałabym ani jednego ani drugiego, tylko jabłko/marchewkę/jogurt... Smutne,
                      bardzo smutne, zwłaszcza że teraz ważę dokładnie tyle ile kiedyś, czyli po co ja
                      się właściwie wtedy odchudzałam?

                      Ja jako dziecko byłam chudym niejadkiem, zaokrągliłam się w okresie dojrzewania.
                      Od zawsze mam problemy z postrzeganiem własnej osoby, dzięki różnym crash diets
                      w młodości zaliczyłam otarłam sie już kiedyś o anoreksję, potem kompulsywne
                      obżarstwo (to drugie towarzyszy mi po dziś dzień, niestety). Mam bardzo duży
                      problem z dojściem do równowagi teraz i moje własne postrzeganie własnej osoby
                      jest straszliwie wypaczone - wiem, że schudłam - ubrania i waga nie kłamią,
                      znajomi, którzy mnie długo nie widzieli nie poznają - wiem że schudłam, ale tego
                      NIE WIDZĘ. Po prostu w lustrze widzę ciągle pulchną osobę, grube uda, obfity
                      biust, szerokie biodra... Wiem że waga którą osiągnęłam jest dobra ale ciągle
                      podświadomie mam ochotę jeszcze troche schudnąć, jeszcze choć kg albo dwa...

                      Dziś czuję się okropnie, @ (z wielkim poślizgiem...) doprowadziła mnie do szału
                      i szewskiej pasji, włącza mi się co chwila koszmarny wyżeracz, w domu przezornie
                      nie mam dziś nic zakazanego, ale byłam u rodzicielki a tam słodkości mrowie a
                      mrowie... Nie złamałam się, ale ni ma letko, ni ma sad może po prostu powinnam
                      się dziś polożyć szybko spać, od jutra codzienna pora harówki to i nie będę
                      miała czasu na pokusy.
                      • 1dycha Re: Kryzysy 01.07.07, 22:52
                        co za wątek długich postów smile
                        dawno nie było tak poważnych rozmów..

                        balbina, pomyślałam, że może dobrze by ci zrobiło, gdybyś sobie trochę... podogadzała? oczywiście
                        esbeckim żarciem - myślę o masie smakołyków które je się tylko na sb, typu makaron razowy z serem i
                        słodzikiem (mniam), galaretki słodzikowe itp? przy okresie oczywiście magnez - mniej się chce
                        czekolady.. jak się tak będziesz katować na jedynce to możesz zwariować, albo czuć się cierpiętnicą, a
                        jak przerwiesz na chwilę to się potem rzucisz na jedzenie.. nic dobrego.

                        mnie sb trochę zmieniło podejście do jedzenia.. zaczęłam lubić jedzenie, nawet w ograniczonym
                        zakresie gotuję. kiedyś wszystko co wiązało się z jedzeniem doprowadzało mnie do szału (bo się traci
                        czas, pieniądze i na dodatek tyjesmile dużo z dawnego podejścia zostało, ale teraz się zmieniło.

                        niestety ma to ten skutek uboczny, że potrafię też odnależć przyjemność w jedzeniu czekolady, co było
                        mi obce przez wiele lat smile))))) szczęśliwie rzadko to robię smile)

                        a w kwestii 30tki.. jeszcze pięć lat temu chodziłam po mieście w sukienkach z gołymi nogami. teraz
                        bym się nie odważyła - mimo tego, że ważę mniej i ogólnie wyglądam lepiej i mam więcej kasy na
                        ubrania. jakoś wcześniej mi nie przeszkadzało, że mam na nogach blizny, rozstępy i ... krzywe. a teraz
                        uważam, że nie powinnam tak się ubierać. nawet nie mam ani jednej spódnicy. ani krótszych spodni.
                        też tak macie, czy jestem jakaś inna ? wink
                        • mama_marunia Re: Kryzysy 02.07.07, 12:47
                          Ja tak nie mam - 29 latek skończę w listopadzie. Lubię chodzić latem w
                          spódnicach i sukienkach bez rajstop/pończoch ( do pracy jednakże nie bardzo
                          wypada). Mam zgrabne nogi i choć nie są to nogi wychudzonej modelki, to je
                          pokazuję - bo lubięsmile
                          • gaapa Re: Kryzysy 02.07.07, 13:08
                            witam,faktycznie powazny watek...no to ja tez sie zwierze, Balbinko, ze kiedys
                            chorowalam na bulimie.do tej pory mam zaburzony obraz samej siebie,mimo ze
                            otoczenie do znudzenia powtarza mi cos przeciwnego.moim kompleksem sa nogi,nawte
                            jak wazylam 48 kg w liceum odchudzalam sie bo moje uda byly "za grube"...tak
                            wiec do tej pory nie zakladam jakichs mini spodniczek,tylko tak do kolan mniej
                            wiecej.ale ogolnie sadze ze na pewno mam mniej kompleksow niz gdy bylam na
                            studiach,na pewno tez jestem szczuplejsza no i przede wszystkim zdrowa.
                            • balbina_alexandra Re: Kryzysy 02.07.07, 20:13
                              A tak z ciekawości, dziewczyny ile macie wzrostu i do jakiej wagi dążycie?

