saba78
20.03.08, 14:50
Mam poważne obawy że w święta wszystko runie, i to na długo bo będe
miała problemy z powrotem na dietę. Czy ktoś też ma takie obawy.
Jadę do teściów a tam niestety jedzą dużo, wszystko i nie ma że
jesteś na diecie. Wiem że próby tłumaczenia mojej teściowej
czegokolwiek skończą sie tylko jej próbami na wszelkie sposoby
przekonania mnie że nie mam racji, odzywiam się niezdrowo i
nieracjnalnie - ona jest zawsze w opozycji. Kobieta z
kategori "zawsze mam przeciwne zdanie".
Postaram sie po prostu udawać że nic się w zasadzie nie zmieniło i
jeśc jajka i wędlinkę - ale mam obawy. Podejrzewam, że jak czegoś
odmówie - bo jestem na diecie - to będzie to temat numer jeden przy
świątecznym stole, każdy coś powie, wygłosi nie znoszącym sprzeciwu
tonem swoje zdanie. A poza tym nie mam ochoty tłumaczyc dlaczego
przeszłam na dietę (zresztą to widać) i dlaczego na taka właśnie.
Rodzina męża to rodzina baaaardzo szczupłych i baaaardzo dużo
jędzących osób. Naczelnym zdaniem mojej teściowej jest "ja zawsze
wszystko jadłam i do tego na noc i kłopotów z wagą nie mam" -
szczera prawda. A ja wiecznie się odchudzam, ciągle coś cwiczę,
trenuję i wiecznie mam nadwagę. W święta w poprzednich latach to
jedząc tak klasychnie trzy posiłki dziennie tyłam 3-5 kg. dramat.
Mam 30 lat i chyba nie powinnam miec takich obaw.
Wiecie co aż mi słabo jak sobie o tym wszystkim myślę.