wsperam męża

15.04.08, 21:47
Cieszę się że Was znalazłam. Wspieram męża jak mogę staram się
bardzo, ale widzę że on mimo wielkiego zapału na początku, teraz po
1 tyg opada z sił, a to dlatego, że nie widzi poprawy. Waga stoi w
miejscu.....tylko dlaczego. Jedyny jego grzeszek to czasem za dużo
orzeszków no i zdaża mu się pominąc przekąski. Co wy na to?
    • tata.zbiggy Re: wsperam męża 16.04.08, 09:16
      W ostatni weekend w Phoenix, AZ była konferencja na temat tłuszczów
      nasyconych i jak działają na ludzki organizm (nie, nie byłem tam,
      ale interesuję się całym tym biznesem low-carb i paleo smile.
      Konkluzja była taka że "ponad rozsądną wątpliwość tłuszcze nasycone
      nie są winne" (chorobom wieńcowym, serca itd.)
      Piszę o tym, bo to jest główna różnica pomiędzy dietą np. Atkinsa a
      SB - strach Agatstona przed tłuszczem nasyconym w czerwonym mięsie.
      Jeżeli więc twój "stary" wymięka bo mu każesz jeść chude serki
      wiejskie, to mam dla was propozycję : rób mu steki, gulasze, kotlety
      mielone (oczywiście bez żadnej bułki czy mąki - albo bez panierki
      albo w ziarnach sezamu), może być boczek smażony np. z pomidorami co
      kilka dni - dużo zielonych warzyw (sałata, cykoria), oczywiście
      jajka i sery żółte.
      Przez pierwsze tygodnie żadnych owoców, i zero piwa (!)
      Facet schudnie będąc najedzony tak jak mi się udało smile)
      • estherrr Re: wsperam męża 16.04.08, 09:36
        Dzięki za podpowiedź!!! Na szczęście nie jestem upierdliwą żoną i
        nie katuję go jedzeniem dla "królików", urozmaicam jadłospis-
        mięsko, rybki, warzywka...... Problem polega na tym, że on za zsybko
        się zniechęcił- po 1 tyg!!!!! Brakuje mu cierpliwości, a z drugiej
        strony jak czytam kto ile schudł po 1 tyg, to i mnie coś rusza. No
        ale każdy jest inny!!! Kocham go i mam nadzieję, że wystarczy mi
        sił, aby go wspierac, i to z dobrym efektem!!!!
        • anhes Re: wsperam męża 16.04.08, 10:26
          może on za rzadko je?
          ja jem max trzy razy dziennie ( przed dietą raz- ale na maxa, do
          wypęku) i myślę że ma to wpływ na to że dieta działa wolniej - ja po
          pierwszym tyg miałam 1 kg na plus( bo zaczełam jeść częściej)więc
          niech się twój mąż nie łamie i tak jest nieżle smile

          poza tym jako ciekawostkę napisze ci że moja mama odchudzała sie na
          SB i schudła 18 kg ale największy spadek wagi zaczął się dopiero po
          trzecim tyg, na II fazie, więc może nie warto się poddawać
    • saba78 Re: wsperam męża 16.04.08, 18:38
      Wszystko to sprawa indywidualna. Ja schudłam ze 3-4 kg na I fazie
      ale nie wliczyłam do niej dwóch pierwszego tygodnia gdzie juz byłam
      na diecie alnie nie do końca SB. Wiele razy się odchudzałam i zawsze
      pierwsze kilogramy zaczynały spadać po około 10 dniach (nie licząc
      kilograma który zawsze tracę zaraz w pierwszych dniach ale to skutek
      chyba zmniejszenia porcji i pustego żłądka i jelit). To też jest tak
      że organizm ma różne zapasy np. w wątrobie i najpierw je spala.
      Czasem okres bez chudnięcia może trwać do kilku tygodni.
      Trzymam kciuki za męża. Wpieraj go wspieraj !
      • estherrr Re: wsperam męża 16.04.08, 22:09
        Dziękuję Wam za opinie podtrzymujące na duchu. Nawet jeśli nie "zgubimy" nic w
        pasie i tak mi się podoba ten sposób na życie!!!!!
        • marlena825 Re: wsperam męża 16.04.08, 22:33
          jak ci się udało przekonać męża do diety?Ja próbowałam kilka razy i na nic.Niby
          mu smakują moje dietetyczne potrawki, ale jak słyszy o diecie to z nerwów idzie
          zrobić sobie kanapkę-taki łobuz
          • estherrr Re: wsperam męża 16.04.08, 22:51
            marlena825 napisała:

            > jak ci się udało przekonać męża do diety?Ja próbowałam kilka razy i na nic.Niby
            > mu smakują moje dietetyczne potrawki, ale jak słyszy o diecie to z nerwów idzie
            > zrobić sobie kanapkę-taki łobuz


            Od początku wprowadziłam lekką kuchnię,tzn. jak najmniej mąki i jej
            "przetworów", ziemniaków, ciast itd..... ale wiadomo jak to jest, to piwko z
            kolegami (ze mną też), ciasto u mamy, pizza na mieście...... Ale teraz nie
            miałam z tym problemu, inicjatywa wyszła od niego, gdzieś coś zasłyszał,
            przemyślał, a poza tym sam widział taką potrzebę. Ja wyznaję zasadę mego taty-
            NIC NA SIŁĘ- więc nic mu nie narzucałam. Może spróbuj tego nie jako diety, tylko
            na luzie jako styl życia!!!
Pełna wersja