                              Ja mam chyba od zawsze nieco skrzywione postrzeganie własnej osoby, co robić,
                              taka żiźń wink Ale suma summarum, myślę że mam teraz o wiele mniej kompleksów niż
                              w wieku lat 20 np, generalnie wyzbyłam się wielu właśnie tak jakoś z wiekiem...
                              Nawet przed odchudzaniem, mimo sporej nadwagi, nie mogę powiedzieć że miałam z
                              tego powodu dużo kompleksów - owszem, czasem się wściekałam jak nie wchodziłam w
                              ciuchy, za to lubiłam (i lubię nadal) swój typ figury, tluszcz całkiem
                              równomiernie się rozkłada i nawet mocno przy kości wyglądałam proporcjonalnie smile
                              Dlatego też nie mogłam dojrzeć do odchudzania, dopiero śmierć taty i realne
                              widmo cukrzycy mnie otrzeźwiło sad
                              Nie mam oporów żeby choć w krótkich spódnicach, mam ich zresztą b. dużo -
                              uwielbiam spódnice, tak samo zresztą jak buty na obcasach (noszę wyłącznie
                              takie). Ale moje spódnice nie są b. krótkie, wszystkie mają tę samą długość -
                              zakrywają kolano, nie lubię i nigdy nie nosiłam mini (a naprawdę uważam, że nogi
                              mam ładne). Tak samo lubię bluzki i koszule dopasowane, blisko ciała, nie znoszę
                              luźnych ubrań sad

                              Dycha, a co do tego odpuszczania sobie... własnie ostatnio za bardzo sobie
                              odpuściłam, ze względu na wyjazdy, konferencje i nieciekawą sprawę z nogą,
                              dogadzałam sobie za to latanie po lekarzach... Mnie też dietowanie zmieniło,
                              trzymam wagę i raczej nie tyję, bo diametralnie zmieniłam sposób odzywiania i
                              też zaczęłam gotować smile nie powiem, że lubię - dla mnie to jednak ciągle strata
                              czasu, którego mam ciągle za mało (praca pochłania lwią część dnia sad), ale
                              gotuję teraz wszystko sama w domu, zabieram pudełka z sałatką samodzielnie
                              zrobioną zamiast skoczyc dwa piętra niżej po jakiegoś gotowca... Moja lodówka to
                              same piersi z kury, chudy twaróg i świeże oraz zamrożone warzywa smile
                              Objadlam się ostatnio za dużo, ale gdyby to były same warzywa czy nawet owoce to
                              bym się nie przejmowała, generalnie zaczęłam pożerać słodkie i to mnie głównie
                              martwi smile Stąd ten pomysł by się radykalnie odwęglić przez jakiś czas sad

                              Dania na SB są pyszne, mam obie książki kucharskie i w weekendy zawsze po nie
                              sięgam smile choć makaron z serem i słodzikiem nie dla mnie, nie tknę ryżu ani
                              makaronu na słodko, nie ma mowy! I nie lubię też galaretek big_grin aniu budyniu big_grin
                              zjem tylko kisiel, ale obowiązkowo gorący, jak zastygnie, to nie ruszę big_grin
                              • gaapa Re: Kryzysy 02.07.07, 21:41
                                a co ciekawego przyradzasz na obiady?ja juz sie wprawilam w kilku szybkich
                                daniach sbckich,noni przede wszystkim smakowitych... a teraz popijam czerwone
                                winkosmile
                                • 1dycha Re: Kryzysy 02.07.07, 23:09
                                  mnie tylko przy nietyciu trzyma to, że - wobec przerwy pudełkowej - jadam lunche z innymi ludźmi.. a
                                  ponieważ wszyscy wiedzą, że się wiecznie odchudzam (bo ciągle o tym gadam), to mi jakoś głupio nagle
                                  zjeść chleb albo zamówić naleśniki... dzisiaj na kolacji to myślałam że zwariuję taką miałam ochotę na
                                  chlebek z masełkiem, naleśniki i deser.. ale poprzestałam na sałatce i herbatce... nawet w sklepie w
                                  którym normalnie robię zakupy nie kupiłabym nic słodkiego - bo .. ekspedientki od razu to zauważą.
                                  czuję się jak alkoholik smile))))
                              • 1dycha Re: Kryzysy 02.07.07, 23:19
                                172 cm, 64kg, ma być 57.
                                mam tickersa smile
                                a ty balbina?
    • ania838 Re: Kryzysy 03.07.07, 07:56
      o jeju dziewczyny przeczytałam Wasz wątek i sie troszke przestraszyłam......
      Ja mam dopiero (albo aż o(",)o )24 lata i jak Wy piszecie ze macie takie
      problemy w okolicach 30-stki to mnie chyba na oddziale psychiatrycznym zamkna,
      bo ja tez sie caly czas kontroluje. A jak mi sie jeszcze metabolizm zmniejszy
      to chyba do 100 kg dobije!!!!!
      Gaapa nie wiedziałam, że miałaś bulimie.
      Ja natomiast otarłam sie o anoreksje crying. Nie warzyłam az tak dramatycznie mało,
      bo 44 kg, ale gdyby rodzice nie interweniowali to myśle ze byłoby ze mną źle bo
      prawie nic wtedy nie jadłam....
      Teraz niby wszyscy mi mówią że dobrze wyglądam,ale ja mam odwieczny kompleks na
      punkcie mojego brzucha, który wygląda dramarycznie.....
      A co do pokus to u mnie najgorzej jest ze słodyczami, a zwłaszcza czekoladkami
      i alkoholem........
      No cóż życzę Wam i sobie wytrwałości w osiagnieciu zamierzonego celu
      Pozdrowionka
      • biale_wino Re: Kryzysy 03.07.07, 08:40
        Aniu, no właśnie piszemy , że to nie jest takie oczywiste z tym metabolizmem
        okołotrzydziestkowym !
        Zapewniam Cię, że nigdy wcześniej lepiej nie wyglądałam; kiedy byłam w Twoim
        wieku miałam ze sobą poważne problemy ( z wagą, chudnięciem, tyciem).
        Nie masz się czego bać, zapewniam Cię.
        Żeby to nie zabrzmiało jak mentorowanie - nie jest to moim zamiarem w każdym
        razie wink


        A co do zadowolenia i akceptacji siebie lub jej braku smile
        Uwielbiam sukienki i spódnice, moja szafa to przede wszystkim właśnie tosmile
        Mini nie noszę bo uważam, że inne części mojego ciała bardziej są warte
        wyeksponowaniawink Nogi mam ok do kolan i długość sukienki to takie mini tuż
        przed kolano co najwyżej wink I jest ok, nie mam z tym jakiegoś klopotu.

        Wiecie co ?
        W zasadzie nigdy lepiej się ze sobą nie czułam niż teraz ! :0
        A uważać na linię trzeba w każdym wieku, bez przesady... Hormony szaleją także
        u nastolatek w końcu.
        Mam nadzieję, że nie czujecie się staro ?

        Pozdrawiam Was serdecznie, po śniadaniu już wink))
        (pasta z tuńczyka)
        • ania838 Re: Kryzysy 03.07.07, 09:12
          Super!!!!! Gratuluje Ci takiego podejścia do siebie.
          Dajesz bardzo dobry przykład. Wiesz to nie jest tak ze ja nie lubie siebie i
          uwazam ze nie jestem atrakcyjna i nikomu sie nie podobam.... nie nie to nie
          tak..... ale są poprostu dni ze sama nie wiem o co mi chodzi to czepiam sie
          brzucha bo on wszystkiemu winny wink
          Przyznam szczerze ze jak nie raz widze koleżnki z liceum czy podstawówki to
          stwierdzam ze dobrze sie trzymam smile i o co ja sie czepiam
          ehhhhhhhhhhhhhhhhh no taka ze mnie perfekcjonistka troszke wink
        • 1dycha Re: Kryzysy 03.07.07, 09:19
          ania, nie panikuj - zaleta jest jedna. teraz jak moje koleżanki zaczynają tyć po 30., to nie wiedzą co
          robić. rzucają się na różne diety i wiadomo - raz do góry raz do dołu; a w tym wieku to już można
          sobie tym zaszkodzić. a jak ja się pilnowałam całe życie - to po prostu wiem jak to robić... no cóż w
          pewnym sensie stałam się półprofesjonalistką smile)))

          a co do kwesti samoakceptacji po 30. musiałam mieć jakiś zły humor jak pisałam posta o sukienkach.
          ja chyba po prostu lubię chodzić w spodniach - bo nauczyłam się dobierać je do figury i potrafię
          wyglądać naprawdę fajnie smile

          i zgadzam się, że takiej pewności siebie jak teraz to nigdy nie miałam.. nie wiem czy waga ma na to
          wpływ czy nie. chyba nie. z moim podejściem do wagi to w ogóle powinnam pójść do psychiatry, bo
          sama tego nie rozumiem.
          • sihaja82 Re: Kryzysy 03.07.07, 09:46
            widze, ze nie jestem odosobniona w swoim przypadku. u mnie to bylo tak, ze
            zawsze bylam normalna, ani gruba ani specjalnei wychudzona. po prostu wszystko
            mialam na miejscu. do czasu. wyjechalam na rok do stanow, gdzie strasznie mi
            sie przytylo, a po powrocie do PL zaczela sie schiza...
            teraz mam 24 lata (25 bedzie w listopadzie) i ciagle jestem niezadowolona. moge
            sie zawziac i przez miesiac schudnac, poczym jak juz widze, ze w miare dobrze
            wygladam, to sobie pozwalam na wiecej i wiecej i nie czuje momentu, w ktorym
            powinnam powiedziec sobie stop. kolko sie zamyka.
            tysiace osob moga mi mowic, ze dobrze wygladam, ale ja i tak wiem swoje.
            moja waga to moja obsesja. niestety. mam tylko nadzieje, ze z czasem to sie
            zmieni, ze jakos wyjde z tego zakletego kola... zaakceptuje siebie taka, jaka
            jestem, bede sie zdrowo odzywiac, od czasu do czasu dorzuce jakis sport. tylko
            kiedy to bedzie?
    • kasik2877 Re: Kryzysy 03.07.07, 09:42
      witam dziewczyny,
      postanowiłam odpowiedziec na ten wątek, bo akurat mnie dotyczy (niestety . . .)
      dietuję na SB od ok. 2 miesięcy i cały ten czas pilnie śledzę Wasze forum.
      Nigdy nie pisałam o sobie, ale wasze posty dawały mi dużo pomysłów na posiłki i
      bardzo mnie motywowały. Odchudzałam się już wiele razy (kiedyś schudłam 15kg na
      1000kcal) i teraz panicznie boję się przytycia. dietę SB zaczynałam od wagi
      60kg (wzrost 162cm) i dwa tygodnie temu już było na wadze 54kg!!! W
      talii "poleciało" mi 6cm a w biodrach 3cm. Niestety od jakiegoś czasu (ok. 1,5
      tyg) mam okropny nastrój i wielką przeogromną ochote na jedzenie. Zjadłam cały
      zapas orzeszków jaki był w domu (czyli przez 1,5 tyg. około 400g) i dodatkowo
      ciagle sobie podjadam a to chuda wędlinkę, a to serek, a to jogurcik naturalny,
      a to serki topione light) - i niby to wszystko dozwolone, ale sama wiem że z
      ilościami to mocno przesadzam.
      I niestety efekt jest taki, że w niedzielę na wadze już było 56kg. Teraz az
      boję się wejść. Brzuch zrobił mi się jak balon - koszmar!!!
      A mi, jak tylko wracam po pracy do domu, ciągle chce się czegoś. I tak podjadam
      wieczorami, że az czuję się pełna i mam ogromniaste wyrzuty sumienia - a
      opanowac się nie potrafię.
      No koszmar jakiś!!! sad
      A napisałam to wszystko, żeby wyrzucić to z siebie - w nadziei, że zrobi mi się
      lżej.
      Pozdrawiam i życzę Wam wytrwałości.
      • gaapa Re: Kryzysy 03.07.07, 14:47
        Ania,ja to w ogole sie zastanawiam czy nie grozi ci popadniecie znowu w chorobe!
        48kg przy naszym wzroscie jest wystarczajace,mysle ze 46 to naprawde malutko.
        wg mnie sukcesem na schudniecie i utrzymanie wagi jest po prostu nie zmuszanie
        sie do tego.mozna sie zawziac,schudnac do wymarzonej wagi,tylko potem jest
        najwiekszy problem jak to utrzymac...mysle ze sukces jest w tym wlasnie,zeby
        robic to na tyle umiejetnie,zeby nie bylo potem efektu jo-jo.niestety,pilnowac
        sie trzeba caly czas,no i ten sport,sadze ze jest niezbedny do utrzymania
        ladnej figury...na szczescie zawsze jest 1 faza,w kazdej chwili mozna do niej
        wrocic po szalnstwachsmile
        • ania838 Re: Kryzysy 03.07.07, 14:57
          o(",)o Gaapa kochana!!!
          ty sie o mnie nic nie martw, bo w chorobę juz nie wpadne smile
          Znasz mnie juz troszke i widzisz ze ja tak ciagle pisze i marze o 46 kg a
          dochodze do 48 i znów odpuszczam i tak wkoło macieju wink
          Wiec chyba waga miedzy 48 a 50 chyba jest mi pisana i odpowiednia do mojego
          wzrostu, ale tak jak piszesz trzeba całyu czas działac zeby utrzymac ta wage bo
          ja mam cholerną tendencje do tycia
    • balbina_alexandra Dziewczyny 03.07.07, 22:26
      No to po kolei smile

      Dyszko, tickersa widziałam, zastanawiałam się tylko ile masz wzrostu. Ja ważę 56
      kg przy wzroście 164 i nie muszę się już właściwie odchudzać, myślę że tak jak
      wyglądam jest już bardzo dobrze. Choć czuję że mi z kg spadł, a moze półtora w
      ciągu ostatniego tygodnia, tak myślę. Jestem drobnej kości i wyglądam przy
      swojej wadze szczupło, choć nie jestem z tych typowo drobnościstych chłopczyc -
      wprost przeciwnie, zawsze miałam wielki biust, szerokie biodra i wąską talię.
      Moim marzeniem jest obniżenie poziomu tluszczu w organizmie, nie zależy mi na kg
      bo to o niczym nie świadczy , chciałabym coś zmienić w obwodach, chciałabym żeby
      mięśnie się ładniej odznaczały, itd. Cały czas wydaje mi się, że większość z
      dziewczyn tu dąży do wagi zbyt niskiej... nie do końca rozumie, bo size zero
      nigdy nie był moją ambicją.

      Aniu, ile masz wzrostu? Waga do której dążysz to jakoś maleńko, w jakimś poście
      piszesz że nie ma Twojego rozmiaru - 36, czy naprawdę musisz się odchudzać? Nie
      ukrywam, że czytając jadlospisy, Twoje najbardziej mnie przeraziły. Ty po prostu
      jesz za mało, o wiele za mało (nie Ty jedna, zresztą...). Nie dziwię się, że w
      którymś momencie odpadasz, i pochłaniasz to co niewskazane, to naturalne, że
      organizm domaga się paliwa, do tego jeszcze jesteś aktywna czyli Twoje
      zapotrzebowanie rośnie. Nie jesz wieczorem (1-2 godz. przed snem), dodatkowo
      spowalniasz tym sobie pewnie juz i tak wolny metabolizm. Generalnie to co
      rzuciło mi się w oczy to fakt, iż tak wiele osób ogranicza ilośc jedzenia.
      Dziewczyny, część z was po prostu się głodzi, w waszym menu wcale nie jest aż
      tak dużo białka, za to z pewnością jest o wiele za mało warzyw... przecież
      warzywa mają malo kalorii, zielone mają niski IG i przecież dodatek warzyw do
      każdego posilku obniża dodatkowo IG owego posiłku! Że nie wspomnę o blonniku
      który wypełnia żołądek i nie czujemy się głodne przez długi czas. Nie da się
      ograniczać jedzenia na długo. Szkoda, że nie byłam taka mądra kiedyś.
      Zmaskarowałam swój metabolizm w wieku lat dwudziestu bezustannymi dietami,
      takimi głodowymi. Myślę sobie że moja nadwaga 15kg która urosła w niecałe 1.5
      roku może być właśnie takim opóźnionym jojo. Jadłam mało i moja przemiana
      materii się zdecydowanie spowolniła, potem zaczęłam sobie pozwalać, doszedł brak
      ruchu i waga urosła.

      Też byłam słodyczoholikiem. Można pokonać wroga, ważne jest jedzenie w
      regularnych, małych odstępach czasu - ja co ok. 3 godziny - i to tego co ma mały
      indeks. Jak nie będzie skoków insuliny, nie będzie apetytu na słodkie smile to tak
      działa. Sama jestem dowodem, bo słodkie przestało mnie ciągnąć i gdyby nie
      żarcie ciasteczek itd. z nudów, ze względów towarzyskich - przy koleżankach, to
      pewnie dalej byłabym sugar-free, za deser wystarczał mi twarożek homo ze
      słodzikiem i cynamonem. Wierzę niezbicie że jak się tak ze dwa tygodnie odwęglę,
      to ciasta znow przestaną dla mnie istnieć...
    • malta25 Re: Kryzysy 03.07.07, 22:38
      Balbina czytalam w ktoryms poscie, ze pijesz koktajle bialkowe. Napisz prosze
      co to za bialko, bo jest tego tyle, ze mozna sie pogubic... Dzieki.
      • balbina_alexandra Re: Kryzysy 03.07.07, 23:02
        No piję, bo niestety z natury jestem bezmięsna - już nie wege, ale za mięsem nie
        przepadalam jakoś nigdy, generalnie zawsze wolałam makarony, owoce i twarożki smile
        a naczytawszy się o tym jak ważne jest to bialko w procesie chudnięcia,
        postanowiłam się suplementować. To raz. A druga korzyść, koktajl plus jakieś
        owocki to moje stałe ulubione 2 śniadanie w pracy smile syci na długo.

        Nie kieruj się boziu uchowaj moimi wyborami - ja tez ne wiedziałam co dobre a co
        nie, porozmawiałam zmłodszymi, wysportowanymi kuzynami i babeczka, która
        prowadzi sklep dla sportowców tuż pod moja firmą. Poszłam do niej i do jeszcze
        jednego sklepu tuż obok pracy, obejrzałam sobie co mają, porównałam składy. Mam
        trochę osób ćwiczących w pracy i jedną odzywkę polecił mi kolega - zalezało mi
        żeby było smaczne. Mam aktualnie dwie na stanie, jedno waniliowe, drugie
        truskawka, obie smaczne, ale niestety z mlekiem, nie smakują mi z wodą. Moze je
        oczywiście pić z chudym mlekiem i ten sposob preferuję. Jedno to Ultimate
        Protein Trec, drugie to Whey Protein Hansa x Sport czy cus w ten deseń
        (germańskie). Mają b. zbliżone parametry, generalnie prawie samo bialko i
        minimalna ilość wegli. Zabieram do pracy w gustownym bidoniku intrygując tym
        wszystkich dookoła big_grin
        • gaapa Re: Kryzysy 04.07.07, 07:42
          zgadzam sie z Toba,Balbinko co do twego poprzedniego postu.nie chodzi o to zeby
          jesc malo bo to wcale nie oznacza ze sie schudnie,trzeba jesc tak zeby
          podkrecac metabolizm.i zeby nie bylo skokow insuliny.czasami orgaznim naprawde
          sie domaga jakiegos konkretnego skladnika np potasu(chce mi sie zmieniakow)
          itp..i trzeba temu albo ulec w rozsadnych ilosciach albo poszukac czegos
          zdrowego zastepczego.co do slodyczy to tez bylam ich maniaczka,ale stwierdzam
          ze coraz mniej mnie do nich ciagnie.zastepuje je bakaliami lub owocami,tez w
          nieduzych ilosciach,i to tymi o niskim IG.j jakos to leci,oczywiscie co dzien
          podjadam sobie 2 czy 3 kostki czekolady ale wole to nize nie jedzenie jej w
          ogole jakis czas a potem zajdanie na raz calej tabliczki.u mnie jest tylko
          jeden sposob-nie zmuszac sie+ cwiczenia/silownia/plywanie.dzieki temu moja waga
          trzyma sie na stalym poziomie 50-51.ostatnio bylo pewnie i z 52 ale to wlasnie
          dlatego ze probowalam sie odchudzac,a potem pozeralam niedozwolone
          produkty.silownia czy inny sport tez jest niezbedny,hamuje apetyt,zwieksza
          metabolizm.pewnie ze chcialalbym schudnac.ale chce zeby moj organizm sam do
          tego doszedl,przy zachowaniu tych wszystkich zasad.w kazdym razie kluczem do
          sukcesu u mnie jest sport-musze wyszczuplic nogi.piszcie,moze macie jakies
          pomysly jeszcze...
          • ania838 Re: Kryzysy 04.07.07, 09:03
            nio ale mi sie oberwało....... crying
            ja jem tak mało (według Was) ale wcale nie oznacza to ze chodze głodna wink.
            Musze jednak przyznać ze dzieki temu ze poznałam tą diete i to jak działa IG
            zaczełam jeść np. makaron, który zawsze mi sie kojarzył z tyciem, a tu sie
            okazuje ze nie.......
            Od kilku lat jadłam 2-3 posiłki dziennie i miałam nieustanny efekt jo-jo. Teraz
            jem 4-5 posiłków a czasem nawet 6. Waga mi spadła z 55 kg do 48-50 (cały czas 2
            kg sie waha). Ale czuje sie jakos tak stabilnie. I tak naprawde to moja dieta
            to teraz utrzymywanie wagi w przedziele 48-50, choc nie ukrywam ze jakby mi
            spadło to 2 kg to byłoby super.
            • balbina_alexandra Re: Kryzysy 04.07.07, 09:57
              Aniu, ja naprawdę nie chciałam Cię ani zdołować ani urazić, jeśli tak to
              odebrałaś to przepraszam (a tak btw, ile masz wzrostu? strasznie ciekawam smile)).
              Przypominasz mi trochę siebie sprzed paru lat, ja skończyłam z anoreksją i wagą
              czterdziestu paru kilo, generalnie skutki tego były oplakane i po paru latach
              dopadł mnie efekt jojo, zemsta ze strony organizmu, metabolizm obniżony do
              minimum i efekt, 15 kg nadwagi sad

              Moim zdaniem jesz malo, poza tym owoce i jogurt to nie stanowią dobrze
              zbilansowanego posiłku, nie wspominając o tym, że to same węgle. Nie sugeruję
              żebyś od razu opychała się milionem kalorii, nie musisz jeść bardziej
              kalorycznie, wystarczy wymienić trochę owoców na warzywa, a jogurt na coś
              bardziej białkowego i już smile pamiętaj też żeby koniecznie zjeść coś białkowego
              wieczorem, przed snem. Wierzę, że nawet jedząc niewiele, nie chodzisz głodna -
              znam to uczucie, po prostu organizm się przyzwyczaja, przestawia się na tryb
              oszczędnościowy i nie czujesz glodu. Ale skoro raz na jakiś czas sie łamiesz i
              zjadasz jakieś słodycze czy coś innego zakazanego, to znaczy że jednak organizm
              jest wygłodzony i musi to sobie zrekompensować. A pamiętaj, że jedząc mało i
              mając przestawiony organizm na tryb oszczędnościowy, każdy grzech czy słodycz na
              jakie sobie pozwalasz, zostanie przez organizm odłożony - po prostu jako zapas
              na czas kolejnej głodówki... Wiem o czym mówię, niestety, doświadczyłam tego
              first-hand i dlatego teraz jestem taka mądra. Pocieszające jest, że jak się
              pozna tego mechanizm można wyjść z tego zaklętego kręgu, mozna jeść dużo i nie
              tyć a nawet chudnąć, można grzeszyć od czasu do czasu i nie tyć (miałam ok. 2
              tygodni slodyczowego rozpasania i ogólnego obżarstwa i moja waga pokazała +0,2
              kg do góry, co nie uważam za znaczące, zwłaszcza że byłam przed @).
              • ania838 Re: Kryzysy 04.07.07, 11:28
                Balbinko oczywiście że mnie nie obraziłaś. A powiem Ci że rady których mi
                udzieliłaś są bardzo cenne i skorzystam z nich. Postaram sie jesc wieczorkiem
                choć 2-3 plasterki wędlinki.
                Musze przyznać że w ciągu ostatniego pół roku zmieniła mi sie sylwetka a to z
                jednej strony za sprawą treningów na rowerze stacjonarynym (2-3 razy w tygodniu
                przez godzinę - od stycznia) i Pilatesowi (2 razy w tygodniu od maja) no i tej
                dietce. straciłam pare cm w pasie.
                Obecnie waże miedzy 48-50 kg rano na czczo bez ubrania przy wzroście 161 cm.
                Wydaje mi sie ze generalnie moja sylwetka nie jest najgorsza tylko ten brzuszek
                mam taki okrągły. Mam bardzo wiotką skóre na nim a to dlatego ze kiedyś
                warzyłam ponad 70 kg i schudłam w ciagu roku do 44 kg!!!!!!!!! To yło jak
                miałam 17 lat a teraz mam 24.
                I tak jak jem teraz, czyli 4-5 posiłków to jest dla mnie dużo. Kiedyś
                potrafiłam przez cały dzień zjeśc jakiś owoc i jogurt.
                Widze ze moje nastawienie do diety przez ostatni rok diametralnie sie zmieniło.
                Staram sie jednak cały czas kontrolować bo wiem jak łatwo sie zapomnic a jak
                trudno zrzucić.
                Pozwalam sobie coraz czesciej na pizze i słodycze bo wiem ze pójde na fitness i
                zrzuce a po drugie tez mi sie cos od zycia nalezy.
                Mój facet powiedział mi kiedys ze cieszy sie ze jestem taka ze czasem sobie
                pozwalam ale wiem ze od razu trzeba isc zrzucić a nie chodze i marudze ze
                miprzybedzie tu czy tu. Jest sportowcem wiec i jego rady mi pomagają .
                Postaram sie wcielic jeszcze kilka Twojich uwag wink
                Dzieki bardzo
                ale na forum pozostane bo Was uwielbiam smile
                Buźka
                • 1dycha Re: Kryzysy 04.07.07, 17:29
                  ania, he he, jesteśmy 5 lat starsze a się wymądrzamy, co? smile)))
                  • ania838 Re: Kryzysy 05.07.07, 08:05
                    Dyszka o(",)o starsze ale mądrzejsze tongue_out
                    Ty wiesz o ile ja jestem mądrzejsza niz byłam 5 lat temu????!!!!!!!!!!!!!!!!
                    No to bez obrazy ale starszych trzeba sie słychać smile
                    • 1dycha Re: Kryzysy 05.07.07, 10:46
                      ania838 napisała:

                      > Dyszka o(",)o starsze ale mądrzejsze tongue_out
                      > Ty wiesz o ile ja jestem mądrzejsza niz byłam 5 lat temu????!!!!!!!!!!!!!!!!
                      > No to bez obrazy ale starszych trzeba sie słychać smile

                      szkoda, że nie mamy tutaj czterdziestek, które by z kolei np. mnie oświeciły smile))

                      a na marginesie - wydaje mi się, że rada z jedzeniem przed snem to jest raczej adresowana do tych, co
                      trenują siłowo lub intensywnie aeoro - raczej pilates się do tych ćwiczeń nie zalicza smile
                      chociaż białko tuż po ćwiczeniach to bardzo dobry pomysł - niekoniecznie z mięsa, tylko z białka z
                      jajka albo serek w. (to wiedza z ff i sieci - nietestowana na sobie smile))
                      • sihaja82 Re: Kryzysy 05.07.07, 11:00
                        bialko przed cwiczeniami, ale nie bezposrednio przed, bo nie zdarzy sie spalic.
                        jak sie trenuje intensywnie, to lepiej wciagnac jakiego prostego wegla przed
                        cwiczeniami, wtedy ma sie mega powera.

                        wiedza z ff. testowana na sobie. dziala.
                        bialko np. pucha tunczyka wsw na 2h przed cw, wegle np. banan na 30min przed cw.

                        a tak () mowiac, to ja mam 25lat, ale glupia jestem nadal. jak but.
                        • 1dycha Re: Kryzysy 06.07.07, 10:21
                          chryste,
                          normalni ludzie to "jedzą obiad" - a my "wcinamy węgla" smile)))))
            • piaget11 Re: Kryzysy 04.07.07, 10:49
              to i ja się dopiszę
              wszystkie mamy podobnie, jakieś diety, kryzysy, problemy z wagą... jako dziecko
              byłam pulchna, jako nastolatka (zaczęłam rosnąć, więcej się ruszać i przestałam
              jeść kolacje) wyglądałam b. dobrze, tzn. szczupło. niestety ok. dwudziestki
              zaczęłam brać hormony a potem okazałą się, ze choruję i mam tzw.
              insulinooporność - czyli za mało insuliny względem glukozy i organizm nie radzi
              sobie z przetwarzaniem cukru i odkłąda go w postaci tłuszczu - parę lat zajęło
              mi dochodzenie, dlaczego żadna dieta nie działa, nie chudnę wcale, za to jak
              tylko przestaję się pilnować waga idzie do góry... za pierwszym razem na SB
              schudłam z 66 na 60 kg i wyglądałam i czułam się świetnie, niesttey
              pofolgowałam sobie (co tam, przecież znam świetny i niezawodny sposób na
              schudnięcie, więc jak tylko zechcę znów sobie schudnę... - oczywiście nic
              bardziej mylnego!)
              zawsze lubiłam sport, więc mam trochę mięśni - przy 163cm ważę niecałe 65 kg i
              chcę zgubić tylko/aż 5. jednak chciałam się podzielić, że czasem kilogramy to
              nie tylko nasza słabość ale może być też choroba... ja wróciłam na siłownię i
              staram się trochę wyrzeźbić ciało. i cały czas mam nadzieję smile
Pełna wersja